Zdecydowanie brak umiejętności kulturalnego poruszania się w przestrzeni publicznej.
Wiem, że czasy komunizmu zrobiły swoje, wiem, że wśród Rosjan i Ukraińców jest gorzej (miałam tę nieprzyjemność doznać na własnej skórze).
Pchanie się w kolejce, dyszenie w kark, jakby nie można było odsunąć się o krok, dwa od poprzedniej osoby
Widziałyście, jak w Pl wsiada się do busa, autobusu czy pociągu? Banda ludzi wpychająca się na raz, a mi się marzy jak w Japonii- piękna, kulturalna kolejka i nikt się nawet nie dotyka

Zawłaszczanie przestrzeni osobistej- stoję gdzieś sobie na stacji kolejowej, cały peron pusty, ktoś przychodzi i nie stanie sobie parę/paręnaście/parędziesiąt metrów dalej, tylko musi tuż obok mnie. W pociągu, autobusie-mnóstwo podwójnych, poczwórnych miejsc wolnych, ale ktoś musi, no po prostu musi usiąść obok mnie. W parku piętnaście pustych ławek-ale pan/pani nie wybierze sobie kolejnej, no po co, skoro w towarzystwie raźniej.
No i ludzie łażą we wszystkie możliwe strony, zamiast środkiem po lewej/prawej, a ci którym się śpieszy mogą wyminąć bokiem po odpowiedniej stronie (w miejscach publicznych, dworcach, centrach miast). Nie mówiąc o odpowiednim ustawieniu na schodach ruchomych.
Też Was to denerwuje? Bo mnie strasznie, szczególnie, że jestem osobą ceniącą sobie osobistą przestrzeń.
Naprawdę marzę o Japonii, nawet w pakiecie z fobią odnośnie dotykania innych ludzi.