Bo chyba zbyt łatwo się wzruszam ...
Czy to ważne życiowe wydarzenie (chociaż wiele osób płacze na ślubach) czy to film, czy to wiadomości w TV.
Z filmami wiadomo, np. na "Życie jest piękne" pewnie każdy płakał. Albo "Crash", kiedy Farhad strzela do dziewczynki.
Ale Taki "Dziennik Bridget Jones"? Oglądany po raz 15-ty
Łzawe szaleństwo sięgnęło zenitu wczoraj, na "Kuchennych rewolucjach". WTF? Jakaś burza hormonalna czy co?
A co was wzrusza, drogie emamy? Czy jest na forum jakaś "wyegzaltowana" bratnia dusza?

Czy mam iść się pochlastać?