mk271
02.12.13, 19:58
Proszę o radę jak postąpić. MIja właśnie rok jak zmarł mi nagle teść. Jako że rok temu sprawa była świeża na prośbę teściowej wigilię spędziliśmy w wąskim gronie ( my z dziećmi i mężem, brat męża z żoną i tesciowa) Wigilię robiłam u siebie. Sprawa zrozumiała. Wigilia smutna. Teraz minął rok. Moi rodzice poruszyli temat wigilii, zaproponowali zebysmy przyjechali do nich oczywiście z teściową. Jest to dla nich bardzo wygodne ( mam ma chorego swojego tate + do tego siostra z małym dzieckiem). I tu jest problem Moja tesciowa że ona nigdzie nie jedzie, że mamy przyjechać do niej, bo ona chce sama, w płacz ze nigdzie się nie nadaje itp. Żebysmy przyjechali na ta wigilie wcześniej a potem możemy jechać do moich rodzicow wieczorem. Brat męża jedzie z żoną do rodzicow żony. Myślalam zrobić u siebie- ale już widze ze postawi ultimatum jak rok temu ze albo sami albo ona nie przyjdzie ( bo rok temu tez chciałąm zaprosić moich rodzicow), poza tym ja w wigilie pracuje. Jechać tam do niej na popołudnie bez sensu, potem zostałaby sama na reszte wieczoru. Wiem że jeśli zorbimy wigilie tylko z nią będzie tak samo smutno jak rok temu, a ja chce aby dzieciaki poczuły tą chwilę, ten jeden dzień w roku. Dzieciaki nie są już małe( 6 lat). Poza tym minął już rok i nie mam ochoty chodzić ciągle w żałobie i smutku. Praktyznie prawie wszystkie weekendy spędzamy z nia, ost miała zal ze pojechlismy do moich rodzow po ok 1.5 mies a nie do nie na obiad. Ja już nie wiem sama. Co byście zrobiły na moim miejscu.