Po wczorajszym zdarzeniu uświadomiłam sobie nagle,że różnego rodzaju
stereotypy,zabobony i przesądy,tak często obsmiewane tu na forum,są chyba
strasznie rozpowszechnione.Właściwie to zdarzenie nie miało nic wspólnego z
przesądami,ale to się jakoś lączy,zaraz wyjaśnie o co chodzi.
Szłam sobie z wózkiem,a w nim moja córeczka,gdy "przyczepiła" sie do nas
jakaś mała dziewczynka.Zatrzymałam się,uśmiechnęłam do małej.Podchodzi jej
mama z jakimś takim krzywym wyrazem twarzy,zero uśmiechu ale przymilnym tonem
zagaduje "No widzisz,jaki ładny chłopczyk.Jak myslisz to dziewczynka czy
chłopczyk?Na pewno chłopczyk!".Moje dziecko ma 7 miesięcy,było w spodenkach i
w ogóle mnie nie zdziwiło to "rozpoznanie",przyjaznie,tonem rozpoczynania
pogawędki powiedziałam że to dziewczynka.Tamta nawet na mnie nie
spojrzała,tylko dalej do swojej córki :"Eee,wyglada jak czysty chłopczyk,to
na pewno jest chłopczyk".
Stwierdziłam że cos ma może nie po kolei w głowie więc bez słowa ruszyłam
dalej.Uszłam mkilka metrów gdy mnie olsniło.Ta kobieta usiłowała mi zrobić
przykrość!Chciała mnie obrazić twierdzeniem że moja córeczka jest
chłopczykiem,bo na chłopczyka wyglada!Całe jej zachowanie,ton głosu,jakieś
takie zaczepne napięcie na to wskazywało.
Dlaczego obca kobieta chciała mi okazać nieżyczliwość,tego za Chiny nie
wiem,może jej tak mówiono,może jej dziecko długo wygladało jak chłopczyk a z
jej tylko wiadomych powodów to ją bolało?Bóg wie.
Ta historia z kolei przypomniała mi o innej sytuacji.Podczas spaceru z
córeczką spotkałam 2 kobiety,najprawdopodobniej mame i babcię dziecka,które
trzymane za raczki pięknie samo chodziło po trawniku.Widok był o tyle
niesamowity że malec był mikroskopijny!

Aż przystanęłam z wrażenia i
zapytałm (życzliwie i przyjaznie) ile dziecko ma.Okazało się że 7
miesięcy.Jako młodziutka wtedy mama mało nie umarłam z wrażenia i nie
szczędziłam pochwał i słów zachwytu,dodałam gdzieś"taki jest malutki".Na to
obie panie uniosły się świetym oburzeniem,że wcale nie jest taki malutki!W
ogóle na całą ta moją wylewność zareagowały baaardzo zimno i
nieprzyjaznie.Pamiętam że było mi bardzo przykro.
I teraz tak sobie to wszystko poskładałam do kupy i wiecie co myślę?Ludzie
wierzą w jakieś bzdurne przesądy że ktoś im dziecko auroczy,rzuci
przekleństwo itp.i próba bycia po prostu miłym jest odbierana jako własnie
taki akt

A strach napędzają takie "miłe" i "życzliwe" istoty jak ta która spotkałam
wczoraj.
Co o tym sądzicie?
Czy to nie przykre?
Trochę i smieszne,fakt.
---
"Wierzę,że tam w górze jest ktoś,kto nad nami czuwa. Niestety,jest to rząd."
Woody Allen