Dodaj do ulubionych

ile kieszonkowego dla studenta?

14.12.13, 20:04
Jest Waszym zdaniem ok? studiuje dziennie. Uwzględniacie jego wydatki typu nowe ubranie czy nowa ksiazka oraz wydatki typu zeby zjadł coś na uczelni czy napił się kawy? i czy pokrywacie lokum w studenckim mieście czy studiuje w mieście w którym nadal z Wami mieszka?
Na mnie rodzice przeznaczali jakies dwa lata temu kiedy wynajmowałam mieszkanie jakieś 1700zł(500zł+media lokum) 1200zł miałam na życie(jedzenie, kawa, kino, imprezy) i nie uważam żeby to było dużo, a wręcz średnio około 500zł kosztowało mnie samo jedzenie(mogłoby więcej ale zawsze dostawałam porzadną wałówkę, w plastikowych pojemniczkach obiady do zamrozenia) około 100zł wydatki zwiazane z uczelnią( ksero, jakieś drobne wpłaty, zeszyty) i ok 600zł do rozdysponowania czyli nowe ubranie, kosmetyk, jakiś wyjazd- jesli wiecej kosztował wyjazd to wczesniej oszczedzałam.
Obserwuj wątek
    • 3eneduerabe Re: ile kieszonkowego dla studenta? 14.12.13, 20:06
      I nie uważam żeby to było dużo, starczało na wszystko ale nie było bardzo szumnie, normalne zycie.
      • attiya Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 08:54
        biedactwo, jak ty za to przeżyłaś?
    • bei Re: ile kieszonkowego dla studenta? 14.12.13, 20:13
      To zalezy jakie mieszkanie wynajmuje, gdzie i jaki standart rodzice określili jako godny smile
      Na dziecko można wydać wszystkie pieniądze smile
      Zazwyczaj studenci zaczynają dorabiać po pierwszym roku ( na ciężkich kierunkach z rok czy dwa później).
      • 3eneduerabe Re: ile kieszonkowego dla studenta? 14.12.13, 20:14
        U mnie praktycznie nikt nie dorabiał poza wakacjami gdzie ludzie czesto wyjezdzali za granicę pracować ale przy tym po to żeby uczyć się języka i wielu dzieki temu wyjechało.
      • podkocem Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 12:55
        To zależy od kierunku. na moim można bylo dorabiac - na drugim roku zaczełam zaoczne a na trzecim pracowalam jeszzce na pół etatu. Dało się, tyle że mi się zwiazek rozwalił (w sumie z perspektywy czasu to dobrze) bo juz na nic nie było czasu. Moi kuzyni natomiast wlasnie są na 4 i 3 roku i nie ma mowy o pracy. Jeden non stop z nosem w projektach, a drugi na prawie też z ksiązek nosa nie wystawia. Z resztą moja kuzynka skonczyła prawo, tak naprawdę pracować dopiero zaczęła po 30stce. Bo do 30ki nauka, doktorat.
    • menodo Re: ile kieszonkowego dla studenta? 14.12.13, 20:20
      Córka (20 lat) mieszka jeszcze z nami - dostaje 350 zł kieszonkowego. Są to pieniądze na kartę miejską i miejskie przyjemności typu kino, kawiarnia itp.
      Mniej więcej drugie tyle dorabia sobie, więc uważam, że ma sporo pieniędzy - zwłaszcza że jest osobą oszczędną.
      • gazeta_mi_placi Re: ile kieszonkowego dla studenta? 14.12.13, 20:49
        Przy takich kwotach chyba jest rodzoną Szkotką.
        • menodo Re: ile kieszonkowego dla studenta? 14.12.13, 21:25
          Nie, zakładając, że rodzice pokrywają jej wszystkie inne wydatki (jedzenie, ubrania, kosmetytki, fryzjer, kosmetyczka, opieka medyczna, języki obce, kultura, sztuka, sport, telefon, komputer, podróże, wakacje itd.) - ok. 600 zł miesięcznie wydaje mi się sporą kwotą. Zwłaszcza że nie pali fajek, pije mało alkoholu, nie włóczy się po klubach, rzadko jeździ taksówkami.
          Nie mówi, że brakuje jej pieniędzy, a dorabia, bo traktuje to raczej jako inwestycję w swoją przyszłość, naukę zawodu.
    • asia_i_p Re: ile kieszonkowego dla studenta? 14.12.13, 20:54
      To mocno zależy, gdzie mieszka.
      Kiedy próbowałam italianistyki w Poznaniu, ojciec dawał mi sporo pieniędzy - nie pamiętam w tej chwili, ile, ale pamiętam, że starczało mi na jadanie w barach, książki, itp. Oraz płacił za akademik.
      Kiedy mieszkałam z nich, pieniądze dawał mi tylko przez pierwsze półrocze - potem zarabiałam, on proponował, ale ja już nie potrzebowałam. Utrzymywał mnie, ale kieszonkowego już nie brałam.
    • joa66 Re: ile kieszonkowego dla studenta? 14.12.13, 21:04
      Naprawdę zalezy od tego gdzie się studiujesmile

      Koszty utrzymania przyjezdnego studenta w Warszawie są o wiele wyższe niż studenta studiującego i mieszkającego z rodzicami w Radomsku.

      Moim zdaniem rodzice powinni zapewnić w miarę możliwości standard życia podobny do tego, które dziecko miało np w liceum. Zwłaszcza w pierwszych 2-3 latach.
      • el-an Re: ile kieszonkowego dla studenta? 14.12.13, 21:43
        Ja daję 1000 zł, Warszawa. Mieszka sama w kawalerce, opłacam czynsz, dziecko płaci prąd i Internet. Mówi, że mało. Wyznaczyłam jej taka kwotę, bo chcę, żeby się trochę nauczyła oszczędzać. Jest na 1 roku. Zrobiłam remont, kupiłam nowe meble, zapełniłam szafki jedzeniem i chemią. Zaczęłam płacić kieszonkowe od lipca, jak się dostała, uzbierała sobie jaką górkę. Przyjeżdża co tydzień, zabiera obiad na 2 dni. Ale jak sprzątałam jej pokój w domu, to np. kremów do rąk – zaczętych – miała tyle, że od września jeszcze nie kupiłam żadnego i starczy na długo. Maseczki do włosów może skończę za miesiąc ( używam co 2 dzień), szampony, żele, odzywki – pewnie pół roku wolnego od zakupów.
        • menodo Re: ile kieszonkowego dla studenta? 14.12.13, 21:57
          No, ale na co ma jej wystarczać to 1000 zł poza prądem i internetem?
          Bo jeżeli tylko na jedzenie i bieżące życie, komunikację miejską, drobne przyjemności - to Ok.
          Ale jeżeli na jakieś zakupy ubraniowe, buty, telefon, książki - to już może mało być rzeczywiście.
        • 3eneduerabe Re: ile kieszonkowego dla studenta? 14.12.13, 22:09
          Ja też co tydzień do rodziców jezdziłam i jedzenia zabierałam na 2-3 obiady. Rodzice pokrywali też moje bilety na pociąg do domu i z powrotem, telefon i większe i podstawowewydatki ubraniowe typu kurtka zimowa, czapa, buty, dzinsy, bluzy ale np z moich pieniedzy tez sobie ubrania kupowałam np bluzke na imprezę albo cos co mi sie podoba i powie, ze te około 600zł bez rewelacji czyli głównie na moje wydatki- kurs salsy sobie pokrywałam, wyjazdy pokrywałam i własnie czasem cos ładnego kupowałam. Studiowałam akurat bardziej na południu ale tez w drogim studenckim mieście. Ale narzekać nie mogę bo na wszystko mi starczałosmile myślę, że 1tys jest jak najbardziej ok jeśli dziewczyna funkcjonuje na podobnych warunkach jak u mnie.
        • nangaparbat3 Re: ile kieszonkowego dla studenta? 14.12.13, 22:26
          >Ale jak sprzątałam jej pokój w domu
          A to mnie dziwi, że ona się zgadza na cos takiego, u nas nie do pomyślenia (ona sprząta u siebie i cześci wspolne mieszkania, ja w zasadzie tylko moj pokoj, czasem kuchnię, ewentualnie cześci wspólne, jeśli ona ma bardzo dużo pracy albo źle się czuje - jej pokoju nie sprzatam, bo to by odczytala jako naruszanie jej intymności).
    • czastka_elementarna Re: ile kieszonkowego dla studenta? 14.12.13, 22:19
      Ja dostaję 500 zł, nie starcza mi nawet na pokój (Warszawa). Pracuję wieczorami od pierwszego roku studiów, ale jako że kierunek do najłatwiejszych nie należy, to niestety i wyniki w nauce nie są zbyt imponujące.
      Wg mnie optymalna kwota to taka, która pokrywa koszty mieszkania plus jakieś powiedzmy 200-300 zł na jedzenie. Resztę można już sobie na spokojnie dorabiać udzielając korepetycji itd.
      • 3eneduerabe Re: ile kieszonkowego dla studenta? 14.12.13, 22:22
        200-300zł na jedzenie to bardzo mało, jesli nie jezdzi sie do domu i nie dostaje sie zapasów to koszt wyzywienia dla jednej osoby to około 800-1000zł
        • czastka_elementarna Re: ile kieszonkowego dla studenta? 14.12.13, 22:30
          Mało, ale resztę pieniędzy można (moim zdaniem) na spokojnie sobie dorobić nie przeznaczając na pracę całego wolnego czasu po zajęciach.
          • 3eneduerabe Re: ile kieszonkowego dla studenta? 14.12.13, 22:38
            Zalezy ja za bardzo nie miałabym z czego udzielać korepetycje- języki na 1 roku znałam średnio, z biologii i chemii ewentualnie(fizyka napewno nie wink)bo stomatologie na CMUJ skonczyłam ale naprawdę czasu wolnego miałam nieiwiele, a jak już miałam to chciałam odpocząć, skorzystać z zycia studenckiego, tym bardziej, że Kraków kusi i wiekszość osób z grupy w wolnym czasie coś wspólnie organizowało ale jakby był mus to byłby i udzielałabym tych korepetycji. Uważam jednak, że rodzice powinni od dawien dana wiedzieć, że dziecko po osiągnięciu pełnoletności, skończeniu liceum może chcieć studiować i powinni od dawna na taki cel odkładać pieniądze. Jak czytam tu na forum, że 20latka otrzymuje 20zł na tydzień i rodzice maja pretensje, że nie pracuje to sie zastanawiam jak Ci rodzice to wszystko planowali? jak można tak po prostu nie myśleć o przyszłości dorosłego dziecka( w sensie dla mnie byłoby to nie do pomyslenia, że nic kompletnie nie przejmowałabym sie przyszłością dziecka)
            • amandaas Re: ile kieszonkowego dla studenta? 14.12.13, 23:18
              AMEN.
            • myszmusia Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 08:26
              Zgadzam sie w stu procentach.

              Tak sie powinno.

              Myslec najpierw a nie wymyslac ideologie potem
            • attiya Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 08:57
              dobrze, że nie napisałaś, że muszą odkładać kasę
              ale między wierszami czuję, ze uważasz, że ci się to należy a i tak masz mało tej kasy
              pewnie powinni ci ze dwa razy więcej płacić
            • attiya Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 08:58
              zobaczymy jak ty będziesz dawać lekką ręką swoim dzieciom po dwa i więcej tysięcy miesięcznie
              • 3eneduerabe Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 10:26
                Jestem wdzięczna rodzicom, bardzo wdzięczna, ze nie musiałam pracować na dwa etaty tzn jeden etat- studia, a drugi praca. Zresztą nie mam pojęcia jakbym to miała pogodzić na pierwszych trzech latach na uczlni. Moi rodzice też nie zarabiają nie wiadomo jakich pieniędzy (powiedziałabym, że wręcz bardzo przecietnie) ale potrafili utrzymywac na studiach mnie wraz z moją siostrą czy 2tys razy dwa, teraz tylko ona studiuje, jedzie w przyszłym semestrze na ersmusa żeby szkolić język, rodzice potrafili wykupić nieruchomości żeby nas zabezpieczyć na jakikolwiek wypadek np chorobę. Po prostu od naszego urodzenia myśleli o nas. I jak czytam wątki typu, że studentka dostaje 20zł na tydzień i rodzice mają wielkie pretensje do niej to wiem jaka cholerną byłam szczesciarą że urodziłam sie właśnie w mojej rodzinie. Gdybym była panią kasjerką zarabiającą najniższą krajową to albo zdecydowałabym się na 1 dziecko albo spieła się, doszkalała, zapewne wyjechała z kraju tak żeby m óc założyć rodzine w normalnych warunkach.
                • myszmusia Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 10:40
                  Po prostu od naszego urodzenia myśleli o nas. I jak c
                  > zytam wątki typu, że studentka dostaje 20zł na tydzień i rodzice mają wielkie p
                  > retensje do niej to wiem jaka cholerną byłam szczesciarą że urodziłam sie właśn
                  > ie w mojej rodzinie. Gdybym była panią kasjerką zarabiającą najniższą krajową t
                  > o albo zdecydowałabym się na 1 dziecko albo spieła się, doszkalała, zapewne wyj
                  > echała z kraju tak żeby m óc założyć rodzine w normalnych warunkach.

                  mądrze piszeszsmile
                  i sadze, ze jak załozysz rodzine to to bedzie procentowac bo zrobisz to na miare sił i środkówsmile
        • memphis90 Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 09:37
          > 200-300zł na jedzenie to bardzo mało, jesli nie jezdzi sie do domu i nie dostaj
          > e sie zapasów to koszt wyzywienia dla jednej osoby to około 800-1000zł
          Hmm, jeszcze rok-dwa lata temu 1000zł to ja dawałam za miesięczne wyżywienie mojej 4-osobowej rodziny... Nie twierdzę, że jedliśmy kawior i krewetki, ale 1000zł na jedną osobę, to chyba z uwzględnieniem codziennego stołowania się w knajpach.
    • ewa_mama_jasia Re: ile kieszonkowego dla studenta? 14.12.13, 22:32
      Czyli podsumujmy - dostawałas tyle, ile niejedna osoba zarabia miesięcznie i uwazałas, ze to niedużo? A jak sobie poradzą rodzice takiego studenta, to już nieważne? Ważne, żeby dziecko opływało w pieniądze?
      Myśle, że byłabym w stanie przeznaczyć max 1000 zł na potrzeby studenta, resztę - sorry Winnetou - musiałby sam sobie zarobić. Więcej po prostu nie byłoby mnie stać.
      • 3eneduerabe Re: ile kieszonkowego dla studenta? 14.12.13, 22:40
        Dla mnie to jest normalne, że rodzice od dziecka mysla o przyszłości dziecka i na ten cel cos odkładają.
        • ewa_mama_jasia Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 09:38
          A dla mnie jest normalne, że człowiek po maturze jest dorosły i sam myśli o swojej przyszłości. Rodzic może pomóc, jeśli ma z czego. Zadaj to pytanie pani kasjerce z marketu, czy dla niej też jest normalne myśleć o przyszłości dziecka i odkładac z marnej pensji pieniądze żeby potem utrzymywać dziecko na poziomie wyższym niż najniższe wynagrodzenie. I jeszcze dziecko stwierdzi że biedy nie było, ale możnaby więcej.
          • joa66 Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 11:12
            Prawo widzi to inaczej - masz obowiązek utrzymywania dziecka (na adekwatnym do możliwości poziomie) dopóki się uczy (ale chyba nie dłużej niż do 26 roku życia)
            • ewa_mama_jasia Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 14:57
              Nie neguję obowiązku alimentacyjnego. Wkurza mnie jedynie roszczeniowość autorki pierwszego postu, która - dostając 1700 zł oraz połowę prawie żywienia od rodziców - uważa, że to jest taki sobie średni poziom finansowania dziecka samodzielnego.
              Autorka chyba nie ma pojęcia o realiach życia w większej części Polski.
              Finansować zgodnie z możliwościami - ok, dlatego napisałam - 1 000 zł. To jest taka kwota, którą powiedzmy z w miarę przyzwoitego wynagrodzenia dwóch osób można wykroić na potrzeby dziecka bez potrzeby samodzielnego oszczędzania.
              • joa66 Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 15:05
                ale rodzice finansują nie zgodnie z realiami Polski tylko własnymi realiami. (przy pozytywnym założeniu, że nie są to lumpy czy obiboki)
                • ewa_mama_jasia Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 15:36
                  Zgadza się, własnymi. I założenie, że "ja dostawałam tyle a tyle, bo miałam bogatych rodziców ale moi koledzy dostawali mniej" byłoby rozsądne. Natomiast dziewczę dopiero co skończywszy studia twierdzi ogólnie, że 1700 + wyżywienie to takie sobie pieniądze.
                  I jeszcze w innym wątku dowodzi, że rodzice nie zarabiają wiele, ale na nią i siostrę 4 tys miesięcznie przeznaczają. Więc albo dziewczę nie zna realiów większości mieszkanców własnego kraju, albo rodzice żyłowani byli na maksa.
                  Swoją drogą ja wolę zainwestowac w umiejętności dziecka zanim pójdzie na studia, żeby znało język na takim poziomie, żeby na studiach spokojnie mogło na tej umiejętności zarabiać.
                  • joa66 Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 16:25
                    Można ocenić czy dana kwota jest wystarczająca czy nie - nie ma w tym nic złego. Ewentualne "zło" zaczyna się kiedy oczekuje się, że cała rodzina poniesie duże poświęcenie na "podkład i korektor" - matka będzie chodzić w dziurawych butach, a młodsze rodzeństwo będzie jadło zupki w proszku.
                  • joa66 Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 16:27
                    I jeszcze w innym wątku dowodzi, że rodzice nie zarabiają wiele, ale na nią i siostrę 4 tys miesięcznie przeznaczają.

                    Nie wiemy co to jest niewiele. Jeżeli rodzice jedzą zupy w proszku, po to, żeby dzieci miały na latte w kawiarni, to jest chore. Jeżeli ta kwota nie zmienia specjalnie standardu dotychczasowego rodziców - dlaczego nie?
                  • joa66 Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 16:52
                    Swoją drogą ja wolę zainwestowac w umiejętności dziecka zanim pójdzie na studia, żeby znało język na takim poziomie, żeby na studiach spokojnie mogło na tej umiejętności zarabiać.


                    Nie chce mi się powtarzac tego co wielokrotnie pisałam na różnych forach, ale zgadzam się mniej więcej. Może nie tyle, po to, żeby koniecznie zarabiac w czasie studiów, ale żeby mieć ponadczasowe umiejętności - w pewnym sensie społeczne i zawodowe - które zawsze mogą się przydać, pomijając inne przyjemności.

                    Poza tym ja np miałam możliwość "zlecać" kilka razy własną pracę, np zrobienie małej bazy danych (na podstawie netu), która mi się przydała w pracy. Ale mówimy o działaniach okazjonalnych.
                  • aka10 Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 18:42
                    ewa_mama_jasia napisała:


                    > Swoją drogą ja wolę zainwestowac w umiejętności dziecka zanim pójdzie na
                    > studia, żeby znało język na takim poziomie, żeby na studiach spokojnie mogło n
                    > a tej umiejętności zarabiać.

                    To mnie tez bardzo zdziwilo, ze zaczynajac studia znala jezyki obce na tak marnym poziomie.
      • amandaas Re: ile kieszonkowego dla studenta? 14.12.13, 23:22
        A nie bierzesz pod uwagę, że Twoje dziecko mogłoby chcieć/mieć predyspozycje studiować kierunek uniemożliwiający pracę zarobkową? Nie jest takich wiele, to prawda, ale są. I często są to kierunki w których wolny czas przeznacza się (poza integracją studencką, czego też nie powinno się potępiać) na doskonalenie, zdobywanie umiejętności praktycznych, pracę naukową?

        Ja wolny czas na studiach przeznaczałam na dyżury w klinice, odwalanie czarnej roboty i robienie za "cień" lekarzowi dyżurnemu. Wiele się nauczylam, ale jakoś nie było chętnych żeby mi za to zapłacić smile Cieszę się, że moi rodzice nie mieli podobnego podejścia jak Ty - "masz 1000zł i sorry, idź nalewać piwo do pubu"
        • bei Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 00:24
          Syn studiuje na AGH, czasami na jedno kolokwium mial więcej nauki niż jego dziewczyna do całej sesji.
          Dziewczyna sama wykorzystała "lekkość" kierunku, dołozyla drugi i jeszcze duzo czasu mogła poświęcić na pracę zarobkową.
          Wcale nie było jej łatwo, po prostu bardzo zdolna i bardzo pracowita.
          Syn dorabial sprzątając nasz dom raz w tygodniu, od liceum zaczął obrabiać zdjęcia i robic "panele" do sklepu internetowego . Grafika to jego hobby.
          Teraz pracuje na pol etatu w większej firmie.
          Gdyby studiowal kierunki medyczne zapewne ciężko byłoby mu znaleźć czas na wypoczynek i przyjemności.
          To inna liga niż nauki ścisłe.
        • ewa_mama_jasia Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 09:44
          A nie bierzesz pod uwagę, że ktoś może nie mieć nawet tego tysiąca? To co, rodzic ma się zarżnąć finansowo, opracować na dwa etaty czy wziąć kredyt na 100 tys. bo dziecko chce się uczyć?
          Jak na wycieczkę z chłopakiem pod namiot czy niepodawanie rodzicom ocen na zebraniach to dorosłe jedno z drugim, a jak płacić za studia - to dzieci nieporadne?
          • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 10:38
            Zgodnie z prawem rodzice mają obowiązek alimentacyjny wobec dzieci uczących się.
            To po pierwsze.
            Po drugie trzeba było rozmnażać się z głową- nie dotyczy sytuacji, gdy komuś znacznie pogorszyły się warunki finansowe ze względu na utratę pracy, chorobę itp.
            Po trzecie wydaje mi się, że w normalnych rodzinach rozmawia się o finansach; jeśli dziecko wie, że rodziców nie stać to samo będzie szukać możliwości dodatkowego zarobku, czym innym jest sytuacja: mam ale nie dam, chcesz iść na studia sam sobie zarób, idź sprzątać itp.

            Niestety, teraz w dorosłość wchodzą dzieci z pokolenia wpadek, braku antykoncepcji i zerowego planowania czy dziecko zmieści się w budżecie rodziny.
            • myszmusia Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 10:46
              podpisuje sie pod całoscia
            • marianna72 Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 13:25
              biarac pod uwage ,ze np moje alimenty od bylego meza na syna to 160 zl wiec ten obowiazek alimentacyjny to pewnie tez takie pieniadze wiec niech sobie dziecko o nie wystepujewink))
              • joa66 Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 13:27
                Bawi Ciebie ta sytuacja?
                • marianna72 Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 16:55
                  to do mnie??? no troche bawi, zyl sobie raczej nie bede otwieracwink)))
          • morekac Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 11:48
            A nie bierzesz pod uwagę, że ktoś może nie mieć nawet tego tysiąca?
            Nie mówimy tu o płaceniu za studia - dzienne, państwowe studia zasadniczo są bezpłatne - tylko o utrzymaniu dziecka w czasie studiów.
            To jak nie ma tej kasy, to się mówi: nie mam więcej, masz te 500, co nasz kosztowałeś(-ąś) jako maturzysta i jedź w świat. Resztę, niestety, musisz dorobić. Jeśli dziecko mieszka w mieście studiów, dla mnie jest oczywistością, że jeśli mogę, to zapewniam chociaż wikt, dach nad głową, ubranie, jakąś kwotę na podręczniki - tak jak osobie pełnoletniej uczącej się w liceum czy technikum.
            • joa66 Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 11:55
              Ja jeszcze dodam, że jeżeli osiemnastolatek nie wie, że pieniądze mają swe źródło w pracy a nie w bankomacie, to poważny błąd został popełniony wczesniej.
          • amandaas Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 12:01
            No ale chyba decydując się, rodząc i wychowując dziecko zakłada się, że kiedyś będzie chciało pójść na studia. I że te studia kosztują, to żadna niespodzianka. Przeciętnie władający matematyką człowiek jest w stanie sobie obliczyć mniej więcej koszty utrzymania studenta.
            Pomijam sytuacje losowe typu choroba śmierć czy inne klęski.

            Czasem się zastanawiam czy to nie jest tak, że teraz takie uber-konowały wychodzą z tych uniwersytetow, dlatego że zamiast się dokształcać, rozwijać, dyżurować, pisać prace naukowe muszą nalewać piwo z kija żeby po trzech latach wymienić buty na nowe.
            • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 12:09
              No przeciętna ematka nie ogarnia, że dziecko na studiach trzeba utrzymać.
              Przeciętna ematka planując dziecko nie brała pod uwagę, czy będzie ją stać na jego utrzymanie, jak widać po komentarzach.
              • triss_merigold6 Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 12:44
                Ja ogarniam coś innego - taki drobiazg, że poza nielicznymi kierunkami, studia nie gwarantują zatrudnienia albo gwarantują - na kasie w galerii handlowej. I owszem, będę chętnie utrzymywać przez okres studiów ale pod warunkiem, że synuś wybierze konkret. Za historię sztuki, filozofię czy marketing płacić nie zamierzam, mogę zapłacić za kursy spawacza czy inne dające konkretne uprawnienia zawodowe i pracę.
                • przeciwcialo Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 12:50
                  Ja podobnie.
                  • triss_merigold6 Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 12:52
                    Po prostu, studia się zdewaluowały, a na rynku rośnie dziura pokoleniowa jesli chodzi o techników i majstrów - skutek likwidacji szkół zawodowych. Rynek niemiecki i norweski chłoną, ale nie speców od zarządzania czy socjologów, a ludzi z konkretnymi praktycznymi umiejętnościami.
                    • przeciwcialo Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 12:58
                      Po raz kolejny popre. Studia maja dac konkretny zawód, dla hobby niech studiuja za swoje wink
                      • verdana Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 13:02
                        Innymi słowy - mamusia decyduje, jak jej dziecko ma żyć.
                        Moja koleżanka zrobiła dokładnie to samo. Ma 28-latkę, która tych praktycznych studiów nie ukończyła, bo ja nudziły, tych "za swoje" nie ukończyła, bo zabrakło czasu. Innymi słowy jest 28-letnią bezrobotną bez wykształcenia.
                      • triss_merigold6 Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 13:03
                        Hobby piękna rzecz o ile jest cień przesłanek, że na tym hobby może studiujący później zarobić. Albo jeśli wiadomo, że przejmie firmę rodzinną. Albo - jeśli po studiach zajmie się spokojnie czymś zupełnie innym. Moja przyjaciółka spędziła 5 fantastycznych lat studiując archeologię, bawiła się świetnie, studia ciekawe. W międzyczasie pomagała matce w księgowości, do pracy poszła w księgowości, zrobiła kursy, a potem studia podyplomowe z rozliczania projektów unijnych + z rachunkowości i kwitnie zawodowo.
                        • verdana Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 13:08
                          Z moich doświadczeń zarobić może każdy, kogo interesuje to, co robi. Gorzej jest z tymi, którzy tego nienawidzą. Zgadzam sie z tym, zę jeśli studiuje sie niepraktyczny kierunek, należy nauczyć sie jeszcze czegoś praktycznego - ale nie odwrotnie. To znaczy zmuszamy do nauki praktycznego zawodu, którego delikwent nie lubi i nie polubi, bo to wybacz - nie jest dobry sposób na karierę i kasę.
                          Widzę kolegów córki pracujących po niepraktycznych studiach i młodych inżynierów na bezrobociu. Nie przewidzisz tego z góry.
                        • joa66 Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 13:09
                          rozumiem, że uznajesz wybór rodzica, który przestaje płacić za 'zachcianki" ponieważ dziecko wybrało medycynę a nie malarstwo tak jak wybrała mamusia?

                          Czyli mamusia rządzi?
                    • menodo Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 13:03
                      ale nie speców od zarządzania czy socjologów,"

                      Bzdura. Mimo bezrobocia - bardzo trudno znaleźć do pracy osobę, która zna świetnie przynajmniej angielski, potrafi coś sprawnie policzyć/przeanalizować, napisać z tego raport - strawnym językiem, do rzeczy i na temat, zrobić ciekawą prezentację, a przy okazji jeszcze - sympatyczną i z talentem do sprzedażysmile
                      • triss_merigold6 Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 13:10
                        Aaa... to już mówimy o praktycznych umiejętnościach, a te ewentualnie można posiąść na studiach zawodowych i poprzez praktykę.
                        • joa66 Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 13:13
                          triss -tak na marginesie-lata temu wydałam mnóstwo pieniędzy na swoje hobby (rodzina się za głowę łapała, że tak marnotrawię pieniądze). Cóż, po latach, dzięki temu mam pracę z wynagrodzeniem o wiele wyższym niż przeciętne.

                          Pamiętaj - nigdy nie przewidzisz.

                          • verdana Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 16:29
                            Ja wydałam kupę kasy na zajęcia z angielskiego, z których, jak sie okazało, córka zwiewała dosyć regularnie do kina.
                            I to dzięki zwiewaniu dziś BBC płaci za jej lot na premierę Sherlocka, hotel i taksówki z lotniskasmile
                            • joa66 Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 16:54
                              gratuluję, bo to chyba coś co Twoja córka lubi.
                              • verdana Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 16:57
                                Otóż to, zarabia (niewiele wprawdzie) dokładnie na ty, co lubi i do czego nie dało sie jej "przygotować" ani szkołą, ani studiami, ani kursami. Okazało się, ze pasja czasem daje znacznie większe profity niż staranne plany edukacyjne.
                                No, ale jak sama twierdzi, wejście na pokaz przedpremierowy z udziałem aktorów, gdy omija się tłumy fanów i mówi "jestem na liście gości" - bezcenne.
                                • nenia1 Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 17:07
                                  Oczywiście, że pasja daje/może dać profity, nie ma też jednak co udawać, że istnieje faktyczna pasja, jak to miało miejsce akurat w wypadku twojej córki, jak i istnieje słomiany zapał i też nie ma co się dziwić niechęci rodziców do sfinansowania zakupu skrzypiec, zwłaszcza jak miesiąc wcześniej kupili fortepian, na którym zbiera się kurz.
                                • joa66 Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 17:09
                                  Otóż to, zarabia (niewiele wprawdzie)

                                  Czy myślisz, że zarabiałaby dużo więcej jako hydraulik albo informatyk?

                                  Bo chyba musimy mówić o "dużo więcej", żeby męczenie się w nielubianej pracy miało sens?
                                  • verdana Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 18:06
                                    Na pewno tak. Zarabiałaby lepiej jako kasjerka w Biedroncesmile Tyle, że zarabianie to jeszcze nie wszystko.
                                    • triss_merigold6 Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 19:22
                                      Do czasu aż przyjdzie moment na założenie rodziny.
                                      • verdana Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 19:26
                                        Ok, wtedy będzie czas na martwienie się. O ile to, co robi teraz, nie przełoży się - co jest wysoce prawdopodobne - na znacznie większe zyski w przyszłości.
                                        • przeciwcialo Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 19:28
                                          Plany, plany... a co jeśli sie nie przełozy?
                                          • verdana Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 19:30
                                            To nie. Zawsze można szukać innej pracy. Mam wrażenie, ze poświęcanie wszystkich marzeń, planów, całego życia na rzecz jakiejś hipotetycznej przyszłości wcale nie wychodzi nikomu na dobre.
                                            • przeciwcialo Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 19:36
                                              Wiesz marzenia to jedno a rzeczywistość z rachunkami to drugie.
                                              • triss_merigold6 Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 19:39
                                                Juz pisałam, marzenia piękna rzecz, a artysta głodny, to artysta płodny. Cóż, okaże się w przyszłości, na razie staram się moderować zainteresowaniami syna via zajęcia dodatkowe i inne.
                                                • verdana Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 19:41
                                                  A, to tak. Ja też się starałam. Cóż, okazało sie, że zajęcia sobie, a życie sobie.
                                                  • triss_merigold6 Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 21:37
                                                    Zobaczymy, teraz przesądzać nie będę, bo dzieciak zwyczajnie za młody.

                                                    Szczęsliwie na filozofa czy artystę się nie zapowiada, prędzej [i]zmierzyć-policzyć-zbudować[-zobaczyć jak działa/i], treningi lubi i ma + 300 do self-esteem jak dostaje pas w nowym kolorze.
                                                  • verdana Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 22:03
                                                    Ja naprawdę Cię nie chcę martwić, ale całą podstawówkę zapowiadałam się na matematyczkęsmile
                                                  • triss_merigold6 Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 22:05
                                                    Z całym szacunkiem, przecież nie pójdzie chłopak studiować historię.
                                                  • joa66 Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 22:09
                                                    tylko pobiegnie z owczym pędem za milionami innych owieczek? wink
                                                  • triss_merigold6 Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 22:15
                                                    Znaczy na co? Na Politechnikę? Nie wiem. Nie mam fetyszu studiów wyższych, moi rodzice mają wyższe, ja mam, bo chodziłam do lo i studia były oczywistością.
                                                    Teraz IMO trzeba przywyknąć do wielokrotnych zmian pracy i uczyć się niemal nieustannie, być elastycznym i zdywersyfikowanym zawodowo.
                                                    Najkrócej mówiąc, próbuj synu być artystą, ale na wszelki wypadek zrób uprawnienia na wózek widłowy i żurawia.
                                                  • menodo Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 22:21
                                                    No ja pamiętam jak moja przyjaciółka headhunterka snuła plany, że syn pojedzie do Londynu do LSE, bo wiesz, tam elita doradców inwestycyjnych się kształci big_grin
                                                    Chłopak na etnologii wylądował - to był jego pierwszy wybór, bo on taki eko-etno i się nie nadaje do bankowości, a na focha matki zareagował wyprowadzką do dziadków i delikatnie poprosił ją o alimenty. Potem się pogodzili, a matka jest już cichutka.
                                                  • menodo Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 22:13
                                                    przecież nie pójdzie chłopak studiować historię."

                                                    A skąd możesz to wiedzieć?
                                                    Może pójdzie na artes liberales??? big_grin
                                                    Jako matka dzieci w wieku policealnym widzę, jakie wolty robią niektórzy z ich znajomych. A rodzice łykają to, bo co mają zrobić?
                                                  • joa66 Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 22:17
                                                    mogą przestać dawać "na fryzjera" jak odgrażała się triss smile
                                                  • triss_merigold6 Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 22:23
                                                    Mogą powiedzieć Skarbie, chcesz mieć pasję - cudownie, ale realizuj ją na swój koszt i ograniczyć się do finansowania wiktu i opierunku.

                                                    Nie jestem subtelna, 9-latkowi przy okazji rozmów różnych mówię wprost Synu, ty masz mieć pracę w przyszłości i utrzymywać rodzinę, korzystaj ze zdolności jakie masz i z możliwości jakie my stwarzamy.
                                                  • joa66 Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 22:27
                                                    No popatrz, a ja myślałam, że człowiek zyje NIE TYLKO po to, żeby rodzinę utrzymywaćwink

                                                  • joa66 Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 22:30
                                                    p.s. przypominaja mi się masówki sprzed lat ...meblościanka na wysoki połysk, "zarządzanie i marketing" big_grin Stara szkoła nie umiera - wie co dobre a co złe...co się "opłaca" a co nie
                                                  • triss_merigold6 Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 22:37
                                                    Hm, zauważyłaś, że nie upieram się przy konkretnym kierunku? Ba, w ogóle nie upieram się przy studiach.
                                                  • triss_merigold6 Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 22:33
                                                    Jasne, że nie. Dopóki nie ma rodziny. Jak ma, to zdrowym priorytetem jest zabezpieczenie podstaw bytowych, a resztę można wydać na przyjemności i atrakcje.
                                                  • menodo Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 22:43
                                                    Skarbie, chcesz mieć pasję - cudownie, ale realizuj ją na sw
                                                    > ój koszt[/i] i ograniczyć się do finansowania wiktu i opierunku. "

                                                    A on Ci powie - dobra, dawaj mi alimenty i spadaj, jestem dorosłym facetem i mogę sobie studiować, co chcę.
                                                    No, chyba że wychowasz go na uległego misia bez jaj - no ale w tym przypadku tym bardziej odradzałabym kierunki dla "prawdziwych ojców rodziny".
                                                    Dziećmi bardzo trudno steruje się ręczniesmile
                                                  • verdana Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 22:49
                                                    To własnie piszę - nie da sie wychować dziecka niezależnego, przebojowego, z pomysłami - i jednocześnie oczekiwać, że w wieku 19 lat zrobi to, co każe mamusia. Jakaś drobna sprzeczność tu zachodzi.
                                                    Nie mówiąc już o tym, zę 9-latek karmiony od dziecka przekazem, że jedynym ważnym celem w życiu jest zarabianie i pieniądze - może rzeczywiście uznać pieniądze za jedyny cel. A wtedy wcale ciekawie nie będzie. Bo wbrew pozorom, kasa jest ważna, ale nie najważniejsza. Jak sie robi najważniejsza, to trudno miec udane życie.
                                                  • triss_merigold6 Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 22:59
                                                    Wcale nie uważam, że jest najważniejsza. Ba, nie uważam, że praca jest najważniejsza i że trzeba się w pracy spełniać.. Praca jakaś ma być, bo to źródło dochodów pozwalające na dokonywanie różnych wyborów. Bez pracy i kasy masz guzik, a nie wybór.
                                                  • joa66 Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 23:04
                                                    Ale chodzi o uszanowanie wyboru dorosłego dziecka a nie Twoje opinie - Ty możesz sobie życ jak chcesz. Karanie dziecka, że wybrało inną drogę edukacyjną niż Ty sobie życzysz jest chore.
                                                  • triss_merigold6 Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 23:07
                                                    Na razie jeszcze niczego nie wybrało, bo jest w III klasie SP... Jak zacznie mieć schizy pt. będę rzeźbić świątki wypasając owce w Bieszczadach, to pomyślę czy się martwić i co z tym można zrobić rozsądnego.
                                                  • joa66 Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 23:11
                                                    I owszem, będę chętnie utrzymywać przez okres studiów ale pod warunkiem, że synuś wybierze konkret. Za historię sztuki, filozofię czy marketing płacić nie zamierzam,


                                                    To jest chyba Twoje stanowisko?
                                                  • triss_merigold6 Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 23:13
                                                    Moje, hipotetyczne. Nie jestem w stanie realnie przewidzieć tego co będzie za 10 lat.
                                                    Jesli za 10 lat rynek będzie wchłaniał każdą liczbę filozofów i historyków sztuki, to jestem w stanie się ugiąć. big_grin
                                                  • joa66 Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 23:06
                                                    Z tego co piszesz to Twoja postawa wygląda tak, że jeżeli syn, dorosły mężczyzna, powie Ci , że wybrał drogę edukacyjną X to dasz mu na fryzjera, a jak Y to nie dasz.
                                                  • triss_merigold6 Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 23:11
                                                    Czy kiedykolwiek starałam się ukrywać swój autorytaryzm? Dla nikogo w rodzinie tajemnicą nie jest.

                                                    Wybacz, ale 18-latek na pełnym utrzymaniu mamusi, dorosły nie jest. Pełnoletni, ale nie dorosły. Bycie dorosłym oznacza m.in. umiejętnośc podejmowania autonomicznych decyzji i przyjmowania ich konsekwencji, tak abstrahując już od tematyki studiow.
                                                  • joa66 Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 23:13
                                                    umiejętnośc podejmowania autonomicznych decyzji i przyjmowania ich konsekwencji, tak abstrahując już od tematyki studiow

                                                    konsekwencją zrobienia sobie dziecka jest też utrzymywanie go na studiach w miarę możliwości, bez fochowania wink
                                                  • przeciwcialo Re: Ja ogarniam coś innego 16.12.13, 17:01
                                                    Obowiazkowa w Polsce jest nauka do 18 r.ż. Potem to dowolność..
                                                  • joa66 Re: Ja ogarniam coś innego 16.12.13, 17:02
                                                    Nie. potem to PRAWO a nie obowiązek. Widzisz róznice miedzy prawem a dowolnoscią?
                                                  • riki_i Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 23:11
                                                    Są jeszcze dochody z majątku. W bogatych krajach bardzo pokaźny składnik przychodu.
                                                  • triss_merigold6 Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 22:57
                                                    Pragmatycznie rzecz biorąc, sądzę że jesli jakaś pasja/zamiłowanie/hobby życia ma się objawić, to objawi się najpóźniej w liceum i będzie czas na myślenie i decyzje.
                                                    Za 10 lat rynek i oferta uczelni moga być zupełnie inne niż obecnie.

                                                    Co do alimentów: o takowe wystąpiła moja koleżanka, studentka studiów dziennych, dorabiająca od czasu do czasu tłumaczeniami, pilotowaniem wycieczek, hostessowaniem. Tatuś umknął za granicę i nie płacił, a jak wrócił po latach to starzy się rozwiedli. Sąd rodzinny wziął stronę tatusia i cyt. z pamięci z wyroku uznał alimenty za wysoce niestosowne. Dziewczyna była niemiło zaskoczona, czuła się tak upokorzona, że nawet się nie odwoływała.
                                                    Reasumując: nie wierzyłabym ślepo w magiczną moc prawa do alimentacji.
                                              • verdana Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 19:40
                                                Wiesz, czasem lepiej mieć mniej, a robić to, o czym zawsze się marzyło, niż mieć więcej i niespełnione marzenia.
                                                Póki sie nie ma nikogo na utrzymaniu, warto robić to, co się lubi. A nie tylko zarabiać.
                                                • przeciwcialo Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 19:48
                                                  E tam... jak masz kase to i marzenia latwiej spełnic. Nie masz kasy to zostaje ci tylko marzyć.
                                                  • verdana Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 19:52
                                                    Zwykle masz rację. No i w wypadku mojej córki to się akurat kompletnie nie sprawdzasmile Nie ma kasy, a własnie spełnia marzenia. Widocznie jak sie ma pomysły i pasję, to czasem udaje się i bez kasy. BBC opłaci przelot, w innym wypadku przyjaciele przenocują za darmo - kasy brak, podróże i filmy są.
                                                  • przeciwcialo Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 19:55
                                                    No to z czego żyje? Z czego płaci rachunki?
                                                  • verdana Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 19:57
                                                    Przecież zarabia jednak - nie żyje powietrzem. Pensję ma bardzo niską, ale z hobby miewa czasem dochody. Bilety do kina, teatru itd, czyli to, co lubi najbardziej, zwykle dostaje za darmo.
                                                  • przeciwcialo Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 20:11
                                                    A czynsz, telefon, internet, prąd, jedzenie? Biletami do kina sobie nie poje.
                                                  • joa66 Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 20:14
                                                    Mówisz o dorosłej kobiecie! Pozwól jej zdecydować czy , upraszczając, woli telefon czy hobby
                                                  • nenia1 Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 20:05
                                                    przeciwcialo napisała:

                                                    > E tam... jak masz kase to i marzenia latwiej spełnic. Nie masz kasy to zostaje
                                                    > ci tylko marzyć.

                                                    No cóż, dla wielu pieniądze to "nieczysty temat", jakże szlachetniej i piękniej żyć marzeniami.
                                                    To taki obraz wyłaniający się rodem z poprzednich wieków gdzie artyści w głodzie i chłodzie
                                                    wypluwali sobie płuca na strychu tworząc dzieła za które nikt nie chciał płacić i które dopiero potomni docenili.
                                                    Zawsze pojawia się taka kontra w parze: pieniądze albo ideały, uroda kontra umysł, sportowiec albo intelektualista, jakby jedno i drugie nie mogło istnieć razem.
                                                    Pieniądze dźwigają na sobie mnóstwo negatywnych konotacji.
                                                  • joa66 Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 20:11
                                                    Ale my rozmawiamy o dorosłych ludziach! Jeżeli ma ochotę ubierac się całe życie w lumpeksach i nie kupowac ksiązek tylko wypożyczać, to jego/jej sprawa! Każda z nas miała 18 lat na przekazanie tego co chce.

                                                    A rodzice mogą wyciągac konsekwencje / karać w przypadku kiedy dorosłe dziecko łamie zasady współzycia społecznego, a nie kiedy im się kierunek studiów nie podoba.
                                                  • verdana Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 20:18
                                                    I jeszcze jedno - są zawody, w których zawsze zaczyna się od głodowych pensji. Podejrzewam,z ę lekarz na stażu w szpitalu też kokosów nie zarabia, a jakoś mu się nie mówi, aby zmienił zawód, bo pensja za niska. Bo patrzy sie na to, co można zarobić w przyszłości.
                                                    Dziennikarz, pracownik naukowy, stażysta w firmie - to wszystko są zawody, gdzie nie ma szans na duże zarobki na starcie, ale bez początków nie sposób potem zarabiać dużo.
                                                    Najpierw narzeka sie na młodzież, ze po studiach chce na starcie 3-4 tysiące. Potem się narzeka, ze po studiach gotowa jest początkowo pracować za mniej.
                                                  • przeciwcialo Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 20:21
                                                    Staż u lekarza to chyba rok. Potem jest juz tylko lepiej. Nie każdy zawod daje takie wyniki.
                                                  • verdana Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 20:27
                                                    A w innych zawodach trzeba często dłużej czekać na wyższe pensje. I przestaję zatem rozumieć, dlaczego lekarze narzekają, skoro od razu na starcie zarabiają tak dużo.
                                                  • przeciwcialo Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 20:28
                                                    Ponarzekac zawsze mozna.
                                                  • joa66 Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 20:29
                                                    acha...

                                                    boże....
                                                  • verdana Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 20:30
                                                    Chyba, ze taksmile
                                                    Ale nie przesadzajmy - na starcie zazwyczaj zarabia się mało. A zdobywanie doświadczenia, publikacje, wyjazdy - to nie musi, ale może zaprocentować znacznie bardziej, niż grzeczne siedzenie za biurkiem w archiwum.
                                                  • joa66 Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 20:31
                                                    zawsze można ponarzekac, postraszyć, pobcinac skrzydła, why not, prawda?
                                                  • verdana Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 20:34
                                                    Tak, mój ojciec, człek mądry, zawsze mi powtarzał, że nie należy tak żyć, jakby to, co jest teraz było tylko stanem przejściowym, do tego co będzie jutro.
                                                    Mnie się całe lata nie udało wyzwolić z takiego myślenia. A szkoda.
                                                  • triss_merigold6 Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 21:41
                                                    Prawnicze po zdaniu egzaminów i uzyskaniu aplikacji. Inwestować trzeba niemal do 30-tki + włożyć dłuuuugie godziny w darmową orkę w kancelarii ale potem jest kul. Wysoka stopa zwrotu z inwestycji. Znajomy z pracy syna wspomagała mocno do magiczneggo końca aplikacji, zaraz potem syn - pan mecenas zaczął naprawdę dobrze zarabiać.
                                                    Na taką inwestycję bym poszła, spoko.
                                                  • riki_i Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 21:45
                                                    Absolutnie nieprawda. Jest totalny nadmiar młodych prawników. Również aplikacja adwokacka przestała być patentem na swobodny dopływ pieniędzy. Z radykalnym obniżeniem zarobków boryka się w Warszawie nawet najtłustsza dotąd kasta prawnicza, czyli notariusze.
                                                  • triss_merigold6 Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 21:53
                                                    Tego młodego znam, aplikację zrobił 2 lata temu i było wielkie święto i ma nieźle. Nie wiem gdzie praktykował, ale ma nieźle. W każdym razie ojciec już go nie dokarmia, przytył, ma narzeczoną, a ta totalnie zmieniła mu wygląd (meble, inne) mieszkania. Warszawa oczywiście.
                        • menodo Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 14:54
                          Aaa... to już mówimy o praktycznych umiejętnościach, a te ewentualnie można pos
                          > iąść na studiach zawodowych i poprzez praktykę. "

                          No, ale podałaś przykład socjologii. Ja mogę dodać jeszcze psychologię. To mogą być głodowe studia albo i dające sporo cennych rynkowych umiejętności.
                          Pod warunkiem, że ktoś ma pomysł na siebie, zapisuje się na staże, wolontariaty, działa w kołach naukowych, nauczy się statystyki albo rozpocznie szkolenia na psychoterapeute itp.- co lubi.
                          Równie dobrze można się przez te studia prześlizgnąć, bo łatwo je zaliczyć na 3, balując i dorabiając na zachcianki w knajpach - i wtedy rzeczywiście zderzenie z rynkiem pracy może być bolesne. Bo w dzisiejszych czasach prace dorywcze w hurtowni czy na zmywaku nie brzmią dumnie w cv absolwenta jakiejkolwiek uczelni.
                • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 12:54
                  Ty sobie płacić możesz nie zamierzać, ale prawo stoi po stronie studenta.
                  Jeśli Twój syn czy córka kiedykolwiek będą chcieli pójść sobie na filozofię czy historię sztuki będziesz musiała zapłacić, czy Ci się podoba czy nie. Chyba, że prawo się zmieni, ale wątpię.
                  Zresztą, totalnie mnie nie dziwi Twoje podejście, to w końcu Ty zrobiłaś sobie drugie dziecko, bo dostałaś wścieku macicy li i jedynie.
                  • triss_merigold6 Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 12:57
                    Ooo... wikt i opierunek - owszem. I bilet miesięczny. I KRIO do fundowania kosmetyków, imprez, gadżetów, lanczy, kawy, zabawy, wycieczek, nowych modnych ciuchów co sezon etc. mnie nie zmusi.
                    • przeciwcialo Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 12:59
                      Jeszcze telefon żeby sie skontaktowac w razie W wink
                    • verdana Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 13:01
                      Innymi słowy - zmusisz dorosłego człowieka do studiowania tego, co Ty uznasz za stosowne. Niezależnie od tego, co go będzie interesowało - ma żyć tak, jak Ty chcesz.
                      Nie bardzo rozumiem logikę - chcesz dziecku ułatwić życie, czy zmarnować? Bo pomijając wszystko inne , sfrustrowani i niezadowoleni z zawodu ludzie wcale nie są dobrze opłacani i zatrudniani.
                      • triss_merigold6 Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 13:08
                        Jeśli jest tak całkowicie i dogmatycznie dorosły, to czas na własny wypas.

                        Są kierunki wymagające długich inwestycji z właściwie 100% gwarancją, że inwestycja się zwróci vide medycyna. Ale już nie zarządzanie, marketing, komunikacja społeczna czy filozofia. I istnieje IMO na tyle szerokie spektrum studiów i innych form kształcenia, że młody człowiek może znaleźć coś i zgodnego z zainteresowaniami i zgodnego z predyspozycjami i realistycznego.

                        Odpałowe studia jako hobby? Cudownie, pod warunkiem, że potem realistycznie poszuka pracy zupełnie gdzie indziej.
                        • verdana Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 13:09
                          Pod warunkiem. że młody człowiek nie ma jakiejś prawdziwej pasji. Tylko wybiera studia na zasadzie "Nie wiem jeszcze, co chcę, ale żeby nie było matematyki".
                          • triss_merigold6 Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 13:13
                            Cóż, artysta głodny, to artysta płodny. Po godzinach niech rozwija np. pasję czytania i pisania artykułów o Heglu, a na życie niech zarabia w inny sposó, bardziej przyziemny. Bo zarabiać będzie musiał.
                            • joa66 Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 13:14
                              triss- mam nadzieję, ze wiesz, ze reprezentujesz poglądy wiekszości. Ergo - za kilka lat będzie nadprodukcja przecietnych , niezmotywowanych inzynerów czy księgowych. Jesteś pewna, że znajdą pracę?
                              • triss_merigold6 Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 13:22
                                A kto powiedział, że żeby wykonywać pracę trzeba być bardzo zmotywowanym? Praca to praca, super jak łączy przyjemne z pożytecznym, ale to niezbędny element żeby funkcjonować i płacić rachunki i tyle.
                                • joa66 Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 13:24
                                  Żeby wykonywać pracę - niekoniecznie. Żeby ją DOSTAĆ na konkurencyjnym rynku absolwentów o podobnych kwalifikacjach motywacja się przyda.
                                • joa66 Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 13:26
                                  p.s. Konkurencja na rynku pracy oznacza, że atrakcyjna pracę dostaną tylko bardzo dobrzy i najlepsi.

                                  Nie każdy może być bardzo dobry i najlepszy w dowolnej dziedzinie wymyślonej przez mamusię. Tak trudno to zrozumieć?
                                  • triss_merigold6 Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 13:54
                                    To idealistyczne założenie acz niezupełnie prawdziwe. Pracę dostają też ci ze znajomościami, z polecenia, z dobrymi kompetencjami komunikacyjnymi, z praktyką, uprawnieniami zawodowymi, pasującą do stanowiska wiedzą itd.
                                    • joa66 Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 14:01
                                      triss, jeżeli jest kierunek, którego wszyscy absolwenci dostaną dobrą pracę w zawodzie, bez względu na to jak sa dobrzy, bez względu na to ilu tych absolwentów jest na rynku, proszę podziel się tą wiedząwink
                                      • triss_merigold6 Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 14:23
                                        Jeśli chcesz mnie przekonać, że ktoś kto zdecydowanie nie chce podjąć danej pracy, jej nie podejmie, to daruj sobie, jestem tego pewna.
                                        Nie ma takiego kierunku, a przynajmniej nie kojarzę. Natomiast są studia i studia zawodowe, które dają większe lub mniejsze możliwości znalezienia tej pracy. I kulturoznawstwo czy marketing i reklama czy pedagogika do nich nie należą.
                                        • joa66 Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 14:56
                                          triss - na wychowanie mamy około 18 lat smile

                                          Nie trzeba wymuszać decyzji na dorosłym człowieku.
                                          • verdana Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 16:34
                                            Triis, 19-latek, który zrezygnuje ze swojej pasji, bo mamusia kazała mu iść na takie, a nie inne studia, to d.., a nie facet. Młody człowiek, który został wychowany tak, ze swoją przyszłość oddaje w ręce mamusi, ktróa decyduje za niego, co jest dla niego dobre nie zrobi kariery, choćby studiował kierunek, gdzie pracodawca będzie sie bił o absolwentów, bo nikt nie potrzebuje bezwolnych , bezdecyzyjnych mięczaków. Jeśli uda Ci się wychować kogoś, kto będąc dorosłym chłopem słucha w najważniejszych życiowych sprawach mamusi, albo sie daje szantażować - to już naprawdę wszystko jedno, co skończy. I tak sie do niczego nie będzie nadawał.
                                            Nie mówiąc już o tym, ze sama byłabyś pierwszą osobą, która poradziłaby każdej dziewczynie trzymać sie od takiego zależnego od mamusi faceta z daleka.
                                            • triss_merigold6 Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 19:27
                                              Powtarzam, z puli dostępnych kierunków studiów można wybrać taki, który będzie i interesujący i w miarę rozsądny.
                                              Mężczyzna musi mieć praktyczne, konkretne umiejętności, które pozwolą mu na - choćby przejściowe - znalezienie jakiejś pracy nieszczególnie ambitnej ale pozwalającej przeżyć bez głodowania.
                                              Poza tym, taki drobiazg, niekoniecznie ów 19-latek musi chcieć iść na 5-letnie studia. Nie muszę realizować swoich ambicji przez trzymanie się idei studiów jak pijany płotu, bo w tej chwili na rynku jest trochę innych mozliwości.
                                              • verdana Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 19:38
                                                Innymi słowy - Ty mu dasz pulę studiów, a dorosły facet ma to zaakceptować. Mamusia mówi, ze to będzie dla mnie najlepsze, mamusią wie, jakim jej synuś ma być mężczyzną. Mamusia wyznaczy dorosłemu synkowi, jak ma wyglądać jego życie, a synek zaakceptuję tę wizję, jakakolwiek by nie była i grzecznie zrezygnuje z własnych pomysłów na własne, bądź co bądź, życie.
                                                Naprawdę chcesz wychować takiego mięczaka, bez charakteru, dorosłego chłopa, który słucha mamusi, która pokazuje co ma w życiu wybrać?
                                                Nie widzisz tu sprzecznosci? Bo są trzy możliwości. Raz - Twoja wizja zbiegnie sie z wizją syna. Hosanna, śpiew - żadnych problemów. Dwa - Twój syn będzie widział swoje życie inaczej niz Ty, ale będzie miał zbyt mało charakteru, aby walczyć o swoje - innymi słowy wygrasz bitwę i przegrasz wojnę. Syn zrobi to, co chcesz, ale okaże sie, żeś wychowała nie mężczyznę, tylko dzieciaka bez charakteru. No i wreszcie, jeśli uda Ci sie wychować syna z charakterem, to może nie poddać sie szantażowi, trzasnąć drzwiami i opuścić toksyczny dom. Potem będzie robił co chciał i tylko raz w roku przed Dniem Matki będzie przez tydzień chory, wiedząc, ze powinien zadzwonić, a tak bardzo tego nie chce.
                                                Choć wszystkie wizje, prócz pierwszej, są przerysowane, to jednak tylko takie scenariusze są możliwe. Czwarte rozwiązanie nie istnieje, niestety.
                    • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 13:04
                      A czy tu ktoś o lanczach i imprezach pisał, bo ja wyczytałam o butach noszonych 3 lata, fryzjerze i 20 zł tygodniowo, a także o 4 młodszego rodzeństwa i 13letnich butach rodzica.
                      • triss_merigold6 Re: Ja ogarniam coś innego 15.12.13, 13:20
                        Tak, to dziewczę, które dostawało jakąś kosmiczną kasę na własne wydatki + pełne utrzymanie w innym mieście.
        • olena.s Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 10:40
          No, ale to jest zupełnie inna sytuacja, i wydaje mi się, wcale, ale to wcale nie typowa. I oczywiście, wtedy rodzic, który ma, powinien dziecko wspierać bardziej (a co z dzieckiem, ktorego rodzic zwyczajnie nie ma???)
          Normą jest studiowanie, które zostawia jeszcze kęs czasu na inne zajęcia, a i godzinowo mozna sobie sporo poukładać (nauka własna). WIęc - nie nie uważam, żeby rodzice dorosłej krowy czy byka mieli fundować zachcianki. Jak dają jedzenie, mieszkanie, miesięczny i podręczniki - to to jest już aż nadto. Fryzjerzy, wakacje, szmatki, szminki, siłownie, kluby, piwko - to jest minimalny, naprawdę minimalny zakres, który student powinien sobie zapewnić samodzielnie.
          Co mówię ja, pracująca latem od 2 licealnej, żeby mieć własne pieniądze na zachcianki właśnie.
          • joa66 Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 11:19
            To należałoby zdefiniować co to jest "zachcianka" skoro Jak dają jedzenie,
            > mieszkanie, miesięczny i podręczniki - to to jest już aż nadto.
            . Buty i majtki to zachcianka?

            Oczywiście sa sytuacje, zwłaszcza wtedy kiedy rodzice muszą opłacić mieszkanie w mieście studiowania, kiedy student faktycznie będzie musiał sobie na te buty zarobić. Ale na litość boską nie nazywajmy tego zachcianką.
            • verdana Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 11:41
              No i jeszcze jedno - dlaczego studenta, a nie każdego dziecka, które skończyło 18 lat? Mój syn jest na pierwszym roku, rocznicowo powinien byc w klasie maturalnej. Innymi słowy, jego rówieśnikom buty należałyby się jak psu zupa, a on powinien na nie zarobić.
              Kieszonkowe dla studenta powinno zależeć od miejsca i rodzaju studiów i możliwości rodziców. Jakoś nieszczególnie wychowawcze wydaje mi się dawanie kupy kasy od 1 do 5 roku, ale także nieszczególnie wychowawcze uznanie, że mieszkający z nami student, szczególnie pierwszych lat, ma żyć na poziomie bez porównania niższym niż rodzice i chodzić bez butów, jak sobie na nie nie zarobi.
              • olena.s Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 11:58
                Ależ to proste. Nowe buty, bo stare spadły z nóg - konieczność. Nowe szpilki, zwłaszcza trzecie - zachcianka. Dermatolog na pryszcze - konieczność. Kosmetyka kolorowa - zachcianka.
                • joa66 Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 12:01
                  Kosmetyka kolorowa - zachcianka

                  Nawet jak panna ma kłopoty z cerą podkładu i korektora jej nie kupimy?

                  Czy w liceum to też zachcianka?
                  • lily-evans01 Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 21:38
                    A taką pannę to bym posłała do dermatologa/względnie endokrynologa i do kosmetyczki. Plus dobre kosmetyki pielęgnacyjne.
                    Lepiej na tym wyjdzie, niż na zatykaniu porów skóry podkładem i przesuszaniu pryszczy korektorem.
                • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 12:02
                  > Ależ to proste. Nowe buty, bo stare spadły z nóg - konieczność. Nowe szpilki, z
                  > właszcza trzecie - zachcianka. Dermatolog na pryszcze - konieczność. Kosmetyka
                  > kolorowa - zachcianka.

                  Mąż jak rozumiem wydziela Ci tak samo? No bo nie pracujesz, nie zarabiasz...
                  • olena.s Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 12:20
                    Nie, ale nic w tym dziwnego. Nawet nie dlatego, że w swoim czasie wniosłam sporo więcej do domowego budżetu, ani że świadczę pracę kucharsko-logistyczno-pedagogiczno-transportowo-nauczycielską, ale dlatego, że mamy inną sytuacje prawną - wspólnotę małżeńską.
                    Natomiast we własnym zakresie owszem, tak patrzę na wydatki - są zachcianki i są konieczności. Te pierwsze konieczne nie są. I w rzeczy samej, byłoby mi niezręcznie z domowego wspólnego majątku wyjąć kasę powiedzmy na wyprawę do Nowej Zelandii. Bo i kasa spora, i - to dla mnie zachcianka.
                    Kazdy na to patrzy po swojemu. Mój osobisty punkt widzenia płynie z własnych wyborów.
                    Ja przestałam brać od rodziców pieniądze na zachcianki w liceum - nie było szans ani czasu na stałą pracę, ale i dorywczo jakimiś dziećmi się zajmowałam, i byłam listonoszką zastępczą (bardzo ciekawe zajęcie), i na stacji benzynowej działałam (eldorado podówczas), i na jakiejś aukcji zdarzyło mi się obnosić dzieła sztuki, i chałupnictwo z koleżanką uprawiałam. O, i zniszczone paczki na poczcie przepakowywałam, o rety, to była naprawdę obrzydliwa robota. Gorsza była chyba tylko szklarnia późną wiosną. Brrrr. Rodzice nie musieli mnie zaganiać, zapędzać, obcinać - to ja czułabym się głupio ciągnąc z nich nadmiernie forsę, acz przynam, że mieliśmy bliskie i silne więzi. To raz.
                    A dwa, uważam, że zarabianie na swoje potrzeby - choćby cząstkowe - jest dobrą szkołą zycia, i słuszne jest, aby dysponujący wolnym czasem młody człowiek taką szkołę przechodził, choćby po to, by na swój użytek, swoim własnym potem zdefiniowac sobie różnicę między zachcianka a koniecznością.
                    Pamiętam, jakie wrażenie zrobiło na mnie, kiedy w pewnej ściśle milionerskiej okolicy zobaczyłam parę szkrabów, takich może po 8-9 lat, jak przy wejściu do ekhem, rezydencji, sprzedawała lemoniadę jak tysiące innych amerykańskich dzieci... Wrażenie było pozytywne.
                    • joa66 Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 12:35
                      że mamy inną sytuacje prawną - wspólnotę małżeńską.

                      Sytuacja prawna jest podobna - prawo zobowiązuje rodziców do utrzymania uczącego się dorosłego dziecka na adekwatnym do możliwości poziomie.

                      Zarówno ja sama, jak i mój syn zarabialiśmy nasze pierwsze pieniądze już w liceum (ja wyprowadzając psy, syn tłumacząc filmy), ale to nie spowodowało, ŻADNEJ zmiany w dotychczasowym układzie finansowym.
                      • joa66 Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 12:38
                        P.S. To samo co jest zachcianką w klasie maturalnej ( i wczesniej) pozostanie zachcianką na studiach .
                        • triss_merigold6 Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 12:50
                          Niekoniecznie. Maturzysta może ale nie musi (w nowym systemie) być pełnoletni i do zdania matury nie ma średniego wykształcenia. Po uzyskaniu średniego wykształcenia ma wybór: studia w różnym trybie, studium zawodowe, szkoły policealne, kursy zawodowe itd. i ma znacznie większe możliwości podjęcia pracy niż uczeń liceum/technikum.
                    • menodo Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 12:42
                      zobaczyłam parę szkrabów, takich może po 8-9 lat, jak przy wejściu do ek
                      > hem, rezydencji, sprzedawała lemoniadę jak tysiące innych amerykańskich dzieci.
                      > .. Wrażenie było pozytywne."

                      Myślisz, że gdyby nie sprzedawały tej lemoniady, odpadłyby im stopy z powodu grzybicy od noszenia starych buciorów?
                      W snobistycznych knajpach warszawskich też pracuje sporo dzieciaków z bogatych domów. Kolega mojej córki dojeżdża nawet do takiej roboty taksówką (ciężko z parkowaniem) i kupuje sobie na miejscu posiłki - więc w zasadzie dopłaca do tej roboty (tzn. jego rodzice dopłacają )- ale wiesz, zapisał się na fejsie na grupy: nie zna życia ten, kto nigdy nie pracował w gastro...big_grin

                      Bogate dzieciaki pracują też za psie pieniądze lub za darmo w kancelariach prawnych, agencjach reklamowych, badawczych; w mediach.

                      W zasadzie nie wiem, gdzie ta bidulka w starych butach i włosami obciętymi przez kolezankę - pozostałe elementy jej powierzchowności tez pewnie wołają o pomstę do nieba - mogłaby sobie znaleźć pracę.
                      Zresztą, ja myślę, że w jej przypadku należałoby zacząć do psychoterapiisad

                      • olena.s Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 12:59
                        > Myślisz, że gdyby nie sprzedawały tej lemoniady, odpadłyby im stopy z powodu gr
                        > zybicy od noszenia starych buciorów?
                        Nie, myślę, że nie przyswoiłyby, ile trzeba się nawyciskać, namieszać i nastać w upale, żeby zarobić głupie pięć dolców.
                        • menodo Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 13:24
                          No i fajnie, mogą sobie na fejsie foty zamieścić, jak to w dzieciństwie harowałybig_grin
                          • olena.s Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 14:02
                            O, wybacz, ja nie narzekam i nie określam moich zajęć jako harówkę. Bardzo to były interesujące prace, czasem przynoszące spora gotówkę, czasem ciekawe obserwacje - ale zawsze dawały jakiś grosz na zachcianki.
                            • joa66 Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 14:11
                              Mam nadzieję, ze wiesz, że istnieje praca bez wynagrodzenia (staże, wolontariaty), która może dac tyle samo jeżeli nie więcej niż praca zarobkowa.


                              O zwykłych obowiązkach domowych nie wspominając.

                              a doba ma tylko 24 godziny.
                              • joa66 Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 14:13
                                I jak słusznie ktoś zauważył - dlaczego oczekujemy od studenta pracy na 2 etatach a od siebie niekoniecznie?
                                • verdana Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 16:38
                                  Bo teraz modne jest uznawanie studiów za czas, gdy nic się nie robi. Uczenie sie nie jest pracą przecież, trzeba to robić mimochodem, w czasie wolnym od jedynie słusznej działalności, czyli zarabiania. Coś, co nie przynosi pieniędzy jest zawsze mniej ważne od tego, co przynosi.
                                  • przeciwcialo Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 19:21
                                    Zawsze mozna sie starac o stypendia, na wydatki własne starczy.
                                    • verdana Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 19:24
                                      O ile wiem, stypendiów za wyniki w nauce już nie ma...
                                      uniface.pl/artykul/koniec-stypendiow-za-wyniki-w-nauce-studenci-sa-wsciekli_a1735
                                • triss_merigold6 Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 19:11
                                  Z prostego powodu: ponieważ jest w okresie największej wydolności organizmu i nie ma żadnych obowiązków w postaci dzieci.
                                  Są kierunki dziko wymagające, z b. dużą liczbą zajęć, labolatoriów, warsztatów, projektów, na których konieczna jest systematyczna nauka, ale humanistycznych bym do nich nie zaliczyła. Nawet prawnicy ostro wkuwali tylko przed kolokwiami i sesją.
                                  • ira_07 Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 19:24
                                    Studiowałam prawo i filologię. O ile na prawie było tak jak piszesz (no rozumiem, że wtedy na czas sesji nalezy rzucić pracę?), to na filologii nie bardzo. Nie dało się regularnie nie czytać książek. Podręcznik do karnego ogarniesz w 2 tygodnie, 30 powieści już nie bardzo. Dałoby się może bez systematyczności, na ściągach, streszczeniach, tylko po co wtedy studiować?
                                    • triss_merigold6 Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 19:29
                                      Pliz, znałam do diabła i ciut ciut osób na filologiach. Dawały korepetycje, wszyscy porobili uprawnienia pilotów wycieczek na I max II roku i pracowali w wakacje jeżdżąc z grupami za zupełnie przyzwoite wynagrodzenie.
            • menodo Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 11:42
              A fryzjer czy buty raz na 3 lata to standard czy zachcianka?
              W tamtym wątku było o tym, że dziewczyna chciała na fryzjera, a matka - że koleżanka może jej obciąć włosy.
              Prosi o nowe buty, bo obecne maja 3 lata - na co matka, że ona chodzi w tych samych butach 13 lat.
              No i ta tygodniówka w wysokości 20 zł dla studentki 1 roku.

              Jednocześnie - matka tłumaczy, że dając córce na fryzjera, musiałaby kupić tańszą karmę dla psów !!!!
              Piątka dzieci, nie wiadomo ile psów...
              • olena.s Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 12:04
                Fryzjer to zachcianka - można kombinować samemu, mozna nosić warkocze, opaskę, kucyk. Nowe buty dla córki, kiedy matka swoje nosi ponad 4 razy dłużej - zachcianka.
                Na rany boskie, ja rozumiem, jakby sytuacja była taka, że pracy nie ma w ogóle - ani latem na polu, ani w soboty, ani na godziny (korepetycje, baby-sitting, wyprowadzanie psów, przedświąteczna pomoc w sklepach) - to jest coś innego. I jezeli dziecko stara się współuczestniczyć w domu na pełen gaz - to też insza inszość. ALbo faktycznie uczy się jak wściekłe od rana do nocy.
                Ale jeżeli mamy rodzinę, w której sie nie przelewa, i dorosłe od 2 lat dziecko, które nawet w domowych zajęciach komputerowych nie jest w stanie pomóc, mając jednocześnie sporo wolnego czasu oraz potrzeby konsumpcyjne - to nie widzę powodu, żeby się napinać na zaspokojenie tych potrzeb.
                • joa66 Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 12:11
                  Dlatego dziecko - dorosłe!- powinno otrzymywać TYLE SAMO ile do tej pory, chyba, że sytuacja finansowa rodziny się zmieniła.

                  I to jest normalne.

                  Nie jest normalne nazywanie tych wydatków zachciankami, na które - z założenia, a nie z koniecznosci -ma zarabiac student.
                • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 12:12
                  A ja widzę, bo dziecko się na świat nie prosiło, tym bardziej z czwórką dodatkowego, młodszego rodzeństwa w pakiecie.
                  O utrzymanie powinna zadbać ta starsza, bardziej odpowiedzialna osoba-czyli matka/ojciec/jedno i drugie.
                  No ale mi tamten wątek nie pasował, bo nie chce mi się wierzyć, że zdrowe dziecko bez depresji, otrzymujące 20 zł tygodniowo!, chodzące 3 lata w tych samych butach, niemające nawet na fryzera nie szuka jakiejkolwiek pracy. No nie wierzę.
                  • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 12:16
                    I jak zawsze NIEZMIERNIE BAWI MNIE fakt, iż niepracujące zawodowo, będące na utrzymaniu mężów matki wysłałyby ekspresowo taką córkę do pracy, a także uważają, że kosmetyki kolorowe czy nowsze buty niż trzyletnie to zachcianka.
                    • olena.s Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 12:27
                      No to miłej zabawy. Wychowuj swoje córki po swojemu, wszak nikt cię nie zmusza do zaparcia się siebie, a już na pewno - nie ja.
                  • olena.s Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 12:24
                    No ale fakt, że się na ten świat nie prosiliśmy (a może? smile ) nie oznacza, że rodzice są naszymi niewolnikami. Nie są, jednakowoż, i oczekiwanie nowych butów (nie w sytuacji dziur na wylot czy rosnącej stopy) podczas kiedy rodzice noszą buty od dekady jest, imho, świństwem i samolubstwem.
                    • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 12:41
                      A imho świństwem i samolubstwem jest spraszanie na świat dzieci, kiedy wie się, że rodziców na to nie stać, bo 13 lat chodzą w tych samych butach.
                      Powtórzę: oczekujecie od 20latki, żeby była dorosła, szkoda, że nie podzielacie tych samych oczekiwać wobec co najmniej 2 razy starszej mamusi.
                      I znów tak jak pisałam wcześniej: no nie wierzę, nie wierzę i przenigdy nie uwierzę, że dziewczyna chodząca trzy lata w tych samych butach, prosząca się o głupiego fryzjera i otrzymująca zawrotną kwotę 20 zł tygodniowo (na jedno wyjście ze znajomymi nie wystarczy!)
                      nie szuka pracy.
                      Wydaje mi się ponadto, że w normalnej rodzinie prowadzone są rozmowy o pieniadzach, "córuś, nie stać mnie, żeby dać Ci kasę na fryzjera, nasza sytuacja finansowa jest tragiczna, nie stać nas na nowe buty dla Ciebie, musisz chodzić w tych trzyletnich, przepraszam, nie wyrobimy finansowo, 20 zł to wszystko, co możemy Ci tygodniowo zaoferować, dla Twojego dobra musisz poszukać pracy.."

                      W takiej sytuacji to córka sama chce wspomóc rodziców, nie wspominając o zarobieniu na własne potrzeby.

                      I wybacz, ale ma prawo bawić mnie, że o wartości pieniądza i pracy wypowiadają się nieaktywne zawodowo ematki, które utrzymuje ktoś inny.
                      Tak, niepracującej żony dotyczy wspólnota majątkowa z mężem, tak samo jak obowiązek utrzymania studiującej córki.
                      • triss_merigold6 Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 12:45
                        Przeoczyłaś, że autorka wątku z mężem pracują czy też autorka gdzieś napisała, że zajmuje się domem i dziećmi i nie pracuje zawodowo?
                        • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 12:51
                          A Ty nie zauważyłaś, do kogo kierowałam mój post?
                          • triss_merigold6 Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 12:54
                            Pod adresem niepracujących, a konkretnie do Oleny, która na brak kasy akurat nie narzeka. tongue_out

                            Córkę do pracy chce wysyłać teraz założycielka wątku, a nie Olena.
                            • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 13:02
                              Pod adresem niepracujacych, które wypowiadają się o wartości pracy i pieniądza, twierdzących, że córka powinna lecieć do pracy. Hłe, hłe, hłe, co za ironia.
                            • olena.s Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 14:03
                              Oraz która, podejrzewam niesmiało, ma za soba sporo więcej lat pracy zawodowej, i parę groszy więcej własnoręcznie zarobionego grosza niż moja miła adwersarka.
                              • joa66 Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 14:17
                                studenci też będą kiedys pracować.

                                Pytanie jest o tu i teraz. Czy bycie na utrzymaniu rodziny ( w tym "zachcianki" wink ) jest złe i demoralizujujące? (zdemoralizowac się mozna nawet po czterdziestce)
                      • olena.s Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 12:57
                        Wiesz, sprasza sie na ogół w młodości, nim wyklaruje się sytuacja finansowa. Biologia, cóż robić.
                        • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 13:01
                          > Wiesz, sprasza sie na ogół w młodości, nim wyklaruje się sytuacja finansowa. Bi
                          > ologia, cóż robić.
                          Myśleć głową zamiast wiadoma częścią ciała. I nie zasłaniać się biologią.
                          • mika_p Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 13:14
                            > Myśleć głową zamiast wiadoma częścią ciała. I nie zasłaniać się biologią.

                            Raczej niewiele wymyślisz w kontekście przyszłości odległej o 20 lat.
                            • olena.s Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 14:09
                              A pewnie. Przez 20 lat to można wprowadzić stan wojenny, nacjonalizację, denacjonalizację, komputeryzację i tak dalej. A szklana kulę mało kto ma na wyposażeniu.
                              • olena.s Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 15:08
                                Dodam też, że współczesny polski rodzic studenta ma spore podstawy, by spodziewac się emerytury mniejszej niż średnia i coraz mniej czasu (10 lat? 15?) na uskładanie kapitału, który pomógłby mu dołożyć do świadczeń.
                                Student ma statystycznie do osiągnięcia czasu 'bezradości finansowej' ze 42-48 lat. Tymczasem tutejsze zacne grono uzywa argumentów takich, jakby wydatki na dzieci i rodziców to był podział jakiejś obfitej renty od sponsora, który będzie tę rentę wypłacał ad infinitum. No, ale nie będzie. I dzisiejszy rodzic studenta ma za sobą hiperifnalcję, uderzenie bezrobocia, zaczynał samodzielne zycie bez możliwości zaciągnięcia rozsądnego kredytu mieszkaniowego (i niezbyt chętnie ich udzieolano i ich koszty były absolutnie nieprzewidywalne). Szczerze mówiąc, statystycznie taki rodzic nie stoi wystrzałowo, zwłaszcza, jezeli ma jeszcze młodsze dzieci na utrzymaniu. Zasuwa na dzieci i rzadko ma szanse zainwestować nadwyżki we własne bezpieczeństwo finansowe.
                                Nie, zdecydowanie ciągnięcie kasy od rodziców w tych okolicznościach wydaje mi się mocno wątpliwe moralnie.
                                • 3eneduerabe Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 15:32
                                  Moi rodzice niech sie nie boja o emeryturę, oni mi pomogli osiągnąć to co mam, teraz będzie moja kolej smile. Za rok chcę z mężem wyjechać poza kraj, a naszym krajem docelowym jest bardzo przyjemne i bogate państwo. Rodziców i teściów zamierzamy ściągać do nas, chociaż pewnie nam sie to nie uda. O emeryturę napewno moga być spokojni. Mój mąż też przez studia nie pracował, dostawał stypendia, stypendia ministerialne, odbywał praktyki zagraniczne zazwyczaj bardzo mało płatne więc rodzice pokrywali z tym związane koszty. Z męża jestem bardzo dumna i nie, nie wyrósł na lenia i nieroba jak to sugerowały ematki w poprzednim temacie owianki, chociaż nigdy tak naprawdę nie pracował zarobkowo do 25roku życia, odbywał jak mówie praktyki, staże, wolontariaty ale to wszystko na koszt rodziców. Moja siostra też studiuje tam gdzie ja studiowałam, również nie pracuje, wyjeżdża na koszt rodziców na erasmusa( dostanie co prawda niewielki zwrot ale po powrocie) bo chce i zobaczyć tamten rynek pracy da niej i oczywiście uczyć się żywego języka. Gwarantuje, że leniem nie jest i nie będzie. Fryzjer, kolorowe kosmetyki, środki czystości, ubrania i wyjście od czasu do czasu do kina, teatru czy wyjazd wydaje mi sie normalnym życiem, podstawowymi wydatkami żeby nie zwariować, tak po prostu. Dorabiać można ale jestem zdania, że nie na 1 czy poczatku 2 roku kiedy najwazniejsze mają być studia, a potem dorabiać w branży związanej z przyszłym zawodem. Tamten temat wydaje mi sie podejrzany jak już tutaj wyznawczni wielkiego czerwia pisała 20latka mająca na swoje wydatki 20zł tyg sama będzie lgneła do pracy, jęsli tego nie robi to albo ma jakąś depresję albo wie, że zarobione pieniądze i tak będzie musiała oddać potrzebującej rodzinie, więc nie to nie ona jest leniem tylko owianka nieodpowiedzialna matką dorosłego dziecka, która przy 5dzieci zaopatruje się jeszcze w słodkie zwierzęta- no ba! ona przezyje w 13letnich butach ale bez pieka czy kotka nie przezyje. Przesledziłam jej posty jest z Warszawy. Taka 20latka tam napewno nie ma życia i ma masę kompleksów przy rówieśnikach. Jestem pewna, że do pracy by sama poszła ale cos w tej rodzinie jest nie tak, a że łaske matka robi dając te 20zł/tydzień niech spojrzy jak żyją inni studenci, niech wejdzie na facebooka zobaczyć znajomych córki i spojrzy ponad czubek własnego nosa. Zwierzaki niech odda zaufanym rodzinom, zajmnie się córką porządnie, porozmawia niech razem cos wykombinują. Pisałam juz, że fajnym pomysłem jest au pair zwiedziłaby świat, podszkoliła język, ubrała się, kupiła kosmetyk. To, że nie chce znaczy ze cos tam nie gra, nie zdziwie się jeśli ta dziewczyna byłaby obciażona finansowaniem rodziny, młodszego rodzenstwa więc brak jej entuzjazmu.
                                  • przeciwcialo Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 19:14
                                    Nastepna co to wie ze w zyciu spotykac ja bedzie tylko samo dobro. Planuj planuj a jutro na przejsciu może cie jakis pijak przciagnac 100 metrów za samochodem.
                                    • 3eneduerabe Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 20:11
                                      Jak najbardziej może mnie ktoś potrącic, może coś mi spaść na głowe i koniec. Jednak nie wyobrażam sobie zycia bez celów, marzeń z nastawieniem, że tylko zło mnie w życiu spotka. Będzie jak będzie, oby obyło sie bez jakiś przeszkód, traum, nieszczęść. Jak można nie planować życia? i mieć nastawienie jakos samo sie wszystko potoczy, każdy jest przecież kowalem własnego losu. Wiadomo, że nie na wszystko mamy wpływ ale mam inne nastawienie do zycia niż ty.
                                      • joa66 Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 20:12
                                        nie, na wszelki wypadek idź na medycynę i kursy blacharstawa. Będzie jak znalazł jesli zdarzy się wypadek.wink
                                        • przeciwcialo Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 20:16
                                          Jak zdazy sie wypadek to na nic jej dyplom z medycyny i blacharstwa.
                                      • przeciwcialo Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 20:15
                                        Jestem troche starsza, patrze z innej perspektywy. troche dalej doszłam , troche więcej przezyłam. No ale fajnie nżyc idealnymi planami wink
                                        • joa66 Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 20:19
                                          Nie wiem czy jesteś starsza od emniewink
                                          • przeciwcialo Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 20:23
                                            To było do Enedue, ona dopiero studia skończyla z tego co pisze to młoda jestwink
                                            • joa66 Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 20:24
                                              ale ja zgadzam się z jej ostatnią wypowiedzią wink
                                              • triss_merigold6 Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 21:45
                                                Wiesz, efekt uzyskania konkretnych i pożądanych na rynku uprawnień może być naprawdę niezły. Mój partner w zeszłym i tym roku zainwestował jakieś zauważalne pieniądze w zrobienie konkretnych certyfikatów, zwróciło się po pierwszym zleceniu.
                                • joa66 Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 16:19
                                  Ale mówimy o utrzymywaniu studenta W MIARĘ SWOICH MOŻLIWOŚCI.

                                  A jeżeli do tej pory rodzice nie nauczyli dziecka odpowiedzialności, pracy, wywiązywania się z obowiązków i tego, że pieniędzy nie bierze się z bankomatu, to sorry - trochę późna pobudka.
                                  • nenia1 Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 16:31
                                    joa66 napisała:

                                    > A jeżeli do tej pory rodzice nie nauczyli dziecka odpowiedzialności, pracy, wyw
                                    > iązywania się z obowiązków i tego, że pieniędzy nie bierze się z bankomatu, to
                                    > sorry - trochę późna pobudka.

                                    No a nawet jeśli nie nauczył, to co? Nie może próbować naprawić błędów?
                                    Ty od urodzenia wszystko robisz doskonale?
                                    • joa66 Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 16:39
                                      Oczywiście lepiej późno niż wcale, tylko po co robić z tego uniwersalną zasadę?
                                      • nenia1 Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 16:58
                                        Nie zauważyłam, żeby ktoś z tego robił zasadę uniwersalną, bo niby jak?

                                        Natomiast zauważyłam kilka mentorskich w tonie wypowiedzi "trzeba było wcześniej myśleć".

                                        No trudno, czasem się nie pomyśli, nie zauważy, to ludzkie, zdarza się.
                                        • joa66 Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 17:04
                                          Nie zauważyłam, żeby ktoś z tego robił zasadę uniwersalną, bo niby jak?

                                          Wypowiedzi sugerujące , że tylko z racji bycia dorosłym studentem powinno się samemu zarabiać na swoje zachcianki np buty.
                                        • joa66 Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 17:06
                                          No trudno, czasem się nie pomyśli, nie zauważy, to ludzkie, zdarza się.

                                          Czy taką samą miarę przykładałbyś do zmiany kierunku studiów (w efekcie przedłużające studiowanie o 1-2 lata)?
                                          • nenia1 Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 17:08
                                            Tak, taką samą, jeśli argumentacja jest sensowna, to przy czym się upierać?
                                            Człowiek się myli i sztuką jest przyznać się do błędów i zacząć je korygować, a nie trwać
                                            przy nich rozpaczliwie udowadniając, że się jest nieomylnym.
                                            • joa66 Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 17:11
                                              oczywiście. To dlaczego uważasz, że utrzymywanie podobnego standardu zycia studenta i licealisty (jeżeli rodziców na to stać) jest chronieniem dzieciątek przed pracą?
                                              • nenia1 Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 17:17
                                                Nie rozumiem twojego pytania.
                                                Pytasz mnie dlaczego należy utrzymywać licealistę a dlaczego wymaga się od studenta podjęcia dodatkowej pracy?
                                                • joa66 Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 17:19
                                                  Tak. Każdego studenta, a nie tylko takiego, którego koszty utrzymania wzrosły z powodu podjęcia studiów (np mieszkanie)
                                                  • nenia1 Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 17:35
                                                    Ja akurat uważam pracę, nie za maszynkę do robienia pieniędzy, ale za naukę, czasem lepszą niż studia, naukę radzenia sobie w życiu. Jestem przeciwnikiem usuwania każdego pyłku spod stopy dziecka i nie uważam, że życie należy przeżyć na prozaku, dobrze jak pojawiają się trudności, jak człowiek uczy się radzić sobie sam, to hartuje, dobrze jak ma się do czynienie nie tylko z kochającą mamusią, ale z obcymi ludźmi i obowiązkami, z których należy się właściwie wywiązywać.
                                                    Nigdy nie uważałam, że moje dziecko musi mieć lepiej ode mnie, bo wystarczy, że ma tak samo jak ja - potrafi polegać na sobie i samemu sobie radzić, a jednocześnie wie, że w razie gdy się podwinie noga ma wsparcie. Ale kolejność jest taka - najpierw spróbuj sama, potem oczekuje pomocy.
                                                  • joa66 Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 17:42
                                                    Ale tutaj wchodzimy na inny temat. Nie 'kieszonkowego" dla studenta, tylko nabywania różnych umiejętności- także w pracy. I naprawdę są sytuacje kiedy sensowniejsze jest poświęcenie studiowaniu, bezpłatnemu stażowi czy wolontariatowi. Poza tym mamusie to niekoniecznie takie, które usuwają każdy pyłek spod nóg, ale na przykład tez takie, które oczekują wypełnienia obowiązków domowych.
                                                  • nenia1 Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 17:49
                                                    joa66 napisała:

                                                    > Ale tutaj wchodzimy na inny temat. Nie 'kieszonkowego" dla studenta, tylko naby
                                                    > wania różnych umiejętności- także w pracy. I naprawdę są sytuacje kiedy sensown
                                                    > iejsze jest poświęcenie studiowaniu, bezpłatnemu stażowi czy wolontariatowi.

                                                    No więc zacznijmy od tego, że zawsze daną sytuacją należy rozpatrywać indywidualnie, po potem powstają wątki na 500 postów a okazuje się, że się ludzie co do meritum zgadzają.
                                                    Wiadomo, że czasem sensowniejszy może być wolontariat, czasem zupełna rezygnacja z dodatkowych zajęć, czasem praca zawodowa - zawsze należy spojrzeć jak jest w danym przypadku. Generalnie wierzę w pewien rozsądek ludzi i skoro matka twierdzi, że córka się snuje po domu, ma czas i możliwości podjęcia praca, to wierzę w to co mówi ta matka.
                                                    Zawsze są to spekulacje, bo danych za wiele nie ma, ale zakładam taki scenariusz, a nie obruszam się jak autorka tego wątku "na złych rodziców, którzy nie kochają swoich dzieci i stawiają im oczekiwania".
                                                    Problem jaki istnieje jest taki, że dobrze by było przedyskutować z córką, co stoi za niechęcią do pracy. Natomiast sama idea aby 20-latka dorabiała na waciki jest moim zdaniem bardzo zdrowa.
                                                  • menodo Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 18:14
                                                    Natomiast sama idea aby 20-latka dorabiała na waciki jest moim zdaniem bardzo zdrowa. "

                                                    No właśnie - to nie było oczywiste, czy na waciki. Raczej na godne życie.
                                                    Bo na razie dziewczyna jest w sytuacji, w której rodzice gwarantują jej wegetację: 20 zł tygodniówki i jak rozumiem wikt i opierunek w domu.
                                                    Ale buty są już kwestią sporną i fryzjer też.
                                                    A mama ma dylemat - cośtam dla córki kosztem karmy dla psów.

                                                    I jak ktoś zwrócił uwagę - opór córki przed podjęciem pracy może być związany z faktem, że rodzice za chwilę podniosą potrzeby młodszych dzieci albo piesków; no co, nie dorzucisz się do zakupów, tak nam ciężko.
                                                    To bardzo częste przypadki w wielodzietnych rodzinach - zwłaszcza w przypadku dziewczynek.
                                                  • nenia1 Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 18:32
                                                    menodo napisała:

                                                    > A mama ma dylemat - cośtam dla córki kosztem karmy dla psów.

                                                    Och, ja wiem, ludzi strasznie oburza, jak można wydać na psa, zamiast na dzieci,
                                                    ale cóż robić są ludzi, którzy nie robią podziału typu - trzecia lalka barbi dla Zosi bo koleżanki też mają, a Azor przez ten miesiąc będzie jadł zgniłe kartofle, tylko dbają o zdrowie zwierząt.
                                                    Karma dla psa to jak jedzenie dla człowieka - budulec organizmu, dbałość o zdrowie, rzeczy o wiele bardziej priorytetowe niż podcięta grzywka. Miałabyś rację, gdyby matka kupowała karmę kosztem jedzenia córki - ale tak się nie dzieje. Dobrze, że dziewczyna widzi, że nie wolno zaniedbywać zdrowia zwierząt kosztem spełniania rzeczy mnie istotnych - typu nowa fryzura. Tym bardziej, że pies raczej sobie nie dorobi.

                                                    > I jak ktoś zwrócił uwagę - opór córki przed podjęciem pracy może być związany z
                                                    > faktem, że rodzice za chwilę podniosą potrzeby młodszych dzieci albo piesków;
                                                    > no co, nie dorzucisz się do zakupów, tak nam ciężko.
                                                    > To bardzo częste przypadki w wielodzietnych rodzinach - zwłaszcza w przypadku d
                                                    > ziewczynek.

                                                    Bardzo częste to jest na tym forum widzenia świata w stereotypowych klapakach - typu dopieprzanie się do rodzin wielodzietnych.
                                                    Na szczęście mam jedynaczkę i pewnie w moim przypadku powinnam wręcz ją wyrzucać
                                                    do pracy, najlepiej wolontariat na rzecz chorych i bezdomnych - bo jak wiadomo jedynacy to straszni egoiści myślący tylko o sobie.
                                                  • menodo Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 18:49
                                                    Och, ja wiem, ludzi strasznie oburza, jak można wydać na psa, zamiast na dzieci
                                                    > ,"


                                                    Mnie nie oburza, bo ja rozpieszczam swoją wesołą sforę drogimi smakołykami, ale to moja fanaberia i lenistwo.
                                                    Ale gdybym miała dylemat: 50 zł zamiast 20 tygodniówki dla córki czy royal canin dla pupili - to zdecydowanie wybrałam potrzeby córki, a kotom i psom gotowałybyśmy na zmianę domowe żarcie.
                                                    I tego właśnie nie rozumiem, że są matki, które myślą inaczej.
                                                    I żeby nie było - moje dzieci już w liceum zarabiały "na waciki".
                                                  • nenia1 Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 19:19
                                                    menodo napisała:

                                                    > Ale gdybym miała dylemat: 50 zł zamiast 20 tygodniówki dla córki czy royal can
                                                    > in dla pupili - to zdecydowanie wybrałam potrzeby córki, a kotom i psom gotował
                                                    > ybyśmy na zmianę domowe żarcie.

                                                    > I tego właśnie nie rozumiem, że są matki, które myślą inaczej.
                                                    > I żeby nie było - moje dzieci już w liceum zarabiały "na waciki".

                                                    No ale przecież nie wiesz, czy tamta matka wybrała royal canin, czy może optymalną najtańszą formę żywienia dla zwierząt i taniej już się nie da, bo poniżej znajduje się podłe, niezdrowe żarcie. Nie wiesz tego, ale zakładasz z góry, że matka woli psy niż córkę, nie tak jak ty.
                                                    Ja rozumiem potrzebę czucia się lepszym od innych, ale czasem jest to zbyt nachalne.
                                                  • olena.s Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 20:40
                                                    smile
                                                  • menodo Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 20:51
                                                    Ja rozumiem potrzebę czucia się lepszym od innych, ale czasem jest to zbyt nach
                                                    > alne."

                                                    Co w tym nachalnego?
                                                    To chyba oczywiste, że dla każdej normalnej matki priorytetem są dzieci, a nie psy.
                          • przeciwcialo Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 19:09
                            Oj, zeby ci sie tak noga nie potknela przy tym skrupulatnym planowaniu zycia.
                    • nangaparbat3 Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 20:30
                      olena.s napisała:

                      > i oczekiwanie nowych butów
                      > (nie w sytuacji dziur na wylot czy rosnącej stopy) podczas kiedy rodzice noszą
                      > buty od dekady jest, imho, świństwem i samolubstwem.
                      E tam. Buty butom nierowne - ja nosze dużo dlużej niz corka, bo kupuje lepszej jakości, bardziej mi zalezy na gatunku, jej bardziej na modnym fasonie. Nie ma co porównywać.
                      I wydaje mi się, ze wyrokowanie jednoznaczne co do najstarszej corki Owianki jest bez sensu, bo nic nie wiemy o rodzinie, a problem pieniedzy jest w dużej mierze pochodną tego, co sie dzieje miedzy ludźmi. Nawet sobie nie wyobrazalam, jak poranione mogą być najstarsze dziewczynki z rodzin wielodzietnych (dobrych, kochajacych rodzin, to niewiele ma do rzeczy), dopoki nie posluchalam zwierzeń.
                      • olena.s Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 20:45

                      • olena.s Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 20:49
                        Nanga, no zaraz. Masz dorosłą pannę, która ma już, jak rozumiem, stały rozmiar buta i która domaga się nowych pantofli, bo od 3 lat nosi te same. A matka - pewnie tez stały rozmiar - nosi od 12 lat. No to uważasz, że to przyzwoite? Kurczę, ja myślę, że nie, mimo mód, młodości i prawa do rozrywki. Jak rany.
                        Nie mam nic przeciwko nowym butom, a niech będą i co sezon, po trzy pary. Ale nie wtedy, kiedy posiadaczka trzyletnich łapci domaga się sfinansowania ich przez posiadaczkę łapci z ubiegłego tysiąclecia. Odmawiając dołożenia się do nich własną pracą.
                        • verdana Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 20:53
                          Ja mam co najmniej dwa ubrania, które mają ponad 30 lat i nosze je nadal(nie co sezon wprawdzie). Czy póki ich nie wyrzucę, nie mam prawa kupić nic synowi?
                          • olena.s Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 20:59
                            Nie. Zakładam, że masz ubranie które byś chętnie wymieniła na nowe, ale ci jeszcze służy, a nie masz nadmiaru gotówki. I dziecię, mające o wiele nowsze ubranie, które mu jeszcze służy, mówi 'kup'. Kupujesz? Aprobujesz taką prośbę u niegłupiego chyba 20 latka, czy mówisz 'synek, nie mam, chodzę w tej kurtce od 12 lat, bo nie mam forsy'?
                            • nangaparbat3 Re: ile kieszonkowego dla studenta? 16.12.13, 17:00
                              Tez mam takie rzeczy, ktore nosze bez końca, bo je kocham po prostu. Właściwie takie mam marzenia: kupuje płaszcz i nosze do końca zycia.
                              Chodzi mi o to, ze ludzie starsi inaczej uzywają przedmiotow, trochę niedorzecznie (jak na dzisiejsze czasy), bo ja na przyklad używalam suszarki do wlosów dwudziestoletniej (sprzed II wojny jeszcze), pralke pierwszą mialam przez 20 lat i dzialala, przyzwyczajona jestem - i wiele osob z pokolenia 40 z większym plusem - do innego zupelnie rytmu kupowania. Więc na mnie te przez 12 lat noszone buty w ogóle nie robią wrażenia, sama w liceum naszalam kilkudziesiecioletnie skorzane trzewiczki, z corką nie licytuje się, co ile nosimy - tyle ze ona ma mniej butow i częściej kupuje, bo te jej są bardziej liche (na ogoł i coraz rzadziej, bo na szczescie zmienia poglady), i do niedawna noga jej rosła, trzeba było wymieniac wszystkie co sezon, więc miala na sezon 2, gora 3 pary - a ja więcej, bo mi się uzbierało przez lata. A im wiecej ma się par butow, tym dłużej nosi sie jedną parę - bo nosi sie ją rzadziej.
                              Coś bredzę, spiesze się, musze jechac z mamą do kina smile - chce powiedzieć, ze z tymi butami nie wiadomo, i może wcale - albo tylko w pewnym stopniu - chodzic o pieniądze.
                        • morekac Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 21:10
                          A matka - pe
                          > wnie tez stały rozmiar - nosi od 12 lat.
                          Gdzie to się teraz takie buty kupuje? (chyba że się wkłada 2 razy w roku, to rozumiem)...
                          • olena.s Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 21:13
                            Mnie się, przepraszam, pytasz? Autorka wątku jest posiadaczką butów AD 2001, zwróć się więc może do niej?
                          • nangaparbat3 Re: ile kieszonkowego dla studenta? 16.12.13, 17:02
                            Nosze tę samą parę już cztery lata prawie codziennie - z ecco. Boskie. kupilam sobie identyczną parę i czeka.
                        • menodo Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 21:12
                          A matka - pe
                          > wnie tez stały rozmiar - nosi od 12 lat."

                          Może matka z tych, które twierdzą, że buty można i 30 lat nosić, a ciuchy to nawet po powstańcach styczniowych- jeśli się za bardzo nie rozpadają. Moja sąsiadka to nawet sama się strzyże i dziwi się, że córki nie chcą, aby na nich doskonaliła swoje umiejętności fryzjerskie big_grin
                        • joa66 Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 21:53
                          Buty mają to do siebie, że się zużywaja jeśli się w nich chodzi. No chyba, że ktoś ma 2-3 pary na sezon robione na zamówienie u Kielmana.

                          Jeżeli matka nie ma nowych od 13 lat, to sorry, ale coś z planowaniem rodziny jej nie wyszło.
                • nenia1 Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 15:33
                  olena.s napisała:

                  > Na rany boskie, ja rozumiem, jakby sytuacja była taka, że pracy nie ma w ogóle
                  > - ani latem na polu, ani w soboty, ani na godziny (korepetycje, baby-sitting, w
                  > yprowadzanie psów, przedświąteczna pomoc w sklepach) - to jest coś innego.

                  No właśnie, też tego nie rozumiem, tego bronienia studenta przed jakąkolwiek pracą.

                  Tym bardziej, że prawo w Polsce wręcz zachęca do zwierania z nimi umów, bowiem jako nieliczna grupa umowy-zlecenia ze studentami do 26 roku życia podlegają zwolnieniu ze składek ZUS.

                  A potem rosną duzi nieporadni chłopcy i dziewczynki, z którymi chodzą mamy i pytają czy jest dla dzieci praca, podczas gdy wyrośnięta pociecha z dyplomem stoi obok milcząc. Autentyk z mojej firmy.
                  • joa66 Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 16:21
                    tego bronienia studenta przed jakąkolwiek pracą.

                    Bo raczej nikt tego na forum nie robi wink czytaj uważnie.
                    • nenia1 Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 16:30
                      No to jeśli nie, to nie rozumiem o co chodzi.
                      W wątku do którego odwołuje się ten wątek, nikt nie oczekiwał, że studentka
                      będzie pracowała od rana do wieczora, chodziło o dorywcze prace, z których pokryje sobie
                      swoje dodatkowe wydatki.
                      Więc o co to bicie piany? Żeby udowodnić kolejnej kobiecie jaką to jest niedobrą matką?
                      • menodo Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 17:23
                        W wątku do którego odwołuje się ten wątek, nikt nie oczekiwał, że studentka
                        będzie pracowała od rana do wieczora, chodziło o dorywcze prace, z których pokryje sobie
                        swoje dodatkowe wydatki. "

                        Ja w tym wątku nie kwestionowałam sensu dorabiania w czasie studiów - a jedynie fakt, że ma się to odbywać już na pierwszym roku.
                        • triss_merigold6 Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 19:15
                          Wiesz, skoro całkiem sporo osób wykazywało się elementarną przedsiębiorczością i chęcią dorobienia na swoje wydatki już w liceum, to tym bardziej może wykazać się student I czy II roku. Jeśli nawet nie w trakcie roku akademickiego - bo są kierunki z b. dużą liczba zajęć - to w czasie wakacji. Dziwne by było gdyby student przez 3 miesiące wakacji pierdział w stołek przed kompem.
                          • menodo Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 19:34
                            Ale sytuacja tej konkretnej dziewczyny wydaje mi się specyficzna i dlatego rady w stylu "weź ją za pysk" nie wydają mi się w tym przypadku sensowne ani skuteczne.
                            Coś jej dolega.
                            • triss_merigold6 Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 19:35
                              Tak, lenistwo.
                              • nangaparbat3 Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 20:39
                                jakie to proste, nie?
                                • menodo Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 20:42
                                  No, aż nie wiem, co powiedzieć, bo mnie zatkało sad
    • attiya Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 08:52
      ja miałam wikt i opierunek i od skończenia liceum pracowałam zawodowo, więc nikt mnie nie utrzymywał
      i jeszcze dokładałam się do życia
    • q_fla Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 09:00
      Studiując dziennie rodzice opłacali wydatki związane z nauką i dojazdy na wykłady. Dawali wikt i dach nad głową. Na własne potrzeby zarabiałam sama w wakacje: myłam pociągi, zrywałam truskawki w Holandii, sprzątałam czyjeś mieszkania. W czasie roku szkolnego dawałam korki.
      Po studiach z przyszłym mężem wyjechaliśmy na jakiś czas za granicę, pracowaliśmy ciężko fizycznie. Udało nam się zarobić na skromne wesele, mieszkanie i rozkręcenie własnej działalności.
      Dziękuję rodzicom za takie wychowanie.
      Moja córka ma wpajane, że pieniądze nie biorą się z bankomatu, tylko z pracy, nierzadko ciężkiej.
      • el-an Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 09:13
        Co do sprzątania jej pokoju – wyprowadziła się i zostawiła to, co nie było jej potrzebne, taka była umowa. Gdy była w szkole, nigdy nie sprzątałam. Ona zdecydowanie nie jest minimalistką. 1000 zł jest na życie – bilety, jedzenie, kosmetyki, ciuchy, prezenty, kino itp. nie pracuje, studia pracochłonne. Wg mnie może dorabiać sprzedając na all, np. deski do snowboardu – ma 3, książki, itp., ale na razie jej się nie chce.
      • pederastwa Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 15:14
        > Studiując dziennie rodzice opłacali wydatki związane z nauką i dojazdy na wykła
        > dy.


        Szacun dla rodziców. Dawali rade studiować dziennie i zarabiać na siebie.
        • q_fla Re: ile kieszonkowego dla studenta? 16.12.13, 08:00
          To też.
          Ojciec miał sześcioro rodzeństwa, jego mama szybko owdowiała, w domu bieda. Sam sobie opłacał stancję, wyżywienie i wydatki związane z nauką.
          Na 8 rano miał wykłady. Wstawał o 4 rano i rozwoził mleko pod drzwi mieszkań. Po południu też dorabiał. Jak nieraz więcej zarobił to oddawał matce.
          • joa66 Re: ile kieszonkowego dla studenta? 16.12.13, 08:06
            A kiedys to w ogóle była jedna para butów na sześcioro rodzeństwa....
    • memphis90 Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 09:43
      Ja dostawałam 200-300zł na swoje wydatki - jedzenie na mieście, kina, rozrywki, kosmetyki, ciuchy itd. Mieszkałam z rodzicami, więc finansowali dach, wikt i opierunek. Dodatkowo miałam stypendium naukowe, z którego odkładałam na większe wydatki- np. oszczędziłam na wakacje w Grecji, aparat cyfrowy, współfinansowałam przyjazdy mojego przyszłego M (dojeżdżał z daleka, pensja była wtedy niska, więc dokładałam do paliwa i biletów PKP). W sumie podczas studiów miałam więcej forsy na przetrwonienie, niż mam teraz.
    • ira_07 Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 11:57
      Coś mi tu nie styka. Rodzice Ci dawali 1700 zł - ok, stać ich było, to dawali. Ale w innym wątku pisałaś (chyba, że to nie Ty?), że zaczynasz 1. pracę, za kasę, jakiej nie zarabiają Twoi rodzice - a skoro stać ich było, by dawać Ci niemało, to pewnie zarabiają niemało. Więc ciekawa jestem bardzo, w jakiej to branży człowiekowi bez doświadczenia, jakiegokolwiek, płacą pewnie ze 3 koła na rękę big_grin

      Ja dostawałam na studiach 1200, resztę dorabiałam dorywczo. Jedzenia z domu nie brałam, chyba, że coś akurat zostało po obiedzie. No, ale ja nie wydawałam stówy miesięcznie na ksero i zeszyty, u nas ksero było za 8 groszy tongue_out Nowych ubrań tez nie kupowałam co miesiąc, ani kosmetyków.
    • mynia_pynia Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 12:11
      Ja wydawałam około 500 zł miesięcznie a mieszkałam w domu. Kupno biletu około 70 zł a reszta na różne pierdoły. Na ciuchy dostawałam osobno.
      Moje koleżanki mieszkające zdala od domu dostawały około 1000 - 1500 zł, studia kończyłam 10 lat temu.
      • naturella Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 12:57
        Moi rodzice są ludźmi zamożnymi. Podczas studiów dawali mi dach nad głowa (studiowalam w tym samym mieście) i kasę na ksero/książki. Na resztę zarabialam sobie sama, pracowałam od końca pierwszego roku przez całe studia. Zarabialam od 500-1200 zł miesięcznie. Na 4 roku opłacalam tez sobie prywatna, roczna szkole.
        • bei Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 13:43
          Kieszonkowe to pieniążki na przyjemności.
          Czynsz, bilety, jedzenie, ubranie, chemia, książki, pomoce, szczepienia i opieka zdrowotna to obowiązek rodzica, by studentowi zapewnic takie utrzymanie.
          Jesli rodzicow nie stac to zazwyczaj dorosle dziecko wybiera uczelnię blisko domu, często wybiera też uczelnię, na ktorej nauka nie kojarzy się z duzymi oplatami.

          Mimo, ze nas stac, syn lubi czuc brzemię samodzielności.
          Mogłby mieszkac z nami dalej- dojazd to ok 20 min) zamieszkal sam.
          Zasilam go finansowo, burzyl się, ze jest dorosly, więc uzgodnilismy, ze będzie je sobie odkladal .
          Cieszę się, ze ma pociąg do samodzielności, nie stracił w tym tez na ocenach w indeksie.

          Dylemat jakiej wysokości ma byc kieszonkowe to jak dylemat jaki wozek dziecku kupić.
          Mozna wozek dostac za darmo, mozna uzywany, mozna kupic z niskiej polki, ze sredniej, z wysokiej, z tej lux itd.
          Jedni studenci mieszkają sami w nowych apartamentach i raz w tygodniu lub częściej przychodzi ktoś do sprzątania, obiady w dobrej knajpce i wakacje egzotyczne w hotelu pięciogwiazdkowym, zakupy robią w Almie.
          Są i tacy, co mieszkają w kilka osob w mieszkaniach remontowanych 20 lat temu, jadają w barach mlecznych, pracują nocami w McD czy innym przybytku.
          To tak jak jedni jeżdżą busem, inni swoim autkiem.
          To my, rodzice generujemy im świat.
          Czy te światy oceniać będziemy na lepszy i gorszy?
          Nie. Raczej na łatwiejszy i trudniejszy, ale kazdy z nich ma swoje zalety i wady.
          • joa66 Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 13:57
            To jak dużo rodzice wydają na dziecko to osobna historia i nie ma uniwersalnych zasad.

            Pytanie czy i dlaczego coś powinno się zmienić - z inicjatywy rodziców - w chwili kiedy dziecko idzie na studia. Ja widzę tylko dwa powody zmiany:

            -studiowanie generuje dodatkowe koszty niż dotychczas - np studia płatne lub w innym mieście
            -zmiana sytuacji finansowej rodziny

            p.s. planowanie rodziny vs planowanie wydatków to trochę inny problem, bo dotyczy dzieci w każdym wieku.
    • naplaze Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 13:57
      Mieszkałam w domu z rodzicami, ale jedzenie kupowaliśmy osobno.
      Dostawałam 100, później 200 złotych. Musiałam pokryć koszty ubrania, butów, jedzenia, sieciówki, materiałów na studia, leków dentysty itd. Studiowałam dziennie, dwa kierunki.
      • przeciwcialo Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 19:08
        Masakra.
        • nangaparbat3 Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 20:43
          Wstrząsające. Mieszkanie i jedzenie to bezwzgledne minimum - no chyba ze rodzice sami bardzo biedni, chorzy, to co innego, ale to też wyjatkowa sytuacja.
          --------------
          "Uderzyłam ją lekko w policzek i od razu zrobiono ze mnie matkę bijącą dziecko."
    • black_halo Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 15:29
      No wiec studiowalam w rodzinnym miescie, ot takie szczescie ze jest i uniwerek i politechnika i co kto chce. Chcialam isc na AGH ale rodzice powiedzieli wprost, ze jest jeszcze mlodsza siostra a sytuacja na rynku pracy raczej niepewna. Rodzice przez 5 lat odkladali po trochu dla mnie na start, duzo tego nie bylo ale starczylo zeby bez duzego stresu zaczac zycie za granica.

      Jeszcze w liceum mialam pomyslu w rodzaju politologia czy dziennikarstwo ale cale szczescie po maturze przemyslalam sprawe i zlozylam papiery na dwa kierunki na politechnike. Na oba sie dostalam, informatyka nie byla dla mnie wiec po roku zrezygnowalam i skonczylam mechanike. Przez pierwsze lata dorabialam tylko w wakacje , na 4 roku mialam juz prace na pol etatu. Na ostatnim semestrze pracowalam w Warszawie a na seminarium dyplomowe doezdzalam co drugi tydzien pracujac 1.5 godziy dziennie dluzej w pozostale dni. Przez caly ten czas bylam rodzicom wdzieczna, ze moge studiowac i w zyciu bym nie pomyslala, ze mi sie to nalezy. Oczywiscie fajnie jest jak mozna bez stresu studiowac filozofie ale dzieci powinny wiedziec, ze to raczej rozrywka a w pewnym wieku kazdy musi zakasac rekawy i zabrac sie do pracy zarobkowej. Nie ma zadnej przyzwoitosci czlowiek, ktory siedzi rodzicom na glowie do 35 roku zycia.
    • mamusia1999 Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 15:51
      u nas funkcjonuja sytependia socjalne, ktore w zaleznosci od dochodow rodzicow maja wg panstwa - w przypadku 100% stypendium - pokryc koszty utrzymania studenta. najwyzsze mozliwe stypendium wynosi ca 600€, jesli dodac do tego rodzinne 770. jeszcze 3 lata i to bedzie dla mnie wytyczna, tyle zamierzam Mlodej dawac. nie plujcie, ze kwoty z innej rzeczywistosci. chodzi mi o sposob myslenia.

      reszte moze dorobic, sama tez dorabialam. ma pozdawane egzaminy plywackie, muzyczne. nie musi kelnerowac, moze sie zahaczyc w ogniskach muzycznych, szkolkach plywackich. sama jako berbec uczyla sie od studentow.
    • aankaa Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 15:58
      typowego kieszonkowego syn nie dostawał - na początku studiów załatwił kredyt studencki (600 zł miesięcznie), od drugiego roku miał stypendium naukowe - drugie tyle. To były pieniądze na jego wydatki. Z mojej kieszeni miał pełne utrzymanie (mieszkał w domu) + opłacony bilet i komórkę.
      • joa66 Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 16:29
        No właśnie - stypendium naukowe to praca czy nie?

        A jeżeli studentowi zabraknie 0,1% do tego stypendium , to jego praca traci ważność?
        • aankaa Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 17:26
          nie wiem czy można nazwać to pracą - po prostu musiał usiąść na czterech i przygotować się porządniej (a nie tylko odfajkować byle do przodu) do wszelkich zaliczeń/egzaminów. Sam się zorientował, że nie kosztuje go aż tyle czasu a kasa była co miesiąc na koncie.
          Od liceum, przez całe studia dość intensywnie uprawiał sport i też udało mu się zdobywać stypendia sportowe.
          Na trzecim roku zaczął zarabiać (na śmieciówkach, niekoniecznie praca związana z kierunkiem studiów) kolejne pieniądze i kończąc je miał odłożoną całkiem niezłą sumę.
          Życia studenckiego poużywał, zobaczył jak to jest w pracy.
          Nie raz słyszałam, żem głupia matka bo utrzymuję dorosłego chłopa, który potrafi na siebie zarobić. Tyle, że mi nie ubyło a on kończąc szkołę miał satysfakcję, że i dyplom niekiepski, i pożył jak "uczniak", i posmakował pracy.

        • triss_merigold6 Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 19:17
          Miałam 2 pełne stypendia naukowe za średnie 5,0 z dwóch kierunków. Wtedy traktowałam to jako pracę, bo owe 800 zł to było więcej niż najniższa krajowa. Poza tym tłukłam jakieś fuchy i generalnie przez większą częśc studiów miałam finansowe eldorado.
          • riki_i Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 20:57
            No i zmarnowałaś się na ciepłej państwowej posadce. Szkoda.
            • nolus Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 22:01
              No cóż...Coraz trudniej dziś studiować,bo wartość studiów traci z każdym rokiem i kolejnym rocznikiem studentów.Po co piłować nawet takie prawo,skoro potem nie można znaleźć pracy w zawodzie albo praca jest tylko za małe pieniądze? Nie każdy też powinien studiować,co potwierdzi wielu(jeśli nie większość) wykładowców. Myślę,że za parę lat tendencja będzie szła w stronę jawnego lecenia na łatwiznę.Skoro Natalia Siwiec jest już zapraszana na Uniwersytet Wrocławski na spotkania ze studentami...Co ona może im przekazać,że lepiej być dziwką niż studentką?
              • riki_i Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 22:39
                nolus napisała:

                > Skoro Natalia Siwiec jest już zapraszana na Uniwersytet Wrocławski na spotkania ze
                > studentami...Co ona może im przekazać,że lepiej być dziwką niż studentką?

                To wszyscy wiedzą. Przekazać może wiedzę, komu trzeba dać , żeby zapłacił za operacje i wylansował.
    • katiko Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 22:55
      Nie mam pojecia.
      Ja mialam groszowe alimenty, kredyt studencki, i prace, plus stypendia jak sie udalo.
      Moje dzieci beda musialy jak beda nie przyglupie to beda musialy sobie same pieniadze na kieszonkowe zarobic tak jak ja i moj maz (praca lub ciezka nauka i stypendia).
      No chyba, ze wybiora medycyne albo cos rownie ciezkiego. Wtedy koszty mieszkania, podreczniko i minimalna krajowa. No chyba, ze wybiora studia w A.Saudyjskiej - wtedy bekne finansowo smile

      Ale ja z tych co w Ameryce cenie, ze nawet dzieci bogatych rodzicow musza sie w prace i wolontariat bawic.
      • joa66 Re: ile kieszonkowego dla studenta? 15.12.13, 22:57
        e wybiora medycyne albo cos rownie ciezkiego.

        a kto będzie oceniał "ciężkość" ?big_grin Też mama?
        • bi_scotti Re: ile kieszonkowego dla studenta? 16.12.13, 02:59
          A ja mam do tego relatywnie samolubne podejscie: na to wkladalismy uczciwy i solidny wysilek wychowawczy w cala trojke do konca high school zeby pozniej moc spoczac na laurach (finansowych smile ). Odkladalismy kazdemu troche na studia ale niewiele tego bylo, bo my imigranty a dzieci troje, no i studia platne. Ale cala trojka skonczyla bez dlugow, wszyscy pokonczyli co chcieli/czym byli zainteresowani, my wspieralismy w sytuacjach podbramkowych, ewentualnie extra bonusami za jakis wysilek extraordinary. Ale nie da sie ukryc, ze jak po kolei bractwo odjezdzalo z domu na studia (Sredni studiowal w naszym miescie ale w polowie I semestru wynajeli z jego girlfriend pierwsze wspolne studio) to czlowiekowi robilo sie wygodniej i swobodniej finansowo. Gdy odlecial Najmlodszy, swietowalismy caly weekend ze znajomymi w podobnej sytuacji! Dodam, ze moja corka wlasnie konczy swoje zatrudnienie w PL i narazie bedzie kontynuowac wylacznie na uni w Szwajcarii. Ona ogolnie jest bardzo pozytywnie nastawiona do polskich studentow ale generalnie uwaza, ze w porownaniu ze szwajcarskimi, kanadyjskimi czy amerykanskimi z jakimi dotad wiecej pracowala, to polscy studenci mogliby wkladac bez porownania wiecej wysilku w samodzielne utrzymanie sie szczegolnie ci, ktorzy nie placa czesnego (ona pracowala rowniez dla platnego programu dla studentow miedzynarodowych, Polacy tez tam musieli placic czesne). Ale to jest chyba kwestia podejscia samych rodzicow, ktora w tym watku jest bardzo wyrazna - to poczucie, ze rodzic "musi" utrzymywac doroslego, studiujacego czlowieka (pomijam kwestie prawne, bo to zawsze mozna zmienic - demokracja, eh smile ). Dopoki sie to silne wewnetrzne podejscie nie zmieni, dopoty dorosli studiujacy ludzie wciaz beda dziecmi proszacymi mame albo tate o dudki na papier toaletowy i gume do zucia. A i sami rodzice nigdy tak naprawde nie odczuja tej satysfakcji jaka sie ma gdy sie wysyla w swiat doroslego, samodzielnego finansowo czlowieka majac przy okazji swiadomosc, ze teraz mozna bedzie sobie pozwolic na to, na co nie mozna bylo majac dzieci w domu. Inna sprawa, ze jesli polskim dzieciom i rodzicom az tak silne zaleznosci odpowiadaja to nie ma co naprawiac czegos, co nie jest zepsute wink
          • joa66 Re: ile kieszonkowego dla studenta? 16.12.13, 08:01
            rodzice nigdy tak naprawde nie odczuja tej satysfakcj

            Dlaczego "NIGDY" ????

          • nenia1 Re: ile kieszonkowego dla studenta? 16.12.13, 08:34
            bi_scotti napisała:

            > generalnie uwaza, ze w porownaniu ze szwajcarskimi, kanadyjskimi czy ameryka
            > nskimi z jakimi dotad wiecej pracowala, to polscy studenci mogliby wkladac bez
            > porownania wiecej wysilku w samodzielne utrzymanie sie szczegolnie ci, ktorzy n
            > ie placa czesnego (ona pracowala rowniez dla platnego programu dla studentow mi
            > edzynarodowych, Polacy tez tam musieli placic czesne). Ale to jest chyba kwesti
            > a podejscia samych rodzicow, ktora w tym watku jest bardzo wyrazna - to poczuci
            > e, ze rodzic "musi" utrzymywac doroslego, studiujacego czlowieka (pomijam kwest
            > ie prawne, bo to zawsze mozna zmienic - demokracja, eh smile ). Dopoki sie to siln
            > e wewnetrzne podejscie nie zmieni, dopoty dorosli studiujacy ludzie wciaz beda
            > dziecmi proszacymi mame albo tate o dudki na papier toaletowy i gume do zucia.
            > A i sami rodzice nigdy tak naprawde nie odczuja tej satysfakcji jaka sie ma gdy
            > sie wysyla w swiat doroslego, samodzielnego finansowo czlowieka

            Bardzo cenne spojrzenie bo z boku. Mam podobne przemyślenia, aczkolwiek nie mam porównań do studentów amerykańskich, dla mnie nie tyle było na pierwszym planie, mając dorastającą córkę, co JA mogę dla niej zrobić, ile co ONA może dla siebie zrobić.
            Po prostu w pewnym wieku trzeba zająć drugie miejsce za dzieckiem, a nie wysuwać się ciągle na pierwszy plan "mama ci wszystko załatwi i za wszystko zapłaci".
            Ja wiem, że wiele kobiet się w tym odnajduje, bo skąd potem konflikty na linii teściowa-synowa, babcia-matka - ano stąd, że się berło z rąk trudno wypuszcza, a jak dziecko jest uzależnione ekonomiczne to łatwiej mamom grać pierwsze skrzypce albo napawać się wizerunkiem "troskliwej mamusi".
            Zawsze uważałam, że pozycja kobiety w Polsce (nie tylko) jest dość słaba, często zależna, widziałam koleżanki przechodzące płynne od pieniędzy taty do pieniędzy męża.
            Dziś coraz częściej słyszę, że synkowie też za szybko do samodzielności się nie kwapią, po co - mają troskliwe mamusie.

            A tak naprawdę jest tak jak napisała bi_scotti, nic nie daje takiej satysfakcji jak wysłanie w świat człowieka, który potrafi stać na własnych nogach. To daje prawdziwą wolność i satysfakcję - rodzicom i dzieciom.
          • joa66 Re: ile kieszonkowego dla studenta? 16.12.13, 08:38
            (pomijam kwestie prawne, bo to zawsze mozna zmienic -

            Po co skoro to akurat jest dobre? Przyznam się, że moim zdaniem Polska ma przewagę nad Kanadą na tym polu ponieważ:

            -studia dla wielu są bezpłatne
            -młody człowiek może studiować bez szantażu i fochowania rodziców
            -prawo stawia granice wiekową do której rodzice są odpowiedzialni za utrzymanie studenta

            Zaczynanie dorosłego życia od kredytów, uzależnienie od rodziców (zapłacę Ci za studia jeżeli wybierzesz medycynę i zerwiesz z Mary itp) to nie jest najlepszy początek.
          • aka10 Re: ile kieszonkowego dla studenta? 16.12.13, 20:44
            bi_scotti napisała:


            > Ona ogolnie jest bardzo pozytywnie nastawiona do polskich studentow a
            > le generalnie uwaza, ze w porownaniu ze szwajcarskimi, kanadyjskimi czy ameryka
            > nskimi z jakimi dotad wiecej pracowala, to polscy studenci mogliby wkladac bez
            > porownania wiecej wysilku w samodzielne utrzymanie sie szczegolnie ci, ktorzy n
            > ie placa czesnego (ona pracowala rowniez dla platnego programu dla studentow mi
            > edzynarodowych, Polacy tez tam musieli placic czesne). Ale to jest chyba kwesti
            > a podejscia samych rodzicow, ktora w tym watku jest bardzo wyrazna - to poczuci
            > e, ze rodzic "musi" utrzymywac doroslego, studiujacego czlowieka (pomijam kwest
            > ie prawne, bo to zawsze mozna zmienic - demokracja, eh smile ). Dopoki sie to siln
            > e wewnetrzne podejscie nie zmieni, dopoty dorosli studiujacy ludzie wciaz beda
            > dziecmi proszacymi mame albo tate o dudki na papier toaletowy i gume do zucia.
            > A i sami rodzice nigdy tak naprawde nie odczuja tej satysfakcji jaka sie ma gdy
            > sie wysyla w swiat doroslego, samodzielnego finansowo czlowieka majac przy oka
            > zji swiadomosc, ze teraz mozna bedzie sobie pozwolic na to, na co nie mozna byl
            > o majac dzieci w domu. Inna sprawa, ze jesli polskim dzieciom i rodzicom az ta
            > k silne zaleznosci odpowiadaja to nie ma co naprawiac czegos, co nie jest zepsu
            > te wink

            Zgadzam sie z Toba.
            "U mnie" jest cos takiego jak "dodatek na dziecko" i "dodatek na nauke". To sa pieniadze otrzymywane od panstwa. Dodatek na dziecko konczy sie wraz z ukonczeniem podstawowki, co w Polsce oznacza ukonczenie gimnazjum. Dodatek na dziecko dostaje sie do 16-tego roku zycia. Dodatek na nauke dostaje sie przez 3 lata w gimnazjum, ktore z kolei jest polskim liceum. Roznica miedzy tymi dodatkami jest taka, ze ten pierwszy dostaje sie na dziecko przez 12 miesiecy w roku, natomiast drugi, na uczaca sie mlodziez, przez 10. Lipiec i sierpien sa "bezplatne", jako, ze z gory zaklada sie (lub panstwo zaklada): nie uczysz sie w lecie, wiec mozesz przez kilka tygodni popracowac i zarobic na swoje zachcianki. W momencie ukonczenia przez dziecko 18 lat, dodatek wplaca panstwo na konto doroslego ucznia. Poza tym, przy przekroczeniu pewnej liczby nieusprawiedliwionych lekcji, dodatek na nauke jest odpowiednio pomniejszany lub tez nie wyplacany wcale.
            Na studiach jest roznie, zaden rodzic nie ma jednak obowiazku utrzymywania doroslego czlowieka. Zazwyczaj tez dorosly czlowiek chce sie wyprowadzic z domu, bierze pozyczke na studia i poza tym od 1-wszego roku pracuje dorywczo (nie, mieszkan ot tak sobie nie ma, stad zazwyczaj kilka osob wynajmuje wspolnie mieszkanie z "drugiej reki"). Ci, ktorzy mieszkaja w domu i pozyczki nie biora, rowniez pracuja, szczegolnie w lecie. Dodac nalezy, ze wszyscy studenci dostaja bezzwrotna zapomoge. Wysokosc tejze zalezy od tego, czy studiuja na "caly etat" czy mniej. No, i nie wystarczy chodzic na zajecia, trzeba miec odpowiednie wyniki, czyli wszystko w terminie pozaliczane.
            • joa66 Re: ile kieszonkowego dla studenta? 16.12.13, 20:50
              zacytuję "Misia" , Panie mieszaja dwa systemy walutowe. Wiadomo, ze tam gdzie panstwo wspiera finansowo studenta (nawet w tak prozaiczny sposob jak sila nabywcza zarobionych w MD pieniedzy) sytuacja finansowania wyglada inaczej.
              • joa66 Re: ile kieszonkowego dla studenta? 16.12.13, 20:58
                p.s.

                biznes.onet.pl/ile-trzeba-pracowac-na-jedna-kanapke,18726,5572705,14948981,fotoreportaze-detal-galeria
                Kanadyjczyk ma 2x taka sile nabywcza jak Polak, ergo Polak (polski student) musi pracowac 2 x wiecej godzin niz jego kanadyjski kolega ,zeby sie utrzymac.

                A gdzie studiowanie...
                • bi_scotti Re: ile kieszonkowego dla studenta? 16.12.13, 23:42
                  joa66 napisała:

                  > p.s.
                  >
                  > biznes.onet.pl/ile-trzeba-pracowac-na-jedna-kanapke,18726,5572705,14948981,fotoreportaze-detal-galeria
                  > Kanadyjczyk ma 2x taka sile nabywcza jak Polak, ergo Polak (polski student) mus
                  > i pracowac 2 x wiecej godzin niz jego kanadyjski kolega ,zeby sie utrzymac.
                  >
                  > A gdzie studiowanie...

                  Polak za studia nie placi (czesnego), za podreczniki nie placi lub placi smiesznie malo, bo system ksztalcenia inny wiec sie wyrownuje wink Jak wyzej: moja Irka jest, byla i pewnie zawsze bedzie strasznie obronna wobec wszystkiego co polskie ale lenistwo jej studentow wkurzalo ja wlasciwie od pierwszego dnia pracy na ... mojej Alma Mater, a ta moja corka to naprawde ma porownanie no i ciagle (chyba wink ) mloda jest, wiec jej niby blizej z indetyfikowaniem sie ze studentami niz z takimi old geezers jak ja tongue_out I zeby nie bylo - wiekszosc z nas taka byla wiec i polscy rodzice bronia istniejacego systemu podobnie jak ci, co dostawali klapsy i "wyrosli na porzadnych ludzi" bronia okreslonych metod wychowawczych. Ale zamiast bronic czasem warto przeanalizowac jeszczo raz i jeszczo raz i jeszczo mnoga mnoga raz, bo moze lepiej dla tych dzieci zeby jednak byly bardziej samodzielne finansowo wczesniej niz pozniej ... moze lepiej .... smile
                  • joa66 Re: ile kieszonkowego dla studenta? 16.12.13, 23:48
                    przeanalizowałam milion razy smile I uwazam, że system się sprawdza. W ramach tego systemu obie strony mają sporo swobody, a co sobie wypracują przez 18 wzajemnego wychowywania lat to już inna bajka. Ani kanadyjski system nie zabroni rodzicom rozpuszczać studentów, ani polski nie zmusi rodziców do płacenia czegokolwiek poza absolutnym minimum. Wszystko rozgrywa się w rodzinie.
    • pibelle Re: ile kieszonkowego dla studenta? 16.12.13, 03:41
      Dla mnie utrzymywanie licealisty to nie to samo co utrzymywanie studenta, bo student rości sobie prawo do dorosłości, więc ja oczekuję, że za tym pójdą również stosowne decyzje związane z odpowiedzialnością. A przez tę odpowiedzialność rozumiem, że student nie oczekuje, że mamusia będzie lekkim twistem finansować szeroko pojęte życie studenckie w całym jego spektrum.
      Jest dla mnie oczywiste, że człowiek w tym wieku ma zwyczajnie potrzebę zakręcić się wokół jakiegoś samofinansowania o ile tylko nauka daje taką możliwość oraz potrzebę doświadczania tej całej dorosłości możliwie w pełni w jeszcze bezpiecznych warunkach, bo jednak pod opieką rodziców.
      A żeby taka potrzeba wystąpiła zamierzam zadbać dużo wcześniej, bo takie postawy kształtuje się gdzieś w szkole średniej, gdy licealiści coś tam sobie dorabiają tu i tam, nawet okazjonalnie albo po prostu aktywnie uczestniczą w życiu domowym, bo się od nich tego wymaga i egzekwuje, a oni się poczuwają.

      Gdyby studia były mega absorbujące to inna sprawa. Wtedy nawet i z tych 2 klocków wyskoczę jeśli będzie trzeba.
      Nawet gdyby już w II licealnej przyjmowali jego traktaty do publikacji w branżowym kwartalniku filozoficznym, a on dalej brnął w te uliczkę, to trudno - paznokcie obgryzę sobie wszystkie i nie stanę pasji na drodze. Po prostu uświadomię, że będzie cienko i chyba coś jak Triss sugeruje - pod choinkę dostanie wykupiony kurs spawacza. I oczekuję, że przyjmie to z filozoficznym spokojem smile

      Ale jeśli polegnę wychowawczo i synek nastoletni okaże się imprezowym leserem, który w swoim pokoju ma oborę, z łachą pchnie maturę i zażąda średniej krajowej na studiowanie filozofii, no to chyba raczej będzie musiał mnie pozwać smile
      • kietka Re: ile kieszonkowego dla studenta? 16.12.13, 07:38
        rodzic ma obowiazek utrzymywac studiujace dziecko, ale w miare wlasnych dochodow, tak, jak w przypadku alimentow na male dziecko, sad wizialby pod uwage zarobki rodzicow, potem ustalil kwote, ktora maja przeznaczyc na studenta. watpie, ze przyznalby alimenty rzedu 1700 zl.
        nie moga ubozsi rodzice musiec finansowac drogich ponad ich kieszen studiow dziecka.
        co inne go tez finansowanie nauki, a co innego finansowanie zycia studenckiego, widze, ze to troche sie wam miesza, temat nie jest taki oczywisty, jak wam sie wydaje.
        mam nadzieje, ze moje dzieciaki nie beda takie rozczeniowe i bezczelne, jak autorka watku. brzydze sie leniami.
        • joa66 Re: ile kieszonkowego dla studenta? 16.12.13, 08:05
          a buty i fryzjer to nauka czy życie studenckie?
      • joa66 Re: ile kieszonkowego dla studenta? 16.12.13, 08:04
        mamusia będzie lekkim twistem finansować szeroko pojęte życie studenckie w całym jego spektrum.

        ???

        Szeroko pojęte życie studenckie???

        Mówimy o fryzjerze i butach.

        p.s. generalnie każdy kto skończył 18 lat (czuli licealista) rości sobie prawo do dorosłości, a dorosłość to nie to samo co zarabianie - vide np niepracujące żony
        • kietka Re: ile kieszonkowego dla studenta? 16.12.13, 08:08
          buty, jak najbardziej, ale 3 pary rocznie,a nie szpile na impeze, wstydzilabym sie sepic od matki na fryzjera w wieku 20 lat. dodam, ze chodze od 16 rz, a mam 40
          • kietka Re: ile kieszonkowego dla studenta? 16.12.13, 08:10
            ps w razie watpliwosi zawsze zotaje sad, ktory chetnie wytlumazcy sepowi, co tznaczy utrzymywac studenta.
          • joa66 Re: ile kieszonkowego dla studenta? 16.12.13, 08:34
            w oryginalnym wątku było o tym, że studentka na 1 roku ostatnie buty miała kupione 3 lata wczesniej. I nie, nie była to 10 para szpilek.

            Nie trzeba "sępić" na fryzjera (btw jak wszystko wygląda inaczej kiedy się uzyje odpowiednich słów, prawda?). Wystarczy, że rodzie dają odpowiednie do swoich możliwości (jak w poprzednich latach) kieszonkowe.
            • kietka Re: ile kieszonkowego dla studenta? 16.12.13, 08:41
              doczytalam, ze panna ma problem z1700 zl
              poza tym kazdynkij ma dwa konce, ale i tak jestem zdania,ze w dzisiejszych czasach student jest w stanie sam sobie zarobic na fryzjera, szpilki, kino, nie jest to kwestia skapstwa, ale ciezko mi sobie wyobrazic26 latke, ktora w zyciu nie zarobila samodzielnie 1 zl, toz to krzywda dla takiego mlodego czlowieka. ludzie w tym wieku wychowuja dzieci, pracuja, studia nie sa obowiazkowe, tylko jest to bonus od zycia, od rodzicow, a nie ich obowiazek ponad kilka stowek miesiecznie...
              z drugiejnstrony widzac pracowitosc mojego dziecka, pomagalabym ponad obowiazek ustawowy, ale na pewno nie gdyby bylo rozczenowym leniem, po 20 to najwyzej leniowi nalezy sie k w d... z domu, a nie zazynanie sie, po to, zeby lamal rece nad marnymi tysiakami od rodzicow.
              dzieciaki traktuja studia, nakomcos oczywistego, niestety.
              • joa66 Re: ile kieszonkowego dla studenta? 16.12.13, 08:48
                Bez przesady, kto mówi o 26 latce i któ mówi o tym, żeby w ogóle pod żadnym pozorem nie zarabiac.

                Studia to nie jest bonus od rodziców (chyba, że masz na myśli wkład edukację), to jest PRAWO.
                • kietka Re: ile kieszonkowego dla studenta? 16.12.13, 09:40
                  robcie co chcecie, tylko potem nie narzekajcie, ze 30 letni synek nie chce sie wyprowadzic i ciagle finansujecie jego zycie.
                  mi to wisi kalafiorem.
                  • joa66 Re: ile kieszonkowego dla studenta? 16.12.13, 10:41
                    Oczywiście , można robić karykaturę z istoty problemu. Fajnie brzmi "sępienie" "trzydziestolatek na utrzymaniu mamusi' itp.

                    Zdecydowana większośc studentów, nawet tych utrzymywanych przez rodziców, CHCE pracować (żeby zdobyc doświadczenie, żeby miec więcej pieniędzy itp). Ale czym innym jest decyzja studenta, czym innym postawa rodziców 'synu/córko, niestety chyba będziesz musiała sobie dorabiać, bo po oplacaniu Twojego mieszkania w X, nie będziemy juz mogli sobie pozwolic na to, żeby pokrywac wszystkie Twoje koszty utrzymania, a jeszcze czyms innym innym postawa rodziców "studiujesz, więc pozycja fryzjer i buty ląduje w zakładce zachcianki".
                    • mala_truskawka Re: ile kieszonkowego dla studenta? 16.12.13, 13:14
                      Można to jeszcze zrobić na trzeci sposób: zachęcić 20-letnią córkę do napisania CV, poszukać z nią ogłoszeń o pracę, opowiedzieć o własnych doświadczeniach z dorabianiem w liceum / na studiach, przedstawić taką pracę jako eksperyment (nowi ludzie, nowe wyzwanie) i zaznaczyć, że nic się nie stanie, jeśli nie będzie to zajęcie życia i finalnie dać przyzwolenie na rzucenie pracy, która okaże się przytłaczająca lub nieodpowiednia dla dziecka.
                      • pibelle Re: ile kieszonkowego dla studenta? 17.12.13, 00:04
                        To co opisujesz popieram, ale w przypadku 16-latki i pracy wakacyjnej.

                        Z tego co zrozumiałam utrzymanie autorki wątku na studiach kosztowało razem z żarciem z domu i inną pomocą około 2 tys. miesięcznie.
                        Plącze się tu jakiś kontrprzykład o studencie bez butów.
                        Same skrajności.
                        2 tysiaki/mc to jest w moim pojęciu kasa, która obejmuje szeroko pojęte życie studenckie. Przy założeniu, że 2/3 nie idą na mieszkanie oczywiście.
                        Brak butów, to jest z kolei nie pokrywanie kosztów utrzymania studenta - drugi biegun.
                        Operując skrajnościami nie uzyska się rozwiązania.
                        Pojawiają się głosy, że student nie powininen mieć niższego poziomu życia niż miał mieszkając z rodzicami w domu w liceum.
                        To już dla mnie kuriozum.
                        Czy jeśli licealista mieszka w 300m domu, starzy mają 2 wypasione fury nie starsze niż 3 lata i co piątek na kolację zamawiają sushi do domu, a z tego wszystkiego licealista korzysta, to ma niby oznaczać, że na studiach należy wynająć mu 100m apartament, kupić przynajmniej Smarta, a za stołówkę ma mu służyć sushi bar?
                        No kpina chyba czy nie?
                        Dorosłość polega jakby na tym, że się zaczyna brać swoje życie w swoje ręce i należy się cieszyć z jakiejkolwiek pomocy rodziców czy tylko ja tak uważam? W innych krajach studenci jadą masowo na kredytach, które potem latami spłacają? Oczywiście - utrzymywanie na studiach jest obowiązkowe, ale dotyczy wyłącznie podstawowych potrzeb bytowych oraz tych związanych z nauką, niczego więcej. I jest to w Polsce owszem prawo, ale należy je traktować jako ogromny przywilej. I tyle dać trzeba. Jeśli się chce i da radę można więcej. A student jeśli chce i da radę też może na własną rękę starać się o więcej, to nie jest zabronione smile

                        Podoba mi się takie stwierdzenie:
                        Dzieciom należy dać tyle, żeby mogły robić wszystko, ale nie tyle, żeby nie musiały robić nic.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka