beataj1
20.12.13, 11:23
Po raz kolejny błogosławie fakt że mam wśród bliskich znajomych pana "zlotą rączkę". Facet jest niesamowicie uzdolniony technicznie i lubi dłubaninę. Jak tylko cos nam się zepsuje lub potrzebujemy zrobić a nie wiemy jak dzwonimy do niego i on to w magiczny sposób naprawia albo poprawia.
To zaprzyjaźniony z domem pan okołoo 60 który usycha w bloku bo nie ma tam co robić. My mu udostępniamy "obejście" a on sie realizuje bo w mieszkaniu się nudzi.
Potrafi zrobić wszystko- spalony silnik przewinie, pralkę naprawi, żelazko obejrzy, huśtawkę pospawa. W tym roku odgraża się że córce na podwórku domek na drzewie zbuduje - my damy materialy a on będzie rzeźbił bo lubi - choć tu mam trochę obiekcji bo to jednak nie najmłodszy człowiek jest .
Aktualnie ogląda nasz stary prodiż. Przestał działać a on go naprawił za 20 zł (coś tam się spaliło to wziął i wymienił).
Z mojego pokolenia nie ma już nikogo tak wszechstronnego jak on - ludzie wolą zapłacić bądź kupić nowe (ja też) niż próbować naprawić. Złota rączka - wymierający gatunek?
.