run_away83 Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 13:55 Wydrukuj sobie kartki na mleko, mięso i cukier i rób zakupy nie przekraczając ilości, która ci wg tych kartek przysługuje. I spróbuj żywić tym rodzinę. Dodatkowo żadnych batoników, jogurcików, soczków i innych obrzydliwych ekscesów. Raz w miesiącu możesz kupić tabliczkę wyrobu czekoladopodobnego. Żadnych pomarańczy, bananów czy mandarynek - przecież już po świętach. Możesz oglądać w tv tylko dwa kanały telewizji publicznej. Żadnego netu. Co ja mówię, żadnego komputera! Za komuny nie było takich wybryków. Komórki też nie wolno ci używaç, tylko stacjonarny i najlepiej znajdź gdzieś stary aparat z tarczą. Żadnych kurtek puchówek i butów z membraną na śnieg - wskakuj w szary plaszczyk i relaksy albo botki ze skaju. Jak masz małe dziecko, to musisz mu zabrać wszystkie grająco-pierdzące zabawki, klocki lego czy lalki barbi. Mogą zostać tylko drewniane klocki czy szmaciana lala. A jak masz niemowlę to absolutnie żadnych pampersów, tylko tetra prana w platkach mydlanych, gotowana w wielkim garze, suszona na sznurku pod sufitem i prasowana po nocach (koniecznie takim starym, ciężkim żelazkiem predom). Gwarantuję że najdalej po miesiącu ci przejdzie. Odpowiedz Link Zgłoś
redheadfreaq Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 13:58 Temat chyba został wyczerpany Odpowiedz Link Zgłoś
varna771 Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 14:11 @ run_away83 napisała: doskonale pamietam czasy komuny i bardzo miło to wspominam wszystko o czym napisałaś. Człowiek cieszył się tym co miał... kolejki za kawą, nawet za podpaskami, stacze kolejkowi, magnetofon 'kasprzak' i nagrywanie piosenek z listy Niedzwiedzia. Fajne czasy były... Odpowiedz Link Zgłoś
mvszka Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 14:48 >Fajne czasy były... jak się dzieckiem było to tak, ciekawe co by powiedzieli twoi rodzice? moim się nie tęskni na pewno, może dlatego że partyjni nie byli Odpowiedz Link Zgłoś
varna771 Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 15:04 mvszka napisała: > >Fajne czasy były... > > jak się dzieckiem było to tak, ciekawe co by powiedzieli twoi rodzice? > moim się nie tęskni na pewno, może dlatego że partyjni nie byli Moja mama czasy Gierka wspomina najlepiej, a tata stał po stronie Solidarności. Odpowiedz Link Zgłoś
mvszka Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 15:06 wszystko jest możliwe moja znajoma ma dziecko z Afrykańczykiem ( z tego okresu ) Odpowiedz Link Zgłoś
antychreza Re: Tesknie za komuna... 07.01.14, 08:11 Gdyby przeczytał to mój tata, to pewnie zwyzywał by cię od debili. On twierdzi, że jedyne, co wtedy było fajne to młodość, reszty nie ma co żałować. Cóż, wszędzie dobrze gdzie nas nie ma szczególnie jeśli nie doświadczyło się na własnej skórze tego prlowskiego miodu. Odpowiedz Link Zgłoś
dydaki Re: Tesknie za komuna... 07.01.14, 12:15 varna771 napisała: > doskonale pamietam czasy komuny i bardzo miło to wspominam wszystko o czym napi > sałaś. Człowiek cieszył się tym co miał... kolejki za kawą, nawet za podpaskami > , stacze kolejkowi, magnetofon 'kasprzak' i nagrywanie piosenek z listy Niedzwi > edzia. Fajne czasy były... a to teraz nie możesz sobie nagrywać piosenek z trójki? nie możesz nie kupować podpasek tylko uzywać ligniny lub pociętych i pranych po użyciu bawełnianych szmatek? nie możesz pić tylko od święta kawy zbożowej i inki a nie kupowac innych? jesoooo..... jakie siano trzeba miec w głowie.... Odpowiedz Link Zgłoś
varna771 Re: Tesknie za komuna... 07.01.14, 19:10 dydaki napisała: > varna771 napisała: > > > doskonale pamietam czasy komuny i bardzo miło to wspominam wszystko o czy > m napi > > sałaś. Człowiek cieszył się tym co miał... kolejki za kawą, nawet za podp > askami > > , stacze kolejkowi, magnetofon 'kasprzak' i nagrywanie piosenek z listy N > iedzwi > > edzia. Fajne czasy były... > > > a to teraz nie możesz sobie nagrywać piosenek z trójki? nie możesz nie kupować > podpasek tylko uzywać ligniny lub pociętych i pranych po użyciu bawełnianych s > zmatek? nie możesz pić tylko od święta kawy zbożowej i inki a nie kupowac inny > ch? > > jesoooo..... jakie siano trzeba miec w głowie.... pod kopułą to widać, po tym co piszesz, że ty masz źle!!!! każdy ma inne wspomnienia! to, że ty albo twoja matka uzywałyscie szmatek bawełnianych nie oznacza, że każda kobieta ma takie traumatyczne przezycia!!! Odpowiedz Link Zgłoś
pulcino3 Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 14:18 Aleeee, zaraz zaraz- niektórych rzeczy w tym czasie po prostu nie było, nie tylko w krajach komunistycznych- komputery, komórki, chyba nawet pampersów nie było? Więc co to za argumenty na anty? Powiem więcej było dużo rzeczy osiągalnych dla plebsu, których obecnie nie ma, m.in: - PRACA, duże fabryki, zakłady pracy - mieszkania łatwiej dostępne niż obecnie - atrakcyjne oprocentowanie lokat, opłacało się oszczędzać - wartość pieniądza była większa niż obecnie,można było za niewiele kupić podstawowe rzeczy jak nabiał, pieczywo, po upadku komuny u nas w domu przy takim samym źródle utrzymania odczuło się jakie życie jest drogie, zaczęło brakowac pieniędzy na jedzenie ( to samo jedzenie- podstawowe, bez luksusu) - opłaty za czynsz i media były niższe - były fajne warunki socjalne- wczasy za grosze z zakładów pracy, kolonie, półkolonie, mikołaj, dzień kobiet, duże stołówki zakładowe( jako dziecko z menażką wysyłana byłam po obiad, jak mama była jeszcze w pracy) itd. - w każdym mieście istniały bary mleczne, na które bez wyjątku każdego było stać na codzień. Nie od święta restauracja jak dziś. - dużo było żłobków przedszkoli, tanich i ogólniedostępny -i tak dalej i tak dalej.... Odpowiedz Link Zgłoś
varna771 Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 14:28 pulcino3 napisała: >Powiem więcej było dużo rzeczy osiągalnych dla plebsu, których obecnie nie ma, dlaczego plebsu? Odpowiedz Link Zgłoś
totorotot Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 14:36 > - mieszkania łatwiej dostępne niż obecnie 20 lat czekania na przydział > - atrakcyjne oprocentowanie lokat, opłacało się oszczędzać Inflacja, trudne słowo, zabijają zysk Odpowiedz Link Zgłoś
pulcino3 Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 14:58 20 lat na mieszkanie się czekało? Nie rozśmieszaj mnie. Moi rodzice pochodzili ze wsi, mieli po kilkoro rodzeństwa, zarówno oni jak i ich bracia i siostry dostali mieszkania, z jakimś wkładem w wieku obecnych młodych ludzi, mieli po dwadzieścia kilka lat, wszystkie ich dzieci rodziły się już " w blokach". Mieszkania były nowe z centralnym ogrzewaniem, ja w roku 2000 miałam okazję z gminy dostać mieszkanie - klitkę, na piece. Na mieszkania spółdzielcze z wkładem w mojej okolicy nie było szans. Wiec o czym my mówimy. Odpowiedz Link Zgłoś
kkokos Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 16:28 > 20 lat na mieszkanie się czekało? Nie rozśmieszaj mnie. Moi rodzice pochodzili > ze wsi, mieli po kilkoro rodzeństwa, zarówno oni jak i ich bracia i siostry d > ostali mieszkania, z jakimś wkładem w wieku obecnych młodych ludzi, mieli po dw > adzieścia kilka lat, wszystkie ich dzieci rodziły się już " w blokach". bo byli ze wsi. należeli do warstwy uprzywilejowanej wyłącznie z tego powodu, że się we właściwym miejscu urodzili i NALEŻAŁO IM SIĘ. byli jedną z dwóch przewodnich sił narodu - a ich prymitywizm był tym bardzie cenny, że łatwiej było nimi manipulować. jak widać, udało się to komunie, skoro do dziś wypisujesz takie głupoty. a rodzice i ich rodzeństwo studiowali? to punkty na studia za chłopskie pochodzenie też dostali, dzięki czemu wyparli z list przyjętych parę osób ze znacznie lepszymi stopniami. Odpowiedz Link Zgłoś
hermenegilda_zenia Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 16:40 I uprzywilejowanie rolników pozostało - podatku dochodowego płacić nie muszą, ZUS-ów jak inni ludzie też nie. Nie pisz więc ze tylko za komuny tak im było dobrze, bo państwo wciąż trzyma rolnikom palec w tyłku, żeby im dobrze było. Odpowiedz Link Zgłoś
pulcino3 Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 18:33 sorry, jakie głupoty? Moje posty są moja i wyłącznie moją subiektywna oceną tego, co przeżyłam w tym czasie. To, ze u Ciebie mogło być inaczej, nijak wpływa na moje doświadczenie i moje wspomnienia. Moi rodzice nie należeli do żadnej partii, nie byli uprzywilejowani, ani prześladowani, czyli bez szału. Jakaś taka wyższość przez ciebie przemawia " inni z lepszymi stopniami", "punkty za studia chłopskie" hello? Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Tesknie za komuna... 06.01.14, 12:39 Oczywiście że tak. Moja mama nie dostała się na studia, bo nie była w stanie wykazać się odpowiednim pochodzeniem, ale jej koleżanki, które często po polsku nie mówiły poprawnie ( przyjdziem, pójdziem itd ) dostały się jak najbardziej. No ale one pochodzenie miały idealne. Rodzice ze wsi, dziadkowie pół analfabeci. Na mieszkanie czekało się 10-20 lat. No chyba, że miało się układy lub właśnie odpowiednie pochodzenie. Pamiętam, że jak się przeprowadziliśmy na własne mieszkanie, to w weekendy, ferie i wakacje na podwórku było nas może 3 dzieciaków. Reszta u dziadków na wsiach kopała ziemniaki. W sumie to nie miałam się nawet z kim bawić, bo większość tych dzieic była dziwna, dziwnie mówiła i dziwnie się zachowywała. Odpowiedz Link Zgłoś
olena.s Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 16:46 To ty lepiej rozważ, co mówisz. Owszem, na własne oczy czytałam w Życiu Warszawy z 61 r., że 'w stolicy nadal trzeba czekać na mieszkanie 5 lat', ale już 20+ lat później kolejka w Warszawie szacowana była na ponad 20 lat (tzn. tych z zawinkulowanym wkładem mieszkaniowym bvło tyle, że przy owczesnym tempie budownictwa ostatni mieli odebrać mieszkania coś kole 2005 roku.) Dodam, że zawinkulować wkład można było po ratalnym wpłaceniu pełnej niezbędnej kwoty, co też trwało dobrych parę lat (kwota owa wynosiła około 15 proc kosztów, pozostałe spłacano w ratach). Czyli podstawowy czynnik to czas, końcu komuna trwała przez 45 lat. A drugi czynnik to miejsce: w jakimś miasteczku człowiek miał szansę na odebranie lokalu znacznie szybciej, jeżeli wstrzelił się tak szczęśliwie, że akurat postawili dwa nowe bloczki. Trzeci czynnik to zawód: niektóre branże/firmy budowały dla swoich. Czwarty czynnik to waluta: za dewizy można było w pewnych momentach kupić mieszkania budowane bodaj przez PAX od ręki. Ale tych lokali pewnie było z ze 300 na całą Warszawę. Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 15:32 nie 20 tylko 13 i kredytów nie trzeba było placić teraz mogę sobie czekac i 50 lat a z pensji ni huhu nie odłożę Odpowiedz Link Zgłoś
myszomle Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 15:39 Za komuny też były kredyty na mieszkania. Fakt, że symbolicznie oprocentowane. Moi rodzice mieli spółdzielcze mieszkanie z takim właśnie kredytem, który spłacali w czynszu. --- truskawkiwmilanowku.blox.pl/html Odpowiedz Link Zgłoś
antychreza Re: Tesknie za komuna... 07.01.14, 08:49 Były kredyty, były, rodzice mieli na 20 lat, ale ze byli ogarnięci, to spłacili na początku lat 90-tych jak inflacja szalała. Odpowiedz Link Zgłoś
derena33 Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 14:41 A ktore lata komuny byly takie obfitujace w te wszystkie dobra jednoczesnie? Na mieszkania sie czekalo w kolejce minimum 10 do 20 lat no chyba ze przyjechalo sie do pracy w gornictwie na Slask. Praca byla, ale wynagrodzenie starczalo na dwie pary butow, plaszcz sie nosilo latami.Czasy dobergo zaopatrzenia to poczatek lat 70tych, potem juz bylo tylko gorzej, pierwsze kartki na cukier wprowadzono w 76 roku. Szynka byla tylko na swieta, a kurczak byl drozszy od wieprzowiny ktorej tez nie bylo. Maluch to bylo auto marzen, kosztowal 69 tysiecy na poczatku a bylo to 30 nienajnizszych pensji, za ta oficjalna cene byl zreszta nie do kupienia, ewentualnie na talon za bycie wiernym . Potem wprowadzono sprzedaz polskich samochodow na zasadzie losowania miejsca w kolejce. Kolejki byly kilkuletnie. Mieszkanie dla dwoch osob z dzieckiem to wg norm bylo 30pare metrow za poznego Gomulki ze slepa kuchnia. A wszedzie panowalo wszechwladne zalatwianie i znajomosci. Fajnie bylo byc dzieckiem wtedy, bo i chleb z cukrem smakowal jak sie latalo po podworku, ale rodzicom juz tak lekko nie bylo. Niewatpliwie komuna w Polsce to byl raj dla pracownikow handlu ktorzy dzielili te poszukiwane dobra spozywcze i przemyslowe. Łapowki za wszystko to byl chleb powszedni. W sumie dosc obrzydliwe czasy i do dzisiaj rzutujace na zachowania niektorych. Odpowiedz Link Zgłoś
feleedia Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 14:44 pulcino3 napisała: > Aleeee, zaraz zaraz- niektórych rzeczy w tym czasie po prostu nie było, nie tyl > ko w krajach komunistycznych- komputery, komórki, chyba nawet pampersów nie był > o? Więc co to za argumenty na anty? > Powiem więcej było dużo rzeczy osiągalnych dla plebsu, których obecnie nie ma, > m.in: > - PRACA, duże fabryki, zakłady pracy czyli 4 osoby do kręcenia krzesłem, piąta do wkręcenia żarówki jakie zalety ma gigantomania? > - mieszkania łatwiej dostępne niż obecnie 20 lat czekania? > - atrakcyjne oprocentowanie lokat, opłacało się oszczędzać skąd brało się "atrakcyjne oprocentowanie lokat"? ile wynosiła inflacja np w q985? > - wartość pieniądza była większa niż obecnie,można było za niewiele kupić podst > awowe rzeczy jak nabiał, pieczywo, po upadku komuny u nas w domu przy takim sam > ym źródle utrzymania odczuło się jakie życie jest drogie, zaczęło brakowac pie > niędzy na jedzenie ( to samo jedzenie- podstawowe, bez luksusu) zarobki 2000 zł kilo zwyczajnej kiełbasy 45 zł > - opłaty za czynsz i media były niższe dlaczego były niższe? > - były fajne warunki socjalne- wczasy za grosze z zakładów pracy, kolonie, półk > olonie, mikołaj, dzień kobiet, duże stołówki zakładowe( jako dziecko z menażką > wysyłana byłam po obiad, jak mama była jeszcze w pracy) itd. ochłapy dla roboli > - w każdym mieście istniały bary mleczne, na które bez wyjątku każdego było sta > ć na codzień. Nie od święta restauracja jak dziś. a ludzie i tak stołowali się w domu, a barówez domowym tanim żarciem jest dzis mnóstwo > - dużo było żłobków przedszkoli, tanich i ogólniedostępny zwłaszcza na wsi > -i tak dalej i tak dalej.... > Odpowiedz Link Zgłoś
varna771 Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 15:00 feleedia napisał(a): > > - dużo było żłobków przedszkoli, tanich i ogólniedostępny > > zwłaszcza na wsi oczywiście, że przedszkola były ogólnodostępne, w prawie każdej wsi było przedszkole. Odpowiedz Link Zgłoś
landora Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 14:52 Pampersy na Zachodzie były. Komputery domowe zaczęły się w połowie lat 80tych. Nawet auta nie można było normalnie kupić, trzeba było czekać na przydział. Telewizor - równowartość kilku czy kilkunastu pensji. Do przedszkola w latach 80tych się nie dostałam. Mieszkanie z przydziału, narzucona liczba pokojów. Mogłaś mieć pieniądze, ale co za nie chciałaś kupić? Jeśli komuś wystarczał do życia trabant, chleb z musztardą, praca, w której można było nic nie robić i wakacje wyłącznie w Polsce (dla tych lepszych - w Bułgarii), to faktycznie, super czasy. Ja jednak podziękuję i zostanę w 2014. Jestem głęboko wdzięczna losowi, że przyszło mi żyć w normalnych czasach. Odpowiedz Link Zgłoś
wies-baden Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 16:22 Atrakcyjne oprocentowanie lokat? Opłacało się oszczędzać? Nie kompromituj się, że warto oszczędzać, bo inflacja dwucyfrowa - prawie jak na Białorusi. No chyba, że żartowałaś? Odpowiedz Link Zgłoś
gulcia77 Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 16:27 Pod koniec lat 80-tych to nawet trzy cyfrowa, a nie jestem pewna, ze nie osiągnęła czterech cyferek Odpowiedz Link Zgłoś
ola Re: Tesknie za komuna... 07.01.14, 14:48 Reforma walutowa w 1950 roku była też zachęceniem do oszczędzania. W jedną noc państwo zabrało ludziom 2/3 oszczędności. Co do dostępności mieszkań - wystarczy sobie Bareję obejrzeć, żeby głupot nie opowiadać... Odpowiedz Link Zgłoś
jamesonwhiskey Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 16:51 Pampersy to lata 60 te I 70 te komputery pocztek 80 tych to samo keep morki Odpowiedz Link Zgłoś
misterni Re: Tesknie za komuna... 06.01.14, 13:13 pulcino3 napisała: Aleeee, zaraz zaraz- niektórych rzeczy w tym czasie po prostu nie było, nie tylko w krajach komunistycznych- komputery, komórki, chyba nawet pampersów nie było? Pampersy akurat pojawiły się już w połowie XX wieku. W latach 70' były ogólnie dostępne na tzw "Zachodzie" - mieszkania łatwiej dostępne niż obecnie Guzik prawda. - atrakcyjne oprocentowanie lokat, opłacało się oszczędzać tja, zwłaszcza gdy oszczędności zostały zjedzone przez inflacje. Odpowiedz Link Zgłoś
olena.s Re: Tesknie za komuna... 06.01.14, 13:44 > Pampersy akurat pojawiły się już w połowie XX wieku. W latach 70' były ogólnie > dostępne na tzw "Zachodzie" He, he. Polecam drugą część "Ojca Panny Młodej" z Liz Taylor z lat pięćdziesiątych (!!!!!). Klasa średnia, młoda matka, pieluchy z tetry. Oraz serwis pieluchowy - zajeżdża furgonetka, zabiera brudne, dostarcza czyste. Odpowiedz Link Zgłoś
misterni Re: Tesknie za komuna... 06.01.14, 14:43 Oleno, czyżby i Ciebie dopadły problemy z czytaniem? Co ja napisałam? Odpowiedz Link Zgłoś
olena.s Re: Tesknie za komuna... 06.01.14, 13:55 > - atrakcyjne oprocentowanie lokat, opłacało się oszczędzać > > tja, zwłaszcza gdy oszczędności zostały zjedzone przez inflacje. Albo jak zrobili złodziejską wymianę pieniądza w tajemnicy, ludzie stracili po 1/3 pensji... Odpowiedz Link Zgłoś
black_halo Re: Tesknie za komuna... 06.01.14, 23:27 pulcino3 napisała: > Aleeee, zaraz zaraz- niektórych rzeczy w tym czasie po prostu nie było, nie tyl > ko w krajach komunistycznych- komputery, komórki, chyba nawet pampersów nie był > o? Więc co to za argumenty na anty? Dodajmy, ze bylo to czasy kiedy ze wzgledu na brak komorek i nawet tel stacjonarnych a takze zaledwie dwa kanaly w telewizorze bylo znacznie wiecej czasu na kontakty socjalne. Z czasow dziecinstwa pamietam, ze czesto w sobote rodzice brali nas pod pachy i jechalismy na drugi koniec miasta trzema autobusami odwiedzic moja ciotke, ktora ma dzieci w identycznym wieku. Mozna to bylo zrobic bez zapowiedzi, mozna bylo zapukac do sasiadki bez zapowiedzi i siedziec do polnocy, mozna bylo po pracy wpasc do kolezanki i przy zachomikowanej zytniej prowadzic nocne polakow rozmawy do rana a nastepnie isc do pracy bo kolezanka udostepnila nam prysznic, koszule nocna i nawet usmazyla jajka na sniadanie a takze poczestowala z rana kawa, ktora w sumie trzymalo sie na specjalne okazje jak wizyta tesciowej. Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e Re: Tesknie za komuna... 06.01.14, 23:29 Moze u ciebie sie wpadalo bez zapowiedzi... Odpowiedz Link Zgłoś
antychreza Re: Tesknie za komuna... 07.01.14, 08:30 - był nakaz pracy, a nie praca, praca była fikcyjna, efekty czujemy do teraz - nie ma u nas kultury pracy a spory kawałek budżetu idzie na zabezpieczenie społeczne ludzi, którzy pracując w PRL nie wypracowali żadnej wymiernej wartości, te super zakłady, które już w momencie powstania były zabytkami techniki, przepłacone przestarzałe technologie i kredyty Gierka - o mieszkaniu powiedz moim rodzicom, mama miała 35 lat jak w końcu udało się im dostać własne, ja mam prawie 29, mogłabym kupić własne już ze 2 lata temu (bez pomocy rodziców), ale dobrze mi w moim wynajmowanym - jakie oszczędzanie? chyba jak się kupiło dolary u konia - jaka wartość pieniądza? chyba jak się kupiło dolary u konie pół godziny po wzięciu wypłaty, ani pieniądz, ani towar nie miały wtedy realnej wartości, ładnie to widać w przepisach kodeksu cywilnego, gdzie przy umowie sprzedaży jest od groma i trochę zapisów o różnych rodzajach cen regulowanych (sama tego doświadczyłaś jak trzeba było za te same towary zapłacić ich wartość, a nie umownie przyjętą z pośladka cenę), faktycznie, każdy miał tyle samo, bo każdy miał goovno - opłaty za czynsz i media faktycznie były niższe, w końcu jak do 40-stki mieszkało się z rodzicami w m3 maksymalnie, to na 6 osób wychodziło dość niedużo - pamiętam te zayebyste wczasy i kolonie w zapleśniałych barakach, z prysznicami w budynku 100 metrów dalej (jak był murowany ośrodek, to już był luksus że hej) i zapychające, bez wartości odżywczych jedzenie ze stołówki - bary mleczne dalej istnieją i każdego na nie stać - przedszkola i żłobki były, ale skoro był nakaz pracy, to musiały być - i tak dalej i tak dalej Odpowiedz Link Zgłoś
antyideal Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 14:19 Ale to nie wina komuny, ze nie bylo netu i komórek Odpowiedz Link Zgłoś
aniorek Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 20:52 antyideal napisała: > Ale to nie wina komuny, ze nie bylo netu i komórek no oczywiscie, ze nie. np. w komunistycznej korei pn kazdy moze obecnie z netu korzystac. i komorki tez wszyscy maja. Odpowiedz Link Zgłoś
antyideal Re: Tesknie za komuna... 06.01.14, 02:21 Sugerujesz, ze komuna ukrywala przed nami fakt istnienia telefonii komorkowej? A po drugie: nie badz smieszna porownujac rezim koreanski do naszego ówczesnego. Odpowiedz Link Zgłoś
aniorek Re: Tesknie za komuna... 07.01.14, 11:55 antyideal napisała: > A po drugie: nie badz smieszna porownujac rezim koreanski do naszego ówczesnego LOL, alez zamordyzm, cenzura i bylejakosc byly i tu i tu. moj ojciec za komuny nigdy nie zapisal sie do partii, przez co dopiero po '89, wylacznie dzieki ciezkiej pracy, stopniowo awansowal na wysokie stanowisko w swojej firmie. za komuny mogl o tym pomarzyc, mimo, ze pracowal rownie ciezko. i to mi wystarczy w ramach "tesknoty" za tym badziewiem. obecny system idealny na pewno nie jest, ale jednak daje szanse zdolnym i obrotnym bez wzgledu na poglady polityczne. wczesniej takich szans NIE BYLO. jesli ktos zdolny staral sie zyc uczciwie, byl w takiej samej czarnej d.pie, jak i wszyscy ci, ktorzy bez prowadzenia przez panstwo za raczke, nie mogli dac sobie rady. Odpowiedz Link Zgłoś
antyideal Re: Tesknie za komuna... 07.01.14, 12:22 Powtarzam, nie badz smieszna, albo poczytaj sobie o realiach koreanskich, bo porownywanie problemów Twojego szanownego tatusia z wywalczeniem awansu brzmią kuriozalnie w odniesieniu do tamtejszej walki o przetrwanie kazdego dnia w chorej rzeczywistosci. Pamietam komune, nie tesknie za nia, to byla chora sztuczna rzeczywistosc. Jednak nie żylo sie w poczuciu zagrozenia, zycia, bezpieczenstwa, nawet podczas kryzysu rzeczywisty głod Ci nie groził. Owszem, u nas tez byly ofiary, wiezniowie polityczni, zamordyzm, cenzura i bylejakosc ale w porównaniu do tego co dzialo sie, dzieje nadal, w innych komunistycznych krajach, z wymieniona Korea pln.na czele, nie bylo tragicznie - stad sielankowe wspomnienia wielu i tesknota. Odpowiedz Link Zgłoś
paszczakowna1 Re: Tesknie za komuna... 07.01.14, 13:41 > ale w porównaniu do tego co dzialo sie, dzieje nadal, w innych komunistycznych > krajach, z wymieniona Korea pln.na czele, nie bylo tragicznie - stad sielankowe > wspomnienia wielu i tesknota. To prawda, tragicznie bynajmniej nie było, na ogól było po prostu byle jak. Ale też prawda, że sielankowe wspomnienia można mieć z dzieciństwa spędzonego w bardzo różnych czasach. Moja mama (ojciec aresztowany, gdy miała kilka tygodni, zakatowany w niemieckim więzieniu, jej matka po wojnie dostała zakaz wykonywania zawodu nauczycielskiego) uważa swoje dzieciństwo (w czasach stalinowskich) za bardzo szczęśliwe. Ojciec (kilka lat starszy od niej), który spędził wojnę w Wilnie i okolicach, absolutnie żadnych negatywnych wspomnień z tego okresu nie zachował. Dużo później się dowiedział, że jakieś dwa kilometry od miejsca, gdzie przebywał z mamą (jego ojciec był w partyzantce w rejonie zgola innym), dokonano masakry mieszkających tam Polaków (ciotka była świadkiem na procesie) - do niego nic z tego nie doszło. A podczas zajęcia Wilna przez Armię Czerwoną akurat znaleźli się w klinie między dwoma kierunkami natarcia, więc tylko jakieś odległe strzały pamięta (i fascynujący obraz czołgu jadącego przez mały mostek i wprawiającego belki w rezonans - później został fizykiem). Zmierzam do tego, że opieranie sie wyłącznie na wlasnych wspomnieniach z dzieciństwa i uważanie ich za jedynie prawdziwą prawdę historyczną jest w ogóle mało mądre. Dzieci (czy nawet nastolatki) mają zupełnie inną percepcję, a i czas sporo wspomnień zniekształca. Odpowiedz Link Zgłoś
antyideal Re: Tesknie za komuna... 07.01.14, 14:03 Problemy z porozumieniem sie na tym watku wynikaja w duzej mierze z tego, ze, niezaleznie od tego jaki byl zamysl autorki, czesc dyskutantów podeszła do tematu lekko, a czesc smiertelnie powaznie, dodatkowo podkurzona owym lajtowym podejsciem Inna rzecz, ze byc moze w niektorych przypadkach lekkie podejscie wynika z faktycznej nieznajomosci tematu, zapomnienia (??) ze komuna to nie tylko stosunkowo rozrywkowe czasy gierkowskie i lata 80te - ktore wiekszosc z nas pamieta z perspektywy, o ktorej piszesz, czyli dzieciecej, wyidealizowanej - ale takze ponure lata powojenne. Odpowiedz Link Zgłoś
aniorek Re: Tesknie za komuna... 07.01.14, 14:13 jak narazie to ty sie osmieszasz, dopowiadajac jakies brednie do moich wypowiedzi. nigdzie nie napisalam, ze w prl bylo tak samo jak w korei pn. wymienilam pewne punkty wspolne, ktore to w zupelnosci mi wystarcza, zeby NIE tesknic. po drugie, w prl jak najbardziej istnial problem glodu i bylo pod tym wzgledem znacznie gorzej niz obecnie. to, ze "gazety" o tym nie pisaly, nie znaczy, ze problemu nie bylo. Odpowiedz Link Zgłoś
ola Re: Tesknie za komuna... 07.01.14, 14:53 komórek nie było wtedy nigdzie, ale telefony stacjonarne były wszędzie. To znaczy były wszędzie na zachodzie, bo w Polsce jeden na blok albo u sołtysa. Odpowiedz Link Zgłoś
5justi Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 14:28 ok. wymieniłaś same minusy... ale też powiedz, że: - każdy miał pracę - każdy miał gwarancję stabilizacji na najbliższe 20 lat - każdy miał pieniądze - każdy miał to samo - nie było stresu - nie było zawiści międzyludzkiej - nikt nie patrzył wilkiem na sąsiada - nie było tego gigantycznego stresu - doczekałeś się samochodu - doczekałeś się mieszkania pampersy, klocki lego czy 50 kanałów tv nigdy nie zastąpią podstawowych potrzeb człowieka takich jak: praca, mieszkanie, spokojne, normalne życie. komórka i internet rzecz względna - żyjący w tamtym czasie ludzi nie znali tego i nie potrzebowali. były sanatoria - chciałeś jechałeś były wczasy pracownicze - chciałeś jechałeś były kolonie, obozy dla dzieci i młodzieży - nic, nigdy już nie wróci tamtego klimatu dziś wszyscy chcą być bogatsi, piękniejsi, najmądrzejsi. życie codzienne jest trudne i pełne stresu, gdzie niby przyjaciel dla "awansu" wbije ci nóż w plecy. granice etyki i norm społecznych są rozmydlone... życie, gdzie wygra najsilniejszy mający "zaplecze" życie, gdzie o biedniejszego, mniej zaradnego nikt się już nie upomni i mu nie pomoże. nie wiem czy chciałabym żyć w tamtych czasach ale zwykli ludzie mieli łatwiej bo bogaty, zaradny i "mający poparcie" poradzi sobie w każdych czasach. Odpowiedz Link Zgłoś
loola_kr Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 14:46 nie, nie było tak różow. pensje głodowe, mieskzanie po 30 latach, zawiść taka sama, nie każdy miał to samo, był gigantyczny stres zarówno co dasz jeść jak i przed milicją. To była szara potworność Ceny przy średniej pensji z 1972 r 2 500 zł. Odpowiedz Link Zgłoś
daisy Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 15:00 > - każdy miał pracę > - każdy miał gwarancję stabilizacji na najbliższe 20 lat > - każdy miał pieniądze > - każdy miał to samo > - nie było stresu > - nie było zawiści międzyludzkiej > - nikt nie patrzył wilkiem na sąsiada > - nie było tego gigantycznego stresu > - doczekałeś się samochodu > - doczekałeś się mieszkania O chryste, jak mnie trafia, jak czytam takie obrzydliwe brednie!!! Czy wy nic nie pamiętacie? Otóż rzecz w tym, że "każdy miał to samo"... g*wno, z czego rodziło się tyle zawiści, chamstwa, łapówkarstwa i bylejakości i "gigantycznego stresu" właśnie, że tylko ówczesnym mogło dzieciakom mogło się wydawać fajnie, a i to wyłącznie w dzisiejszych wspomnieniach. Nie chce mi się już pisać np. o pałowaniu przez milicję, jak się ktoś nie spodobał, bo tak... Nie mówiąc już o zamordyzmie politycznym i koszmarnej obezwładniającej beznadziei. No i zwłaszcza kolejki "za podpaskami" były milutkie, szczególnie jak ci właśnie przeciekał wciśnięty w gacie kłąb papieru toaletowego. Miodzio! Odpowiedz Link Zgłoś
varna771 Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 15:14 daisy napisała: > No i zwłaszcza kolejki "za podpaskami" były milutkie, szczególnie jak ci właśni > e przeciekał wciśnięty w gacie kłąb papieru toaletowego. Miodzio! Nie wszyscy mają takie traumatyczne przezycia jak ty!! kłab papieru toaletowego ? zdecydowanie traumą zalatuje, ale zaradne kobiety miały zapasy podpasek i takich drastycznych metod nie musiały stosować. Odpowiedz Link Zgłoś
paszczakowna1 Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 15:22 > Nie wszyscy mają takie traumatyczne przezycia jak ty!! kłab papieru toaletowego > ? zdecydowanie traumą zalatuje, ale zaradne kobiety miały zapasy podpasek i ta > kich drastycznych metod nie musiały stosować. Ciekawostka. Widać cała moja rodzina składała się z niezaradnych kobiet, bo podpasek sprzed 1990 r. ogóle nie pamiętam. Używało się waty (jak była). Ile masz lat? Odpowiedz Link Zgłoś
ewa-krystyna Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 15:38 paszczakowna1 napisała: Ciekawostka. Widać cała moja rodzina składała się z niezaradnych kobiet, bo podpasek sprzed 1990 r. ogóle nie pamiętam. Używało się waty (jak była). ty chyba zartujesz?! nie bylo podpasek przed 1990?! ja nigdy nie uzywalam niczego innego jak podpasek a nawet tamponow OB ( chyba tak sie nazywaly) gdy mieszkalam w Polsce,a jestem z 1975.... mam dwie kuzynki - rowiesnice i dwa lata starsza jej siostre- one tez nie wiedzialy co to podpaska,ale to byl wybor ich mamy,ktora chyba nie znala tego "luksusu"..... na prawde podpaski byly i ja przynajmniej nigdy nie mialam klopotu z ich kupnem.... Odpowiedz Link Zgłoś
kkokos Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 16:37 ewa-krystyna napisała: > > ty chyba zartujesz?! nie bylo podpasek przed 1990?! ja nigdy nie uzywalam nicze > go innego jak podpasek a nawet tamponow OB ( chyba tak sie nazywaly) gdy mieszk > alam w Polsce,a jestem z 1975.... ... > na prawde podpaski byly i ja przynajmniej nigdy nie mialam klopotu z ich kupnem > .... czyli zaczęłaś miesiączkować gdzieś około roku 1988. czyli o życiu miesiączkującej kobiety za komuny nie wiesz NIC. więc może się tak kategorycznie nie wypowiadaj, skoro nie wiesz nic? Odpowiedz Link Zgłoś
paszczakowna1 Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 17:20 > ty chyba zartujesz?! nie bylo podpasek przed 1990?! ja nigdy nie uzywalam nicze > go innego jak podpasek a nawet tamponow OB ( chyba tak sie nazywaly) gdy mieszk > alam w Polsce,a jestem z 1975.... Tampony OB produkuje firma Johnson & Johnson. Może były w niektórych Pewexach, nie wypowiadam się. Ale jeśli uważasz, że były dostępne powszechnie, to twoje wspomnienia nie są wiarygodne. > na prawde podpaski byly i ja przynajmniej nigdy nie mialam klopotu z ich kupnem Nie wiem, gdzie mieszkałaś i do jakich sklepów miałaś dostęp. Ze wszystkimi artykułami higienicznymi był duży problem i podpaski nie należały do wyjątków. Normalnych podpasek, nie przeciekających, nie przypominam sobie w ogóle. (Może i bywały, ale tak rzadko, że istnienie ich nie miało dla mnie znaczenia.) Bywała wata w siateczkach, udająca podpaski. Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 20:32 pisałam już wyżej, były takie podpaski jak ty piszesz i były też lepsze, imitujące te obecne i kupowałam je na początku lat 80-tych fakt, trzeba było postać czasem w aptece za nimi ale i trafiało się, że zachodziłam do apteki a tam cały kosz podpasek, więc jak przypadało dwa opakowania na głowę, to zawsze brałam je Odpowiedz Link Zgłoś
varna771 Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 15:40 paszczakowna1 napisała: > > Ciekawostka. Widać cała moja rodzina składała się z niezaradnych kobiet, bo pod > pasek sprzed 1990 r. ogóle nie pamiętam. Używało się waty (jak była). > > Ile masz lat? Pamietam dwa rodzaje: Podpaski dosyć grube w opakowaniu biało-pomarańczowym oraz wate w siateczce. U mnie były zawsze zapasy po kilkanaście paczek, wystane w kilkugodzinnej kolejce- sprzedawane po 2 paczki na łeb, za kilka dni do innego sklepu "rzucili" i tak się magazynowało, jak na ówczesne czasy była to zaradność- tak uważam. Odpowiedz Link Zgłoś
kkokos Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 16:41 zapasy po kilkanaście paczek, wystane w > kilkugodzinnej kolejce- sprzedawane po 2 paczki na łeb, za kilka dni do innego > sklepu "rzucili" i tak się magazynowało, jak na ówczesne czasy była to zaradnoś > ć- tak uważam. tak, na ówczesne czasy była to zaradność. powinniśmy wszyscy trzy razy dziennie na kolanach dowolnie wyznawanemu bogu lub losowi dziękować, że komuny już nie ma i że nie trzeba już tak podstawowych rzeczy magazynować, spędzając życie w kolejkach za dwoma paczkami na łeb, dziś tu, jutro tam. nie pojmuję, że niektórym do tego tęskno. Odpowiedz Link Zgłoś
varna771 Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 17:02 kkokos napisała: >> tak, na ówczesne czasy była to zaradność. > > powinniśmy wszyscy trzy razy dziennie na kolanach dowolnie wyznawanemu bogu lub > losowi dziękować, że komuny już nie ma i że nie trzeba już tak podstawowych rz > eczy magazynować, spędzając życie w kolejkach za dwoma paczkami na łeb, dziś tu > , jutro tam. > nie pojmuję, że niektórym do tego tęskno. kkokos przecież ta 'tęsknota' to jest w cudzysłowie. Między ematkami czasami dojdzie do ostrej wymiany zdań, ale to już jest przesadą by nazywać Kogos rodziców/ rodzinę prymitywami tylko dlatego, że pochodzili ze wsi. Odpowiedz Link Zgłoś
kamunyak Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 18:26 > Pamietam dwa rodzaje: Podpaski dosyć grube w opakowaniu biało-pomarańczowym ora > z wate w siateczce. U mnie były zawsze zapasy po kilkanaście paczek, wystane w > kilkugodzinnej kolejce- sprzedawane po 2 paczki na łeb, za kilka dni do innego > sklepu "rzucili" i tak się magazynowało, jak na ówczesne czasy była to zaradnoś > ć- tak uważam. zaczęłam używać podpasek wcześniej niż w latach 80-ych i stwierdzam autorytatywnie, że nigdy nie miałam problemu z podpaskami, nigdy nie uzywałam papieru toaletowego zamiast, a i tamponów OB jak najbardziej uzywałam, kiedy się pojawiły na rynku. W PRL zasada była prosta, kupowało się pewne rzeczy kiedy akurat widziałaś, że sa w sklepie/aptece. Czyli robiło się zapasy. I to też raczej pod koniec PRLu bo dokładnie pamiętam, jak mój ówczesny chłopak, z którym pomieszkiwałam, leciał rano po szynkę do sklepu i przynosił mi do łóżka śniadanie, czyli świeże bułeczki z ową szynką i serem żółtym. Produkty te można więc było bez problemu kupić a była to druga połowa lat 70tych. Problemy z zaopatrzeniem pojawiły sie wraz z pojawieniem Solidarnosci i nie jestem wcale przekonana, że to nie była odpowiedź władz, czy moze wielkiego brata, na jej pojawienie, taka kara dla ludu. Wracając jednak do tematu, trzeba było być kompletną fujarą żeby mieć braki w zaopatrzenu w tamtych czasach. Teoretycznie niczego nie było a jednak nikt głodny nie chodził, boso nie chodził a ja jeździłam dzień w dzień samochodem, w tym na wakacje, choć paliwo na kartki było. Powiem tak, idealnie nie było ale byla podstawowa dla człowieka wartość - bezpieczeństwo. Myslę, że jest to bardzo cenna wartość, która została bezpowrotnie utracona. Nikt nie bał się jutra, wiadomo było, że będzie praca, wiadomo było, że będzie mieszkanie (wczesniej lub później), wiadomo było, że moje dzieci głodne nigdy nie będą, że będą mogły wykształcic się za darmo a w razie choroby będę mogła się leczyć i nikt ze szpitala mnie nie wyrzuci żebym konała pod jego drzwiami. Nikt nie pracował po 20 godzin na dobę, w domu była matka i ojciec. Byly to bez porównania lepsze czasy dla rodziny i w ogóle dla jej zakladania. Co zreszta widać było bo nikt nie grzmiał, że w Polsce jest problem demograficzny. Teraz mamy błyszczące wystawy a i tak większość Polaków ubiera się w lumpexach. Ciekawe dlaczego, czyżby z tego komunistycznego bogactwa? No, ale jest lepiej, bo w tych lumpexach kupic mogą markowe ciuchy, to nic, że lekko przechodzone, ważne, że markowe. Odpowiedz Link Zgłoś
duzeq Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 19:33 > zaczęłam używać podpasek wcześniej niż w latach 80-ych i stwierdzam autorytatyw > nie, że nigdy nie miałam problemu z podpaskami, nigdy nie uzywałam papieru toal > etowego zamiast, a i tamponów OB jak najbardziej uzywałam, kiedy się pojawiły n > a rynku. A ja stwierdzam autorytatywnie, ze mialam zawsze problem z kupieniem podpasek (argument, ze nalezalo robic zapasy jest idiotyczny - oczywiscie, ze kupowalo sie tyle ile moglo czyli na zapas!), papier toaletowy nie stal na polkach, o tamponach nie bylo mowy. I co teraz? Produkty te można więc było bez problemu kupić > a była to druga połowa lat 70tych. To byl w takim razie ostatni okres kiedy cokolwiek miesnego dalo sie kupic bez kilometrowych kolejek. Odswiez sobie pamiec. > Wracając jednak do tematu, trzeba było być kompletną fujarą żeby mieć braki w z > aopatrzenu w tamtych czasach. Ty albo masz bardzo selektywna pamiec, albo sciemniasz, bo o komunie to tylko slyszalas, albo mialas partyjnych rodzicow dlatego nie masz zielonego pojecia jak wygladalo zaopatrzenie w przypadku normalnych ludzi. > Powiem tak, idealnie nie było ale byla podstawowa dla człowieka wartość - bezpi > eczeństwo. HAHAHAHAHAHA. Szczegolnie na poczatku lat 80-tych. Nikt nie bał się jutra, wiadomo było, że będzie praca, Ale co to byla za praca? Mieszanie lyzeczka w kawie pana dyrektora jak juz nic innego nie bylo. Stanie obok lopaty, bo przeciez kasa i tak bedzie. Taka wizja pracy (praca jako cos co sie nalezy z defaultu i ma byc zagwarantowane przez panstwo) doprowadzila do mentalnego rozwolnienia narodu. wiadomo było, ż > e będzie mieszkanie (wczesniej lub później), Wczesniej dla ludzi o odpowiednim pochodzeniu. Badz tez powiazanych z partia. wiadomo było, że moje dzieci głodn > e nigdy nie będą, że będą mogły wykształcic się za darmo Za darmo...? Ktos za to placil, nie ma czegos takiego jak "za darmo". Od tego wszystkiego "za darmo" i zerowego bezrobocia ten jakze piekny system padl na pysk pod wlasnym ciezarem. a w razie choroby będę > mogła się leczyć i nikt ze szpitala mnie nie wyrzuci żebym konała pod jego drz > wiami. A teraz cie ktos wyrzuca? >Nikt nie pracował po 20 godzin na dobę, Teraz tez nie pracuje, chyba ze jest na swoim. No wiesz, ale jak jest na swoim, to znaczy ze tak wybral. Bo mogl wybrac...! >w domu była matka i ojciec. Po pracy i w weekendy. Dokladnie jak teraz. Byl > y to bez porównania lepsze czasy dla rodziny i w ogóle dla jej zakladania. Co z > reszta widać było bo nikt nie grzmiał, że w Polsce jest problem demograficzny. Hahahahahahaha... Oczywiscie, co innego mieli robic ludzie po 22:00 i majac w zasiegu jedyny malo deficytowy towar pt. wodka...? Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 20:43 taaa, nie daj boże jak ktoś powie/napisze, że kupował to czy tamto, choć oczywiście po odstaniu w kolejce, że było ciężko ale się żyło, że jeździło się na kolonie/wczasy, że miało się pracę, to zaraz się okaze, że rodzice partyjni byli to, że ktoś był totalnym nieudacznikiem i nie umiał, nie chciał w kolejce postać, żeby coś dostać, nie zaliczył kilku sklepów, żeby dowiedzieć się czy czegoś "nie rzucą" zaraz oznacza, że ten, co umiał sobie poradzić - miałam 7 lat i już wiedziałam, że w środę w naszym sklepie rzucają słodycze bez kartek a w piątki z kolei w papierniczym obok przedszkola jest dostawa towaru i można papier kupić - bo wtedy toaletowy często w papierniczych był. I wiedziałam, że jak wracałam do domu, to miałam tu czy tam zajrzeć. A aptekę to obowiązkowo zaliczałam - dla owych podpasek. I zawsze w domu był zapas, szczególnie kiedy i ja z nich zaczęłam korzystać. Jak wyżej - trzeba było dostosować się do czasów i tyle a nie być pierdołą i od razu wmawiać komuś, że był dzieckiem rodziców partyjnych Odpowiedz Link Zgłoś
kkokos Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 21:12 attiya napisała: miałam 7 lat i już > wiedziałam, że w środę w naszym sklepie rzucają słodycze bez kartek a w piątki > z kolei w papierniczym obok przedszkola jest dostawa towaru i można papier ku > pić - bo wtedy toaletowy często w papierniczych był. I wiedziałam, że jak wraca > łam do domu, to miałam tu czy tam zajrzeć. A aptekę to obowiązkowo zaliczałam - > dla owych podpasek. I zawsze w domu był zapas, i twoja dzisiejsza duma z tego świadczy tylko o tym, jak straszliwie masz wyprany mózg, do dziś. to NIE JEST NORMALNE, żeby siedmio- czy 10-latka miala w głowie kalendarz i mapę tego, co gdzie i kiedy rzucają i po szkole szła zajmowac kolejkę/kupować. za czym tu tęsknić? Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 21:37 takie były moja droga czasy, że małe dziecko było wciągnięte w ów system zakupowo-poszukiwawczy jeśli cię to pocieszy, to tak postępowało dużo dzieci - jeśli uważasz, że to uczyniło nasze mózgi wypranymi - proszę bardzo...wolę to, niż wyprane mózgi bełkoczące coś o zielonej wyspie - podobno aktualnie następuje następna fala emigracji - oni też muszą mieć wyprane mózgi, skoro emigrują z zielonej wyspy Odpowiedz Link Zgłoś
kamunyak Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 23:25 > A ja stwierdzam autorytatywnie, ze mialam zawsze problem z kupieniem podpasek > (argument, ze nalezalo robic zapasy jest idiotyczny - oczywiscie, ze kupowalo s > ie tyle ile moglo czyli na zapas!), papier toaletowy nie stal na polkach, o tam > ponach nie bylo mowy. I co teraz? ....... Chociaż zaczęłam mięsiączkować grubo przed rokiem 80-tym to wcale nie znaczy, że mam sklerozę. Nigdy nie latałam z papierem toaletowym między nogami czy innymi szmatami. Nie muszę odświeżać pamięci bo akurat doskonale pamiętam kiedy miałam chłopaka, kiedy u niego mieszkałam. Tym samym wiem kiedy jadałam szynkę. Byłam zwykłym całkiem człowiekiem, nie zaopatrywałam się w wojskowym kasynie czy w innych "specjalnych" sklepach. Przypomnę tylko, że kartki na mięso wprowadzono w 1981 roku, potem zresztą pozostałe kartki. Co pokazuje, że wszystko to jakoś dziwnie zbiegło się z powstaniem Solidarności. Powiem więcej, wtedy juz pracowałam i nikomu w niczym nie mieszałam. Miałam bardzo ciekawą pracę, wielu moich kolegów i koleżanek pracowało uczciwie, z zaangażowaniem, bo to była naprawdę ciekawa praca (kręgi artystyczne). Jak wszędzie, zdarzały się obiboki, ale tak jest i dziś. To nie zależy od czasów, tylko od ludzi. Wtedy zresztą, bez bezinteresownego zaangażowania ludzi, wielu rzeczy nie dałoby się zrobić bo technologicznie bylismy w tyle i tylko ludzie, z własnej nieprzymuszonej woli, dokonywali cudów. Za które nikt im, na ogół, dodatkowo nie płacił. Ale mieliśmy frajdę, jak coś dało się zrobić. Wtedy nie każda praca to było stanie przy taśmie czy dojenie krów w PGRze. Masz małe pojęcie albo mocno zawężony obraz. Naczytałaś się gazet i tej nowokapitalistycznej doktryny. Wiesz tyle co i moje dzieciaki, które uważają, że w latach 80-tych pałowali każdego na ulicy a w stanie wojennym strzelano do ludzi. Ja doskonale pamiętam jak to wszystko wyglądało. W 1980 ludzie zaczęli strajkować z powodu podwyżek. Ha ha, ciekawe co ci sami ludzie teraz by powiedzieli. Dziś, kiedy nie mają co do gara włożyć bo już dawno im zakład pracy rozpieprzono. Wszystkie te zakłady, które wówczas podniosły głowę "w świętym oburzeniu". Nie ma stoczni, nie ma Ursusa, nie kopalń, czyli głównych opozycjonistów. Dziś ci, kiedyś hardzi, faceci stoją w kolejce do MOPSu albo kombinuja jak tu przejść na wcześniejsze emerytury. A górnicy którzy wtedy pławili sie w dobrobycie, dzis harują za grosze. Chciałabym zobaczyc ich twarze, ha ha. Los zadrwił z nich wszystkich okrutnie. Przy okazji i nam się dostało nieźle. Pamiętam na czym polegały te wszystkie walki na ulicach Warszawy, te kotłowaniny 1.05 czy 3.05. Dziś młodzież organizuje marsze i burdy 11.11, wtedy organizowała 1 i 3 maja. To jest dokładnie ten sam mechanizm, młodzież ganiała się z milicją po skarpie nad Wisłą, Starówce, dziś wyrywa kostkę z chodnika na Marszałkowskiej. Myślisz, że wtedy chodziło o jakis patriotyzm? nie, wcale nie, większości nie. Jasne, że przy okazji niektórzy oberwali, dziś też obrywają. Pamiętam stan wojenny, do nikogo na ulicy nie strzelano. Chodzilismy ukladać kwiaty pod kośioły, w nocy milicja je rozbierała, następnego dnia znowu szliśmy ukladać. i taki to był stan wojenny. A obozy internowanych? obejrzyj sobie filmy dokumentalne, sami internowani opowiadają, ze warunki mieli jak na wczasach. Bo też i przebywali w ođrodkach wczasowych. Nikt nie pracuje 20 godzin? jasne...sama zapieprzałam 16 godzin, następnego dnia leciałam na kilka godzin do następnej pracy, potem znowu 12 -16 godzin. I to nie było za nie wiadomo jaka kasę, zasuwałam tak żeby zarobić normalnie, żeby stać mnie było na utrzymanie dwójki dzieci. A szpitale? mam ci przypomnieć, chocby z ostatniego roku, jak to ludzie byli wyrzuceni, czy też nie zostali przyjeci do szpitala, i umarli pod jego drzwiami? mam ci przypomniec ile czeka sie obecnie na wizytę u lekarza? na byle jaki zabieg? No i jeszcze...jeżeli w twojej rodzinie jedyną atrakcją była wódka to nie dziwię się, że masz taką wiedzę o tamtych czasach. Powiem więc ci tylko, że życie kulturalne było dosyć mocno rozwinięte a w każdej pipidówie był dom kultury i tylko od lokalnego środowiska zależało, jak bardzo był prężny. Akurat ja często bywałam w jednym takim małomiasteczkowym ośrodku i to, co tam się działo, jakie były organizowane imprezy, było naprawdę zadziwiające. Tylko, że tam byli ludzie, którym chciało się chcieć, i dla których moczenie gęby w wódzie nie było pociągające i jedynym antidotum na nudę. Jak czytam co piszesz to, naprawdę, żal doope ściska. To ty raczej odśwież sobie pamięć. Lub poproś rodziców żeby ci powiedzieli. Moim zdaniem, ty nie masz zielonego pojęcia o życiu wtedy. Odpowiedz Link Zgłoś
aandzia43 Re: Tesknie za komuna... 06.01.14, 00:09 Zgadzam się z Kamunyak - naprawdę dramatyczne braki w zaopatrzeniu w artykuły niezbędne ma co dzień były tylko przez krótki okres w okolicach początku stanu wojennego. Wtedy faktycznie tylko zdobyczna wata, mycie głowy szarym mydlem i płukanie ograł i gazeta zamiast papieru toaletowego. Poza tym okresem dało się żyć, a i tampony pod ręką były Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Tesknie za komuna... 06.01.14, 08:49 podpisuję się chodząc do przedszkola - może i cudem udało się ale nie po żadnych znajomościach - raz w miesiącu jeździliśmy do filharmonii, oprócz tego mając 6 lat w zerówce chodziliśmy z przedszkola spacerkiem na basen. W zimie na lodowisko w szkole po sąsiedzku. Raz w miesiącu chodziliśmy do klubu millenium na jakieś przedstawienia przygotowane przez zespół dziecięcy - a to taneczne a to teatralne przedstawienie. No i absolutnie nie pamiętam żadnego bicia w przedszkolu. W roku 80 tym poszłam do pierwszej klasy. Klub millenium był wtedy dosłownie obok szkoły. Chodziłam na zajęcia fotograficzne i plastyczne. Z Supraśla, że szkoły przyjeżdżali uczniowie i prowadzili te zajęcia. W czasie zimowiska pamiętam - tzn ferii zimowych - ci uczniowie zabrali nas do szkoły plastycznej na cały dzień. Oprócz tego nadal na małą salę do filharmonii jeździliśmy na koncerty. Z e stanu wojennego pamiętam a i owszem na granicy czołgi ale nie przypominam sobie aby ktoś w dzień latał i strzelał do ludzi - wtedy to był okres salek katechetycznych - więc nie raz koło żołnierzy czy też zomowców przechodziło się w drodze na religię. W gronie znajomych rodziców, którzy razem z nimi w Solidarności działali nie było nikogo aresztowanego, przesłuchiwanego, bitego, zamordowanego. Ok, czasy były szare, czasem smutne, nie za wesołe ale nie było tak, że ludzie nic nie robili tylko mordowali się. Były kolejki - a teraz nie ma? jak tk maxx otwierali w ubiegłym roku, to jakieś dantejskie sceny się odbywały - tamte kolejki to pikuś przy wojnie do wejścia do sklepu z ubiegłego roku. i jeszcze pamiętam, że do szkoły - mimo wyżu - chodziłam najpóźniej na 9 czy 10 i to raz w tygodniu. Pierwszy raz na późniejszą godzinę w szkole poszłam chyba w szóstej czy siódmej klasie - gdzieś na 12 - i to raz w tygodniu. A i wtedy było max 4 lekcje, więc o 16 z minutami byłam w domu. Nie o 19 jak to widzę obecnie w szkole po sąsiedzku dzieci ze szkoły wychodzą. No ale teraz złego słowa na zieloną wyspę rzec nie można. Jest kolorowo, jest wszystko tylko dlaczego ludzie chodzą z takimi samymi minami, co w latach 80-tych? Odpowiedz Link Zgłoś
lady-z-gaga Re: Tesknie za komuna... 06.01.14, 09:04 Były kolejki - a teraz nie ma? jak tk maxx > otwierali w ubiegłym roku, to jakieś dantejskie sceny się odbywały - tamte kole > jki to pikuś przy wojnie do wejścia do sklepu z ubiegłego roku. I do TK Maxxa też ludzie stali, bo nie mieli wyboru - musieli cos do garnka włozyć, żeby rodzinę nakarmić? czy ty w ogóle myslisz, co piszesz? i jeszcze pamiętam, że do szkoły - mimo wyżu - chodziłam najpóźniej na 9 czy 10 > i to raz w tygodniu. Pierwszy raz na późniejszą godzinę w szkole poszłam chyba > w szóstej czy siódmej klasie - gdzieś na 12 - i to raz w tygodniu. A i wtedy > było max 4 lekcje, A ja chodziłam do szkoły duzo wczesniej, klasy liczyły po 40-42 osoby i były od A do F. Chodziłam na dwie zmiany i z całą pewnością w 6-ej klasie nie miewałam po 4 lekcje. > Z e stanu wojennego pamiętam a i owszem na granicy czołgi ale nie przypominam s > obie aby ktoś w dzień latał i strzelał do ludzi - wtedy to był okres salek kate > chetycznych - więc nie raz koło żołnierzy czy też zomowców przechodziło się w d > rodze na religię. No to możesz się poszczycic ogromną wiedza na temat stanu wojennego i jego niedogodności - przechodziłaś koło żołnierzy. ŁOŁ! No ale teraz złego słowa > na zieloną wyspę rzec nie można. Jest kolorowo, jest wszystko tylko dlaczego lu > dzie chodzą z takimi samymi minami, co w latach 80-tych? To chyba nieporozumienie. Przeciez w latach 80tych ludzie musieli tryskac szczęsciem, skoro tak dobrze i bezproblemowo im sie żyło, jak opisujesz. Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Tesknie za komuna... 06.01.14, 14:26 to gdzie ty do szkoły chodziłaś? mieszkałam w dużym, wojewódzkim mieście, były trzy klasy pierwsze po 20 kilka osób a osiedle na którym mieszkałam, to było osiedle młodymi ludźmi tak, ok, miałam wtedy 9 lat jak stan wojenny się zaczął ale to, że przechodziłam spokojnie obok nich i nikt nikogo nie ganiał, nie pałował, a człowiek nie bał się wyjść na ulicę oznacza, ze było ciężko ale dało się żyć stan wojenny to nie kopalnia Wujek, to nie tylko wybrzeże, to nie tylko stocznia. A tak na marginesie - wiesz że w Polsce były dopuszczone zakłady drobnokapitalistyczne - to już w latach 70 tych i później - jedynie w Polsce takie zakłady do 50 osób dopuszczano. Słynni badylarze z okolic W-wy - owce, warzywa wysyłane na zachód. Jak ktoś chce widziec tylko pałującą milicję i nic ponad to to serdecznie współczuję zawęzonego spojrzenia na tamte czasy co oznacza także i zawęzone umysły przyczepiliście się do wąskiego okresu okołowojennego, nie widzicie nic ponad to tak na marginesie czy wiecie ze w tym złym, komunistycznym kraju, w stolicy, w W-wie nie było ulicy imieniem Lenina - tak na marginesie bo pewnie 95 procent z Was nie wie ale za to wiecie wszystko o złych zomowcach nic nie jest biało czarne a tak właśnie ów okres widzicie, czas zobaczyć też barwy stonowane Odpowiedz Link Zgłoś
lady-z-gaga Re: Tesknie za komuna... 06.01.14, 15:43 A ja w stanie wojennym byłam dorosła, byłam już mężatką, znam i pamiętam problemy tamtego czasu z punktu widzenia dorosłego człowieka i od Twojego bredzenia przwracają mi się bebechy. Miłego dnia, z mojej strony EOT. Odpowiedz Link Zgłoś
varna771 Re: Tesknie za komuna... 06.01.14, 16:34 lady-z-gaga napisała: > A ja w stanie wojennym byłam dorosła, byłam już mężatką, znam i pamiętam proble > my tamtego czasu z punktu widzenia dorosłego człowieka i od Twojego bredzenia p > rzwracają mi się bebechy. Miłego dnia, z mojej strony EOT. to Ty już jesteś starsza Pani! Odpowiedz Link Zgłoś
lady-z-gaga Re: Tesknie za komuna... 06.01.14, 16:56 jestem wczesnie wyszłam za mąż, ale mimo to starucha ze mnie Odpowiedz Link Zgłoś
varna771 Re: Tesknie za komuna... 06.01.14, 17:17 lady-z-gaga napisała: > jestem wczesnie wyszłam za mąż, ale mimo to starucha ze mnie eee, a ja tam mysle, że w stanie wojennym to się urodziłaś Odpowiedz Link Zgłoś
nanuk24 Re: Tesknie za komuna... 06.01.14, 18:15 Lady - z gaga nie raz pisala na forum, ze ma ochowane, dorosle dzieci, wiec nie wiem, co cie tak dziwi. W zamknieciu siedzisz i nie widujesz ludzi duzo starszych od siebie czy jak? Odpowiedz Link Zgłoś
varna771 Re: Tesknie za komuna... 06.01.14, 18:36 nanuk24 napisała: > Lady - z gaga nie raz pisala na forum, ze ma ochowane, dorosle dzieci, wiec nie > wiem, co cie tak dziwi. W zamknieciu siedzisz i nie widujesz ludzi duzo starsz > ych od siebie czy jak? tak siedze w zamknięciu, dokładnie w zakładzie karnym dla kobiet w Lublincu. Odpowiedz Link Zgłoś
kochamruskieileniwe Re: Tesknie za komuna... 06.01.14, 09:10 no weź, no.... porównujesz kolejki do Tkmaxx z kolejkami po artykuły pierwszej potrzeby? typu jedzenie, srodki higieniczne??? Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Tesknie za komuna... 06.01.14, 14:29 wiesz, piep.ysz ale chleb czy mleko to zawsze w sklepie był, sama biegłam do sklepu z rana, kupowałam bułki, mleko (w butelkach - pełne ze złotym sreberkiem i chude ze srebrnym, to samo ze śmietaną było), chleb, serki homogenizowane a potem biegłam do kiosku po gazetę w sklepach nie było masła, słodyczy, mięsa ale nigdy nie było kłopotu z kupieniem tak podstawowych artykułów więc przestań bredzić Odpowiedz Link Zgłoś
olena.s Re: Tesknie za komuna... 06.01.14, 15:38 Chleb i mleko tak. Ale masło już nie, jajka i żółty ser w pewnym okresie też zniknęły całkowicie. Odpowiedz Link Zgłoś
kochamruskieileniwe Re: Tesknie za komuna... 06.01.14, 16:22 bułki były tylko rano - mówi ci coś nazwisko ministra Krasińskiego? mleko, owszem też rano. I co - dieta oparta tylko na tym? reszty nie było - piszę o tym złym okresie lat 80-tych. Za czasów małej stabilizacji (za kredyty) owszem były.... Odpowiedz Link Zgłoś
paszczakowna1 Re: Tesknie za komuna... 06.01.14, 22:13 > wiesz, piep.ysz ale chleb czy mleko to zawsze w sklepie był, sama biegłam do sk > lepu z rana, kupowałam bułki, mleko (w butelkach - pełne ze złotym sreberkiem i > chude ze srebrnym, to samo ze śmietaną było), chleb, serki homogenizowane a po > tem biegłam do kiosku po gazetę > w sklepach nie było masła, słodyczy, mięsa ale nigdy nie było kłopotu z kupieni > em tak podstawowych artykułów więc przestań bredzić Ręce opadają. Dziunia, czy to tak trudno wpaść na to, że mieszkałaś w jednym konkretny miejscu, a nie w całej Polsce? Tam gdzie ja się wychowałam, chleb czy mleko w sklepie NIE BYŁY zawsze. Były rano. Z prostego powodu - brakowało sklepów. To samo dotyczy szczebiotania o tym, jak to wszystko można było po szkole kupić. Nie, nie można było. Bo apteka czy sklep papierniczy były sztuk jeden na kilkudziesięciotysięczne osiedle, i na zrobienie w nich zakupów mieli szanse tylko emeryci. A na wsi, na którą jeździłam na wakacje, chleb przywożono do sklepu trzy razy w tygodniu. Bułki raz, w sobotę (później chyba dwa razy) i były na nie w sklepie zapisy. Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Tesknie za komuna... 07.01.14, 08:36 wiesz dziunia, teraz też jak wracam z pracy, to często chleba w sklepach nie ma, bo jak jedna pańcia z drugą mówią "nie sprzeda sie, nie bierzemy niż jakaś tam ilość, szef nie zamówił itd" wtedy też nikt tira chleba nie zamawiał sklepów brakowało? o kurcze, ja na swoim osiedlu miałam ich kilkanaście - spożywcze, warzywniaki, mięsne, rybne, gospodarstwa domowego, piekarnio-ciastkarnie - tych trzy pamiętam. No i Pewex jeszcze był oraz bar mleczny. O punktach samoobsługowych nie wspomnę - typu zegarmistrz, krawcowe, kwiaciarnie, fryzjerzy, fotograf itd itd. Aptek było dwie - jedna z jednej strony osiedla, druga z drugiej - i wcale nie było to daleko. Papiernicze - trzy czy cztery, choć to już na sąsiednich osiedlach - miałam jeden przystanek do następnego papierniczego i szybciej czasem było "na piechotę" Koło szkoły był następny sklep - ile razy biegałam do niego z koleżankami - serki kupowałyśmy, bułki słodkie, ciepłe lody, pączki. W przerwach o 11, 12 bywałyśmy. I te paczki i inne chałki nadal tam leżały wyobraź sobie. Także każdy widzi co chce, jeden tylko strzelających milicjantów i ocet na półkach a inni jednak te mleko i inne pieczywo. Niektórym nienawiść przesłania sensowne i logiczne myślenie a na wsi dziunia, to moja babcia chleb piekła, żadna gospodyni chleba nie kupowała - sklep był w sąsiedniej wsi, na rowerze jeździłam do tego sklepu. w niedzielę jak sklepy były pozamykane to jeździłam tam gdzie mieszkałam do dyżurnego, fakt, raz się coś tam dostało, raz nie ale takowy całkiem niedaleko mnie był. Odpowiedz Link Zgłoś
krecik Re: Tesknie za komuna... 07.01.14, 08:54 > sklepów brakowało? o kurcze, ja na swoim osiedlu miałam ich kilkanaście - spoży > wcze, warzywniaki, mięsne, rybne, gospodarstwa domowego, piekarnio-ciastkarnie > - tych trzy pamiętam. "ja", "mialam", "biegalam", "ja", "moja babcia", "jezdzilam". Attiya, ktos juz napisal, ze to, ze u ciebie bylo, nie znaczy, ze bylo tak wszedzie. Metoda zatykania uszu i spiewania "lalalala" jest skuteczna u kilkulatkow, natomiast u ludzi po dwudziestce stawia pod znakiem zapytania ich zdolnosc ogarniecia rzeczywistosci. Ag Odpowiedz Link Zgłoś
landora Re: Tesknie za komuna... 07.01.14, 09:21 Na naszym osiedlu, przez dobrych kilka lat po wprowadzeniu się, sklepu nie było - po chleb chodziło się do piekarni odległej o dobre 20 minut drogi. Odpowiedz Link Zgłoś
paszczakowna1 Re: Tesknie za komuna... 07.01.14, 09:58 > Także każdy widzi co chce, jeden tylko strzelających milicjantów i ocet na półk > ach a inni jednak te mleko i inne pieczywo. Niektórym nienawiść przesłania sens > owne i logiczne myślenie A idea, że inni mogę mieć odmienne doświadczenia i że w różnych miejscach i w różnym czasie było różnie, nijak do główki nie jest w stanie się przedostać. Jak ktoś pisze, że przeżył co innego niż ty, to kłamie, i mu nienawiść przysłania to i owo. Bo przecież to zupełnie niemożliwe, żeby ktoś miał inne doświadczenia niż ty, prawda? Takie rzeczy się nie zdarzają. > a na wsi dziunia, to moja babcia chleb piekła, żadna gospodyni chleba nie kupow > ała - sklep był w sąsiedniej wsi, na rowerze jeździłam do tego sklepu. Ale sklepów nie brakowało, no skąd że znowu. Kłamstwa i tyle. I zastanowiłaś się kiedyś, czy aby na pewno twoja babcia regularnie chciała ten chleb piec? Przez cały rok, z czasem żniw włącznie? Cały czas piszesz z perspektywy dziecka i jak dziecko. Zadziwiające. Ja też mam miłe wspomnienia z czasu, jak jeździłam do sklepu na wsi rowerem i jak stałam w kolejce po chleb (rozpuszczone gospodynie najwyraźniej chciały jednak ten chleb kupować, no skandal), ale jakoś jestem w stanie wyobrazić sobie, co taki stan rzeczy oznaczał dla stałych mieszkańców. Odpowiedz Link Zgłoś
paszczakowna1 Re: pamietam zapisy na bułki 07.01.14, 18:53 > i na chleb na sobote No właśnie nie pamiętam, czy tam, gdzie jeździłam, na chleb były zapisy. Chyba jednak nie (ale nie poleżał ani chwili, ile przywieźli, tyle od razu było rozkupione). Może na początku tylko dwa razy przywozili, w środę i w sobotę? Bułki na pewno były w sobotę na zapisy. (Mnie tam nie zależało, chleb był świetny, ale bułki akurat wspominam jako mocno takie sobie.) To i tak był wielki postęp, bo przedtem we wsi (sporej, teraz gminnej) sklepu nie było w ogóle. Wieś może też na ścianie wschodniej? Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e Re: Tesknie za komuna... 06.01.14, 09:35 Ale komuna to zwroc uwage to nie tylko koniec lat 70 i poczatek 80 ale i urocze lata 40 50 60te... Odpowiedz Link Zgłoś
agni71 Re: Tesknie za komuna... 06.01.14, 13:32 attiya napisała: Raz w miesiącu chodziliśmy do klubu millenium na jakieś przedstaw > ienia przygotowane przez zespół dziecięcy - a to taneczne a to teatralne przeds > tawienie. Teraz w przedszkolch przeciez też dzieci chodzą na przedstawienia. Często koncerty i teatrzyki odbywaja się na miejscu, w przedszkolu (przyjeżdżają artyści). Tak przynajmniej było w naszym przedszkolu, kiedy moje dzieci tam chodziły (ostatnie 2 lataa temu)... Ja sama do przedszkola nie chodziłam, więc nie porównam swoich wspomnień z obecną sytuacją... > W roku 80 tym poszłam do pierwszej klasy. Klub millenium był wtedy dosłownie ob > ok szkoły. Chodziłam na zajęcia fotograficzne i plastyczne. Nie wiem, co to klub millenium, ale przeciez i teraz sa domy kultury i różne zajęcia dla dzieci. > Ok, czasy były szare, czasem smutne, nie za wesołe ale nie było tak, że ludzie > nic nie robili tylko mordowali się. Były kolejki - a teraz nie ma? jak tk maxx > otwierali w ubiegłym roku, to jakieś dantejskie sceny się odbywały rozśmieszasz mnie. Teraz jak ktos chce to sie może gnieść w kolejkach do tk maxx czy innego saturna po art. drugiej albo i trzeciej potrzeby. Wtedy, że miec cokolwiek do jedzenia i cokolwiek do ubrania (niei wspomne juz o wyposażeniu mieszkania) trzeba było sterczeć w tych idiotycznych kolejkach. Ja tam w obecnych czasach w kolejkach nie wystaję i nie pcham się jak bydło, bo cos tam "rzucili". > i jeszcze pamiętam, że do szkoły - mimo wyżu - chodziłam najpóźniej na 9 czy 10 > i to raz w tygodniu. Pierwszy raz na późniejszą godzinę w szkole poszłam chyba > w szóstej czy siódmej klasie - gdzieś na 12 - i to raz w tygodniu. A i wtedy > było max 4 lekcje, więc o 16 z minutami byłam w domu. Nie o 19 jak to widzę obe > cnie w szkole po sąsiedzku dzieci ze szkoły wychodzą. No popatrz, a ja dobrze pamiętam kończenie lekcji ok. 17.30 i regularne zaczynanie na 11.30, 12.30. Moje dzieci mają najpóźniej na 9.40. Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Tesknie za komuna... 06.01.14, 14:39 tak, ok ale niektóre piszą, że w przedszkolach to tylko bili i wrzeszczeli tak, moje dziecko raz w tygodniu ma jakiś teatrzyk, klowna i inne cuda ale wtedy też stawiano na kulturę a nie tylko jak niektóre chcą na bicie Odpowiedz Link Zgłoś
olena.s Re: Tesknie za komuna... 06.01.14, 11:54 Kartki pojawiły się w roku 76 - były to kartki na cukier. Upadek gospodarczy postępował od jakiegoś 75 roku, przyspieszając intensywnie pod koniec lat 70tych. Odpowiedz Link Zgłoś
olena.s Re: Tesknie za komuna... 06.01.14, 11:58 A ze szpitalami i leczeniem to mnie już ubawiłaś po całości. Mogłabym ci powiedzieć, że w szczycie socjalizmu oczekiwano, żebyś przyniosła do szpitala ligninę i watę. Możesz sobie poczytać u Chmielewskiej, jak rodziny pacjentów pożyczały od nich sprowadzoną z zagranicy igłę do punkcji, bo szpital takowej nie posiadał. Możesz też pobuszować solidnie i sprawdzić, jakie było wówczas opóźnienie w imporcie do PRL nowocześniejszych leków, a jakie jest dziś. A najprościej zrobisz, jak sobie po prostu porównasz średnią długość życia wtedy i teraz. Odpowiedz Link Zgłoś
plater-2 szpitale byly za darmo !!!!!! 06.01.14, 12:34 Do szpitala nalezalo wziac woreczek 2 i 5 zlotowek albo wlasne strzykawki (kupione w Pevexie ew. ukrdzione przez kuzynke, ktora gdzies na zachodzie pracowala w szpitalu jako salowa), rekawiczki, cewniki, nici rozpuszczalne (porod)... Te zlotowki to nie na podkladki pod kolebiace sie łózko, ale do fartuszka pani pielegniarce z injekcje jednorazowka. Do dentysty (znajomego) w przychodni (!) chodzilysmy z Mama z wlasnym cementem (od siostry Mamy z Londynu ) "concajs", to co zostalo po usludze - dla pani dentystki za uprzejmosc. Ciocia mi pod choinke przysylala - komplecik plastikowy do geometrii, paste w czerwone paski, wielokolorowy dlugopis, flamastry, "zeszyty na sprezynce" do angielskiego w empiku, multivitamine dla nastolatkow w wielkiej plastikowej butelce, piornik na zamek z metalowa temperowka ... Mama dostawala tabletki "coregatabs" !!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
azjaodkuchni Re: szpitale byly za darmo !!!!!! 06.01.14, 12:42 Kup sobie grę Kolejka i baw się dobrze -- azjaodkuchni.blogspot.sg/ Odpowiedz Link Zgłoś
agni71 Re: szpitale byly za darmo !!!!!! 06.01.14, 13:34 Moje dzieci bardzo lubią w to grać Odpowiedz Link Zgłoś
plater-2 Janek Wisniewski padl ! 06.01.14, 18:48 Skoro zaczelas miesiaczkowac przed rokiem 1980 slabo pamietasz 1970, a na pewno nie pamietasz 1956 ! Wyobraz sobie,ze wtedy strzelali do ludzi NA ULICY. I ci ranni (niektorzy) robili wszystko, zeby do szpitala ich nie zabrali. A ci, ktorych zabarli, mieli niezla kuracje.... Nie przerabialas tych tematow w szkole, ale warto sie doksztalcic chociazby czytajac WIKI. Za Gierka nie strzelali. Za Towarzysza Jenierala - i owszem, ale w kopalni Wujek. Na ulicach palowali wiele razy za kazdego. Ale nie kazdego. Ludzi, ktorzy mieli wszystko w DUPIE nie palowali, chyba ze sie przypadkiem nawineli, biedni-niezangazowani-w-polityke. W obozach internowanych NIE BYLO JAK NA WCZASACH. Czytalas ksiazki dla dzieci o obozach dla internowanych. Nie wszyscy opozycjonisci zalapali sie na oboz dla internowanych. Byli tacy, co siedzieli w pierdlu i to dlugo. Nie wspomne o ludziach co we własnym gownie stali calymi tygodniami w wiezieniu , ale to bylo za Stalina - czyli pewnie powiesz, dobrze poinformowana osobo, ze dawno i nieprawda... Najwazniejsze, ze w PRL byla kultura. Odpowiedz Link Zgłoś
plater-2 Re: Tesknie za komuna... 07.01.14, 06:46 Spis tortur śledztwa w komunistycznej Polsce. Metody psychiczne 1. Nockazamaty "Czemu to właśnie nocą biorą się do łamania ludzkich dusz? Nocą wyrwany ze snu aresztant (nawet jeszcze nie zadręczony bezsennością), nie może być tak zrównoważony i trzeźwy jak we dnie, jest więc bardziej ustępliwy." 2. Perswazja "Najprostszy z chwytów. Po pewnym czasie pobytu w więzieniu śledczy mówi: "Sam widzisz, wyroku tak, czy owak, nie unikniesz. Ale jeśli będziesz stawiać się okoniem, to już tutaj, w tej ciupie zmarniejesz, całe zdrowie stracisz. A w obozie – od razu będziesz miał powietrze, światło….Tak, ze lepiej podpisz, czym prędzej. Drugi wariant jest przewidziany na członków partii. "Jeżeli w kraju panuje niedostatek i zdarza się nawet głód, to sprawę: czy można w ogóle założyć, że to wina całej partii? Albo władzy sowieckiej? – Nie, pewno, ze nie!! – odpowiada skwapliwie dyrektor jakiegoś ośrodka uprawy lnu. No to miejcie tyle odwagi, żeby wziąć winę na siebie! I człowiek bierze." 3. Ordynarne wyzwiska "chwyt skuteczny w stosunku do ludzi wykształconych, delikatnych, subtelnych." 4. Psychologiczny kontrast "Istnieje wariant metody: dwaj funkcjonariusze pracują na zmianę: jeden sroży się i wścieka, drugi jest sympatyczny, niemal serdeczny. Badany za każdym razem dygocze, wchodząc do gabinetu – na którego z nich trafi? Prawem kontrastu, człowiek gotów jest temu drugiemu podpisać wszystko i przyznać się nawet do tego, co nigdy nie miało miejsca." 5. Upokorzenie Więźniowie kilka godzin przed przesłuchaniem trzymani byli na korytarzach w pozycji….leżącej, twarzą ku ziemi, bez pozwolenia na podniesienie głowy i przemówienia. Cel jest jeden: zgnębić człowieka." 7. Zastraszenie "najczęściej stosowany i najbardziej urozmaicany. Nie chcecie się przyznać – to pojedziecie na wyspy Sołowieckie, , szkoda – kto się przyznaje tego puszczamy wolno….? Ale dokąd? Zastraszanie jest skuteczne wobec tych, którzy jeszcze nie są zatrzymani, a jedynie stawili się Taki wszystkiego się boi – że mu zabiorą dobytek, rodzinę, wolność." 8. Kłamstwo "Śledczy łże bez przerwy. Nie stać nas nawet na pytanie, czy on za kłamstwo odpowiada, czy nie? Wolno mu, skoro ma chęć, kłaść przed nami protokoły z podrobionymi podpisami naszych krewnych i przyjaciół – to przecież tylko elegancka metoda śledcza. Odpowiedz Link Zgłoś
paszczakowna1 Re: Tesknie za komuna... 06.01.14, 12:33 > Wracając jednak do tematu, trzeba było być kompletną fujarą żeby mieć braki w z > aopatrzenu w tamtych czasach. No to moja rodzina cała składała się z kompletnych fujar, jak miło to przeczytać. > Problemy z zaopatrzeniem pojawiły sie wraz z pojawieniem Solidarnosci A kartki na cukier wprowadzono dla zabawy. A Musierowicz problemy w zaopatrzeniu opisywała w powieściach dziejących się w 1976-77 w widzie proroczym. Że już o wcześniejszych latach nie wspomnę - zapytaj może rodziców, jak to było w latach 60-tych i wcześniej, bo najwyraźniej twoja pamięć przechowała tylko te kilka lat względnego dobrobytu gierkowskiego. Odpowiedz Link Zgłoś
plater-2 18 -po stu laty doczeksz sie wlasnej chaty !!!!! 06.01.14, 12:41 1. Akceptacja niezależnych od partii i pracodawców wolnych związków zawodowych, wynikająca z ratyfikowanej przez PRL Konwencji nr 87 Międzynarodowej Organizacji Pracy dotyczącej wolności związkowych. 2. Zagwarantowanie prawa do strajku oraz bezpieczeństwa strajkującym i osobom wspomagającym. 3. Przestrzegać zagwarantowaną w Konstytucji PRL wolność słowa, druku, publikacji, a tym samym nie represjonować niezależnych wydawnictw oraz udostępnić środki masowego przekazu dla przedstawicieli wszystkich wyznań. a) przywrócić do poprzednich praw: – ludzi zwolnionych z pracy po strajkach w 1970 i 1976, – studentów wydalonych z uczelni za przekonania, b) zwolnić wszystkich więźniów politycznych (w tym Edmunda Zadrożyńskiego, Jana Kozłowskiego, Marka Kozłowskiego), c) znieść represje za przekonania. 4. Podać w środkach masowego przekazu informację o utworzeniu Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego oraz publikować jego żądania. 5. Podjąć realne działania mające na celu wyprowadzenie kraju z sytuacji kryzysowej poprzez: a) podawanie do publicznej wiadomości pełnej informacji o sytuacji społeczno-gospodarczej, b) umożliwienie wszystkim środowiskom i warstwom społecznym uczestniczenie w dyskusji nad programem reform. 6.Wypłacić wszystkim pracownikom biorącym udział w strajku wynagrodzenie za okres strajku jak za urlop wypoczynkowy z funduszu CRZZ. 7.Podnieść wynagrodzenie zasadnicze każdego pracownika o 2000 zł na miesiąc jako rekompensatę dotychczasowego wzrostu cen. 8. Zagwarantować automatyczny wzrost płac równolegle do wzrostu cen i spadku wartości pieniądza. 9. Realizować pełne zaopatrzenie rynku wewnętrznego w artykuły żywnościowe, a eksportować tylko i wyłącznie nadwyżki. 10. Wprowadzić na mięso i przetwory kartki – bony żywnościowe (do czasu opanowania sytuacji na rynku). 11. Znieść ceny komercyjne i sprzedaż za dewizy w tzw. eksporcie wewnętrznym. 12. Wprowadzić zasady doboru kadry kierowniczej na zasadach kwalifikacji, a nie przynależności partyjnej, oraz znieść przywileje MO, SB i aparatu partyjnego poprzez: zrównanie zasiłków rodzinnych, zlikwidowanie specjalnej sprzedaży itp. 13. Obniżyć wiek emerytalny dla kobiet do 50 lat, a dla mężczyzn do lat 55 lub [zaliczyć] przepracowanie w PRL 30 lat dla kobiet i 35 lat dla mężczyzn bez względu na wiek. 14. Zrównać renty i emerytury starego portfela do poziomu aktualnie wypłacanych. 15. Poprawić warunki pracy służby zdrowia, co zapewni pełną opiekę medyczną osobom pracującym. 16. Zapewnić odpowiednią liczbę miejsc w żłobkach i przedszkolach dla dzieci kobiet pracujących. 17. Wprowadzić urlop macierzyński płatny przez okres trzech lat na wychowanie dziecka. 18. Skrócić czas oczekiwania na mieszkanie. 19. Podnieść diety z 40 zł do 100 zł i dodatek za rozłąkę. 20. Wprowadzić wszystkie soboty wolne od pracy. Pracownikom w ruchu ciągłym i systemie 4-brygadowym brak wolnych sobót zrekompensować zwiększonym wymiarem urlopu wypoczynkowego lub innymi płatnymi dniami wolnymi od pracy. No i jednego nie ma, dziwne... Odpowiedz Link Zgłoś
plater-2 Upiory legat - Chmielewska 06.01.14, 13:32 Jak jakas rodzina postanowila "zamienic", (bo sprzedac mieszkania w spoldzielni sie nie dalo) dwa swoje mieszkania na wille do remontu. Wszystko juz mieli gotowe, mogliby zamieszkac, brakowalo tylko baterii do wody. Niestety - nie mogli nigdzie dostac reduktorow (to jest takie male jakby koleczko, ktore sie zaklada pomiedzy bateria tą rurka od wody, ktora wystaje ze sciany). Chodzili, pytali - odpowiadano im - "Kochana, reduktory sa nie do zdobycia, za zadne pieniedze, to marzenie scietej glowy, a te zachodnie z Pevexu nie pasuja do naszych rurek!!!!" Komplikacja bylo to, ze ci ludzie kompletnie nie znali sie na budownictwie i nie wiedzieli, co to sa dokladnie te mityczne reduktory i jak wygladaja... Wreszcie jakis majster, wezwany na konsultację hydrauliczna, wypowiedzial sie _"przeciez maja Panstwo cala skrzynie przedwojennych, doskonalych reduktorow w piwnicy, tam w tej skrzyni pod schodami" . Uff!!!! Zalozyli krany i wszystko skonczylo sie szczesliwie. Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Upiory legat - Chmielewska 06.01.14, 19:25 Nie upiorny legat a Nawiedzony dom Odpowiedz Link Zgłoś
pulcino3 Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 18:57 Pomarańczowo białe opakowanie z podpaskami pamiętam również, nie pamiętam żeby były jakoś strasznie trudno dostępne..., papieru czy waty zamiast nie używałam nigdy, Pierwsze słyszę, że podpaski to był w czasach komuny towar deficytowy... Odpowiedz Link Zgłoś
agni71 Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 19:04 Może zależy gdzie? U nas (ściana wschodnia) były wieczne niedobory, jak to się wtedy nazywało. Tampony to ja pamiętam, że sie ok. '88 roku dopiero pojawiły. Odpowiedz Link Zgłoś
varna771 Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 22:07 varna771 napisała: > Pamietam dwa rodzaje: Podpaski dosyć grube w opakowaniu biało-pomarańczowym ora > z wate w siateczce. U mnie były zawsze zapasy po kilkanaście paczek, wystane w > kilkugodzinnej kolejce- sprzedawane po 2 paczki na łeb, za kilka dni do innego > sklepu "rzucili" i tak się magazynowało, jak na ówczesne czasy była to zaradnoś > ć- tak uważam. przypomniała mi się równiez akcja zbierania makulatury, za określoną ilość mozna było dostać rolke papieru toaletowego czy też paczke podpasek. Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 15:41 bzdura, były i dobrze je pamiętam - takie nędzne podróby podpasek ale w swojej osiedlowej aptece kupowałam je - po wcześniejszym wystaniu już na początku lat 80 tych - wpierw dla mamy - a raczej razem z nią, potem już i dla siebie i dla mamy Odpowiedz Link Zgłoś
paszczakowna1 Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 17:21 > bzdura, były i dobrze je pamiętam - takie nędzne podróby podpasek ale w swojej > osiedlowej aptece kupowałam je Jeśli masz na myśli watę pakowaną w bawełniane siateczki, to owszem, były. Trudno mi to jednak nazwać podpaską. Odpowiedz Link Zgłoś
landora Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 15:04 > - każdy miał to samo Z wyjątkiem partyjnych kacyków i tych, których było stać na ciuchy z Pewexu... > - nie było stresu Powiem ojcu, że stanie na mrozie przez całą noc, bo "rzucili" meble, nie było stresujące. Także błaganie o paszport i modlenie się na granicy, żeby cię puścili - nie, w ogóle bezstresowe życie. Również moja mam bojąca się aresztowania w stanie wojennym (bibuła przechowywana w domu) w ogóle się nie stresowała. > - nie było zawiści międzyludzkiej Haahahahaha > pampersy, klocki lego czy 50 kanałów tv nigdy nie zastąpią podstawowych potrzeb > człowieka takich jak: praca, mieszkanie, spokojne, normalne życie. Ciekawe, dlaczego ludzie z tego raju tak uciekali. I dlaczego na całym świecie ludzie obalali komunizm. > - nikt nie patrzył wilkiem na sąsiada Wcale. I nikt na nikogo nie donosił. > - nie było tego gigantycznego stresu Patrz wyżej. > - doczekałeś się samochodu Zamiast go normalnie kupić, czekałaś na przydział, nieraz latami. Prawie każdy ma dzisiaj samochód. Porównaj sobie liczbę samochodów w 1980 i dziś. > - doczekałeś się mieszkania Z narzuconymi z góry dwoma pokojami (trzema, jeśli w rodzinie był nauczyciel). > były sanatoria - chciałeś jechałeś Są sanatoria. Mój dziadek jeździ. > były wczasy pracownicze - chciałeś jechałeś Są tanie loty i cały świat stoi otworem. I nikogo nie muszę błagać o paszport! > były kolonie, obozy dla dzieci i młodzieży - nic, nigdy już nie wróci tamtego k > limatu Są obozy harcerskie, bardzo tanie. Są dofinansowania, obozy organizowane przez parafie - można jechać za grosze. > dziś wszyscy chcą być bogatsi, piękniejsi, najmądrzejsi. życie codzienne jest t > rudne i pełne stresu, gdzie niby przyjaciel dla "awansu" wbije ci nóż w plecy. > granice etyki i norm społecznych są rozmydlone... Świat, gdzie sąsiad mógł na ciebie donieść do SB, i kończyłaś w areszcie... > życie, gdzie wygra najsilniejszy mający "zaplecze" > życie, gdzie o biedniejszego, mniej zaradnego nikt się już nie upomni i mu nie > pomoże. Świat, gdzie musiałaś należeć do partii, by zaistnieć, mieć odpowiednie pochodzenie i poglądy by dostać się na studia. Odpowiedz Link Zgłoś
myszomle Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 15:08 Na pewno łatwiej było wyrwać się z dołów społecznych i biedy. --- truskawkiwmilanowku.blox.pl/html Odpowiedz Link Zgłoś
landora Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 16:20 Za to jak nie daj Boże rodzice nie byli robotnikami i nie byli w partii, to mogło ci zabraknąć punktów przy naborze na studia. Odpowiedz Link Zgłoś
olena.s Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 16:50 Podejrzewam, że dziś jest na uczelniach wyższy odsetek studentów z prowincji, niż 30 lat temu. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 19:21 wiecie jak teraz bysmy tak jedli, że kobiety całymi dniami coś gotują i to najczęściej z mąki i kartoflii, nie mieli telewizji, netu, auta i w zasadzie w wiekszości trzelalibysmy z pięty, bo autobusów kiedys było dużo mniej, kupowali buty co 2 lata ze skaju, dzieciom dziergały sweterki bo nie miały w czym chodzić, a po nocach gotowały w garnku tetrę, cerowały rajstopy, a na święta dawały dzieciom pomarańcze mieszkając wielopokoleniowo w domach rodziców i babc ( z tego co pamietam to było powszechne, że sie mieszkało przy rodzicach, a czasem jeszcze babka była w to wmajstrowana- szczególnie na wsi) to teraz też nie byłoby tak źle finansowo Odpowiedz Link Zgłoś
agni71 Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 16:13 > pampersy, klocki lego czy 50 kanałów tv nigdy nie zastąpią podstawowych potrzeb > człowieka takich jak: praca, mieszkanie, spokojne, normalne życie. Ja w '81 miałam 10 lat. Czasy mojej wczesnej nastoletności wspominam tak: po szkole lecę zając kolejkę w mięsnym (ścisk, tłok, ludzie dorośli wypychają małolatę, stania na kilka godzin, nie ma mowy, by w takich warunkach choćby książke poczyttać), jak ktos z dorosłych zdążył, to przed samą ladą mnie zmieniał, jak nie to sama musiałam jakiś ochłap wybrać i przynieść do domu. Mam naście lat, chcę sie podobać, ładnie ubrać, uczesać - w sklepach nic nie ma, na bazarach i w butikach mozna cos kupić modnego, ale moich rodziców (uczciwych, na państwowych posadach) nie stać. Część dzieciaków ma krewnych za granicą, albo ich rodzice jeżdżą na handel, to przywożą im modne ciuchy. Nie ma urawniłowki! Na szczęście, mamy znajomą pracującą w aptece, więc przeważnie mamy podpaski albo chociaż ligninę, to jedno upodlenie mniej. I to piszę ja, która mam tez oczywiście mnóstwo świetnych wspomnień z dzieciństwa, a jednak nie mam poczucia, że to był cudowny czas, wręcz przeciwnie. Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 16:54 widocznie na brak kultury trafiłaś, bo i teraz chamstwo w kolejkach się zdarza - to nie jest przywilej komuny tylko to sprawa wychowania i kultury tak apropos - też dużo czasu w kolejkach spędziłam i nikt nigdy nie wypycha mnie z takowych Odpowiedz Link Zgłoś
heca7 Re: Tesknie za komuna... 06.01.14, 02:42 Nie było stresu?!? Ciągle był stres czy uda się kupić mięso na kartki. Czy dostanie się buty dla dziecka - był okres, że też były na kartki. Telefon był dla wybranych. Stanie w kolejkach to nie był stres??? Odpowiedz Link Zgłoś
mnb0 Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 14:30 > Wydrukuj sobie kartki na mleko, mięso i cukier i rób zakupy nie przekraczając i > lości, która ci wg tych kartek przysługuje. I spróbuj żywić tym rodzinę. Dziwne, ze ilosc miesa spozywanego na glowe byla za komuny wyzsza niz dzisiaj... > Jak masz małe dziecko, to musisz mu zabrać wszystkie grająco-pierdząc > e zabawki, klocki lego czy lalki barbi. Mogą zostać tylko drewniane klocki czy > szmaciana lala. Ty mialas tylko drewniane klocki i szmaciana lale? Wspolczuje. Ja mialam pi..dylion zabawek do najrozniejszych zabaw, od mebelkow dla lalek po swiecace radzieckie UFO. Swoja droga, to jakosc zabawek byla o wiele wyzsza niz obecnie. Dzisiejsze zabawki to glownie plastikowe badziewie i atrapy prawdziwych przedmiotow. Ja mialam np. prawdziwe miniaturowe garnki emaliowane, a nie badziewne z plastiku, na jakie niestety stac dzisiaj wiekszosc rodzin w Polsce... Odpowiedz Link Zgłoś
run_away83 Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 14:47 Ja miałam za komuny względnie fajne dzieciństwo. Ale moi rodzice jakos wcale tamtych czasów nie wspominają z nostalgią, choć wiodło im się nie najgorzej (ojciec był sportowcem ba państwowej posadzie, potem miał wojskowy etat jako instruktor). A co do "zalet" systemu komunistycznego, które ktoś wymienił - osobiście uważam iż fakt, że "wszyscy mieli po równo" był głęboko niesprawiedliwy. Sprawiedliwie jest wedle zasług i wedle potrzeb a nie "po równo". A wykoślawiona latami socjalizmu mentalność polskiego społeczeństwa jeszcze długo będzie się odbijać czkawką polskiej gospodarce i i uniemożliwiać rozwój społeczeństwa obywstelskiego i poszanowanie prawa i porządku - "jak coś jest wspólne to jest niczyje", "państwowego, firmowego się nie kradnie, tylko 'bierze' jak swoje", "człowiek w mundurze twój wróg", "żeby coś załatwić, trzeba mieć znajomości albo dać łapówkę", i tak dalej...) Rozumiem że kolonie były fajne. I dobranocki, i guma donald i czechosłowackie kredki i chodzace lale przywożone z ZSRR. Ale to nie one były kwintesencją minionego ustroju. Odpowiedz Link Zgłoś
aknaszilak Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 14:48 Niech zgadnę. Dziecko robotniczo-partyjne jesteś? Odpowiedz Link Zgłoś
feleedia Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 14:52 Resortówka. Na studiach miałam sporo takich. Z układami i zagwranatowaną pracą. W domu zero problemów materialnych, tatuś mógł robić tanie zakupy w kantynach dla służb... Odpowiedz Link Zgłoś
mvszka Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 14:54 Dzisi > ejsze zabawki to glownie plastikowe badziewie i atrapy prawdziwych przedmiotow. jeśli kogoś nie stać na lego lub inne markowe to tak, tylko to zostaje i paczek już mikołaj nie przynosi za darmo, na wszystko trzeba zarobić - co za pech Odpowiedz Link Zgłoś
landora Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 15:08 Moi rodzice nie byli w partii i nie zarabiali kokosów - na Pewex nie było nas stać. Zabawki były szare i paskudne. A skąd, do diabła, to mięso, wziąwszy pod uwagę, że było na kartki?? Skąd masz takie statystyki?? Odpowiedz Link Zgłoś
wies-baden Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 16:39 A nie cieszysz się, że masz kontakt ze światem? Nikt ci nie cenzuruje wiadomości, jesteś wolnym człowiekiem w wolnym kraju, ale to są potrzeby wyższego rzędu ( patrz hierarchia potrzeb-piramida Masłowa). Na otrzeźwienie; zastanów się dlaczego ludzi w tym wspaniałym ustroju trzeba było trzymać na smyczy, pod karabinami, żeby nie pouciekali a i tak śmiałków było paru. Spójrz na ten sam naród pod dwoma ustrojami; Korea Płn i Płd i Niemcy Wsch. i Zach. No jeszcze jest Kuba, nic straconego. Odpowiedz Link Zgłoś
heca7 Re: Tesknie za komuna... 06.01.14, 03:01 No ja też miałam. Rodzice byli prywaciarzami i mieszkali w Warszawie a tu łatwiej było coś dostać . Dodatkowo jeździli z towarem po Polsce więc i tam coś kupowali. W domu był telefon- bo firma w domu. Były dwa samochody ( początek l.80) w tym jeden kupiony za dolary w Pewexsie. Miałam zabawki Piko. Kolejka , którą ma do dziś i działa jest warta k. 600zł. Lalkę woziłam w niemieckim wózku marki Zekiwa. Brat dostał komputer Atari 800xl. Nikt ze znajomych nie miał. Jeździliśmy za granicę. Rodziców było stać na kupowanie słodyczy wedlowskich od "staczy" więc nie znałam ich braku. Rodzina pracowała w aptece miałam więc wszystko. Od rodziców dostałam "na start" dobra jakie mało kto z młodych ludzi dostaje. To samo mój brat. Mimo to ani moi rodzice ani ja byśmy do tamtych czasów nie wrócili. Moja matka kiedy mnie rodziła nie miała nawet urlopu macierzyńskiego! Bo nikt nie wpadł na to , że właścicielka zakładu może mieć dziecko. Nie przysługiwało jej NIC. Jej pracownice mogły- ona nie. Nie dostałam się do przedszkola mimo, że oboje rodzice pracowali. A to dlatego, że mieli za duży dochód. Byłam na pierwszym miejscu dzieci odrzuconych- no i prywaciarze Odbiłam to sobie wysyłając całą swoją trójkę do tego samego przedszkola Odpowiedz Link Zgłoś
sanciasancia Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 15:10 Ale jaki stacjonarny. Żadnego telefonu. Co roku wysyłaj sobie kartkę, że telefon dostaniesz za trzy lata. Przenieś się z rodziną do teściów, zamieszkajcie u nich na 12 m^2 i wysyłaj sobie kartkę, że w tym roku nie dostaniesz przydziału na mieszkanie. Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 15:24 a mimo tego wszystkiego wspominam swoje dzieciństwo i młodość bardzo sympatycznie i z nutką rozrzewnienia nawet owe kolejki do mięsnego na tzw zmiany - ech, polędwica, baleron czy parówki miały ten jedyny w swoim rodzaju smak - dziś to wszystko jest sztuczne, czekolada wedla wystana w kolejce albo kupiona na rynku była jedyna w swoim rodzaju, dziś to tylko jej nędzna podróba, spodnie jeansowe kupione na miejscowym rynku nosiłam kilka lat, za to Wranglery kupione w firmowym sklepie niecałe półtora roku. Pomarańcze miały smak, groszki o smaku kakaowym były niepowtarzalne, lody Casatte - o ile dobrze piszę - z Hortexu to niebo w gębie, a na kolonie jeździłam dwa razy w czasie wakacji - były opłacane przez zakłady pracy moich rodziców i ich jedyny koszt, to kasa, którą dostawałam od rodziców - na tzw lody i inne przyjemności po 13 latach rodzice zmienili jedne mieszkanie lokatorskie na inne - większe i to prawie dwa razy, ojciec co kilka lat zmieniał malucha na nowszego plus niewielka dopłata a tapczany wystane w meblowym służyły nam naście lat - mi i siostrze. Jeździłam na wymiany międzynarodowo-szkolne, jeździłam na występy z lokalnym zespołem - poznałam i zwiedziłam niemal całą Europę - mimo owej kurtyny i czasów komunistycznych, grając w ręczną zjeździłam pół Polski - niemal za free, to samo z zespołem ludowym. Obydwoje rodzice pracowali, co prawda płace nędzne ale nikt nie myślał o tym czy komornik nie zapuka do drzwi. I przetrwało się bez owych laptopów - ech, gry w podchody, w klasy, w zbijanego, miało się ful znajomych, koleżanek, przetrwało się bez czekolad a czekoladopodobne cuda miały swój jedyny smak Do autorki - zaraz cię zjedzą Odpowiedz Link Zgłoś
landora Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 16:24 > nawet owe kolejki do mięsnego na tzw zmiany - ech, polędwica, baleron czy parów > ki miały ten jedyny w swoim rodzaju smak - dziś to wszystko jest sztuczne, czek > olada wedla wystana w kolejce albo kupiona na rynku była jedyna w swoim rodzaju > , dziś to tylko jej nędzna podróba, Hahaha, moja matka pracowała na obowiązkowych studenckich praktykach w fabryce przetworów, a ojciec w Goplanie. To, co oni opowiadają o jakości tych wyrobów, to się w głowie nie mieści. Dość powiedzieć, że potem przez kolejne lata nie jadła kupnych dżemów i ogórków. Parówki z papieru toaletowego miały niepowtarzalny smak? No tak, zapewne... Dziś możesz dostać pyszną wędlinę, a co najważniejsze - masz wybór. Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 16:56 to gdize twoi starzy robili i kto ich pilnował, że papier toaletowy w owych parówkach był teraz za to parówki i inne wędliny to li i jedynie haha z samego mięsa no padłam Odpowiedz Link Zgłoś
landora Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 19:17 Pisałam - obowiązkowe praktyki studenckie, kompletnie nie związane z przedmiotem studiów z resztą - jedno w Goplanie, drugie w przetwórni produkującej ogóry kiszone i dżemy. Byle jaką szynkę i papierowe parówki pamiętam, i oni tez wspominają. Skąd ten pomysł, że za komuny wędliny były lepsze jakościowo?? Chyba tylko, jeśli miałaś rodzinę na wsi i dostawałaś wędliny ze świniobicia. My nie mieliśmy, Oczywiście, że możesz kupić porządne parówki z mięsa i dobrą szynkę. No, może nie w Biedronce, ale w delikatesach czy Krakowskim Kredensie bez problemu. Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 19:39 Siostra mego ojca po praktyce w wedlu do dzis nie bierze czekolady do ust. Pjciec mial fajnie bo jako ekomomista mial praktyki jako robotnik przy tramwajach... Odpowiedz Link Zgłoś
varna771 Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 21:40 Czekolada w słoiczku z wiewiórką, pychota Odpowiedz Link Zgłoś
antychreza Re: Tesknie za komuna... 07.01.14, 09:50 W Krakowskim Kredensie to bym raczej nic nie kupowała. Ale jak poszukasz, to kupisz dobre wędliny za ok. 30 zł za kilo, z opowieści mamy wynika, że w latach 60-tych przyzwoita wędlina wychodziła sporo drożej w stosunku do zarobków ( i tak dętych i mających się nijak do wykonywanej pracy). Mama miała praktyki w fabryce jabola, a tata w dawnym browarze na Lubiczu. W jednym i drugim zakładzie pracownicy mogli wypić ile zdołali. W browarze pozwalali też wynosić do domu. I ludzie wynosili tylko we własnych naczyniach, bo w tamtych cud czasach lano piwo do brudnych butelek. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 19:26 mysle, że kazdy wpomina swoje dziecinstwo z łezką w oku-taka rola mózgu podobno mózg idealizuje wspomnienia, dlatego tak dobrze pamiętamy chleb z solą, racuchy babci etc i idealizujemy te stany nasze dzieci będą miały tak samo moja babcia choć wychowywała się w mega biedzie0 niewyobrażalnej i trudnych warunkach to też wspomina z rozmarzeniem w oczach swoje dziecięce lata Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 15:28 zaraz, zaraz - były serko homogenizowane i to bez problemu można było je dostać w trzech normalnych smakach - niebo w gębie i jakoś sobie nie przypominam aby były wtedy laptopy i internet swojego pierwszego kompa dorobiłam się mając ponad 30 lat w dwutysięcznym którymś tam to samo telefon komórkowy - około dwutysięcznego roku - kilkanaście lat po upadku komunizmu mój pierwszy samochód ? w 2002 chyba albo w 2003 internet w komunizmie? hahaha nikt wtedy takowego nie miał Odpowiedz Link Zgłoś
run_away83 Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 17:34 No wyobraź sobie że w Korei Północnej ludzie do dziś nie mają internetu i komórek. Poza wodzem narodu i jego marionetkami ma się rozumieć. Odpowiedz Link Zgłoś
simply_z Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 18:40 na Kubie też...,głównie w hotelach dla bogatych i jest to jakieś 2 % Odpowiedz Link Zgłoś
vilez Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 14:19 Kolonie -to było to Poza ty- strasznie byłam przeciw (komunie). Dziś weryfikuję moje "przeciw" (ale bez przesady). Odpowiedz Link Zgłoś
mai-ra3 Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 14:27 Tak, czasami tak mam. Człowiek wtedy potrafił się cieszyć z drobiazgów Inna sprawa, że było się młodszym, inaczej odbierało się pewne sprawy. Nie wiem, jakie miałabym odczucia, gdyby na przykład teraz była komuna w tamtym wydaniu. Wszystko trudno dostępne, stać w kolejce za paczką waty czy papierem toaletowym, hmmm Plusem było to, że każdy kto chciał, miał pracę, a kto skończył studia to z automatu dobrą pracę ( i często mieszkanie). Odpowiedz Link Zgłoś
vilez Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 14:41 Np. w szkole. Z mieszkaniem. Plus ziemia rolna Pieszo nie chodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
feleedia Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 14:46 Acha, do południa w szkole, po obiedzie orka . W Krakowie albo Poznaniu na przykład, tych hektarów dawali dużo Za 15 USD miesięcznie. Kariera Odpowiedz Link Zgłoś
vilez Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 14:51 W każdym rejonie kraju. Dało się żyć. Nie każdemu chodzi w życiu o karierę. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 19:28 teraz też się da życ przecież ludzie nie umierają na ulicach natomiast teraz masz wybór, kiedyś musiała żyć tak, a nie inaczej Odpowiedz Link Zgłoś
derena33 Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 14:47 Gdzie to te mieszkania byly dla absolwentow studiow? W ktorym to roku? Ja pamietam nieco inna Polske wtedy a bylam prawie dorosla. Najczesciej absolwent jakiejkolwiek uczelni na poczatku i czesto przez cale zycie zarabial od sprzataczki. Bo sprzataczka byla rzadzaca klasa spoleczna. Odpowiedz Link Zgłoś
antychreza Re: Tesknie za komuna... 07.01.14, 09:56 Moja mama pracownik naukowy cały PRL zarabiała mniej niż sprzątaczka w jej instytucie... Odpowiedz Link Zgłoś
mai-ra3 Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 18:34 Około 1972-4. Później już było gorzej, bo chcieliśmy zamienić nawiększe ,ale nie dało rady Odpowiedz Link Zgłoś
kochamruskieileniwe Re: Tesknie za komuna... 06.01.14, 17:17 za błękitny (z wyróznieniem, normalne były czerwone) dyplom na UW były przydziały. Zlikwidowano to po 89 roku Odpowiedz Link Zgłoś
ola Re: Tesknie za komuna... 07.01.14, 15:16 od razu z marszu? pierwsze słysze. Moja mama skończyła UW w 1977 i dostała przydział na Tarchomin na rok 1999 Odpowiedz Link Zgłoś
kochamruskieileniwe Re: Tesknie za komuna... 07.01.14, 16:20 powtarzam, za błękitny dyplom. Czyli z wyróżnieniem. Dosyć ostre kryteria były, by go uzyskac. Trzeba było miec również ksiązeczkę mieszkaniową. I wtedy z marszu. Tak było do 1989 roku. W 1990 zlikwidowano ten przywilej Odpowiedz Link Zgłoś
landora Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 15:20 > hmmm Plusem było to, że każdy kto chciał, miał pracę, a kto skończył studia > to z automatu dobrą pracę ( i często mieszkanie). Moi rodzice skończyli dobre studia, potem przez parę lat wynajmowali mieszkanie w suterynie, a ojciec musiał udawać, ze ma tylko podstawówkę, by dostać pracę tam, gdzie chciał. Odpowiedz Link Zgłoś
ola Re: Tesknie za komuna... 07.01.14, 15:15 >Plusem było to, że każdy kto chciał, miał pracę, a kto skończył studia to z automatu dobrą pracę ( i często mieszkanie) no świetną. Mój ojciec po wydziale mechanicznym na PW dostał nakaz pracy w kółlu rolniczym w Hrubieszowie i przydział na pokój u babci staruszki w walącej się chałupie ze sławojką w sadzie. Rewela. Ledwo wysiedział tam dwa lata. Ziemi jakoś nie dostał. Moze zapomnieli mu dać? Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e Re: Tesknie za komuna... 07.01.14, 15:16 Niezardny byl widocznie jak tu juz ktos raczyl wytknac Odpowiedz Link Zgłoś
ola Re: Tesknie za komuna... 07.01.14, 15:27 ironię rozumiem, ale niestety on nie był niezaradny, ale miał niesłuszne pochodzenie. Jako wnuk właściciela stolarni w Warszawie, a syn AK-owca nie miał za bardzo szans na dobrą fuchę. Zdolności nie miały tu nic do rzeczy. Odpowiedz Link Zgłoś
loola_kr Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 14:33 nie. To najgorsze czasy były. Największe upodlenie człowieka. A mogłabym tęsknić bo miałam wspaniałe dzieciństwo, co roku wczasy (jak to w PRLu Rumunia, Bułgaria czasem Grecja), kolonie (niespecjalnie lubiłam), jeansy z pewexu i takie tam... potworne czasy. Odpowiedz Link Zgłoś
vilez Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 14:39 Jeansy z Pewexu to było to. Dostawałam od ojca na urodziny BON dolarowy- 20 (ktoś pamięta to cudo? i kupowałam Levisy, Lee lub Wrangler. I jeszcze dezodorant czy mydełko starczyło. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 19:31 ja pamiętam jedno cudo- mieszkalismy w bloku- rodzice nie mieli szans na przydział, więc pokombinowali, że wujek, kótry przydział dostał choc jechał do usa zameldował całą naszą rodzinę i mieszkanie przejelismy my i na dole, w tymże bloku, co rano przyjeżdżał pan z mlekiem w szklanej butelce z kapselkiem i kajzerkami i wkładał do takiej szafy, na kluczyk- ci co wykupili abonament to mogli odebrać np 2 mleka i 10 bułeczek i tak się chodziło po te bułki i mleko w szlafrokach i było to bardzzzzoooo wygodne Odpowiedz Link Zgłoś
pulcino3 Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 14:47 Z pozytywów- recykling był na najwyższym poziomie wtajemniczenia: - chciałeś śmietankę, mleko, oranżadę- musiałeś wziąć butelki szklane na wymianę - kawałek mielonki, czy gołdy? proszę bardzo- pyk i w pergamin zapakowano -chciałaś zapakować zakupy musiałaś mieć wielorazowa własna siateczkę - wyprawka dla dziecka do szkoły?- nie ma sprawy- książki czekają już w szkole do wypożyczenia, lub po starszym bracie też są jak najbardziej okey- nie ważne że brat 5 lat starszy... - ozdoby ze sreberek po mleku na sali karnawałowej w szkole , pięknie się mieniły, konfetii z dziurkacza- bajka. - nie mówiąc o ubraniach, jedno dziecko po drugim znosiło, albo kreatywnie z róznych cudów wymyślało sie alternatywne ubrania - np. z farbowanej tetry bluzki, spódnice - nie było atrakcyjnych bajek w TV? No problem - dzieci całe dnie biegały na podwórku, wymyślało się zabawy samemu, jaka oszczędność energii elektrycznej? Odpowiedz Link Zgłoś
simply_z Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 14:50 z tą energią ,to do dzisiaj pamiętam jak pod koniec lat 80-tych i na początku 90-tych non stop były problemy z prądem i potrafili nagle go wyłączyć na kilka godzin. czasy chyba okropne..,wolalabym żyć gdzieś na zachodzie wtedy ,niż w Polsce -takie mam wrażenie. Odpowiedz Link Zgłoś
mvszka Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 15:01 a latem przez miesiąc ciepłej wody w kranach brak - a co tam, można się myc w lodowatej ciuchy fajne tylko w Pewexie, samodzielnie coś modnego to trzeba było sobie ufarbować prześcieradło i spodnie uszyć, kolejki do apteki po papier toaletowy i watę w siatce udającą podpaskę ale było też dużo fajnych rzeczy ( piszę z perspektywy ówczesnego dziecka) - prawdziwe zimy chociażby i prawdziwe lato Odpowiedz Link Zgłoś
simply_z Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 15:03 ja tego nie pamiętam za bardzo ,tzn jakieś urywki. pogoda była lepsza to fakt. Odpowiedz Link Zgłoś
mvszka Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 15:08 > ja tego nie pamiętam za bardzo ,tzn jakieś urywki. marycha też była lepsza - bez dodatków , sama natura ) Odpowiedz Link Zgłoś
vilez Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 15:38 Jak marycha??? Hera palona własnoręcznie z makówek ( ) Odpowiedz Link Zgłoś
mvszka Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 15:55 za te makówki moją babcię milicja regularnie nawiedzała, a dla mnie to grzechotki fajne były ale bimber domowej roboty to była niezła procedura, do dziś mam w domu ten termometr wielki Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 19:32 jejku pamiętam jak człowiek chciał się kąpac, a leciała obrzydliwa żółto rdzawa woda... bleh Odpowiedz Link Zgłoś
mvszka Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 14:51 wszyscy niezaradni na pewno, bo już te czasy czy się stoi czy się leży... są jak wspomnienie baśni z tysiąca i jednej nocy biorąc pod uwagę etap wczesnego kapitalizmu w którym tkwimy, który znaczy po prostu : dżungla- albo ty kogoś albo ktoś ciebie Odpowiedz Link Zgłoś
varna771 Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 14:53 pracy było dużo a jak ktoś nie pracował, a milicja wylegitymowała i w dowodzie nie było adnotacji, że obywatel jest zatrudniony, to na drugi dzień musiał iść na Komende z zaświadczeniem o podjętym zatrudnieniu na przykład u Ceglorza ( zakłady Hipolita Cegielskiego) Odpowiedz Link Zgłoś
sarah_black38 Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 15:46 Kilka dni temu ma mojej lekcji uczniowie weszli na temat komuny w Polsce i mieli podobne argumenty co w postach wyżej. I ja się z nimi zgodziłam. Ale z komuny ,,z ludzką twarzą" ( chociaż u nas to raczej socjalizm był, komunizm w ZSRR) weszliśmy do ustroju kapitalizmu bez ludzkiej twarzy, wręcz drapieżnego i ostrego kapitalizmu . Za tamtych czasów 20 lat czekało się na mieszkanie ... teraz , przy obecnej płacy, nawet średniej krajowej, przez 100 lat nie zaoszczędzisz na mieszkanie w bloku. Kredytu też bank nie da, a jeżeli już to na granicy zarżnięcia się. Obecnie występuje zjawisko biedy i ubóstwa, nawet jeżeli ludzie pracują. Tych Kulczyków jest niewielu, nie zapominając o grupie forumowych specjalistek w wąskiej dziedzinie. OK. 90 % podatników to ci z najniższej grupy opodatkowania. Bieda wśród emerytów. Ci ludzie całe życie pracowali w poprzednim wstrętnym systemie, nowy też ma ich gdzieś. Leżący system ubezpieczeń społecznych, służby zdrowia ect. ect. Poprzedni system w niektórych swoich okresach miał dobre strony. Dzisiaj największą wartością jest wolność, możliwość wyjazdu za granicę. A bieda była jak była poprzednio to i teraz jej nie brakuje. Odpowiedz Link Zgłoś
kkokos Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 16:51 > Obecnie występuje zjawisko biedy i ubóstwa, nawet jeżeli ludzie pracują. oczywiście wtedy nie występowało zjawisko biedy i ubóstwa. tylko po co były wtedy akcje charytatywne, te różne zbiórki darów, jakieś akcje "o uśmiech dziecka" - tak, tak, za komuny tez były - pewnie komuna propagandowo to robiła, żeby przekonać obywateli, że wcale im się nie żyje tak różowo, jak się żyło, prawda? > OK. 90 % podatników to ci z najniższej grupy opodatkowania. i to te 90% podatników zapełnia co roku samoloty wożące ludzi na wakacje do grecji, turcji i egiptu. taka bieda, panie, a do egiptu latają, egiptu, o którym za komuny myślało się w kategoriach wielkich marzeń, moooooże kiedyś z wycieczką orbisowską na wakacje życia się uda... Odpowiedz Link Zgłoś
sarah_black38 Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 17:38 sarah_black38 napisała: > A bieda była jak był > a poprzednio to i teraz jej nie brakuje. kkokos napisała: > oczywiście wtedy nie występowało zjawisko biedy i ubóstwa. Czytajmy, a nie przelatujmy wzrokiem po tekście ;D. Nie chcę posądzać ciebie o brak umiejętności czytania ze zrozumieniem. >> > OK. 90 % podatników to ci z najniższej grupy opodatkowania. Przepraszam, podałam nieprawdziwe dane , cytat z bankiera.pl : W 2010 roku podatek dochodowy zapłaciło 24,9 mln osób. Większość, bo 98,1% zarobiło mniej niż 85 528 zł. Tylko 1,9%, czyli 473 tys. osób weszło w drugi próg podatkowy. Polacy to naród biedaków – żeby przekroczyć II próg podatkowy trzeba zarabiać ponad 7 tys. zł miesięcznie. To mniej więcej tyle ile wynosi średnia płaca w bankrutującej Grecji. > i to te 90% podatników zapełnia co roku samoloty wożące ludzi na wakacje do gre > cji, turcji i egiptu. taka bieda, panie, a do egiptu latają, egiptu, o którym z > a komuny myślało się w kategoriach wielkich marzeń, Tu poczytaj sobie o zagranicznych wojażach rodaków, często z kwot uciułanych przez kilka lat , albo na kredyt. Rockefellerów jakoś mało: wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114873,5646952.html Albo idąc tropem spiskowej teorii dziejów wyborcza kłamie , bo opiera się na sondażu rzepy A poza tym gdzie wyczytałaś , że chwalę poprzedni system. Napisałam, że tamten był zły , a ten nie jest lepszy. Ktoś już tu napisał, że kapitalizm w Polsce po '89 roku to porażka za porażką wszystkich ekip rządzących. A tak na marginesie , wczoraj przechodziłam koło osiedlowego sklepu, podniosłam leżącą na chodniku plastikową butelkę i karton po mleku, podeszłam do kosza żeby wrzucić odpadki. Zobaczyłam starszego mężczyznę grzebiącego w śmietniku, wyciągnął z niego jakąś kiełbasę. Żal mi się staruszka zrobiło. Zapytałam , czy mogę w czymś pomóc? Pan powiedział ,że nie i odszedł szybko zawstydzony.Tak oto teraz wygląda rzeczywistość, która nijak ma się do twoich wakacji w Grecji, Turcji czy Karaibach. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 19:35 W 2010 roku podatek dochodowy zapłaciło 24,9 mln osób. Większość, bo 98,1% zarobiło mniej niż 85 528 zł. Tylko 1,9%, czyli 473 tys. osób weszło w drugi próg podatkowy. Polacy to naród biedaków – żeby przekroczyć II próg podatkowy trzeba zarabiać ponad 7 tys. zł miesięcznie. ale weź pod uwagę zaniżanie oficjanych wynagrodzeń, pracę na czarno, zaniżanie dochodów itd Odpowiedz Link Zgłoś
sarah_black38 Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 21:26 aneta-skarpeta napisała: > ale weź pod uwagę zaniżanie oficjanych wynagrodzeń, pracę na czarno, zaniżanie > dochodów itd Ale kto zaniża? Ludzie pracujący na etatach? Raczej nie, bo ich płacami zajmuje się zakładowa księgowa, chyba że oszustka. Prywatni przedsiębiorcy? To chyba oni zaniżają i ukrywają swoje dochody. Co potwierdza tezę, że jesteśmy narodem oszustów i niczego poprzedni system nas nie nauczył. Bo tam też kradziono i oszukiwano na każdym szczeblu.Maluczcy wynosili z fabryki śrubki, rekiny kradły miliony. Dziś zresztą jest podobnie. Wielu , którzy dawniej byli dobrze urządzeni ma się dziś spoko. Zajmują lukratywne stołki w zarządach spółek typu ,,kant i oszust", w sejmie sporo też ich się przewija. Jak to w dowcipie ,, Jakie pan ma wykształcenie? Dyrektorskie! " Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 19:33 ja pamietam paczki z zagranicy, nie pamietam na jakiej zasadzie, ale nie były od rodziny Odpowiedz Link Zgłoś
krejzimama Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 15:34 Nie tęsknie za czasami zbrodni, prześladowań, terroru oraz upodlenia człowieka. Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 15:39 jasne, nikt nic nie robił, tylko prześladował i terroryzował człowieka, haha nikt moich rodziców nie prześladował a byli to zwykli ludzie, bezpartyjni, skromne, robotnicze pensje a mama przez wiele lat zaiwaniała jako pielęgniarka w szpitalach i często ją dniami i nocami nie widywałam, zanim nie przeniosła się do przychodni a potem do szkoły. Pamiętam, że jako pierwsza w swojej przychodni zapisała się do Solidarności, roznosiła ulotki, na zebrania chodziła, nigdy jej nikt nie ścigał, nie dręczył, to samo z moim ojcem. Życie było ciężkie, szczególnie na przełomie 70/80 i później ale pacz pani, jakoś przeżyliśmy i wcale nie czuję się upodlona, że żyłam w tych czasach Odpowiedz Link Zgłoś
black.joanna Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 17:52 attiya cytuję"a mimo tego wszystkiego wspominam swoje dzieciństwo i młodość bardzo sympatycznie i z nutką rozrzewnienia nawet owe kolejki do mięsnego na tzw zmiany - ech, polędwica, baleron czy parówki miały ten jedyny w swoim rodzaju smak - dziś to wszystko jest sztuczne, czekolada wedla wystana w kolejce albo kupiona na rynku była jedyna w swoim rodzaju, dziś to tylko jej nędzna podróba, spodnie jeansowe kupione na miejscowym rynku nosiłam kilka lat, za to Wranglery kupione w firmowym sklepie niecałe półtora roku. Pomarańcze miały smak, groszki o smaku kakaowym były niepowtarzalne, lody Casatte - o ile dobrze piszę - z Hortexu to niebo w gębie, a na kolonie jeździłam dwa razy w czasie wakacji - były opłacane przez zakłady pracy moich rodziców i ich jedyny koszt, to kasa, którą dostawałam od rodziców - na tzw lody i inne przyjemności po 13 latach rodzice zmienili jedne mieszkanie lokatorskie na inne - większe i to prawie dwa razy, ojciec co kilka lat zmieniał malucha na nowszego plus niewielka dopłata a tapczany wystane w meblowym służyły nam naście lat - mi i siostrze. Jeździłam na wymiany międzynarodowo-szkolne, jeździłam na występy z lokalnym zespołem - poznałam i zwiedziłam niemal całą Europę - mimo owej kurtyny i czasów komunistycznych, grając w ręczną zjeździłam pół Polski - niemal za free, to samo z zespołem ludowym. Obydwoje rodzice pracowali, co prawda płace nędzne ale nikt nie myślał o tym czy komornik nie zapuka do drzwi. I przetrwało się bez owych laptopów - ech, gry w podchody, w klasy, w zbijanego, miało się ful znajomych, koleżanek, przetrwało się bez czekolad a czekoladopodobne cuda miały swój jedyny smak " Jeśli tak było, to Twoi rodzice byli szychami. Wyjazdy, zmiany mieszkania itp nie były możliwe bez tego. Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 20:33 nie, nie byli ojciec był hydraulikiem w szpitalu, mama - pielęgniarką no chyba, że bycie pielęgniarką uważasz za bycie szychą o hydrauliku nie wspomnę Odpowiedz Link Zgłoś
vilez Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 15:50 Krejzi, gdy byłam na Kubie - cała przerażona tym, co zobaczyłam (naprawdę straszne)- to zobaczyłam luyzi nienawidzacych komuny Castro, kapitalizmu i hegemonii USA, i...wielu szczęśliwych. Tak się nie da, jak Ty to robisz, oceniać. To bardzo skomplikowana rzeczywistość. Odpowiedz Link Zgłoś
gulcia77 Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 16:16 Wiesz, Krejzi, mój świętej pamięci dziadek, najmądrzejszy, a przede wszystkim, najlepszy człowiek, jakiego kiedykolwiek poznałam powiedział mi krótko przed śmiercią, że on nie jest w stanie zdecydować, co jest większym upodleniem człowieka, brak wolności, czy brak perspektyw na zmianę biedy, w której tkwi. Za komuny, w latach 50-tych siedział przez 6 lat w obozie pracy w Knurowie, potem przez lata był ostro prześladowany przez władzę, bo tak się składa, że był dysydentem, z tym, że nie politycznym, a religijnym Z upadku komuny się autentycznie cieszył, ale z każdym rokiem jakoś mu ta radość mijała, pomimo, że nie mógł narzekać na biedę, gdyż był, znienawidzonym przez emamę, emerytem górniczym Ale nie podobała mu się żarłoczność kapitalizmu. Nie każdy człowiek (a może nawet zdecydowana mniejszość) ma w sobie szczura, który będzie się zagryzał z innymi, nie każdy jest superzaradny i nie każdy ma umiejętności "wybitnej specjalistki w wąskiej dziedzinie". A w obecnym systemie dla ludzi, którzy chcą lub mogą zasuwać bez opamiętania, a i tak często z ciężkiej pracy nie są w stanie się utrzymać. Myślę, że to jest nawet gorsze upodlenie, niż brak pracy, kiedy zapieprzasz 250 godzin w miesiącu, a zarabiasz w okolicach najniższej krajowej. Odpowiedz Link Zgłoś
krejzimama Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 16:21 A tu ludzka twarz komunizmu. Odpowiedz Link Zgłoś
gulcia77 Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 16:25 No i co to miało udowodnić? Krejzi, ja mam czterdziestkę na karku, nie raz i nie dwa w takim ogonku stałam. Odnieś się może merytorycznie Odpowiedz Link Zgłoś
krejzimama Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 16:27 Ale do czego merytorycznie się odnieść? Że ludzie dobrze wspominają życie w więzieniu i tęsknią by być jak psy trzymane za morde i tresowane? Nigdy w życiu nic nie przekona mnie, że cokolwiek dobrego było w poprzednim systemie. Odpowiedz Link Zgłoś
gulcia77 Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 16:34 krejzimama napisał: > Ale do czego merytorycznie się odnieść? > Że ludzie dobrze wspominają życie w więzieniu i tęsknią by być jak psy trzymane > za morde i tresowane? > Nigdy w życiu nic nie przekona mnie, że cokolwiek dobrego było w poprzednim sys > temie. A myślisz, że dla człowieka, który nie potrafi związać końca z końcem obecny system to nie jest więzienie? Być może nawet gorsze, bo jest jeszcze dodatkowo torturowany obrazkami z kompletnie niedostępnego dla niego świata i to wcale nie z mitycznego Zachodu, ale z sąsiedniej dzielnicy na przykład. Ja nie tęsknię za komuną, choć dzieciństwo miałam fantastyczne, a kolonie dostępne dla każdego dzieciaka to był dla mnie przykład tego, co mogłoby spokojnie zostać przeniesione w dzisiejsze czasy. Próbuję Ci tylko pokazać, ze nic nie jest czarno-białe. Wielką zasługą komuny jest na przykład likwidacja analfabetyzmu. Szkoda, ze coraz częściej pojawia się wtórny. Odpowiedz Link Zgłoś
krejzimama Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 16:54 Czyją zasługa jest zatem likwidacja analfabetyzmu w krajach gdzie nie było komunizmu? > A myślisz, że dla człowieka, który nie potrafi związać końca z końcem obecny sy > stem to nie jest więzienie? Nie. Odpowiedz Link Zgłoś
plater-2 wykonano - adtrabiono ! 05.01.14, 19:45 Likwidacja analfabetyzmu nie polega na wakacyjnym kursie czytania i pisania dla rolnikow albo zołnierzy. . Ci ludzie stali sie po roku znow analfabetami ! Odpowiedz Link Zgłoś
paszczakowna1 likwidacja analfabetyzmu 06.01.14, 23:51 >Wielką zasługą komuny jest na przykład likwidacja analfabetyzm > u. Szkoda, ze coraz częściej pojawia się wtórny. Likwidacja analfabetyzmu w Polsce jest największą "zasługą" Hitlera i Stalina. W 1939 r. procent analfabetów w Polsce wynosił około 15%, z tym, że znakomitą większość z nich stanowiła ludność etnicznie niepolska: Ukraińcy i Białorusini (na Wołyniu analfabetów było prawie 50%). Do analfabetów zaliczano też tych Żydów, którzy nie umieli czytać i pisać po polsku (mimo iż umieli, przynajmniej mężczyźni, po hebrajsku). Tych grup ludności zabrakło w PRL, więc bez absolutnie żadnych działań procent analfabetów (mimo wojennych szkód w edukacji) znacznie by spadł, jeśli by porównać 1945 i 1939. A funkcjonalny analfabetyzm w PRL był powszechny. Odpowiedz Link Zgłoś
vilez Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 16:36 Teraz tez są trzymani za mordę. Mój syn chce właśnie emigrować. Odpowiedz Link Zgłoś
krejzimama Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 16:48 I ktoś mu zabrania to zrobić? Gdzie ma paszport? Na milicji czy w szufladzie? Jak emigruje w ramach UE nawet paszportu nie potrzebuje. Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 16:59 kiedyś emigrowano przed systemem, teraz ....tak samo - gdyby rząd był ok, to ludzie nie uciekaliby masowo gdzie się da Odpowiedz Link Zgłoś
landora Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 19:20 A myślisz, że obecna sytuacja w kraju nie jest spowodowana w dużym stopniu przez te 45 lat komuny? O te 45 lat jesteśmy spóźnieni wobec Zachodu. I z podobnymi problemami zagają się wszystkie kraje byłego bloku socjalistycznego. Odpowiedz Link Zgłoś
vilez Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 21:04 To prawda. Ale częściowa. Bo także zaborów. Odpowiedz Link Zgłoś
olena.s Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 21:55 > kiedyś emigrowano przed systemem, teraz ....tak samo Aha. Tak samo. Tylko teraz możesz wyjechac calą rodziną, nie musisz zostawiać w zastaw brata czy córki. I wrócić możesz, i wcale nie oddawać paszportu! A jak wyemigrujesz sama, to nie uwierzysz, ale twoi najbliźsi będą cię mogli odwiedzić! Normalnie kiedy zechcą! Odpowiedz Link Zgłoś
vilez Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 18:39 Godosz Krejzi, jakbyś w Polszcze nie żyła (a może nie żyjesz)? Wyżyj bez pracy, albo za lichą płacę. I co da, że kiedyś paszportu nie było, jak praca była? Teraz takie cuda na śmieciówce? Albo za zasiłku? Spójrz na młodych w Polsce. Odpowiedz Link Zgłoś
krejzimama Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 19:18 Ja nie patrzę na nikogo poza sobą. Odpowiedz Link Zgłoś
pulcino3 Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 19:25 I to to jest ta piękniejsza rzeczywistość polska? że młodzi ludzie ( i nie tylko) sami uciekają z kraju. Emigracja zarobkowa nie jest łatwa jak się co niektórym wydaje- często gęsto kryją się za tym ludzkie dramaty, eurosierodztwo, nostalgia za krajem, poczucie braku własnego miejsca na ziemi, depresje... To nam zgotował ten boski kapitalizm. Odpowiedz Link Zgłoś
duzeq Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 16:59 Abstrahujac od tego, ze teraz nikt nikogo za morde nie trzyma, bo kazdy moze sobie ulac jadu gdzie mu sie zywnie podoba, twoj syn sobie moze wyemigrowac gdzie mu sie zywnie podoba i zyc jak mu sie podoba. Komuna ci takich mozliwosci nigdy nie dala, moglas sie ewentualnie gdzies przemycic z biletem w jedna strone. Odpowiedz Link Zgłoś
laquinta Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 18:42 duzeq napisała: > Komuna ci takich mozliwosci nigdy nie dala, moglas sie ewentualnie gdzies przem > ycic z biletem w jedna strone. Nonsens. Polacy walczyli o Polske, a nie o mozliwosc emigracji z niej. Czyli jak mnie truja i ja przed tym uciekam, to mam byc wdzieczna, ze pozwola mi uciec, ze mnie nie zabija? Odpowiedz Link Zgłoś
vilez Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 19:09 Normalnie ryczeć mi się chce, do Norwegii chce wybyć. Pergolę taki kraj, z którego młodzi wieją Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 19:40 myslisz, że w latach 80tych by chętniej został w PL? Odpowiedz Link Zgłoś
vilez Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 21:05 Nie wiem. Ja nie chciałam. Choć mogłam. Odpowiedz Link Zgłoś
laquinta Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 19:44 Dasz rade. Moze nie bedzie tak zle. Odpowiedz Link Zgłoś
duzeq Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 19:46 Jaki nonsens? Z Polski do samych Stanow wyjechalo w latach 80-tych ok. 100 tys osob, jakies 35 tys. zalapalo sie na azyl polityczny. I to byla fala wyksztalconych ludzi...! To, ze Polacy nie uciekli w milionowych cyfrach bylo wynikiem problemow w uzyskaniu paszportu i np. wizy, a nie walki o Polske. Mozesz pozwolic sie truc, mozesz nie pozwolic. WYBOR masz. WYBOR. Cos, co cechuje wolnosc. Wybor wcale nie musi sie wiazac z latwoscia zycia i z latwoscia podejmowania decyzji, ale mozesz zrobic to sama. Nie robi juz tego aparat partyjny, ktory wiedzial lepiej co powinnas myslec, czuc, robic i czym sie zywic. Odpowiedz Link Zgłoś
laquinta Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 20:44 duzeq napisała: > Jaki nonsens? Z Polski do samych Stanow wyjechalo w latach 80-tych ok. 100 tys > osob, jakies 35 tys. zalapalo sie na azyl polityczny. I to byla fala wyksztalco > nych ludzi...! To, ze Polacy nie uciekli w milionowych cyfrach bylo wynikiem pr > oblemow w uzyskaniu paszportu i np. wizy, a nie walki o Polske. Po powstaniu Solidarnosci, w okolicy kwietnia 81r. otworzono granice i kazdy kto chcial, mogl wyjechac. Nastepna fala wyjazdow byla po stanie wojennym. Komuna otworzyla zawor i wszyscy mogli swobodnie wyemgrowac, fakt, ze wielu tylko w jedna strone. np. byli internowani. Tym sposobem komuna pozbywala sie opozycji. To, ze komuna upadla jest cudowne, ale to jak upadla - kto na tym zyskal, a kto stracil, to zupelnie inna sprawa. Nie jestem Agatha Christie, ale nawet dziecko wie, ze sprawca czyjes smierci jest najczesciej ten, kto najwiecej zyskuje, ale ten zysk wcale nie musi byc jawny. Moze byc tez dyskretnie podzielony, np. pod stolem i to niekoniecznie kwadratowym. 25 lat po upadku komuny, a Polacy nadal uciekaja z Polski, nadal nie widza dla siebie przyszlosci. A przeciez powinno byc odwrotnie, powinni do Ojczyzny wracac. Pewnie, ze wole dla mlodych Polakow wyjazdy na zachod, niz wywozki na wschod, nie mniej jednak, tak byc nie powinno. Wyjazdy owszem, ale nie pod ekonomicznym przymusem. Odpowiedz Link Zgłoś
derena33 Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 21:12 Z mojej klasy wyjechalo w 81 roku 1/4 ludzi. w 1989 wyjechalo kolejne kilka osob, w sumie prawie polowa. Wtedy jednak wyjezdzalo sie na zawsze, bylo to duzo trudniejsze. pierwsze bezposrednie miedzynarodowe polaczenia telefoniczne z Polska to 1993 czy 94 rok, Wiec jak sie wyjechalo w 81 roku to pozostawal tylko kontakt listowny, biorac pod uwage ze cenzurowane byly listy zagraniczne od 1981roku, to kontakt ten naprawde byl trudny do utrzymania. Teraz emigracja to male piwko, wyjedzie sie, przyjedzie sie, rodzice przyjada, jest telefon i skype. Wtedy byla tesknota, samotnosc i niemozliwosc powrotu a nawet kontaktu. Mimo to ludzie uciekali, ciekawe zjawisko w kontekscie opinii tu wyrazanych ze zycie w Polsce bylo takie mile i proste. Te kilkaset tysiecy owczesnej emigracji pewnie udalo sie na zachod w poszukiwaniu przygod..taaa. Odpowiedz Link Zgłoś
vilez Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 21:07 Też miałam wybór. I co? Nigdy młodzi w Polsce nie mieli tak źle, jak teraz. Odpowiedz Link Zgłoś
antychreza Re: Tesknie za komuna... 07.01.14, 10:27 Jestem młoda, moi rodzice kiedy byli w moim wieku mieli dużo gorzej niż ja. I zero perspektyw na zmianę. Odpowiedz Link Zgłoś
princess_yo_yo Re: Tesknie za komuna... 07.01.14, 10:33 buahahaha. ale nie widze problem. zawsze mozna wrocic do jedynie slusznej gospodarki centralnie sterowanej z ludzka twarza albo I innym eufemizmem. tylko prosze bez placzu potem ze sie nie podoba I kiedys bylo lepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 21:22 teraz ludzie nie muszą starać się o azyl polityczny a i tak z polski uciekają i to o wiele więcej niż owe 100 tysięcy Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 19:44 No wreszcie ktos to napisal. Komuna to nie tylko kolejki i mleko pod drzwiami - ale tez czasy ludzi ktorzy gineli na ulicach wiezniow politycznych cenzury strachu donosow... Odpowiedz Link Zgłoś
plater-2 Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 20:03 forum.gazeta.pl/forum/f,16256,Herbata_z_musztardowki.html Odpowiedz Link Zgłoś
laquinta Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 21:04 krejzimama napisał: > Nie tęsknie za czasami zbrodni, prześladowań, terroru oraz upodlenia człowieka. Co Ty czlowieku wygadujesz - jakich zbrodni, jakiego terroru? Przeciez w cywilizowanym swiecie zbrodniarze za swoje zbrodnie staja przed sadem (np. niemieccy zbrodniarze staneli, choc niestety nie wszyscy), a przeciez nikomu po upadku komuny wlos z glowy nie spadl, nikt za zbrodnie nie stanal przed sadem. Widzisz zatem sama, ze nie bylo zadnych zbrodni, zadnego terroru, zadnego upodlenia. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 15:53 Tęsknisz za niemożnością otrzymania paszportu? Za kartkami na żywność i używki? Za pustymi sklepami? Za kilometrowymi kolejkami? Za malucha na talony? Za cenzurą? Za brakiem wolności? Ja nie tęsknię. I mam nadzieję, że komuna już nigdy nie wróci. Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 16:51 w latach 80 tych dwa razy stałam po paszport i jakoś mi nie ubyło kilka lat temu też stałam po paszport, w kolejce aby opłacić, potem po odbiór - nastałam się wcale nie mniej, niż w latach 80 tych a może i więcej Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 20:54 No widzisz. A mój ojciec przez dwadzieścia lat nie mógł sobie wyrobić paszportu, bo nie dał się złamać i do partii nie przystąpił. O kolejkach mówiłam w kontekście pustych sklepów, do których od czasu do czasu jakieś ochłapy spożywcze/meble/pralki/telewizory przywożono. Nierzadko zdarzało się, że kolejki były kilkudniowe, albo, jak moja babcia, trzeba było stanąć pod drzwiami sklepu o 4 nad ranem, żeby mieć pewność, że towaru nie zabraknie, gdy przyjdzie jej kolej. Odpowiedz Link Zgłoś
ola Re: Tesknie za komuna... 07.01.14, 15:33 Mój dziadek do tej pory nie ma paszportu. W 1968 roku odmówił oczernienia przyjaciela-Żyda, więc sam został sklasyfikowany najpierw jako Żyd, potem jako sprzyjający wywrotowym czarnym siłom. Wywalony z pracy i z mieszkania, przez lata pracował fizycznie, żeby się utrzymać. Po paszport boi sie iść do dzisiaj. Cały czas wierzy, że ma tam teczkę i że mu nie dadzą. Zresztą widział swoją teczkę w IPN - donosili na niego najlepsi "przyjaciele". Złote czasy! Odpowiedz Link Zgłoś
konwalka Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 16:09 myśle, że ten wątek jest odzwierciedleniem największej porażki wszytskich ekip rządzących po 89 roku po prostu Odpowiedz Link Zgłoś
fomica Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 16:02 Czasy komuny pamiętam słabo, bo w chwili zmiany ustroju byłam we wczesnej podstawówce. Ale z tego co pamiętam nie ma chyba niczego czego bym mogła zazdrościć rodzicom - trybu zycia, pracy, sytuacji finansowej, wakacji. Moja obecna sytuacja jest sto razy lepsza, bardziej komfortowa niż ich wówczas. Ten sentyment do komuny to chyba taka tęsknota za młodością, gdy czlowiek 50-letni wspomina z rozrzewnieniem czasy gdy miał lat 20 i wydaje mu się że wszystko wokół niego było bardziej kolorowe. Odpowiedz Link Zgłoś
krejzimama Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 16:14 Komunizm praktycznie zastosowany Odpowiedz Link Zgłoś
vilez Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 16:38 Nie bądź naiwna., Krezji. Każdy system polityczny ma to na sumieniu. Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 16:54 czy na tym zdjęciu jest ktoś z twojej rodziny? masz znajomych na tym zdjęciu pomordowanych? Odpowiedz Link Zgłoś
to_ja_tola Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 16:35 Sorry ale jestem za mloda zeby to pamietac Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah NIE 05.01.14, 17:03 Jak w tytule - NIE, nie tęsknię. Ale - uważam porównywanie tamtego systemu i tamtych czasów z obecnym system, obecnymi czasami za ABSOLUTNIE NIEWYKONALNE. Bardzo lubię taki tam cytat z Hłaski, z pamięci podam: "Świat dzieli się na dwie połowy. W jednej jest nie do życia, w drugiej nie do wytrzymania". Tyle wspólnego - żaden z tych systemów nie jest idealny. Oba systemy są tak DIAMETRALNIE różne, że nie sensu ich porównywać. Jakby porównywać smak gruszki i kiełbasy wędzonej. Dobrze pamiętam lata siedemdziesiąte i osiemdziesiąte. Czytałam i słyszałam od świadków (ludzi, którzy to przeżyli, doświadczyli) o czasach wcześniejszych. Nie lubię upraszczania, tych zdjęć pustych półek w podręcznikach do historii. Epatowania brakiem komórek czy choćby pianki do włosów (kompletnie anachronizmy). Wszystko było bardziej skomplikowane i bardziej zróżnicowane. Nie wszystko, co było wtedy, powinniśmy wysyłać na śmietnik (to według mnie niewybaczalny błąd - skreślenie w obowiązującym dyskursie dorobku ludzi i skreślenie ludzi, którzy żyli za tej tzw. "komuny"). Za czym tęsknię? Za młodością - za nieustającym (wtedy) optymizmem i za marzeniami. I za Polską, która mogła była być po 1989. Odpowiedz Link Zgłoś
ann.38 Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 17:15 mvszka napisała: > jak się dzieckiem było to tak, ciekawe co by powiedzieli twoi rodzice? > moim się nie tęskni na pewno, może dlatego że partyjni nie byli > > Moi też nie byli partyjni, ale często wspominają, że dobrze, że żyli w tamtych czasach. Nie wiem, gdzie się czekało 10 czy 20 lat na mieszkanie. Moi mieli od kiedy pamiętam zakłdowe, a potem spółdzielcze. Wszyscy spośród znajomych i rodziny mieli mieszkania. Praca też była, więc podstawy do założenia i utrzymania rodziny były. W kolejkach niestety trzeba było postać, ale nie tak, żeby w domu brakowało papieru toaletowego, cukru czy mydła. Po prostu nie było takiej swobody, jak teraz, że się wyskoczyło do sklepu, po to co w tej chwili potrzebne. Bez problemu posłali dzieci na studia bo były stypendia. Mając wykształcenie podstawowe mieli lżej niż ich dzieci z doktoratami. Odpowiedz Link Zgłoś
landora Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 19:29 A moi na swoje mieszkanie czekali 5 lat. Wspominają stanie w kolejkach po wszystko, ogólną szarość i beznadzieję. Braki, kartki, łatanie ciuchów i upokorzenia w sklepach przed paniami świata w postaci sklepowych. Wspominają upokorzenia, by dostać paszport, strach na granicy i przepytywanki po powrocie. Obowiązkowy udział w wyborach, bo inaczej mogliby ojcu nie dać paszportu. Wspominają ceny telewizora czy samochodu w stosunku do zarobków. To, że moja mama nie dostała się na studia przez brak punktów "za pochodzenie". Wyszukiwanie mleka dla dziecka w kościelnych darach, bo normalnie można było dostać tylko zwykłe mleko w proszku (i tak mieli szczęście, że ksiądz był zaprzyjaźniony). Szynka na Święta znaleziona na tylnym siedzeniu taksówki mojego wujka - największa radość i rarytas. To był chory system, dzięki Bogu, że już jest za nami. Odpowiedz Link Zgłoś
plater-2 Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 19:56 Mieszkanie z LOCUM o powierzchni 42 m2 kosztowalo 7 tys dolarow do tego podatek. Dolar +/- 120 zl. zarabialam wtedy 3500 zl, maz podobnie. Rok 1988 mz jedzie na saksy. Potrzebujemy mieszkanie wieksze trzy pokoje cena 17.000 zl. dolar 600 zl. Ile zarabialam, nie pamietam moze 14 tys. ??? Mieszkanie z LOCUm nie bylo Twoja wlasnoscia dalej ! Bylo to mieszkanie WLASNOSCIOWE. Odpowiedz Link Zgłoś
plater-2 Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 19:51 Czy mieszkanie zakladowe bylo WLASNOSCIA Twoich rodzicow ? Czy mieszkanie spoldzielcze lokatorskie lub wlasnosciowe - bylo ich WLASNOSCIA ? Na studia do 1973 roku, kiedy to na apel towarzysza Edwarda uczelnie odpowiedzialy przyjeciem o 50% wiecej chetnych bylo sie BARDZO TRUDNO ZALAPAC. Niekoniecznie dlatego,ze bylas nieukiem. Byly PUNKTY ZA POCHODZENIE ! W zwiazku z 50% nadwyzka studentow na uczelniach o miejsce w akademiku a i o stypendium nie bylo wcale łatwo, mam gdzies tabelke z 1975 roku komu, ile za jaki "dochod na czlonka". W czasie studiow nie mialam stypendium, pracowalam zamiatajac lotnisko . Odpowiedz Link Zgłoś
nickbezznaczenia Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 19:07 Co parę lat to samo: forum.gazeta.pl/forum/w,567,90127849,147043140,Re_Czar_PRL_u_papier_toaletowy_i_inne_.html?wv.x=1 Odpowiedz Link Zgłoś
eo_n Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 19:31 Nie tęsknię. Nie znam nikogo, kto by tęsknił. Moja mama puka się w głowę, gdy słyszy podobne głosy. I nie była partyjna. W czasie przełomu byłam w liceum. Teraz mam poglądy raczej lewicowe (nie mylić z sld i innymi polskimi tworami) i nie uważam, żeby liberalny gospodarczo kapitalizm był systemem najlepszym z możliwych. U nas imho problem polega na tym, że tworzymy (jeszcze nadal) coś z niczego, a zajmują się tym często ludzie bez właściwych kompetencji (w polityce, gospodarce...) bo i skąd mieliby je mieć... Wg mnie nadal jesteśmy w okresie przejściowym. Wielu rzczy jako społeczeństwo jeszcze się nie nauczyliśmy. Do tego doszedł ostatni światowy kryzys i efekty są jakie są. Nie wiem jak Wy, ale ja naprawdę nie znam ludzi, którzy sobie nie radzą. Lepiej lub gorzej, mają łatwiej lub trudniej, ale każdy jeden osiągnął znacznie więcej niż mógłby w komunizmie. Mam takie szczęście do ludzi, czy jednak zwykle można sobie poradzić - i to nawet pochodząc z mniejszej miejscowości, czy niezamożnej rodziny? Odpowiedz Link Zgłoś
landora Re: Tesknie za komuna... 06.01.14, 13:10 Ja też. Część ma bardzo dobrą pracę, część średnią, ale wszyscy pracują. Część ma mieszkanie, część ma kredyt , część wynajmuje. Nie wiem o co taki krzyk - posiadanie własnego mieszkania naprawdę nie jest prawem. Nie radzi sobie mój wujek, który uparcie twierdzi że pracy nie ma, więc nawet nie szuka, i jego córka, która studiuje jakiś smieciowy kierunek i nie chce jej się robić nic ponadto. Założę się, że po ukończeniu będzie jęczeć, że pracy brak. Odpowiedz Link Zgłoś
marzeka1 Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 19:38 Komuny źle nie wspominam od strony jedzeniowo- zakupowej z jednego tylko powodu: mój śp. ojciec umiał w cudowny sposób wykorzystać słowo "załatwić"- no umiał załatwić wszystko, no prawie wszystko, bo na telefon czekaliśmy ponad 10 lat. Moi teściowie na swoje spółdzielcze mieszkanie czekali 15 lat, wcześniej z rodziną mieszkając z mieszkaniach służbowych. Nie, nie tęsknię za tamtymi czasami, za siermięgą tych lat, ALE zgadzam się z Vilez z jednym: dzisiaj sytuacja młodych bez układów i znajomości w rodzinie- to często praca na śmieciówce za nieduże pieniądze, problemy z usamodzielnieniem się. Mam znajome koleżanki znaczenie ode mnie młodsze, mają 30 lat- i po rozmowach z nimi widzę jedno: one dzieci nie mają jeszcze , chociaż chcą już bardzo, bo niepewność pracy, ale większość ich znajomych siedzi za granicą i tam zakłada rodziny, mają tam po 2-3 dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
lady-z-gaga Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 19:55 > Mam znajome koleżanki znaczenie ode mnie młodsze, mają 30 lat- i po rozmowach z > nimi widzę jedno: one dzieci nie mają jeszcze , chociaż chcą już bardzo Gdyby zdecydowały się na życie skromne, jak w PRL, to i na dzieci by wystarczyło Proponowałabym przypomniec sobie, czy każdy miał wtedy najnowszy model telewizora, jak wyglądały mieszkania, ile par butow miała przeciętna Polka, ile ciuchów....a potem porownac to z obecnym poziomem życia, gdzie tzw minimum życiowe, ktore ludzie maja w głowach, ulokowane jest na poziomie takim, jaki oglądamy w zachodnich filmach Tyle, że my wtedy żylismy skromnie i nawet butelka pachnącego szamponu była luksusem, ktorego nikt nie oczekiwał na co dzień. Odpowiedz Link Zgłoś
antychreza Re: Tesknie za komuna... 07.01.14, 11:20 Moi rodzice zdecydowali się na dziecko mieszkając z teściami i nie mając mnóstwa rzeczy - bo nie widzieli innego wyjścia ani szansy na zmianę swojej sytuacji. Sami to otwarcie przyznali. Mieli rację, dostali mieszkanie w 1989 r. Odpowiedz Link Zgłoś
malchance901 Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 19:34 Pomimo, że czasy komuny przypadały na moje dzieciństwo nijak nie mogę znaleźć powodów żeby za nią tęsknić, no bo niby za czym? Poniżającym gapieniem się w kolorowe wystawy Pewexu, przymusowymi pochodami pierwszomajowymi, kilometrowymi kolejkami za papierem toaletowym, mięsem (sama stałam), nawet te chwalone kolonie to była porażka, bo polegało to na tym że wysyłano nas do jakiejś mieściny na końcu świata, gdzie robiliśmy to samo co w domu - grałyśmy w gry planszowe, karty i ping ponga, podczas gdy wychowawcy chlali, w dodatku z jednej wróciłam z pamiątką w postaci wszawicy. Pojechałam dwa razy i nic nie było mnie w stanie zmusić do następnego, wolałam już siedzieć w mieście. Te superwczasy z FWP to też była nędza do tego gdzie i za ile się dzisiaj podróżuje - siedem razy pod rząd byliśmy w Ustroniu Morskim, bo tam był jedyny ośrodek wczasowy do którego można było dostać przydział, aczkolwiek muszę przyznać że z nimi wiążą się chyba moje najmilsze wspomnienia z czasów PRL-u. Z mieszkaniami też była tragedia - moi rodzice dostali M2 45m ze ślepą kuchnią po 7 latach odkładania i to tylko dlatego bo ojciec znalazł dojście do jakiegoś partyjniaka, który za niemałą łapówkę załatwił przydział. Moi chrzestni nie mieli niestety tyle szczęścia i znajomości, więc od babci dali radę wyprowadzić się dopiero po 17 latach od ślubu, na 40-te urodziny wujka. Takie to były piękne czasy. Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 19:49 Amen. Tez tak te pie..ne kolonie wspominam. Odpowiedz Link Zgłoś
kkalipso Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 20:03 Trzeba jeszcze dodać 2 letnią służbę wojskową po której co 4 synek ematki wracałby chory psychicznie i tabun alkoholików bo piło się od rana do nocy w urzędach , szpitalach . Biedniejsi tytoń z kiepów robili a skrecali z gazety ......cudnie było . Na szczęście granice otworzyli i jakieś pomarańcze czy banany można było na oko ujrzeć albo powąchać w szkole na przerwie Odpowiedz Link Zgłoś
plater-2 Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 20:20 Zebractwo bylo zabronione. W smietnikach nie bylo czego szukac. Dzis ludzie wyrzucaja zupelnie nowe rzeczy i jeszcze marudza, ze im źle, cholera ! Odpowiedz Link Zgłoś
kkalipso Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 20:46 Ja pamiętam jak kolekcjonowałam etykietki po czekoladach i przyznaję , że raz w śmietniku grzebałam inne od koleżanek w zamian z coś tam dostawałam. Odpowiedz Link Zgłoś
antychreza Re: Tesknie za komuna... 07.01.14, 11:51 Moi dostali 3 pokoje tylko dlatego, że mama była pracownikiem naukowym z pensja niższą niż sprzątaczki w jej instytucie. Jak dziadek zobaczył te luksusy (tzn. dodatkowy pokój), to wrzasnął, że przecież w ich starym mieszkaniu służbówka była większa. Odpowiedz Link Zgłoś
jan.kran Re: Tesknie za komuna... 07.03.14, 11:00 www.youtube.com/watch?v=IYA17uPUdBg Dla osób z krótką pamięciąPP A ja jak czytam te tęsknoty za komuną to marzę żeby tych tęskniących wsadzić w wehikuł czasu i posłać na tydzień w kocńowy PRL. Potem byśmy podyskutowali www.youtube.com/watch?v=2Pk3ym7VTRA Zresztą film o tym był , polecam)) Odpowiedz Link Zgłoś
plater-2 pokolenie zmrnowanych szans 05.01.14, 19:40 Nie dowieźli dziś mleka, a tu życie ucieka i samotność doskwiera jak pieńkowi siekiera. Smuga cienia wciąż szersza, mija młodość nie pierwsza, słońce jakby mniej ostre, kumpel zasnął pod mostem... Wredne życie się przetacza jak po grudzie, niepotrzebne, głupie dni połyka czas... Pokolenie utraconych złudzeń, generacja zmarnowanych szans. Brednia kwitnie i głupstwo, chamstwo, draństwo, oszustwo, w tym królestwie talonów but określa świadomość. Rdzą zwątpienia przeżarte głowy niegdyś otwarte. Przegryzione sumienia, przepełnione więzienia. Nalać jeszcze jednego? Ależ, panie kolego, niepotrzebne mecyje - i tak zaraz wypiję! Potopimy nasze wierne serca w wódzie, zanim wreszcie nagła krew zaleje nas: pokolenie utraconych złudzeń, generacja zmarnowanych szans. Porobiło się w świecie, rozumiecie i wiecie... Te inflacje, recesje, stresy-biesy, depresje... Jak lądują chłopaki? Kto pozostał nam z paki? Tamten w Wiedniu, ten w PRON-ie, inny łowi okonie. Wszyscy jadą gdzieś w lasy, a ja czuję się czasem, jakbym stał z chustką w dłoni sam na pustym peronie. Pogrążeni w otępieniu i w obłudzie, kiedyś może spróbujemy jeszcze raz... Pokolenie utraconych złudzeń, generacja zmarnowanych szans. Odpowiedz Link Zgłoś
lady-z-gaga Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 19:40 Marzę o tym, żeby zdarzył się się cud i wszystkie chwalczynie czasów "za komuny" obudziły się jutro rano np na Białorusi. Naprawdę Wam tego życzę, z całego serca. Sama głupota to mało, trzeba byc chyba komuszym/partyjnym dzieckiem, żeby wypisywac brednie o łatwo zdobytych mieszkaniach i braku większych problemow życiowych w tamtych czasach. Rzyg. Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 19:52 A faceta na bialorusi wlasnie zamkneli bo krecil filmy o swojej fabryce i wrzucal na yt. Posiedzi w gulagu to sie nauczy... To mi jeszcze przypomnialo - bo tu z tego co widze glownie pochodzenie robotnicze glosuje - ojciec mojej ciotki byl w ak zostal zabity w katyniu. Matka nigdy nie dostala zadnej legalnej pracy i ogolnie byla przesladowana przez system (przed dokwateriwanie meliniarskich lokatorow np) bo nachalnie zadala wyjasnienia sprawy. Dziecko nie dostalo sie na studia... Odpowiedz Link Zgłoś
lady-z-gaga Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 20:00 Pochodzenie nie ważne, kluczowe chyba jest to, że wypowiadają się osoby, ktore nie były w tamtych czasach dorosłe, a dodatkowo mają braki w edukacji. Bo żeby pisac, że pieniądze miały wtedy większą wartość, to trzeba naprawdę mieć siano w głowie. Odpowiedz Link Zgłoś
plater-2 Jak w USA sie zylo 05.01.14, 20:19 Wystarczy analiza jezyka, jakim sie wtedy mówiło, czego pokolenie urodzone po 1983 juz nie pamieta. "Rzucili" do sklepu kielbase po 16 zl za kg, ale "dawali" tylko po dwa kilo. Wyjasniam - nie tylko trzeba bylo zaplacic (nic za darmo nie dawali) ale nawet kartki wyciagnac z kieszeni.tO ZE SIE ZAPLACILO TO JUZ BYL MALO ZNCZACY SZCZEGOL, PIENIADZE NIE MIALY ZADNEJ WARTOSCI W SOCJALIZMIE. Kawał - "Czym rózni sie PRL od USA ? Niczym. Tam jest 52 stany u nas 52 wojewodztwa. I u nas tez wszystko mozna kupic za dolary". Jak w USA a nawet jeszcze lepiej wszystko bylo za darmo i nie plcilo sie w ogole podatkow !!!! Zyc nie umierac !!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
pulcino3 Re: Jak w USA sie zylo 05.01.14, 20:23 Bredzisz- kasa była, towaru nie było. Odpowiedz Link Zgłoś
plater-2 wymiana towarowo-pieniezna lub barter uslug rodzin 05.01.14, 20:35 Czyli sam sobie odpowiedziales, ze pieniadz nie mial wartosci ! Liczyly sie "dojscia", "uklady", "talony", "przedplaty" i "zapisy na towary", ktore zapobiegaly kilometrowym kolejkom i bijatykom pod sklepami. Poza tym , jak w spoleczenstwa przedprzemyslowych - ludzie wymieniali towary i uslugi. Apel: "Zdecydowanie wiecej lekcji ekonomii w szkolach zamiast lekcji o unii Europejskiej". Odpowiedz Link Zgłoś
olena.s Re: wymiana towarowo-pieniezna lub barter uslug r 05.01.14, 22:15 I jeszcze to znienawidzone słowo 'załatwić'. 'Skombinować'. Co oznaczało często zwyczajnie paserstwo - bo załatwienie farby do pomalowania ścian oznaczało nabycie jej od kombinatora zatrudnionego na budowie, ktory zwyczajnie ją zwijał. Odpowiedz Link Zgłoś
antychreza Re: wymiana towarowo-pieniezna lub barter uslug r 07.01.14, 12:32 Moja babcia jeszcze pod koniec lat 90-tych jak wracała ze sklepu, to mówiła, że załatwiła mleko, jajka, ser itp. Tak jej zostało z czasów kiedy żeby kupić trzeba było mieć albo nogi ze stali do stania w kolejce, albo chody u sklepowej. Odpowiedz Link Zgłoś
pulcino3 Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 20:20 Jasne, dziś pieniądz w Polsce ma taka wartość, że hej! Po opłaceniu czynszu i mediów z mojej średniej krajowej zostaje kilak stówek na waciki, już w pierwszym dniu wpłynięcia wypłaty. Żeby było śmieszniej- nie mam kredytu, mieszkanie mam własnościowe. Gdyby nie pensja M to przez cały miesiąc z dziećmi wpierdzielałabym szczaw i mirabelki. Odpowiedz Link Zgłoś
lady-z-gaga Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 20:26 Jakie media płacisz i jaki czynsz? bo wiesz, jak się mieszka w 3 pokolenia w jednym mieszkaniu, to nie wychodzi dużo za opłaty... komórek nie było, internetu nie było, stacjonarny mało kto miał, płaciło się tylko czynsz, światło i gaz. Prąd był tani, fakt, ale z prądochłonnych sprzetów w domu były: telewizor, pralka, lodówka. Wyrzuć całą resztę, a przede wszystkim kup czajnik z gwizdkiem będziesz płaciła mniejsze rachunki. Odpowiedz Link Zgłoś
pulcino3 Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 20:33 W dzieciństwie nie mieszkałam z trzema pokoleniami , mieszkaliśmy w bloku, z czynszem na dzisiejsze coś ok 80 zł w tym CO, Gdybym dziś mogła zapłacić 80 zł/m-c za mieszkanie z ogrzewaniem to bym wychwalała swoją sytuację pod niebiosa. ps. mam czajnik na gaz już od kilku lat zawstydziłam cię? Odpowiedz Link Zgłoś
plater-2 Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 20:37 To bylo WASZE WLASNE MIESZANIE, panie Kowalski ? Panie Kowalski, Panie Wiśniewski, patrz Pan jak miasto rośnie nam, żelazobeton, wapno i deski, wielka budowa szczęścia bram. Jest Pan, Panie, przedmiotem troski, Panie Kowalski, Panie Kwiatkowski. Dla Pana szkoły, dla Pana mosty, dla Pana się rozwija plan. A gdzie Pan mieszka, Panie K.? Czy Pan z ogródkiem willę ma? Czy Pan się ciśnie jak ta mysz? To całkiem nie ma znaczenia, albowiem Panie czyż... Czyż mogą gniewać rzeczy te, kiedy ogólnie nie jest źle i statystycznie żyje się fest, to wszystko wspólna własność jest. Panie Kowalski, Panie Kwiatkowski, chodź Pan na Ciuchy, niech ja sko... tam od krawata aż do podwiązki tanio Pan kupi, że ho ho. Wyjdziesz Pan stamtąd jak baron czeski, Panie Kowalski, Panie Wiśniewski. Już jesteś lordem i gryziesz pestki, a panny Ci uśmiechy ślą. Jak Pan się nosi Panie K.? Czy Pan z łososia futra ma? Czy Pan jest goły jak ta mysz? To całkiem nie ma znaczenia, albowiem Panie czyż... Czyż mogą gniewać rzeczy te, kiedy ogólnie nie jest źle i statystycznie żyje się fest, to wszystko wspólna własność jest. Panie Kwiatkowski, Panie Wiśniewski, motoryzacja na sto dwa. Dziś nawet smarkacz, co gryzie pestki do czterech kółek pociąg ma. Może być skoda, może być moskwicz, Panie Kowalski, Panie Kwiatkowski. W szumie silnika znikają troski i tylko wicher w uszach gra. Więc czym Pan jeździ, Panie K.? Czy Pan już cztery kółka ma? Czy wciąż w tramwaju, jak ta mysz? Zresztą to nie ma znaczenia, albowiem Panie czyż... Czyż mogą gniewać rzeczy te, kiedy ogólnie nie jest źle i statystycznie żyje się fest, to wszystko wspólna własność jest. Panie Kwiatkowski, Panie Kowalski Przemysł nam kwitnie, buzi dać. I w całym kraju słychać oklaski, znów się spisała dzielna brać. Widzę też Pana tam profil boski, Panie Kowalski, Panie Kwiatkowski. Dla Pana huty, dla Pana kioski, tylko wybierać, tylko brać. Więc jak Pan żyje, Panie K.? Czy Pan interes własny ma? Czy też Pan w tłoku, jak ta mysz? Zresztą to nie ma znaczenia, albowiem Panie czyż... Czyż mogą gniewać rzeczy te, kiedy ogólnie nie jest źle i statystycznie żyje się fest, to wszystko wspólna własność jest. Panie Kwiatkowski, Panie Kowalski barwami tęczy wiosna gra. Zachodzącego słoneczka blaski, czy ładniejszego Pan co zna? Dla Pana wschodzi, dla mnie zachodzi, Panie Kowalski, jak to w przyrodzie. Dla Pana kwiaty kwitną w ogrodzie, dla Pana noc gwiazdami gra. Panie Kowalski, Panie Wiśniewski tyle Pan pięknych dziewczyn zna. A wszystkie chodzą nie licho wie z kim tylko przy każdej Pan lub ja. Słoneczko blednie przy kobiet blaskach Pani Wisniewska, Pani Kowalska. Każda pyskata, każda warszawska i nogi aż do ziemi ma. A jak się nosi Pani twa? Czy modny kołnierz z nurków ma? Czy wciąż te króle a la mysz? Zresztą to nie ma znaczenia, albowiem Panie czyż... Czyż mogą gniewać rzeczy te, kiedy ogólnie nie jest źle grunt, że dziewczyny kochają nas a na zmartwienia będzie czas. Jak skończy się historia ta, czy głębszy morał na dnie ma. Przyniesie uśmiech, żal czy łzy. To wszystko nie ma znaczenia, albowiem Panie gdy... Gdy dwoje młodych kocha się, to już w zasadzie nie jest źle i w takim składzie żyje się fest to najważniejszy sekret jest. Odpowiedz Link Zgłoś
lady-z-gaga Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 21:26 Nie zawstydziłaś, ale zaimponowałaś czajnik tradycyjny to rozsądne posunięcie, ale do ekonomii z czasów komuny jeszcze i tak daleko Odpowiedz Link Zgłoś
plater-2 ABSURD sptaj mamy o rachunki 05.01.14, 21:42 Moja Mama za kawalerke komunalna 24 m2 placila okolo 200 zl za Gierka. W tym woda CO i smieci. Gaz i prad na licznik. Odpowiedz Link Zgłoś
ola Re: ABSURD sptaj mamy o rachunki 07.01.14, 15:42 i teraz odpowiedz sobie dlaczego ten system się zawalił? Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 21:31 głupoty piszesz moje pierwsze wspomnienia to wynajmowana kuchnia letnia, po roku następna kuchnia letnia, dopiero jak miałam prawie 4 lata, to rodzice dostali mieszkanie lokatorskie - mieszkaliśmy tam w czwórkę czyli dwoje dzieci plus rodzice a nie w trzy pokolenia. Tak na marginesie - do dziś mam czajnik z gwizdkiem, bo elektryczny pożera mi za dużo prądu, to samo z żelazkiem - prasuję jak muszę. Kuchenka - gazowa. Żadnych dodatkowych cudów, co to prąd pożerają. Bo płacę 100 kilkadziesiąt zł na miesiąc więc wiesz....muszę dobrze zaciskać pasa, coby owej kwoty nie przekroczyć w rozliczeniu. Sama słody cz dziś żyć - dopiero co czytałam wątek dziewczyny zatrudnianej w kółko na lewo, na śmieciówki i bez pensji w terminie albo i bez pensji w ogóle....taaaa kopnęliśmy komunizm w de ale to co dziś mamy..... Odpowiedz Link Zgłoś
lady-z-gaga Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 21:38 dopiero jak miałam prawie 4 lata, to rodzice dostali mieszkanie loka > torskie - mieszkaliśmy tam w czwórkę czyli dwoje dzieci plus rodzice a nie w tr > zy pokolenia. Co to znaczy lokatorskie? istniały mieszkania kwaterunkowe i spółdzielcze. Ile metrów dostali Twoi rodzice dla 4osobowej rodziny? Odpowiedz Link Zgłoś
misterni Re: Tesknie za komuna... 06.01.14, 13:16 Własnościowe też istniały. Moi rodzice nabywali mieszkanie drogą kupna. Odpowiedz Link Zgłoś
lady-z-gaga Re: Tesknie za komuna... 06.01.14, 14:25 za złotówki czy za dewizy? i w ktorym roku? Odpowiedz Link Zgłoś
misterni Re: Tesknie za komuna... 06.01.14, 14:41 Za złotówki, w 78'. Było coś takiego jak własnościowe mieszkanie w tamtych czasach. Dopytam mamy przy okazji jak wyglądał proces nabywczy, ale z tego co kojarzę, wykupywało się je od spółdzielni. Odpowiedz Link Zgłoś
misterni Re: Tesknie za komuna... 06.01.14, 16:38 Już wiem, aż zadzwoniłam do rodzicielki . Rodzice czekali na to mieszkanie około 7-8 lat i wpłacali raty do spółdzielni mieszkaniowej przez ten okres. W momencie gdy się do niego wprowadzaliśmy, było już własnościowe. Po niecałych 30 latach sprzedaliśmy je za bardzo przyzwoite pieniądze. Odpowiedz Link Zgłoś
lady-z-gaga Re: Tesknie za komuna... 06.01.14, 16:48 Rozumiem czyli jednak tzw spółdzielcze prawo własnościowe, a to nie to samo, co kupno mieszkania na wolnym rynku. Wtedy, kiedy rodzice nabyli mieszkanie, nie mogliby go sprzedać, zrobili to dopiero po latach - w innym ustroju Odpowiedz Link Zgłoś
heca7 Re: Tesknie za komuna... 06.01.14, 17:30 Na podobnych zasadach moi rodzice kupili szeregówkę w '68 roku. Przystąpili do spółdzielni. Mieli wtedy jedno dziecko i ...23 lata mama i ...30 tata. Odpowiedz Link Zgłoś
misterni Re: Tesknie za komuna... 06.01.14, 18:31 Nie wiem, czy nie mogli, nie próbowali wcześniej . Ale przypomniał mi się fenomen z autami . Otóż auto (używane) nabyte w roku powiedzmy 1981, zyskiwało na wartości np w roku 1988 Casus w przypadku auta mojego Taty - kupił starego fiata 125p na początku lat 80'. sprzedał po około 8 latach za cenę, która pozwala nabycie uzbrojonej działki 800 m2 i fortepianu w b. dobrym stanie. Odpowiedz Link Zgłoś
lady-z-gaga Re: Tesknie za komuna... 06.01.14, 19:01 Popyt przewyższał podaż - ot i cała tajemnica rosnących cen. Odpowiedz Link Zgłoś
noname2002 Re: Tesknie za komuna... 06.01.14, 10:45 głupoty piszesz > moje pierwsze wspomnienia to wynajmowana kuchnia letnia, po roku następna kuchn > ia letnia, dopiero jak miałam prawie 4 lata, to rodzice dostali mieszkanie loka > torskie - mieszkaliśmy tam w czwórkę czyli dwoje dzieci plus rodzice a nie w tr > zy pokolenia. A moje pierwsze wspomnienia, to mieszkanie kątem u dziadków, rodziców mojej mamy, 7 osób na dwóch pokojach. Na mieszkanie czekaliśmy 10 lat. A rodzice zdecydowanie nie byli niezaradni, pracowali na kierowniczych stanowiskach, po przemianach założyli własną firmę i dobrze zarabiali. Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Tesknie za komuna... 06.01.14, 14:31 widocznie byli niezaradni, skoro mieszkali z dziadkami moi rodzice nigdy nikomu na głowie nie siedzili, dązyli do celu i ten cel osiągnęli ale jak się wygodnie siedzi u dziadków.... 10 lat czekali na mieszkanie? a dziś kredyty bierze się na 40 lat... no po prostu życ nie umierać Odpowiedz Link Zgłoś
lady-z-gaga Re: Tesknie za komuna... 06.01.14, 15:36 Niektórzy ludzie kupują mieszkania za gotówkę, nie potrzebują kredytów. Wystarczy zarobić. Nie mogłaś tak? Widocznie jestes niezaradna. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Tesknie za komuna... 06.01.14, 15:44 Ona ci coś zrobiła osobiście, że jesteś taka złośliwa? Proszę, zapytaj ile forumek kupiło za gotówkę mieszkanie lub dom, w którym mieszkają. Odpowiedz Link Zgłoś
lady-z-gaga Re: Tesknie za komuna... 06.01.14, 15:59 Przeczytaj wszystkie wypowiedzi w tym wątku, a potem komentuj. Zresztą chyba nawet nie czytałaś postu na ktory bezpośrednio odpowiadałam, bo zrozumiałabyś ironię. Odpowiedz Link Zgłoś
noname2002 Re: Tesknie za komuna... 06.01.14, 23:18 widocznie byli niezaradni, skoro mieszkali z dziadkami > moi rodzice nigdy nikomu na głowie nie siedzili, dązyli do celu i ten cel osiągnęli Po prostu mieszkali w dużym mieście a nie w pipdówie jak Twoi, kolejki do mieszkań były dłuższe. > 10 lat czekali na mieszkanie? a dziś kredyty bierze się na 40 lat... no po pros > tu życ nie umierać Ale mieszkasz od razu w tym mieszkaniu, nie ciśniesz się z rodzicami czy teściami, ani nie przepadają Ci pieniądze tak jak przy wynajmie. Swoją drogą jak trzeba mieć wyprany mózg, żeby się cieszyć z tego, że jako dziecko się spędzało czas w kolejkach za podstawowymi artykułami zamiast się bawić czy uczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Tesknie za komuna... 07.01.14, 08:39 spoko, i miałam czas uczyć się i stanąć od czasu do czasu w kolejce, nie ubyło mi wyobraź sobie no ale jako dziecko pomagałam rodzicom, miałam swoje obowiązki a nie tylko nauka - albo udawanie, że się uczę całymi dniami - mi wystarczyły dwie-trzy godziny na odrobienie lekcji, na przygotowanie się a reszta wolnego czasu albo dodatkowe obowiązki albo podwórko i wesz - faktycznie miałam czasem radość jak w takiej kolejce coś konkretnego udało się wystać Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e Re: Tesknie za komuna... 07.01.14, 09:03 No ale w jaki sposob to ile ci czasu praca domowa zabierala jest z komunizmem zwiazane to ja juz nie wiem... Odpowiedz Link Zgłoś
plater-2 bardzo tanio bylo za PRL 05.01.14, 20:30 Jak wezmiesz rocznik statystyczny z powiedzmy 1976-1977 roku znajdziesz tam: jajko - 3,60, maslo kostka 250 g 17,20, smietana 6,20 mala butelka. O kurka - tanio było za PRL !!!!!! Tylko, zeby kupic za te cene cokolwiek w sklepie spozywczym, trzeba bylo (nie mowie o latach 80 !) ustawic tesciowa przed sklepem juz okolo 6 rano n czatach. Mile czas spedzila, pogadala z przyjaciolkami. Jak dawali po 2 sztuki, to ci zakupy zrobila i czula sie przydatna.Albo byc tam osobiscie jako matka na urlopie wychowawczym bezplatnym !!!!!! A jak byles normalnym czlowiekiem, ktory prcuje na siebie ok 8-10 godz. dziennie to szedles do komercyjniaka i kupowales po cenach komercyjnych, kolego. I na waciki Ci nie zostalo, bo ich nie bylo w handlu. prosiles tesciowa pielegniarke, zeby ci waty w szpitalu ukradla. Mozna bylo sie tez zaopatrywac w mieso i nabial na rynku we wtorek i piatek albo u baby z cielecina ewentualnie chlopa z jajami. ceny wolnorynkowe. Jak miales dzielke pracownicza to sobie kupowales sekator produkcji polskiej za 3o zl (dosc tanio) tylko ten "sekator" sie najlepiej nadawal do krojenia kurczaka (o indyki bylo raczej ciezko). A jak miales ambicje zostac sadownikiem albo szkolkarzem to pisales "Pomoc dajcie mi rodacy zza Oceanu, dolarow mi ciociu przyslij, to sobie w Pewexie przemyslowym kupie porzadne narzedzia. A zareszte porzadne modne spodnie". Odpowiedz Link Zgłoś
pulcino3 Re: bardzo tanio bylo za PRL 05.01.14, 20:38 podajesz cenę spożywki, a jaki stosunek wypłaty był do tego? Napisz ile się zarabiało. Odpowiedz Link Zgłoś
plater-2 Re: bardzo tanio bylo za PRL 05.01.14, 20:53 W 1979 jako mloda dobrze zapowiadajaca sie inzynierka zarabialam po stazu 3500. Ale ja zarabialam bardzo malo, bo pracowalam w spoldzielczosci mieszkaniowej, ktora placila tragicznie malo, ale bonusem byly sluzbowe mieszkania i mozliwosc (jak sie bylo grzecznym) skrocenia stazu oczekiwania na "wlasne" (=lokatorskie z mozliwoscia wykupu jako "wlasnosciowe"). Potem to juz sierpien 80, inflacja i kompletnie zdestabilizowany rynek. Moj sasiad spawacz w stoczni zarabial 6000 i smial sie ze mnie - moich ambicji i zarobkow. Ale spawacze w stoczni to byla elita !!! Mieli zakladowe sklepobufety i ciagle grozili,ze jak nie bedzie w nich dobrego zaopatrzenia to.... beda palic papierosy zwane KOMITETY !!! A rzad i Towarzysz ! Sekretrza sie z nimi liczyl, bo na ich prcy opieral sie caly system gospodarczy. Przeczytaj postulaty ( 21) - sierpien 1980. Gdybym podjela prace w jakim "wiodacym zakladzie" pewnie bym zarabiala ze 200 wiecej. Urodzilam dziecko, urlop wychowowczy platny 1750 zl, nastepny urlop... Zylismy z tego, ze maz na saksy jezdzil systematycznie. Odpowiedz Link Zgłoś
stara_zgredka Re: Tesknie za komuna... 06.01.14, 21:50 Nie wiem czemu uważasz, że pochodzenie robotnicze daje jakiś pozytywny obraz komuny Jestem dzieckiem robotników, przełom przypada na okres mojego liceum i nie, nie wspominam dobrze komuny. I jak czytam pienia pochwalne co poniektórych to się zastanawiam jak to możliwe, że mieli takie możliwości jak zamiana mieszkania, czy kupno samochodu. Ja to pamiętam mniej więcej tak: pierwsze 10 lat życia to mieszkanie w hotelu robotniczym (2 dorosły+1 dziecko w pokoju 12mkw, wspólna kuchnia, wspólna łazienka, wspólny kibelek na osiem mieszkań/rodzin), potem dostaliśmy mieszkanie w bloku (rodzice zapisali się do spółdzielni od razu po ślubie, czyli na mieszkanie czekali 13 lat). Meble do nowego mieszkania wystane w kilkudniowej kolejce (akurat prawie równocześnie mieszkanie dostał mój wujek, więc rodzice i wujostwo zmieniali się w tej kolejce, dzięki czemu dość długo zarówno u nas jak i u nich stał ten sam zestaw: meblościanka + kanapa + ława ). Żeby było radośniej to w okresie kiedy ludzie się wprowadzali w bloku nie działała żadna winda więc wszystko wnosiło się po schodach (blok 16-piętrowy). Chyba przy każdym uruchamianiu i wyłączaniu co, czyli jesienią i wiosną, nie było przez kilka dni ciepłej wody. Zaopatrzenie: może i były te wychwalane tu przez kogoś serki homogenizowane, ale obiadu z tego to raczej nie ugotuje Za to na wszystko trzeba było "polować", jak tylko zobaczyło się jakąś kolejkę to trzeba było w niej stanąć, bo może coś się dostanie: ser żółty, masło (pamiętacie solone masło na wagę), herbatę, papier toaletowy, podpaski itd. itp. (no rzeczywiście kwintesencja beztroskiego dzieciństwa - noszenie ze sobą pewnej ilości pieniędzy i polowanie na towary pierwszej potrzeby ). I nie mówię tu nawet o okresie kartkowym, kiedy kartki były prawie na wszystko (osobiście pamiętam przynajmniej jeden rok szkolny, kiedy zeszyty, bloki, ołówki i trampki kupowałam na talon). Zarobki rodziców starczały od pierwszego do pierwszego, nie pławiliśmy się w dobrobycie, taki był stosunek cen do przeciętnych zarobków i ciężko było coś odłożyć. Wczasy pracownicze: do wyboru dwa ośrodki, kolonie - to samo dwa ośrodki kolonijne (dwa zakłady pracy), za granicę udało nam się wyjechać na Węgry do Budapesztu coś koło '85. Przy okazji tak wychwalanego tu dostępu do pracy i "nie muszenia" pracowania po 16h. Chyba do połowy lat 80. nie można było podjąć dodatkowej pracy na jakikolwiek ułamek etatu, nawet jeśli ktoś chciał. Pamiętam, że jak tylko zmieniono ten przepis, to ojciec znalazł dodatkową pracę i zaczęło nam się trochę lepiej powodzić, udało się nawet uzbierać na 12-letniego malucha. To tak mniej więcej z punktu widzenia robotniczego dziecka Co nie zmienia faktu, że mam też fajne wspomnienia ze szkoły, z zabaw na trzepaku i buszowania po podwórkach i mimo wszystko nawet miło wspominam kolonie i wczasy pracownicze. Ale nie, nie chciałabym aby komuna wróciła... Odpowiedz Link Zgłoś
landora Re: Tesknie za komuna... 06.01.14, 13:13 Ja też, ja też! Albo może taka mini podróż w czasie. Odpowiedz Link Zgłoś
kkalipso Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 19:51 Musiałbym upaść na głowę , żeby tęsknić za komuną czyli za czym za "więzieniem" człowieka w ułudzie. Biedzie. Do tej pory płacimy za tę nasza komunę , weź przestań ... Odpowiedz Link Zgłoś
ann.38 Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 20:40 plater-2 napisała: > Czy mieszkanie zakladowe bylo WLASNOSCIA Twoich rodzicow ? > Czy mieszkanie spoldzielcze lokatorskie lub wlasnosciowe - bylo ich WLASNOSCIA (....) > > W zwiazku z 50% nadwyzka studentow na uczelniach o miejsce w akademiku a i o > stypendium nie bylo wcale łatwo, mam gdzies tabelke z 1975 roku komu, ile za > jaki "dochod na czlonka". > W czasie studiow nie mialam stypendium, pracowalam zamiatajac lotnisko . > Plater, mieszkanie zakłdowe ani lokatorskie nie było własnością, ale można było w nim mieszkać jak w swoim. Trudno żeby zakładowe było własne skoro płaciło się tylko czynsz. Lepiej wynajmować i oddawać pensję właścicielowi? Chyba nie. My mieszkaliśmy nawet jak rodzic, który je dostał nie pracował w tym zakładzie. A lokatorskie w ramach uwłaszczenia stało się własnościowym. Nie musi być własne, ważne, że można się tam zameldować na stałe i mieszkać do końca życia. Może dzisiejsze rozwiązania z zakupem na własność są dobre dla korzystających z pomocy rodziców- zamieszkanie u nich i odkładanie kasy itd ale dla samodzielnych, którzy muszą wynająć i sami odłożyć na własne, to chyba tak fajnie nie jest. Co do studiów, to pewnie sytuacja się zmieniała, bo jednak mówimy o długim okresie. Ja miałam stypendium naukowe i akademik, jak większość moich koleżanek ze studiów. Punkty za pochodzenie chyba były już zniesone, bo ich nie pamiętam. Odpowiedz Link Zgłoś
plater-2 W przedszkolu naszym nie jest zle 05.01.14, 21:10 Najlepiej miec wlasne i ponosic TYLKO KOSZTY UTRZYMANIA i ew. kataster. Nie byc wyrobnikiem-czynszownikiem zakladu pracy, ktory ci to "dobrodziejstwo mieszkania zakladowego" swiadczy. Mieszkajac we "wlasnosciowym" mieszkaniu dalej nie jestes jego wlascicelka, choc wybulilas mase kasy na "pakiet uprawnien do niego (czyli sciama). I bulisz na innych, niewydolny system ogrzewania tych budynkow itp. Jak zechcesz "sprzedac" to mieszkanie (czyli za pieniadze odstapic komus pakiet uprawnien dodatkowych, ktory niestety musialas wykupic, zmuszona okolicznosciami, to sie rozczarujesz, nieprawdaz ? Mysmy tez mieszkali w zakladowym, bo jakie inne mielismy mozliwosci ? LOCUM - ceny podalam ! Minusem bylo to, ze jak nie bylas "grzeczna i nie klaskalas", a pilnowal tego sekretarz POP zakladu pracy, to cie z tego super mieszkania zakladowego wypieprzyli i szlas mieszkac do mamusi, albo musialas wynajac prywatnie. Albo maz jechal na saksy i ciezko zasuwal, jak dzis, zeby kupic w LOCUM, albo dac ogloszenie "osoab powracajaca zza granicy kupi mieszkanie lub maly domek - tylko powazne oferty" DDDD W przedszkolu naszym nie jest źle, zabawek mamy tutaj w bród Po całych dniach bawimy się w coraz to inny trud Pani nam przypatruje się pilnuje, gdzie zabawy kres W przedszkolu naszym nie jest źle, kiedy się grzecznym jest Bo jeśli nie - zaraz po pupach po pupach po pupach biją nas I krzyczą - patrz szcze patrz szczeniaku gdzieś ty wlazł Albo po łapach po łapach po łapach trzepią i W kącie się łyka łzy... Za oknem tyle świata lśni, do szyby więc przyciskam nos Wszystkim zachwycałbym się, gdyby nie Pani głos Bo mamy w pociąg bawić się, pani nas ciągnie tam i tu I chyba sama nie wie gdzie, powtarza tylko: czu-czu-czu... My za nią przewracając się i na zakrętach lecąc w bok Patrzymy jak się pociąg rwie, krzyczymy czu-czu gubiąc krok Pani się zatrzymuje zła, pierwszego z brzegu łapie i Tym pierwszym zwykle bywam ja, bo jestem krnąbrny oraz zły Więc zaraz da mi da po pupie po pupie po pupie zbije mnie Krzycząc - czemu szcze czemu szczeniaku nie bawisz się A ja z pociągu z pociągu wypadłem tylko i W kącie połykam łzy Więc znów bawimy wszyscy się pod czujnym okiem Pani, i W przedszkolu naszym nie jest źle! (Szczególnie, gdy się śpi!) Jacek Kaczmarski 1974 Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e Re: W przedszkolu naszym nie jest zle 05.01.14, 21:18 Uwielbiam ta piosenke Odpowiedz Link Zgłoś
ann.38 Re: W przedszkolu naszym nie jest zle 05.01.14, 21:22 Plater, serio nie rozumiem o czym piszesz. W zakładowym zamieszkiwało się zwyczajnie, bez żadnego wkładu, nikogo nie wyrzucali jak zmieniał pracę, nikt nie ściemniał, że to niby własność. Do lokatorskiego byl oczywiście wkład własny i potem jeszcze jakieś spłaty, ale to rozwiązanie i tak lepsze niż kupowanie na własność dla młodych ludzi. Myślę, że wiele dzisiejszych rodzin wolałaby lokatorskie niż wynajmowanie. Zresztą potem był uwłaszczenie tych mieszkań lokatorskich. Idealnych rozwiązan- własnościowe dostępne dla każdego- nie ma jak na razie. Może w "twoich" czasach były jakieś inne rozwiązania, bo nie wiem jakie to te "włanściowe". Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e Re: W przedszkolu naszym nie jest zle 05.01.14, 21:45 Owszem ze spoldzielczego mogli cie wywalic - wywalajac ze spoldzielni np. Odpowiedz Link Zgłoś
lady-z-gaga Re: W przedszkolu naszym nie jest zle 05.01.14, 21:45 W zakładowym zamieszkiwało się zwycz > ajnie, bez żadnego wkładu, nikogo nie wyrzucali jak zmieniał pracę, No to teraz dodaj do tego wczasy zakładowe za pół darmo i zgadnij, dlaczego te zakłady popadały. Odpowiedz Link Zgłoś
ann.38 Re: W przedszkolu naszym nie jest zle 05.01.14, 21:57 lady-z-gaga napisała: > No to teraz dodaj do tego wczasy zakładowe za pół darmo i zgadnij, dlaczego te > zakłady popadały. No tak, ale rozmawiamy o tym jak żyło się wtedy zwykłym ludziom. Odniosłam się do opinii, że 20 lat czekało się na mieszkanie. Moi rodzice nie ponosili konsekwencji tego, że mieli mieszkanie zakładowe, potem lokatorskie uwłaszczone, tego, że jeździli na pół darmowe wczasy i że potem zakłady upadły. Do tego czasu mieli już własne mieszkanie. Odpowiedz Link Zgłoś
lady-z-gaga Re: W przedszkolu naszym nie jest zle 05.01.14, 22:06 > No tak, ale rozmawiamy o tym jak żyło się wtedy zwykłym ludziom. I zwykli ludzie musieli w końcu zrozumieć, że nie da się wiecznie życ na kredyt, bo ktos kiedyś musi zacząc go spłacac. I że nie istnieje cos takiego jak "darmowy obiad" "darmowe mieszkania" "darmowe wczasy i sanatoria" "darmowe przedszkola". Konsekwencje tego, że niektorzy rodzice mieli dostęp do "darmowych" dóbr socjalizmu ponoszą teraz ich dzieci i wnuki. Na zachodzie, gdzie za darmo niczego nie rozdawano, poziom życia jest wyższy i na wiekszy socjal wystarcza. To jest rachunek ekonomiczny na poziomie podstawowym. Odpowiedz Link Zgłoś
plater-2 Re: W przedszkolu naszym nie jest zle 06.01.14, 02:16 Uroki zbiorowego wypoczynku za czasow PRL mozna poznac z filmu rejs. perypetie mieskzniowe - polecam film Barei "Nie ma rózy bez ognia" z Fedorowiczem, stare a smieszne. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: W przedszkolu naszym nie jest zle 06.01.14, 09:09 > Uroki zbiorowego wypoczynku za czasow PRL mozna poznac z filmu rejs. Za to filmiki z wyjazdów all inclusive do kurortów nie są w ogóle śmieszne. Jedno wymieniło drugie. Odpowiedz Link Zgłoś
landora Re: W przedszkolu naszym nie jest zle 06.01.14, 13:16 Podpisuję się pod lady-z-gagą obiema rękami. Odpowiedz Link Zgłoś
sarah_black38 Re: W przedszkolu naszym nie jest zle 06.01.14, 12:31 lady-z-gaga napisała: > W zakładowym zamieszkiwało się zwycz > > ajnie, bez żadnego wkładu, nikogo nie wyrzucali jak zmieniał pracę, > > No to teraz dodaj do tego wczasy zakładowe za pół darmo i zgadnij, dlaczego te > zakłady popadały. Moim zdaniem, te zakłady nie upadły od tego , że były darmowe wczasy czy mieszkania. Ten model gospodarki ( centralnie sterowanej) nie miał stan na dłuższe przetrwanie. Jeżeli do tego dodamy kapitałochłonność, energochłonność, przestarzałe technologie, stosujące radziecką myśl techniczną bo zachodnia była bee, zamknięcie rynków zachodnich dla naszych towarów, traktowanie przez sowietów Polski jak magazynu surowców. To tak z grubsza. Ja tam zagranicę znam z wyjazdów wakacyjnych, nigdy tam nie mieszkałam i nie korzystałam z benefitów. Ale wiele krajów ma tak bogaty socjal, że my nawet za komuny mogliśmy o nim pomarzyć. W tej kwestii lepiej niech się wypowiedzą emigrantki, jeżeli oczywiście będa miały odwagę się przyznać. Odpowiedz Link Zgłoś
landora Re: W przedszkolu naszym nie jest zle 06.01.14, 13:18 Po pierwsze podatki - żeby był socjał, ktoś musi te pieniądze dać, same się nie znajdą. Po drugie coraz więcej tych państw ma z powodu socjału problemy, i zaczyna cięcia. Po trzecie skutki uboczne takiego socjału to stada ludzi, którym nie opłaca się pracować. Całe pokolenia takich ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś
sarah_black38 Re: W przedszkolu naszym nie jest zle 06.01.14, 16:55 landora napisała: > Po drugie coraz więcej tych państw ma z powodu socjału problemy, i zaczyna cięc > ia. Na socjalu się nie znam, bo i z naszego nie korzystam ( nawet nie wiem ile wynosi zasiłek na dziecko i dzięki Opatrzności nigdy nie korzystałam z pomocy MOPS-u ). Ale wiem z doniesień prasowych ,że za granicą socjal chcą zlikwidować dla emigrantów i ich dzieci w Polsce i innych krajach Europy Środkowo-wschodniej . Zalinkuję tylko jeden z wielu artykułów jakie ostatnio przeczytałam : wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114881,15226906,Cameron_znow_o_Polakach__To_niewlasciwe__abysmy_placili.html Odpowiedz Link Zgłoś
plater-2 Re: W przedszkolu naszym nie jest zle 06.01.14, 13:21 Mieszkania i zlobki dla pracownikow byly juz w XIX wieku. Jak bedziesz w Poznaniu, podjedz sobie i pochodz po osiedlu Cegielskiego. Na tamte czasy byl to postep i "podejscie humanitarne do pracownika". Jak chcialas miec pracownika, ktory cie nie zawiedzie, jak wlozylas kase w przyuczenie go do zawodu, jak sie sprawdzil (od razu mieszkania i dziecinca nie "dawali"), to inwestowalas w mieszkania zakladowe. Byly twoja wlasnoscia, jak ktos prace porzucil (obrazil sie, zachorowal) albo zbankrutowalas - koniec zabawy. Ten najprawdopodobniej juz nieadekwatny (rzecz do dyskusji) model "opiekowania sie" pracownikiem podchwycil socjalizm i PRL. W wyniku przeksztalcen ustrojowych po II wojnie swiatowej, intensywnego uprzemyslawiania PRL (np. Nowa Huta, stocznie, odbudowa Warszawy) pojawilo sie zapotrzebowanie na sile robocza. Przyjechalo do miast tysiace tysiecy ludzie z malenkich miejscowosci, ktorzy niczego nie mieli - tylko wlasne rece i gotowosc podjecia ciezkiej pracy. "Dostanie pracy" i "dostanie mieszkania" postrzegali jako dobrodziejstwo nowego ustroju. Z czasem to wszystko obrocilo sie przeciwko nim samym. Podobna sytuacja wytworzyla sie w PGR na ziemich zachodnich (szczecinskie, koszalinskie, zielonogorskie). Mniej na Mazurach. Dlaczego ? Na te tereny przybyli ludzie, ktorzy od pokolen (nie wszyscy !) byli przyzwyczajeni, ze "madrzejsci mysla za nas" czyli robotnicy rolni, fornale z dzisiejszych terenow Ukrainy Zachodniej i czesciowo Bialorusi. Na miejscu, na ktore przybyli zastali taka sama infrastrukture, taka do jakiej przywykli - wielkie majatki poniemieckie nastawione na rolnictwo i gospodarke lesna. Malo tam bylo miejscowosci, gdzie mozna bylo sie "zalapac" na samodzielne gospodarstwo ok 40 -50 ha, z ktorego zyje rodzina i jeszcze ma dochod. Wpadli "jak sliwki w kompot" w te same uklady - "dostali" mieszkanie zakladowe i zyli z dnia na dzien kombinujc "jak by tu robic, zeby sie nie wyrobic". Miejsce dawnego pana ksieciunia zajal dyrektor PGR - co za roznica. Oczywiscie nie wszyscy wpadli w siec tego infantylizmu ekonomicznego. Bylo duzo ludzi, ktorzy sie odbili, zczeli jakis interes, wyksztalcili sie, poszli do miasta. Ale to potrwa jeszcze lata, zanim zmieni sie "mentalnosc niewolnika", ktoremu sie nic nie oplaca, bo pracuje nie na swoim. Odpowiedz Link Zgłoś
olena.s Re: W przedszkolu naszym nie jest zle 06.01.14, 13:55 Moim zdaniem, te zakłady nie upadły od tego , że były darmowe wczasy czy mieszk > ania. Ten model gospodarki ( centralnie sterowanej) nie miał stan na dłuższe pr > zetrwanie. Nie miał. Wydawał, czego nie miał, był pod kazdym względem niskowydajny i postawiony na głowie. "Podniesiono ceny jajek, a obniżono - słupów telegraficznych". Odpowiedz Link Zgłoś
plater-2 Re: W przedszkolu naszym nie jest zle 05.01.14, 21:54 Mylisz sie. Podpisywalo sie umowe wynajmu mieszkania zakladowego z klauzulka "pozostawie wolne od osob i rzeczy w momencie rozwiazania umowy o prace". Wklad wlasny na mieszkanie w 1978 25 tys. co pozwalalo "zarejestrowac" ksizeczke jako kandydacka. Mozna bylo, jak sie bylo bogatym zarejestrowac takich ksizeczek dowoln ilosc i czatowac, gdzie szybciej posuwa sie kolejka do wymarzonego "przyjecia na czlonka". Spoldzielnia nie zobowizywala sie absolutnie do niczego wobec kandydata. Ksizeczka mieszkaniowa bylo odbrobine lepiej oprocentowana od systematycznego oszczedzania, wiec jak ktos lubil oszczedzac.... czemu nie, wolna wola. Na przyjecie na czlonka czekalo sie w 1978 okolo 6 lat w naszej spoldzielni, w 1989 dostawali ludzie, ktorzy czekali 9-10 ! To 25 tys,nie bylo CENA MIESZKANIA i nie splacalo sie JAKICHS TAM SPLAT ! To jest wspomnienie z lat 80, byla juz inflacja i te splaty nie obcizaly. Za Gierka mieszkanie spoldzielcze niesplacone bylo bardzo drogie , bo splacala sie oplaty ekspoat. i zciagniety przez spoldzielnie na budowe twojego mieskania kredytyt. Ludzie kombinowali jak mogli, zeby sie zalapac na komunalne, najlepiej "plombe", "nowe budownictwo", bron Boze - nie na stara walaca sie kamienice, na rozbiorkowicza, cennego dla miasta specjaliste, sierotke marysie, ktora sie jakas instytucja opiekowala. Zdecydowanie oplaca sie kupic wlasne porzadnie zbudowane mieszkanie niz latami wynajmowac (topic kase ) od spoldzielni swoje "wlasnosciowe" czy "lokatorskie" (ktorego nie mozesz w spdku dzieciom po sobie przekazac. Wykup za zlotowke - owszem, zadna laska.Tylko, kto to ewentualnie kupi od ciebie. Te budynki powinny byc po prostu rozebrane. Budynki budowane w 1975 maja 50 lat gwarancji! A co potem ? Ty sie znasz na budownictwie troche ? .... Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e Re: W przedszkolu naszym nie jest zle 05.01.14, 22:06 Komunalne mieszkanie mojej babci - miszkala tam tez ciotka z corka. A jak babcia umarla to musialy sie wyniesc... Odpowiedz Link Zgłoś
ann.38 Re: W przedszkolu naszym nie jest zle 05.01.14, 22:10 O matko, kobieto. Pewnie, że lepiej mieć własne i sprzedać kiedy się chce i komu chce albo zostawić dzieciom. Otwórz biuro poradnictwa dla młodych skoro wiesz jak rozwiązać problemy mieszkaniowe. Moi rodzice nigdy nie kupiliby własnego, bo nie mieli pomocy rodziny. Dla takich rodzin zakładowe i owo lokatorskie to dobre rozwiązania. Może były różne kategorie zakładowych- z naszych nikogo nie wyrzucali, w lokatorskim- spółdzielczym też dziecko mogło zostać po rodzicacach. Gdyby dzisiaj te rozwiązania były dostepne, to wierzę, że byłyby polularne wśród młodych. Odpowiedz Link Zgłoś
lady-z-gaga Re: W przedszkolu naszym nie jest zle 05.01.14, 22:40 Może były różne kategorie zakładowych- z naszych nikogo nie w > yrzucali, Własnie zastanawiam się nad tym z perspektywy przedsiębiorcy, drobnego co prawda przypuśćmy, ze mam duży zakład pracy.....buduję mieszkania dla pracownikow, z zysku tego zakładu. Muszę płacić ludziom, płacic podatki, zusy i sama zarobić. Potem ludzie się zwalniają, albo idą na emeryturę, albo umierają.....ja mieszkań nie odzyskuję, a nowi pracownicy tez by chcieli mieszkania zakładowe - czyli trzeba im nowe wybudować. Popracuja pare lat, a mieszkaniach zostaja ich dzieci, a ja buduję następne. Jesli moje przedsiębiorstwo nie jest szybem roponośnym, ani kopalnią złota, jak utrzymac rentowność? Odpowiedz Link Zgłoś
plater-2 czekajac na Godota 06.01.14, 03:06 Niedobre !!!! Powinno sie popierac wszelkie rozwiazania, ktore daja ludziom niezaleznosc ekonomiczna. A nie takie, ktore czynia z nich chlopow panszczyźnianych XXI wieku, przywiazanych nie do ziemi, a tym razem do "mieszkania zakladowego" lub "komunalnego", ktore nie daje pola manewru ekonomicznego, czyli w rezultacie jest kula u nogi. . To dobrodziejsto "zakladowego mieszkania" czyni z nich "psy do budy przywiazane". Ani tego sprzedac nie moga i rozpoczac jakis interes od podstaw, ani wziac na to hipoteki, ani nie zainwestuja w to bo nie warto, nie ich. Wykupic sie tez nie oplaca, chyba ze za zlotowke, moze komus to odprzeda sie za 5 zl. Beda w tych zakladowych popegieerowskich mieszkaniach mieszkac, az sie te mieszkania rozwala. Moze wtedy otrzezwieja, przestana wzdychac "komuno wroc..." I sytuacja zmusi ich do jakiejkolwiek inicjatywy gospodarczej w miejsce czekania na sw. Mikolaja z przezentami. Spoldzielenie w takim systemie jak przedwojenna WSM, czy "szare domy" , a ten szajs, co wcisneli nam za Gierka to jest temat na osobna dyskusje !!!! Z komunalnego mieszkania bardzo trudno bylo kogos usunac, ludzie cale lata mieszkali i nie placili czynszu. Placili gaz i swiatlo, zeby im nie odcieli. Mogli im wode zakrecic, odmowic reperacji czegos w mieszkaniu. Jak im wode zakrecil ADM, to chodzili do sasiadow. Nie bylo wodomierzy. Jak sie mialo nadmetraz w komunalnym trzeba bylo kombinowac, kogos sobie fikcyjnie domeldowac, najlepiej kuzynke ze wsi. Bo inaczej ci kogos dokwaterowali. Jak umarl glowny najemca , to pozostale w lokalu osoby mogly wystapic o wstapienie w stan najmu. O ile byly zameldowane w lokalu. To byly czasy gomulki, ludzie generalnie jednakowo zarabiali. Czy sie stoi czy sie lezy 2 tysice sie nalezy". Za Gierka wachlarz dochodow sie rozwinal. Bogaci niech sobie sami mieszkanie kupia - Spoldzielenie nabraly wiatru w zagle. ludzie mysleli, ze beda mieli cos wlasnego - cos na ksztal dzisiejszych wspolnot mieszkaniowych. Na krotko, zjednoczono je w CZSM i zunifikowano statuty tak je reformujac, ze miales wrazenie ze dostales mieszkanie, ze masz mieszkanie, a miales g.... Potworzyly sie gigantyczne kolejki, bo mozna bylo nawet 20 ksiazeczek po 25 tys. zalozyc sobie i czekac, gdzie bedzie szybciej, a potem kombinowac - na kogos z rodziny, albo wybrac kase. Kilku mieszkan nie mozna bylo miec (oficjalnie). Ludzie sie rozwodzili, albo zyli w konkubinacie, zeby mieszkanie dla dziecka zachowac. Na pewno ludzie ci woleliby sami cos sobie wybudowc albo kupic mieszkanie naprawde wlasne, ale na budowe domkow udzielano pozwolen bardzo niechetnie, poza tym problemem byla nie cena, ale zdobycie materialow budowlanych !!!! Nie dawali pozwolen, bo "jeszcze ludzie wykupiliby cala cegle i cement i co by sie stalo.... no wlasnie, co" ??? Z mieszkania zakladowego moze was nie wywalili skoro placiliscie, a zaklad nie mial chetnych na to mieszkanie. Byl to widocznie zaklad, ktory malo placil i ludzie nie pchali sie do niego drzwiami i oknami jak np. do stoczni. Stocznia ludziom podnajmowala pokoje na miescie u osob, ktore mialy komunalne i mialy zyczenie wynajac (bo mialy chwilowy nadmetraz ) a nie "dawala" (nowomowa socjalistyczna). Poczytaj "ze zrozumieniem" wspomnienia Danki Walesowej . Mogli Cie wywalic z mieszkania komunalnego po smierci rodzicow, jak nie bylas pelnoletnia i odeslac do domu dziecka albo do ciotki i nie mialas prawa przedluzyc najmu, bo bylas niepelnoletnia ! Ze spoldzielczego wywalic tez mozna bylo, jak ktos nie placil, albo zostala sierotka marysia bez opieki krasnoludkow. Slyszalo sie o tym bardzo rzadko, bo w spoldzielniach kupowali sobie mieszkania ludzie, ktorzy mieli powazniejszy stosunek do zycia, nie demolowali tego, z co sami zaplacili i mieli zdecydowanie wieksze dochody. Zeby jednak moc kogos sobie domeldowac, przekazac w spadku udzial (nie mieszkanie) w spoldzielni osobie, ktora wspolnie nie zamieszkuje, wynajac komus nie pytajc o zgode wldz spoldzielni - trzeba bylo dodatko zaplacic !!!!! To sie nazywalo "wykupic na wlasnosc" (kolejna sciema). I wywalic Cie mogli dalej. Tylko sie to spoldzielni nie kalkuluje, bo nikt sie do tych horrorystycznych domow nie pcha. Czynsze wysokie, bo domy drogie cholernie w eksloatacji. Staloby puste, a tak to lokatorom sie proponuje posrednie rozwiazania - np. odpracowanie w terenach zieleni, albo dodatki mieszkaniowe. Czyli dalej robi sie z nich niewolnikow ,a lokatorzy mysla, ze zakald taki dobry, ktos sie nimi intensywnie opiekuje. Odpowiedz Link Zgłoś
d.d.00 Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 21:15 Urodziłam się w połowie lat 80 i komune znam z opowieści. Z zaciekawieniem czytam Wasze opowieści Odpowiedz Link Zgłoś
vilez Re: Tesknie za komuna... 05.01.14, 21:16 No dobra, widzę że inteligencja emocjonalna jednak u niektórych siada Był już podany klucz do tego wątku. A tak na marginesie, to własnie dostałam smsa od męża, który siedzi własnie w Niemczech na wykładzie profesorki z Hawany - takiej z pierwszego pokolenia rewolucji (taka od Che, Fidela itd). Obok słucha jej Vattimo, gdyby komuś zachciało się wyklinać...Rozśmieszyło mnie to jakoś Odpowiedz Link Zgłoś