Sama nie wiem co bardziej - wściekła czy załamana

((((
Od poniedziałku mamy z mężem razem AŻ tydzień urlopu i mieliśmy jechać na
camping. Ja z dziećmi już byłam tam niespełna tydzień a mąż tylko dojeżdżał
bo nie mogł wziąć urlopu. Daniel (starsza nasza pociecha) codziennie pytał
czy dziś tata przyjedzie i ogromnie się cieszył, że TEN tydzień spędzimy
wszyscy razem .... a teraz się dowiedziałam, że z urlopu męża nici i wogóle
pieprzy się u niego w pracy

((((((((
Wiem, że są większe problemy niż wspólne wakacje ale naprawdę tak bardzo się
cieszyłam (no i nie wspomne o dzieciach...). Szczęście w tym wszystkim, że
nie jedziemy gdzieś dalej ........
Ech, szkoda gadać.
pzdr. aga