Dodaj do ulubionych

Niechec zon do konkubin

14.01.14, 08:36
Pytanie do mezatek ale nie tylko. Czy czujecie niechec do konkubin (przejawiajaca sie np lekcewazacym mowieniu o ich zwiazkach - okreslaniem ich jako czasowe, sadach kobkubina to kochanka, facet w konkubinacie to prawie wolny, ludzie w wolnym zwiazku sa ze soba na probe/nie na stale/szukaja prawdziwej milosci, dzieci z wolnego zwiazku to bekarty. Itd)? Dlaczego?
Konkubiny uprasza sie podanie przykladow kiedy poczuly sie dyskryminowane. Ja np bylam zniesmaczona w szpitalu po urodzeniu dziecka gdy pracownicy szpitala odmowili podpisania dziecka jego imieniem (bo ze nie chca podpisac nazwiskiem ojca gdy dziecko jest nie uznane jto rozumiem) tylko maja ustalona formulke s/x (lub c/x) gdzie s/c jest skrotem syn/corka a x nazwiskiem matki.
Obserwuj wątek
    • tully.makker Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 08:43
      Jako konkubina od 12 lat z 2 dziecie nie czulam sie specjalnie dyskryminowana.
      Ale biore poprawke na to, ze ja mam na twarzy wypisane 'wredna suka" wiec na ogol ludzie nie maja smialosci do mnie skakac.
    • incubus_1 Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 08:46
      Ale to miało związek z tym, że jesteś w konkubinacie? Dziwne.
      • ichi51e Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 08:52
        Tak - gdybym byla mezatka dziecko byloby podpisane Stas Kowalski /mucha-kowalski /mucha zaleznie od wczesniejszych ustalen. Czesc dzieci byla normalnie podpisana czesc skrotami. Tak mam tez ksiazeczke zdrowia wystawiona co lepsze big_grin
        • gryzelda71 Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 08:53
          Bzdura
          Była męzatką i dzieci były podpisane córka nazwisko, syn nazwisko.
          • ichi51e Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 08:55
            Masz racje - to sie nie zdarzylo suspicious
            • gryzelda71 Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 08:57
              Zdarzyło.
              Tylko nie ma nic wspólego z twoim stanem cywilnym. Jak tez miałam płec dzieci nie imiona.
            • owianka Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 11:28
              ichi51e napisała:

              > Masz racje - to sie nie zdarzylo suspicious

              Ależ to się zdarzyło, i nie tylko Tobie, tylko każdej kobiecie w Polsce smile Wszystkie dzieci tak są podpisane. Z zasady nie wnikają na sali porodowej czy operacyjnej, czy już zdecydowałam, jak dam dziecku na imię, albo kto jest jego ojcem.

              Ale fakt, że pielęgniarki nazywają dzieci nazwiskiem matki nazwiskiem matki, czyli jak Malinowska urodzi syna, to między sobą mówią o nim "Malinowski", a nie "syn Malinowskiej".
              • kkokos Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 20:50
                > Ale fakt, że pielęgniarki nazywają dzieci nazwiskiem matki nazwiskiem matki, cz
                > yli jak Malinowska urodzi syna, to między sobą mówią o nim "Malinowski", a nie
                > "syn Malinowskiej".

                mnie tam nie ruszało. godności ani mojej, ani mojego bezimiennego wtedy jeszcze syna nazwanie moim nazwiskiem nie uwłaczyło.
                może którejś jakieś kompleksiki się uaktywniały, że nie jest żoną, a "tylko" konkubiną?. naprawdę w tym całym rozgardiaszu pielęgniarki miałyby jeszcze pamiętać, że syn malinowskiej to kowalski, a syn pietrusińskiej to zubek? a gdyby pomyliły małego zubka z małym kowalskim, to dopiero byłaby tragedia!
              • kluska77 Re: Niechec zon do konkubin 02.02.14, 21:26
                Bo tak wyglądają procedury. Nawet mi to pani później tłumaczyła, że dziecko jest na początku niejako przypisane do matki, razem z jej numerem PESEL i nazwiskiem, a dopiero po zgłoszeniu do USC dostaje swoje prawdziwe nazwisko, a po jakimś czasie swój numer PESEL.
          • pederastwa Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 09:39
            Też jako meżatka miałam dziecko "podpisane" syn + nazwisko. Taki zapis też mam w książeczce zdrowia dziecka.
            To wynika z faktu, że dziecko w szpitalu faktycznie nie ma imienia. Nabywa je dopiero po rejestracji w USC.
            • sanciasancia Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 21:02
              > Też jako meżatka miałam dziecko "podpisane" syn + nazwisko. Taki zapis też mam
              > w książeczce zdrowia dziecka.
              Moje doświadczenie wskazuje, że dziecko podpisuje się imieniem na inkubatorze.
              Osobiście wolę zdrowe i bezimienne.
          • edw-ina Re: Niechec zon do konkubin 20.01.14, 14:17
            Zgadzam się, moja córka też była w ten sposób podpisana jako córka i tutaj nazwisko matki (mimo tego, że mam dwa, a drugie jest ewidentnie nazwiskiem męża)
        • agra1 Re: Niechec zon do konkubin 21.01.14, 12:01
          być może zależy to od szpitala - moje dzieci miały wpisane syn katarzyny W. Mimo ślubnego tatusia.
        • penelopa40 Re: Niepawda! z tym szpitalem... 23.01.14, 10:07
          urodziłam dziecko, byłam mężatką, wpisano moje imię i nazwisko (dwuczłonowe akurat) i "córka", nie było imienia córki i nazwiska ojca...
    • mdro Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 08:48
      > Ja np bylam zniesmaczona w szpitalu po urodzeniu dziecka gdy pracownicy szpitala od
      > mowili podpisania dziecka jego imieniem (bo ze nie chca podpisac nazwiskiem ojca
      > gdy dziecko jest nie uznane jto rozumiem) tylko maja ustalona formulke s/x (lub c/x)
      > gdzie s/c jest skrotem syn/corka a x nazwiskiem matki.

      Hę? To chyba normalna w szpitalach praktyka i to, czy matka jest zamężna, czy nie, nie ma żadnego znaczenia. (Piszę "chyba", bo moi nie byli ometkowani).
      • arwena_11 Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 08:57
        W szpitalu zasada jest taka, że dziecko ometkowują na zasadzie syn/córka/ nazwisko matki. Nie patrzą czy panieńskie czy po mężu. Więc gdzie tu dyskryminacja?
        Co do związków wolnych, to nie mam takich ludzi w swoim otoczeniu właściwie wcale, ale to kwestia środowiska. Jednak te osoby, z którymi miałam kontakt, zawsze miały w planach śluby. Zamieszkać razem na próbę, zobaczyć czy jest dobrze i po roku-dwóch ślub. Co ciekawe dopiero po ślubie jak pojawiało się dziecko zaczynały sie problemy, bo co innego życie bez większych obowiązków i imprezowanie - taka zabawa w dom, a co innego dzieci, problemy itd. Przypuszczam, że jakby się pojawiły dzieci bez ślubu, to te pary też miałyby kryzysy, tylko nie wiem czy by przetrwały.
        • tomelanka Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 23:52
          Moje dziecko na opasce z rączki i nogi mialo imię i nazwisko matki syn i chyba waga i godzina i wzrost z data

          Na tym koszyku miał normalnie imie i nazwisko na przywieszce. Mam zdjęcie i mam przywieszke. Polozna przy wypelnianiu papierów o to.pytała więc zależy od szpitala. W ks zdrowia tak samo
        • darioarabia Re: Niechec zon do konkubin 06.02.14, 05:42
          to ty nie miałaś do czynienia z parami żyjącymi w konkubinacie, tylko z parami przed ślubem. Ja z moja partnerka jesteśmy już 12 lat lat razem, wychowujemy syna, razem jeździmy po świecie i ciagle jest nam świetnie w swoim towarzystwie. Więc proszę nie uogólniaj, że wolne związki też miałyby kryzyzy itd. Bo w takich związkach też są problemy, ale chyba ludzie lepiej się starają żeby je rozwiązać..... Bo nie sa "papierkowo" przypisani na własność.
          • kk345 Re: Niechec zon do konkubin 06.02.14, 23:17
            >e chyba ludzie lepiej się starają żeby je rozwią
            > zać..... Bo nie sa "papierkowo" przypisani na własność.
            jasne, papier powoduje, ze ludzie przestają się starać... ale grunt, ze wcale nie uogólniaszsmile
    • gryzelda71 Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 08:49
      Ja n
      > p bylam zniesmaczona w szpitalu po urodzeniu dziecka gdy pracownicy szpitala od
      > mowili podpisania dziecka jego imieniem (bo ze nie chca podpisac nazwiskiem ojc
      > a gdy dziecko jest nie uznane jto rozumiem) tylko maja ustalona formulke s/x (l
      > ub c/x) gdzie s/c jest skrotem syn/corka a x nazwiskiem matki.

      Nie wpisali imienia dziecka bo nie miałaś męża? Gdzie tu dyskryminacja?
      • ichi51e Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 08:53
        Ale co by im szkodzilo imieniem podpisac?
        • gryzelda71 Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 08:55
          Bo podpisują jak podpisują.Płeć jaka jest wdać imię 5 razy możesz zmienić.
          Rozumiem,że obok lezała męzatka i ona miała imię dziecka, nie płeć.
        • x.i.007 Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 23:01
          ale skoro wszyscy tak mają to jaki w tym przejaw dyskryminacji? to dzieci mężatek mają podpisywać "syn/Nazwisko", a konkubin "Staś/Nazwisko"?
    • princy-mincy Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 08:51
      Byłam konkubina przez wiele lat, obecnie jestem żona i nie czułam sie gorsza jako konkubina ani nie czuje sie lepsza jako żona.
      Nie bardzo wiem, o co Ci chodzi z tym szpitalem- co ma Twoj stan cywilny do wpisania imienia dziecka. Jak rodzilam starsze dziecko, wszystkie dzieci miały wpisane imie i nazwisko matki na opaskach, żadne nie miało swojego imienia.

      Dyskryminacja to moze ńie, ale jak urodziła sie nasza corka, pani chyba z MOPS spytała mnie, czy jest ktoś, kto zaopiekuje sie mną i dzieckiem po wyjściu ze szpitala.
      Zapytałam, czy zadaje to pytanie wszystkim matkom czy tylko niemezatkom.
      Odpowiedziała, ze tylko niezameznym. Powiedziałam jej wiec, ze rozumiem, ze taka ma prace i musi o to pytać , ale naiwńoscia jest sadzenie,ze każda mężatka i świeżo upieczona matka ma opiekę męża.
    • lola211 Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 08:52
      po urodzeniu dziecka gdy pracownicy szpitala odmowili podpisania dziecka jego imieniem (bo ze nie chca podpisac nazwiskiem ojca gdy dziecko jest nie uznane jto rozumiem) tylko maja ustalona formulke s/x (lub c/x) gdzie s/c jest skrotem syn/corka a x nazwiskiem matki.

      Nie rozumiem, przyznam szczerze.O jaki podpis imieniem ci chodzi?
      Noworodek jest podpisywany nazwiskiem matki i to chyba oczywiste- to ona jest pacjentką.A imię to po co?

      Nie jestem dyskryminowana w zaden sposób.
      • ichi51e Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 08:54
        Bo dzieci mezatek byly normalnie podpisane?
        • arwena_11 Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 09:00
          Na pewno nie, u mnie było s/c/moje imię i nazwisko
        • lola211 Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 09:00
          Normalnie czyli jak? Imieniem i nazwiskiem?
        • melancho_lia Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 11:29
          jednej mężatki. Może akurat byla inna położna i tak wpisała. W dokumentach, wypisach i książeczkach już tego imienia nie było.
    • vilez Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 08:53
      Absolutnie nie. Ja rozumiem, że związki mogą mieć różną formułę i kształt formalny.
    • melancho_lia Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 08:57
      W szpitalu w którym ja rodziłam wszystkie dzieci tak podpisywali, niezależnie czy małżeńskie czy konkubinackie.
      W drugim z kolei każde dziecko podpisywano imieniem jakie podała matka i jej nazwiskiem, też niezależnie od stanu cywilnego matki.
      Przesadzasz.
      • ichi51e Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 09:02
        No a w moim nie i uwazam ze to byla dyskryminacja. Ksiazeczki tez macie tak podpisane?
        • incubus_1 Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 09:06
          Tak. Zajrzałam do książeczki młodszego dziecka (7 lat) i mam wpisane " nazwisko i płeć". Ty wiesz, że do dziś nie zauważyłam, że nie ma imienia? A akurat do starszej książeczki nie mogę zajrzeć, bo mi w szpitalu zgubili.
        • lola211 Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 09:07
          Ksiązeczka jest podpisana moim nazwiskiem.Imię dziecku wybralam tak naprawde dopiero w USC, do ostatniej chwili nie bylam pewna jakie bedzie.A bylo to ze 3 tygodnie po narodzinach mlodego.
          Nie ma w szpitalu praktyk, by malzenskie dzieci podpisywac imieniem i nazwiskiem, a niemalzenskie tylko nazwiskiem.
          Ze nie podpisuja nazwiskiem niemeza to oczywista oczywistosc- jak niby powiazac w razie czego to dziecko z matka, ktora jest tez pacjentka szpitala? Mamy pania Nowak i niemowle Kowalskiego.Skad wiadomo, ze to dziecko jest p.Nowak?
          • ichi51e Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 09:12
            No w moim bylo i to mnie zirytowalo. Nie samo oznaczenie ktore uwazam za logiczne.
            • gryzelda71 Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 09:14
              A skąd wiesz,że pani która miała imię dziecka na opasce była męzatką?
              • ichi51e Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 09:19
                Bo sie zapytalam big_grin
                • gryzelda71 Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 09:41
                  czyli męzatki miały imiona dzieci niemezatki płeć. Wyjątkowy szpital nieprzyjazny pannom hahahaha
                  • aneta-skarpeta Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 15:29
                    może to była porodówka w licheniu?tongue_out

                    ps. czy mi sie wydaje, czy ichi rzuciło sie lekko na mózg niedawno?suspicious
        • princy-mincy Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 09:14
          Tak, książeczka tez była tak podpisana.
          Przeciez to jakie imie podasz w szpitalu nie jest zobowiązujące prawnie.
          Dopiero w USC podaje sie imie, ktore potem figuruje w akcie urodzenia i wszystkich dokumentach.
        • asia_i_p Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 10:38
          W książeczce miałam samo nazwisko z zostawieniem miejsca na imię. Nikt nie operował imieniem córki w szpitalu.

          Weź pod uwagę, że skoro to się powtarza w tylu szpitalach, to w twoim też nie musiała być dyskryminacja tylko zbieg okoliczności, że akurat tak się trafiło. Mężatka, na którą trafiłaś z dzieckiem podpisanym imieniem i nazwiskiem przekonała pewnie do tego jakąś młodą stażystkę nie znającą procedur albo coś w tym stylu.
        • joanna_poz Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 10:43
          a ja w książeczce miałam wpisane już imię syna + nazwisko jego ojca.
          ale też miałam zaswiadczenie o uznaniu syna przed urodzeniem.
        • melancho_lia Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 11:27
          Tak, w książeczkach mam samo nazwisko i oznaczenie czy syn czy córka. Imię dopisałam potem sama.
          na wypisie dzieci ze szpitala też jest "S" lub "C" Iksińskiej.
          Przesadzasz.
    • incubus_1 Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 09:01
      Aż poszłam wyciągnąć opaskę mojego dziecka sprzed 13 lat i jak byk stoi oznaczenie płci i nazwisko, żadnego imienia nie ma. A mężatką byłam. Drugiej opaski nie znalazłam.
      • gazeta_mi_placi Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 09:18
        To dyskryminacja, zostałaś potraktowana na równi z jakąś konkubiną big_grin
        • incubus_1 Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 09:21
          Powinnam się obrazić. smile
          • aneta-skarpeta Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 15:30
            11 lat temu na madalinskiego w w-wie mój syn, z prawego łoża, tez miał syn+ nazwisko
    • gryzelda71 Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 09:01
      Fajny ten przykład z podpisaniem opaski dziecka. Na zasadzie jak nie mam problemu to se wymyśle hehehehe
    • lady-z-gaga Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 09:01
      No to weź slub, bo najwyraźniej i konkubinat, i kompleksy z nim związane rzucają Ci się głowę, skoro tworzysz takie wątki.
      • ichi51e Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 09:03
        Raczej watek o wyrywaniu konkubentow dal mi do myslenia...
      • ichi51e Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 09:04
        A twoja ofpowiedz jest wlasnie tym na co czekalam - mozesz rozwinac mysl "kompleksy z tym zwiazane" suspicious
        • lady-z-gaga Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 09:08
          Jak ktos ma kompleksy, to tylko czyha na afronty, jakie w jego mniemaniu ludzie będą mu wyrządzać. I Twoja opowieść jest na to dobrym przykładem.
          • ichi51e Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 09:13
            Czyzby? suspicious
          • giokonda.it Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 09:42
            Dokładnie!
    • default Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 09:02
      Dla mnie nie ma różnicy czy związek jest formalnie zarejestrowany czy nie. Para, to para, a na jakich zasadach są ze sobą, to już mnie nie interesuje.
      Sama byłam w konkubinacie 20 lat, więc wiem, że taki związek jest dokładnie tym samym co małżeństwo. Tyle że papieru brak.
    • ashraf Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 09:10
      Niecheci nie czuje, bo to nie moj zwiazek, wiec niby czemu? Nie ukrywam natomiast, ze smieszy mnie domaganie sie przez wolne zwiazki praw naleznych malzonkom, ktore - nie ma co ukrywac - przychodza u tych drugich w komplecie z okreslonymi zobowiazaniami. Nie da sie miec ciastka i zjesc ciastka. Inna sprawa, to podstawowe zalozenie, ze decyzja o konkubinacie jest obopolna. Znam za duzo par, w ktorych pan twierdzil, ze on nie potrzebuje slubu, ze to tylko papier/formalnosc/rytual, ze malzenstwo zabija prawdziwa milosc, a dzieci to juz w ogole wykluczone, pani natomiast przez lata przytakiwala i udawala przed znajomymi, ze tez tak uwaza, po czym mijalo x lat, pani sie starzala, a pan poznawal nowa, mlodsza i bardziej wymagajaca dziewczyne, po 3 miesiacach nosil obraczke, a pani potomka w brzuchu. To sa smutne i niesprawiedliwe historie. Jezeli natomiast obie strony chca konkubinatu, to ich sprawa, ich zycie i nic mi do tego.
      • gazeta_mi_placi Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 09:17
        No cóż, nie dziwię się, nowa Pani pytała "A Pan żonaty" Pan zgodnie z prawdą i stanem faktycznym zaprzeczał, potem był seks, Pani w ciąży i niczym nie skrępowana możliwość ślubu to wzięli ślub, nawet kościelny mogliby wziąć.
        He he...
      • nenia1 Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 09:25
        ashraf napisała:

        > Nie ukrywam natomia
        > st, ze smieszy mnie domaganie sie przez wolne zwiazki praw naleznych malzonkom,
        > ktore - nie ma co ukrywac - przychodza u tych drugich w komplecie z okreslonym
        > i zobowiazaniami. Nie da sie miec ciastka i zjesc ciastka.

        Jakie zobowiązania masz na myśli?
        A jeśli chodzi o ciastka, to wszystko zależy ile ich masz smile
        • ashraf Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 09:38
          Mam na mysli prawo do dziedziczenia, wspolnego opodatkowania itd. i jeczenie, ze czemu im nikt na to nie pozwala, podczas gdy nie ma zadnych przeszkod, zeby wziac slub cywilny. Ale ten jest be, bo przeciez jak sie rozmyslimy, to trzeba bedzie wziac "kosztowny i czasochlonny" rozwod. Nie wszyscy tak mysla, wiec nie chce generalizowac, ale sa i takie przypadki.
          • aniorek Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 12:22
            ashraf napisała:

            > Mam na mysli prawo do dziedziczenia, wspolnego opodatkowania itd. i jeczenie, z
            > e czemu im nikt na to nie pozwala, podczas gdy nie ma zadnych przeszkod, zeby w
            > ziac slub cywilny. Ale ten jest be, bo przeciez jak sie rozmyslimy, to trzeba b
            > edzie wziac "kosztowny i czasochlonny" rozwod. Nie wszyscy tak mysla, wiec nie
            > chce generalizowac, ale sa i takie przypadki.

            W wielu krajach tzw. zarejestrowane zwiazki maja te same prawa co malzenstwa w zakresie np. dziedziczenia. Na szczescie w Polsce tez tak bedzie, to tylko kwestia czasu.
            • ashraf Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 12:42
              W moim nie maja (i nie mieszkam w Polsce) i raczej predko miec nie beda. Osoby tej samej plci moga za to bez problemu zalegalizowac zwiazek, ale na takiej zasadzie, jak malzenstwa - bierzesz caly pakiet, albo nie bierzesz nic. Dodam, ze tutaj dzieci panien nie moga otrzymac nazwiska ojca - automatycznie dostaja nazwisko matki. Nazwisko rodzinne (meza lub zony, w zaleznosci od ustalen w dniu slubu) nalezy sie tylko dzieciom urodzonym w malzenstwie.
              • dynema Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 14:10
                Co do nazwiska dziecka to jest tak chyba w twoim rejonie albo dawniej tak bylo. Moi znajomi w Bazylei, nie bedacy malzenstwem, maja miesieczna corke, ktora nosi nazwisko ojca.
                • ashraf Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 14:33
                  Mieszkam w Basel i urodzilam w lutym tego roku. Jezeli prawo rodzinne sie zmienilo, to musialo sie to stac w ostatnich miesiacach (co jest mozliwe). Inna sprawa to narodowosc rodzicow - osoby bez szwajcarskiego paszportu mogly tez obejsc ten przepis przedstawiajac pismo z ambasady, ze w ich kraju prawo stanowi inaczej.
                  • dynema Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 18:55
                    Bardzo ladne miasto, bylismy w odwiedzinach niedawno smile
                    A para to Amerykanie, wiec mozliwe ze dlatego.
                    • ashraf Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 20:35
                      Faktycznie ładne, a do tego świetnie położone, niech żyją tanie zakupy we Francji i w Niemczech i zwrot VATu za nie smilesmile
              • araceli Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 17:57
                ashraf napisała:
                > Dodam, ze
                > tutaj dzieci panien nie moga otrzymac nazwiska ojca - automatycznie
                > dostaja nazwisko matki.

                No i chwalisz się, że ponoć cywilizowany kraj jakim jest Szwajcaria dyskryminuje ojców?
                • ashraf Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 20:32
                  Nie chwalę, tylko informuję. A dyskryminować faktycznie dyskryminuje i to bynajmniej nie w samej kwestii nazwiska. Obecny stan prawny pozwala m.in. matce zdecydować, czy uzna prawo ojca dziecka do bycia a) ojcem z pełnymi prawami b) ojcem odwiedzającym (tzn. może odwiedzać, ale nie ma żadnej decyzyjności + musi płacić alimenty c) żadnym ojcem, czyli nawet nie jest wpisany do aktu urodzenia. Przy czym ojciec-mąż wszelkie prawa ma z automatu.
            • mandolinka.bramborova Re: Niechec zon do konkubin 08.02.14, 14:43
              A czym się w takim razie różni rejestracja od ślubu cywilnego? Ślub to nie tylko przysięga w kościele i wesele na 120 osób, można to zrobić w mniej kosztowny sposób, jak ktoś tak bardzo chce mieć prawa typu dziedziczenie.
              Rozumiem postulat rejestracji związków homoseksualnych, ale rejestracja związków hetero nie będąca ślubem cywilnym to taka sztuka dla sztuki, zupełnie niepotrzebna.
          • araceli Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 17:55
            nenia1 napisała:
            > Jakie zobowiązania masz na myśli?

            ashraf napisała:
            > Mam na mysli prawo do

            Pytanie było o zobowiązania a wymieniłaś prawa. To bardzo często klepany bullshit 'chcą prawa a nie chcą obowiązków'. W praktyce okazuje się, że owe cudowne prawa to coś co każdemu człowiekowi powinno się należeć (przekazanie majątku w testamencie, informowanie ostanie medycznym w chorobie itd.) a mityczne obowiązki są kompletnie nieegzekwowalne. Wyniosłe formułki sobie a życie sobie.
            • ashraf Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 20:35
              Ależ oczywiście, że są zobowiązania - finansowe (tzw. życie, opłaty), opiekuńcze + wspólnota majątkowa. Trzeba też wziąć na ciało ew. rozwód i jego konsekwencje. Mąż - ojciec małych dzieci musi się np. liczyć z tym, że po rozwodzie (jeżeli, załóżmy, wybrał życie u boku sekretarki) będzie musiał płacić alimenty nie tylko na potomstwo, ale i na żonę. Także nie jest to zupełnie bez znaczenia. I naprawdę - nic mi do tego, jeśli na konkubinat ŚWIADOMIE decyduje się para dorosłych ludzi. Mogą być tak samo szczęśliwi lub nieszczęśliwi jak małżeństwo.
              • araceli Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 20:55
                ashraf napisała:
                > Ależ oczywiście, że są zobowiązania - finansowe (tzw. życie, opłaty),
                > opiekuńcze + wspólnota majątkowa.

                Wspólnota majątkowa nie jest obowiązkiem w Polsce. Do opieki nad drugą osobą nikogo nie zmusisz.

                > Trzeba też wziąć na ciało ew. rozwód i jego konsekwencje.
                > Mąż - ojciec małych dzieci musi się np. liczyć z tym, że po rozwodzie (jeże
                > li, załóżmy, wybrał życie u boku sekretarki) będzie musiał płacić alimenty nie
                > tylko na potomstwo, ale i na żonę.

                Nie w Polsce. Wiedza z hamerykańskich filmów smile

                Tak jak pisałam - wyobrażenie o małżeństwie sobie a życie sobie.
                • ashraf Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 20:59
                  Oczywiście, że można podpisać rozdzielność, ale z założenia małżeństwo to też wspólnota portfela. Obowiązku brania ślubu przecież nie ma. A co do alimentów, to hmmm.... z bardzo bliskiego mi przykładu wiem, że wcale takie niemożliwe to nie jest. A co do wyobrażeń o małżeństwie, to jestem mężatką, a byłam konkubiną, więc porównanie mam. I poza małżeństwem (z różnych względów) nie zdecydowałabym się na dziecko.
                  • araceli Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 21:36
                    ashraf napisała:
                    > Oczywiście, że można podpisać rozdzielność, ale z założenia małżeństwo to też
                    > wspólnota portfela. Obowiązku brania ślubu przecież nie ma. A co do alimentów,
                    > to hmmm.... z bardzo bliskiego mi przykładu wiem, że wcale takie niemożliwe to n
                    > ie jest.

                    Wspólnota portfela jest możliwa ale też nie zawsze jest. W małżeństwach wielu ematek strony mają osobne konta i 'własne' pieniądze. To kwestia ustalenia. I nie pisałaś co jest 'możliwe' tylko że małżeństwo nakłada jakieś obowiązki z których to ekstra przywileje powinny wynikać. Tak naprawdę nie nakłada wiele a rzeczy realnych to już w ogóle.

                    > A co do wyobrażeń o małżeństwie, to jestem mężatką, a byłam konkubiną,
                    > więc porównanie mam.

                    Porównanie masz ale piszesz nieprawdy?
                    • ashraf Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 21:47
                      Jakie nieprawdy? I dlaczego twierdzisz, że obowiązki są nierealne? Dokładanie się do wspólnego kotła jest jak najbardziej realne, a to, że ktoś tego nie robi, bo tak sobie ustalił, to jego sprawa. Nie bez powodu w sprawach rozwodowych omawia się nie tylko kwestie finansowe, ale także domowe czy łóżkowe i wywiązywanie się z obowiązków w szerokim tego słowa znaczeniu.
                      • araceli Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 22:05
                        Ashraf - skup się! Pisałaś o obowiązkach i zobowiązaniach (tak wielkich że aż z ich tytułu jakieś prawa się należą) jakie niesie ze sobą małżeństwo a opisałaś możliwości. Możliwości są zawsze - niezależnie od tego czy jest się małżeństwem czy nie.

                        Kodeksowo małżeństwo nakłada jakieś obowiązki ale nie są one do wyegzekwowania. Nie zmusisz nikogo do opieki nad kimś a jak się małżonek nie wywiąże to czeka go suuuurowa kara jaką jest OMG rozwód! Zdradził? Masz prawo do rozwodu z jego winy! Co Ci daje rozwód z jego winy - ano to, że ewentualnie (po spełnieniu warunków) dostaniesz alimenty na siebie - rzadki przypadek.

                        Piszesz:
                        'smieszy mnie domaganie sie przez wolne zwiazki praw naleznych malzonkom, ktore - nie ma co ukrywac - przychodza u tych drugich w komplecie z okreslonymi zobowiazaniami.

                        Mnie za to śmieszy ten bezmyślnie klepany frazes. Przywileje małżonków nijak się mają do tych nikłych możliwości zobowiązań jakie na siebie formalnie biorą. To zaszłość z bardzo odległych czasów, kiedy małżeństwom nadawano szczególny status bo wychowywane były w nich dzieci. Potem, z uwagi na dobro tych ostatnich prawa potomstwa oddzielono od stanu cywilnego rodziców a przywileje zostały.


                        PS. Po raz kolejny - nie ma czegoś takiego jak 'wolny związek'. To oksymoron.
                        • ashraf Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 22:21
                          To nie są "jakieś tam obowiązki". To są bardzo istotne elementy małżeństwa, które dojrzały człowiek akceptuje wraz z zawarciem związku formalnego. Ich egzekwowanie jest z założenia trudne, ale nie niemożliwe (przynajmniej w sensie konsekwencji ich zaniedbywania) i ma przełożenie nie tylko na ew. rozwód, ale i roszczenia finansowe, zabezpieczenie przed rozwodem (np. dokładania się do rachunków) i inne. Dopóki małżeństwo, które z założenia dotyczy dorosłych, sprawnych umysłowo ludzi, trwa, to nie ma potrzeby wtrącać się w to czy i jak wywiązują się z tego, do czego się zobowiązali, stąd naturalnym jest, że te sprawy rozpatruje się wtedy, kiedy zaczyna się sypać.
                          Poza tym, jak już pisałam ci wyżej, w niektórych krajach ślub ma bardzo duże znaczenie, jeżeli chce się mieć dzieci. Nasz wspólny kolega, który nie wziął ślubu z matką swojego dziecka, pozbawił się w ten sposób prawa do decydowania choćby o leczeniu czy żłobku, a teraz w ogóle nie widuje dziecka, bo matka wywiozła je za granicę! Jest to oczywiście (wg mnie) naganne i dyskryminujące, ale tak jest, przez co wielu ludzi tutaj decyduje się na dziecko dopiero po ślubie.
                      • araceli Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 22:10
                        ashraf napisała:
                        > Jakie nieprawdy?

                        Nieprawdą jest, że mąż, który odejdzie od żony do kochanki ma obowiązek płacić jej alimenty. Nie ma też obowiązku wspólnoty majątkowej.

                        > Jakie nieprawdy? I dlaczego twierdzisz, że obowiązki są nierealne?

                        Egzekwowanie obowiązków jest nierealne. Wg. naszego prawa obowiązkiem małżonków jest 'wspólne pożycie'. Jak sobie wyobrażasz zmuszenie kogokolwiek do wypełnienia tego obowiązku? Tak - odmowa seksu jest przesłanką do rozwodu z winy strony odmawiającej ale to wszystko. Zmusić do zrobienia tego co się ślubowało się nie da.
                        • ashraf Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 22:22
                          Nie musi odchodzić do kochanki, ba, nie musi być nawet (obowiązkowo) orzekania o winie w takim przypadku!
                        • fomica Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 23:06
                          Jedyne prawa i obowiązki malżeńskie, które mi przychodzą do głowy to te stricte finansowe. Czyli alimenty, podział majątku po rozstaniu oraz współodpowiedzialność za długi. Wspólnota majątkowa jest wpisana z automatu w standardowy model małżeństwa, jasne, że można się wypisac, ale domyślnie obowiązuje, a większośc ludzi przyjmuje sytuację domyślną.
                          To prawda, że nie da się kogoś "zmusić" np. do osobistej opieki nad chorym współmałżonkiem, ale nie jestem pewna jak to wygląda od strony prawnej - czy np. nie można go zmusić sądownie i komorniczo np. do pokrywania kosztów takiej opieki.
                    • ashraf Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 21:51
                      Może jaśniej na przykładzie: np. alimenty na małżonka, choć uzasadnione, mogą nie zostać przyznane, jeżeli druga strona wykaże, że pozywający nie wywiązywał się z obowiązków (domowych, seksu, nie tylko finansowych itd.).
                • memphis90 Re: Niechec zon do konkubin 03.02.14, 17:17
                  > Wspólnota majątkowa nie jest obowiązkiem w Polsce. Do opieki nad drugą osobą ni
                  > kogo nie zmusisz.
                  Ale podpisanie rozdzielności majątkowej małżonków kosztuje.

                  > Nie w Polsce. Wiedza z hamerykańskich filmów smile
                  >
                  Oczywiście, że w PL sąd może zasądzić alimenty dla eks-małżonka...
                  • araceli Re: Niechec zon do konkubin 03.02.14, 17:21
                    memphis90 napisała:
                    > Ale podpisanie rozdzielności majątkowej małżonków kosztuje.

                    No i? Dyskusja toczyła się o obowiązkach i wspólnota majątkowa nim nie jest, nawet jak wizyta u notariusza kosztuje.


                    > Oczywiście, że w PL sąd może zasądzić alimenty dla eks-małżonka...

                    No i? Powtórzę: dyskusja toczyła się o obowiązkach. W PL nie ma obowiązku płacenia alimentów na eks-małżonka. Sąd może ale nie musi je zasądzić w ściśle określonych przypadkach.
      • triss_merigold6 Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 09:33
        Mogę się tylko podpisać.
        Kryzysowe narzeczone mają niefart, ale w sumie same są sobie winne - mogły jasno postawić warunki i oczekiwania.
        • przystanek_tramwajowy Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 09:39
          Za to w naborze do żłobków i przeszkoli występują jako samotne i wpychają się przed ślubne, więc niech nie pyszczą na swój konkubinat, bo niezłe z niego korzyści ciągną. Zmieniłam zamiar. Prześladujmy konkubiny!

          ---
          Ja mówię dzieciom: Nie, nie przejedziesz się na koniku, ale jak wrócimy do domu, to co byście przejeździli w 30 sekund, dostaniecie do skarbonki. I też mają ogromne uśmiechy (by upartamama.
          • triss_merigold6 Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 09:53
            Ale kryzysowe narzeczone to bezdzietne panny. big_grin
    • agata_abbott Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 09:11
      Sama bylam jakis czas konkubina, wiec nie czuje niechecismile
      A co do podpisywania dziecka w szpitalu - moje podpisane bylo "corka Agaty Abbott", jakoś nie robilo to na mnie wrazenia. W ogole corka nazywana byla moim nazwiskiem (bo latwiej), mimo, że to nie było ani nazwisko corki, ani mez (ktory mezem już wtedy bylsmile)
    • gazeta_mi_placi Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 09:12
      Niewypał z rana jak śmietana big_grin
      • ichi51e Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 09:13
        Klasyka ematki big_grin
    • olena.s Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 09:16
      Jako ślubna żona miałam dziecko w szpitalu podpisane dokładnie tak samo.
      • przystanek_tramwajowy Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 09:23
        Nie bądźcie wredne MAUPY. Ichi tak bardzo chciała się poczuć dyskryminowana, a wy jej wszystko zepsułyście. smile

        ---
        Ja mówię dzieciom: Nie, nie przejedziesz się na koniku, ale jak wrócimy do domu, to co byście przejeździli w 30 sekund, dostaniecie do skarbonki. I też mają ogromne uśmiechy (by upartamama.
        • ichi51e Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 09:30
          Zasmutkowalam sie. W szpitalu zrobilo mi sie po prostu przykro ze inne dzieci mialy imiona i nazwiska a moje oznaczenie (zwlaszcza jak mi personel wyjasnil o co chodzi - i nikt jakos nie powiedzial ze w innych szpitalach dzieci sa tez oznaczane a nie nazywane) jak rozumiem po prostu nadwrazliwa bylam uncertain
          • przystanek_tramwajowy Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 09:36
            Rozumiemy, rozumiemy. W końcu, jak się chłop nie chce sformalizować, to miej coś kobito z tego konkubinatu. Na przykład podniecającą świadomość, że cię dyskryminują. smile Koleżanki ze związków sformalizowanych proszone są o nieodbieranie koleżance Ichi przywileju bicia prześladowaną. Acha... Moje dziecko zostało podpisane w szpitalu: Syn Przystanku Tramwajowego i jakoś mi to zwisało, choć ślub mam. Taki zwyczaj i już.

            ---
            Ja mówię dzieciom: Nie, nie przejedziesz się na koniku, ale jak wrócimy do domu, to co byście przejeździli w 30 sekund, dostaniecie do skarbonki. I też mają ogromne uśmiechy (by upartamama.
            • triss_merigold6 Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 09:57
              Moje dzieci - jedno ślubne, drugie z konkubinatu były podpisane syn nazwisko matki i córka nazwisko matki, nijakiej dyskryminacji nie mogłam się dopatrzeć ale może po prostu źle patrzyłam.
    • kawka74 Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 09:21
      Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia, jak z tej historyjki udało Ci się wyciągnąć wniosek o dyskryminacji konkubinatu.
      W jakim związku kto żyje, to mnie nie interesuje.
      • princy-mincy Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 09:30
        I jeszcze tytuł, no nijak sie ma do treści wątku.
        No chyba, ze wszystkie maupy w szpitalu (położne, panie z usc itp) były mezatkami iż dyskryminowaly te jedna watkodajke.
        • kawka74 Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 09:51
          A, tytuł to już w ogóle z kosmosu.
          To ja już nie wiem, do czego się odnieść.
    • zazou1980 Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 09:25
      siorka mojego konkubina odkąd wzięła ślub zaczęła się trochę panoszyć - pytanie w stylu, czy zaopiekuję się nim jak w wieku 50 lat zostanie rośliną. powiedziałam, że nie, tylko jej podrzucę. niezły kwas był potem, hehe...
    • nenia1 Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 09:44
      Była taka scena w pewnej komedii, jak pani w samolocie dostaje ataku histerii i ustawia się do niej bardzo długa kolejka "uspokajaczy" z których każdy ją uderza w twarz by ją otrząsnąć big_grin
      Tak mi się jakoś skojarzyło jak większość zaczęła udowadniać że przykład jest zły - przykład był zinterpretowany omyłkowo, chyba wszystkim się nam zdarzają pomyłki, a dziewczyna już wyjaśniła, że nawiązuje do innego wątku, w którym padały takie sformułowania

      volta2 13.01.14, 13:50 Odpowiedz
      Dla mnie sparowany bez papierka to jednak inna kategoria niz ten co ślubowal.

      Ten bezpapierkowy to wlasnie taki czekajacy na kogos jeszcze, ja tak to widze i tak to wśród moich znajomych 30+ dzialalo.
      Konkubinaty rozpadaly sie nawet po 10-15latach by szybko zakończyc sie pełnym ślubowaniem komus nowemu.
      Slubujacy cały czs trwaja na posterunkach.

      Niedawno z ciekawosci zagnalo mnie na forum " Konkubiny" i jedynym wiodącym Tam wątkiem jest- " kiedy się oświadczy?" Bo juz przebieram nózkami, by organizowac ślub jak z bajki.

      Albo
      triss_merigold6 13.01.14, 15:06 Odpowiedz
      Konkubina bez dzieci to się IMO w ogóle nie liczy i można pana traktować jak wolnego.


      Chyba, że to ironia była?
      • triss_merigold6 Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 10:22
        Ironia, ale nie do końca. Jak taki pan koło trzydziestki pomieszkuje sobie z panią jakiś czas i nie zamierza się żenić, to znaczy że czeka na lepszą okazję, a pani nie jest traktowana poważnie.
        • zazou1980 Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 10:28
          a nie może to oznaczać, że pani czeka na lepszą okazję, a pan nie jest traktowany poważnie?
          dlaczego kwestia ślubu, bądź jego brak jest uważana jako intencja tylko i wyłącznie pana???

          u nas w związku to ja nie chcę ślubu, ale innego ciacha nie wypatruję...
          • triss_merigold6 Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 10:43
            Może. Wtedy tym bardziej można do pana uderzać.
          • wj_2000 Re: Niechec zon do konkubin 06.02.14, 07:18
            Ma to swoje (przynajmniej statystyczne) uzasadnienie. W przypadku zerwania związku, to kobieta jest narażona na większe kłopoty! Zwłaszcza jak zostaje z dzieckiem. Poza tym, postarzała, ma mniejsze szanse znaleźć nowego partnera.
            A małżeństwo - nie oszukujmy się - ma jeden cel. UTRUDNIENIE rozstania. I dobrze. Często jakaś nowa, krótkotrwała namiętność może skłonić jedną ze stron (zwłaszcza pana) do natychmiastowego skończenia starego związku i to w sposób nieodwracalny. W przypadku małżeństwa TRUDY i upokorzenia rozwodu służą powstrzymaniu akcji - namiętność minie i z ulgą można powrócić w stare koleiny.
            • allegropajew Re: Niechec zon do konkubin 15.02.14, 09:12
              To znaczy tylko tyle, że to konkubiny powinny zazdrościć żonom, te zaś
        • gryzelda71 Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 10:29
          A jak panią zapłodni to już pewniak?
          • triss_merigold6 Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 10:42
            Nie, ale jako posiadający przychówek ma zobowiązania przede wszystkim finansowe i nie wchodzi w nowy związek z czystą kartą.
            • gazeta_mi_placi Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 10:47
              Jednak lepiej gdy ma tylko dziecko, a nie i żonę i dziecko.
            • araceli Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 17:59
              triss_merigold6 napisała:
              > Nie, ale jako posiadający przychówek ma zobowiązania przede wszystkim finansowe
              > i nie wchodzi w nowy związek z czystą kartą.

              Napisała pani, która mimo dziecka puściła się z innym i ślubnego kopnęła w zadek z uśmiechem na ustach big_grin
              • delfina77 Re: Niechec zon do konkubin 08.02.14, 21:34
                Słuchaj, napisać na forum to każdy może cokolwiek i nijak nie musi się to mieć do rzeczywistoścismile To może być równie dobrze jakiś bezrobotny facet, który zbudował sobie w internecie taką tożsamość. Internet to nie życiesmile
            • gryzelda71 Re: Niechec zon do konkubin 15.01.14, 08:24
              No i po co komu czyta karta? Ty też nie miałaś czystej a jednak masz faceta. Widocznie są osoby którym to nie przeszkadza.
        • gaskama największy kołtun na tym forum! 14.01.14, 10:50
          Już kilka razy miałam napisać, że ty triss na tym forum, to konkurs na największego kołtuna wygrałabyś w przedbiegach. Ty jesteś takim kryptopisiorem, który już wie, że w pewnych kręgach, to trochę głupio i pokrywasz to swoje czyste kołtuństwo jakimiś pseudolewackimi teoriami, które mają zaskoczyć rozmówców i świadczyć o twojej otwartości. A ty zwykły prosty kołtun jesteś. Bez żadnego "ale".
          • triss_merigold6 Re: największy kołtun na tym forum! 14.01.14, 10:52
            Ale w czymś Ci to konkretnie przeszkadza? Koleguję się z Tobą czy co?
            • gaskama Re: największy kołtun na tym forum! 14.01.14, 10:54
              Koleguję się z Tobą czy co?

              W życiu!!!
              • triss_merigold6 Re: największy kołtun na tym forum! 14.01.14, 10:59
                No właśnie. Czyli moje poglądy nijak nie muszą Ci odpowiadać.
                • gaskama Re: największy kołtun na tym forum! 14.01.14, 11:07
                  Zgadza się. Ale forum otwarte, więc mogę napisać, że tak uważam. Zresztą pewnie mój nick niewiele ci mówi. Rzadko z takimi kołtunami wchodzę w polemikę. Prawdziwy prawicowiec ma przynajmniej jakieś spójne poglądy, z którymi można się nie zgadzać. A kołtun ... jest moim zdaniem bardziej niebezpieczny. Dziękuję za uwagę.
          • ichi51e Re: największy kołtun na tym forum! 14.01.14, 10:58
            Trudno zaprzeczyc big_grin
          • rosapulchra-0 Re: największy kołtun na tym forum! 14.01.14, 17:42
            Gaskama, dziękuję, że to napisałaś! Przynajmniej wiem, że nie jestem jedyna na tym forum smile
        • aka10 Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 18:41
          triss_merigold6 napisała:

          > Ironia, ale nie do końca. Jak taki pan koło trzydziestki pomieszkuje sobie z pa
          > nią jakiś czas i nie zamierza się żenić, to znaczy że czeka na lepszą okazję, a
          > pani nie jest traktowana poważnie.

          Dlaczego tak myslisz?
      • ichi51e Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 10:51
        Amen. Jedna osoba zrozumialabig_grin

        Moim zdaniem piszesz o filmie czy leci z nami pilot.
        • rosapulchra-0 Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 17:44
          Nie, ichi51e, nie tylko jedna osoba zrozumiała smile
      • princy-mincy Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 17:35
        Nie wiem, z jakiego to wątku, nie czytałam wczesniej.
        Komentarze beznadziejne. No chyba,ze faktycznie ironiczne miały byc.
    • d.d.00 Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 09:50
      Jako mężatka nie mam negatywnego nastawienia do ludzi żyjących w związkach niezalegalizowanych. Natomiast samo określenie "konkubent /konkubina ma dla mnie wydźwięk negatywny i go nie lubię. Nie lubię też gdy ktos go używa ba - nadużywa. Znam duzo osób żyjących bez ślubu i uważam, że to ich decyzja, każdy robi tak, by jemu pasowało i żyło sie najlepiej.forma związku to akurat nie powinien być temat do dyskusji a tym bardziej komentarzy.
    • minimikro Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 09:57

      > Ja np bylam zniesmaczona w szpitalu po urodzeniu dziecka gdy pracownicy szpitala od
      > mowili podpisania dziecka jego imieniem (bo ze nie chca podpisac nazwiskiem ojc
      > a gdy dziecko jest nie uznane jto rozumiem) tylko maja ustalona formulke s/x (l
      > ub c/x) gdzie s/c jest skrotem syn/corka a x nazwiskiem matki.

      Tam, gdzie ja rodziłam też podpisywali dziecko jako syn / córka i nazwisko. Bez względu na to, czy dziecko było "małżeńskie" czy poza.
    • asia_i_p Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 10:35
      Nie, nie mam problemu z konkubinami (chyba, żeby ktoś chciał zostać konkubiną mojego męża, to bym miała).
      W szpitalu taka formułka stosowana jest wobec wszystkich dzieci - moja córka też była tak opisana. To mnie nie zniesmaczało, bardziej niepokojące było to, że za każdym razem, jak ją gdzieś wywieźli, to po tym, jak ją przywieźli, oba identyfikatory (ten z łapki i ten z nóżki) leżały obok. Każdy ściągnęła.

      Ja natomiast, po staremu, byłam opisana jako L....ka, c. Anny - chyba jeszcze dziwaczniej.
    • eo_n Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 10:44
      Nie mam nic przeciwko konkubinom, ale sama bym nie chciała być jedną z nich.

      Nie osądzam cudzych związków, jednak ja miałabym obawy, czy mężczyzna traktuje nasz związek poważnie, skoro nie bierzemy ślubu. Oczywiście mówimy o sytuacji, kiedy mnie na związku zależy. Bo rozumiem też, że można z różnych przyczyn uciekać od ślubu. W ten sposób kiedyś zwodziłam pana, co do którego po prostu nie byłam przekonana. On się chciał oświadczać, a ja nie wiedziałam, czy go chcę. Mówiłam, że nie czuję się jeszcze gotowa i że miłość bez papierka jest taka sama jak z papierkiem. Kilka miesięcy później zakończyłam jednak tamten związek.
    • pederastwa Re: Niechec zon do konkubin 14.01.14, 11:03
      Sama przez kilkanaście lat byłam konkubiną. Ślub wzięliśmy głównie żeby sobie ułatwić sprawy prawno-urzędowe. Nie widzę żadnej różnicy w naszej codzienności przed ślubem i po ślubie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka