Dodaj do ulubionych

"Dawanie w łapę"

29.01.14, 14:12
Czy ematka daje łapówki i uważa, że jak nie da to zostanie źle potraktowana przez lekarz/pielęgniarkę/położną?
Czy daje bo wtedy operacja zostanie przyśpieszona?
Czy daje, bo inaczej nie urodzi po ludzku?
itd...?

Jakie macie zdanie, przezycia, przemyślenia w tym aspekcie???

Ja osobiście nie uznaję łapówkarstwa i gdyby ktoś by mi je zasugerował, zrobiłabym raban...
Obserwuj wątek
    • mx3_sp Re: "Dawanie w łapę" 29.01.14, 14:16
      raz dałam w LO musiałam usprawiedliwić kilka dni wagarów. Wypisał zwolnienie i git. Od tamtej pory nie, nie potrafię nawet.
      • eo_n Re: "Dawanie w łapę" 29.01.14, 14:20
        Nie daję.
        Ale w ciąży prywatnie chodziłam do lekarza z wybranego przeze mnie szpitala. Z położną też się kontaktowałam wcześniej i chodziłam do jej szkoły rodzenia. Nie poszłabym rodzić "z ulicy".
        W innych sprawach urzędowych nic nigdy nie próbowałam kombinować. Normalnie szłam do urzędu, bez kawy czy bombonierki.
        • opuncjafigowa Re: "Dawanie w łapę" 29.01.14, 14:23
          eo_n, ale prowadzenie ciaży prywatnie i utrzymywanie kontaktu z połoną ze SR, to chyba nie łapówkarstwo smile Nooo...chyba, ze jednak coś im tam dałaś cichaczem big_grin
          • eo_n Re: "Dawanie w łapę" 29.01.14, 14:33
            Nie no nie dałam cichaczem smile Jednak wiemy, że prywatne wizyty jeśli nie gwarantują, to przynajmniej zwiększają szanse na normalne potraktowanie, a w razie problemów szybką reakcję. Z resztą się przydało właśnie w sytuacji, kiedy lekarz dyżurny miał inne zdanie niż ten "mój". A kto wie, co by było gdyby?
            I teoretycznie tak też nie powinno być. Ale w takich sprawach ważniejsza praktyka wink
        • shumi-mi-las Re: "Dawanie w łapę" 29.01.14, 14:31
          Zaplacilam lekarzowi za zabieg cesarskiego ciecia. Przeprowadzil zabieg na swoim dyzurze.
          Nie zaluje.
          Zaplacilam tez ordynatorowi oddzialu na ktorym umieral mi bliski. Za to zeby przyspieszyc procedury i wykorzystac cala dostepna aparature. Czulam, ze to moralnie dwuznaczne, bo ten ktos mial male szanse przezycia, a ja odbieralam bardziej rokujacym mozliwosc bycia podlaczonym do aparatury jedynej na oddziale - o wartosci mieszkania, ale wtedy zrobilabym wszystko zeby uratowac bliska mi osobe.
          Zaplacilam tez raz za wystawienie l4 na dluzszy okres.
          Poza tym raczej dziekowalam kopertami i giftami w urzedach.
          Spotkalam doslownie dwoch lekarzy ktorzy naprawde sie oburzyli na koperte. Przez 15 lat obcowania ze sluzba zdrowia wynik nie powala. O lekarzach mam to samo zdanie co o prawnikach niestety.
          • atteilow Re: "Dawanie w łapę" 29.01.14, 18:48
            Obrzydliwe, wstrętny łapówkarzu.
          • ciastko_z_kota Re: "Dawanie w łapę" 29.01.14, 19:09
            ja mam o Tobie nienajlepsze.
            • shumi-mi-las Re: "Dawanie w łapę" 29.01.14, 20:31
              Umieral ci ktos kiedys? Na twoich oczach? ...
              Niestety taki kraj tacy ludzie.
            • shumi-mi-las Re: "Dawanie w łapę" 29.01.14, 20:34
              I rozwin moze...
              Myslisz ze mama blizniat ktore zmarly nie zaluje, ze nie dala?
              Albo mama chlopca z poznania?...
              Ja wolalam nie zalowac...

              • atteilow Re: "Dawanie w łapę" 29.01.14, 21:06
                Jak sama piszesz i bez wręczania lapowki by umarł. Spodziewalas się wskrzeszenia za pieniądze? Chcąc ulżyć w cierpieniu bliskiej osoby, nie trzeba tworzyć łapówkarskiej patologii, wystaczy upomnieć się o odpowiednie leki.
                • shumi-mi-las Re: "Dawanie w łapę" 29.01.14, 21:15
                  Napisalam ze nie mial wielu szans. Dla mnie liczyla sie wtedy kazda nadzieja i nawet 5% szansy bylo tym czego sie trzymalam.
                  Nie zycze tobie ani nikomu innemu takiej sytuacji. Byc moze sie myle, ale watpie czy majac mozliwosc i chocby cien szansy bawilabys sie w altruizm. Mialam i mam swiadomosc niemoralnosci tej sytuacji i potrafie sie przyznac. Ale dla kogos kogo kocham zrobie wszystko.
          • antychreza Re: "Dawanie w łapę" 30.01.14, 15:03
            A mogłabyś rozwinąć co masz do prawników?
            Nigdy nie dałam nikomu w łapę. Kiedy umierała moja babcia, pielęgniarki z oddziału od razu ostrzegły mamę żeby przypadkiem nie próbowała iść do ordynatora z łapówką, bo pogoni z krzykiem. Inny lekarz chciał wymusić na mamie łapówkę za zrobienie pilnego zabiegu szybciej niż za miesiąc, więc stwierdziła, ze jak nie u niego, to za tydzień zrobi sobie prywatnie. Wymiękł, sam znalazł termin za kilka dni.
            • bloopsar Re: "Dawanie w łapę" 30.01.14, 17:33
              > lekarz chciał wymusić na mamie łapówkę za zr
              > obienie pilnego zabiegu szybciej niż za miesiąc, więc stwierdziła, ze jak nie u
              > niego, to za tydzień zrobi sobie prywatnie. Wymiękł

              Gorzej jak danego zabiegu nie da się zrobić prywatnie. Ciekawe kto wtedy wymięknie.
    • triss_merigold6 Re: "Dawanie w łapę" 29.01.14, 14:21
      Jakby to była kwestia zdrowia czy życia, to dałabym bez mrugnięcia okiem.
    • 18lipcowa3 Re: "Dawanie w łapę" 29.01.14, 14:24
      Ja bym dała. Bez rabanu.
    • neffi79 Re: "Dawanie w łapę" 29.01.14, 14:26
      Dałabym, szczególnie gdyby w grę wchodziło zdrowie/zycie.
      zresztą dawałam i mam gdzieś cudze opinie.
    • frania.mania Re: "Dawanie w łapę" 29.01.14, 14:26
      Do kieszeni dałam dwa razy. Za dzieci . 200 zł za jedno i 4 lata później 200 zł za drugie. Trafiła mi się ta sama położna. Super kobieta. Nie żałuje. Urodziłam bez znieczuleń, naturalnie i bardzo szybko. Trzeci raz tez bym zapłaciła smile
    • thorgalla Re: "Dawanie w łapę" 29.01.14, 14:29
      Będąc w Polsce bym dała,gdyby innego wyjścia nie było.
      Rozwydrzyło się towarzystwo i szans nie ma na zmianę.
      • atteilow Re: "Dawanie w łapę" 29.01.14, 17:00
        Same rozwydrzyliście towarzystwo. A potem lament jak to w Polsce działa slużba zdrowia i urzędy.
        • shumi-mi-las Re: "Dawanie w łapę" 29.01.14, 20:36
          Ciekawe, ze to niby nasza wina, skoro sa ludzie ktorzy nie biora. Msja twarde zasady.
          Wiekszosc to niestety moralne dna...
          • atteilow Re: "Dawanie w łapę" 29.01.14, 21:12
            a ten kto daje, czyli ty?
            • shumi-mi-las Re: "Dawanie w łapę" 29.01.14, 21:17
              Dostosowuja sie do warunkow gry.
    • default Re: "Dawanie w łapę" 29.01.14, 14:29
      Nie daję, bo nie umiem, nie wiedziałabym jak to zrobić i w ogóle wstyd by mi było proponować. Za to mój mąż wychodzi z założenia, że w pewnych sytuacjach łapówki są niezbędne i podejrzewam, że w co najmniej jednym przypadku taką metodą się posłużył i osiągnął oczekiwany skutek - a że dotyczyło to bezpośrednio mnie (pobyt w szpitalu, dość dramatyczny), to nie mogę go za to potępiać, prawda ? smile
      • eo_n Re: "Dawanie w łapę" 29.01.14, 14:35
        default napisała:

        > Nie daję, bo nie umiem, nie wiedziałabym jak to zrobić i w ogóle wstyd by mi by
        > ło proponować.
        Mam to samo. I to chyba nie jest dobrze...
        Może ktoś nas nauczy? wink
    • lelija05 Re: "Dawanie w łapę" 29.01.14, 14:32
      Krewna dała lekarzowi by zajął się jej mężem. kasę wziął i na drugi dzień pojechał na wczasy, wrócił po trzech tygodniach, gdy mąż był już domu...
    • mary_lu Re: "Dawanie w łapę" 29.01.14, 14:39
      Kiedyś dawałam, tzn. sama akurat załapałam się na końcówkę "dawnych czasów" i zdarzyło mi się to raz, ale rodzina latała z kopertami.

      Teraz często wykorzystuję słabości tego systemu i chodzę do prywatnych gabinetów lekarzy z interesujących mnie szpitali. Opłaca się suspicious

      W szpitalach jestem bardzo miła dla personelu, ale też nie daję sobie w kaszę dmuchać. Podczas pobytów na oddziałach, głównie babć naszych, latam z tortami, kawami, kwiatami, a salowym i opiekunkom wciskam przemocą drobne kwoty w ciemnych zakamarkach.

      Oprócz tego często robię za krewnego-i-znajomego-królika.

      PODKREŚLĘ PEWNĄ RZECZ:

      Jestem przekonana, że może poza kilkoma niechlubnymi przypadkami na całe województwo (z którymi nawet nie miałam styczności, bo chamów omijam z daleka), nikt nikomu świństwa nie zrobi "bo nie dał". Łapówkarstwo wyginęło niemal całkowicie - lekarze mają niezłe pensje, boją się brać łapówy (teraz zdarzają się "korzyści majątkowe" wręczane przez znajomych dobrych znajomych, albo wieloletnich pacjentów co najwyżej). A na koniaki i kwiaty przecież nikt nie leci, to jest prawdziwy dowód wdzięczności "po", przyjmowany zresztą niezbyt chętnie.

      Warto pokazać pielęgniarkom, że docenia się ich pracę (jeśli rzeczywiście pracują), warto dać coś salowej czy opiekunce, bo one zarabiają 6 złotych za godzinę. Do lekarza lecieć z 500 złotymi i uważać, że świnia bez tego nic nie zrobi, to śmieszne, bo lekarz za etat i kilka dyżurów często ma pensję w wysokości kilkunastu tysięcy, gdzie by mu się opłacało ryzyko brania łapówek.

      Przede wszystkim, warto traktować personel oddziału jak ludzi, nie jak wrogów, być miłym ale nie czołobitnym. To tak wyjątkowa postawa, że będzie się wyjątkowo dobrze traktowanym wink
    • wuika Re: "Dawanie w łapę" 29.01.14, 14:51
      Nie zdarzyło mi się dawać. Ale też nie byłam w oburzającej sytuacji, że ktoś oczekuje łapówki, bo jak nie, to nie ma operacji, urodzę pod mostem, czy tam inne coś. Znając mnie, pewnie bym machnęła prowokację wink
    • wtopek biedna jesteś i naiwna 29.01.14, 14:51
      już widzę, jak "robisz raban" gdy ukraiński albo bułgarski policjant składa ci propozycję big_grin
      • opuncjafigowa Re: biedna jesteś i naiwna 29.01.14, 14:57
        wtopek napisał:

        > już widzę, jak "robisz raban" gdy ukraiński albo bułgarski policjant składa ci
        > propozycję big_grin

        Nie sadzę bym była biedna i naiwna tongue_out
        I nie piszę o policjantach, a o lekarzach, pielęgniarkach czy jak kto woli służbie zdrowia.
    • to_ja_tola Re: "Dawanie w łapę" 29.01.14, 15:38
      ja nie daje..ja wymagam traktowania mnie porządnie.Potrafię być chamska,ale...czasami tylko takie zachowanie powzwala cos osiągnąć.
      Niestety.
      • beataj1 Re: "Dawanie w łapę" 29.01.14, 16:08
        Dawać jeszcze nie miałam szansy. Zwykle udawało się załatwiać bez popychu.
        Jestem za to miła. Zauważam człowieka w urzędnikach czy pielęgniarkach i salowych. Nigdy się jeszcze na tym nie przejechałam. Zawsze trafiałam na miłych i pomocnych ludzi.

        Raz byłam światkiem jak moja była szefowa przy próbie rejestracji samochodu z bardzo skomplikowaną historią (leasingi gdzieś za granicą, sprowadzenie bez jakiś dokumentów, jakieś inne atrakcje) napyskowała urzędniczce bo wydawało jej się że jak będzie asertywna i bezczelna to ludzie wykonają swoją robotę i zrobią to za co ona im płaci ze swoich podatków! - to fragment jej przemowy z urzędu.
        Laska potem samochód rejestrowała chyba ze 3 miesiące. Ciągle brakowało jakiś dokumentów bo historia skomplikowana - trzeba było coś ściągać z zagranicy. Nagle okazało się że xero nie wystarczy dobrze by było by to były dokumenty poświadczone itd itd. Wszystko oczywiście z przejęciem i szczerą chęcią pomocy ze strony urzędu smile
        Przeczołgali szefową tak że skruszała i nauczyła się że czasem nie opłaca sie pyskować.
        • eo_n Re: "Dawanie w łapę" 29.01.14, 16:17
          Napyskować to w sumie żadna sztuka. Dla mnie ostateczność. Sprawdziło mi się kilka razy (inaczej niż u Twojej szefowej, ale fakt, że aż tak nie popłynęłam). Jednak różnica jest zasadnicza. Kiedy załatwiasz uprzejmie, nawet jeśli trzeba mocno asertywnie, nie dość, że nie tracisz tyle nerwów, to jeszcze jeśli kolejny raz trzeba z tą samą osobą coś załatwiać, to też bywa łatwiej i sympatyczniej niż po awanturach...
      • phantomka Re: "Dawanie w łapę" 30.01.14, 14:44
        Już to widzę, jak np. przy trudnym porodzie, chamstwem wymuszasz jakieś decyzje na personelu szpitalasmile
        Również potrafię być i asertywna i chamska, jak trzeba, ale są sytuacje, kiedy to najmniej służy. I może dlatego moje doświadczenia ze szpitalem są takie pozytywne.
        A łapówki skończą się wtedy, kiedy zacznie się podmiotowe traktowanie pacjenta (jeżeli mówimy o szpitalach) i personalne konsekwencje za złe podjęte decyzje.

        to_ja_tola napisała:

        > ja nie daje..ja wymagam traktowania mnie porządnie.Potrafię być chamska,ale...c
        > zasami tylko takie zachowanie powzwala cos osiągnąć.
        > Niestety.
    • gretchen184 Re: "Dawanie w łapę" 29.01.14, 16:23
      nigdy w życiu nie dałam łapówki bo łapówkarstwo mnie brzydzi no i nie miałam potrzeby.
      jednak nie wykluczam,że moje obrzydzenie do łapówkarstwa nie miałoby znaczenia gdyby chodziło o zdrowie lub życie moje lub mojej rodziny.
    • kerri31 Re: "Dawanie w łapę" 29.01.14, 17:31
      Nie nazywam tego łapówką tylko wynagrodzeniem za otrzymaną pomoc w danej sprawie..
    • dziennik-niecodziennik Re: "Dawanie w łapę" 29.01.14, 17:37
      jeszcze nigdy nie dałam łapówki i jakoś wszystkie sprawy udaje sie zalatwić bez tego.
      • jadis76 Re: "Dawanie w łapę" 29.01.14, 17:49
        w sprawie czyjegoś życia/zdrowia - dałabym
        ogólnie jestem na nie i dlatego wybierałam np do rodzenia szpitale, gdzie oficjalnie można zapłacić w kasie szpitala za opiekę położnej czy, za drugim razem, lekarza
        podpisywałam umowę i płaciłam, zgodnie z cennikiem szpitala
        • atteilow Re: "Dawanie w łapę" 29.01.14, 18:45
          I myślisz, że ta twoja łapówka cudownie ocali kogoś od nieuleczalnej choroby. Co niby takiego zrobi lekarz, czego bez łapówki by nie zrobił? Czulej popatrzy na pacjenta, wymyśli nową terapię, przesunie w kolejce oczekujących do przeszczepu? To pierwsze bardziej prawdopodobne, bo przy dwóch ostatnich za wiele ryzykuje lamiąc procedury. Musialabyś wszystkich w szpitalu skorumpować. Same psujecie rynek, jak ma byc dobrze w tym kraju, kiedy tak oficjalnie sie chwalicie swoim łapówkarstwem? Jeśli nawet pielęgniarka, czy lekarz przyjmie lapówkę to da ci tylko zludzenie lepszej opieki i lepszego leczenia, bo dokładnie te same czynności wykona bez twojej koperty. Skoro Was stac to może od razu udajcie się na prywatne leczenie, nie zabierając miejsc tym, ktorzy pieniedzy nie mają. Az chce się podlinkowac caly ten watek i wysłać tym, którzy takie procedery ścigają. Wychodzi tutaj na to, że to wcale nie lekarze i urzędnicy domagają się łapówek, tylko głupie ludziska wciskają im koperty.
          • shumi-mi-las Re: "Dawanie w łapę" 29.01.14, 20:42
            Prosze cie...
            Ostatnio jeden ze szpitali zaplacil kare za potrojna liste oczekujacych na zabieg czy operacje.
            Przyklad spod poznania. Duzy szpital. Operacja zacmy - czas oczekiwania oficjalnie 3 lata. Nieoficjalnie pani w rejestracji sugeruje udanie sie do gabinetu prywatnego pani chyba ordynator okulistyki, bo tak mozna przyspieszyc. Napisalam oficjalna skarge do nfz. Myslicie ze dostalam odpowiedz?
            I nie. W tym przypadku nie dam lapowki, bo to nie zabieg ratujacy zycie.
            • atteilow Re: "Dawanie w łapę" 29.01.14, 21:08
              I dobrze, ze nie dostałaś odpowiedzi droga oficjalna, masz łapówkarską przeszłość. Ot, przewrotność losu, fortuna kołem się toczy.
              • shumi-mi-las Re: "Dawanie w łapę" 29.01.14, 21:20
                Puknij sie w glowe, bo cie zaslepia zlosc.
                Skoro nfz nie potrafi zwalczyc sytuacji na poziomie zabiegow nie ratujacych zycie, to dluuugo jeszcze sytuacje ze to ja i pieniadze a nie lekarz i jego wiedza beda decydowaly o naszym zyciu.
                To ze dalam lapowke, nie znaczy ze taki system popieram i mi sie podoba.
    • olewka100procent Re: "Dawanie w łapę" 29.01.14, 19:01
      nigdy nikomu nie dałam w łapę , i niezręcznie by mi było to zrobić . Uważam to za żenujące, tym bardziej , że nie wiem jak obdarowywany się zachowa
    • klamkas Re: "Dawanie w łapę" 29.01.14, 20:28
      Dałam dwa razy w celach turystycznych - raz na Bałkanach, raz na Ukrainie.

      W kwestiach zdrowotnych nigdy i uważam, że się nie powinno dawać. Za to jak jest potrzeba starannie wybieram lekarza/gabinet/przychodnię/szpital. Dlatego gdy moja mama zachorowała, umieściliśmy ją w szpitalu w innym mieście, ale takim, którego byłam pewna. Rodziłam w szpitalu w innym mieście, bo miał doskonałą opinię, chociaż to mała pipidówa, a u mnie w mieście jest akademicki szpital. Ale nie ukrywam, że w wybieraniu odpowiednich placówek pomagają mi znajomości w środowisku - mam kilku znajomych lekarzy i korzystam z tych znajomości jak się da. Oprócz tego wierzę w prywatną służbę zdrowia i na szczęście mnie na nią stać.
      • klamkas Re: "Dawanie w łapę" 29.01.14, 20:59
        PS. Za to doceniam dobrą opiekę i PO wypisie zdarzyło mi się upiec wielką blachę pysznego ciacha, kupić dobrą kawę i czekoladki i z tym nabojem udać się do dyżurki pielęgniarek i obdarować salowe.

        Człowiek w tej pracy powinien być obowiązkowy. Jeśli oprócz tego jest miły, uczynny i ciepły to należy mu się porządne "dziękuję".
    • edelstein Re: "Dawanie w łapę" 29.01.14, 20:38

      Nie,ba nawet napiwki daje tylko jesli jestem b.zadowolona.
      Kelnerzy musza mnie nie lubictongue_out

      "Ihr moralischer Kompass ist so im Arsch, ich wäre geschockt, wenn Sie auch nur den Weg zum Parkplatz finden würden."
    • zazou1980 Re: "Dawanie w łapę" 29.01.14, 20:56
      Nigdy nikomu nie dawałam łapówek, nawet nie wiem jak miałabym się za to zabrać. Zawsze wszystko staram się załatwić formalnymi drogami.
      Poród miałam w publicznym szpitalu, bez wykupionej położonej i lekarza prowadzącego, traumy nie mam, bo niewiele z niego pamiętam...
      • riki_i Re: "Dawanie w łapę" 29.01.14, 21:59
        Drogówce, bo sami się proszą. A wolę dać stówę czy dwie, niż płacić mandat i mieć punkty.
        • opuncjafigowa Re: "Dawanie w łapę" 30.01.14, 08:38
          Widzę więc, ze łapówkarstwo kwitnie, tak więc marzenia o zmianach w służbie zdrowia to nie prędko.
          Choć ja przyznam, że nigdy nie trafiłam na nikogo, kto zwlekał, przeciągał i kombinował by zasugerować cokolwiek, bym musiała pomyśleć, ze żąda zapłaty...
          Trafiałam na lekarzy, którzy byli zaangażowani i w moim przekonaniu robili co należy i wdzięczność w postaci podziękowania w zupełności mi i im wystarczała smile
          Z tym że ja jestem miła, ale jak wyczuję, ze ktoś "przegina" jeśli chodzi o obowiązki, to potrafię otworzyć buzię i skargę napisać smile


          Myślę, że dziś większość się trochę boi brać i stąd taka posucha, ale są tacy zapewne co się nie krępują i jak widać po wypowiedziach, są tez tacy co lubią dawać, bo mają złudna nadzieję, ze będą traktowani "inaczej" tongue_out

          No i interes się kręci smile
          • riki_i Re: "Dawanie w łapę" 30.01.14, 11:15
            Glupia jestes czy jak? Co to znaczy "boja sie brac"? Przeciez w szpitalu nie biora. Idziesz Ty albo ktos z rodziny do tego lekarza na prywatna wizyte i tam dajesz mu kase. Juz od czasow dr G. lekarze wiedza ze moga byc kamery i monitoring wiec w szpitalu tematu nie ma.
            • arista80 Re: "Dawanie w łapę" 30.01.14, 14:09
              Dałam raz. Gdy byłam w ciąży potrzebowałam badania, które musiało odbyć się w trybie pilnym, ale zapomniałam powiedzieć to lekarzowi piszącemu skierowanie i dostałam termin na za parę tygodni. Na pomoc pospieszyła teściowa, która dała 100 euro komu trzeba i w ten sposób nagle znalazło się miejsce po dwóch dniach a ja mimo spóźnienia zostałam przyjęta jako pierwsza.
              • montechristo4 Re: "Dawanie w łapę" 30.01.14, 16:52
                dałam, a raczej dano w moim imieniu. Kiedy nie było wiadomo czy mój syn-wcześniak przeżyje i nigdzie w Warszawie "nie było dla niego respiratora". Po otrzymaniu wysokiej gratyfikacji ordynator pojechał po respirator do innego szpitala....
                Nie żałuję. Bez respiratora mój syn by umarł, a bez łapówki lekarz d... by nie ruszył.
                Drugi raz zrobiłabym tak samo.
                • beti222 Re: "Dawanie w łapę" 30.01.14, 17:02
                  Prawda jest taka, że każda z nas postąpiłaby dokładnie tak samo w takiej sytuacji. Szkoda tylko, że łapówka czasami bywa jedyną opcją aby uratować komuś życie.
                  • zona_mi beti222 31.01.14, 22:54
                    Proszę usunąć reklamę z sygnaturki.
            • opuncjafigowa Re: "Dawanie w łapę" 30.01.14, 14:51
              riki_i napisał:

              > Glupia jestes czy jak? Co to znaczy "boja sie brac"? Przeciez w szpitalu nie bi
              > ora. Idziesz Ty albo ktos z rodziny do tego lekarza na prywatna wizyte i tam da
              > jesz mu kase. Juz od czasow dr G. lekarze wiedza ze moga byc kamery i monitorin
              > g wiec w szpitalu tematu nie ma.

              hehehe...dobre...głupi to chyba ty jesteś. A od kiedy to nazywamy łapówką dawanie w łapę w szpitalu, a w gabinecie już nie??? ...nagrac mogę gościa i w szpitalu i w gabinecie...straszna róznica wiesz!
              • beti222 Re: "Dawanie w łapę" 30.01.14, 15:21
                Bałabym się, ale gdyby w grę wchodziło zdrowie lub życie moje lub kogoś bliskiego, pewnie pozbyłabym się strachu, wybrałabym to co najważniejsze. Co do porodu. Mam tak ukształtowaną miednicę, że poród sn jest niemożliwy i tak mówiono mi odkąd pamiętam, bardzo mnie to cieszyło, że będę miała cc bez gadania. Jak zaszłam w ciążę, mój lekarz szybko sprowadził mnie na ziemię i powiedział, że w okolicach 8 miesiąca dopiero ortopeda będzie mógł wystawić odpowiednią opinię, bo układ mojej miednicy nie jest jednoznaczny z tym, że trzeba zrobić cc, wszystko zależy od wielkości dziecka. Stres przez całą ciążę, bardzo chciałam cc, okazało się że wskazania jednak były, dziecko ważyło prawie 4kg, sn nie wchodziło w grę. Gdybym jednak musiała mieć sn, urodziłabym prywatnie, nie dałabym łapówki, bo bym się bała smile
              • riki_i Re: "Dawanie w łapę" 30.01.14, 22:54
                Ty jesteś chyba gimbaza, bo masakrujesz głupotą. Po jaki ch... miałabyś nagrywać wręczanie pieniędzy lekarzowi, jak od tego zależy życie Twoje albo kogoś Ci bliskiego? Nagrywają jedynie służby albo pracodawca.

                A tak na marginesie - po co założyłaś ten wątek? Aby napawać się świętoyebliwym oburzeniem? Jak ci ktoś umiera, to masz centralnie w rowie, czy to łapówka, wziątka czy wyraz wdzięczności. Chodzi o to, aby ten ktoś żył, co jest warte wszelkich pieniędzy.

                • opuncjafigowa Re: "Dawanie w łapę" 31.01.14, 09:03
                  riki_i napisał:

                  > Ty jesteś chyba gimbaza, bo masakrujesz głupotą. Po jaki ch... miałabyś nagrywa
                  > ć wręczanie pieniędzy lekarzowi, jak od tego zależy życie Twoje albo kogoś Ci b
                  > liskiego? Nagrywają jedynie służby albo pracodawca.

                  Od dawania w łapę zależy życie? Nooo...dobre...poziom rozumowania na poziomie trudnym do uchwycenia tongue_out
                  Gratulacje smile
                  >

                  > A tak na marginesie - po co założyłaś ten wątek? Aby napawać się świętoyebliwym
                  > oburzeniem?

                  Pudło...wink

                  Jak ci ktoś umiera, to masz centralnie w rowie, czy to łapówka, wz
                  > iątka czy wyraz wdzięczności. Chodzi o to, aby ten ktoś żył, co jest warte wsze

                  Cóż za kwieciste słownictwo...zmartwię cię, nie trafiłeś...zonk!
                  Błędna interpretacja czytanego tekstu...a raczej nadinterpretacja smile
                  Ale fakt, ze się dowartościowałeś - bardzo mnie cieszy, bo lubię czynic dobro drugiemu tongue_out
                  >
                  • riki_i Re: "Dawanie w łapę" 31.01.14, 11:23
                    Nudzisz się i pieprzysz bez sensu. Jak będziesz miała kogoś w szpitalu, a od szybkości operacji, względnie doboru odpowiedniego zespołu/lekarza będzie zależeć życie, to nie będziesz rozkminiać czy kasa poszła oficjalnie czy bokiem. I tak - od dawania w łapę zależy często życie.
                    Ps. Przejdź na onet albo interię, tam dosięgniesz swojej głębi analizy problemu.
    • nenia1 Re: "Dawanie w łapę" 30.01.14, 17:30
      Nie daję, nikt mi też nie sugerował w mniej lub bardziej dosadny sposób, że za łapówkę coś szybciej/lepiej załatwię. Generalnie jak mi na czymś zależy grzecznie proszę, na ogół działa.
      Mam wrażanie, że jednak starsze pokolenia (mój tata na ten przykład) jest bardziej nauczone "dawania prezentów", czasy komuny zrobiły swoje. Przykładowo - córka chodziła do przedszkola to cały czas na mnie naciskał, żebym paniom "coś dała" by się córką lepiej zajmowały, wkurzało mnie to jego gadania bo moim zdaniem panie zajmowały się dobrze, ale on już ma tak zakodowane, po czasie też się dowiedziałam, że jak leżałam po porodzie w szpitalu to też pielęgniarkom wtykał kasę, no kompletnie w ludzi nie wierzy smile
    • mamaemmy Re: "Dawanie w łapę" 30.01.14, 17:49
      Nigdy nie dawalam ,mimo tego że miałam bliskich w szpitalu wiele razy. Ale od zawsze w szpitalach, przychodniach ,wszelakich urzędach trafialam i trafiam na dobrych ludzi,kompetentnych specjalistów...Jestem osoba,ktora by zrobiła dym w "specyficznyh"sytuacjach ale na palcach jednej ręki mogę policzyć ile razy miałam okazję smile
      • thaures Re: "Dawanie w łapę" 30.01.14, 23:47
        Przy porodach dawałam " na kawę" do kieszeni położnych-ale niewielki kwoty i wciskałam je prawie na siłę. Natomiast z kopertą wybrałam się raz- do okulisty rodziców, nie spałam całą noc przekonana,że lekarka mnie wyrzuci z gabinetu. Nie wyrzuciła.
        W żadnym innym wypadku nie czułam,że ktoś ode mnie oczekuje pieniedzy.
    • mag1982 Re: "Dawanie w łapę" 31.01.14, 09:02
      Nigdy nie dałam łapówki, nawet nie wiem jak to się robi. Jak do tej pory obywało się bez. Po poprzednim porodzie jak wychodziłam do domu nie dałam też żadnych kwiatów ani innych dowodów wdzięczności położnym i pielęgniarkom. Rozważałam ale stwierdziłam, że nie zrobiły nic co by wykraczało poza ich zakres obowiązków (niekiedy nawet to co w zakres obowiązków wchodziło robiły niechętne). W tej sytuacji nie miałam za co dziękować inaczej niż słownie. Znam jednak przypadek kolegi, który przyjechał z żoną do szpitala bo zaczęła rodzić i już na wstępie usłyszał od położnej że ma zjechać do kiosku na dole i tam jest taka bombonierka po 20 zł. Zjechał, kupił, dał...Niby kwota niewielka ale cała sytuacja jakaś żenująca.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka