Dodaj do ulubionych

Naprawa elektryki

25.10.06, 00:31
Jerson, albo Maciek B. w którymś z wątków rzucili, żeby może zacząć w końcu
głośno mówić o problemach z Engelem. Jako topowy w ostatnich tygodniach
problem nasuwa mi się schrzaniona elektryka w połowie bloku. Tak więc Drodzy
Sąsiedzi chciałam się z Wami podzielić tym, co wiem.

Wschodnia połowa bloku doskonale wie, o czym mówię (choć większość swe
działania organiczała li i jedynie do zapalania świeczek czekając na działania
sławnego KTOSia ;-P). Sąsiadom z zachodnich klatek śpieszę wyjaśnić, iż nagle
gasnące światła - nawet parę razy w ciągu dnia/wieczoru - we wschodniej części
bloku to bynajmniej nie happening na cześć naszego boskiego dewelopera tylko
wywalający non-stop wyłącznik w rozdzielni głównej w garażu.

Na początku zaczęło się niewinnie - raz czy dwa ni z gruszki ni z pietruszki
wysiadał prąd. Po wezwaniu wspólnotowego pana elektryka okazało się, że w
sumie to wystarczy włączyć wyłącznik główny i po sprawie. Jednakże z dnia na
dzień było coraz gorzej. Zwarta ekipa pod wezwaniem w składzie mniej więcej
stałym (przeważnie trójka KTOSiów) zaczęła z dziwnym zjawiskiem zanikania
napięcia wiązać dwóch panów elektryków, którzy "poprawiali" dla Engela to, co
- nie bójmy się użyć tego słowa - spie****ła firma Kattel. Wspomniani panowie
zapluwali się niemalże, że oni "naprawiają" i nie mają z tym związku. Fakt, że
jakimś dziwnym trafem prąd wywalał mniej więcej, kiedy oni radośnie działali.
Potem nadeszły błogie dni spokoju, po czym znowu się zaczęło. Jak widać
historia nieco tajemnicza, ale w sumie mająca dość proste wytłumaczenie.

Otóż forma Kattel była łaskawa podpiąć kilka włączników światła na klatkach do
wyłacznika głównego w rozdzielni. Za każdym razem, gdy ktoś któryś z nich
wciskał, wywalało wyłącznik główny... Jedyne co ciśnie mi się na usta to:
@#$^$^#!@@#%@!!!!!!!! Nie wiem, co ci dwaj panowie robili podczas tych
pseudo-napraw, ale raczej niczego nie naprawiali (no może poza wymianą kabli w
rozdzielniach na NIEPALNE - sic!!!). W końcu nasz wspólnotowy elektryk
odłączył te felerne włączniki - po tym właśnie wydarzeniu nastąpiła chwila
błogiego spokoju. Jednakże jak się okazuje na dwóch panów elektryków można
liczyć - po jakimś czasie znowu pojawili się w naszym bloku i zaczęli radośnie
"naprawiać" wywalający włącznik główny (który notabene został sam w sobie
wymieniony) - to działanie polegało głównie na PONOWNYM POPIĘCIU felernych
włączników!!! Stąd powtórki z rozrywki, które to mieliśmy wątpliwą przyjemność
doświadczać w zeszłym bodajże tygodniu. Kilkoro KTOSiów nie wytrzymało nerwowo
- dzięki czemu nasz pan elektryk znowu odłączył włączniki światła. Pan
administrator został równiez poproszony o przekazanie dwóm panom elektrykom,
że jeśli jeszcze raz wytną taki numer faktycznie nie usuwając źródła problemu,
mogą się spodziewać poprzetrącania kończyn. Dodatkowo pan Boratyn otrzymał
telefon po godzinach pracy, że może by Engel zamiast wysyłać bezczelnie jakieś
rachunki z sufitu, naprawiłby tą ewidentną machloję. Ponadto pan Boratyn
dowiedział się również, że Engel może spodziewać się rachunków za uszkodzony
sprzęt elektroniczny.

Jutro najprawdopodobniej odbędzie się preludium do finału tego czeskiego
filmu: między 8 a 13 ma nie być prądu w bloku (nie wiem czy tylko we
wschodnich klatkach) - bo finał jak podejrzewam odbędzie się na czwartkowym
zebraniu wspólnoty (o ile ktoś z Engela się pojawi). Mam nadzieję, że owa
przerwa w dostawie prądu wiąże się z ostatecznym rozwiązaniem problemu, a nie
kolejnym podłączeniem przycisków...

I tu mam pytanie do Szanownych Sąsiadów. Czy jakieś Wasze sprzęty ucierpiały
na owej historii? Bo ja wiem o kilku już przypadkach...
Obserwuj wątek
    • mowika Re: Naprawa elektryki 25.10.06, 00:33
      O kurcze, ale się rozpisałam ;-]]]

      P.S. Jerson, tylko bez "wycieczek osobistych" i "nadużyć semantycznych" w stylu
      "ci z różowymi kuchniami" proszę ;-P
    • lwrobel Re: Naprawa elektryki 25.10.06, 09:49
      No, u mnie na szczęście żaden sprzęt nie został uszkodzony, ale software na
      kompie owszem (pomogła reinstalka, ale kto zwróci mi stracony czas?).

      Ja nie chcę nic mówić, ale nie zdziwiłbym się, gdyby okazało się, że Ci dwaj
      tajemniczy panowie zostali do nas przysłani z LPRu albo z innego prokreacyjnego
      kółka, no bo wiadomo, że jak nie ma prądu...no to wiadomo co się dzieje ;)

      A tak na poważnie - po tych wszystkich "awariach" to teraz człowiek dwa razy
      pomyśli, zanim naciśnie przycisk "Power". Czasami sam nie wiem, czy ryzykować i
      włączać, czy nie - efekt jest taki, że siedzę przed kompem i myślami próbuję
      przeniknąć najbliższą przyszłość - "wyp...li dziś czy nie?" - iście
      hamletowskie pytanie.

      To tyle w kwestii poziomiu komfortu psychicznego mieszkańca Leśnej Polany.

      Mowika - dzięki za info, przynajmniej coś się wyjaśniło.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka