mokatato
30.01.14, 13:03
Witam dziewczyny!
Nie udzielam się tu zbyt często, ale Was podczytuję.
Mam problem z moja prawie 10 letnią córką.
Młoda chodzi do szkoły artystycznej (baletowej), na swoje wyraźne życzenie.
Ma drobną wadę postawy do skorygowania i w tym celu chodzi w szkole na fizjoterapię. W rzadko, której szkole jest taka możliwość, tutaj jest. Szkoła ma dobrze wyposażony gabinet, trzech fizjoterapeutów.
Problem w tym, ze nie chce chodzić. Najpierw było marudzenie,ponieważ musiała zostawać ok. pół godziny po lekcjach, dwa razy w tygodniu plus gimnastyka półtorej godziny w soboty (godzina w grupie i pół godziny indywidualnie). Niestety córka bywa czasem bardzo uparta jak na coś się zaprze to nie ma mocnych.
Później zaczęły się fochy typu; nie będę ćwiczyć już w trakcie ćwiczeń (chodziła cały czas do jednej fizjoterapeutki). Po rozmowie zaczęła ćwiczyć normalnie choć czasem z fochem na buzi.
Teraz w czasie ferii miała chodzić codziennie, a co za tym idzie do różnych fizjoterapeutów. I tu pojawił się problem bo ona chce ze swoją panią, rzecz w tym, ze oni się wymieniają i nie są codziennie.
Największy problem pojawił się gdy miała ćwiczyć z panią, której się boi (kobieta jest surowa, apodyktyczna i powiedziałabym szorstka w sposobie bycia), córka płakała i nie bardzo jej te ćwiczenia szły (pani zeszła do mnie z pretensjami, że dziecko zachowuje się skandalicznie itd)
Dziś obiecaliśmy jej, że na ćwiczeniach będzie tata więc nie będzie z tą panią sama, niestety córka tak się zawzięła, że znów nie było z jej strony żadnej współpracy.
Dwa dni temu przeprowadziłam z nią poważną rozmowę, tłumaczyłam, że wadę postawy należy skorygować raz, że dla zdrowia, a dwa w szkole o takim profilu nie pozwolą jej zostać jeśli tego nie skoryguje, tym bardziej, że szkoła udziela wszelkiej fachowej pomocy i to bezpłatnie. Powiedziałam, żeby się zastanowiła czy chce zostać w szkole co wiąże się z chodzeniem na fizjoterapię, czy też woli wrócić do starej szkoły. Córka stwierdziła, że nie chce szkoły zmieniać.
Zresztą zaaklimatyzowała się tu znakomicie, ma koleżanki, kolegów, bardzo lubi nauczycieli, lekcje zarówno te z przedmiotów ogólnokształcących jaki zawodowych również. Uczy się bardzo dobrze, ma wzorowe zachowanie nauczyciele nie zgłaszali mi żadnych uwag, a bywam na wszystkich zebraniach. Jest postrzegana jako bardzo mądra, otwarta i grzeczna dziewczynka. Tylko z tą fizjoterapią problem. Nie chodzi tu o panią (może o tą jedna niesympatyczną), ale córka wie, że nie będzie do niej chodzić ponieważ ta pani pracuje w godzinach kiedy córka ma lekcje. Po feriach wraca do swojej "starej" pani fizjoterapeutki, którą bardzo lubi.
Ponieważ rozmowa się odbyła i w sumie postawiłam sprawę jasno powinnam iść zabrać papiery i przenieść córkę do starej szkoły. Wiem, że ona nie chce tam wracać, ja też wolałabym aby została.Mieszkamy w niefajnej okolicy, w starej szkole chodziło sporo dzieci z nazwijmy to nie fajnych rodzin, zdarzały się pobicia itd. Obecna szkoła jest naprawdę fajna, nie ma w niej przemocy i innych tego typu sytuacji. Dzieci nie są anonimowe.
Sprawa już doszła do dyrekcji ( pani się poskarżyła na córkę), a ja nie wiem co robić, jak przekonać dziecko. Jestem na nią okropnie zła, ta moja złość wynika głównie z bezsilności.