Dodaj do ulubionych

Posiadanie dzieci.

21.02.14, 01:55
Możecie pisać o paczkach,trollach i co tam jeszcze chcecie ale muszę to napisać.
Jest wątek o wrabianiu w dziecko i fajnie,że większość jest na nie.
Dlaczego?
Pomińmy,że to nie uczciwe takie jest ale oczywiście ja nie jestem najlepszą osobą która powinna pisać o uczciwości w końcu jestem trollem.
Człowiek każdy człowiek nie istotne jakie ma wykształcenie ,jaki ma stan konta,czy mieszka w rezydencji czy w kurniku,w jakimś tam stopniu zna samego siebie,wie na co jest gotowy w życiu a na co nie.
Zdaje sobie sprawę z własnych słabości z możliwości i chęci oraz dojrzałości do obarczenia siebie odpowiedzialnością za kogoś.
Za kogo bierze się pełną odpowiedzialność na całe życie -za dziecko.
Dziecko to nie jest rzecz,której się pozbędziemy jak nam będzie przeszkadzać.
Tak Wy to wiecie,ale w takim razie dlaczego kobiety to robią,dlaczego wrabiają facetów w dzieci.
To jest traktowanie tych dzieci jak zaspakajanie własnych potrzeb bez myślenia co dalej,co fundujemy temu dziecku.
Sory nie wszystkie takie akcje kończą się żyli długo i szczęśliwie.
Większość ma zupełnie odwrotne zakończenie do zaplanowanego.
Nie mam dzieci mam 34 lata i już ich nie będe miała.
To mój świadomy wybór.
Jestem kobietą i był okres,że mi dzieci śniły się po nocach,byłam wręcz chora na dziecko.
Miałam z kim je mieć bo przeszłam z małżeństwa w kolejny związek od 20 roku życia ani jednego dnia nie byłam sama i mężczyźni ci nie mieli nic przeciwko posiadaniu dzieci.
Ale nie,bo ja wiem,że sama jestem jak dziecko,nie potrafię wziąść odpowiedzialności sama za siebie trzeba mnie przez życie prowadzić za rączkę.
Tak małżeństwo ze mną to poświęcenie,trzeba mnie bardzo kocha bo rezygnuje się z tak istotnej fazy życia ojcostwa.
Jednak jak myślicie wrobienie kogoś takiego jak ja w dziecko dla własnej przyjemności to robienie krzywdy niep tyle mi samej co właśnie temu dziecku.
Dziecko to powinna być świadoma decyzja gotowych na jego przyjęcie ludzi.
Jeśli ktoś mówi,że nie chce dziecka to należy to uszanować jesli nie chcemy z kimś takim żyć rozstańmy się,ale nie grajmy dziećmi bo to nie są zabawki.
Bzdurą jest tekst o wyszaleniu sie itd. Czasami czegoś nie potrafimy powiedzieć głośno albo nie chcemyi wygląda to tak,że nie chcemy dziecka z wygodnictwa a prawdziwe powody mogą być zupełnie iinne i one odbiją się na tym podstępem powołanym do życia dziecku.
Przepraszam za błędy i woogóle nie fajny składniowo tekst,ale pisząc to jestem bardzo zdenerwowana,dla mnie to nie jest łatwy temat i nie chce mi się tego jeszcze raz teraz czytac,
Obserwuj wątek
    • moofka Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 06:11
      o jeden drynk za duzo wczoraj?
      aspirynke wez rano smile
    • feniks_z_popiolu Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 06:43
      Nawet nie wiesz jak bardzo fakt posiadania dziecka zmienia optykę spojrzenia na wiele spraw. Te co były ważne staja się nieistotne. Skądś biorą się niezamierzone pokłady sił. Na tyle znamy siebie na ile się sprawdzilismy. Związek z partnerem tylko po pewnym czasie przynosi monotonię dziecko poprzez swój świat przynosi nowe doznania. Warto
      • naturella Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 07:04
        Niezamierzone pokłady sił tez sie kiedyś kończą. I fizycznych, i psychicznych. I nie pisz,ze warto, bo gdyby tak było ze 100% pewnością, ze kazdy zyskuje ten wiatr w skrzydłach, jak sie dziecko urodzi, to nie byłoby sliskich kocykow, beczek z kapusta i innych takich. Nie kazdy powinien mieć dziecko i ja to wiem najlepiej. Ja sama jestem na granicy tego "przyzwolenia", daje sobie radę, kocham moje dzieci, ale gdyby tak sie stało, ze ktoś wymazalby moja miłość do nich i wspomnienia, a mnie cofnął o 9 lat... To nie wiem czy bym sie zdecydowała. Nie mowię, ze nie, ale ze po prostu nie wiem. Wiec wnerwia mnie pitolenie w stylu "Bóg dal dzieci, wiec da na dzieci" w odniesieniu do predyspozycji rodzicielskich. Bo tak nie jest i nie u każdego nagle pojawiają sie nowe pokłady cierpliwości, nadludzkiej siły, miłości itp. Szanuje decyzje Jolki i sadze, ze ludzie którzy maja problem sami ze sobą nie powinni mieć dzieci, bo to moze wykończyć i ich, i dziecko.
        • shumi-mi-las Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 07:12
          Amen.
          Rozpieprza mnie namawianie innych do rodzenia i twierdzenie ze to taaaakie cudowneuncertain
          • aneta-skarpeta Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 18:25
            mnie też strasznie denerwuje namawianie na dzieci przez osoby trzecie

            bo zarówno dziecko możne świetnie podbudować relacje z partnerem jak i je zniszyczyć- przez monotonie zajmowania sie non stop dzieckiem/ domem etc

            róznie bywa
        • feniks_z_popiolu Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 07:29
          Pewnie nie każdego stać mentalnie na dziecko. Swoją drogą było by interesujące ile matek nie lubi swojego macierzyństwa. Ile procentowo może być tych śliskich kocyków i beczek. Opinia z forum ematki raczej miarodajna ni będzie. Mnie najbardziej wykańczał okres kupek i zupek. Z roku na rok było jednak coraz fajniej. Teraz nastolatki to naprawdę fajny czas.
          • jotde3 Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 07:52
            feniks_z_popiolu napisał:
            > Pewnie nie każdego stać mentalnie na dziecko.

            jak nie ma potrzeby to oczywiście nie ma po co . radził bym jednak zadać sobie w zyciu jedno pytanie - po co zyje ? ale to mozna zrobić jak już sie zrealizuje wcześniejsze plany lub w wieku jak jest już ostatni dzwonek .

            • semihora Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 10:05
              W sensie, że żyje się tylko po to, żeby mieć dzieci? Bzdura!

              Jeśli Ty traktujesz swoje życie jako coś, co ma sens, gdy wiąże się z prokreacją, to bardziej przypominasz zwierzę, a nie człowieka. Człowiek ma więcej możliwości niż tylko zjeść, wysr.ać się i rozmnożyć.
              • duola77 Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 17:22
                nie rozmnożyć się a wykreować takiego lepszego Siebie
                to takie neurotyczne i takie smutne
                • jotde3 Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 21:06
                  duola77 napisała:

                  > nie rozmnożyć się a wykreować takiego lepszego Siebie
                  > to takie neurotyczne i takie smutne

                  ale bliskie naturze i może dlatego daje tyle szczęscia , znacznie wiecej niż nowa kanapa z ikei którą sobie kupiłaś wink
                  • kk345 Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 21:36
                    > ale bliskie naturze i może dlatego daje tyle szczęscia , znacznie wiecej niż no
                    > wa kanapa z ikei którą sobie kupiłaś wink

                    To wybór jest tylko między dzieckiem a kanapą? Żadnych innych opcji?
              • jotde3 Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 21:05
                semihora napisała:

                > W sensie, że żyje się tylko po to, żeby mieć dzieci? Bzdura!
                >
                > Jeśli Ty traktujesz swoje życie jako coś, co ma sens, gdy wiąże się z prokreacj
                > ą, to bardziej przypominasz zwierzę, a nie człowieka. Człowiek ma więcej możliw
                > ości niż tylko zjeść, wysr.ać się i rozmnożyć.

                mozliwe , ale ja spróbowałem już tych mozliwości i ta wybrałem , posiadanie i wychowanie potomstw .
              • echtom Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 21:27
                > Człowiek ma więcej możliwości niż tylko zjeść, wysr.ać się i rozmnożyć.

                Nie mam manii wielkości i nie ubliża mi, że należąc do rzędu naczelnych, gatunku homo sapiens, dzielę ze zwierzętami podstawowe funkcje życiowe wink
                • jotde3 Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 21:29
                  echtom napisała:

                  > > Człowiek ma więcej możliwości niż tylko zjeść, wysr.ać się i rozmnożyć.
                  >
                  > Nie mam manii wielkości i nie ubliża mi, że należąc do rzędu naczelnych, gatunk
                  > u homo sapiens, dzielę ze zwierzętami podstawowe funkcje życiowe wink

                  jej chyba chodzi o to że może np. kupić sobie nową bluzeczke wink
            • kalia-kalia Re: Posiadanie dzieci. 22.02.14, 13:38
              Ja na przykład żyję po nic smile. Żyję, bo się urodziłam. Żyję siłą rozpędu.
              Uważam - tak w ogóle - że życie nie ma ani celu, ani sensu.
              Ludzie wypełniają sobie życie jakimiś aktywnościami, jak szkoła, praca itd., bo jest kupa czasu jednak i trzeba coś robić, żeby się nie zanudzić na śmierć smile.
              • echtom Re: Posiadanie dzieci. 22.02.14, 14:03
                smile A tak zupełnie serio - nie masz potrzeby pozostawienia czegoś po sobie (niekoniecznie dzieci), wniesienia, nazwijmy to szumnie, wkładu w rozwój cywilizacji? No wiesz, Non omnis moriar smile
                • kalia-kalia Re: Posiadanie dzieci. 22.02.14, 18:25
                  Właśnie nie mam, ale może jeszcze mi się odmieni smile.
                  A co do "Non omnis moriar", to myślę, że to są tylko takie nasze ludzkie pobożne życzenia smile.
                  Czy Ty myślisz o jakich swoich praprzodkach? Bo ja myślę wyłącznie o tych, których znałam. Odwiedzam na cmentarzach groby moich antenatów, wiem, kim da mnie byli, ale umarli na długo przed moim urodzeniem i w gruncie rzeczy nic dla mnie nie znaczą.
                  Myślę, że jeśli sobie roili, że nie cali umrą, to się trochę przejechali wink.
              • jotde3 Re: Posiadanie dzieci. 23.02.14, 05:56
                kalia-kalia napisał(a):

                > Ja na przykład żyję po nic smile.

                oczywiście , skoro tak ci pasuje .

                Żyję, bo się urodziłam. Żyję siłą rozpędu.
                > Uważam - tak w ogóle - że życie nie ma ani celu, ani sensu.

                masz racje , to my mozemy sobie nadać cel.





        • jotde3 Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 07:47
          naturella napisała:
          > spomnienia, a mnie cofnął o 9 lat... To nie wiem czy bym sie zdecydowała.

          czy miała byś po co żyć gdyby nie dzieci ? sa ludzie że mają , ja sobie tego nie potrafie wyobrazić , wszystko inne wydaje sie nic nie warte .pewnie mozna sobie stworzyć jakąs aktywność zastępczą , ja naszczęście nie musiałem .
          • shumi-mi-las Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 08:18
            To co zrobisx jak dzieci sie usamodzielnia i odetna od ciebie?
            Nie zrozum mnie zle ale pisanie ze bez dzieci nie mialabys po co zyc, sugerujesz ze zyjedz tylko nimi i dla nich a bez nich jestes nikim. Troche to depresyjne
            • echtom Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 08:45
              Nie wiem, czy to tak działa. Dla mnie dzieci były oczywistością, nad którą nigdy się specjalnie nie zastanawiałam. Przez ileś lat moje życie kręciło się wokół nich, teraz dorosły i bardzo dobrze się odnajduję w nowej relacji. To, że dzieci są sensem życia, nie wyklucza wielu innych ważnych, absorbujących spraw. Dla większości ludzi taką oczywistością jest związek z drugim człowiekiem, co przecież nie znaczy, że nic innego się w życiu nie robi.
            • jotde3 Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 10:46
              shumi-mi-las napisała:

              > To co zrobisx jak dzieci sie usamodzielnia i odetna od ciebie?

              bede sie cieszyć smile

              > Nie zrozum mnie zle ale pisanie ze bez dzieci nie mialabys po co zyc, sugerujes
              > z ze zyjedz tylko nimi i dla nich a bez nich jestes nikim. Troche to depresyjne

              żyje by wychować dzieci a nie by je miec na własność .

              • echtom Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 10:51
                > żyje by wychować dzieci a nie by je miec na własność .

                I to jest bardzo fajnie powiedziane smile
          • shumi-mi-las Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 08:20
            Nie chcialabym miec rodzica dla ktorego jestem jedynym sensem jego zycia. To imo ogromne obciazenie psychiczne dla takiego dziecka.
            • triss_merigold6 Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 09:01
              Nie zrozumiałaś. Dzieci i wnuki są biologicznym przedłużeniem, co nie znaczy że ktoś spełnia się tylko w roli rodzica.
              • shumi-mi-las Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 09:14
                Odnioslam sie do postu jotde, ktora napisala ze tylko dzieci maja sens, wszystko inne jest niewarte.
                A co z ludzmi ktorxy dxieci miec nie moga?
                • triss_merigold6 Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 09:17
                  To szukają (albo mają) innych form spełniania się - w nauce, pracy, wolontariatach, pracy opiekuńczej z ludźmi/zwierzętami, wydawaniu kasy, obserwowaniu tornad itd. Część jest szczęśliwa, a część nie.
                  • nenia1 Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 13:03
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Część jest szczęśliwa, a część nie.

                    To dokładnie tak sama jak ci z dziećmi smile
                • echtom Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 09:17
                  > A co z ludzmi ktorxy dxieci miec nie moga?

                  Większość ma z tym problem.
                  • triss_merigold6 Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 09:21
                    Zwłaszcza kobiety.
              • jotde3 Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 10:51
                triss_merigold6 napisała:

                > Nie zrozumiałaś. Dzieci i wnuki są biologicznym przedłużeniem, co nie znaczy że
                > ktoś spełnia się tylko w roli rodzica.

                tak. zostałem tak ukształtowany że chciałem przekazać geny i memy .
                rozumiem że inni mogą pełnić pomocnicze funkcje w społeczności jak np. robotnice u mrówek i dla nich sens życia jest inny . ale wydaje sie że niektórzy nie mają dzieci z innych powodów np. konsumcjonizmu ?
                • madzioreck Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 17:10
                  ale wydaje sie że niektórzy nie ma
                  > ją dzieci z innych powodów np. konsumcjonizmu ?

                  No to tylko Ci się wydaje. Nie znam nikogo z wściekiem macicy, kto zrezygnowałby z dzieci przez konsumpcjonizm.
                  Dzieci się chce mieć albo się nie chce. Jak się nie chce, nie czuje takiej potrzeby, to się nie ma. to dzietni czują jakąś potrzebę wynajdywania powodów, wmawiania egoizmu, konsumpcjonizmu, karier-srarier. A to wszystko bzdury. Po prostu brakuje potrzeby, reszta wynika tylko z tego.
                  • aneta-skarpeta Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 18:29
                    dokłądnie

                    ludzie mają ogromną potrzebe posiadac dom z ogordem nawet kosztem kredytów etc i podejmują ten trud

                    inni wola mieszkac całe zycie w kawalerce, a kasę przefiukac na podróże

                    inni chcą miec dzieci, zajmowac się nimi, niektórzy chcą miec psa, choc to przeciez kłopot większy niż dziecko i się w tym spełniają

                    inni nie chcą miec obciążeń bo lubią mieć luz i się w tym odnajdują

                    nie trzeba do tego dorabiać ideologi, jedni lubią takie życie inni inne
                    • madzioreck Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 22:19
                      Wiesz, to nawet nie kwestia kłopotliwości. Po prostu moim zdaniem najpierw jest chęć i wtedy żadna wizja nieprzespanych nocy, chodzenia na rzęsach, udupienia w domu i innych atrakcji nie zniechęca na tyle, żeby z tego powodu rezygnować. Albo jest niechęć i wtedy powody typu brak świętego spokoju, snu, wolnego czasu i inne takie wydają się ogromnym kosztem. To mniej więcej tak, jak zapłacić ciężką kasę za coś, czego się nie chce.

                      Jeśli chodzi o brak kłopotu, jak już porównałaś do zwierząt - też nie tak, że to z unikania nadmiaru zajęcia. Nie mam psa, mam stado szczurów, a to mega aktywne i do tego chorowite zwierzęta. I trzeba ich pilnować, w przeciwieństwie do psa, bardziej niż malutkiego dziecka, bo dziecko jest jedno albo 2, a ja mam ich trochę więcej. Żeby nie spadły skądś (pacną 100 razy i nic się nie stanie, za 101 złamie nogę, jak moja jedna), nie wlazły gdzieś i nie nażarły się czegoś szkodliwego (są wolnowybiegowe). Ciągle albo siedzę u weta, co przy moich godzinach pracy jest wyzwaniem logistycznym, albo nie śpię po nocach czy rezygnuję z wyjścia, bo: łączę/podaję jedzenie szczurowi w kołnierzu, bo sam nie sięgnie/wstaję zobaczyć czy wszystko OK jak szczur chory/robię zastrzyki. Już mi się zaczyna chrzanić której jaki lek i o której godzinie, bez rozpiski ni cholery. jak doszły do tego tymczasy i jedna nowa, połamana szczura, to się we własnym domu chowałam w łazience, żeby chwilę od nich odsapnąć wink Tymczasem mogłabym przygarnąć jeszcze 10 szczurów, jeszcze mniej spać, nie chodzić na imprezy, leczyć, pilnować, bawić się. A dziecka nie chcę nawet pół. <zaraz mi jakaś Triss powie, ze z braku dzieci sfiksowałam i przelewam niespełnione uczucia macierzyńskie na zwierzęta tongue_out>
                • kalia-kalia Re: Posiadanie dzieci. 22.02.14, 13:42
                  > rozumiem że inni mogą pełnić pomocnicze funkcje w społeczności

                  Że co?
                  • jotde3 Re: Posiadanie dzieci. 23.02.14, 05:59
                    kalia-kalia napisał(a):

                    > > rozumiem że inni mogą pełnić pomocnicze funkcje w społeczności
                    >
                    > Że co?

                    a co ? nie umiałaś doczytać do końca postu ?
          • naturella Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 09:14
            Wiesz, ja nawet nie mam czasu się zastanowić, po co żyję. Haruję bez wytchnienia nieomal, żeby zarobić na dzieci, na opiekę nad nimi, na komfortowe mieszkanie, na dobre jedzenie; haruję w domu, żeby było czysto, żeby jadły świeże, zdrowe rzeczy, żeby miały wyprane, ładne ciuchy, zrobione lekcje, coś tam w głowie itp. Nietrudno mi sobie wyobrazić życie bez harowania, żeby utrzymać taki standard. Dla dzieci. Bo ja sama nie potrzebowałabym aż tyle.
            • kanga_roo Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 09:50
              naturella, ja niby rozumiem o co Ci chodziło, ale jednak trochę mi zgrzyta.
              bo uważam, że harujesz bez wytchnienia dla siebie, nie dla dzieci. to Ty masz przekonanie, że musisz zarobić na komfortowe mieszkanie, dobre jedzenie i ładne ciuchy. że jak nie będzie komfortowo, zdrowo, ładnie to...no właśnie, to co?
              ja się nie oszukuję, że mam ciężko, bo dzieci. to ja sobie ustalam standardy, dzieci mnie nie zmuszają do utrzymywania domu z ogrodem, robienia kinderbali, szykowania kostiumów na baliki i płacenia za lekcje pianina. to nie dzieci powodują, że czujemy dyskomfort, kiedy w lodówce nie ma trzech rodzajów sera.
              i jeszcze - to my budujemy naszym dzieciom obraz świata. to my je uczymy, czy coś musi być, czy nie, co jest istotne, a co jest tylko dodatkiem. moje dzieci widzą, że pracuję, czasem dużo. ale widzą też, że wypoczywam, a nawet, że się obijam. a Twoje?

              a w temacie wątku: uważam, że żywe stworzenia są pasjonujące. a najbardziej ze wszystkich żywych stworzeń pasjonujące są dzieci. no i - z punktu widzenia gatunku - dzieci są sensem życia smile
              • babcia.stefa Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 10:23
                Chyba nie rozumiesz.

                Dwie osoby, z których każda zarabia średnio (a dajmy na to, że 3 k PLN na rękę), mogą żyć dość komfortowo. Niewykluczone, że nie przepracowują się zanadto, stać ich na kredyt mieszkaniowy bez większej spinki i drobne przyjemności - książki, kino, teatr, jakieś last minute w Egipcie. Żaden szał, ale może być nienajgorzej. Jeśli tym samym dwóm osobom dorzucimy dwójkę dzieci, to już robi się niefajnie - samo utrzymanie wyżre im te wszystkie luźne środki na last minute w Egipcie, i to bez lekcji pianina, golfa i toczków za tysiaka (czy ile tam było). I ci nasi hipotetyczni ludzie stają w obliczu albo drastycznego obniżenia stopy życiowej, albo konieczności zarobienia tej dodatkowej kasy, co z kolei wyżre im zasoby czasowe, a po jakimś czasie i siły.

                Doskonale rozumiem tu Naturellę (i ogromny szacun za przyznanie, jak to naprawdę wygląda, bo większość ludzi zaklina rzeczywistość i usiłuje przekonać samych siebie i wszystkich dookoła, że nie), bo u większości znanych mi ludzi z dziećmi wygląda to tak, że okrutnie zapierniczają na standard dość podstawowy (kredyt na mieszkanie w bloku, ubranie nie ze szmateksu, możliwość prywatnej wizyty lekarskiej w sytuacji podbramkowej, jakieś dodatkowe kursy języka, bez większego szału, czasem skromne wakacje w agroturystyce) i moim zdaniem z tego życia nie mają NIC, bo albo zapierniczają zarobkowo, albo oporządzają dom i potomstwo, a głupie wyjście ze współmałżonkiem na pizzę z kieliszkiem wina jest nieosiągalne finansowo i logistycznie, i nie ma już czasu ani siły, żeby się tym wszystkim cieszyć (partnerem, dziećmi).
                • echtom Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 10:34
                  Wiem coś o zapierniczaniu na dzieci, bo sama wychowałam troje, ale nie postrzegam tego w kategoriach poświęcenia. Po prostu wydawanie pieniędzy na dzieci sprawiało mi większą przyjemność niż wydawanie ich na siebie. Kiedy dorosły, priorytety zmieniły mi się zupełnie naturalnie i teraz wolę wydawać pieniądze na inne cele. Ja chyba w ogóle na tyle lubię wydawać pieniądze na innych, że wliczam to pośrednio do kategorii wydatków "na własne przyjemności".
                  • naturella Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 10:57
                    Może uściślę - nie traktuję zasuwania na wszystko w kategoriach poświęcenia, bo świadomie decydowałam się na dzieci, nie narzekam jakoś szczególnie, że po przyjściu z pracy nie rozwalam się na kanapie z książką, jak moje bezdzietne koleżanki - pisałam raczej w kontekście tego, że czymże byłoby życie bez dzieci, po co bym wtedy żyła i czym bym się zajęła. Więc napisałam, że trudno mi to określić, jako, że w tej chwili zasuwam jak mały robocik raczej bez głębszej refleksji po co - bo po prostu muszę i już.

                    I nie mowa tu o spełnianiu własnych zachcianek typu "moje dzieci chodzą w hilfigerach", tylko o zapewnieniu podstawowego standardu - ja sama nie musiałabym mieć tak dużego mieszkania, ogródka, nie musiałabym brać kredytu na to, mogłabym jeździć tramwajem - ale z małymi dziećmi samochód jest ogromnym ułatwieniem. Wakacje mogłabym spędzać nad pobliskim jeziorkiem, ale mając dzieci czuję presję: wakacje być muszą. Poza tym koszt opieki nad dziećmi - od kiedy Ola skończyła rok, a ja wróciłam do pracy, miesiąc w miesiąc płacę rozmaitym nianiom od 800-1700 zł miesięcznie, a więc już 5 lat. I naprawdę czasem mam poczucie, że jadę na rezerwie, bo koszty związane z dziećmi przewyższają w zasadzie moją pensję. I podkreślam, że nie chodzi o moje zachcianki i realizowanie ambicji, ale o zwyczajny standard pod tytułem "moje dzieci mają w miarę komfortowe życie".

                    Tak więc, po przeczytaniu wszystkiego dochodzę do wniosku, że posiadanie dzieci, oprócz innych zalet, ma na pewno jeszcze jedną - raczej znacznie mniej ma się czasu na filozoficzne rozważania nt. sensu życia big_grin
                    • echtom Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 11:39
                      > Tak więc, po przeczytaniu wszystkiego dochodzę do wniosku, że posiadanie dzieci, oprócz innych zalet, ma na pewno jeszcze jedną - raczej znacznie mniej ma się czasu na filozoficzne rozważania nt. sensu życia big_grin

                      big_grin
                    • duola77 Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 19:20
                      > Tak więc, po przeczytaniu wszystkiego dochodzę do wniosku, że posiadanie dzieci
                      > , oprócz innych zalet, ma na pewno jeszcze jedną - raczej znacznie mniej ma się
                      > czasu na filozoficzne rozważania nt. sensu życia big_grin

                      szkoda ,że pod postami nie ma "like it'"
                      nie wiem czy czasu brak czy czegos innego ?

                      może tego "innego" ale nie "mam czasu go sprecyzować , taki koszt między wieloma smile
                • kanga_roo Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 11:11
                  ale ja nie neguję, że posiadanie dzieci zmienia życie. powiem więcej: nawet, gdyby opisywane przez Ciebie hipotetyczne osoby nie musiały bardziej się wysilać, żeby utrzymać ulubiony standard życia, i tak ich życie z dziećmi wyglądałoby inaczej, niż bez dzieci. kwestia, czy postrzega się to jako harówkę, czy jako naturalną kolej rzeczy, kolejny etap w życiu, nazwij jak chcesz. i wybacz, ale nie uważam, żeby naturelli należał się "ogromny szacun", bo jak pisałam zapieprz jest jej własnym wyborem. nie można zjeść ciastka i mieć ciastka.
                  i jeszcze kiedy piszesz o "drastycznym obniżeniu stopy życiowej" to owszem, zdarzają się trudne sytuacje, choroby, utrata źródeł dochodów, niepełnosprawność, śmierć członka rodziny. utrzymanie jednego-dwóch zdrowych dzieci przez dwoje pracujących rodziców raczej - obiektywnie - nie prowadzi do drastycznego obniżenia standardu życia. choć oczywiście można się zarżnąć w imię "stopy życiowej". ale to zawsze, nawet, jak się jest w setce najbogatszych smile i dzieci do tego nie potrzeba.
                  • kanga_roo Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 11:22
                    a w międzyczasie naturella sama przyznała, że ponosi skutki własnych wyborów "wakacje być muszą" "opiekunka za 800-1700 zł miesięcznie" i że nie starcza jej na to zarobków.
                    • naturella Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 13:35
                      No oczywiście, że są to własne wybory - ale nie są to wyboru w stylu "zarżnę się, a dzieci pojadą na Dominikanę" tylko raczej "nie kupię sobie samochodu, tylko zasuwam pieszo na PKP, bo jednak choćby na tydzień dzieci muszą nad polskim morzem być"... Opiekunka... to żadna fanaberia - nie jestem w stanie odebrać dzieci ze szkoły przed zamknięciem świetlicy, wcześniej przed zamknięciem przedszkola, a jeszcze wcześniej ktoś musiał być z dziećmi, jak ja pracowałam, a nie chodziły jeszcze do przedszkola. To akurat nie wybór, to konieczność.
                      • kanga_roo Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 14:18
                        dalej uważam, że wybory.
                        ja zmieniłam pracę, kiedy pojawiły się dzieci - na taką od-do i to zaczynającą się - wg moich standardów - chamskim świtem. za to kończącą się wcześnie. do tego bynajmniej nie ambitną (choć fajna jest, przyznaję).

                        i zdaję sobie sprawę, że gdybym mieszkała, jak część moich koleżanek, na osiedlu we pobliżu mojej pracy, mogłabym chodzić wszędzie piechotą. wybrałam dom w pięknych okolicznościach przyrody, dochodzą mi koszty samochodu i benzyny. i czas dojazdów. a gdybym kupiła mieszkanie w pobliżu moich rodziców, dzieci nie musiałyby siedzieć w świetlicy szkolnej, a my z mężem moglibyśmy się częściej urwać do kina czy knajpy. i tak dalej, i tak dalej.

                        mam znajomych, którzy odbywają wspaniałe podróże, długie - wakacyjne, i krótkie, praktycznie co kilka tygodni. ale mieszkają z dzieckiem w punktowcu, w mieszkaniu 38 metrów, żyją bardzo oszczędnie na co dzień, mają niewiele dobytku. tez wybór.
                        • konwalka Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 17:16
                          chamski świt został właśnie zakupiony przez uzytkownika konwalka big_grin
          • rhaenyra Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 20:57
            uswiadomilas mi ze nie mam po co zyc
            ide sie powiesic suspicious
            • jotde3 Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 21:10
              rhaenyra napisała:

              > uswiadomilas mi ze nie mam po co zyc
              > ide sie powiesic suspicious

              ale ja nie twierdze że każdy musi żyć dla dzieci ( własnych) niech każdy sam obiera sobie cele , jedynie jeśli chce to zrobić pozadnie to powinien to robić w długim horyzonie .
        • princesswhitewolf Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 21:58
          Niezamierzone pokłady sił tez sie kiedyś kończą. I fizycznych, i psychicznych.

          kazdy kiedys umrze. Poki co moja 73 letnia mama odmlodniala od czasu jak wspiera mnie w wychowaniu mojego 1 rocznego synka.

      • echtom Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 08:09
        > Na tyle znamy siebie na ile się sprawdzilismy.

        To prawda, ale z drugiej strony w życiu każdego człowieka jest wiele opcji, których nigdy nie sprawdzi, więc dziecko może być jedną z nich.
      • klamkas Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 08:56
        Zmienia optykę, zmienia tak bardzo, że początkowo planując 2-3 (ze wskazaniem na troje) poprzestałam na jednym big_grin.
      • lily-evans01 Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 18:34
        feniks, dla Ciebie warto.
        Inna kobieta, nie przekonana do urodzenia dziecka, nie będzie szczęśliwą matką, a dziecko też będzie nieszczęśliwe.
        Ja już w ciąży wiedziałam, że będę sama, niestety.
        Miałam pokłady sił dowiadując się, że ciąża jest zagrożona.
        Miałam pokłady sił, kiedy 2-miesięczny wcześniak trafił do szpitala, po zakażeniu bakterią pochodzenia prawdopodobnie jeszcze z oddziału neonatologii.
        Miałam pokłady sił, kiedy woziłam 2-miesięczne dziecko na rehabilitację neurologiczną.
        Przeżyłam sądową, brutalną walkę o alimenty i ustalenie miejsca pobytu dziecka przy matce.
        A teraz, kiedy wszystko niby już toczy się "jakoś", niby nawet coraz to lepiej - nie mam na nic siły, nie mam z niczego radości, robię wszystko z obowiązku.
        Czasem myślę, że nie powinnam była nigdy być matką.
        Na co dziecku taka matka, która najchętniej położyłaby się do łózka i nie wstawała cały dzień, żeby nie mieć żadnych interakcji z otoczeniem, żeby nic nie musieć.
      • m_incubo Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 20:46
        > Nawet nie wiesz jak bardzo fakt posiadania dziecka zmienia optykę spojrzenia na
        > wiele spraw. Te co były ważne staja się nieistotne.

        Matko, jednym zmienia innym nie zmienia, dlaczego dla niektórych jest to tak niepojęte? Czy to ma być może argument na posiadanie dzieci, gdy ktoś wcale nie jest do tego przekonany?
    • krejzimama Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 09:24
      A co na to listowy?
    • giokonda.it Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 09:24
      Twój post świadczy trochę o tym,że jednak nie za bardzo Ci ze świadomością,że dziecka mieć nie będziesz. Raczej przydeptujesz problem. Masz 34 lata i czujesz się jak dziecko? Wiesz co? Współczuję Twojej rodzinie, bo nie tylko dzieci potrzebują od nas wsparcia. Często są to rodzice a bywa że i mąż. Fajnie jest myśleć o sobie jak o dziecku do zaopiekowania póki ma się ten parasol nad sobą. W Twoim wieku jeszcze się ma, ale co będzie jak go zabraknie? Taka jestem maaaała i bezraaadna... No urocze rzeczywiście.
      • triss_merigold6 Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 09:30
        To jest chorobliwe i takie rozpaczliwe.
    • echtom Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 09:39
      Czasem mam wrażenie, że dzisiejsze 30-latki są w jakimś sensie ofiarami wolnego wyboru. Mam wokół siebie sporo kobiet w tym wieku, które nie decydują się na dziecko, bo... no właśnie same nie wiedzą dlaczego, po prostu nie mogą się zdecydować. Kiedyś to było znacznie prostsze wink
      • kiddy Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 09:57
        A może dlatego, że pamiętają, jak szarpali się ich rodzice, żeby utrzymać siebie i dzieci i zapewnić dzieciakom do tego milość i opiekę. Dziś jest tak samo trudno, tak samo ciężko, a z zapewnieniem opieki jeszcze gorzej. I ja się ludziom nie dziwię, że nie chcą tak żyć.
        • giokonda.it Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 10:00
          Nie jest ciężej się dziećmi opiekować. Ciężej jest zrezygnować z wygodnego życia, widząc,że można żyć inaczej. Kiedyś takiego wyboru nie było.
          • zlosnica100 Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 10:19
            Rozumiem ze można nie chcieć mieć dzieci, nie bo nie.Twój powód /sama jestem dzieckiem/ jest jednak dość durny, powinnaś iść na psychoterapię bo dzieckiem już dawno nie jesteś i czas dorosnąć.
          • lily-evans01 Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 18:39
            A czy to coś złego, chcieć mieć to "wygodne", poukładane życie w jakim takim dostatku?
            Nie wszyscy dostajemy na starcie mieszkania i auta od rodziców, niektórzy zarzynają się kredytem w CHF, żeby mieć gdzie mieszkać. Dziecko dodaje do tej konstrukcji, wyliczonej nierzadko co do 10 zł, zasadniczy element niestabilności i niepewności.
            No niestety, nie każdy z nas jest inżynierem, prawnikiem, wziętym lekarzem mającym za plecami bogatych rodziców, mogącym zawsze liczyć na dobrą pracę i wsparcie finansowe rodziny, jakby jakieś nieszczęście się przydarzyło.
            A życie dzieci w rodzinie z kłopotami finansowymi wcale nie jest takie różowe i szczęśliwe.
            • guderianka Re: Posiadanie dzieci. 23.02.14, 08:34
              > A życie dzieci w rodzinie z kłopotami finansowymi wcale nie jest takie różowe i
              > szczęśliwe

              Jeśli ma kochających się rodziców, którzy kochają to dziecko i sa szczęśliwą rodziną to będzie bardziej szczęśliwe w rodzinie gdzie problemem jest kasa niż dziecko które wychowuje się bez problemów finansowych ale za to z matką, która

              Inna kobieta, nie przekonana do urodzenia dziecka, nie będzie szczęśliwą matką, a dziecko też będzie nieszczęśliwe.
      • mamameg Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 10:46
        Echtom, a ja myślę, że tak jest lepiej, że dzieci powinni mieć Ci którzy naprawdę bardzo ich chcą- a nie, bo tak wszyscy robią, bo antykoncepcji nie ma, bo rodzice nalegają itd. Nawet na tym forum pisała dziewczyna która nie mogła pokochać swojego dziecka(na dziecko namówili ją mąż i teściowa), i ona się męczyła, i pewnie dziecko(jeśli nie teraz, to za jakiś czas się zorientuje, że mama za nią nie przepada a to dla dziecka jest dużym obciążeniem). Ja od zawsze bardzo chciałam mieć dzieci, cieszę się bardzo, że je mam a w trudnych chwilach np. siódma nieprzespana noc się zastanawiam jak do licha radzą sobie matki, które mają dzieci których nie chciały albo które urodziły dzieci pod naciskiem otoczenia.
        • echtom Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 11:47
          > a ja myślę, że tak jest lepiej, że dzieci powinni mieć Ci którzy naprawdę bardzo ich chcą

          A ja myślę, że to przesadne zawyżanie standardu - można być "wystarczająco dobrym" rodzicem, mając dzieci ot tak, po prostu. Zgadzam się, że nie powinni mieć dzieci ludzie, którzy naprawdę ich nie chcą, ale to niewielki odsetek populacji. Żal mi natomiast tych rozmamłanych i niezdecydowanych, którym najlepsze lata upływają na jałowych rozkminach.
          • notting_hill Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 14:38
            > Żal mi natomiast tych rozmamłanych i niezdecydowanych, którym najlepsze lata
            > upływają na jałowych rozkminach.

            Się zgodzę. Wiele kobiet w moim pokoleniu (a jesteśmy w podobnym wieku) wprost mówi o tym, że gdyby nie wpadki, na zimno zdecydować się byłoby im bardzo trudno. A tak życie zdecydowało za nich.
          • jola-kotka Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 15:30
            Ja nie rozkminiam,zawsze wiedziałam,że dzieci nie chce,natura w pewnym momencie sie odezwała ok,ale ja i tak byłam na nie.
            Wygodne życie tak dla mnie istotna sprawa,nie przydeptuje problemu bo go nie mam dla mnie ogromnym problemem jest świadomość,że ludzie płodzą dzieci nie oceniając wcześniej nie tylko sytuacji finansowej bo tą zawsze można polepszyć ale psychicznej.
            Co do mnie,wiem jaka jestem i wmawianie samej sobie muszę coś tam bo mąż,rodzice na mnie nie działa,ja mam poczucie,że nic nie muszę ewentualnie mogę a jeśli ktoś ma tak zakodowane to raczej odpowiedzialności na siebie ogromnej nie powinien brać.
            Dziecko potrzebuje silnego zaplecza w postaci rodziców a co jak ci rodzice nie potrafią mu tego zapewnić,wtedy cierpią wszyscy.
            Mała dziewczynka we mnie to nie kwestia mojego wyboru,nie wiem charakteru może wychowania,ukształtowania przez życie.
            Ktoś kto sam bez pomocy nie potrafi iść przez życie kto sam potrzebuje nadmiernej miłości czułości nie wiele może dać z siebie swojemu dziecku.
            Fajne jest to,że ja zdaje sobie sprawę z własnych słabości itp.cienkie jest oszukiwanie samej siebie i testowanie czy dam radę na drugim człowieku -na dziecku.
            • echtom Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 16:15
              > Mała dziewczynka we mnie to nie kwestia mojego wyboru,nie wiem charakteru może
              > wychowania, ukształtowania przez życie.
              > Ktoś kto sam bez pomocy nie potrafi iść przez życie kto sam potrzebuje nadmiernej miłości czułości nie wiele może dać z siebie swojemu dziecku.

              Nie do końca. Też długo byłam "małą dziewczynką", a jak tzw. życie mnie zmusiło, to migiem się ogarnęłam i dorosłam. Normalnie sama nie wierzę, wspominając siebie sprzed 25 lat wink Niemniej absolutnie nie namawiam na dzieci, a mój wpis odnosił się do osób, które znam w realu smile
            • mamma_2012 Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 16:43
              Jakie to wygodne, przyjąć postawę, że jest się małą dzidzi, którą inni muszą się opiekować. Świetna wymówka na wszystko, nic nie trzeba robić, żadnego wysiłku, żadnej odpowiedzialności, niech się inni martwią o poważne sprawy.
              Kobieto, jeśli taką diagnozę sobie stawiasz, to radzę szybkie podjęcie terapii, bo nim się nie obejrzysz zostaniesz "sierotą". A w takim przypadku jak twój nieposiadanie dzieci, to rzeczywiście jest dobry wybór.
              • echtom Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 18:09
                Opisywałam wcześniej swoje przejścia z 50-letnią dzidzi, której umarła mama, i niewiele doświadczyłam w życiu rzeczy równie wq.wiających.
              • lily-evans01 Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 18:43
                Ale ona nie ma żadnego obowiązku odpowiadać za innych... Być może życie ją do tego zmusi, do opieki nad mężem, rodzicami, teściami - ale myślę, że inna jest opieka nad dorosłą osobą, a inna nad dzieckiem. Schorowanej teściowej nie musisz wychowywać, uczyć ją życia, dbać o jej psychiczny rozwój - przynajmniej wink.
                • echtom Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 19:05
                  > Ale ona nie ma żadnego obowiązku odpowiadać za innych...

                  Nie ma, ale to takie smutne nigdy nie dorosnąć i nie przeżyć w pełni życia...
                  • jotde3 Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 20:40
                    echtom napisała:

                    > > Ale ona nie ma żadnego obowiązku odpowiadać za innych...
                    >
                    > Nie ma, ale to takie smutne nigdy nie dorosnąć i nie przeżyć w pełni życia...

                    ale społeczeństo tworzy wiele kast jak w społeczności owadziej , np. tacy ksieza i pedały , oni dorosli , ale ich rola jest inna i nie ma co im wspólczuć , oni realizuja życie po swojemu, często też w służbie społeczności . byc może( musze dodać ) , ale jest to prawdopodbne smile
                    • echtom Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 20:49
                      Ale ja nie mówię wyłącznie o odpowiedzialności za dzieci, można za kogoś innego. No i dorosły człowiek powinien odpowiadać przynajmniej za siebie wink
                      • jotde3 Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 20:57
                        echtom napisała:

                        > Ale ja nie mówię wyłącznie o odpowiedzialności za dzieci, można za kogoś innego
                        > . No i dorosły człowiek powinien odpowiadać przynajmniej za siebie wink

                        a to masz racje smile
                  • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Posiadanie dzieci. 22.02.14, 14:10
                    echtom napisała:

                    > > Ale ona nie ma żadnego obowiązku odpowiadać za innych...
                    >
                    > Nie ma, ale to takie smutne nigdy nie dorosnąć i nie przeżyć w pełni życia...

                    Tak samo myśli o Tobie milionerka-podróżniczka.
                    Nie wiem kiedy dotrze do ludzi, że nie dla każdego dzieci są sensem życia.
                    • echtom Re: Posiadanie dzieci. 22.02.14, 14:31
                      Ale ja nie pisałam o dzieciach.
    • daga_j Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 10:15
      Generalnie masz rację - przede wszystkim w zdaniu:
      "Dziecko to powinna być świadoma decyzja gotowych na jego przyjęcie ludzi."
      To by było najlepiej, ale nawet w takich sytuacjach zdarzają się potem rozwody, zdarzają się depresje poporodowe, kiedy to kobieta nie ma siły i chęci opiekować się wyczekiwanym dzieckiem.
      A w innych przypadkach gdy dziecko pojawia się z wpadki, lub z tego, że kobieta oszukała partnera i przestała stosować antykoncepcję, specjalnie go w dziecko "wrobiła" - bywa, że zdarzają się szczęśliwe układy rodzinne, jednak to dziecko rozmiękcza, zbliża do siebie partnerów, mężczyzna zakochuje się z swoim dziecku, choć wcześniej go nie chciał.
      Nie znam statystyk, jakich przypadków jest więcej, jak to w życiu, bywa różnie.
    • to_ja_tola Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 10:59
      oczywiście ja nie jestem najlepszą osobą która powinna pisać o uczciwości w końcu jestem trollem.

      hehehe...wreszcie do ciebie dotarło.big_grin
      • agunia777 Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 12:12
        Autorko, jeśli uważasz, że posiadanie dzieci nie jest dla Ciebie - masz rację, nie musisz ich rodzić i wychowywać. I zgadzam się z Tobą, że wrabianie partnera w dziecko to krzywda zarówno dla partnera, jak i dziecka.

        Jednak to nie jest też tak, że posiadanie dzieci to są same wyrzeczenia. Uważam, że kobieta zostająca po raz pierwszy matką zostaje skazana na szok (bo często rodzicielstwo jest pokazywane jako tulenie noworodka lub chwilowy problemowy czas), jednak większość z nich odnajduje się w sytuacji i czerpią z tego radość i satysfakcję. Da się. Wyjść na pizzę i kieliszek wina z mężem też się da, może nawet codziennie jeśli jest to tak istotna przyjemność w życiu tejże pary big_grin

        Słowo klucz: inna organizacja czasu.
    • kj-78 Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 12:30
      Taka refleksja o dzieciach jako sensie zycia. Ja mam tak, ze dzieki dzieciom te wszystkie inne rzeczy, ktore robie maja duzo wiecej sensu. Mam dwojke malych dzieci mimo, ze obiektywnie malych dzieci nie lubie, wrecz sie ich boje (cudzego niemowlaka dobrowolnie nie wezme na rece, a zabawa z 2-3 latkiem nie daje mi zadnej radosci). Ale nie wyobrazam sobie zycia bez dzieci, uwazam, ze moje nie mialoby wtedy sensu (pewnie na dluzsza mete znalazlabym jakis zastepczy sens, ale pisze z perspektywy matki). Rozwijam sie zawodowo, mam prace ktora daje mi duzo radosci - ale bez dzieci ten sam rozwoj uwazalabym za duzo mniej warty (ciekawe swoja droga dlaczego...). Samo to, ze dzieci SA jest sensem mojego zycia, nie ze sa wlasnoscia i musza byc obok. Jak dorosna to swiadomosc, ze sa, maja rodziny, dzieci, cos robia, gdzies mieszkaja - samo ich istnienie nadaje mojemu zyciu wyzszy sens, i wszystkim wykonywanym czynnosciom w ramach tego zycia. Co nie zmienia tego, ze nienawidze sie bawic z moim synkiem strazakami na podlodze - nudzi mnie to smiertelnie! wink
    • ada1214 Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 17:04
      heh
      ja dzieciata jestem wiec przynajmniej nie bedzie mi mozna zarzucic, ze to przydeptywana bezdzietna rozpacz przeze mne przemawia
      i poniekad, jakby se z Toba zgadzam
      chociaz mnie w tych rozkminkach bardziej powalil fakt, ze a priori i zalozenia jedynym normalnym modelem jest ten skutkujacy splodzeniem dziecka, a jesli facet (w tym wypadku) nie trzyma standardu to wykop. Krotko mowiac facet ktory nie chce dziecka jest nienormalny i nalezy sie go pozbyc. Czyli facet to byk rozplodowy i bankomat w jednym. Ma byc, znaczy sie.
    • lauren6 Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 17:09
      Uważam, że to pozytywna informacja, że świadomie nie przekażesz dalej swoich genów. Tak trzymać!
      • jotde3 Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 18:34
        lauren6 napisała:

        > Uważam, że to pozytywna informacja, że świadomie nie przekażesz dalej swoich ge
        > nów. Tak trzymać!

        ja tak samo mysle , nie chce to znaczy ze jest nie do tego , dla jej genów to takie samobujstwo z opuznionym zapłonem .
        • jotde3 Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 18:52
          wszystkim którzy nie chca mieć dzieci proponuje taki test , niech sobie wyobrażą koniec swego zycia , jak już nie mają spraw a leżą na kanapie , sami i nikt nie przyjdzie . jak im to nie przeszkadza to oki , naprawde nie są na to gotowi by mieć dzieci .
          • rhaenyra Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 21:06
            big_grinbig_grinbig_grinbig_grin

            masz dzieci tylko ze strachu ze bedziesz sam lezal na kanapie ?
            • jotde3 Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 21:08
              rhaenyra napisała:

              > big_grinbig_grinbig_grinbig_grin
              >
              > masz dzieci tylko ze strachu ze bedziesz sam lezal na kanapie ?

              mam dzieci bo poczółem to jako sens swojego zycia a ten pomysł to był taki test by każdy mógł poznac czego chce poza podwyzka w pracy big_grin
              • rhaenyra Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 21:18
                a jak bedziesz sobie juz lezal na tej kanapie a dzieci stwierdza ze maja to w nosie
                i bedziesz sobie lezal taki sam samiusienki to jak sie bedziesz czol ?
                • jotde3 Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 21:21
                  rhaenyra napisała:

                  > a jak bedziesz sobie juz lezal na tej kanapie a dzieci stwierdza ze maja to w n
                  > osie
                  > i bedziesz sobie lezal taki sam samiusienki to jak sie bedziesz czol ?

                  już ktoś tu wcześniej napisał ładniej niż ja bym umiał , że wystarczy świadomość że są i że sobie dają rade w życiu . niema nawet znaczenia czy mnie kochają , ważne jest że są i że ja sie spełniłem bo nie bede już nigdy sam , to moje cząstki .
                  • kk345 Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 22:00
                    Ale w sumie takie samotne leżenie na kanapie też może prowadzić do rozwoju i ubogacenia- można choćby w myślach powtarzać zasady ortografii, to się zawsze w życiu przyda;D
                  • madzioreck Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 22:28
                    > już ktoś tu wcześniej napisał ładniej niż ja bym umiał , że wystarczy świadomo
                    > ść że są i że sobie dają rade w życiu . niema nawet znaczenia czy mnie kochają
                    > , ważne jest że są i że ja sie spełniłem bo nie bede już nigdy sam , to moje cz
                    > ąstki .

                    To pogadaj ze starszymi, samotnymi mimo dzieci ludźmi. Czy im wystarczy sam fakt, że dzieci są, że wychowali dzieci, które teraz mają je w dupie i czy im z tym tak fantastycznie. Akurat na ten temat, póki nie dożyjesz, wiesz tyle, ile ja o wychowaniu, czyli goła teoria...
                    • jotde3 Re: Posiadanie dzieci. 23.02.14, 05:49
                      madzioreck napisała:

                      > > już ktoś tu wcześniej napisał ładniej niż ja bym umiał , że wystarczy świ
                      > adomo
                      > > ść że są i że sobie dają rade w życiu . niema nawet znaczenia czy mnie ko
                      > chają
                      > > , ważne jest że są i że ja sie spełniłem bo nie bede już nigdy sam , to m
                      > oje cz
                      > > ąstki .
                      >
                      > To pogadaj ze starszymi, samotnymi mimo dzieci ludźmi. Czy im wystarczy sam fak
                      > t, że dzieci są, że wychowali dzieci, które teraz mają je w dupie i czy im z ty
                      > m tak fantastycznie. Akurat na ten temat, póki nie dożyjesz, wiesz tyle, ile ja
                      > o wychowaniu, czyli goła teoria...

                      pewnie że lepiej jak dzieci "dotrzymują towarzystw" na starość ale pomyśl , z dwojga złego co lepsze ? zresztą akurat może ja mam takie podejście, wole być tylko samotny na starośc niż całe zycie ,a byłbym bo nic nie mogło już wypełnić pustki,
                      zresztą przecież inni mogą podjąć inną decyzje ,ja je szanuje i rozumiem , mówie tylko - żebyście nie żałowali to pomyślcie o swojej starości i sensie jaki chcecie nadać swemu zyciu ,jeśli chcecie jakiś nadać.
    • uzaleznionytanebo22 Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 22:44
      Sam nie wiem po co te dzieci. Chyba większość kobiet chce mieć je z zazdrości - koleżanka ma a ja nie? Jakie są więc zady i walety posiadania potomstwa:
      - szklanka wody na starość - no nie wiem. Jak obserwuję rodziny to różnie bywa. Tak z 50% zamiast podania szklanki wody potomstwo wyrywa poduszkę spod głowy konającego. Wiadomo, w rodzinie nie zawsze jest różowo. Zwłaszcza jeśli pokolenia dzieli zbyt dużo.
      - przekazanie genów - czyli czego? Nie czuję genów. Nie widzę ich. gdy umrę to planeta może spaść na Słońce i nie poczuję. Tym bardziej jeśli moje geny wymrą.
      - przedłużenie rodziny - to już nie działa. Nie przekażę dziecku miejsca pracy w korporacji. Na moje miejsce zatrudnią kogoś innego. Szlachectwo dziś nic nie znaczy. Nawet dziedziczenie kasy jest kontrowersyjne - Gates nie przekaże majątku dzieciom. W zasadzie większość multimiliarderów tego nie robi. Po prostu dziś zarabianie nie jest przekazywane w genach.
      A czy możecie podać jakieś zalety?
      • triss_merigold6 Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 22:49
        Robiąc dziecko bezkarnie r...sz się bez gumy.
        • uzaleznionytanebo22 Re: Posiadanie dzieci. 21.02.14, 23:08
          Przereklamowane. I niebezpieczne.
    • uzaleznionytanebo22 Ballada o Januszku 21.02.14, 23:24
      A co jeśli dziecko okaże się głupie? Jeśli będzie kiepsko mu szło w szkole? Jeśli pójdzie do więzienia? To też taka radość? Ballada o Januszku się kłania.
      • echtom Re: Ballada o Januszku 21.02.14, 23:54
        No risk, no fun wink
      • rhaenyra Re: Ballada o Januszku 22.02.14, 00:04
        ballaba o januszku to kijowy przyklad
        bo tam baba byla beznadziejna
    • piepe Re: Posiadanie dzieci. 22.02.14, 00:04
      Ojej, ostry odjazd. Cofam, nie jesteś cynicznym trollem, jesteś po prostu taka jak Twój nick, zaburzona. Przypuszczalnie potrzebujesz większej pomocy niż oferowałaś i żeby Ci pomóc, musisz pozwolić, by ktoś Ci pomógł. Nikt naprawdę nie będzie Ci proponował obietnic bez pokrycia, ludzie tacy nie są.
    • feniks_z_popiolu Re: Posiadanie dzieci. 23.02.14, 06:33
      Po co kobiety bezdzietne i deklarujące że dzieci mieć nie będą nie chcą wchodzą na forum dla matek?
    • zebra12 Re: Posiadanie dzieci. 23.02.14, 08:17
      Dobrze, że ja nie miałam takich dylematów. Zawsze chciałam mieć dzieci i mam. Lubiłam chodzić w ciąży, rodzić, zajmować się dziećmi. Tak mam od zawsze. Moja najstarsza córka ma to samo. dlatego w weekendy bawi dzieci i myśli o położnictwie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka