ominika Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 14:21 Sytuacji nie będę oceniać. Tu niuanse naprawdę decydują o wszystkim, a tych nie znamy. Ale przeczytałam wszystkie posty i nasuwa mi się jedno - to dziecko jest niepełnosprawne i upośledzone. I wobec tych faktów racjonalne dywagacje nt. więzi z dzieckiem, relacji, zachowań, wzajemnych reakcji i tak dalej są średnio zasadne, bo życie z dzieckiem upośledzonym to matrix. Ba, dziecko upośledzone to matrix. Tu nic nie musi poddawać się ogólnym prawdom, zasadom i regułom. Mam nastolatkę upośledzoną w domu. Jednego dnia mnie kocha, drugiego dostaję po głowie, trzeciego toleruje ojca, a czwartego na nas wrzeszczy. I do tego mamy zdrowego kilkulatka na stanie. I kiedy przyjdzie mi zostać z nimi samej na kilka dni, to chwilami też nie ogarniam, chociaż jestem matką. Bo jednoczesne zadbanie o dwójkę dzieci z tak różnymi - wręcz wykluczającymi się potrzebami, bez chwili oddechu - jest b. trudne. Na co dzień jest łatwiej, bo po iluś godzinach wraca mąż i mnie odciążą, ale po maratonie kilku dni z dwójką sam na sam ja jestem nieżywa a kilkulatek mocno niedopieszczony, bo upośledzone, niesamodzielne dziecko jest bardzo absorbujące. Dlatego rozumiem stosowane przez autorkę rozwiązanie, że na czas jej nieobecności pozostali dorośli zajmowali się dziećmi w układzie jeden na jeden. To dawało gwarancję, że dzieci będą zaopiekowane, a autorka spokojnie i bez niepokoju skorzysta z wyrwania się z domu. I to jest kolejny bardzo ważny argument za. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 15:36 Otóż to właśnie. Może być tak, ze dla dziecka pobyt u babci jest na tyle atrakcyjny, że znosi rozłąkę, a gdy jest w domu i mamy nie ma, to nie da sie dziecka uspokoić i ogarnąć. Tak czy inaczej, ja mogę zrozumieć, ze babcia nie ma obowiązku zająć sie dzieckiem. Ale babcia, jak każdy człowiek, ma obowiązek wywiązywania sie ze zobowiązań. Skoro obiecała zjajmować sie dzieckiem w czasie wyjazdów (a obiecała, co widać po tym, ze ma zapisane daty i WIE, ze musi uprzedzić, ze jej nie będzie), to ma to robić. Zwalnia ja choroba, a nie wyjazd z koleżanką. Gdyby to zrobił nastolatek, to byłoby o rozwydrzeniu mlodziezy, która nie rozumie, ze najpierw obowiązek, a potem przyjemność. I która za nic ma zobowiązania. Ale to babcia, babcia ma prawo obiecywać i nie robić. W dodatku babcia, która do tego stopnia utrudnia życie córce, matce niepełnosprawnego dziecka, nie zasługuje na żadną obronę. Jeśli sobie nie daje rady, powinna była o tym powiedzieć od razu, po poprzedniej wizycie wnuczki, aby był czas. A nie wtedy, gdy trudno jest zmienić plany. Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 15:38 Ale o jakiej zmianie planów piszesz? Przecież i tak nie ma innej opcji, niz ojciec, jesli dowiedzieliby sie o tym miesiac wcześniej to rozwiazanie było takie samo, jedyne dostępne. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 16:45 Skąd wiesz? Czasem można na przykład przesunąć wyjazd. Zatrudnić kogoś do pomocy. Zmobilizować siostrę/wujenke/ kogokolwiek, aby pomogła.Poza tym uwazasz, że jeśli nie da się znaleźć kogoś do pomocy, to tym bardziej mozna nawalać? Marny argument. Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 17:34 Dziecko nie moze zostać z własnym ojcem, a zostałoby z wujenką? Ciekawy przypadek. Odpowiedz Link Zgłoś
claudel6 Re: Sytuacja do oceny. 08.03.14, 01:51 jeszcze raz: uposledzone dzieci są nieprzewidywalne. takie dziecko może np. lepiej reagowac na kobiety. Odpowiedz Link Zgłoś
mruwa9 Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 17:42 a moze nie mozna przesunac, bo tak sie zlozylo z mozliwosciami czasowymi osob towarzyszacych, z np.kosztami itd. nie rozumiem, dlaczego nawet ty wsiadlas na Bogu ducha winna babcie, ktora musi niemal zwolnienie lekarskie z odpowiednim, racjonalnym uzasadnieniem nieobecnosci przedstawiac, podczas gdy od ojca rzeczonego dziecka nikt nie wymaga dyspozycyjnosci w zakresie opieki nad wlasnym dzieckiem. Ani nawet umiejetnosci radzenia sobie z nim. Jemu moze sie nie chciec, moze sie wykrecic argumentem o nieradzeniu sobie, o braku czasu, o innych zajeciach, a babcia ma rzucic wszystko, zrezygnowac z wlasnych planow i stanac na bacznosc na zyczenie corki, bo jesli nie, to foch. Ojciec nie musi nic. Nieobecny, usprawiedliwony. Moze babcia ma po prostu serdecznie dosc bycia wykorzystywana i zastepowania ojca dzieci w jego obowiazkach opiekunczych wobec wlasnego potomtwa? Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 18:12 jeżeli babcia czuje się wykorzystywana to powinna porozmawiac o tym z córką wcześniej, a nie tydzien przed wyjazdem chocby ze względu na wnuczkę Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 20:28 Ciekawa jestem, dlaczego od wszystkich dorosłych osób wymaga się dotrzymywania obietnic i wywiązywania się ze zobowiązań, szczególnie podjętych dobrowolnie, a jedynie babcie są z tego wyłączone. Wymaganie od babci aby zrobiła to, co obiecała, jest nagle wykorzystywaniem jej. Tak, jakby była to jedyna grupa, która ma prawo dawać obietnice bez pokrycia i jest jasne, ze trzeba się wywiązać z pomocy córce tylko wtedy, jeśli nie ma się atrakcyjniejszych zająć. Jest coś zabawniejszego - zobowiązanie nie jest istotne. To przecież tylko córka, córce można obiecać i nie dotrzymać. W żadnym innym wypadku ten mechanizm nie działa. Ciekawe dlaczego. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 17:01 W dodatku babcia, która do tego stopnia utrudnia życie córce, matce niepełnosprawnego dziecka, nie zasługuje na żadną obronę zła zła babcia!! Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 17:34 Zła. Najwyraźniej ma gdzieś problemy własnej córki. Cóż, oczywiście babcia nie ma żadnych obowiązków wobec dzieci córki. Nie ma również obowiązku troszczyć się o córkę. Nie ma obowiązku pomóc córce w trudnej sytuacji. Ostatecznie, to tylko córka. Kto by tam martwił się o szczęście własnego dziecka, które jest dorosłe? To przecież obcy człowiek. Tak, uważam, ze najbliższa rodzina wystawiająca do wiatru matkę niepełnosprawnego dziecka to zła rodzina. Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 17:35 RAZ JEDEN wypadło jej coś, a pomaga regularnie! I juz z tego jednego razu wnioskujemy, ze "widocznie nie ma zadnych obowiązków wobec córki"? Chyba sie troche zagalopowalas. Odpowiedz Link Zgłoś
ominika Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 17:41 To nie tak, że wypadło. Wypaść to może choroba, wypadek losowy. Ja wiem co czuje ta dziewczyna. I rozumiem jej żal do matki. Wam może jest trudniej wczuć się w sytuację matki upośledzonego dziecka, matki uwiązanej i zamkniętej w domu, która problemów ma tak po kokardę, że każdy ogarnięty temat przynosi ulgę. A kiedy wywraca się jednak do góry nogami to ogarnia ją bezradność, poczucie w dupiemania i tak dalej. Ale nie pojmie tego nikt, kto nie znalazł się w takiej sytuacji. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 17:40 Tak, uważam, ze najbliższa rodzina wystawiająca do wiatru matkę niepełnosprawne > go dziecka to zła rodzina. pierwszy raz a po drugie zły jest zatem i mąż i jego rodzina Odpowiedz Link Zgłoś
skarolina Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 17:49 > Ostatecznie, to tylko córka. Kto by tam martwił się o szczęście własnego dzieck > a, które jest dorosłe? Ostatecznie, kto by się tam martwił o komfort i przyjemność własnej matki, przecież jest dorosła,ba, stara pewnie... Komfort męża, który nie ogarnia własnych dzieci ważniejszy, nie? Odpowiedz Link Zgłoś
ominika Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 18:01 Na ponad 200 postów tylko 2 autorki, a wy już dorobiłyście teorie i ideologię dla tej rodziny. Trzymając się podanych faktów - babcia ma wnuczkę przez 2 dni raz na 3 miesiące. Ojciec opiekuje się dziećmi, ale ogarnięcie dwójki, w tym jednego z dysfunkcją może być trudne i któreś z dzieci nie będzie zaopiekowane tak jak trzeba. Jak znam życie autorka jest pewnie lepiej zorganizowana niż mąż, ale tylko z racji tego, że więcej czasu spędza z dwójką i musi mieć wypracowane schematy, ale to nie oznacza, że mąż jest do dooopy i nie ma więzi z niepełnosprawnym dzieckiem, bo i takie kwiatki tu były. Odpowiedz Link Zgłoś
quilte Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 18:29 A: "Jak się czujesz?" B: "Wtorek." Tak wyglądają odpowiedzi w tym wątku. Autorka pyta, czy słusznie poczuła się wystawiona do wiatru przez matkę. Odpowiadające analizują jej sytuację rodzinną i w czambuł potępiają męża. To może tak: załóżmy, że ma ona męża śmierdzącego lenia i kanalię, świnię, safandułę i buca, ofermę i idiotę. Jegowinajegowinajegowina. W tej konkretnej sytuacji to niczego nie zmienia. Matka nadal jest nie fair, bo nie dotrzymała obietnicy. Spontanicznie złożonej w dodatku. Czy wy naprawdę robicie plany i podejmujecie zobowiązania tylko po to, żeby je odwołać i wycofać się, gdy trafi wam się coś atrakcyjniejszego? Nie ogarniam. Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 18:59 ubić ją! albo posłać na 25 lat do więzienia Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 19:01 aha...czyli do tej pory naginała i było ok, teraz raz postanowiła gdzieś wyjechać z koleżanką i już na podstawie tego jednego przypadku wyrobiłaś sobie opinię - strach miec takie osoby w towarzystwie, które na podstawie jednego przypadku robią z kogoś złego człowieka to jest jak z tym przypadkiem, gdy ktoś 9 razy poświęcał się dla innych ale 10 razy zrobił coś dla siebie. I teraz tylko na podstawie tego jednego przypadku co niektóre osoby jak Beataj czy Verdana wydały już wyrok. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 20:35 A tak, postanowiła wyjechać z koleżanką, mimo, ze miała inne zobowiązania. Człowiek, który 9 razy dotrzyma obietnicy, a raz nie - jest niewiarygodny. Podobnie jak ktoś, kto 9 razy nic nie weźmie, a ukradnie tylko raz. Oczywiście, czasem trzeba wycofać się z obietnicy, bo nie można jej dotrzymać. W tym wypadku NIC nie stało na przeszkodzie, aby zająć sie wnuczką. To nie jest babcia, która nie ma chwili wolnej dla siebie, tylko babcia, która ma zająć sie dzieckiem raz na dwa miesiące. Problem w tym, ze nie można liczyć na kogoś, kto wycofuje się z potrzebnej i niezbyt częstej pomocy, bo mu sie nie chce. To nie jest problem tych dwóch dni - to jest kwestia tego, ze autorka nigdy więcej nie może być pewna, że matka zrobi to, co obiecała - innymi na matkę już liczyć nie może. Ciekawe, czy gdyby to był 18-letni wnuk, który raz na dwa miesiące obiecał, ze zawiezie babcię do lekarza i na dwa dni przed kolejną wizytą powiedział, ze tym razem nie pojedzie, bo woli wyjechać z kolegami na weekend, to też wszyscy byliby jednoznacznie zdania, ze oczywiste jest, ze może babcię zostawić na lodzie, skoro ma coś lepszego do roboty. Odpowiedz Link Zgłoś
quilte Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 21:04 To nie jest problem tych dwóch dni - > to jest kwestia tego, ze autorka nigdy więcej nie może być pewna, że matka zrob > i to, co obiecała - innymi na matkę już liczyć nie może. Otóż to. Odpowiedz Link Zgłoś
klamkas Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 21:27 Jestem ciekawa, czy gdyby twój 18-letni syn musiał poświęcić atrakcyjny wyjazd z kumplami (załóżmy, że jedyna taka okazja w roku, bo tylko w te dwa dni jest to tak atrakcyjne i tylko tym razem można pojechać w tym najfajniejszym towarzystwie) po to, żeby zawieźć babcię do lekarza (co może zrobić inny troskliwy członek rodziny), to równie mocno obstawałabyś w tym, że absolutnie i bezwzględnie musi zostać i zawieźć babcię do lekarza, czy jednak starałabyś się pomóc mu zorganizować inną podwózkę dla babci. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 22:40 Gdyby nikt inny babci do lekarza nie mógł zawieźć, albo babcia nie miała zaufania do nikogo innego, to oczywiście syn powinien pomóc babci. To dla mnie absolutna podstawa wychowania. Na pewno byłabym głęboko rozczarowana, gdyby syn olał babcię, bo mu się trafiła jakaś rozrywka. Tu babcia, zwracam uwagę, nie starała sie w niczym pomóc. Odpowiedz Link Zgłoś
klamkas Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 22:49 1. Babcię do lekarza może zawieźć taksówka (o ile babcia zdrowa mentalnie), niech będzie, że na koszt rozwydrzonego syna, który woli kumpli. 2. (opcja zakładająca, że babcia niesprawna umysłowo) Ty możesz zawieźć babcię, ale babcia woli syna (ale przeżyje jego brak). I to syn się zobowiązał - pomagasz mu i pozwalasz jechać, czy zmuszasz do zostania w domu i zawiezienia babci? Odpowiedz Link Zgłoś
klamkas Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 22:51 I jeszcze jedno - czy to normalne, że babcia woli wnuka widywanego sporadycznie (który ma jeden jedyny obowiązek względem niej - zawieźć do lekarza raz na dwa miesiące), zamiast kochającej córki, która bywa z nią codziennie? Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 22:53 Nie, jeśli sytuacja ma być analogiczna do tu opisanej, babcię może zawieźć tylko wnuk. Jesli zawiezie kto inny, babcia będzie przestraszona i nie wsiądzie do samochodu, tylko będzie rozpaczać. Mam nadzieję, ze wychowałam dzieci tak, ze nie musiałabym zmuszać do pozostania w domu. O ile znam swoje dzieci, to w ogóle nie brałyby tej wycieczki pod uwagę. Odpowiedz Link Zgłoś
ominika Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 21:19 Tu nie chodzi sensu stricte o samo zachowanie babci i reakcję autorki wątku.Tu ważny jest kontekst. I tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
klamkas Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 21:19 A córka ma obowiązek troszczyć się o matkę, czy obowiązek troszczenia się działa w jedną stronę? Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 22:41 W tym wypadku nie ma mowy o żadnym troszczeniu sie o matkę. Matce zostają na wyjazdy 353 dni w roku. Odpowiedz Link Zgłoś
klamkas Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 22:43 Nie pytam o "tu", tylko o "prawdę ogólną". Odpowiedz Link Zgłoś
ominika Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 22:50 Ale zjechałyście dziewczynę tu i teraz , a nie w kontekście ogólnym. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 22:56 W kontekście ogólnym, jesli coś się komuś obiecało, to dotrzymuje się obietnicy, jeśli jest to możliwe, nawet jeśli przez to omijają nas pewne rzeczy, na które mielibyśmy ochotę. Dotyczy to babć, córek, dziadków, sąsiadów, nauczycieli i kominiarzy. Bez wyjątków. Odpowiedz Link Zgłoś
klamkas Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 23:26 Pytanie jest inne - czy córka ma obowiązek troszczyć się o matkę i jej dobro, czy nie? Proste pytanie, prawda? A jednak odpowiedź nie pasuje do wcześniejszych wypowiedzi na forum, więc lepiej jej nie pisać... Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 23:38 W rodzinie w ogóle wszyscy powinni się o siebie troszczyć. Są tu dwie pomieszane kwestie: 1. odpowiedzialności za przyjęte zobowiązanie. Zobowiązanie babci wynika w pierwszej kolejności z faktu, że obiecała, a obietnicy trzeba dotrzymać, a nie z faktu, że jest babcią. Owszem, obiecała dlatego, że jest babcią, ale gdyby obiecała sąsiadce, że wyprowadzi jej pieska, podleje kwiatki albo odbierze listy ze skrzynki, też powinna dotrzymać, chociaż obowiązek ten nie jest obowiązkiem naturalnym. 2. Skoro już mamy taki układ, że babcia podjęła się tego obowiązku etc., i pojawiła się nieprzewidziana okoliczność w postaci wycieczki, próbujemy rozwiązać sprawę tak, by straty dla wszystkich były możliwie najmniejsze. Zatem a) rozważamy, czy można przesunąć wyjazd matki/córki - gdyby babcia uprzedziła odpowiednio wcześnie, wg wątkodawczyni było to możliwe i nie byłoby w ogóle problemu. b) skoro nie można przesunąć wyjazdu (ani wycieczki), rozważamy, kto poniesie większą stratę. Raczej jednak wnuczka, bo człowiek dorosły łatwiej zrezygnuje z przyjemności, tutaj zaś mamy do czynienia z dzieckiem niepełnosprawnym, zatem trudniej adaptującym się do sytuacji i trudniej znoszącym zmiany. Ponadto nie wiemy, czy córka w ogóle nie troszczy się matkę tzn. czy nigdy nie robi matce żadnej przyjemności, nigdy nie pomaga w jakikolwiek sposób, nie zatelefonuje, nie odwiedzi, nie poradzi etc. Pozbawienie JEDNEJ przyjemności na podstawie wcześniejszej umowy nie musi być brakiem troski. Odpowiedz Link Zgłoś
klamkas Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 23:41 Podobnie, jak jednorazowy wyjazd zamiast zajęcia się wnuczką nie czyni z babci potwora, który tylko o sobie myśli . Bo przy każdym poprzednim wyjeździe babcia była zwarta i gotowa i prawdopodobnie jest taka też na co dzień (bo inaczej nie nawiązałaby więzi z wymagającym dzieckiem i nie nauczyła się właściwej opieki nad nim). Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 23:48 Nie twierdzę, że babcia jest potworem, tylko, że zachowała się nieodpowiedzialnie wystawiając córkę do wiatru, wiedząc, że córka uzgodniła ten wyjazd i musi wtedy zostawić wnuczkę pod jej opieką, bo tak jest zorganizowane. W poprzednich sytuacjach nie było konfliktu interesów, więc poświęcenie babci nie było dojmujące. Odpowiedz Link Zgłoś
klamkas Re: Sytuacja do oceny. 08.03.14, 00:04 A skąd wiadomo, że nie było konfliktu interesów? A może właśnie był, tylko babcia się poświęcała, a tym razem nie chciała (tak sobie gdybam, podobnie jak gdybaniem jest większość wpisów tutaj)? Istotne jest to, że troska, obowiązkowość i zrozumienie muszą być obustronne i w równowadze, jeśli rodzina ma funkcjonować dobrze - dotyczy to wszystkich pokoleń. Inaczej ktoś się czuje skrzywdzony, ktoś niezrozumiany, ktoś cierpi, a ktoś się wkurza. Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: Sytuacja do oceny. 08.03.14, 00:26 A skąd wiadomo, że nie było konfliktu interesów? A może właśnie był, tylko babc > ia się poświęcała, a tym razem nie chciała (tak sobie gdybam, podobnie jak gdyb > aniem jest większość wpisów tutaj)? Oczywiście nie wiadomo, ale trudno mi sobie wyobrazić, że babcia nie ma w roku 12 dni wolnych, które mogłaby poświęcić wnuczce, zwłaszcza, że babcie często chcą spędzać czas z wnukami, bo to lubią. Zapewne też nie wyjeżdża na wycieczkę w każdy weekend. Istotne jest to, że troska, obowiązkowość i zrozumienie muszą być obustronne i > w równowadze, jeśli rodzina ma funkcjonować dobrze - dotyczy to wszystkich poko > leń. Inaczej ktoś się czuje skrzywdzony, ktoś niezrozumiany, ktoś cierpi, a kto > ś się wkurza. Owszem, ale nie mamy żadnych informacji, że córka nie wywiązała się z jakiegoś zobowiązania wobec babci. Jedynie jest jej przykro, że babcia się nie wywiązała. Nie mamy też żadnych informacji, że córka się nie troszczy o matkę. Odpowiedz Link Zgłoś
klamkas Re: Sytuacja do oceny. 08.03.14, 00:33 O to, to - babcia zapewne nie wyjeżdża na każdy weekend, więc ten jeden był dla niej szczególny. Ale o ile można zjechać babcię za brak troski wobec córki i wnuczki, bo wolała jeden weekend poświęcić sobie, o tyle nie wolno zarzucić braku troski córce, która nie widzi potrzeby babci i tego, że nie wyjeżdża na każdy weekend i akurat ten jeden jest dla niej ważny. I tak właśnie sobie gdybamy... że babcia do bani i się nie troszczy, bo raz jej nie będzie, ale córka świetna, bo nie mamy przesłanek (czy na pewno nie mamy?), żeby twierdzić, że jest inaczej . Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: Sytuacja do oceny. 08.03.14, 00:44 Tytuł wątku brzmi: 'SYTUACJA do oceny". Nie oceniam więc babci w ogóle, ale konkretną sytuację. Ta zaś jest taka, że babcia nie dotrzymała obietnicy, a to jest naganne. Nie znaczy to, że nie babcia nie ma w ogóle jakichkolwiek zalet. Po prostu postąpiła źle i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
claudel6 Re: Sytuacja do oceny. 08.03.14, 02:02 >O to, to - babcia zapewne nie wyjeżdża na każdy weekend, więc ten jeden był dla niej szczególny. rozumiem, że babcia jest ubezwłasnowolniona i termin wycieczki zostal jej narzucony, nie miała nic do gadania w ustaleniach z koleżanką? Odpowiedz Link Zgłoś
klamkas Re: Sytuacja do oceny. 08.03.14, 10:11 Skoro babcia zdecydowała się na wyjazd mimo nieobecności córki, to chyba znaczy, że wyjazdu nie dało się przełożyć? A nie, sorry. To znaczy tylko tyle, że babcia jest wredną niemyślącą małpą. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Sytuacja do oceny. 08.03.14, 22:27 Być może nie dało sie przełożyć. Wtedy babcia, która nie jest wredną małpą, pomaga córce. Tak, zdarza sie, że trzeba zrezygnować z rozrywki i nei jest to koniec swiata. Odpowiedz Link Zgłoś
mruwa9 Re: Sytuacja do oceny. 08.03.14, 22:39 a dlaczego to babcia ma zrezygnowac ze swojej rozrywki, byc moze mozliwej do realizacji ten jeden, jedyny raz, w tym jedynym terminie,? A ojcu rece odrabalo i korona z glowy spadnie, jesli przez jeden weekend zajmie sie wlasnym potomstwem? Odpowiedz Link Zgłoś
klamkas Re: Sytuacja do oceny. 08.03.14, 22:59 Bo kiedyś głupio postanowiła mieć dziecko i nie przewidziała, że to oznacza jakieś 55 lat ponoszenia konsekwencji (biorąc pod uwagę dzisiejszą średnią przeżywalność kobiet). Oczywiście dotyczy to tylko kobiet, bo mężczyzn konsekwencje nie dotyczą. Dotyczą tylko matek i babć (ewentualnie cioć jeśli dadzą się wmanewrować). Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Sytuacja do oceny. 09.03.14, 13:03 Bo się do tego zobowiązała. Byłaby równie zobowiązana, gdyby nie była babcią, a koleżanką, sąsiadką czy wujenką od strony szwagra. Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: Sytuacja do oceny. 08.03.14, 23:35 przecież ojciec zajmuje się dziećmi, tylko córka upośledzona gorzej na niego reaguje, niż na babcię. Było to dziesiątki razy powiedziane. A zresztą, gdyby nawet ojciec i mąż był leniem i świnią, to dziecko nie jest temu winne. Dziecko upośledzone to nie jest paczka, którą się podrzuca. Jeśli gorzej mu z ojcem niż u babci, to babcia powinna zrezygnować. Odpowiedz Link Zgłoś
klamkas Re: Sytuacja do oceny. 08.03.14, 23:48 W sytuacji opisanej przez ciebie (ojciec leń i świnia), winne nie jest dziecko, winna nie jest babcia, winny jest ojciec. Sorry, taki lajf - jak jesteś leniem i świnią i decydujesz się na dzieci, to jest twoją winą, że nie mają one odpowiedniej opieki. Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: Sytuacja do oceny. 09.03.14, 00:10 Ale dlaczego z tego powodu, że ojciec jest winny, ma ucierpieć dziecko, które nie ucierpiałoby, gdyby zajęła się nim babcia? Czy dziecko będzie mniej cierpiało przez to, że ustalimy, że ojciec to leń i świnia? Poza tym babcia jest winna, bo złamała obietnicę i o tym cały czas mówimy. Gdyby nie obiecała, nie byłaby winna. Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Sytuacja do oceny. 09.03.14, 06:47 nie znudziło się wam jeszcze -zła babcia złamała obietnicę i złamała obietnicę? Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: Sytuacja do oceny. 09.03.14, 10:02 a Wam się jeszcze nie znudził zły ojciec i niewdzięczna córka? Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Sytuacja do oceny. 09.03.14, 07:38 > Poza tym babcia jest winna, bo złamała obietnicę i o tym cały czas mówimy. Gdyb > y nie obiecała, nie byłaby winna ale jaką obietnicę ? Czy można w ogóle komuś zadeklarować, że będzie się opiekowało jego chorym dzieckiem w każdy weekend gdy będzie wyjazd służbowy przez rok-dwa-trzy bez względu na okoliczności? No nie można. tak jak nie można obiecać że się będzie wiernym i czułym przez 50 lat małżeństwa. Można się starać ale nie można dać gwarancji w sytuacji, gdy w grę wchodzą sytuacje oparte na dobrowolności i relacjach rodzinnych a nie podległość służbowa i obowiązki Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: Sytuacja do oceny. 09.03.14, 10:01 właśnie to babcia obiecała. Czy można zadeklarować? - tak samo, jako można zawrzeć małżeństwo i obiecać co nieco współmałżonkowi, spłodzić dziecko i podjąć wobec niego wieloletnie zobowiązania, wziąć wieloletni kredyt, podpisać umowę o pracę etc. Tak właśnie funkcjonujemy. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Sytuacja do oceny. 09.03.14, 11:55 Według mnie-i w moim rozumieniu-to zupełnie inne kwestie Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: Sytuacja do oceny. 09.03.14, 12:52 dokładnie takie same, tylko obowiązek mniejszy. Jak weźmiesz kredyt, a potem w terminie spłaty chcesz wydać pieniądze na wycieczkę, a nie na ratę, to też piszesz do banku, że zmieniła się sytuacja, bo trafiła Ci się wycieczka i wobec tego nie będziesz spłacała kredytu? Dlaczego rodzinę można traktować gorzej, niż bank albo pracodawcę? Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Sytuacja do oceny. 08.03.14, 07:16 Oczywiście nie wiadomo, ale trudno mi sobie wyobrazić, że babcia nie ma w roku > 12 dni wolnych, które mogłaby poświęcić wnuczce, zwłaszcza, że babcie często ch > cą spędzać czas z wnukami, bo to lubią. Zapewne też nie wyjeżdża na wycieczkę w > każdy weekend. Ale chyba czym innym jest poświęcanie wolnego czasu wtedy kiedy się może i chce a czym innym spędzanie całego weekendu w opiece nad chorym dzieckiem cyklicznie co jakiś czas-bo tata nie potrafi. No nie wiem czy można lubić opiekę nad chorym-to nie ta kategoria do oceny, zwłaszcza że dziecko jest małe a babcia stara. Kwestie wydolności fizycznej są również ważne. Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: Sytuacja do oceny. 08.03.14, 11:22 1. nie wiem, czy babcia 5letniego wnuka jest stara. Pewnie ma trochę po 60tce, w obecnych czasach to nie jest starość. 2. cały czas problemem nie jest to, czy babcia w ogóle powinna zajmować się wnuczką, ale to, że nie wywiązała się z czegoś, czego się podjęła, a także, że nie zawiadomiła wcześniej, bo wtedy wątkodawczyni mogłaby przesunąć wyjazd i nie byłoby problemu. 3. Oczywiście, że babcia nie miała obowiązku podejmować się opieki nad wnuczką w czasie wyjazdów córki ani pomocy w jakimś innym zakresie. Jeśli podjęła się, a sprawa ją przerasta i nie ma już ochoty dłużej, także ma prawo powiedzieć córce, że na przyszłość już rezygnuje. Ale powinna była zrobić to tak, by nie zaskakiwać i niedezorganizować córce już zaplanowanego wyjazdu. 3. "nie wiem, czy można lubić opiekę nad chorym" - pewnie nie. Ale pewne rzeczy są po prostu do zrobienia i wydaje mi się naturalne, że pomagamy najbliższym, ile możemy. Pamiętam, jak odwiedzałam w szpitalu umierającego Ojca i poprosił mnie o umycie sztucznej szczęki (miał 90 lat). Zapytał, czy nie będzie to dla mnie przykre. Odpowiedziałam, że to nie ma znaczenia, bo zwyczajnie trzeba to zrobić. Poza tym pobyt chorej wnuczki u babci to nie tylko "opieka", ale i wspólne spędzenie czasu, a myślę, że babcia jednak wnuczkę kocha. Nie da się tych rzeczy rozdzielić. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Sytuacja do oceny. 08.03.14, 17:08 1. Owszem, jest to starość- proszę nie udowadniajmy sobie teraz gdzie leży granica bo dobrze wiesz o co mi chodzi (wydolność organizmu, zmęczenie, samopoczucie psychofizyczne itd.).To nie jest według mnie-odpowiedni wiek na opiekowanie się małym dzieckiem-bo jest to zwyczajnie kawał ciężkiej pracy 2. w tym punkcie się zgadzam-jeśli jest tak jak pisze autorka. ja mam jednak wątpliwości co do przedstawionych faktów : autorka stale zajmuje się dzieckiem-ale pracuje, tylko babcia w czasie nieobecności może zając się dzieckiem-ale niby są to tylko weekendy co 3 m-ce ( nie da się nawiązać relacji z dzieckiem w ten sposób), jeśli w związku z tym zajmuje się cześciej niż w te weekendy to jej jednorazowe "wylamanie' się ze schematu-wygląda ciut inaczej. 3. Zgadzam się-pytanie na ile nastąpiła dezorganizacja 4. Zgadzam się- to naturalne ze pomagamy i troszczymy się o bliskich-córka o dzieci i rodzica, a rodzic o córkę i wnuki itd. Nie zauważyłam troski o mamę-dziwnie mi tez zabrzmiało że się obrazila-to nie logiczne skoro najpierw sama się zgłasza do pomocy, deklaruje, wywiązuje a jej odmowa w jednym przypadku kończy się przykrymi słowami o wykorzystywaniu. Skąd się to wzięło. Albo się babci uroiło albo jest jakies 'drugie dno' Biorąc pod uwagę ciszę ze strony autorki podejrzewam to drugie Masz rację-czas babci i wnuczki jest bezcenny-ja sama jeździłam do babci i opiekowałam się nią-zupełnie naturalnie-myjąc brzydkie starcze ciało, pomagając w robieniu obiadu, robiąc zakupy, pieląc ogródek, szykując leki itp. To był wspaniały czas. Ale naturalnie, nie na siłę-a tu mam wrażenie jakby w którymś momencie pojawił się przymus (słowa o wykorzystywaniu) Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: Sytuacja do oceny. 08.03.14, 17:42 1. Owszem, jest to starość- nie żartujmy. Moja babcia umarła w wieku 65 lat w 1966 r., wydawała mi się i była starą kobietę, ale od tego czasu dzieli nas przepaść. Nie mówiąc o tym, że owa babcia, zanim umarła, poświęcała mi mniej więcej tyle czasu, co Mama. Nie jestem niepełnosprawna ani upośledzona, ale babcia zajmowała się mną więcej, niż 12 dni w roku, a miałam 7 lat, kiedy umarła. Znam liczne 60 latki, które rozpaczają po odejściu na emeryturę i bez przesady - 60 lat to dziś wiek średni. 2. babcia zajmuje się dzieckiem w weekendy wyjazdów służbowych matki, wtedy jest za dziecko odpowiedzialna. Natomiast matka i córka zapewne się odwiedzają, więc jest dużo okazji, by babcia nawiązała kontakt z wnuczką i niekoniecznie musi to oznaczać, że jest wykorzystywana. 3. Dezorganizacja nastąpiła, bo gdyby córka wiedziała wcześniej, to przesunęłaby swój wyjazd. Dowiedziała się zbyt późno. 4. dziw > nie mi tez zabrzmiało że się obrazila-to nie logiczne skoro najpierw sama się z > głasza do pomocy, deklaruje, wywiązuje a jej odmowa w jednym przypadku kończy s > ię przykrymi słowami o wykorzystywaniu - jeżeli córka pisze prawdę, to matka zachowuje się nielogicznie. Ale dlaczego mamy nie wierzyć córce? 5. Czy pielęgnacja osoby umierającej to czas bezcenny? - nie. Wolałabym spędzić z Ojcem ten czas inaczej, niż myjąc mu szczękę, wolałabym, żeby był w lepszej kondycji i żeby można było rozmawiać. Ale on musiał mieć umytą szczękę i ja to zrobiłam, bo to było do zrobienia. Relacja z bliskimi nie polega wyłącznie na czerpaniu z niej. Czasem trzeba dawać bez żadnego "honorarium". Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Sytuacja do oceny. 09.03.14, 07:11 1. Niestety nie mogę się zgodzić z Tobą i tą tezą-bo patrzysz tylko po swoim przykładzie, osób pracujących umysłowo i wykształconych. Kobieta pracująca od młodości fizycznie jest w wieku 60 lat babcia. W 2012 roku kobiety żyły średnio 81 lat. Uważasz zatem, że w świetle tych danych 60 lat to wiek średni -bo mi z matematyki wychodzi że to 3/4 życia. Dane te też oznaczają, że niektóre kobiety dożywały wieku 85 lat ale niektóre umierały około 70 roku zycia. Niestety mimo technologii nie da zatrzymać się procesów życiowych- po 60 latach działania niektóre organy i narządy po prostu tracą sprawność. Moja babcia też wychowywała mnie w niemowlęctwie (miała 58lat)-czy to ma być jakiś argument w tej rozmowie ? 2. nawiązała kontakt z wnuczką i niekoniecznie musi > to oznaczać, że jest wykorzystywana.- ale takie słowa padły z jej ust. Skąd w niej to poczucie ? Może przesadza a może nie ? 3. Przecież napisała na końcu że sobie poradzą, wyjazdu nie przesunęła 4.jeżeli córka pisze prawdę, to m > atka zachowuje się nielogicznie. Ale dlaczego mamy nie wierzyć córce? To nie kwestia wiary wobec jednej albo drugiej strony. Można wierzyć córce-i się zastanawiać dlaczego pozwala na tak odpowiedzialne zadanie matce, która jest labilna ? 5. O bezcenności pisałam w kontekście mojej wypowiedzi Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: Sytuacja do oceny. 09.03.14, 10:12 guderianka napisała: > 1. Niestety nie mogę się zgodzić z Tobą i tą tezą-bo patrzysz tylko po swoim pr > zykładzie, osób pracujących umysłowo i wykształconych. Kobieta pracująca od mło > dości fizycznie jest w wieku 60 lat babcia. W 2012 roku kobiety żyły średnio 81 > lat. Uważasz zatem, że w świetle tych danych 60 lat to wiek średni -bo mi z ma > tematyki wychodzi że to 3/4 życia. Dane te też oznaczają, że niektóre kobiety d > ożywały wieku 85 lat ale niektóre umierały około 70 roku zycia. Niestety mimo t > echnologii nie da zatrzymać się procesów życiowych- po 60 latach działania niek > tóre organy i narządy po prostu tracą sprawność. Moja babcia też wychowywała mn > ie w niemowlęctwie (miała 58lat)-czy to ma być jakiś argument w tej rozmowie ? Dziś większość zatrudnionych pracuje umysłowo. Nie wiemy, jaki zawód miała babcia, ale sądząc z tego, że wyjeżdża na wycieczkę, raczej jest osobą wykształconą, bo częściej są to rozrywki osób wykształconych. Kiedyś średni wiek umieralności wynosił tak ok. 70 lat i wtedy 50 l. uważano za wiek średni. Sądzę, że przy tak znacznym podniesieniu wieku umierania można uznać 60 lat za wiek średni. Jak wiesz, zupełnie słusznie ma być podniesiony wiek emerytalny dla kobiet i jest to jedyna reforma rządu PO + PSL, którą uznaję za słuszną. Skoro Tobą mogła zajmować się babcia 58letnia, to obecnie tym bardziej, chyba, że jest chora. Poza tym ma zdrowie jechać na wycieczkę, więc raczej jest sprawna. > 2. nawiązała kontakt z wnuczką i niekoniecznie musi > > to oznaczać, że jest wykorzystywana.- ale takie słowa padły z jej us > t. Skąd w niej to poczucie ? Może przesadza a może nie ? Jeżeli jest odpowiedzialna za dziecko przez 4 weekendy w roku, to mówienie o wykorzystywaniu jest grubą przesadą. > > 3. Przecież napisała na końcu że sobie poradzą, wyjazdu nie przesunęła Nie mogła już przesunąć wyjazdu, bo było za późno. Mogła najwyżej zrezygnować z pracy. Jakoś muszą sobie poradzić, ale czy to fajnie stawiać córkę w takiej sytuacji? > > 4.jeżeli córka pisze prawdę, to m > > atka zachowuje się nielogicznie. Ale dlaczego mamy nie wierzyć córce? > ] > To nie kwestia wiary wobec jednej albo drugiej strony. Można wierzyć córce-i si > ę zastanawiać dlaczego pozwala na tak odpowiedzialne zadanie matce, która jest > labilna ? Bo dotąd matka nie okazała swojej labilności, a córka miała do matki zaufanie. Takie dziwne? > > 5. O bezcenności pisałam w kontekście mojej wypowiedzi > Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Sytuacja do oceny. 09.03.14, 11:54 Dziś większość zatrudnionych pracuje umysłowo Coś na poparcie tych słów ? raczej jest osobą wykształconą > , bo częściej są to rozrywki osób wykształconych. co za bzdura sorry- ale naprawdę masz hermetyczne spojrzenie -i w sumie się nie dziwie bo pewnie nie znasz innych środowisk. Wycieczki są dostępne bez względu na wykształcenie Moja babcia, rocznik przedwojenny, skończyła 3 klasy szkoły podstawowej. Umiała się tylko podpisać. I jeździła na wycieczki.Ups... Jeżeli jest odpowiedzialna za dziecko przez 4 weekendy w roku, to mówienie o wy > korzystywaniu jest grubą przesadą. jeżeli.. Mogła najwyżej zrezygnować > z pracy No tak, bo dziecko ojca nie ma Bo dotąd matka nie okazała swojej labilności, a córka miała do matki zaufanie. > Takie dziwne? Tak, w sumie dziwne. Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: Sytuacja do oceny. 09.03.14, 12:42 guderianka napisała: > Dziś większość zatrudnionych pracuje umysłowo > > Coś na poparcie tych słów ? Statystyki, z których to właśnie wynika. Dyskusja na forum nie jest rozprawą naukową, nie muszę podawać przypisów, ale wszak o tym wszyscy wiemy. > > raczej jest osobą wykształconą > > , bo częściej są to rozrywki osób wykształconych. > co za bzdura sorry- ale naprawdę masz hermetyczne spojrzenie -i w sumie się n > ie dziwie bo pewnie nie znasz innych środowisk. Wycieczki są dostępne bez wzglę > du na wykształcenie > > Moja babcia, rocznik przedwojenny, skończyła 3 klasy szkoły podstawowej. Umiała > się tylko podpisać. I jeździła na wycieczki.Ups... > Znam różne środowiska, bo moi znajomi miewają rodziny, wykładam na prowincjonalnych uczelniach i studenci raczej są w tych rodzinach pierwszym pokoleniem studiujących, mam kuzynów gospodarujących na wsi. I wiem, że w tych środowiskach wyjeżdżanie jest raczej rzadką rozrywką. Jeżdżę też na zbiorowe wycieczki z biurami podróży i też jakoś widzę, że raczej przeważają osoby wykształcone, z jakimiś zainteresowaniami. Napisałam "raczej", bo oczywiście bywają zapewne i wycieczkujące osoby niewykształcone, ale większe prawdopodobnieństwo, że babcia jest wykształcona i nie pracowała fizycznie. > > Jeżeli jest odpowiedzialna za dziecko przez 4 weekendy w roku, to mówienie o > wy > > korzystywaniu jest grubą przesadą. > jeżeli.. Dyskutujemy na podstawie informacji przekazanych przez wątkodawczynię, która twierdzi, że pracuje wtedy, gdy córka śpi. Zatem w inne dni, kiedy nie wyjeżdża, nie ma potrzeby, żeby babcia była odpowiedzialna za wnuczkę, bo matka jest dyspozycyjna. > > Mogła najwyżej zrezygnować > > z pracy > No tak, bo dziecko ojca nie ma Toteż zostawia pod opiekę ojca, ale wie, że będzie to dla dziecka gorsza opcja, niż gdyby zostało z babcią. > > Bo dotąd matka nie okazała swojej labilności, a córka miała do matki zaufani > e. > > Takie dziwne? > Tak, w sumie dziwne. Ty nie masz zaufania do swojej matki i nawet nie rozumiesz, że możnaby mieć? To chyba bardzo bolesne, współczuję Ci z całego serca. > > > A tak przy okazji: masz bodaj 3 dzieci, w tym jedno niepełnosprawne. Czy Twoimi dziećmi w systemie 24/24 zajmujesz się wyłącznie Ty i Twój Mąż? Nigdy z dziećmi czy jednym dzieckiem nie zostaje babcia, koleżanka, ciocia, kuzynka, sąsiadka? Nigdy, absolutnie nigdy? Z czego w takim razie żyjecie, bo rozumiem, że żadne z Was nie pracuje, bo w tych warunkach to niemożliwe. > > Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Sytuacja do oceny. 09.03.14, 20:13 podłączę się z prośbą o dane, które udowodnią, że większość pracujących to osoby na stanowiskach umysłowych a tak na marginesie nawet stanowiska umysłowe potrafią być ciężkim kawałkiem chleba - praca z dziećmi w żłobkach, przedszkolach, szkołach chociażby Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: Sytuacja do oceny. 09.03.14, 20:17 No cóż, jako, że zbliżam się do wieku babci, znam raczej wypadki 60latek wpadających w depresję po przejściu na emeryturę, niż takie, które w wieku 60 lat są niedołężnymi staruszkami. Forum to nie praca naukowa, ale ciągle przecież się trąbi o zmniejszaniu się liczby pracowników fizycznych. Doprawdy sądzisz, że większość obecnie pracujących kobiet to robotnice albo sprzątaczki? Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Sytuacja do oceny. 08.03.14, 20:03 jest to bliska granica starości i nie ma co się oszukiwać, że jest to młodość ciężko jest kobiecie 30 letniej opiekować się niepełnosprawnym dzieckiem ale tutaj babcia musi i koniec, bo kiedyś obiecała pomoc - tylko, że było to kiedyś, może dwa lata temu - a teraz być może przerosło ją to, jest zmęczona, nie daje rady itd itd co do pkt drugiego - babcia nie zrobiła tego godzinę przed wyjazdem, zrobiła to tydzień wcześniej, poza tym, życie jest życiem, obowiązki mają rodzice, dziadkowie mogą pomóc ale nie muszą - i zwyczajnie czasem tak wychodzi, że nie można a ten kto tego nie łapie, to jest godny współczucia w swym zawzięciu że jak się powiedziało a, to już choćby po nas potop Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: Sytuacja do oceny. 08.03.14, 21:53 Matce nie dlatego jest ciężko, że ma 30 lat, tylko dlatego, że opiekuje się chorym dzieckiem STALE. Babcia nie ma w ogóle obowiązku opiekować się wnuczką w czasie wyjazdu matki dlatego, że jest babcią. Ma dlatego, że się podjęła i miałaby taki obowiązek nawet, gdyby była sąsiadką, znajomą albo przyjaciółką. Uprzedzić o niemożności wywiązania się z umowy należało w takim czasie, by córka mogła przesunąć wyjazd. W innym wypadku ten tydzień wcześniej nie ma znaczenia, bo córka i tak wyjazdu już nie przesunie. Odpowiedz Link Zgłoś
claudel6 Re: Sytuacja do oceny. 08.03.14, 01:58 a nie można po prostu tej wycieczki babci przesunąć?? Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Sytuacja do oceny. 08.03.14, 09:31 Oczywiście, że powinna. Jeśli matka będzie czegoś potrzebowała i córka obieca, ze to zrobi, powinna dotrzymać. Powinna pomóc matce w potrzebie. Ale nie, nie musi troszczyć sie o dobro matki uznając, że zawsze rozrywka matki jest wazniejsza, niż to, co matka jej obiecała. Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Sytuacja do oceny. 08.03.14, 20:10 a dlaczego matka nie ma mieć prawa do rozrywki? bo rozumiem, ze ma mieć prawo a raczej tylko obowiązki li i jedynie poświęcić się dla córki i wnuków? Odpowiedz Link Zgłoś
klamkas Re: Sytuacja do oceny. 08.03.14, 20:35 Bo dzieci to krzyż do dźwigania na całe życie . Jak widać dla niektórych wyjątkowo ciężki i z wiekiem wcale mu nie ubywa . Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: Sytuacja do oceny. 08.03.14, 21:57 Ma prawo do rozrywki w 352 dni w roku.. Natomiast w ten konkretny weekend podjęła się opieki nad wnuczką i nie powinna bez ważnych przeszkód łamać obietnicy. Odpowiedz Link Zgłoś
klamkas Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 23:29 Dlaczego? Ja w kontekście ogólnym - jestem przeciwko wykorzystywaniu dziadków do opieki nad wnukami kosztem ich życia i ich planów i jestem za maksymalnym wysiłkiem rodziców owych dzieci, w tym ojców (tak, tak, na równi z wysiłkiem matki). Ogólnie - nie uważam, że dobro wnuków ma być dla dziadków najważniejsze. Oraz ogólnie - nie wierzę w takie umowy, które niby dogadane i idealnie ustalone, są nagle magicznie zrywane w dotychczas idealnie funkcjonującej rodzinie. Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 23:44 To są dwie zupełnie różne sprawy. Jedną sprawą jest to, czy babcia ma naturalny obowiązek być dyspozycyjna do opieki nad wnukami: nie ma, chociaż równie naturalne jest to, że wspiera matkę w jakimś ustalonym dobrowolnie między obiema zakresie. Ale w tej sprawie nie o to chodzi. Tu chodzi o drugą kwestię: o dotrzymanie słowa. Nie ma znaczenia, czy w ogóle powinien z córką zostawać ojciec, albo np. matka powinna zrezygnować z pracy. Istotne jest, że babcia się zobowiązała, a skoro się zobowiązała, to powinna dotrzymać. Podobnie, jak powinna byłaby dotrzymać sąsiadka, przyjaciółka rodziny itp., gdyby się podjęła, chociaż ma jeszcze mniejszy obowiązek zajmowania się dzieckiem, niż babcia. Drug Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Sytuacja do oceny. 09.03.14, 07:40 Istotne jest, że babcia się zobowiązała, a sko > ro się zobowiązała, to powinna dotrzymać NIE Nie zobowiązała się Zaproponowała pomoc Różnica nie tkwi w doborze słów i ich formie-ale treści , które ze sobą niosą Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: Sytuacja do oceny. 09.03.14, 10:14 W rodzinie nie spisuje się umów notarialnych. Jeżeli zaproponowała pomoc i ustaliły, że tak będzie i wiedziała, że córka na to liczy, jest to dla niej niezbędne i na tej podstawie ustala swoje sprawy zawodowe, to jest to zobowiązanie. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Sytuacja do oceny. 09.03.14, 11:46 Mam inne pojęcie pomocy i zobowiązania-dlatego chyba nie osiągniemy porozumienia Odpowiedz Link Zgłoś
slonko1335 Re: Sytuacja do oceny. 09.03.14, 19:42 Każdego 10 miesiąca mam w firmie wypłaty, idę wtedy do pracy na później i jestem do wieczora. Teściowa kiedyś SAMA zaproponowała, że będzie tego 10 odbierać dzieciaki ze szkoły i przedszkola i się nimi zajmie aż wrócę. Super bo zaoszczędza nam to sporo kombinacji logistycznych. Teściowie mają kalendarz a jednak nie zakładam, że co miesiąc tego 10 teściówka będzie dostępna bo kiedyś tam "obiecała". Co miesiąc kilka dni wcześniej dzwonię i upewniam się czy pamięta, czy nic się nie zmieniło i czy coś nie wyskoczyło i owszem w zeszłym miesiącu okazało się, że się zmieniło-zapomniała i umówiła się wcześniej z kimś żeby w czymś tam pomóc-no taki lajf-musieliśmy pokombinować, mąż pozamieniać się w pracy, dzieciaki dłużej kwitnąć w placówkach ,poprosić o pomoc koleżankę i jakoś sobie poradzić....nie wpadłam na to, że powinnam strzelić focha bo przecież obiecała....Jestem jej bardzo wdzięczna, że jutro zabierze dzieci i zaoszczędzi nam to takich kombinacji jak w zeszłym miesiącu ale jak za miesiąc znowu nie będzie mogła z jakiegoś powodu to trudno też będziemy musieli sobie znowu poradzić sami. Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: Sytuacja do oceny. 09.03.14, 20:06 Focha strzeliła matka, a nie córka. Nie sądzę, by przed wyjazdem raz na kwartał tego nie potwierdzała. Ale jeżeli teściowa Tobie obiecała, to nie rozumiem, dlaczego na nią nie liczysz? Odpowiedz Link Zgłoś
x.i.007 Re: Sytuacja do oceny. 09.03.14, 20:08 srebrnarybka napisała: > Focha strzeliła matka, a nie córka. Nie sądzę, by przed wyjazdem raz na kwartał > tego nie potwierdzała. Ale jeżeli teściowa Tobie obiecała, to nie rozumiem, dl > aczego na nią nie liczysz? apeluję o to żeby w tych zabawnych dedukcjach pamiętać jednak o poście założycielskim: "Czuję się oszukana i zaatakowana. " Odpowiedz Link Zgłoś
slonko1335 Re: Sytuacja do oceny. 09.03.14, 20:26 > Focha strzeliła matka, a nie córka. serio? Ale jeżeli teściowa Tobie obiecała, to nie rozumiem, dl > aczego na nią nie liczysz? liczę , wczoraj obiecała, że jutro odbierze dzieci i wiem, że odbierze jeśli oczywiście nie stanie sie nic niezależnego od niej...ale, że odbierze za miesiąc będę pewna jak potwierdzę to z nią ok. 7 kwietnia...NIE MUSI, NIE POWINNA , fajnie jak będzie mogła pomóc bo zaoszczędzi nam to mnóstwa problemów... Odpowiedz Link Zgłoś
klamkas Re: Sytuacja do oceny. 09.03.14, 20:40 Jak udało jej się być tego 10-go chociaż ze 3 razy, to teraz już musi do końca życia. Zwolnić ją może tylko akt zgonu. Sam fakt, że się u was zjawiła jest zobowiązaniem na resztę jej dni. Deklaracje ustne w rodzinie nie są potrzebne, liczą się gesty i czyny . Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: Sytuacja do oceny. 09.03.14, 21:43 Ależ nie. Teściowa może np. po pół roku powiedzieć, że już się wycofuje. Ale powinna powiedzieć to w takim terminie, żeby rodzice mogli zorganizować sobie tę sprawę inaczej. W omawianym wypadku zorganiowanie inaczej oznaczało przesunięcie terminu wyjazdu służbowego, a tego nie można było zrobić na tydzień wcześniej, zaś wycieczka to nie choroba. Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: Sytuacja do oceny. 09.03.14, 21:41 Focha strzeliła matka, a nie córka. > serio? Matka jest obrażona na córkę, a nie odwrotnie. liczę , wczoraj obiecała, że jutro odbierze dzieci i wiem, że odbierze jeśli o > czywiście nie stanie sie nic niezależnego od niej...ale, że odbierze za miesiąc > będę pewna jak potwierdzę to z nią ok. 7 kwietnia...NIE MUSI, NIE POWINNA , f > ajnie jak będzie mogła pomóc bo zaoszczędzi nam to mnóstwa problemów... Nie rozumiem. To liczysz, czy nie liczysz? Skoro teściowa obiecała, to musi i powinna. Natomiast dobrze faktycznie zadzwonić, żeby dowiedzieć się, czy np. nie złapała grypy albo nie ma koniecznej wizyty u lekarza. Z tym, że to wtedy ona powinna zadzwonić, jeśli obiecała wcześniej odbierać dziecko 10tego. Oczywiście teściowa nie ma z natury rzeczy obowiązku odbierać dziecka 10tego. Ale skoro obiecała, to ten obowiązek podjęła i nie powinna 10tego w chwili odbierania dziecka zadzwonić, że właśnie rano wyleciała na Maledivy. Odpowiedz Link Zgłoś
slonko1335 Re: Sytuacja do oceny. 09.03.14, 22:05 > Nie rozumiem. To liczysz, czy nie liczysz? Oczywiście, że liczę a nie WYMAGAM ani nie traktuję jako pewnik dopóki nie potwierdzę i mówię się konkretnie przed właściwym terminem. >Matka jest obrażona na córkę, a nie odwrotnie. po tym jak córka próbowała ją szantażować emocjonalnie? mnie to wcale nie dziwi... Skoro teściowa obiecała, to musi i p > owinna Owszem obiecała, że JUTRO odbierze i owszem powinna to zrobić....wcześniej wyraziła tylko chęc i ewentualną gotowość do pomocy bez ustalania żadnych konkretów i obiecywania... Czy pomoże za miesiąc nie wiem, liczę na to oczywiście bo ułatwi mi to życie ... Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: Sytuacja do oceny. 09.03.14, 22:14 Oczywiście, że liczę a nie WYMAGAM ani nie traktuję jako pewnik dopóki nie potw > ierdzę i mówię się konkretnie przed właściwym terminem. tzn. że nie liczysz. Jeżeli ktoś coś mi obiecał, to liczę czyli traktuję jako pewnik. Liczenie to jest traktowanie jako pewnik. Matka jest obrażona na córkę, a nie odwrotnie. > po tym jak córka próbowała ją szantażować emocjonalnie? mnie to wcale nie dziwi > ... Nie masz pojęcia, co to jest szantaż emocjonalny. Chwała Bogu, zresztą. Nie szantażowała emocjonalnie, tylko rzeczowo przedstawiła spodziewane skutki niedotrzymania obietnicy przez babcię. Owszem obiecała, że JUTRO odbierze i owszem powinna to zrobić....wcześniej wyra > ziła tylko chęc i ewentualną gotowość do pomocy bez ustalania żadnych konkretów > i obiecywania... Nie rozumiem: w pierwszym poście napisałaś, że obiecała, że będzie odbierać 10tego, w tym piszesz, że obiecała tylko jutro. To uzgodnij zeznania sama z sobą. Odpowiedz Link Zgłoś
slonko1335 Re: Sytuacja do oceny. 09.03.14, 22:35 Liczenie to jest traktowanie jako pewnik. serio? grając w totka liczę na wygraną co jest chyba oczywiste bo inaczej bym nie wydawała kasy... liczę, nie traktuję wysłania kuponu jako pewnik jej zdobycia.... Nie sza > ntażowała emocjonalnie, tylko rzeczowo przedstawiła spodziewane skutki niedotrz > ymania obietnicy przez babcię. napiszę Ci tak, jeżeli matka tak strasnzie się obraziła na córkę po tym jednym zdaniu które nam tutaj przedstawiono to chyba to jest jakas wariatka której chorego dziecka nie powinno isę w ogóle powierzac.... jestem przekonana, że nie tak wyglądała ta rozmowa, tak samo jak jestem przekonana, że babcia opieki nad wnuczką nie odbębnia co trzy miesiące.....ale jasne to tlyko moje przekonanie Twoje może być zupełnie inne wiec bez sensu tutaj dywagować bo jedna nie przekona drugiej.... > Nie rozumiem: w pierwszym poście napisałaś, że obiecała, że będzie odbierać 10t > ego, w tym piszesz, że obiecała tylko jutro. nie napisałam ani słowa o obietnicy w pierwszym poście(obiecała jest tam celowo w cudzysłowie) i owszem napisałam o konkretnej obietnicy dotyczącej dnia jutrzejszego. nigdy nie padło z ust mojej teśicowej, że obiecuje,iż każdego 10 dnia miesiąca odbierze moje dzieci z placówek i niczym nie muszę sie martwić przez najbliższe powiedzmy 3 lata, padła wyłącznie propozycja, że mogłaby to robić ale nie było żadnych konkretnych ustaleń bo to dopiero po nich padła obietnica... Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: Sytuacja do oceny. 09.03.14, 22:54 w totka nikt mi niczego nie obiecuje. Jeżeli uważasz, że każdy obiecujący coś ma obowiązek dotrzymać z takim prawdopodobieństwiem, jak wygranie w totka, to nie warto obiecywać. Ja nie liczę na wygraną w totka, bo prawdopodobieństwo jest marne, i dlatego nie gram. jeżeli matka tak strasnzie się obraziła na córkę po tym jednym > zdaniu które nam tutaj przedstawiono to chyba to jest jakas wariatka której cho > rego dziecka nie powinno isę w ogóle powierzac... No, ale przedtem takie zdania nie padały, więc córka ma prawo mieć zaufanie do własnej matki, nie sądzisz? nie napisałam ani słowa o obietnicy w pierwszym poście(obiecała jest tam celowo > w cudzysłowie) i owszem napisałam o konkretnej obietnicy dotyczącej dnia jutr > zejszego. nigdy nie padło z ust mojej teśicowej, że obiecuje,iż każdego 10 dni > a miesiąca odbierze moje dzieci z placówek i niczym nie muszę sie martwić przez > najbliższe powiedzmy 3 lata, padła wyłącznie propozycja, że mogłaby to robić a > le nie było żadnych konkretnych ustaleń bo to dopiero po nich padła obietnica.. nadal nie rozumiem. Skoro padła najpierw propozycja, potem ustaliłyście, że Ty zawsze 10tego nie możesz, a dzieci trzeba odebrać o jakiejś tam godzinie, i potem padła obietnica, to rozumiem, że na zawsze. Przecież oczywiste, że problem będzie powtarzał się co miesiąc, więc lepiej albo od razu ustalić, czy to umowa stała, albo też zastrzec, że tylko na jeden raz, bo teściowa tak w ogóle woli w tym czasie pluć i łapać i o następną pomoc musisz ją specjalnie prosić. Więc ustal, jaki jest stan faktyczny, bo ja cały czas nie rozumiem. Nawiasem mówiąc opiekowałam się chrześnicą, zanim nie poszła do przedszkola,, przez rok w każdy czwartek. Miałam pracę, która mi na to pozwalała, i wobec tego rodzice chrześnicy nie prosili mnie o to kornie w każdy wtorek, tylko była pewna reguła. To i dla mnie było wygodniejsze, bo od razu miałam zaplanowane te czwartki. Nie umawiałam się ten czas, nie pamiętam już, może raz czy drugi coś mi wypadło, ale wtedy ja zawiadamiałam, że nie mogę. Raz poproszono mnie do opieki nad innym dzieckiem, 8 czy 9 latkiem, w ten sam dzień. Rozwiązałam to prosto: przyprowadziłam go do rodziców chrześnicy i razem wyprowadziłam towarzystwo na spacer. Dobrze się bawili. Odpowiedz Link Zgłoś
slonko1335 Re: Sytuacja do oceny. 09.03.14, 23:20 > w totka nikt mi niczego nie obiecuje. zgadza się ale miliony ludzi LICZĄ na wygraną i dlatego grają i wydają pieniądze-mimo braku pewności że wygrają a wręcz mimo tego marnego prawdopodobieństwa ze wygrają.....tak wiec LICZYĆ na coś nie znaczy BYC tego PEWNYM a zdaje się, ze tak twierdziłaś...... No, ale przedtem takie zdania nie padały, więc córka ma prawo mieć zaufanie do > własnej matki, nie sądzisz? znaczy jakie, bo mam wrażenie, ze piszemy o czymś innym...ja o tym: "Mówię wiec, że przecież mała bardzo źle to zniesie itd i czy jest możliwość przełożyć ten wyjazd na za tydzień. I mama strasznie się na mnie obraziła, że jej nie szanuję i że ją wykorzystuję. " no ale jak pisałam mamy zupełnie inne przekonania odnośnie tej sytuacji na temat której i tak wiedzę mamy cząstkową, więc bez sensu... Więc u > stal, jaki jest stan faktyczny, bo ja cały czas nie rozumiem. zauważyłam ale cóż ja mogę poradzić już prościej nie potrafię...ja rozumiem i wiem jaki jest stan faktyczny ... Nawiasem mówiąc opiekowałam się chrześnicą, zanim nie poszła do przedszkola,, p > rzez rok w każdy czwartek. Bo obiecałaś, że przez rok w każdy czwartek będziesz się opiekować chrześnicą, teściowa nic takiego mi nie obiecała mimo, że tak twierdziłaś w poprzednim poście i nawet podobno ja sama tak napisałam.... Obiecała, że zajmie się dziećmi jutro i to traktuje jako pewnik, nie będę dzwonić co godzinę i pytać jej bo może się rozmysliła-odnośnie jutra padła już konkretna obietnica...wcześniej wyraziła chęć na zajmowanie się bez obiecywania mi czegokolwiek konkretnie...a ja dzwoniąc do niej co miesiąc kilka dni wcześniej liczę na to, ze nie będę musiała kombinować bo ona będzie mogła to zrobić, jak nie będzie mogła to nie strzelę focha, nie będę czuła sie oszukana bo ona nic nie MUSI w przecwieństwie do mnie- ja będę musiała znaleźć inne rozwiązanie...jakby mi zadzwoniono jutro z przedszkola, że już po godzinach a dzieciak ciągle siedzi a okazałoby się, że teściowa poszła na zakupy bo była fajna promocja to owszem czułabym się bardzo oszukana i owszem teściowa nie dotrzymałaby obietnicy..... Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: Sytuacja do oceny. 09.03.14, 23:39 zgadza się ale miliony ludzi LICZĄ na wygraną i dlatego grają i wydają pieniądz > e-mimo braku pewności że wygrają a wręcz mimo tego marnego prawdopodobieństwa z > e wygrają.....tak wiec LICZYĆ na coś nie znaczy BYC tego PEWNYM a zdaje się, ze > tak twierdziłaś...... Nie sądzę, że rzeczywiście liczą. znaczy jakie, bo mam wrażenie, ze piszemy o czymś innym...ja o tym: > [i]"Mówię wiec, że przecież mała bardzo źle to zniesie itd i czy jest możliwość > przełożyć ten wyjazd na za tydzień. > I mama strasznie się na mnie obraziła, że jej nie szanuję i że ją wykorzystuję. Jeżeli wcześniej matka nie łamała obietnic, to takie zdania nie padały. A z teściową - cały czas nie rozumiem. Przecież napisałaś, że zaproponowała Ci zajmowanie się dziećmi 10tego, każdego 10tego, a nie jutro. Odpowiedz Link Zgłoś
klamkas Re: Sytuacja do oceny. 09.03.14, 23:42 <ręce opadają> Masz jakiś obietnicowy fetysz, czy jak? Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: Sytuacja do oceny. 10.03.14, 00:50 nie fetysz, tylko zasadę. Jak obiecuję, powinnam dotrzymać. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Sytuacja do oceny. 10.03.14, 10:45 No, to wszystko jasne. Skoro się uznaje, że dotrzymywanie obietnic jest "fetyszem" , nie rozumie zasady, ze jeśli się coś obiecało, podjęło postanowienie, to trzeba go dotrzymać, to cała dyskusja nie ma sensu. Jeżeli żadne zobowiązania nie są istotne i wolno obiecywać i nie dotrzymywać, nic w tym złego nie ma - to babcia nic nie musi. Podobnie jak nie musi mąż, który w tym wypadku ma prawo zdradzać, nie musi szef, który obiecał urlop, ale odwołał, bo sam chce jechać, nie musi dziecko, które obiecało, ze wróci o 8, a wróciło o północy. Bowiem żadne zobowiązania nie są istotne, istotne jest robienie tego, co się chce. Odpowiedz Link Zgłoś
klamkas Re: Sytuacja do oceny. 10.03.14, 20:25 Hehe, ale z fetyszem chodziło raczej o przekonanie, że była jakaś obietnica, a nie o dotrzymywanie takowej . Nigdzie nie twierdzę, że wolno łamać dane zdanie, ale twierdzę, że tutaj nie widzę podstaw do autorytarnego stwierdzenia, że w ogóle była jakaś obietnica. Odpowiedz Link Zgłoś
slonko1335 Re: Sytuacja do oceny. 10.03.14, 08:54 > Nie sądzę, że rzeczywiście liczą. oczywiście, że tak inaczej nie wydawaliby pieniędzy Jak kibicuję swojej drużynie to liczę na to, że wygra choć pewności nie mam, jak Bródka, Kowalczyk, Stoch będzie startował w kolejnej olimpiadzie to ludzie będą liczyć, że któreś z nich zajmie jakieś dobre miejsce lub zdobędzie medal-pewności nikt mieć nie będzie... > Jeżeli wcześniej matka nie łamała obietnic, to takie zdania nie padały. ale nie o to mi chodzi, tylko o to, że z jakichś powodów matka czuje się wykorzystywana i nieszanowana i większość ludzi świetnie zdaje sobie sprawę z tego jakie to są powody... Przecież napisałaś, że zaproponowała Ci > zajmowanie się dziećmi 10tego, każdego 10tego, a nie jutro. dokładnie tak, padła propozycja odnośnie dziesiątego, konkretna obietnica dotyczy dnia dzisiejszego... Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 23:00 To jest kompletnie niepoważne załatwienie sprawy i kompletnie niepoważna dyskusja. 1. Babcia nie ma ścisłego obowiązku zajmować się wnuczką w tym sensie, że nie jest za nią odpowiedzialna, ale: 2. Zobowiązała się do opieki w określonym zakresie, sama dobrowolnie, 3 jest rzeczą naturalną, że ludzie bliscy sobie pomagają. Problemem jest nie tyle odmowa zajęcia się wnuczką, ale niedotrzymanie wcześniej uzgodnionego zobowiązania. I nie jest istotne, czy dotyczy ono wyręczenia córki w opiece nad wnuczką, czy obietnicy złożonej sąsiadce (będę w domu 17.00, żeby wpuścić inkasenta). Istotne jest, że od chwili złożenia obietnicy babcia już tego czasu nie miała. Co więcej - córka pisze, że gdyby wiedziała wcześniej, mogła była przełożyć wyjazd, ale dowiedziała się wtedy, kiedy było za późno. Zatem w ogóle trudno mówić o nadmiernym obciążaniu matki, ale są sytuacje, kiedy do czegoś się w życiu zobowiązujemy i powinniśmy dotrzymywać. Inne poruszane tu kwestie: dlaczego dziecko nie może zostać z ojcem, co będzie, jak babcia umrze etc. nie mają tu żadnego znaczenia. Istotą sprawy jest to, że babcia się czegoś podjęła, matka/córka na tej podstawie uzgodniła swój wyjazd i teraz trudno jest to odkręcić. I tyle. Zapewne kiedyś dziecko nauczy się zostawać z ojcem lub innymi osobami, wszak dzieci rosną i ich potrzeby się zmieniają. A generalnie: jeśli w rodzinie jest problem do rozwiązania, próbujemy rozwiązać go tak, by odbyło się to możliwie najmniejszym kosztem. Pamiętam kiedyś studenta, który przyszedł się poradzić, co ma zrobić: dziecko choruje poważnie na uczy i jeśli nie pojedzie z nim do Wwy na dłuższą kurację, dziecko ogłuchnie. Jak on pojedzie na kurację, zawali rok na studiach, co też nie będzie dobre dla rodziny. Mogłaby pojechać żona, ale właśnie zdaje egzamin zawodowy i jeśli od niego odstąpi, zmarnuje 2 lata nauki, co też nie będzie dobre ani dla niej, ani dla rodziny. Odpowiedziałam: trzeba zrobić bilans zysków i strat. Każde rozwiązanie będzie złe, ale najwięcej ma do stracenie dziecko, w drugiej kolejności żona, Zatem jedź pan z dzieckiem na kurację, zawalony rok na studiach będzie w tym wypadku najmniej złym wyjściem. W rezultacie okazało się, że kurację można przeprowadzić na miejscu i okazał się wilk syty i owca (nawet dwie) całe. Podobnie w tej sytuacji: jest problem, bo jest dziecko do zaopiekowania, babcia się podjęła. Gdyby powiedziała wcześniej, udałoby się pogodzić interesy wszystkich. Nie powiedziała, zatem wie, że córka pojechać do centrali musi, a wnuczka będzie cierpieć z ojcem. Trudno, nie wszystkie przyjemności człowiek może mieć w życiu. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 23:09 Otóż to własnie. Dla mnie ta dyskusja jest kompletnie od czapy. Jedna z najdziwniejszych dyskusji na forum, jakie widziałam, a widziałam wiele. Bo dziewczyna została potraktowana jako ktoś, kto zmusza biedną babcię do nieustannej pracy, nie pozwala na wakacje. Ojciec jako wyrodny. Babcia, która nie dotrzymuje obietnicy, jako coś absolutnie zrozumiałego. I piszą to dziewczyny na forum, gdzie sporo osób skarży sie na swoich rodziców, opisując, jak straszne było niedotrzymywanie obietnic. A tu niespodzianka! Obietnice są pustym gestem, do niczego nie zobowiązują. Coraz dziwniej sie robi. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Sytuacja do oceny. 08.03.14, 07:19 Nikt nie myśli o obowiązkach córki wobec matki-i o troszczeniu się o nia. Mi dziwne się wydaje, i nie pasuje mi brak pewnych informacji. Czy babcia widuje dziecko na co dzien i się nim też opiekuje pomagając córce a do tego te weekendy-?-przemawia za tym fakt, że potrafi ogarnąć je lepiej niż ojciec, wskazuje to na więź, zażyłość, dobrą znajomość. Dlaczego tak fantastyczna babcia nagle się "obraża" i skąd w niej pewne słowa ? Myśle, że nie podano wszystkich faktów. Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: Sytuacja do oceny. 08.03.14, 11:26 Myślę, że babcia i córka widuję się częściej, niż raz na 3 miesiące, ale odwiedzanie przez babcię córki mającej chore dziecko trudno uznać za obowiązek i pomoc. Córka ma wobec matki obowiązki, ale troszczenie się o matkę nie polega na tym, że zawsze uznaje się zachcianki matki ważniejsze od własnych problemów. Zresztą cały czas nie o to chodzi: chodzi o niedotrzymanie obietnicy. Odpowiedz Link Zgłoś
klamkas Re: Sytuacja do oceny. 08.03.14, 11:32 Nie zawsze tylko jeden jedyny RAZ. Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: Sytuacja do oceny. 08.03.14, 11:42 > Nie zawsze tylko ten jeden jedyny RAZ i o tym razie właśnie dyskutujemy. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Sytuacja do oceny. 09.03.14, 07:15 Myślę, że babcia i córka widuję się częściej, niż raz na 3 miesiące, ale odwied > zanie przez babcię córki mającej chore dziecko trudno uznać za obowiązek i pomo > c też tak myślę i myślę, że może babcia pomaga cześciej (bo chce) skąd więc słowa o wykorzystywaniu i obrażenie się ? Córka ma wobec matki obowiązki, ale troszczenie się o matkę nie polega na tym, > że zawsze uznaje się zachcianki Po pierwsze - nie zawsze- mowa o jednym przypadku Po drugie- a dlaczegóż by nie zawsze ? To troska i miłość tylko w wybranych granicach i momentach (w domyśle wtedy gdy jest wygodnie ?) Zresztą cały czas nie o to chodzi: chodzi o niedotrzymanie obietnicy. Nikt nie ma obowiązku dotrzymywać obietnicy jeśli pojawią się okoliczności, które wpływają na zmianę sytuacji. Relacje międzyludzkie oparte sa na dobrowolności. To nie jest podległość służbowa by był obowiązek. A babcia poinformowała o zmianie planów na tyle wcześnie, że można było poradzić sobie z sytuacją. Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: Sytuacja do oceny. 09.03.14, 10:25 myślę, że może babcia pomaga cześciej (bo chce) Pomoc babci jest konieczna, czy w każdym razie bardzo potrzebna, w te konkretne 4 weekendy. W innym czasie, jeśli babcia pomaga, bo chce, ale nie ma takiej potrzeby i córka tego nie oczekuje, to nie można mówić o wykorzystywaniu. Córka ma wobec matki obowiązki, ale troszczenie się o matkę nie polega na ty > m, > > że zawsze uznaje się zachcianki [/i] > Po pierwsze - nie zawsze- mowa o jednym przypadku > Po drugie- a dlaczegóż by nie zawsze ? To troska i miłość tylko w wybranych gra > nicach i momentach (w domyśle wtedy gdy jest wygodnie ?) Miłość i troska jest zawsze (dotyczy to także babci ), ale miłość i troska nie oznacza, że mamy obowiązek spełnić wszystkie zachcianki kochanej osoby niezależnie od tego, jakie koszta ponieniesmy. W tym wypadku matka złamała zobowiązanie, więc córka nie ma powodu "troszczyć się". Może jeszcze ma matce kanapki na tę wycieczkę przygotować w ramach troski? Zresztą cały czas nie o to chodzi: chodzi o niedotrzymanie obietnicy.[/i] > Nikt nie ma obowiązku dotrzymywać obietnicy jeśli pojawią się okoliczności, któ > re wpływają na zmianę sytuacji. Relacje międzyludzkie oparte sa na dobrowolnośc To by oznaczało, że obietnica nie jest nic warta. Na tym właśnie polega obietnica, że należy jej dotrzymać. Dobrowolność polega na tym, że można jakiejś obietnicy nie złożyć. Ale jak się złożyło, trzeba dotrzymać. Zwalniają z tego okoliczności losowe: jakby babcia złamała nogę albo wybuchł pożar w jej mieszkaniu. Wycieczka taką okolicznością nie jest, babcia powinna była odpowiedzieć koleżance, że w tę niedzielę nie może i tyle. To nie jest podległość służbowa by był obowiązek Obowiązki podejmuje się nie tylko w podległości służbowej. Ja nie miałam podległości służbowej wobec Ojca, kiedy myłam mu tę szczękę. Nie znajdowałam w tym przyjemności i nie było to dla mnie przeżycie "bezcenne". To był po prostu mój obowiązek, przykry na dodatek, ale życie nie składa się z przyjemności. A babcia poinformowała o z > mianie planów na tyle wcześnie, że można było poradzić sobie z sytuacją. Nie, bo córka nie mogła już przełożyć wyjazdu, żeby dostosować go do terminu, kiedy babcia nie będzie na wycieczce. Tylko w takim wypadku byłoby dostatecznie wcześnie. W innym nie ma znaczenia czy poinformowała tydzień, czy dwa przed. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Sytuacja do oceny. 09.03.14, 11:50 Może jeszcze ma matce kanapki n > a tę wycieczkę przygotować w ramach troski? A czemuż nie ? Ma się obrazić i zerwać kontakty czy może próbować zrozumieć drugą stronę? Ale czym jest obietnica ? 'Obiecuję Ci że będę się opiekowała Twoimi dziećmi choćby nie wiem co ? ". No nie, w normalnej rodzinie nie ma sztywnego układu, składania obietnic, zobowiązań, rozliczania z nich. Przynajmniej ja tak to rozumiem-że jest pełna naturalność i zrozumienie ze strony wszystkich. Ty piszesz o obowiązku swego Ojca- ja nie uznaję względem rodzica tego słowa. Dla mnie są powinności. No i co , że nie przełożyła skoro napisała, że sobie poradzą ? Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: Sytuacja do oceny. 09.03.14, 12:47 No nie, w normalnej rodzinie nie ma sztywnego układu, skł > adania obietnic, zobowiązań, rozliczania z nich. W normalnej rodzinie nie ma rozliczania, bo obietnic się po prostu dotrzymuje. Ty piszesz o obowiązku swego Ojca- ja nie uznaję względem rodzica tego słowa. D > la mnie są powinności Nie wiem, czym różni się obowiązek od powinności. No i co , że nie przełożyła skoro napisała, że sobie poradzą ? a co mają zrobić? Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Sytuacja do oceny. 09.03.14, 15:59 W normalnej rodzinie nikt niczego nie obiecuje bez zamiaru dotrzymania, jesli wypadnie mu coś atrakcyjniejszego. To nie dotyczy zresztą rodziny, dotyczy absolutnie wszystkich kontaktów międzyludzkich. Od spełnienia obietnicy zwalnia oczywiście "siła wyższa" - choroba, nagłe zdarzenie, zupełna zmiana sytuacji. Ale na pewno nie zwalnia to, ze nam się odechciało, bo na horyzoncie pojawiło sie coś atrakcyjniejszego. Przyznam, ze tego nie rozumiem. Nie zdarzyło mi sie nigdy świadomie nie dotrzymać obietnicy i uważam, ze jest to podstawa zwykłej ludzkiej uczciwości. Niezależnie czy dotyczy opieki nad wnukami, czy pójścia do kina z dzieckiem. Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: Sytuacja do oceny. 09.03.14, 20:09 ja też nie rozumiem całej tej dyskusji i wszelkich wątków obocznych. Jest oczywiste, że obietnic się dotrzymuje, chyba, że nastąpi zdarzenie losowe (choroba właśnie, czy jakiś inny wypadek). Babcia nie dotrzymała obietnicy i to jest naganne. Wszystkie inne wątki o obowiązkach ojca, obowiązku troski córki o matkę etc. w ogóle nie mają tu nic do rzeczy, bo nawet, jeśli ojciec zajmuje się córką cudownie, to babcia i tak powinna wywiązać się z obietnicy. Odpowiedz Link Zgłoś
paul_ina Re: Sytuacja do oceny. 08.03.14, 01:59 Trudno, nie widzę, co mogłabyś tutaj poradzić. Propozycja mamy nie była umową, świadczenie jest nieodpłatne, jest dobrowolnym zajmowaniem się wnuczką. Jeśli akurat nie ma na to ochoty, nie ma obowiązku, a Ty nie powinnaś się obrażać. Zajmij się lepiej przysposabianiem męża do opieki nad dwójką, on akurat ma obowiązek zająć się swoim dzieckiem. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Sytuacja do oceny. 08.03.14, 09:37 Oczywiście, ze babcia nie ma obowiązku. Nie ma obowiązku troszczyć sie o córkę, nie ma obowiązku nie przysparzania córce dodatkowych zmartwień i problemów. To tylko córka, jak można wymagać od matki, aby chciała pomóc córce? Jak można obrażać się o to, ze własna matka nie zastanawia się nad tym, ze córka będzie miała kolejny problem, mając i tak trudne życie? Każdy powinien pamiętać, ze w rodzinie nie ma czegoś takiego, jak bezinteresowna pomoc, ze rodzina nie jest po to, by na nią liczyć, czy oczekiwać, ze najbliżsi będą dotrzymywać obietnic. Tylko zastanawiam sie, po cholerę w takim razie w ogóle mieć rodzinę? . Odpowiedz Link Zgłoś
slonko1335 Re: Sytuacja do oceny. 08.03.14, 09:45 Ależ ta babcia troszczy się o córkę i wnuczkę mimo, że nie ma obowiązku, nawet zdaje się, że lepiej się troszczy niż jej rodzony tatuś który ten obowiązek ma... Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Sytuacja do oceny. 08.03.14, 20:08 zupełnie niepotrzebnie wyolbrzymiasz sytuację gdzie babcia pewnie jest u córki ileś razy w tygodniu i tak tydzień w tydzień, miesiąc w miesiąc itd itd ta babcia pewnie nieźle nagina przy córce a ty piszesz, że "to tylko córka", "przysparza córce dodatkowych problemów" - Verdana, sory, ogarnij się trochę - można pomyśleć, że raz kiedyś córce pomogła a jak przyszło pomóc drugi raz, to wstrętna babcia zechciała mieć swoje plany i już nigdy więcej nie pomoże córce. Naprawdę - jeszcze raz to powtarzam - dzięki bogu, że nie jestem matka dla takich osób jak ty czy kilka innych, bo jedno potknięcie i skreśliłybyście mnie za zawsze Odpowiedz Link Zgłoś
mindtriper Re: Sytuacja do oceny. 08.03.14, 21:11 Ale czytalas w ogole poczatkowy post, czy gadasz sama ze soba? To matka sie obrazila i zaatakowala corke, kiedy ta powiedziala, ze matka mogla ja uprzedzic wczesniej. Wyglada na to, ze babcia wymaga od corki emocjonalnego niewolnictwa jako zaplaty za pomoc przy wlasnej wnuczce. Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: Sytuacja do oceny. 08.03.14, 21:59 Nigdzie nie jest napisane, że matka ma jakiekolwiek inne obowiązki poza 4 weekendami w roku. A poza tym nie jest istotne - istotne jest, że nie dotrzymała umowy. Odpowiedz Link Zgłoś
panirogalik Re: Sytuacja do oceny. 08.03.14, 10:34 Na pewno ci tu napisali, że zmień pracę, niech mąż się ogarnie, babcia nic nie musi a ty ciesz się, ze chociaż kilka razy się mała zaopiekowała. I mają w tym rację ale ja osobiście nie wyobrażam sobie, że miałabym się wypiąć w takiej sytuacji na chore dziecko i to nie obce a najbliższego pokrewieństwa. Tak, szkoda, ze babcia sobie wyjazdu nie zorganizowała w ten sposób, by zająć się podczas twojego wyjazdu wnuczką. Ale nic z tym nie zrobisz, trudno, jakoś dziecko będzie sobie musiało dać radę a ty zaciśniesz zęby, zeby skorzystać z jej pomocy następnym razem. Dla wygody dziecka, nie swojej. A swoją drogą faktycznie, niech małżonek się lepiej zorganizuje. Odpowiedz Link Zgłoś
mynia_pynia Re: Sytuacja do oceny. 08.03.14, 20:53 Moja mama która na co dzień opiekuje się moim synem, gdy jestem w pracy ( już prawie dwa lata) też co jakiś czas ma swoje plany (średnio 1-2 na miesiąc) i wówczas muszę sama zatroszczyć się o swoje dziecko. Pretensji nie mam. I oczywiście raz w roku potrzebuje 2 tygodni wakacji a czasem i trzech i też sobie jakoś radzimy. Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: Sytuacja do oceny. 08.03.14, 22:00 pewnie jednak Cię uprzedza, a nie oświadcza Ci rano, gdy wychodzisz do pracy, że dziś nie przyjdzie. Poza tym Twoja Mama opiekuje się dzieckiem cały rok - omawiana tu babcia przez 12 dni w roku. Widzisz różnicę? Odpowiedz Link Zgłoś
anilka Re: Sytuacja do oceny. 08.03.14, 23:54 wiem, ze oszalałam, w sobotę wieczorem przeczytałam wątek na ponad 300 wpisów. A na dodatek jest on zupełnie o niczym. Autorka coś bąknęła niejasno i się zmyła a ematki kombinują w najlepsze - a matka, ..... a ojciec.... a babka.... a ja rozumiem pierwsze zdanie tak..... a ja jeszcze inaczej..... a nie, bo ona napisała..... I co? wystarczyłoby jedno zdanie właściwie od założycielki, a wszystkie te długie teorie poszły by się... Ale autorka zobaczyła, że porady niekoniecznie po jej myśli i wolała udać, ze nie widzi tak pasjonującej dyskusji o tym, kto komu ma pomagać. I tak myślę, że ematki się nudzą jednak, dawno nie było jakiejś kłótni forumowej, dekonspiracji, czy innej atrakcji. Albo pełnia jest, albo nów może . Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Sytuacja do oceny. 09.03.14, 07:41 I tak myślę, że ematki się nudzą jednak, dawno nie było jakiejś kłótni forumow > ej, dekonspiracji, czy innej atrakcji. Albo pełnia jest, albo nów może powinnaś dokładniej czytać bo ten wątek to pokaz kultury nie wiesz chyba czym jest ematkowa kłótnia-odsyłam do archiwum Odpowiedz Link Zgłoś
wies-baden Re: Sytuacja do oceny. 09.03.14, 08:10 Nie masz racji, bo nie chodzi o to by pomóc autorce, ale o wymianę poglądów na temat. I ta różnorodność opinii jest najciekawsza, same uczymy się w ten sposób tolerancji i akceptowania innej niż nasza postawy. Natomiast autorce możemy pogratulować trafienie w punkt wrażliwości forum, bo rozwinęła się bardzo ciekawa dyskusja... Odpowiedz Link Zgłoś
ominika Uwolnić babcie 09.03.14, 08:12 To jest wytyczna nowej poprawności politycznej. Nieistotne są zobowiązania, nieistotna jest sytuacja, nieistotny jest kontekst. Nieważne, że chodzi o rodzinę z niepełnosprawnym dzieckiem, która ma trudniej z definicji, nieważne, że chodzi o wyjazd służbowy a nie o kaprys w postaci wyjazdu do SPA, nieważne jest dziecko. Nieważne są wcześniejsze ustalenia. Nic nie jest ważne. Ważna jest wolność babci przede wszystkim i w imię tej wolności babci można wszystko. Babcia może zmieniać plany i zobowiązania, babcia może komplikować w konsekwencji innym plany, babcia może wreszcie się obrazić - bo akurat w takiej sytuacji to będzie najlepsza obrona przed kolejną prośbą o pomoc. Znam taką babcię. I uwolniłam ją. Niech ma tę swoja wolność, z której miałam czelność wyrywać kilkadziesiąt minut raz na jakiś czas. I dam sobie radę. Ja daję sobie radę, autorka wątku da sobie radę i tysiące innych matek upośledzonych dzieci daje sobie radę. Bo my jesteśmy takie q.. dzielne. I tak dalej o nas myślcie. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Uwolnić babcie 09.03.14, 08:21 ominiko- ja myślę, że nie jest tak jak piszę wszystko rozbija się chyba o słowa. Tak , o słowa. Bo inaczej brzmi słowo "zobowiązanie" a inaczej "oferta" , inaczej zabrzmi "deklaracja" a inaczej "dobrowolność", inaczej "obowiązek' a inaczej "powinność". Myślę, że każda z piszących ma rację jednakże każda też piszesz o swoim zrozumieniu tego tematu U mnie w rodzinie tez jest wolność. Moja mama uwolniona tak jak u Ciebie-niech sobie żyje SWOIM życiem. Jest mi przykro ale nie ma we mnie złych emocji. I druga babcia też uwolniona żyje swoim życiem o wiele bardziej aktywnie niż wiele matek i babć- ale jest dosłownie " na telefon". Bez "umów" , "zobowiązań", 'deklaracji" - z "ofertą pomocy" : Daj znać jeśli tylko będę mogła. I jedna nie mogła nawet odwiedzić wnuczki w szpitalu, podczas gdy druga była przy niej nim ja dojechała i wycierała jej tyłek. Bo chciała, bo MOGŁA. Ale ja ze swojej strony rozumiem że ktoś NIE CHCE lub NIE MOŻE. I nie obrażam się za to. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Uwolnić babcie 09.03.14, 08:23 przepraszam za blędy ominiko- ja myślę, że nie jest tak jak piszesz > wszystko rozbija się chyba o słowa. Tak , o słowa. Bo inaczej brzmi słowo "zobo > wiązanie" a inaczej "oferta" , inaczej zabrzmi "deklaracja" a inaczej "dobrowol > ność", inaczej "obowiązek' a inaczej "powinność". > Myślę, że każda z piszących ma rację jednakże każda też pisze o swoim zrozumi > eniu tego tematu Odpowiedz Link Zgłoś
ominika Re: Uwolnić babcie 09.03.14, 08:29 Guderianko, ja od chwili gdy uwolniłam moją matkę mam święty spokój, bo nie ma nic bardziej upokarzającego, gdy prosisz w potrzebie, nie dla kaprysu i dostajesz niemal drzwiami w twarz. Czytam ten watek i mam takie smutne przekonanie, że to jest takie clou problemu - problemu wyautowania rodzin z niepełnosprawnymi i upośledzonymi dzieciakami. Jeśli rodzina, której częścią jest przecież dziecko niepełnosprawne ma prawo się uwolnić od zobowiązań, to czego oczekiwać od innych? Jestem zdania, że każdy ma prawo wyboru, ale są sytuacje, w których moja wolność wyboru kosztuje kogoś bardzo mocno. I tu powinny pojawić sie wątpliwości. Czy zawsze i wszędzie moje jest najmojsze... Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Uwolnić babcie 09.03.14, 08:33 Uwierz, doskonale Cię rozumiem. Jeśli rodzina, której częścią jest przecież dzieck > o niepełnosprawne ma prawo się uwolnić od zobowiązań Tu jest sedno. Kwestia podejścia. JA I MÓJ MĄŻ nie uważamy, że dziecko niepełnosprawne stanowi zobowiązanie innych członków rodziny poza nami. To obowiązek mój jako matki i męża jako ojca. Nie babci, srabci, dziadka, srabka. Tylko nasz. Oni jeśli mają CHĘĆ i MOGĄ- pomogą lub nie. Odpowiedz Link Zgłoś
ominika Re: Uwolnić babcie 09.03.14, 08:45 Guderianko, mamy takie podejście jak Wy, ale nie zmienia to faktu, że my i nasze dziecko jesteśmy częścią rodziny. I pisze o pomocy w sytuacjach SKRAJNYCH i KRYZYSOWYCH, czyli nie codziennie, tylko raz na jakiś czas. I uwierz mi, że niestety jest tak, jak piszę. Mając kilkanaście lat stażu bycia matka upośledzonego dziecka znam - siłą rzeczy - wiele rodzin, które borykają się z podobnymi problemami. I co smutne - najczęściej największym są ludzie właśnie. Najbliżsi, którzy z założenia uważają, że problem ich nie dotyczy w żadnym stopniu. I tak żyjemy często w próżni. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Uwolnić babcie 09.03.14, 08:57 Moje spostrzeżenia są skrajnie różne. Za większy problem uważam postawy ojców- dziwnym trafem większość matek dzieci niepełnosprawnych które znam są matkami samotnymi (ze mną było tak samo bo ojciec biologiczny wypiął się na dziecko a mój Mąż je adoptował-jest dla niej ojcem odkąd skończyla 3 lata, dzisiaj ma prawie 14 ). Mam wiele koleżanek , które trudy takiego macierzyństwa znoszą samotnie, bez wsparcia ojca dziecka, z pomocą właśnie własnej rodziny-(babcie), która tak naprawdę zobowiązań nie ma żadnych. I pisze o pomocy w sytuacjach SKRAJNYCH i K > RYZYSOWYCH, czyli nie codziennie, tylko raz na jakiś czas. Przykro mi, że tak jest u Was, że nie możecie liczyć na wsparcie. To smutne i...działa w dwie strony niestety. Odpowiedz Link Zgłoś
ominika Re: Uwolnić babcie 09.03.14, 09:54 Też znam takie przypadki. I czasem się zastanawiałam z czego to wynika, te samotne macierzyństwo i wyszło mi, że przyczyn jest kilka - kobieta tak jakby nie ma wyboru. Piszę "tak jakby", bo de facto ma, ale my jesteśmy bardziej od facetów podatne na krytykę i poczucie winy i otoczenie zaszczułoby taką matkę, która by się wymiksowała z układu. Chyba, że byłaby na prawdę odporna na to, co się wokół dzieje. Poza tym - układ rodzinny z chorym dzieckiem jest mocno zaburzony i trzeba ogromnego wysiłku ze strony rodziców takiego dziecka, aby nie zaburzył się układ małżeński. Jeśli kobieta stanie się tylko matką niepełnosprawnego dziecka, zapomni, że jest kobietą, kochanką, partnerką, żoną i tak dalej - to jest kłopot. W całej tej sytuacji ona nie ma prawa zrobić z siebie męczennicy na ołtarzu wydumanych wartości. Ona ma żyć - dla siebie i zdrowej reszty rodziny - nawet jeśli oznaczałoby to odrobinę egoizmu, bo inaczej katastrofa nieunikniona. miłej niedzieli Guderianko, u nas cudne słońce, mam nadzieję że U Ciebie też Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Uwolnić babcie 09.03.14, 11:44 tak, u nas też (i widzę jakie mam zasyfione szyby ) Odpowiedz Link Zgłoś
mruwa9 Re: Uwolnić babcie 09.03.14, 12:58 ominika napisała: > Też znam takie przypadki. I czasem się zastanawiałam z czego to wynika, te samo > tne macierzyństwo i wyszło mi, że przyczyn jest kilka - kobieta tak jakby nie m > a wyboru. moze wlasnie dlatego ze jest tak, jak piszesz i co potwierdza ten watek: ze ojcom daje sie WYBOR- chce sie zajmowac dzieckiem-ok, nie chce- moze sie szybko i latwo wykrecic i nikt nie widzi w tym niczego niezwyklego. Jemu wolno sie wypiac i nikt go nie bedzie obwinial. Vide: cala ta dyskusja: organizowanie opieki nad dzieckiem niepenosprawnym to problem matki i babci dziecka, a ojciec jest biernym zjawiskiem, krazacym gdzies tam na obrzezach Wszechswiata, bez istotnego znaczenia dla funkcjonowania rodziny (w sensie osobistego zaangazowania w opieke, pielegnacje i wychowanie dzieci). I wlasnie o to caly czas mi chodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: Uwolnić babcie 09.03.14, 13:22 A mnie, verdanie, beaciej, claudel i paru innym chodzi o to, że babcia złamała obietnicę. Nie ma znaczenia, jaki jest ojciec. W tym konkretnym wypadku babcia do czegoś się zobowiązała i nie wywiązała. Mogła się nie zobowiązywać i wtedy nie mielibyśmy o czym dyskutować. Kwestia obowiązków ojca jest sprawą odrębną. Zresztą ojciec się wywiązuje, skoro opiekuje się dzieckiem na co dzień (mniej, niż matka, bo musi wychodzić do pracy), i podjął się opieki na ten wyjazd. Ale generalnie nie o to chodzi. Chodzi o to, że obietnic należy dotrzymywać. Odpowiedz Link Zgłoś
mruwa9 Re: Uwolnić babcie 09.03.14, 14:12 biedny misio, ktoremu nalezy sie medal za ofiarnosc i odwage, bo laskawie ZGODZIL SIE zaopiekowac wlasnymi dziecmi podczas wyjazdu sluzbowego zony. A na babci wiesza sie psy, ze najgorsza sucz, niedotrzymujaca slowa. Witki opadaja... Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: Uwolnić babcie 09.03.14, 14:23 Nikt tu się nad ojcem nie użala z tego powodu, że raz zostanie na weekend z córka. Użalam się nad córką, która źle znosi zostawanie z ojcem. Natomiast babcia nie dotrzymała słowa i to jest naganne niezależnie do tego, czy ojciec może, chce i powinien zajmować się córką. Skoro babcia obiecała, to powinna była dotrzymać. Odpowiedz Link Zgłoś
mruwa9 Re: Uwolnić babcie 09.03.14, 14:29 dla mnie godne pozalowania jest doprowadzenie do sytuacji, w ktorej jest dla dziecka dramatem czy problemem pozostanie pod opieka wlasnego ojca. TO jest nienormalne. Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: Uwolnić babcie 09.03.14, 15:00 Masz na tym forum dziesiątki wątków o zdrowych dzieciach, które akurat mają fazę, że nie chcą do mamy, tylko do taty, chcą spać z tatą, a nie z mamą, albo na odwrót, protestują, jeśli usypia nie to z rodziców, co zwykle, nie to z rodziców kąpie etc. I nikt nie uważa rodziców tych dzieci za patologie. To dziecko zaś jest UPOŚLEDZONE, zatem przełamanie jakichś jego oporów psychicznych jest trudniejsze, niż w wypadku zdrowego dziecka. Ale to i tak nie ma znaczenia. Nawet, gdyby córka z ojcem zostawała ochotnie, to babcia powinna wywiązać się z danej dobrowolnie obietnicy. Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Uwolnić babcie 09.03.14, 20:15 to niech ojciec się zepnie i zrobi wszystko aby w końcu stworzyć dobre kontakty z córką i naprawde przestań jak mantrę powtarzać, że babcia wzięła na siebie jakiś obowiązek i nie dotrzymała go - obowiązki to mają rodzice, nie dziadkowie Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: Uwolnić babcie 09.03.14, 20:19 Jak ktoś coś obiecuje, to bierze na siebie obowiązek. Gdyby babcia nie obiecała, nie miałaby obowiązku. Czy jak Ty coś obiecasz, to potem nie uważasz za swój obowiązek dotrzymać? I czy nigdy nie korzystasz z pomocy innych osób przy dzieciach, tylko 24/24 zajmujesz się nimi Ty, albo Twój Mąż? Odpowiedz Link Zgłoś
x.i.007 Re: Uwolnić babcie 09.03.14, 20:25 srebrnarybka napisała: > Jak ktoś coś obiecuje, to bierze na siebie obowiązek. Gdyby babcia nie obiecała > , nie miałaby obowiązku. > Czy jak Ty coś obiecasz, to potem nie uważasz za swój obowiązek dotrzymać? > I czy nigdy nie korzystasz z pomocy innych osób przy dzieciach, tylko 24/24 zaj > mujesz się nimi Ty, albo Twój Mąż? zaraz, czy w którymkolwiek z postów autorki (wszystkich dwóch) widzisz informację o tym, że babcia mówi córce "obiecuję zająć się małą wtedy i wtedy"? czy może dopowiadasz sobie obietnicę wnioskując z tego że za każdym razem babcia zajmowała się wnuczką, więc jasne że teraz też powinna? w ogóle to czas porzucić wątek, bo autorka niezainteresowana tematem, a w międzyczasie już tu cała biografia rodziny powstała, nawet CV tej babci odtworzyłaś z informacji "wybiera się na wycieczkę. kropka" Odpowiedz Link Zgłoś
klamkas Re: Uwolnić babcie 09.03.14, 20:34 Jeszcze raz - gdzie wyczytałaś, że padła jakakolwiek obietnica? Odpowiedz Link Zgłoś
wies-baden Re: Uwolnić babcie 09.03.14, 20:52 Wniosek z twoich wypowiedzi: " nigdy niczego nie obiecuj"- niech proszą się o każde 5 minut. Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: Uwolnić babcie 09.03.14, 21:36 Jeżeli nie masz zamiaru dotrzymać - to nie obiecuj. W sprawie "biografii" babci napisałam tylko, że nie wydaje mi się, by była niedołężną staruszką lat 80, zmęczoną ciężką pracą robotnicy albo sprzątaczki. Wydaje mi się, że inne wersje jej życia są bardziej prawdopodobne. Gdzie mowa o obietnicy: w pierwszym poście. Mowa o tym, że matka sama zaproponowała, że będzie się opiekowała wnuczką w czasie wyjazdów matki i planowane wyjazdy wpisała w tym celu do kalendarza. Zatem obiecywała nie za każdym razem osobno, tylko obiecała zajmować się generalnie. Odpowiedz Link Zgłoś
klamkas Re: Uwolnić babcie 09.03.14, 22:13 Mowa o tym, że babcia zaoferowała pomoc, a nie, że zobowiązała się do pomocy entego dnia emtego miesiąca. Mowa o tym, że miała wpisane w kalendarz (nawet nie o tym, że sama to wpisała), a nie, że potwierdziła gotowość w tym terminie (wpisanie tego w kalendarz nie jest równoznaczne z deklaracją). I nie ma tam ani słowa o jakichś konkretnych obietnicach. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Uwolnić babcie 09.03.14, 22:21 Gdyby babcia nie obiecała, ze sie zajmie, absurdem byłoby, ze mówi córce, że się nie zajmie, czyż nie? Odpowiedz Link Zgłoś
klamkas Re: Uwolnić babcie 09.03.14, 22:24 Nie, nie musiała obiecać, że się zajmie, żeby uprzedzać, że tym razem tego nie zrobi. Mogła uprzedzić, bo wie, że córka tego oczekuje (a oczekuje niekoniecznie dlatego, że coś jej było obiecane). Nie każda oferta pomocy jest obietnicą i zobowiązaniem. Cieszę się, że nie mam wokół siebie ludzi z twoimi oczekiwaniami, bo unikałabym pomagania innym jak ognia. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Uwolnić babcie 09.03.14, 22:26 Nie, naprawdę uprzedzacie, ze nie zrobicie różnych rzeczy, których nikt po Was nie oczekuje? A jak wiecie, ze ktoś oczekuje niesłusznie i na to liczy - to siedzicie cicho aż do ostatniej chwili, żeby miał nauczkę? Odpowiedz Link Zgłoś
klamkas Re: Uwolnić babcie 09.03.14, 22:35 Tydzień przed to nie ostatnia chwila. I tak, jeśli wiem, że ktoś ma wobec mnie jakieś oczekiwania (nawet bardzo absurdalne) to wyjaśniam sprawę za wczasu - przykład: spędziłam kilka tygodni na L4. Wiedziałam, że mimo zwolnienia szef oczekuje, że pojadę w delegację, która miała się zacząć pierwszego dnia po moim powrocie (nie było to moim obowiązkiem, raczej miłym gestem wobec klienta). I tak, zadzwoniłam do niego, żeby powiedzieć, że choćby nie wiem co, to nie pojadę. I zamiast się obrażać i fochować życzył mi szybkiego powrotu do formy wyrażając nadzieję, że następnym razem będę mogła pojechać na spotkanie z tym klientem, bo dobrze by było i bla bla bla. A mógłby mi kazać, przecież "mam obowiązek" dbać o dobro klienta, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: Uwolnić babcie 09.03.14, 22:58 widocznie można było tę sprawę łatwo rozwiązać, poza tym choroba jest wypadkiem losowym. Odpowiedz Link Zgłoś
klamkas Re: Uwolnić babcie 09.03.14, 23:30 Taaaaa... można było. Łatwo, pewnie. W końcu w pracy w relacji szef - podwładny takie zachowania zawsze są łatwe. Szef pojechał za mnie. Nie był zachwycony, pewnie musiał zupełnie inaczej poukładać życiowe plany (bo nie chodziło o wyjazd na 2 godziny, a na 3 dni) i jakoś dał radę - mimo, że ja nie umierałam i jakbym bardzo chciała, a on by mi bardzo kazał, to bym pojechała. Ale nie chciałam (chociaż zdrowie pewnie by pozwoliło), a on potrafi wykazać się zrozumieniem i jest przyzwoitym człowiekiem - dlatego po namyśle pojechał za mnie (chociaż jak już napisałam ani jego, ani moja obecność nie była wymagana). W mojej niechęci do wyjazdu nie chodziło o to, że absolutnie nie mogę (nie byłam obłożnie chora). Ale o to, że jeszcze jestem osłabiona (ale nie niezdolna do pracy), nie chcę, mam mnóstwo zaległości w pracy a wyjazd jeszcze je pogłębi, mąż i córka właśnie wrócili po 10 dniach nieobecności a ja miałabym wyjechać, a w końcu to nie mój obowiązek, a jedynie chęć zrobienia dobrze firmie. Zawiadomiłam, on zrozumiał. I to jest zdrowe i dobre. I dlatego mamy w pracy dobrą atmosferę i ludzie się lubią. Bo każdy każdego traktuje jak człowieka, a nie jak chodzący kontrakt, cyfry w raportach czy inne przychody/korzyści. Odpowiedz Link Zgłoś
quilte Re: Uwolnić babcie 10.03.14, 08:21 GENIALNE! verdana napisała: > Gdyby babcia nie obiecała, ze sie zajmie, absurdem byłoby, ze mówi córce, że si > ę nie zajmie, czyż nie? Odpowiedz Link Zgłoś
ominika Re: Uwolnić babcie 09.03.14, 14:29 mruwa9 na jakiej podstawie wydedukowałaś, że ojciec tego dziecka to biedny misio? Autorka nie napisała nic, co by to sugerowało. Napisała owszem, że mężowi może być trudno zająć się dwójką dzieci, ale nie napisała że tego nie zrobi. Ja jako matka ma czasem kłopot z ogarnięciem dwójki sama dłużej niż 2, 3 dni i z pocałowaniem ręki przyjęłabym każda pomoc. Podkreślam kolejny raz - to jest dwójka małych dzieci, jedno jest u p o ś l e d z o n e, co oznacza, że jego zachowania są nieprzewidywalne, matriksowe, od czapy i absorbujące w taki sposób, że skutecznie mogą utrudnić opiekę nad drugim dzieckiem. I piszę to z całą odpowiedzialnością jako matka upośledzonego, kilkunastoletniego dziecka. Nie wiemy jak funkcjonuje dziecko autorki. Zakładam, że układ opieki nad nim, który wypracowali jest dla nich optymalny z różnych względów znanych tylko im. I nie o ocenę tego układu autorka pytała. Podzieliła się w emocjach żalem, że ktoś dorosły, sprawny intelektualnie wymiksował się z wcześniejszych ustaleń nie dbając o konsekwencje. I tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
mruwa9 Re: Uwolnić babcie 09.03.14, 14:40 inne dyskutantki bronia prawa ojca do nieradzenia sobie z opieka nad wlasnym dzieckiem. A ja uwazam, ze on takiego prawa nie ma. Natomiast babcia, jak wnioskuje, wiele razy (czy nawet zawsze dotychczas) pomagala w opiece nad wnuczka, ale raz sie zdarzyla sytuacja wyjatkowa, w ktorej babcia nie moze czy nie chce zajac sie wnuczka z przyczyn osobistych i babcie pozbawia sie prawa do decydowania o wlasnym zyciu i wlasnym czasie. JEDEN RAZ na przestrzeni ponad 3 lat. Byc moze okazja do wyjazdu jest wyjatkowa i niepowtarzalna, a termin nie do przelozenia, nie nam w to wnikac. A babcia nie podpisywala cyrografu, zeby teraz musiec przedstawiac uzasadnienie wyjazdu na pismie i prosic rodzine o zgode. Najwyraznej kiedy moze, to pomaga w miare wlasnych mozliwosci i ogromnych checi. Ale tym razem nie moze. Ma do tego prawo. Odpowiedz Link Zgłoś
ominika Re: Uwolnić babcie 09.03.14, 14:49 I ojciec i matka mają prawo mieć trudności w opiece nad dzieckiem niepełnosprawnym. Dlaczego Wy nie bierzecie pod uwagę, że ważnym, kluczowym w tej sytuacji jest upośledzenie dziecka? I masz rację - babcia ma prawo zrezygnować, czy wycofać z układu, ale niech to zrobi w taki sposób, aby autorka mogła sytuacje opanować bez szkody dla dziecka. I uwierz mi, że niekoniecznie ojciec ponosi jakakolwiek winę, że córka bardzo źle znosi rozstania z matką i akceptuje je jedynie, gdy matkę zastępuje babcia. To jest dziecko upośledzone. I będę to podkreślać, że stan dziecka, specyfika zachowań upośledzonego malucha powodują, że przykładanie miary funkcjonowania rodziny ze zdrowymi dziećmi do sytuacji tej rodziny - jest nietrafione. Odpowiedz Link Zgłoś
mruwa9 Re: Uwolnić babcie 09.03.14, 16:50 uczepilas sie tego uposledzenia (okropne slowo) jak rzep psiego ogona. Kontrargument: zwlaszcza majac dziecko specjalnej troski wazne jest wzajemne pomaganie sobie w rodzinie ( w sensie- matka i ojciec dzieci) i wymienianie sie w opiece nad dziecmi. Dla zachowania rownowagi w rodzinie, bo nikt nie jest niezastapiony. Matka moze zachorowac, umrzec, kto wtedy zajmie sie dzieckiem, jesli ojciec jest do tego niezdolny z zupelnie niepojetych przyczyn? I ciagle nie rozumiem, jakim cudem osoba widujaca dziecko od czasu do czasu ma z nim lepszy kontakt i jest wlasciwsza osoba do opieki, niz osoba majaca codzienny kontat z dzieckiem. To sie kupy nie trzyma i jest nielogiczne. Niepelnosprawnosc dziecka to tania wymowka, ktorej nie kupuje. dziecko to dziecko, rodzice musza umiec sobie z nimi radzic, bez wzgledu na stan zdrowia, plec, kolor skory, wade wzoku.. Matka na codzien sobe jakos radzi, dlaczego ojciec nie potrafilby? Odpowiedz Link Zgłoś
ominika Re: Uwolnić babcie 09.03.14, 17:24 Tak upośledzenie jest okropnym słowem, masz rację, jest tak samo okropne jak często życie z człowiekiem upośledzonym. Ale nie o tym. Uczepiłam się, bo w rodzinie gdzie jest upośledzone czy dziecko, czy dorosły nic nie funkcjonuje jak w rodzinie w pełni zdrowej. I nie można nawet próbować porównywać takich sytuacji, ani oceniać jednej wedle drugiej. Uczepiłam się, bo żyję w takiej sytuacji kilkanaście lat i wciąż nie wiem, czego się jeszcze mogę spodziewać, bo nasze dziecko jest nieprzewidywalne i wiem jak jej stan determinuje niemal wszystko. Uczepiłam się, bo mam też zdrowe dziecko i wiem, jak choroba starszej wpływa na młodsze i jak trudne jest czasami opiekowanie się nimi. I wiem też, jak strasznie trudno jest to zdrowe uchronić przed naprawdę trudnymi - nawet dla dorosłego zachowaniami dziecka upośledzonego. Ja też nie rozumiem dlaczego dziecko lepiej reaguje na babcie niż na ojca. Nie rozumiem, ale nie zakładam, że to wina ojca, bo niewiele wiem o tej sytuacji i nie generalizuję. Ja tę sytuację rozumiem tak, jak już wcześniej pisałam - można mieć kłopot z samodzielnym ogarnięciem dwójki dzieci, w tym jednego specjalnej troski, bo ich potrzeby wzajemnie się często wykluczają, bo to niepełnosprawne jest bardzo absorbujące, bo często nie sposób ochronić w pojedynkę zdrowego dziecka przed skutkami zachowań dziecka niepełnosprawnego. Napisałaś matka sobie jakoś sobie radzi - dlaczego ojciec nie potrafiłby. Nie napisała autorka, czy zostaje sama z dwójka na kilka dni, więc nie wiemy, czy w pojedynkę z łatwością ogarnia sytuację. Ale napisała, że mąż sobie poradzi. Będzie mu trudno, ale sobie poradzi. I tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: Uwolnić babcie 09.03.14, 20:13 z tekstu wynikało raczej, że matka nie zostaje z dwójką dzieci sama na kilka dni, bo nie pisała, że ojciec wyjeżdża regularnie. O ile pamiętam, napisała, że jest jej trudno ogarnąć dwójkę dzieci, ale przez część dnia robi to wspólnie z mężem, więc jest jej łatwiej. Odpowiedz Link Zgłoś
claudel6 Re: Uwolnić babcie 10.03.14, 00:10 mi tak konkretniej chodzi o uczucia tej babci wobec swojej wnuczki oraz córki. u nas w rodzinie te wzajemne uczucia są tak silne, ze stajemy na głowach by sobie nawzajem pomagac. to jest priorytet. nie zniewala nas to w żaden sposób, bo po prostu siebie kochamy i lubimy. ale mam tez inny wzór. teściowej, bardzo aktywnej, majacej ciagle jakieś zajęcia, jeżdżacej wciąż na jakieś wycicieczki, na którą nigdy nie można liczyć, bo w 80% jej na pewno coś wypada w czasie, gdy np. chcielibysmy zostawić u niej małą. bierzemy na to poprawkę, nie wpisujemy jej do naszego grafika. tylko że teściowa z takim podejściem wylądowała jako bardzo samotna osoba, z którą nawet najbliższa rodzina ostatnio nie chciała spędzić świąt. bo ona zawsze myśli przede wszystkim o sobie, jest centrum własnego świata. ok, wg ematek to jest najzdrowsze. tylko że została zupełnie sama. Odpowiedz Link Zgłoś
x.i.007 Re: Uwolnić babcie 10.03.14, 00:16 claudel6 napisała: > mi tak konkretniej chodzi o uczucia tej babci wobec swojej wnuczki oraz córki. > u nas w rodzinie te wzajemne uczucia są tak silne, ze stajemy na głowach by sob > ie nawzajem pomagac. to jest priorytet. nie zniewala nas to w żaden sposób, bo > po prostu siebie kochamy i lubimy. > ale mam tez inny wzór. teściowej, bardzo aktywnej, majacej ciagle jakieś zajęci > a, jeżdżacej wciąż na jakieś wycicieczki, na którą nigdy nie można liczyć, bo w > 80% jej na pewno coś wypada w czasie, gdy np. chcielibysmy zostawić u niej mał > ą. bierzemy na to poprawkę, nie wpisujemy jej do naszego grafika. > tylko że teściowa z takim podejściem wylądowała jako bardzo samotna osoba, z kt > órą nawet najbliższa rodzina ostatnio nie chciała spędzić świąt. bo ona zawsze > myśli przede wszystkim o sobie, jest centrum własnego świata. ok, wg ematek to > jest najzdrowsze. tylko że została zupełnie sama. Smutny obraz się z tego postu wyłania, nie mogliście u niej zostawić małej, więc święta spędziła sama. Nic dziwnego że babcie pod taką groźbą samotności nie ważą się nie pomagać. Odpowiedz Link Zgłoś
claudel6 Re: Uwolnić babcie 11.03.14, 00:02 bzdura. nie miało to nic wspólnego z tym, ile czasu spedza z wnuczką. jej rodzina to nie tylko wnuczka. mówię o dorosłych ludziach, którzy po wielu latach dostosowywania sie do cioci i znoszenia jej humorów, po prostu mieli w końcu dość. i to ja zmobilizowałam jej rodzinę, by mimo wszystko na chwilę do niej wpaść w Wigilię (choc Wigilii nie robiła). Odpowiedz Link Zgłoś
claudel6 Re: Uwolnić babcie 11.03.14, 00:08 acha, do nas jest zawsze zaproszona na świeta, ale jest obrazona na moich rodziców (to taki typ co sie obraża o wszystko i na wszystkich), więc od wielu lat ignoruje te zaproszenia. nie przyjeżdża również na przyjęcia z okazji urodzin wnuczki. ale to jest zupełnie poboczny watek. główny taki, że to jest osoba, na którą w kwestii jakiejs pomocy nie można liczyć, bo ma zawsze wazniejsze zobowiązania i zajęcia niż własna jedyna wnuczka. Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Uwolnić babcie 11.03.14, 07:15 tak, tak, zawsze okazuje się, ze w takich przypadkach synowa/ty, to chodzące cuda a teściowa/matka to zołzy z piekła rodem Odpowiedz Link Zgłoś
claudel6 Re: Uwolnić babcie 11.03.14, 23:18 nie, nie jestem cudem, jestem normalnym człowiekiem, z kórym na szczęśćie własna rodzina bardzo chce spędzać czas i nawzajem. teściowa ma skopane relacje ze swoją własna rodziną, relacja ze mną jest zupełnie nieistotna. Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Uwolnić babcie 10.03.14, 07:44 smutne, że kobiety w wieku okołoemerytalnym są przeznaczone tylko do jednego zadania, inaczej mogą samotnie spędzać święta Odpowiedz Link Zgłoś
klamkas Re: Uwolnić babcie 10.03.14, 08:41 Między "zawsze myśli tylko o sobie" i "często jeździ" a "raz pojechała, bo raz pomyślała o sobie" jest dość duża różnica, chyba? Zdrowa jest równowaga, a nie skrajny egoizm, czy skrajne poświęcenie. Zdrowe jest dbanie o innych i niezapominanie o sobie. Zdrowo jest wiedzieć, że twoje dzieci dbają o ciebie, a nie tylko o swoje "nowe" rodziny. Zdrowo jest liczyć na babcię, ale nie traktować jej jak niewolnika z samymi obowiązkami (to już tak abstrahując od tego wątku) i brakiem potrzeb własnych. Odpowiedz Link Zgłoś
slonko1335 Re: Uwolnić babcie 10.03.14, 09:09 mi tak konkretniej chodzi o uczucia tej babci wobec swojej wnuczki oraz córki. > u nas w rodzinie te wzajemne uczucia są tak silne, ze stajemy na głowach by sob > ie nawzajem pomagac. wiesz w wątkowej rodzinie to uczucie jest tak silne, że babcia lepiej potrafi się zatroszczyć o dziecko niz jego własny ojciec i jest z nim bardziej związana mimo ,że według niektórych forumek widuje je zaledwie 8 razy w roku......oj bardzo tu zgrzyta.... ale mam tez inny wzór. teściowej, bardzo aktywnej, majacej ciagle jakieś zajęci > a, jeżdżacej wciąż na jakieś wycicieczki, na którą nigdy nie można liczyć, bo w > 80% jej na pewno coś wypada ale przecież tutaj nie ma mowy o takiej babci-babci wątkowej wypadło coś pierwszy raz... tylko że teściowa z takim podejściem wylądowała jako bardzo samotna osoba, z kt > órą nawet najbliższa rodzina ostatnio nie chciała spędzić świąt. bo ona zawsze > myśli przede wszystkim o sobie, jest centrum własnego świata. ok, wg ematek to > jest najzdrowsze. tylko że została zupełnie sama. no widzisz jak moja teściowa stwierdzi, następnego 10 i następnego, że nie odbierze mi dzieci z jakiegoś istotnego dla siebie powodu to nie będzie to wiązało się z tym, że spędzi samotnie święta w odwecie, bo ja przyjmuję do wiadomości, że ona nie ma obowiązku pomagać nam i robi to bo może i chce to robić a nie bo musi..... Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Uwolnić babcie 10.03.14, 17:30 slonko1335 napisała: >no widzisz jak moja teściowa stwierdzi, następnego 10 i następnego, że nie odbi > erze mi dzieci z jakiegoś istotnego dla siebie powodu to nie będzie to wiązało > się z tym, że spędzi samotnie święta w odwecie, bo ja przyjmuję do wiadomości, > że ona nie ma obowiązku pomagać nam i robi to bo może i chce to robić a nie bo > musi..... 10/10 można nie kochać teściowej, można być w danej chwili niezadowolonym, że matka akurat nie mogła zająć się wnukiem ale kim trzeba być, żeby odgrywać się na starym człowieku i nie zapraszać jej na święta, bo wnuka nie popilnowała... i wychodzi na to, że babcia liczy się tylko wtedy, gdy zajmuje się wnukami, w innych okolicznościach niech sobie sama siedzi na święta Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: Uwolnić babcie 10.03.14, 18:26 A może rodzinie Claudel trafiła się na święta atrakcyjna wycieczka i dlatego nie zaprosili babci? Przecież jak trafia się atrakcyjna wycieczka, to się jedzie i olewa potrzeby pozostałych członków rodziny oraz poczynione wcześniej obietnice. Odpowiedz Link Zgłoś
claudel6 Re: Uwolnić babcie 11.03.14, 00:20 nigdzie nie napisałam, że jej nie zaprosilismy. nie chciałam wywlekać całej rodzinnej historii zupełnie nie na temat. no ale ematka zawsze wszystko odczyta na niekorzyśc autora, więc jak człowiek się gęsto nie wytumaczy to a priori będzie kanalią. norma. Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: Uwolnić babcie 11.03.14, 01:41 claudel, nie obrażaj się, przecież zrobiłam sobie żart dostosowany do logiki naszych oponentek. Jesteśmy w tym wątku jednego zdania, zresztą jest tu grupa paru osób podobnie myślących (verdana, nisar, quilte, kruche ciacho, chyba jeszcze ktoś) i reszta, która twierdzi, że babcia wątkodawczyni niczego nie obiecała, a poza tym obietnicę można olać. Sprowadziłam zarzut wobec Ciebie do tej samej logiki. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
mruwa9 Re: Uwolnić babcie 11.03.14, 12:18 srebrnarybka napisała: > . babcia wątkodawczyni niczego nie obiecała, > a poza tym obietnicę można olać. Nie. Po prostu czasem mozna spojrzec poza czubek wlasnego nosa i nie postrzegac zycia betonowo-kwadratowo-czarno-bialo. babcia tez czlowiek, nie cyborg. Moga zdarzac sie w zyciu sytuacje, gdy dotrzymanie obietnicy nie jest mozliwe i warto brac na to margines, a nie obrazac sie i trzaskac fochy. Ja, po prostu, bedac na miejscu autorki, zyczylabym mamie udanej wyprawy i cieszyla sie, ze zrobi wreszcie cos dla siebie, dla wlasnej przyjemnosci. Nawet, jesli skomplikowalo mi to moje wlasne plany. Zdarza sie, zycie jest zyciem, a nie zero-jedynkowa struktura. Ale ja moze mam nadmiernie wybujale poczucie empatii i nie mysle wylacznie w kategoriach "ja, mnie, moje". Odpowiedz Link Zgłoś
claudel6 Re: Uwolnić babcie 11.03.14, 23:19 nie, absolutnie nie obraziłam się na Ciebie, to był komentarz raczej do tego, co powyżej Odpowiedz Link Zgłoś
claudel6 Re: Uwolnić babcie 11.03.14, 00:17 ale kim trzeba być, żeby odgrywać się na star > ym człowieku i nie zapraszać jej na święta, bo wnuka nie popilnowała.. jezu, typowa dziamgająca ematka. z czego tę historię sobie dopisałaś? jest zapraszana do nas na świeta. wyzej podałam powód, dla którego nie przyjmuje tych zaproszeń. ale my nie jestesmy jej jedyną rodziną, a reszcie rodziny sie po latach przegotowało, bo ciocia jest osobą bardzo trudną i skrajnie egocentryczną, która uważa, że wszyscy mają się dostosować do niej, albo inaczej zastosuje szantaż emocjonalny - czyli bedzie obrażona i nieszczęśliwa. odrzucanie naszych zaproszeń jest również takim szantażem - bo albo ma być po jej myśli, albo wcale, i my mamy czuć się winni. w ogóle traktuje rodzinę bardzo instrumentalnie. wymaga, by jej dorosły syn był na każde zawołanie i zawsze jej we wszystkim pomagał. sama natomiast pomaga wyłącznie pod wieloma warunkami - przede wszystkim musi miec nastrój i humor. no i super, każdy żyje jak chce. ale co dajemy do nas wraca i do niej wraca to, ze jej najbliższa rodzina uważa soędzanie z nią świąt jak cięzki obowiązek. i było tak ZANIM urodziła sie jej wnuczka. Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Uwolnić babcie 11.03.14, 07:16 raz spędza samotnie święta, potem nagle jest zapraszana... typowa ematka dopisująca historię ad hoc Odpowiedz Link Zgłoś
claudel6 Re: Uwolnić babcie 11.03.14, 23:23 masz problem z czytaniem? spedziła samotnie święta, bo nie przyjęła zaproszenia od nas, a reszta rodziny się na nią wypięła. na pewno dlatego, ze jest takim cudownym człowiekiem. Odpowiedz Link Zgłoś
claudel6 Re: Uwolnić babcie 11.03.14, 23:29 btw, nie musze wymyślać historii ad hoc, nie mam potrzeby tłumaczyć sie przed osobami, ktore nie stanowią dla mnie żadnego autorytetu, a częśc z nich wręcz wyznaje wartości przeciwne do mnie. zastanawiam się co próbujesz udowodnić? jeśli probujesz takimi niskimi chwytami udowodnić, ze masz rację w tym wątku, to może użyj swojej historii (no chyba musisz mieć jakies - które są świadectwem Twojej prawdy), a nie manipulujesz moją. Odpowiedz Link Zgłoś
ominika ps. 09.03.14, 10:10 ale czasem trafi się mądrej kobiecie klasyczny dooopek i wtedy to chyba nawet lepiej, że pójdzie sobie, a ona ma szanse poukładać sobie lepiej to życie. Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: Uwolnić babcie 09.03.14, 10:33 Guderianko, dobrze wiem, że ojcowie często zostawiają niepełnosprawne dzieci i ich matki na pastwę losu. Przykro mi, że i Ciebie to spotkało. Ale to nie jest ten przypadek: tu ojciec zajmuje się dziećmi, tyle tylko, że UPOŚLEDZONE i nieprzewidywalne dziecko lepiej reaguje na babcię. Problemu z ojcem nie widzę. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Uwolnić babcie 09.03.14, 11:45 Mi już nie przykro-wyszło na dobre To był taki oft w powyższej rozmowie Odpowiedz Link Zgłoś
nisar Re: Uwolnić babcie 09.03.14, 21:52 Goowno ma do rzeczy, dlaczego ojciec nie może / nie powinien opiekować się dwójką dzieci na raz, dlaczego córka nie została przyzwyczajona do zostawania z innymi osobami, co będzie jak babcia umrze i dlaczego autorka musi wyjechać. Oraz pierdylion innych, poruszanych tutaj kwestii. Istotne jest WYŁĄCZNIE to, że babcia dziecka zaofiarowała się zostawać z wnuczką w przypadku, gdy matka jedzie w delegację, że nie stało się NIC konkretnego, co by to uniemożliwiało i że MIMO TO babcia olała to, co obiecała. Na dodatek olała to tuż przed wyjazdem matki, kompletnie rozwalając jej plany. Totalnie gó...arskie podejście, niestety. Babci oczywiście, dla jasności dodam. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Uwolnić babcie 09.03.14, 22:01 10/10 Wracasz mi wiarę w ludzi, daje słowo. Bo nie wiem, czy rozpaczać nad moralnością (jak coś obiecałam, to chamstwem wręcz będzie oczekiwać, ze dotrzymam), czy nad rozumieniem problemu (dlaczego nie ojciec, dlaczego w ogóle ktoś pracuje przy chorym dziecku). Tak czy inaczej biję głową w ścianę. Babcia faktycznie zachowała się g..rsko, to chyba najlepsze określenie. Odpowiedz Link Zgłoś
pibelle Re: Uwolnić babcie 10.03.14, 01:42 To ja też Ci wrócę. I w ogóle szacun, że Ci się chce i kilku innym osobom tutaj też Nie uwierzyłabym, gdyby ktoś mi to opowiedział, co tu przeczytałam. Odpowiedz Link Zgłoś
gretchen184 Re: Uwolnić babcie 10.03.14, 07:20 pibelle napisała: > Nie uwierzyłabym, gdyby ktoś mi to opowiedział, co tu przeczytałam. ja tez nie. ten wątek jest dla mnie niepojęty i pokazuje zwyczajne zdziczenie obyczajów- najważniejsze,żeby babcia mogła mieć chwile przyjemności. zobowiązania wobec córki,których się sama podjęła i wobec niepełnosprawnej wnuczki są nic nie warte. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Uwolnić babcie 10.03.14, 08:44 Pozwolicie, że się podpiszę pod Nisar, Verdaną, Claudel i Tobą? Odpowiedz Link Zgłoś
klamkas Re: Uwolnić babcie 10.03.14, 09:21 Przekonanie, że dziecko to obowiązek rodziców, a nie dziadków nazywasz zdziczeniem? I że babci RAZ należy się wyjazd i ten jeden RAZ można ją zwolnić z obowiązków? Fakt, jestem zdziczała. Na szczęście nie ja jedna. Swoją drogą bardzo pouczający wątek - już wiem, że z oferowaniem pomocy trzeba być baaaardzo ostrożnym. I nie dlatego, że mam zwyczaju odwoływać ofertę, a dlatego, że oczekiwania potencjalnych pomocobiorców są jak stąd do Ameryki... Odpowiedz Link Zgłoś
nisar Re: Uwolnić babcie 10.03.14, 09:32 A gdzie, przepraszam, przerzucanie obowiązku na babcię? Zajęcie się RAZ na trzy miesiące dzieckiem, to Twoim zdaniem tak dużo? Pozostałe KILKANAŚCIE weekendów wolnych to za mało by babcia mogła sobie zaplanować wyjazd? Głupoty piszesz maksymalne i tyle, niestety. p.s. mam (złośliwą oczywiście) nadzieję, że ktoś Ci coś sam, z własnej woli obieca, będziesz na to liczyła a potem zostaniesz wystawiona rufą do wiatru, tylko dlatego że znajdzie on akurat atrakcyjniejsze dla siebie zajęcie. Wtedy może zrozumiesz, że człowiek jest odpowiedzialny za to, co robi i mówi. Zwłaszcza za swoje obietnice. Odpowiedz Link Zgłoś
mruwa9 Re: Uwolnić babcie 10.03.14, 09:44 jak rozumiem, babcia postanowila wyjechac RAZ w ciagu ostatnich kilku lat. Byc moze w terminie, ktorego nie dalo sie przesunac. Wczesniej pewnie dziesiatki razy byla do dyspozycji, w tym przypadku nie dala rady, wychodzac z zalozenia, ze nie wystawia rufa do wiatru samotnej matki kilkorga dzieci, przypartej do muru, ale ze dzieci maja dwoje pelnosprawnych rodzicow, zdolnych do zapewnienia opieki swoim dzieciom. Ten jeden jedyny raz. Odpowiedz Link Zgłoś
mindtriper Re: Uwolnić babcie 10.03.14, 10:04 Co z twoim rozumem, mruwo, skoro rozumiesz, że coś jest jeśli tego nie ma? Rozumiesz, że wyjechała raz, nigdy wcześniej (skąd to wzięłaś) i że dziesiątki razy była do dyspozycji (gdzie to przeczytałaś) W innym wątku pisałaś coś o tendencyjnych postach... Świetnie ci idzie nadprodukcja takowych. Odpowiedz Link Zgłoś
mruwa9 Re: Uwolnić babcie 10.03.14, 10:57 skad wzielam? Z postu autorki, wspominajacej, ze jej mama ZWYKLE zajmuje sie wnuczka, a TYM RAZEM postanowila wyjechac. Autorka nie wspominala, ze jej mama czesciej czy kiedykolwiek wczesniej zostawila ja na lodzie. Zrozumialam, ze sytuacja wystapila pierwszy raz. Odpowiedz Link Zgłoś
quilte Re: Uwolnić babcie 10.03.14, 11:37 Wykręcasz kota ogonem. W poprzednim poście manipulujesz przedstawiając sprawę tak, że biedna babcia wyjechała RAZ jedyny, ponieważ w pozostałym czasie od lat (trzech?) zajmuje się/jest gotowa do zajęcia się wnuczką. Nic z tego. Z postu autorki wiemy tyle, że babcia zajmuje się wnuczką przez dwa dni co trzy miesiące. A może we wszystkie pozostałe weekendy dyga na wycieczki? Albo w co drugi? Czemu nie? Nie wiem skąd wszystkie obrończynie uciśnionej babci wzięły pomysł, że to jedyna wycieczka w babci życiu. A w tym poście też manipulujesz. Matka autorki ZWYKLE zajmuje się wnuczką RAZ NA TRZY MIESIĄCE, a TYM RAZEM postanowiła wyjechać DOKŁADNIE WTEDY, GDY MIAŁA ZAJĄĆ SIĘ WNUCZKĄ. To sporo zmienia. mruwa9 napisała: > skad wzielam? Z postu autorki, wspominajacej, ze jej mama ZWYKLE zajmuje sie wn > uczka, a TYM RAZEM postanowila wyjechac. Autorka nie wspominala, ze jej mama c > zesciej czy kiedykolwiek wczesniej zostawila ja na lodzie. Zrozumialam, ze sytu > acja wystapila pierwszy raz. Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Uwolnić babcie 10.03.14, 17:31 z czego wnioskujemy, że babcia nagina przy wnuku? bo wnuk zostaje z babcia bez problemów i jest do niej bardzo przywiązany a do ojca już nie za bardzo stąd właśnie tak wnioskujemy Odpowiedz Link Zgłoś
tender-love Re: Uwolnić babcie 10.03.14, 17:41 no właśnie to jest przykre, dziecko powinno być przede wszystkim związane z RODZICAMI, potem z resztą rodziny Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Uwolnić babcie 10.03.14, 18:15 Nikt nie powiedział, że dziecko nie jest przywiązane do ojca. Tylko ojcu trudno zajmować się dwojgiem dzieci, w tym jednym upośledzonym. Dla chorego dziecka prawdopodobnie znacznie fajniej jest u babci (dla zdrowego, wyobraźcie sobie, pobyt u babci jedną noc też może być fajniejszy, niż zostanie w domu z młodszym rodzeństwem). Odpowiedz Link Zgłoś
zofijkamyjka Re: Uwolnić babcie 10.03.14, 21:31 verdana napisała: > Nikt nie powiedział, że dziecko nie jest przywiązane do ojca. Tylko ojcu trudno > zajmować się dwojgiem dzieci, w tym jednym upośledzonym. Dla chorego dziecka p > rawdopodobnie znacznie fajniej jest u babci (dla zdrowego, wyobraźcie sobie, po > byt u babci jedną noc też może być fajniejszy, niż zostanie w domu z młodszym r > odzeństwem). fajniej czy nie fajniej....jest potrzeba, żeby ojciec został z własnymi dziećmi i już. To nie powinien byc koniec świata! Może babcia słusznie doszła do takiego wniosku.... Jest okazja żeby tatuś dorósł i sie wykazał. Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: Uwolnić babcie 11.03.14, 01:43 to w ogóle jest nie na temat. Nie ma znaczenia, czy tatuś jest taki, czy owaki. Znaczenie ma to, że babcia nie wywiązała się z obietnicy. Jakby nie obiecywała, nie byłoby problemu. Odpowiedz Link Zgłoś
zofijkamyjka Re: Uwolnić babcie 11.03.14, 17:41 ależ to tatus jest głównym problemem moim zdaniem. Babcia przez tatusia stała sie niezbędna w tej rodzinie. Pierwszymi opiekunami dziecka sa rodzice, nie babcia! Owszem babcia może pomagać jak czuje sie na siłach ale jak nie może/nie chce/ma inne zajęcia to nie może to się stac strasznym problemem w sytuacji gdy jest dyspozycyjny dorosły mężczyzna w pełni sił fizycznych i umysłowych, ojciec dzieci. No chyba że ojciec jest ułomny czy chory...wtedy inaczej sytuacja sie przedstawia. Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma Re: Uwolnić babcie 11.03.14, 23:38 srebrnarybka napisała: > to w ogóle jest nie na temat. Nie ma znaczenia, czy tatuś jest taki, czy owaki. > Znaczenie ma to, że babcia nie wywiązała się z obietnicy. Jakby nie obiecywała > , nie byłoby problemu. Dla mnie jednak bardzo duze znaczenie ma cyklicznosc tej sytuacji. Gdyby babcia obiecała, ze zajmie sie wnuczka raz, w konkretny dzien, i zawaliła - to rzeczywiście nie w porządku. Ale jesli zajmuje sie cyklicznie i RAZ JEDEN jej coś wypadło (choćby i atrakcyjny wyjazd, którego nie moze przełożyć), to IMO corka mogłaby ja zrozumieć, nie robić cyrkow i zwolnić z obietnicy - ten jeden wyjątkowy raz. Jesli przyjmujecie zlecenie, polegające na tym, ze np. spotkacie sie raz z dzieckiem koleżanki i przygotujecie go do matury, i spotkanie odwołacie - to jesteście bardzo nie fair, bo nie wypelnilyscie obietnicy. Ale jesli ustalicie, ze spotkacie sie co czwartek i odwołacie jeden raz, bo coś Wam wypadnie - to nie bedzie juz tak samo zle widziane, większość ludzi to zrozumie, mimo ze tez NIE DOTRZYMUJECIE SŁOWA. Odpowiedz Link Zgłoś
kruche_ciacho a mruwa swoje 10.03.14, 12:02 ojciec i ojciec, jak zdarta plyta i na nic uwagi ze nie o tym jest watek Odpowiedz Link Zgłoś
tender-love Re: Sytuacja do oceny. 10.03.14, 14:08 a co do cholery znaczy, że mąz nie ogarnia WŁASNYCH dzieci????? zrobić umiał??? a wychować to już nie? babacia ma obowiązek dziecka wam pilnować, bo mąż niezdara? coś nie tak jest w waszej rodzinie Odpowiedz Link Zgłoś
nowi-jka Re: Sytuacja do oceny. 10.03.14, 14:22 dajcie spokój juz autorki już w watku nie ma, pewnie to kolejny post trola a wy sie podniecacie tyle dni Odpowiedz Link Zgłoś
ewul100 Re: Sytuacja do oceny. 10.03.14, 14:57 Ja jednak stanę "po stronie" autorki. Patrząc z perspektywy babci - zobowiązałam się, ze w weekendzajmę sie niepełnosprawną wnuczką. W poniedziałek dzwoni koleżanka i mówi: "Słuchaj Wieśka, na weekend znalazłam fajną wycieczkę do Ciechocinka, jedziesz?". I babcia entuzjastycznie odpowiada, że tak, jasne, jadę. Dla mnie byłoby jasne, ze w takiej sytuacji odpowiadam: "Słuchaj Jolka, w ten weekend niestety nie mogę, bo córka wyjeżdża i opiekuję się wnuczką. Może innym razem." Co innego, gdyby koleżanka powiedziała, że np. fajnie byłoby pojechać do Ciechocinka w lipcu. Wtedy można poinformować córkę, że tego i tego dnia jadę z Jolką do Ciechocinka, więc niestety nie zajmę się wnuczką. A kolejna rzecz, która nie pasuje mi w babci to to, że jednak córka zadzwoniła przypominając o wyjeździe. Moim zdaniem to babcia powinna zadzwonic i ewentualnie uprzedzić, że chciałaby jechać z Jolką. Nasuwa się pytanie czy jakby córka nie zadzwoniła to babcia w ogóle raczyłaby ja poinformować o zmianie planów.. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana OT Jola-kotka 10.03.14, 16:24 Jak niejaka Jola obiecała, ze wyśle paczkę i nie wysłała - to oburzenie na forum było powszechne. Dlaczego? Przecież obietnicy wolno nie dotrzymać - może Jola też miała w planie atrakcyjny wyjazd? Miała rezygnować z czegokolwiek, bo obiecała? Dlaczego? Babcia zrobiła dokładnie to samo i okazuje się nagle, ze to ona jest ofiarą - córka zamiast cieszyć się, ze babcia ma co innego do roboty, niż jej pomóc, poczuła sie dotknięta. Proszę prosto wytłumaczyć mi różnicę w ocenie, bo nie ogarniam. Odpowiedz Link Zgłoś
zofijkamyjka Re: Sytuacja do oceny. 10.03.14, 21:18 nie bądź wredna. Twojej matce trafił sie jakis ciekawy wyjazd a Ty koniecznie chcesz ją do roboty zapędzić. Dorosła jesteś, Twój małżonek też /chociaz po opisie to raczej jakaś pier....oła życiowa/ więc musicie sobie poradzić. A co jak szanowna babcia zaniemoże? Ojciec nie umie sobie z własnymi dziećmi poradzić?....biedactwo. Nie ma innego wyjscia, to jego dzieci, nie babci! Odpowiedz Link Zgłoś