adwarp
07.03.14, 20:37
Starszy pan, dzisiaj 77lat, 12 lat temu umiera mu żona. W tym trudnym czasie panu wsparcia i towarzystwa udziela przyjaciółka rodziny, pani, której kilka lat wcześniej zmarł mąż.
Rodziny znały się kilkadziesiąt lat, wspólne wyjazdy na wakacje, spotkania, wyjścia, imieniny, imprezy...
Pan z panią spędzają dużo czasu razem, jeżdżą na działkę, dwa razy do roku wyjazdy w Polskę, Chociaż pan chciałby częściej pani ogranicza te wyjazdy ze względów finansowych, nie chce by pan płacił za jej pobyt.
Do tego po latach pani zaczyna odczuwać różne dolegliwości (np bolące stawy), no i największy problem pani, to syn.
Żona, dwie zdolne, piękne córki, świetna kariera, romans i choroba alkoholowa, która powoli niszczy mężczyznę, to wszystko nie pozostaje bez wpływu na starszą panią. Oczywiście pani swoimi problemami dzieli się ze starszym panem (bo niby z kim ma się podzielić?!).
Pan coraz częściej bywa zmęczony wiecznym wysłuchiwaniem, o tym co zrobił syn.
Wyjeżdża na zagraniczną wycieczkę, a tam... poznaje inną panią. Życie towarzyskie rozkwita po powrocie z wycieczki. Kino, teatr, teatr, kino, (mam wrażenie, że z osobistą żoną tak często nie wychodzili, a też dużo chodzili ) kolacje, szampan, plany wyjazdów wakacyjnych już zrobione.
Z tamtą panią kontakty rozluźnione i w końcu zerwane...
Ciekawa jestem co myślicie o takiej postawie mężczyzny?