Dodaj do ulubionych

taka historia - ciekawa jestem waszego zdania

07.03.14, 20:37
Starszy pan, dzisiaj 77lat, 12 lat temu umiera mu żona. W tym trudnym czasie panu wsparcia i towarzystwa udziela przyjaciółka rodziny, pani, której kilka lat wcześniej zmarł mąż.
Rodziny znały się kilkadziesiąt lat, wspólne wyjazdy na wakacje, spotkania, wyjścia, imieniny, imprezy...
Pan z panią spędzają dużo czasu razem, jeżdżą na działkę, dwa razy do roku wyjazdy w Polskę, Chociaż pan chciałby częściej pani ogranicza te wyjazdy ze względów finansowych, nie chce by pan płacił za jej pobyt.
Do tego po latach pani zaczyna odczuwać różne dolegliwości (np bolące stawy), no i największy problem pani, to syn.
Żona, dwie zdolne, piękne córki, świetna kariera, romans i choroba alkoholowa, która powoli niszczy mężczyznę, to wszystko nie pozostaje bez wpływu na starszą panią. Oczywiście pani swoimi problemami dzieli się ze starszym panem (bo niby z kim ma się podzielić?!).

Pan coraz częściej bywa zmęczony wiecznym wysłuchiwaniem, o tym co zrobił syn.

Wyjeżdża na zagraniczną wycieczkę, a tam... poznaje inną panią. Życie towarzyskie rozkwita po powrocie z wycieczki. Kino, teatr, teatr, kino, (mam wrażenie, że z osobistą żoną tak często nie wychodzili, a też dużo chodzili ) kolacje, szampan, plany wyjazdów wakacyjnych już zrobione.
Z tamtą panią kontakty rozluźnione i w końcu zerwane...

Ciekawa jestem co myślicie o takiej postawie mężczyzny?

Obserwuj wątek
    • verdana Re: taka historia - ciekawa jestem waszego zdania 07.03.14, 20:42
      Że jest zupełnie normalna?
      • aka10 Re: taka historia - ciekawa jestem waszego zdania 07.03.14, 20:43
        Mysle, ze pan ma prawo sam o swoim zyciu decydowac. Postawa calkiem normalna.
    • iwoniaw Re: taka historia - ciekawa jestem waszego zdania 07.03.14, 20:44
      Dla pani syn był bardziej istotny niż relacja z panem, to i pan poszukał takiej, dla której relacja z nim jest priorytetowa. Bywa.
      • beauty_agadir Re: taka historia - ciekawa jestem waszego zdania 07.03.14, 20:46
        o TOTO! W takim wieku chyba można odpuścić gderanie o dziecku a zająć się własnym szczęściem.
      • adwarp Re: taka historia - ciekawa jestem waszego zdania 07.03.14, 20:51
        > Dla pani syn był bardziej istotny niż relacja z panem, to i pan poszukał takiej
        > , dla której relacja z nim jest priorytetowa. Bywa.

        ja tak tego nie widziałam, ja widziałam kobietę, która swoi największym problemem chciała podzielić się z najbliższą osobą, a to chyba pokazuje, jak ważna była dla niej ta relacja z panem.
        Niełatwo jest mówić o porażce i upadku własnego, jedynego dziecka(nawet a może tym bardziej, jeśli już jest dorosłe), które miało świetlaną przyszłość.
        • kawka74 Re: taka historia - ciekawa jestem waszego zdania 07.03.14, 20:54
          > ja tak tego nie widziałam, ja widziałam kobietę, która swoi największym problem
          > em chciała podzielić się z najbliższą osobą, a to chyba pokazuje, jak ważna był
          > a dla niej ta relacja z panem.

          OK, pod warunkiem, że syn pani nie był głównym czy wręcz jedynym tematem ich rozmów.
          Ale jedno mnie zastanawia - napisałaś coś o szwankującym zdrowiu, czy chodziło o to, że pani narzeka, czy o to, że nie dotrzymuje dziarskiemu panu kroku w jego podboju świata?
          • adwarp Re: taka historia - ciekawa jestem waszego zdania 07.03.14, 20:57
            "czy chodziło o to, że pani narzeka, czy o to, że nie dotrzymuje dziarskiemu panu kroku w jeg
            > o podboju świata?"
            jedno z drugim pozostaje w związku, pan proponuje wyjazd nad morze, pani się wykręca, "bo te cholerne stawy"sad
            • kawka74 Re: taka historia - ciekawa jestem waszego zdania 07.03.14, 21:01
              No cóż, chyba się nie zgrali, ani tematami rozmów, ani kondycją, ani podejściem do życia.
              Z jednej strony pan też nie jest niezniszczalny i istnieje poważne ryzyko, że starość go dopadnie całkiem konkretnie i nawet z nową panią nigdzie nie pojedzie, z drugiej - nie wiem, czy chciałabym spędzić ostatnie lata życia (wszystko jedno, rok, pięć czy dwadzieścia lat) z kimś, kto tonie w smutku.
        • iwoniaw Re: taka historia - ciekawa jestem waszego zdania 07.03.14, 20:57
          Pomiędzy "podzielić się problemem" a "zmuszać do wiecznego wysłuchiwania" (którym, jak sama piszesz, pan był już zmęczony) jest cała gama opcji.
          Pani nie chciała z panem spędzać czasu tak, jak on lubił, choć on - jak zrozumiałam - proponował i zapraszał będąc gotowym ponosić te koszty przerastające panią, no po prostu w pewnej chwili każde z nich zaczęło mieć inną wizję tej relacji i spędzania czasu w ogóle - pan się nie dostosował, pani się nie dostosowała - pan poszukał więc innego wyjścia, a pani teraz rozgoryczona? (nie żebym nie rozumiała, że sytuacja jest dla niej obecnie przykra).
        • k1k2 Re: taka historia - ciekawa jestem waszego zdania 08.03.14, 23:04
          > ja tak tego nie widziałam, ja widziałam kobietę, która swoi największym problem
          > em chciała podzielić się z najbliższą osobą

          typowo damski punk widzienia
          a tymczasem Pan mogl sie czuc jak sluchawka
          do tego sluchawka bez penisa wink a to mezczyzna jednak, nawet gdy 70+ letni
    • feniks_z_popiolu Re: taka historia - ciekawa jestem waszego zdania 07.03.14, 20:46
      Bywa. Choć przykre dla tej pani
      • konwalka Re: taka historia - ciekawa jestem waszego zdania 07.03.14, 20:48
        samo zycie
    • wies-baden Re: taka historia - ciekawa jestem waszego zdania 07.03.14, 20:51
      Pan zrozumiał, że z dawną przyjaciółką jest ciężko, smutno i trudno...dlatego wybrał wariant lżejszy, weselszy, optymistyczny.
      • adwarp Re: taka historia - ciekawa jestem waszego zdania 07.03.14, 21:03
        Pan zrozumiał, że z dawną przyjaciółką jest ciężko, smutno i trudno...dlatego w
        > ybrał wariant lżejszy, weselszy, optymistyczny.

        no, ale czy to nie jest tak "po męsku", jak panu było ciężko i smutno po śmierci żony, to pani go wspierała...

        czy nie tak zachowują się niektórzy mężczyźni zdradzający swoje żony, bo "ona wiecznie niezadowolona i czegoś chce", a ta druga, zawsze wita go z uśmiechem na ustachsmile
        • kawka74 Re: taka historia - ciekawa jestem waszego zdania 07.03.14, 21:07
          Ale wsparcie to jedno, związek to zupełnie inna sprawa. Oni byli w związku, mieli plany na przyszłość, chcieli razem zamieszkać czy po prostu wspólnie spędzali czas, bo oboje byli samotni?
        • gryzelda71 Re: taka historia - ciekawa jestem waszego zdania 07.03.14, 21:18
          Cóz może i po męsku,ale pani nie jest jego zoną.
        • sanrio Re: taka historia - ciekawa jestem waszego zdania 07.03.14, 21:37
          ale spójrz na to z tej strony: pan długo nie pożyje, czy to dziwne, że chce z tego życia jeszcze coś mieć, coś przeżyć, coś poczuć? Gderająca, umęczona, schorowana żona, z którą przeżyło się X lat to jest zupełnie co innego niż dochodząca pani, pani dochodząca mogła się bardziej starać, tak to widzę.
        • srebrnarybka Re: taka historia - ciekawa jestem waszego zdania 07.03.14, 21:56
          czy nie tak zachowują się niektórzy mężczyźni zdradzający swoje żony, bo "ona w
          > iecznie niezadowolona i czegoś chce", a ta druga, zawsze wita go z uśmiechem na
          > ustachsmile

          Nie tak się zachowują, bo mężczyźni swoim żonom przyrzekali wierność i staranie o zgodę, szczęście i trwałość małżeństwa (wg wariantu soft, czyli cywilnego, w kościelnym - że nie opuszczą do śmierci, także w chorobie i "złej doli"). Tutaj nie było małżeństwa, więc ten pan niczego pani nie przyrzekał. Luźny związek jest luźnym związkiem bez zobowiązań i tak było też w tym wypadku. Skoro nie zdecydowali się na małżeństwo (oboje byli wszak stanu wolnego), to pani nie ma prawa oczekiwać dozgonnej trwałości. Owszem, przykro, ale tyle tylko.
        • klamkas Re: taka historia - ciekawa jestem waszego zdania 08.03.14, 00:06
          Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby pani A nie była WIECZNIE niezadowolona, wtedy pani B nie miałaby szans wink.
        • k1k2 Re: taka historia - ciekawa jestem waszego zdania 08.03.14, 23:07
          > czy nie tak zachowują się niektórzy mężczyźni zdradzający swoje żony, bo "ona w
          > iecznie niezadowolona i czegoś chce", a ta druga, zawsze wita go z uśmiechem na
          > ustachsmile

          no walsnie. tylko dlaczego tyle kobiet nie wyciaga z tego zadnych wnioskow?
    • gryzelda71 Re: taka historia - ciekawa jestem waszego zdania 07.03.14, 21:01
      Cóż panu juz z górki. I może z tej górki woli radośnie.
    • kadfael Re: taka historia - ciekawa jestem waszego zdania 07.03.14, 21:09
      Nawet długoletnia przyjaźń między kobietą a mężczyzną to nie związek. Pan się z panią A przyjaźnił, z panią B wszedł w inne relacje.
      • adwarp Re: taka historia - ciekawa jestem waszego zdania 07.03.14, 21:11
        "z panią B wszedł w inne relacje."

        możesz je nazwać?
        • kadfael Re: taka historia - ciekawa jestem waszego zdania 07.03.14, 21:12
          Sądzę, że związek
    • ola Re: taka historia - ciekawa jestem waszego zdania 07.03.14, 21:14
      Widziałam ostatnio wyniki badań ktore mowią, że gdy w małżeństwie mężczyzna zapada na depresje, rozpada się tylko ok 10% małżeństw. Kobietom jest ciężko, ale wspierają partnera. Kiedy choruje kobieta ok 70% mężczyzn po prostu odchodzi. To bardzo smutne ale i bardzo typowe. Kobiety nauczone są cierpieć w poświęceniu, mężczyzn chowany na królów życia.
      • adwarp Re: taka historia - ciekawa jestem waszego zdania 07.03.14, 21:20
        > , mężczyzn chowany na królów życia.

        widziała dzisiaj takiego króla życia, na oko 10 latek, któremu matka, trzymała tornister i posadziła w tramwaju sama dzielnie stojąc trzymając rzeczny tornistersad smutne
    • nenia1 Re: taka historia - ciekawa jestem waszego zdania 07.03.14, 21:21
      Historia typowa dla pani, niestety. Pani martwi się, przejmuje i wspiera, pan bierze z życia to co ma akurat pasuje. Historia ku przestrodze dla tych wszystkich kobiet, które sens życia widzą "w poświęcaniu się" dla bliskich i uważają, że egoizm to najgorsza obelga.
    • triss_merigold6 Re: taka historia - ciekawa jestem waszego zdania 07.03.14, 21:26
      Jeśli problem dorosłego syna w pewnym momencie zaczął dominować i przytłaczać, to rozumiem pana.
      Mój ojciec niespełna rok temu rozstał się z przyjaciółką z którą spotykał się po śmierci mojej matki przez dobre 8 lat. Wraz z upływem czasu pani zaczęła go coraz bardziej, w dość uciążliwy sposób angażować w sprawy swojej rodziny i oczekiwać, że opowie się po którejś ze stron (rozwodzący się syn).
    • woman_in_love starość jest straszna, mam nadzieję umrzeć młodo! 07.03.14, 21:30

      • capa_negra Re: starość jest straszna, mam nadzieję umrzeć mł 07.03.14, 23:05
        Nie pie......ol - dopóki nie otrzesz się o śmierć nie masz pojęcia o czym mówisz, a raczej bredzisz
    • nangaparbat3 Re: taka historia - ciekawa jestem waszego zdania 07.03.14, 21:58
      Ludzie sie schodzą i rozchodzą, w każdym wieku.
      • verdana Re: taka historia - ciekawa jestem waszego zdania 07.03.14, 22:34
        Otóż to. Gdyby to byli mlodzi ludzie, to nikogo by nie dziwiło, ze po paru latach, gdy strony mają inne zainteresowania, a dziewczyna jest bardziej skoncentrowana na dziecku, niż na związku, facet szuka kogoś, z kim mógłby dzielić zainteresowania i dla którego byłby najważniejszy.
        To, ze pani wspierała po śmierci żony to bardzo miło. Ale trudno uznać, ze za wspieranie trzeba odpłacić dozgonnym związkiem.
    • klamkas Re: taka historia - ciekawa jestem waszego zdania 07.03.14, 22:53
      Myślimy, że starszy pan ma prawo do nowej "przyjaciółki", o ile nie poczynił żadnych zobowiązań wobec poprzedniej. Samo skorzystanie z jej wsparcia nie jest zobowiązaniem.
    • kamunyak Re: taka historia - ciekawa jestem waszego zdania 07.03.14, 23:04
      no i to jest nauczka dla pani, bo gdyby pani pojechała z panem, to pewnie do niczego by tam nie doszło, a tak...
      Pan ma 77 lat, to na co ma jeszcze czekać? cieszy się, że życie jeszcze coś mu daje.
    • to_ja_tola Re: taka historia - ciekawa jestem waszego zdania 07.03.14, 23:10
      No co mysle? No nic.Pan miał prawo.A jak mlody poznaje inna i z nia na wczasy jedzie to cos zmienia?
      • aqua48 Re: taka historia - ciekawa jestem waszego zdania 07.03.14, 23:30
        Myślę, ze jak pan był smutny, było mu ciężko, to pani odpowiadał - mogła pogadać z kimś komu też jest źle. Tylko, że pan zostawił smutki za sobą, poszedł dalej, a ona się zatrzymała na tym etapie, że jest źle.
        • minor.revisions Re: taka historia - ciekawa jestem waszego zdania 08.03.14, 23:06
          aqua48 napisała:

          > Myślę, ze jak pan był smutny, było mu ciężko, to pani odpowiadał - mogła pogada
          > ć z kimś komu też jest źle. Tylko, że pan zostawił smutki za sobą, poszedł dale
          > j, a ona się zatrzymała na tym etapie, że jest źle.

          nie możesz porównywać tych dwoch sytuacji. Panu żona UMARŁA, czyli ten etap się zakończył, do przeżycia byla żałoba itp.
          Pani staczające się dziecko ma nadal, czyli to nie jest tak, że najgorsze już się stało, a teraz to już tylko odbudować życie od nowa - najgorsze jest przed nią prawdopodobnie.

          pytanie, gdyby żona pana nei umarła, tylko powoli gasla, powiedzmy, na Alzheimera i pan był z tym propblemem na barkach - i perspektywą czegoś takeigo, tylko coraz gorszego, przez najlbiższe lata i w związku z tym miałby problemy z czerpania radości życia, czy sam uznałby z anormalne, że pani się znudziło wspieranie i poszukała nowego pana?
    • piepe Re: taka historia - ciekawa jestem waszego zdania 07.03.14, 23:42
      Konkretnie o facecie nic nie sądzę, ale historia napawa mnie nadzieją, że nie jestem straconym seksulanie pokoleniem i jesli spłacę już te kredyty frankowe, odchowam dzieci, którym należy się wszystko, to będe miec wreszcie czas na jakies romanse i wiek 77 lat nie będzie przeszkodą.
    • rosapulchra-0 Zastanawiam się, 08.03.14, 00:17
      czy panie, które tak bardzo są tolerancyjne dla tego pana, czy to samo by mówiły, gdyby to one były na miejscu tej porzuconej pani.
      Oczywiście, że pan miał prawo zmienić sobie przyjaciółkę i to w każdym wieku, nie tylko na stare lata, ale czy zachował się po męsku? Elegancko? Jak dżentelmen? Otóż nie. Gdy pani z jej problemami stała się dla niego zbyt uciążliwa, to zamienił sobie ją na przyjemniejszy model. Czy na tym polega przyjaźń? Lojalność?
      Punkt widzenia zmienia się od punktu siedzenia. Jestem dziwnie przekonana, że gdyby którąś z "tolerancyjnych" pań spotkało coś podobnego, to inaczej by oceniały zachowanie pana.
      • srebrnarybka Re: Zastanawiam się, 08.03.14, 00:32
        Gdyby przyjąć Twoje rozumowanie, oznaczałoby to, że jeśli para w wieku dowolnym zaczyna ze sobą "chodzić", nie może już się rozstać, bo komuś może być przykro. Znaczyłoby to, że licealista nie może zerwać ze swoją dziewczyną, że studentka nie może zerwać ze swoim chłopakiem etc. Byłoby to jeszcze bardziej ścisłe, niż kościelny nakaz nierozerwalności małżeństwa, bo tu byłby nakaz nierozerwalności sympatii. Jest to absurd. Na tym właśnie polega sens małżeństwa, że podejmuje się pewne zobowiązania i właśnie dlatego, że są one poważne, nie można ich podejmować pochopnie, zaś sympatie, "chodzenia ze sobą" etc. służą poznaniu się po to, by można było odpowiednią deklarację podjąć świadomie.
        Doskonale wiem, co to znaczy zawód miłosny. Ale też nie mam pretensji - nikogo nie można zmusić do miłości tylko dlatego, że osobie zawiedzionej będzie przykro.
        • rosapulchra-0 Re: Zastanawiam się, 08.03.14, 03:39
          Pokaż mi, w którym miejscu tak napisałam.
          • srebrnarybka Re: Zastanawiam się, 08.03.14, 11:45
            napisałaś, że zmiana przyjaciółki jest nieelegancka.
            O to właśnie chodzi. Ta pani była tylko przyjaciółką, a nie żoną czy narzeczoną, i ten pan nie obiecał jej dozgonnego pozostawania w tej relacji. Powinna cieszyć się tym, co było.
            • rosapulchra-0 Re: Zastanawiam się, 08.03.14, 14:58
              Dziewczyno! Nie sama zmiana. Ale sposób tej zmiany. Rozumiesz?
              • triss_merigold6 Re: Zastanawiam się, 08.03.14, 15:01
                A co w sposobie kontakty rozluźnione, a potem zerwane jest niehalo?
                • rosapulchra-0 Re: Zastanawiam się, 08.03.14, 15:58
                  Dla mnie to jest brak szczerości. Po prostu.
            • minor.revisions Re: Zastanawiam się, 08.03.14, 23:08
              srebrnarybka napisała:

              > O to właśnie chodzi. Ta pani była tylko przyjaciółką, a nie żoną czy narzeczoną

              rzecz w tym, że nei ma konieczności zrywania kontaktów z przyjaciółmi, gdy pojawia się nowy związek.
              • hellulah Re: Zastanawiam się, 08.03.14, 23:17
                Z przyjaciółmi - nie, ale z przyjaciółką, gdy się weszło w związek z sympatią/partnerką/dziewczyną, to już raczej tak. Może nie zrywania jak nożem uciął, ale na pewno stosownego nadania dystansu. Ematki tu takie tolerancyjne, rozumiem, że koleżanka z pracy wypłakująca się naszemu mężowi czy partnerowi na piersi np. podczas wyjazdów integracyjnych w korpo to nic takiego? Hmm dziwne, że jak pytać o przyjaciółkę męża ostawionego w kraju, gdy się pracuje za granicą, to w wątku dominowały głosy - że pogonić (jedno albo drugie), ażeby furkotało.
              • triss_merigold6 Re: Zastanawiam się, 08.03.14, 23:18
                Z przyjaciółmi tej samej płci nie, z przyjaciółką czy przyjacielem jak najbardziej.
      • nangaparbat3 Re: Zastanawiam się, 08.03.14, 15:22
        Droga Roso,
        ja jestem już starszą panią. Musialabym kogos bardzo pokochać, by w momencie, kiedy stanie się "zbyt uciazliwy", nie pożegnać się.
        Pani kiedyś pocieszala pana, zblizyli sie do siebie, tak wyszlo. Byla pod ręką. Czy z czegos takiego może powstac gleboki związek, na dobre i zle? Może - nie musi. Czy mozemy sądzić, że pani byla bardziej, glebiej zaangażowana w tę przyjaźń niż pan? Mozemy. Czy pan zawinil, że byl mniej zaangażowany i odszedl? Nie sądzę. Czy zawiniła pani, ze nie zorientowala sie wcześniej, że nie jest rownie ważna dla pana jak on dla niej? Nie uważam.
        Mojego znajomego, 40 plus, rzucila nie tak dawno temu kochanka - 50 plus. Ona "korzysta z zycia", a on wpadl w depresję.
        Związki sie rozpadają, z definicji nie są zawierane na "poki śmierć nas nierozlączy", "na dobre i zle". Jesteśmy w zwiazku tak dlugo, jak dlugo czujemy sie w nim dobrze, a potem ktos odchodzi, a ktoś cierpi.
        Ja już zyje na tyle dlugo, by widzieć, ze jesli zamiast sie rozstać, pocierpi sie wspólnie i popracuje nad utrzymaniem zwiazku, przyjdą jeszcze chwile prawdziwego szczescia i więzi niewyobrażalnej dla tych, ktorzy jak im źle - odchodzą. Ale co z tego? Każdy idzie swoja drogą, stara się jak moze i na ile może.
        • rosapulchra-0 Re: Zastanawiam się, 08.03.14, 16:06
          Nanga, bez słodzenia, jesteś dla mnie jedną z najmądrzejszych i najbardziej empatycznych kobiet na tym forum.
          Nie odmawiam panu prawa do zmiany towarzyszki życia, ale uważam, że pan nie zachował się właściwie biorąc pod uwagę okoliczności. Pani ma problem z synem, pani zwierza się panu, bo uważa go za swojego przyjaciela. Panu ten fakt nie pasuje - ma gdzieś problemy pani i nie jest chętny angażować się w pomoc.
          Pan poznaje nową panią i ma gdzieś swoją przyjaciółkę oraz jej kłopoty. Po prostu zmienia front, bo mu tak wygodnie. Nie na tym polega przyjaźń, prawda?
          • aqua48 Rosa 08.03.14, 16:40
            rosapulchra-0 napisała:

            > uważam, że pan nie zac
            > hował się właściwie biorąc pod uwagę okoliczności. Pani ma problem z synem, pan
            > i zwierza się panu, bo uważa go za swojego przyjaciela. Panu ten fakt nie pasuj
            > e - ma gdzieś problemy pani i nie jest chętny angażować się w pomoc.

            A wzięłaś pod uwagę, ze pan być może rozmawiał z panią na temat jej syna, doradzał na miarę swojego doświadczenia co można zrobić w tym wypadku, a pani zamiast wziąć sobie do serca rady pana wolała tylko obserwować sytuacje i narzekać nadal? Ileż jest takich pań i ich synalków np. finansowanych przez pobłażliwe mamusie, które nie chcą zastosować żadnego programu naprawczego jednocześnie nadające na swe rozpuszczone dzieci ile wlezie do każdego kto chce (lub nie) słuchać?
            Pani poza tym, co dla mnie podstawowe, konsekwentnie odmawiała towarzyszeniu panu w jego sposobie spędzania czasu. Nic dziwnego, że ta znajomość się rozpadła. Przestali mieć wspólne sprawy i wspólne tematy do rozmowy..
            • rosapulchra-0 Re: Rosa 08.03.14, 23:15
              No nie. Ja zrozumiałam, że nie zawsze się zgadzała na wycieczki z nim z powodu bardzo prozaicznego - brak kasy. Ale nie było to za każdym razem. Poza tym jakikolwiek związek to jednak ciągłe kompromisy, prawda?
    • misterni Re: taka historia - ciekawa jestem waszego zdania 08.03.14, 00:33
      Cóż, serce nie sługa, pan się zakochał. Rozumiem w tej sytuacji rozluźnienie kontaktów z poprzednią panią, z którą zresztą nie udało się mu nawiązać satysfakcjonującej relacji, ale nie rozumiem całkowitego zerwania kontaktów, zwłaszcza że swojego czasu otrzymał od niej sporo wsparcia.
      • nanuk24 Re: taka historia - ciekawa jestem waszego zdania 08.03.14, 01:44
        O, no wlasnie. I jestem tez ciekawa, w jaki sposob to zerwanie kontaktow wygladalo, bo jezeli tak z dnia na dzien pan przestal sie odzywac, nie porozmawial i teraz udaje, ze nie zna, to nieladnie.
      • koronka2012 Re: taka historia - ciekawa jestem waszego zdania 08.03.14, 16:41
        misterni napisała:

        > nie rozumiem całkowitego zerwania kontaktów, zwłaszcza ż
        > e swojego czasu otrzymał od niej sporo wsparcia.

        A ja doskonale rozumiem - w sytuacji, kiedy jedna strona jest nadal zaangażowana emocjonalnie, zwyczajnie trudno utrzymywać ten kontakt, bo dodatkowo rani się ją dając jakąś ułudę relacji.
        • hellulah Re: taka historia - ciekawa jestem waszego zdania 08.03.14, 19:39
          Plus jego sympatia niekoniecznie musiała chcieć, aby pani nr 1 była bardzo blisko. Sensowne.
    • guderianka Re: taka historia - ciekawa jestem waszego zdania 08.03.14, 07:10
      Ale jaka postawa-bo nie bardzo rozumiem ?
      Chodzi Ci o to, że dziadek się zakochał na starość i poczuł drżenie serca bynajmniej nie od arytmii ? Czy że był zmęczony gadaniem przyjaciółki ?
    • dot.netowa Re: taka historia - ciekawa jestem waszego zdania 08.03.14, 07:57
      Myślę, że 'układ' z Panią, która została ostatecznie odrzucona nie spełniał oczekiwań Pana.
      Na pewno nie było to miłe doświadczenie dla Pani, bolesne wręcz no ale nie można oczekiwać od Pana, że będzie kontynuował znajomość, która go nie satysfakcjonuje i w jego mniemaniu nie ma przyszłości. Przykre ale uczciwe sad
      • zuzi.1 Re: taka historia - ciekawa jestem waszego zdania 08.03.14, 15:02
        Starszy pan wie co robi i robi DOBRZE wink już niewiele lat mu do końca zostało, więc powinien korzystac z życia i cieszyc się nim. A cieszyc się można z osobą o podobnych zainteresowaniach i podobnym nastawieniu do zycia, a nie ze schorowaną starszą panią skupioną głównie na sprawach syna. Zdrowy egoizm.
        • bi_scotti Re: taka historia - ciekawa jestem waszego zdania 08.03.14, 15:36
          Good for him smile Nalezy mu pogratulowac, ze wreszcie (!) spotkal kogos, z kim chce mu sie chodzic do teatru, kina, na wycieczki (nawet z pierwsza zona tyle nie chodzil, tak jest w pierwszym poscie, prawda?). Czyli na ostatnie lata zycia trafila mu sie bratnia dusza i moze na dodatek w atrakcyjnym opakowaniu. Tylko pozazdroscic. A przyjaciolka-pocieszycielka przeciez przyjaciolka/dobra znajoma widywana okazjonalnie moze pozostac. Jesli ona sama miala inne plany i marzenia wobec atrakcyjnmego wdowca, to miala wystarczajaco czasu zeby je zwerbalizowac/okazac. Jesli tego nie zrobila, to to jest tak jakby jej problem. Life.
          • minor.revisions Re: taka historia - ciekawa jestem waszego zdania 08.03.14, 23:09
            bi_scotti napisała:

            > A przyjaciolka-pocieszycielka przeciez przyjaciolka/dobra znajoma
            > widywana okazjonalnie moze pozostac.

            taaaak, zwlaszcza, kiedy kontakty z nią zostały zerwane. Masz więcej takich rewelacji?
    • iwles Re: taka historia - ciekawa jestem waszego zdania 08.03.14, 15:55

      mysle, że pani myslala, że pan przyjaciel jest z nią na dobre i na złe, natomiast pan chcialby tylko na dobre.
    • fituq Re: taka historia - ciekawa jestem waszego zdania 08.03.14, 16:29
      Pani współuzależniona od alkoholizmu syna, zamiast iść sama na terapię to truje i truje panu o tym, czego sama zmienić nie może/nie chce. Niewiele jest gorszych relacji niż przyssana do człowieka wieczna trucicielka zawalająca go swoimi/cudzymi problemami. A matki/żony alkoholików to koszmarne frustratki.
      • k1k2 Re: taka historia - ciekawa jestem waszego zdania 08.03.14, 23:11
        tez podobnie mysle. pani to moze byc ten typ ktory w cierpieniu i wspomaganiu sie odnajduje - i najbardziej w tym. a pan ma jeszce ochote na szczescie, wino i spiew. jak u niego kryzys sie skonczyl, moze jakis czas czekal i wspieral liczac ze i u niej W KONCU wyjdzie na prosta, ale jak wyczail ze to bedzie problem forever to poszedl sobie.
    • zofijkamyjka Re: taka historia - ciekawa jestem waszego zdania 08.03.14, 19:24
      wiek bez znaczenia, relacja raczej powierzchowna przynajmniej ze strony pana.
    • hellulah Re: taka historia - ciekawa jestem waszego zdania 08.03.14, 19:38
      Pary oceniamy po pozorach. Nie wiesz na 100%, dlaczego pan przerzucił panią do friend zone i czy w ogóle była poza friend zone kiedykolwiek. To, ile pan czy pani mają lat nie powinno nikogo obchodzić (chyba, że jest podejrzenie demencji, ograniczonych władz umysłowych i np. manipulacji/wykorzystywania pana, w typie czarnej wesołej wdówki drenującej panu portfel). Para czy małżeństwo, każdy związek może i ma prawo się rozpaść. Pytanie, w jakiej otoczce, jak to wyszło (może się rozejść ładniej lub brutalniej). Sam fakt, że pan poznał kogoś, do kogo odczuwa coś za czym warto było pójść, nie musi mieć nic wspólnego z tym, że pani nr 1 męczyła go problemami syna - równie dobrze mogło pójść o seks, czy zainteresowania, czy inną magię/chemię. Sorry, ale mercy f*^---g to chyba nie to, o co chodzi w życiu. Pani nr 1 przeinwestowała, chciała być czymś więcej, a została w friend zone, ostatecznie poza nią (nie dziwię się - na miejscu pani nr 2 byłabym za).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka