No wlasnie czy musi? Pytanie jest do mam dzieci nieprzedszkolnych. Duzo wasze dzieci chorowaly? Tak mnie tknelo wczoraj w piaskownicy - trafilo sie dziecko charczace gruzliczo

pierwszy raz! Czy mamy dzieci nieprzedszkolnych przetrzymuja "chore" (tak tak wiemy ze ten glut do pasa i kaszel to poinfekcyjny) dzieci w domu? Czy moze na placu wiekszy ruch powietrza i mniejsza stycznosc? Mniejsza szansa na zakazenie? Jak myslicie? No i co z takim dzieckiem jak pojdzie do szkoly?