Proszę Was o poradę, z boku na pewno widać więcej za i przeciw.

Mam kuchnię na poddaszu od 7 lat, wyposażona we wszelkie mozliwe potrzebne sprzęty, jedyny minus tak naprawdę to ograniczona przestrzeń przez skosy.
Od jakiegoś czasu mam drugą kuchnię na dole "opcja full", duża, jasna, porządne meble, nowy sprzęt agd...
I jakoś nie ciągnie mnie absolutnie cokolwiek robić w kuchni na dole, wszystko odbywa się na górze...
Fakt, dzieciaki w wieku wczesnoszkolnym i szkolnym, ciągle za czymś grzebią w lodówce, robią sobie kanapki, picie przy okazji niezły bałagan

Pojawiła się szansa sprzedania całego wyposażenia kuchennego z góry, meble, sprzęt, stół- dla małżeństwa na dorobku.
Oznaczałoby to, że zyskałabym dodatkowe pomieszczenie po kuchni na poddaszu, pozbyła się wszystkiego z górnej kuchni i łatwiej byłoby zaaranżować pomieszczenie na nowo, a i żalu nie byłoby, że "kuchnia zgarażowana"
M. twierdzi, że lepiej zostawić ta kuchnię na górze dzieciakom, ale to oznaczałoby, że muszę podłączyć choćby kolejną lodówkę na stałe (oczywiscie mam ją na dole, ale póki co wszystko stoi nie używane).
Co byście zrobiły na moim miejscu?
Na dole z kuchnią mam otwarty salon wszystko po generalnym i gruntownym remoncie, natomiast całe poddasze poddawane jest mocnemu użytkowaniu przez 4 dzieciaków , no i nas :0)
Mam trochę obawy, ze jak zacznę użytkować kuchnię na dole, to dzieciaki zaraz coś "zmalują Na scianach".
Spójrzcie na to fachowym okiem