Dodaj do ulubionych

dziadkowie karający wnuków

28.03.14, 06:55
padło takie stwierdzenie w którymś wątku,ze dziadkowie karają swoje wnuki za konflikty z rodzicami.
faktycznie tak jest?
u mnie np. jest tak,że moi rodzice mieszkają w tym samym bloku co my. od lat sytuacja jest pomiędzy nami napięta a od roku nie utrzymuję kontaktów z ojcem, z matką bardzo pobieżny. konflikt jest mocno zaostrzony, nie widzę możliwości zakończenia go.
no i jest tak,że o ile mama pamięta o wnukach, odwiedza raz na jakiś czas, interesuje się nimi o tyle mój ojciec jest obrażony na mnie, mojego męża i nasze dzieci. zero kontaktów i zainteresowania.po protu przestał być dla nich dziadkiem.
i o ile 16-latek wiele rozumie o tyle 6-latka nie wie dlaczego "dziadek jej nie lubi".
Obserwuj wątek
    • opium74 Re: dziadkowie karający wnuków 28.03.14, 07:45
      Ile razy czytam takie posty tym bardziej doceniam swoją rodzinna "starszyznę" ci najbliżsi tak bardzo zakochani są w swoich wnukach ze chyba żaden konflikt z dziećmi by ich od nich nie odciągnął. Potrafią zawiesić swoją dumę na kołku żeby pojechać do domu nielubianego zięcia czy synowej i spędzić czas z dziećmi.
      Co do Twojej sytuacji..... Ja lubię mieć zawsze jasność. Poszłabym do rodzicow powiedzieć ze mnie jako dorosła mogą mieć w nosie ale moje dzieci to ich wnuki i dobrze by było żeby przestali się zachowywać dziecinnie i ten kontakt utrzymywali bo za rok, dwa kiedy skleroza ich dopadnie o co się tak śmiertelnie obrazili i bedą chcieli jednak kontakty z wnukami odnowić to juz nie będzie możliwe bo dla wnuków bedą po prostu obcymi zgorzknialymi ludźmi.....
    • marychna31 Re: dziadkowie karający wnuków 28.03.14, 08:47

      Ja ci Gretchen niestety nie napiszę, co zrobić z tą sytuacją i jak wytłumaczyć ją dzieciom ale opisze ci historię, która obserwowałam od kilku lat. Na przeciwko mojego domu stoi bliźniak - w jednej części mieszkali rodzice, w drugiej dorosły syn z rodziną. Ojciec to znany lekarz i niestety okropny człowiek. Mój jedyny kontakt z nim był taki, ze zadzwoniłam kiedyś po Policję jak nakryłam go wieczorem biegającego z bronią po naszej ulicy i strzelającego do kotów (pijanego). Mój teść, który kiedyś w tym domu mieszkał opowiadał mi potem o nim, że to sadysta, który całe życie lał swoją żonę i dzieci.

      Dzieci to mili ludzie, nie utrzymują żądnego kontaktu z ojcem, który na rożne sposoby stara im się uprzykrzyć życie - co chwile kogoś na nich nasyła- a to Policje a to nadzór budowlany np, co chwile jakieś sprawy w sądzie.

      Żona jego opowiadała mi, ze on tak nienawidzi dzieci i wnuków, że nie pozwala jej nawet w jego obecności wypowiadać ich imion. Kiedy ona zajmowała się swoją wnuczką (niemowlęciem w wózku) i np na chwile chciała wejść do domu, sprawdzić jak się zupa gotuje, to on jej nie pozwalał nawet tego wózka wprowadzić na podwórko, za furtkę tylko kazał wózek na drodze zostawiać.

      Opowiadała mi też, ze kiedyś nakryła go jak próbował zastrzelić w klatce wystawionego na trawnik króliczka miniaturkę na posesji sąsiadów a tuz obok (na linii strzału) był ogród syna i stał tam wózek z niemowlęciem. I ona krzyczała na niego, ze przecież mógł zastrzelić dziecko to on to skwitował, ze "jeszcze jeden problem by się rozwiązał". Dodam, ze facet był bardzo bogaty i wpływowy i nikogo się nie bał.

      No i jakiś rok temu dostał wylewu (ponoć kolejnego). Bardzo poważnego. Był w szpitalu a że to był stan agonalny to ze szpitala chcieli go przywieźć do domu, pewnie, żeby umarł wśród rodziny. Jako, ze mieszkam na przeciwko to widziałam jak podjeżdżała karetka z której wychodzili lekarze i próbowali sie dodzwonić do jego domu. Karetka stała godzinę, dwie, co chwile jakiś lekarz wychodził i nerwowo telefonował....po czym odjeżdżała z nim z powrotem. Sytuacja się powtarzała przez kilka dni. W końcu któregoś dnia jego żona wyszła i otworzyła. Sanitariusze wnieśli go na noszach do domu. Na drugi dzień usłyszałam od sąsiadów, ze zmarł.
      Spotkałam jego żonę na drugi dzień na drodze. Szła wesoła, uśmiechnięta w kwiecistej sukience. Śmiała się do mnie i cieszyła z pięknej pogody. Potem przez okno obserwowałam jak jej syn z rodziną wyprowadza z garażu mercedesa tego człowieka-pakują się do niego całą rodziną, śmieją, z bagażami jak na piknik...
      NIe wiem czy ktoś był na pogrzebie. Wszyscy odetchnęli- ludzie, zwierzęta...
      I tak sobie pomyślałam- jakie życie taka śmierć.
      Życie wystawia nam rachunek za nasze uczynki.
    • chipsi Re: dziadkowie karający wnuków 28.03.14, 11:59
      Bywa też tak że tacy dziadkowie starają się maskować niechęć do swoich dzieci ( z grzeczności?), za to wnuki już olewają całkowicie.
    • kleo881 Re: dziadkowie karający wnuków 28.03.14, 12:09
      Nie potrafie ogarnac takiej sytuacji.
      Dla mnie karanie wnukow za zle stosunki z wlasnymi dziecmi to skrajny debilzim, ktory bokiem wyjdzie samym dziadkowm, bo potem te karane wnuki beda je mialy w d.... !!!
    • jak_matrioszka Re: dziadkowie karający wnuków 28.03.14, 12:12
      U mnie sie to potwierdza. Moja babcia "uznala" tylko dwoje z osmiorga wnukow, jedynym wyznacznikiem byl fakt ze te wnuki pochodza z pierwszego malzenstwa jej dzieci. Wnuki z konkubinatow i kolejnych malzenstw nigdy babci nie widzialy, a w jej domu panowal stanowczy zakaz wspominania o nich.
    • nangaparbat3 błagam 28.03.14, 12:19
      Czas teraźniejszy
      ja karzę
      ty karzesz
      on/ona/ono karze
      my karzemy
      wy karzecie
      oni/one karzą
      • chipsi Re: błagam 28.03.14, 12:26
        Czyli jak jest poprawnie? Karzący? Bo wymienione formy nijak mają się do tytułu.
        • nangaparbat3 Re: błagam 28.03.14, 12:39
          Karzący.
          w tekscie postu jest "karaja". I w mnostwie postów jest "karają". "Karam". "Kara".
          Pisma Świętego nie czytaja, to sie na fleksje rzuca.
          • gretchen184 Re: błagam 28.03.14, 15:25
            nangaparbat3 napisała:

            >
            > Pisma Świętego nie czytaja, to sie na fleksje rzuca.

            OJP..
            "karają" to forma przestarzała- co nie oznacza,że nieprawidłowa. to raz. a dwa- czy możesz wypowiedzieć się w temacie wątku?
            • kruche_ciacho Re: błagam 28.03.14, 15:33
              przysporzylas niektorych o zgrzyt zebow ta skladnia tytulowa wink
              • gretchen184 Re: błagam 28.03.14, 15:37
                kruche_ciacho napisała:

                > przysporzylas niektorych o zgrzyt zebow ta skladnia tytulowa wink

                trudno. niektórzy wolą czepić się o składnię zamiast odpowiedzieć w temacie.
                • kruche_ciacho Re: błagam 28.03.14, 15:42
                  bo to jak dla niektorych przesuwanie styropianem po szybie
                  okropne uczucie

                  a w temacie: dziadkowie sa od kochania, nie od karania
      • kruche_ciacho karzacy wnuki 28.03.14, 15:32
        czy nie tak powinno byc?

        • angazetka Re: karzacy wnuki 28.03.14, 15:51
          Tak. Forma "karający" aż mnie boli.
    • raczek47 Re: dziadkowie karający wnuków 28.03.14, 16:41
      "dziadkowie karający wnuków"

      Czy naprawdę w dobie przymusowej edukacji, nieograniczonego dostępu do wszelakich poradników,podręczników i słowników nie wstydzicie się robić takich błędów językowych? Zakładam,że autorka ma maturę, więc na miłość boską, czemu nie mówi "dziadkowie karzący wnuki". Nie jest Polką z pochodzenia?
      Normalnie rozbolały mnie zęby , jak zobaczyłam tytuł.Trochę dbałości o język nasz szanowny,drogie panie, tak jak dbacie o czystą bluzkę czy włosy.Inaczej nic z wizerunku inteligentnej, nowoczesnej kobiety.
    • sanciasancia Re: dziadkowie karający wnuków 28.03.14, 16:41
      > padło takie stwierdzenie w którymś wątku,ze dziadkowie karają swoje wnuki za ko
      > nflikty z rodzicami.
      > faktycznie tak jest?
      To pewnie było moje stwierdzenie.
      Tak, moja mama tak miała, że jak się czuła przeze mnie zaniedbana (abstrahując od tego, czy miała ku temu powody), nie przychodziła spotkać się z moją córką, mimo że wcześniej się ze mną umawiała, że odbierze ją ze żłobka.
      Całe szczęście miałam taki zwyczaj, że jak babcia (nie ważne która) nie potwierdziła zamiaru odebrania dziecka tego samego dnia, co miała je odebrać, sama jechałam do żłobka.
      Może nie byłabym na to tak wściekła, gdyby jeszcze potem nie miała pretensji do mnie, że teściowa ma lepszą więź z wnuczką. No, ale teściowej się chcę na tę więź pracować. (W ogóle swego czasu się nasłuchałam od mojej mamy, która jest młodą emerytką z samochodem, która co najmniej trzy razy w tygodniu bywa w moim mieście, że w ogóle się nie staram, żeby córka miała z nią kontakt.)
    • eliszka25 Re: dziadkowie karający wnuków 28.03.14, 16:59
      moja tesciowa miewa takie wyskoki. ostatnio kiedy bylismy u nich w domku letniskowym obrazila sie na mnie i meza za jakies g...no. nawet dobrze nie wiem o co. w kazdym razie obrazila sie smiertelnie i z tej zlosci na nas wyrwala z kontaktu kabel od komputera swojego wnuka, ktory byl wlaczony do kontaktu w jej pokoju. komputer stal na stoliku w korytarzu, zeby najstarszy mogl sobie pograc wieczorem bez przeszkadzania mlodszym w spaniu, bo mieli wspolny pokoj i do gniazdka w pokoju tesciowej bylo najblizej. tesciowa swoj pokoj zamknela na klucz i wyjechala, wiec trzeba bylo troche pokombinowac, zeby podlaczyc komputer na nowo. w sumie niby drobnostka, ale najstarszy jak to zobaczyl, to przyszedl rozzalony i stwierdzil "przeciez ja sie z babcia nie klocilem".

      wytlumaczyc tego nie umiem. rady zadnej tez niestety nie mam. na szczescie u nas tylko tesciowa miewa takie odpaly i tylko czasami. jak jej przejdzie, to znow jest normalnie, ale wnuki juz na tyle duze, ze zaczynaja to zauwazac i zapamietywac. obraca sie to jak najbardziej przeciwko tesciowej, bo jak mowimy o wizycie u tesciow, to chlopaki jada "do dziadka", a jak jedziemy do moich rodzicow, to "do babci i dziadka".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka