k1234561
18.04.14, 07:51
Ponieważ ematki wiedzą wszystko zatem chciałam się Was zapytać jak to jest z tą spowiedzią?
Czy naprawdę trzeba się spowiadać księdzu na ucho?Przecież niejednokrotnie ksiądz ma większe grzechy niż ja,np.gwałt,pedofilia itp.,głośno o tym od jakiegoś czasu i czemu w takim przypadku ja,która mam grzechy z gatunku "najadłam się kiełbasy w piątek" muszę się spowiadać księdzu,który być może zanim zasiadł w tym konfesjonale,obmacywał jakiegoś ministranta tudzież masturbował się oglądając jakieś pedofilskie zdjęcia czy pornosy,albo zwyczajnie ma kobietę na boku i dzieci?
Czy mogę szczerze wyznać grzechy Bogu na mszy (jest taki moment,kiedy wierni mówią: spowiadam się Bogu Wszechmogącemu itd),szczerze za nie żałować,obiecać poprawę,odprawić pokutę i iść do komunii na tej mszy?
W innych krajach katolicy tak się spowiadają,np. w Niemczech,Kanadzie i jakoś nikt tego nie potępia.A u nas?
Wiadomo,że jakby zapytać księdza to każdy by powiedział,że trzeba się spowiadać księdzu na ucho,bo inaczej to komunia jest świętokradztwem.Ale czy naprawdę trzeba się tak spowiadać,czy to tylko wymysł księży i uparcie trwanie w średniowiecznych kanonach,bo bez takiej spowiedzi księża nie mogliby się dowiadywać różnych rzeczy,albo podpytywać.A propos podpytywania sama miałam taką sytuację podczas spowiedzi,kiedy wyznałam już moje skromne grzechy,a ksiądz zapytał czy jestem mężatką ,kiedy potwierdziłam,to zaczął mnie wypytywać o moje życie intymne,a jak,a ile razy,itp.Obrzydliwość.Te pytania w ogóle nie miały związku z grzechami.
Dlatego się pytam i zastanawiam,jak to naprawdę jest.Co Wy o tym sądzicie?