wielkafuria
12.05.14, 19:11
taka sytuacja:
jest chłopak i dziewczyna. bardzo, bardzo się lubią.
dodatkowo chłopak sie podkochuje.
dziewczyna stawia sprawe jasno nic z tego nie bedzie.
kumpluja sie rok.
po roku w pewnych okolicznosciach facetowi odpiernicza i wyznaje wielką miłosc dziewczynie.
dziewczyna stuka się w głowe i nie przyjmuje do wiadomosci bo nie chce psuc przyjazni.
mija tydzień.
chłopak twierdzi ze uczucie narastało rok, dojrzało i wie co czuje i w zwiazku z tym ze dziewczyna jest na "nie" to twierdzi ze musza zerwac znajomosc.
mija kolejny tydzien.
chłopak spotyka inną dziewczynę.
mijają kolejne trzy tygodnie i okazuje się że są razem i afiszuje się ze swoją nową miłością.
chłopak wraca do przyjaciółki i mowi ze chce jej ją przedstawic i deklaruje ze chce sie dalej przyjaznic.
nie wiem co na to nowa dziewczyna.
no kurcze dziwi mnie to, albo sam sobie wkrecil ze kocha przyjaciołkę, albo co? no właśnie. dziwne nie?
czy nie dziwne?