d.o.s.i.a
12.06.14, 17:13
Dzis w UK Sad Najwyzszy (chyba) ma sie wypowiedziec, czy nalezy zrownac otylosc z niepelnosprawnoscia. Sprawe wniosl koles, ktory z powodu tuszy nie potrafil zawiazac sznurowadla, no i postanowil domagac sie stwierdzenia swojej niepelnosprawnosci i ulatwien w pracy z tego powodu (specjalne windy, miejsce do parkowania itp.)
W pierwszym odruchu pomyslalam, ze swiat zwariowal, ale nawet w tak poprawnym politycznie UK w dzisiejszym porannym programie BBC wypowiadajaca sie lekarka nie kryla niezadowolenia. Stwierdzila, ze pomysl jest poroniony, bo nie wolno zrownywac niepelnosprawnych np. chorych na stwardnienie rozsiane z kims kto wlasnorecznie sie utuczul, ze to az sie nie godzi. Ze idiotyzm tej sytuacji bedzie oznaczal np. ze otyly dostanie miejsce parkingowe pod biurem zamiast na koncu parkingu i w rezultacie bedzie sie ruszal jeszcze mniej.
Odetchnelam z ulga, ze zdrowy rozsadek jednak wygrywa ponad polityczna poprawnoscia.
A Wy co sadzicie? Czy otylosc to niepelnosprawnosc? Powinny byc ulatwienia?