Dodaj do ulubionych

Granice...

17.06.14, 18:38
Powiedzcie drogie emamy gdzie u Was są granice pomocy drugiej osobie???Piszę to w związku z sytuacją mojego znajomego-kolegi-przyjaciela...Pan czterdziestoletni,niestety kiedyś z bogatego domu...Piszę niestety bo rodzina i właśnie pieniądze zrobiły mu krzywdę.Firma rodziców,kiedyś świetnie prosperująca,splajtowała.Matka zmarła na raka,ojciec niestety w nałogu alkoholowym...Syn do tej pory mający tak naprawdę wszystko na wyciągnięcie ręki,nie potrafił tego wykorzystać...Jest jeszcze siostra ale ona wyszła za mąż i uważa że to mąż ma ją utrzymywać...No i ja -znajoma,która stara się pomóc,podpowiada,podnosi na duchu...Ale ja mam też już dosyć...Bo ile można???Sama mam swoje problemy,które muszę rozwiązywać....Ale są też wyrzuty sumienia...bo jak to rozwiązać-zostawić samego sobie,nie odbierać telefonów czy w kilku krótkich,żołnierskich słowach powiedzieć co myślę...Poradzcie co począć...bo sama czasami już też nie wyrabiam...
Obserwuj wątek
    • aqua48 Re: Granice... 17.06.14, 18:51
      No, ale o co chodzi, czego ten znajomy od Ciebie oczekuje? Możliwości wyżalenia się telefonicznie? Wsparcia pieniężnego? Podsunięcia adresów organizacji pomocowych, czy co?
      Dorosły jest i musi sam wziąć odpowiedzialność za własne życie, a ojcu jeśli ten nie chce sie uwolnić z nałogu nie pomoże, tylko się współuzależni..
      A może już jest współuzależniony?
    • echtom Re: Granice... 17.06.14, 18:53
      Witaj w klubie. U mnie też marnie z tymi granicami. Zamiast od początku podejść do sprawy asertywnie, stracę pewnie w końcu cierpliwość i zakończę wszystko wielkim wybuchem. Ale co mam zrobić z kobietą, która uczepiła się jakiegoś beznadziejnego d.pka, bo nie ma żadnej rodziny, a potwornie boi się samotności?
    • woman_in_love uratuj go, znaczy wyjdź za niego i utrzymuj go 17.06.14, 19:22

      • nelamela Re: uratuj go, znaczy wyjdź za niego i utrzymuj g 17.06.14, 19:42
        Woman...dont worry...nie zamierzam wychodzić ani tym bardziej go utrzymywać...
        Czego oczekuje?Non stop odzywają się jakieś demony z przeszłości-długi,brak kasy...Siostrzyczka skutecznie się odcieła,założyła swoją rodzinę,jej mąż ma na nią zasuwać bo ją-nic nie interesuje...A on jakiś taki nie ogarnięty jest...Staram się pomagać mu,podsuwać rozwiązania,czasem pożyczam pieniądze....ale cholera powoli mam dosyć bo ile można...Tak jak powiedziałam mam swoje problemy a tu ciągle jest on...Albo chce porozmawiać,albo poradzić...No i co mam z tym zrobić...Wiem,wiem nie można być Matką Teresą...ale też chyba nie potrafię tak po prostu się odciąć...
        • kawka74 Re: uratuj go, znaczy wyjdź za niego i utrzymuj g 17.06.14, 19:52
          >Siostrzyczka skutecznie się odcieła,założyła swoją rodzinę

          Jedna rozsądna. Chyba nie oczekujesz od niej, że się przyklei na powrót i zacznie harować na brata?

          Stara
          > m się pomagać mu,podsuwać rozwiązania,czasem pożyczam pieniądze...

          Więc nie dziw się, że się uczepił. Ma telefon zaufania, ma bank i psychologa w jednym, kto by z tego rezygnował?

          Tak jak powiedziałam mam swoje problemy a tu ci
          > ągle jest on...Albo chce porozmawiać,albo poradzić..

          Może zacznij stawiać warunki?
    • zona_mi Twoje granice są 17.06.14, 22:43
      dokładnie tam, gdzie sama je ustawisz.
      To lakoniczne, ale po przemyśleniu pewnie przyznasz mi rację.
    • klamkas Re: Granice... 17.06.14, 23:27
      Po pierwsze - przemyśl sobie, czy to znajomy/kolega czy przyjaciel - różnica w stopniu pomocy powinna być duża. I czy twoje odczucia odnośnie tej znajomości są wzajemne. Po drugie - postaw warunki: pożyczę ci pieniądze, ale.../chętnie z tobą porozmawiam za kilka dni jeśli.... itp. itd. A potem konsekwentnie odmawiaj: jeśli nie oddał/nie wydał zgodnie z planem, to odmów. Jeśli poprosi o radę jak wybrnąć z sytuacji, w którą radził się wcześniej - odmów. Itp.
    • goodnightmoon Re: Granice... 17.06.14, 23:47
      Ja jestem z tych, co uważają, że zawsze warto pomóc innemu człowiekowi - czy to zwyczajnie wysłuchać, czy coś mądrego doradzić, czy nakarmić lub pieniądze pożyczyć. Dobro powraca, poza tym każdy może kiedyś potrzebować pomocy.

      Co do tej konkretnej sytuacji, zależy w jakich jesteście stosunkach oraz czy ten pan "daje" coś w zamian, czy tylko wykorzystuje Twoje dobre serce. Zawsze też można (żartobliwie lub nie) powiedzieć coś w stylu: "No to teraz Ty zacznij rozwiązywać moje problemy".
      • bi_scotti Re: Granice... 17.06.14, 23:56
        Nie potrafie wyznaczac granic. Jestem typowym pleaser i zawsze sie bede starac pomoc nawet ze szkoda dla siebie. Dzieki bogom albo innym mocom mam meza stojacego twardo na ziemi, ktoremu zdarzalo/zdarza sie interweniowac/ingerowac przywracajac wlasciwe proporcje moim kontaktom z pewnymi ludzmi-jamochlonami.
      • echtom Re: Granice... 18.06.14, 07:56
        > Ja jestem z tych, co uważają, że zawsze warto pomóc innemu człowiekowi

        Ja też, tylko czasem niestety wchodzi się w pasożytnicze układy. Najgorzej z tymi "radami" dla osoby, która i tak się do nich nie zastosuje, tylko w kółko będzie międlić o tym samym uncertain
        • echtom PS. 18.06.14, 07:59
          Aha, i z czasem pojawia się zasadna wątpliwość, czy dźwiganie na plecach drugiego człowieka i utrzymywanie go w niezaradności rzeczywiście jest "dobrem".
          • goodnightmoon Re: PS. 18.06.14, 23:08
            Dlatego tez napisalam, ze warto przeanalizowac relacje i zastanowic sie, czy obu stronom przynosi jakies korzysci.
            Fakt, czasem mozna sie wkopac w uklad pasozytniczy, ale mozna tez zycie komus uratowac.
    • cosmetic.wipes Re: Granice... 18.06.14, 08:04
      Bardzo łatwo sobie ustalić granice, kiedy ustali sie ZE SOBĄ co jest jeszcze pomocą, a co już wykorzystywaniem.
      A ustalić to tez jest łatwo - jeśli dobrze się czujesz robiąc coś dla kogoś, to jest to pomoc, jeśli czujesz ciężar i niesmak - masz pasożyta.

      Wniosek: masz pasożyta.
      • echtom Re: Granice... 18.06.14, 09:02
        Ustalić łatwo, gorzej się ich trzymać smile Bo pojawia się poczucie winy, mimo wszystko współczucie dla pasożyta, czasem jeszcze obawa "a jeśli sobie coś zrobi?". Inaczej to byłoby bardzo proste.
        • pade Re: Granice... 18.06.14, 09:06
          Może warto sobie uświadomić, że wzmacnia się w ten sposób w drugim człowieku bezradność? Że to juz nie jest pomoc, a szkodzenie? I że nie jest się odpowiedzialnym za innych tylko za siebie? A jesli się sądzi, że jest się odpowiedzialnym za innych, to warto się temu przyjrzeć i ustalić dlaczego.
        • cosmetic.wipes Re: Granice... 18.06.14, 09:11
          > Ustalić łatwo, gorzej się ich trzymać smile

          Trochę praktyki i da radę. Z dwojga złego - odczuwanie ciężaru i wyrzut sumienia, wolałabym to drugie. Samopoczucie i tak nieciekawe, a przynajmniej straty materialne i czasowe mniejsze.
        • bi_scotti Re: Granice... 18.06.14, 13:53
          echtom napisała:

          > Ustalić łatwo, gorzej się ich trzymać smile Bo pojawia się poczucie winy, mimo wsz
          > ystko współczucie dla pasożyta, czasem jeszcze obawa "a jeśli sobie coś zrobi?"

          No i trzeba sobie uczciwe powiedziec, ze fajnie jest byc tym, ktory pomaga. To bardzo przyjemenie glaszcze i dopieszcza ego, nie da sie ukryc wink To poczucie, ze ja "moge", ze na mnie mozna polegac, ze ja wespre i bede available gdy ktos potrzebuje. To nie jest tak, ze zacieramy te granice wylacznie dla dobra osoby, ktorej pomagamy - sporo tez mamy z tego dla siebie tylko o tym sie nie mowi wink Sza smile
          • echtom Re: Granice... 18.06.14, 17:00
            > fajnie jest byc tym, ktory pomaga

            Zgadzam się, tylko że my właśnie dyskutujemy o tym momencie, w którym pomaganie przestaje dopieszczać ego, a staje się wyłącznie ciężarem.
    • jdylag75 Re: Granice... 18.06.14, 09:23
      A facet chce żebyś mu pomagała czy może to Twoja prywatna inicjatywa?
      Zazwyczaj staram się ustalić czego ktoś ode mnie oczekuje, już prawie przestałam "pomagać" na czuja.
      Niektórzy ludzie uwielbiają się użalać i wykorzystywać innych do wypłakiwania się, jednocześnie nic nie robiąc żeby poprawić swoje życie, z perspektywy widać że lubią to swoje życie i te huśtawki i nic nie chcą zmieniać. Ludzie uwielbiają być nieodpowiedzialni i uważać że nie mają żadnej mocy sprawczej i że za ich niepowodzenia są odpowiedzialni rodzice, dowolnie, nadopiekuńczy czy toksyczni.
      • nelamela Re: Granice... 18.06.14, 20:47
        Nhn..to nie jest tak że wychodzę przed szereg...Pomagam wielu ludziom i robię to bezinteresownie...Ale coraz częściej widzę że ludzie po prostu pasożytują na dobroci drugiej osoby...Przykład z dnia dziesiejszego:po dziewięciu godzinach pracy,z bólem głowy wracam do domu...Po drodzę widzę fajne,tanie truskawki.Zmiksuję i zamrożę-na zimę będą jak znalazł.I gdy robię te truskawki,wpada sąsiadka-kobieta w moim wieku z trójeczką dzieci,nigdy nie pokalana pracą.Że też chce Ci się robić....jej słowa doprowadzają mnie do szału.Często pożycza kasę ode mnie właśnie zimą,bo mąż na budowie wtedy za dużo nie zarabia...I tak naprawdę to ona powinna robić przetwory dla dzieci-bo to przecież wychodzi i zdrowiej no i taniej...No i zastanawiam się czy ja jakas mało asertywna jestem,czy co???Że nie potrafię być egoistką i myśleć tylko o sobie...???
        • koronka2012 Re: Granice... 18.06.14, 21:39
          > No i zastanawiam się czy ja jakas mało asertywna jestem,czy co???Że nie
          > potrafię być egoistką i myśleć tylko o sobie...???

          Ty nie jesteś MAŁO asertywna. Ty W OGÓLE nie jesteś asertywna.

          Przeczytaj co napisałaś:

          > Przykład z dnia dziesiejszego:po dziewięciu godzinach p
          > racy,z bólem głowy wracam do domu... [...] I gdy robię te truskawki,wpada sąsiadka-
          > kobieta w moim wieku z trójeczką dzieci,

          Po co zapraszasz sąsiadkę do środka, zamiast na progu powiedzieć że jesteś zmęczona i że zadzwonisz, to się umówicie? nie pojmuję jak można do tego stopnia nie szanować siebie?
        • jdylag75 Re: Granice... 18.06.14, 21:57
          Ale nie odpowiedziałaś czy pomagasz temu koledze z własnej inicjatywy czy on się do Ciebie po pomoc zwraca?
          I gdy robię te truskawki,wpada sąsiadka-
          > kobieta w moim wieku z trójeczką dzieci,nigdy nie pokalana pracą.Że też chce Ci
          > się robić....jej słowa doprowadzają mnie do szału.
          ale jaki to ma związek z pomaganiem?
          Sąsiadce się nie chce, Tobie się chce - super dla Ciebie.
          Weź Ty wreszcie szczerze sobie powiedz: robię coś bo JA chcę, pomagam bo JA tego potrzebuję. Jeśli jednak robisz różne rzeczy wbrew sobie to przestań. Jeśli pomagasz z własnej inicjatywy to nie miej do ludzi pretensji że korzystają.
          Jeśli chcesz nauczyć kolegę samodzielnego życia sama świadomie żyj.
          Uwierz, jak zaczniesz być uczciwa względem siebie, to będziesz mniej zmęczona ponieważ każdą rzecz zrobiłaś dlatego ze tak zdecydowałaś.
          Oczywiście takie podejście niestety nie daje miłego uczucia zbawiania się dla świata, ale imho jest uczciwe.
    • foringee Re: Granice... 18.06.14, 23:06
      Idź na terapię, wylecz się z współuzależnienia.

      Jesteś frajerką bo to lubisz, wychowujesz i przyciągasz do siebie pasożytów bo to lubisz, nie szanujesz swojego czasu ani swojej pracy ani siebie samej - bo to lubisz .
      Z jednej strony to zwykła pycha "oto JA JESTEM DOBRA/LEPSZA bo "pomagam"(czy aby na pewno to pomoc? czy wspieranie tkwienia w patologi?) ,
      z drugiej strony jesteś zwyczajnie zakłamana - nie powiesz sąsiadce "a czemu leniwa babo przetworów nie robisz jak ja tylko po cudzą kasę rękę wyciągasz?" tylko przyjmujesz ją w domu i uśmiechasz się udając że wszystko jest ok,
      z trzeciej strony masz zwyczajnie nierozwiązane problemy emocjonalne z samą sobą -więc taka osoba nie pomaga, ale tworzy więzi pasożytnicze.
      Zajmujesz się innymi BO NIE CHCESZ zająć się sobą.
      Zajmujesz się innymi ŻEBY NIE ZAJĄĆ SIĘ SOBĄ.
      I to nie ONI są winni temu, że TY NIE MASZ GRANIC.
      Przestań uciekać od samej siebie, od odpowiedzialności za swoje życie, przestań być takim lelum-polelum bez kręgosłupa, któremu byle kto może brudy w domu wylewać i iść zadowolony dalej.
      Poproś kilka razy tę sąsiadkę i tego facety Ty o pożyczkę. Zacznij ich prosic o pomoc, o zrobienie zakupów, o podwiezienie, o umycie okien bo ty jesteś zmęczona/chora.
      Zobaczysz jak chętnie się rzucą do pomocy Tobie...
      • foringee Re: Granice... 18.06.14, 23:08
        A koledze daj namiary na Ośrodek Interwencji Kryzysowej i pokaż w którym to kierunku. I tyle.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka