Dodaj do ulubionych

Wypadki w domu..

16.07.14, 21:07
Słabo mi, dzisiaj moja 5-letnia córka stojąc kilka centymetrów ode mnie spadła ze schodów (takich bardzo krętych). Dzieci to są jednak z gumy, ja zawału prawie dostałam, a dziecię kilka zadrapań tylko, a wyglądało fatalnie. Nigdy więcej na te schody nie puszczę wink
Obserwuj wątek
    • 3-mamuska Re: Wypadki w domu.. 16.07.14, 21:31
      Moj melody tak spadł ze zwykłych schodów. Nóżki rączki nóżki rączki , bylan pewna ze cos sobie zrobil.
      A jednak nic mu nie było, za to jego siostra dobre kilka miesięcy bała sie zejść za schodów.
      • czarna_kita Re: Wypadki w domu.. 16.07.14, 21:36
        Mój syn mając 2 latka wdrapał się na szafkę i zlądował prosto na twarz. Krew się lała, dawaj do szpitala pewnikiem nos złamany... Nic mu nie było.
        Lekarz mi wtedy powiedział ze dzieciom tak zaraz nic się nie stanie, no chyba że chce się im zrobić krzywdę...
        • goodnightmoon Re: Wypadki w domu.. 16.07.14, 21:59
          czarna_kita napisał(a):
          > Lekarz mi wtedy powiedział ze dzieciom tak zaraz nic się nie stanie, no chyba że chce się im zrobić krzywdę...

          Serio? Niech to powie jednej parze, których 8-miesięczna córka spadła z kanapy i nie dało się uratować sad
          • niutaki goodnightmoon 16.07.14, 23:02
            Jak to nie dalo sie uratowac? To jak to dziecko z tej kanapy spadlo, z jakiej wysokosci? Straszne to...
          • heca7 Re: Wypadki w domu.. 16.07.14, 23:03
            Znajoma mojej matki miała taki przypadek w rodzinie. 4-latek skakał po kanapie, noga mu się obsunęła. Uderzył głową o ławę , uszkodził kręgosłup. Odratowali go tyle, że przestał rosnąć i do końca życia był upośledzony psychicznie. Żył 14 lat.
            • aneta-skarpeta Re: Wypadki w domu.. 17.07.14, 06:29
              mojej kuzynki syn- 2 lata- spadł z kręconych, drewnianych schodów- niezbyt wysoko- złamany nos
    • zuwka Re: Wypadki w domu.. 16.07.14, 21:41
      moja dwuletnia oniegdaj córka wstała znienacka kiedy siedziała obok mnie kanapie, podskoczyła, odbiła się i wyleciała poza nią. Zahaczając po drodze o kaloryfer głową i lądując na podłodze. Zawał mój był blisko. U dziecka był guz na czole
    • dziennik-niecodziennik Re: Wypadki w domu.. 16.07.14, 21:41
      syn kuzynki spadł z krzesła przy stole i złamał sobie obojczyk. tuż przy krzesle stała babcia, nie zdążyła złapać.
      taki lajf smile
    • miamara Re: Wypadki w domu.. 16.07.14, 22:04
      Moja starsza spadła ze schodów uderzając głową w kafelkową posadzkę, oczywiscie szpital i rtg, kiedy indziej złamała rękę potykając się o próg domu smile
    • aankaa Re: Wypadki w domu.. 16.07.14, 22:09
      "płukałam" niemowlę pod kranem, nieborak wyślizgnął się i łupnął do (pustej) wanny
    • rosapulchra-0 Re: Wypadki w domu.. 16.07.14, 22:14
      Średnia skoczyła sobie radośnie z piętrowego łóżka prosto na twarz. Skończyło się na siniakach na buzi.
      Najmłodsza złamała nogę na trampolinie.
      Ja sama trzykrotnie spadłam ze schodów, za pierwszym razem jakieś dwa lata temu, miałam niezłą śliwę na pół twarzy, drugi raz odkurzałam schody i kabel mi się zawinął wokół nogi, więc runęłam razem z odkurzaczem, noga spuchła jak balon, twarz była obrapana, trzeci, ostatni (mam nadzieję, że naprawdę ostatni raz suspicious) raz jest niewytłumaczalny. Wchodziłam po schodach trzymając kubek z gorącą zupą.Gdy wchodziłam na ostatni schodek, to nagle, nie wiadomo z jakich przyczyn, bo zupełnie nie pamiętam tego zdarzenia, sturlałam się ze schodów obijając sobie głowę, twarz i nogę. Skończyło się na kilkugodzinnym pobycie w szpitalu, szyciu łuku brwiowego, rany na czole i pod okiem. Siniaki mam jeszcze do dziś - taki lajf wink
      Wcześniej pisałam, koleżanka robiła sobie herbatę, nalała wrzątku i gdy odstawiała czajnik na swoje miejsce, do kuchni wpadł jej roczniak (był w pokoju z ojcem) i ściągnął na siebie ten wrzątek - poparzenie 3 stopnia i przeszczep skóry.
    • kkalipso Re: Wypadki w domu.. 16.07.14, 22:29
      Ja kiedyś (córa miała ponad 3 latka) zagadałam się z koleżanką przez tel. Z nudów zaczęła się bawić komodą otworzyła wszystkie szuflady i wiadomo komoda runęła na nią na szczęście ona zdążyła odskoczyć a komoda zatrzymała się na łóżku. Matko serce mi zamarło co przeżyłam to moje. Jak ją zobaczyłam całą i zdrową to nie mogłam uwierzyć że nic jej się nie stało.
      • thaures Re: Wypadki w domu.. 16.07.14, 22:49
        Mój syn zrobił to samo. Firmowe meble, nie mogłam uwierzyć ze przeważyły. Mój nie zdążył odskoczyć, ale nic się nie stało.
        • gaga-sie Re: Wypadki w domu.. 16.07.14, 23:31
          Daj spokój, mam dębowe komody z szufladami. Jak syn zaczął chodzić, kazałam je przykręcić do ścian ( wyobraźnia podpowiadała mi, jak włazi do szuflad). Oczywiście próbował. Wszystkie szafki/słupki też są przykręcone. Ale nie da się chronić dziecka w 100%. Kiedyś biegł i upadł-wylądował czołem na narożniku ściany. Nigdy wcześniej nie widziałam takiego wystającego guza. Innym razem ( już starszy), potknął się upadł tuż przed rozżarzonym ogniskiem, na moich oczach.
          • kkalipso Re: Wypadki w domu.. 16.07.14, 23:38
            Moja od małego jest bardzo uważna ostrożna nigdy nie miałam z nią tego typu problemów że lata skacze robi na złość rzeczy zabronione. Ot nudziło jej się to wyłącznie moja wina że nie dopatrzyłam a miałam taki przypadek w rodzinie bo córka siostry obecnie 16 zrobiła to samo zbiła przy tym drogaśną lampę. Też na szczęście nic jej się nie stało ale komodę nazajutrz wynieśli do piwnicytongue_out
            • gaga-sie Re: Wypadki w domu.. 17.07.14, 00:01
              Ja znam przypadek,że taka komoda zabiła dziecko, więc wyczulona byłam.
    • eliszka25 Re: Wypadki w domu.. 16.07.14, 22:37
      w naszym korytarzu stoi laweczka, na ktorej czesto sortuje pranie, bo naprzeciwko stoi wielka szafa, w ktorej mamy wszystkie ciuchy. moj starszy, cos ponad rok wtedy mial, uparcie wlazil mi na te laweczke, kiedy ukladalam wyprane ciuchy w szafie. kilka razy go sciagnelam, ale potem pomyslalam sobie, ze jak bede sie z nim tak szarpac, to predzej czy pozniej mi zleci. zlecial predzej, walac potylica w podloge. poplakal chwile i poszedl, ale kiedy pare minut pozniej znalazlam go lezacego plackiem na podlodze w pokoju, zapakowalam w samochod i pojechalam do szpitala. nic mu nie bylo.

      mlodszy juz 2 razy probowal wybic sobie zeby, na szczescie poki co bezskutecznie. za pierwszym razem mial cos z 1,5 roku. zbieralismy wspolnie drewniane klocki do skrzynki. zbieralam glownie ja, a on co wrzucil klocek, to probowal usiasc mi na kolana, bo ja sobie kleknelam na podlodze. raz usiadl z takim impetem, ze odbil sie od moich kolan i trafil jedynkami prosto w duzy klocek lezacy na podlodze. polala sie krew, pojechalam do lekarza, na szczescie nic sie nie stalo, zeby rosna dalej. kolejnym razem podskoczyl sobie radosnie podczas mycia zebow i strzelil jedynkami w zlew. na szczescie tez zebow nie stracil. mam nadzieje, ze nie bedzie trzecieg razu zgodnie z powiedzeniem "do trzech razy sztuka".
    • jematkajakichmalo Re: Wypadki w domu.. 16.07.14, 22:39
      Corka potknela sie o dywan, walnela o kaloryfer i rozciela glowe.
      Innym razem wdrapywala sie na brzeg lozeczka i skakala w kierunku szafy, zeby sie na niej pobujac... raz nie doskoczyla i zjechala w dol zahaczajac glowa o to lozeczko i rozciela sie na twarzy niecaly cm kolo oka...
    • tryggia Re: Wypadki w domu.. 16.07.14, 23:03
      Nie ma co się rozpisywać. Starszy był w swoim bardzo młodym życiu szyty już 4 razy.
    • zurekgirl Re: Wypadki w domu.. 16.07.14, 23:18
      Moja corka jako niespelna trzylatka wypadla przez barierke schodow, bo gonila jakis breloczek, z wysokosci pierwszego pietra na najnizszy stopien na parterze. Stalam przy tych schodach na dole, nie zdazylam jej zlapac, plasknela tak, ze myslalam, ze po niej. W zyciu sie tak nie balam, tak nie krzyczalam, tak mi serce walilo, ze bylam bliska zgonu. Nie moglam oddychac, zachowalam sie nieracjonalnie, zgarnelam dziecko z tych schodow i przytulalam bardzo mocno. Ulzylo mi, jak sie zaczela drzec. Wyla pare minut, miala dwa mega siniaki na nogach i jeden na reku, poza tym cala zdrowa. Ja chodzilam nieprzytomna przez tydzien. Nikomu nie zycze.
      Drugi wypadek zdazyl sie ze dwa miesiace pozniej, dziecko skakalo sobie uroczo przy kanapie z metalowym podlokietnikiem. Nagle postanowila poudawac metalowca i zakrecic czupryna. Wyrznela w podlokietnik tym wglebieniem miedzy czolem a nosem, rowno miedzy oczami. Wglebienie przestalo istniec, spuchlo czolo, nos i oczy, na tate sie dziwnie patrzyli jak ja do lekarza zabral. Poza zasinieniem cala zdrowa.
      Jednak nic nie przebije syna kolezanki, ktory skaczac z parapetu przegryzl sobie jezyk do tego stopnia, ze lekarze dawali 20% szans, ze jezyk bedzie dzialal. Zszyli i na szczescie wszystko ok.
      • 3-mamuska Re: Wypadki w domu.. 17.07.14, 01:51
        Moj strszy w wieku cos około 2.5 r miał biegł za piłka i uderzył w kant ściany.
        Zalany krwią kurtka zimowa bluza podkoszulek , pan na pogotowiu nachwalić sie nie mogl bo młody nawet nie wydał żadnego dźwięku gdy mu czyścili ranę, dzieki boku potem tylko klej dali.

        Gdy nia 15 lat to wchodząc do łazienki poslizgnal sie na mokrej podłodze, młodsze nachlapaly, uderzył łokciem w szybę taka do pól wanny, i szyba rosypalo sie drobny mak, raniąc mu ręce .
        Poszedł do szkoły i nakłamał ze "robił" zmywarkę podknąć sie i szklanka sie pociął, tyle ze po szklance miałby 1-2 duze cięcie.
        Widziałam jego ręce jak machnął bo nie zdarzył zamknąć znaczona drzwi łazienki i pofrunął.

        Po kilku dniach dostaliśmy list ze szkoły ,po polsku i angielsku ze myślą ze syn nam sie ciał żyletką.
        Maz od razy zadzwonił i wyjaśnił sprawęsmile

        Chyba tylko corka nie miała żadnego wypadku (albo teraz nie jedtem w stanie sobie przypomnieć)
        A nie spadła z hamaka, poszłam z młodszym na zakupy, zostali 16 i 11 latek w domu na 40 minut.
        W domu my hamak ( a raczej mieliśmy do terapi sensorycznej dla najmłodszego) i corka sie na nim chusta , tyle razy co jej mówiliśmy zeby tego nie robia.

        No i dzwoni do mnie syn , ze młoda spadła razem z hamakiem i nie moze ruszać nogami i rekami. Zawał na miejscu , dobrze ze juz byłam na naszej malutkiej ulicy.
        Wpadam do domu, a brat pizbueral ja z podłogi ułożył na kanapie pytam ruszysz rekami i nogami, no teraz juz tak. Ale gdy spadlam tak mnie bolało ze nie mogłam.

        -----------------
        Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
        • melancho_lia Re: Wypadki w domu.. 17.07.14, 07:17
          Strasznie nieskładnie piszesz...
    • melancho_lia Re: Wypadki w domu.. 17.07.14, 07:21
      Mój starszak jak miał z 1,5 roku to schylił się z impetem po zabawkę i uderzył twarzą o półkę przy której stał- rozwalił sobie wędzidełko górnej wargi (krew się lała strasznie).
      Młodsza spadła z drabinki na placu zabaw, starszak próbował ją łapać ale i tak uderzyła twarzą w drewniany podest (efekt- ułamana czwórka).

      Starszak ściągnął na siebie herbatę (na szczęście zdążyła już przestygnąć lekko), ktorą mój inteligentny teść zostawił na krawędzi stołu.

      Ja parę razy spadłam jako dziecko ze schodów, parę razy z drzewa na płasko z wys. paru metrów. Kiedyś przeleciałam w powietrzu na sankach nad ulicą (górka się skończyła) i wylądowałam w polu po drugiej stronie (miałam to szczęście, ze akurat ta działka ogrodzona nie była, bo po jednej i po drugiej stronie były mury...). Rodzice nawet mnie do lekarza nie zabrali mimo, że bolało mnie absolutnie wszystko.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka