na wstepie zaznacze ze sytuacja nie dotyczy mnie.
W skrócie.
Dziewczyne znam wirtualnie, 2 lata temu poruszylo mnie pewne zdarzenie. jej wtedy 2 letni synek wypadl z 3 pietra.Po dlugiej walce o zycie wrocil jako tako do zdrowia ale wtedy zaczely sie schody...
Dziewczyna 22 letnia samotna matka (ojciec dziecka nie placi nawet alimentów)Zaradna jak na swój wiek i sytuacje w ktorej sie znalazla, mysle ze nie glupia. Nie pracuje, w dniu kiedy byla I dzien w pracy jej dziecko wypadlo z okna. Utrzymuje sie z pomocy rodziców ( tata najnizsza emerytura mama do niedawna bezrobotna , nie wiem czy teraz ma jakis dochód.Alimentów ZERO bo ojciec wciaz sie miga

dziewczyna jak tylko mogla rehabilitowala i rehabilituje dziecko SAMA w domu czasami jezdzi gdzies na platne zajecia. W ostatnich mies. nowa doiagnoza bardzo realna - autyzm. Musi sie nim opiekowac 24/h. W Poradni psych pedagog wypieli sie na nia i powiedzieli ze bez diagnozy ( jest zapisana na 2015r(!) nie pomoga ( absurd bo przeciez tam diagnozuja i prowadza zajecia dla wszystkich dzieci nawet bez skierowan)logopeda z PPP powiedzial "prosze porzyjsc kiedy okielzna pani tego diabla" ( o dziecku z problemami psycholog. na tle autyzmu)

zarowa pomoc z MOPSU bo rodzice maja dochód, nawet sedzina nie jest w stanie wczuc sie w polozenie tej matki podczas rozprawy. Dziewczyna rehabilituje dziecko SAMA jak moze czesto na podstawie wskazówek z netu czy mailowo ktos zyczliwy daje jej rady i plan cwiczen (!).
Dziewczyna ma zamiar zaczac pisac do redakcji gazet z blaganiem o pomoc, widze ze ona juz nie ma sily i wszystko ja przerasta zwlaszcza ze nie ma w nikim oparcia, kocha synka nad zycie, robi co moze ale nie jest wykwalifikowanym specjalista od autyzmu

Moze ktos wie gdzie uderzyc z APELEM o pomoc bo ona wyczerpala chyba wszyskie mozliwoisci mozliwosci....