Dodaj do ulubionych

wywoływany poród

29.08.04, 16:09
ktora z was miał wywoływany poród i jak go wspominacie
Obserwuj wątek
    • burza4 Re: wywoływany poród 29.08.04, 16:21
      szybko minął - 4 godzinki i po wszystkim, skurcze ponić są intensywniejsze (ale
      skąd mam wiedzieć jakby było w naturze?)
    • mama.mai.ur.04.2004 Re: wywoływany poród 29.08.04, 16:31
      Mi przy pierwszym dziecku /2 tyg. przed term. por./ odeszly w domu wody a nie
      mialam skurczy. Dostalam kroplowke z oksytocyny i po 4 godz. urodzilam.
      Przy drugim dziecku /tydzien po term./ dostalam kroplowke jw na wywolanie
      skurczy i juz po 1,5 godz. urodzilam.
    • mama.mai.ur.04.2004 Re: wywoływany poród 29.08.04, 16:34
      Aha wrazenia...
      Przy pierwszym porodzie skurcze byly bardzo bolesne.
      Przy drugim duzo mniej.
      Nie bralam zadnych znieczulen.
    • fiszerowa Re: wywoływany poród 29.08.04, 16:38
      Bardzo zle...
      9 godzin meczarni, caly czas kroplowka z oksytocyny, masaz szyjki na skorczu a
      postepy znikome.
      Moze moj przyklad nie jest najlepszy, bo ja cala ciaze bylam na lekach
      przeciwsokorczwych, i jak to moja polozna stwierdzila: "macica byla jak gabka
      nasiaknieta" i nie chciala wspolpracowac.
      W efekcie po 9 godzinach zrobiono cesarke. Bylam bardzo oslabiona i wstanie z
      lozka zajelo mi 3 dni...
      A dziecka i tak bym nie urodzila normalnie bo mialam niewspolmiernosc.
      • soprana Re: wywoływany poród 01.09.04, 15:21
        fiszerowa napisała:

        > > A dziecka i tak bym nie urodzila normalnie bo mialam niewspolmiernosc.

        Dziwi mnie ze nie sprawdzili tego przed porodem - miałabys cesarke od razu
        przed porodem. Nie prosilas o to badanie??
    • mamaestery Re: wywoływany poród 29.08.04, 17:10
      ja mialam wywolywany ale z tak glupiej przyczyny ze az wstyd o tym pisac:
      ((dziwie sie ze wtedy nie zareagowalam ale bardzo ufalam swojemu lekarzowi a
      on stwierdzil ze dziecko jest juz gotowe i wywolal mi porod 28 czerwca kiedy
      termin byl na 7 lipca a powod?..lekarz wybieral sie na urlop.....szkoda slow
      porod byl chyba "klasyczny" zaczal sie o 16 z minutami skonczyl o 5.30 dnia
      nastepnego,nie bylo rozwarcia odpowiedniego dlugo sie meczylam,ale mimo
      wszystko wspominam porod dobrze...tyle ze julcia miala anemie,nie potrafila
      ssac i juz do konca zycia bede myslala ze pochopnie zgodzilam sie na to
      wywolywanie i na 100% teraz podjelabym inna decyzje!
      • adaska1 Re: wywoływany poród 29.08.04, 21:37
        Hej hej.Miałam wywoływany poród i bardzo dobrze.Lekarz mial genialną intuicje,
        żeby tak zadecydować wody płodowe w trakcie porodu sie zazieleniły i trzeba
        było maleńkiego "przepłukać".Pierwszy poród mój to byl trwał 4 godz.Bolało
        owszem jak diabli..ale w sumie wole 4 ...no 3 godz. konkretnego bólu niz 12 lub
        więcej "niekonkretnego" wink .Żartuję...nie bój sie szybciutko pójdzie.Grunt to
        pozytywne nastawienie.
        Napisz potem jak było.Całuski.Najpiękniejsze przed Tobą.
        Ps.Już wiesz co powiesz maleństwu jak je zobaczysz?? Pomyśl...i cały poród
        czekaj ,żeby była ta chwilka jak mu to powiesz..mnie pomogło prztrwać najgorszy
        ból.
    • martyna1 Re: wywoływany poród 29.08.04, 21:39
      my z Mężem sami sobie wywołalismy, ściśle wg wsakzań lekarza, wskoczyliśmy do
      wyrka na mała co nie co i po 10 minutach już były pierwsze
      skurcze....urodziliśmy szybko i bez zadnych problemów.....
    • bebepep Re: wywoływany poród 29.08.04, 22:00
      Mam za soba dwa wywolywane i odradzam. Chociaz naturalne sa dluzsze, nie
      odczuwa sie (podobno.....) tak tego bolu, bo organizm ma czas sie przyzwyczaic
      i wyprodukowac naturalne srodki przeciwbolowe.

      U mnie oba wywolywane skonczyly sie cesarka, tak konczy sie spora czesc
      wywolywanych, bo natury nie wykiwasz......

      Oba wywolania byly bardzo bolesne. Bole jak ciecie, nie zadne parcie,
      rozpieranie... Pierwsze (12 lat temu) z glupiego powodu - pare dni po terminie.
      Szkoda, moze bez tego urodzilabym normalnie. Drugie bylo z konkretnego powodu,
      corka miala dystrofie, nie rosla w brzuchu, wiec trzeba bylo ja wyciagnac. Nie
      dala sie, wiec ja wykrojono. Jakos ta druga cesarke lepiej znioslam, bo sie
      zapowiadala, niz te pierwsza bez powodu.

      Moja osobista rada: jak mozesz - rodz normalnie. Nikt ci tego przezycia nie
      odda. Zaluje, ze tego nie czulam.
      • aprze Re: wywoływany poród 29.08.04, 22:11
        przy drugim dziecku termin miałam na 24.II.00 2.III gin chciał mnie zostawić w
        szpitalu ale wyprosiłam, że przyjdę jutro bo nie byłam przygotowana. W ostatnią
        noc w domu też uprawiałam sex a poród i tak miałam wywoływany
        Agnieszka
    • evee1 Re: wywoływany poród 30.08.04, 03:00
      > Mam za soba dwa wywolywane i odradzam. Chociaz naturalne sa dluzsze, nie
      > odczuwa sie (podobno.....) tak tego bolu, bo organizm ma czas sie
      przyzwyczaic
      > i wyprodukowac naturalne srodki przeciwbolowe.
      Faktycznie, najmniej przyjemne w moich porodach bylo to, ze zaraz po zalozeniu
      tego zelu od razu dostawalam skurczy co 2 minuty i tak juz do konca sad.
      I jeszcze kaza czlowiekowi lezec przez godzine z monitorem na brzuchu, kiedy
      ostatnia rzecza, ktora chce sie robic to lezenie.
      Ale jak widac wcale nie musi to byc regula.

      Ja oba porody mialam wywolywane. Pierszy po dwoch tygodniach po terminie, drugi
      po tygodniu. Pierwszy byl w sumie OK (jak na porod smile). Lekarka zalozyla
      mi zel z prostoglandyna o 17:00, a druga porcje o 10 wieczorem, a corka
      urodzila sie o czwartej tej nad ranem, czyli w sumie 11 godzin (ciaglych
      skurczow, niestety).
      Drugi byl szybszy (7 godzin), ale bardziej, hmm, gwaltowny. Tez zaczelismy
      o 17:00 i do polnocy bylo OK, ale o polnocy bylam rozwarta tylko na 5 cm
      (chociaz juz na dwa tygodnie przed porodem chodzilam rozwarta na 2-3 cm)
      i polozna celem przyspieszenia akcji badajac mnie przeklula mi pecherz plodowy.
      W efekcie porod przyspieszyl sie tak, ze juz po 40 minutach urodzilam
      syna smile)). Nie wiem czy raczej nie powinnam umiescic znaczka sad((.
    • agnieszka_syd Re: wywoływany poród 30.08.04, 04:40
      Ja mialam porod wywolany 10 dni po terminie. Bole byly bardzo silne, z bardzo
      malymi przerwami. Pomimo duzej dawki oksytocyny po 20 godzinach rozwarcie
      wynosilo jedynie 4 cm. Zdecydowalam sie na znieczulenie okolooponowe, po czym
      wczystko skonczylo sie cesarka po 28 godzinach porodu (gdy lezalam przy
      znieczuleniu maly przekrecil sie i utknal, nie moglam go wypchnac).
      Znajoma polozna stwierdzila potem, ze to dosc typowy scenariusz. Podobno lepiej
      jest, gdy natura sama wybierze czas.
    • mama_radka Re: wywoływany poród 30.08.04, 09:15
      tez miałam wywoływany i nie wspominam go mile, choć pobyt w szpitalu wręcz
      odwrotnie. Skórcze miałam co chwile i bardzo bolesne, nie miałam kiedy
      odpoczywać, aby nabrać siły przed następnym skórczem, bo skórcz za skórcze i
      odczucie tak jaby coś mnie rozrywało... czy długo rodziłam to zalezy jak na to
      spojrzeć - 9 godzin, czemu miałam taki poród - wysokie ciśnienie i nadmierną
      opuchlizne, ale na samym początku gdy zostałam podłączona do kroplówki odeszly
      mi wody. Aha skórczów partych teżnie czułam, lekarz musiał pomóc aby maluszek
      przyszedł na świat, uciskał mi brzuch, przy żebrach, a miał po urodzeniu 8
      pkt., potem po 3 minutach 10.
    • justyna1212 Re: wywoływany poród 30.08.04, 09:28
      Mi wywoływano poród tydzień po terminie. Nie miałam żadnych skurczy. Lekarz
      zadecydował o wywoływaniu, ale nie powiedział mi dlaczego. Miałam kroplówkę z
      oksytocyny. Skurcze pojawiły się natychmiast. Początkowo były do wytrzymania,
      później zaczęłam "odpływać". Nie wiem ile trwały skurcze parte, nie wiem ile
      czasu próbowałam (z pomocą lekarzy również) urodzić moje dziecko. Nie udało
      się, mimo pełnego rozwarcia. Po ośmiu godz.zrobiono cesarkę.
      • evee1 Re: wywoływany poród 30.08.04, 09:36
        A ja z parcia mam "mile" wspomnienia, to znaczy akurat parcie szlo mi
        dobrze i sprawnie, i za pierwszym i drugim razem dzieci urodzily sie
        praktycznie przy moim trzecim pchnieciu. I to bylo SUPER uczucie,
        wreszcie nic nie boli smile).
    • darriasz Re: wywoływany poród 30.08.04, 10:22
      Dalo sie przezyc. O 7 rano dastalam kroplowe bo bylam po terminie, a o 16.00
      Asial lezala na moim brzuchu. Ale prawdziwe bole zaczely sie dopiero kiedy
      polozna przebila pęcherz plodowy czyli cos kolo 14. A tak wogole to porod
      wspominam baaaardzo milo, mimo ze w warunkach polowych (remont porodowki) no i
      oczywiscie z niemeżem. Wszystkim życze takich porodów smile))
    • diara Re: wywoływany poród 30.08.04, 11:01
      Po terminie i dobrze, bo wody były zielone.
      Ale porod przebiegł sprawnie i dobrze. Tyle że od początku skurcze były co 2
      minuty a później to już jazda konkretna, nie było chwili odpoczynku (no może
      trochę przesadzam)Ale poród trwał 2,5 godz. Partych prawie nie czułam, bo w
      porównaniu do tego co było wcześniej to była ulga.
      I trudno mi powiedzieć czy wolałabym rodzić naturalnie. Na pewno trwałoby to
      dłużej, ale może mniej by bolało. Z drugiej strony chyba wolę urodzić szybciej
      niż męczyć się cały dzień.
      Nie mam porównania, ale poród wspominam dobrze.
    • aleksandrynka Re: wywoływany poród 01.09.04, 11:58
      5 dni po terminie o 11 rano odeszły wody, a skurczów nie było. Podano mi
      kroplówkę, a ok. 15.30 oksytocynę i jeszcze zastrzyk na rozwieranie szyjki. Do
      17 nic, ale potem nagle skurcze co dwie minuty po pół minuty, i co raz
      intensywniej. Potzrebowałam trochę czasu, żeby odpocząć między skurczami, a tu
      chała, trzeba pracować! smile o 19.45 zaczęły się skurcze parte, o 19.55
      wystrzelił mój synek. A potem łożysko nie chciało odejść (??? podobno...) i
      mu "pomogli", do tego silny krwotok... No ale to po, a sam poród wspominam
      dobrze, to było świetne, intensywne przeżycie!

      aha, co do krwotoku: czytałam coś takiego, że po odejściu wód skurcze moga
      nadejść dopiero po 10 godzinach i to też norma. No ale w moim przypadku nie
      czekano. Nie narzekam, kiedyś przeciez trzeba urodzić, chociaż mam wrażenie, że
      nie chcieli, żeby nas tam noc zastała... Nie ważne. W każdym razie podobno po
      zbyt dużej dawce oksytocyny, a może przy za szybkim tempie jest możliwośc, że
      będzie krwotok, i to jest błąd lekarza... Nie wiem, jak było u mnie, ale gdy
      pytałam o przyczyny krwawienia powiedziano, że nie wiedzą...

      Może Wy coś więcej wiecie?
    • mama_pyzuni Re: wywoływany poród 01.09.04, 12:17
      Wywoływany osiem dni po terminie, kroplówkę dostałam o 7 rano, skurcze pojawiły
      się po pół godzinie, od razu bardzo silne i występujące co 2-3 minuty.
      Rozwarcie w sumie postępowało ładnie, doszło do 9 cm, ale nie było ani jednego
      skurczu partego (tylko cały czas baaaardzo silne skurcze rozwierające).
      Zwiększano ciągle dawkę oksytocyny, ale nie dawało to rezultatu. Męczyłam sie
      11 godzin, aż w końcu nadeszło wybawienie - decyzja o cesarce!
    • agmar3 Re: wywoływany poród 01.09.04, 12:25
      okropnie. wnocy odeszły mi wody. pojechałam do szpitala, ciągle miałam skurcze.
      po 5 godz. 3 cm. rozwarcia dopiero. Nie można ponoć za wcześnie wspomagać
      oksytocyną, więc czekało mnie jeszcze 5 godz. skurczy. Potem mi dali. Power ma
      okropny i po 7.5 godz. urodziłam szczęśliwie, ale na razie dziękuje za takie
      atrakcje. Ponoć po oksytocynie bardziej boli. Nie mam porównania.
      Pozdro
      Agata
      • lucasa Re: wywoływany poród 01.09.04, 12:34
        ja tez mialam porod wywolywany 14 dni po terminie,
        bol - koszmar,
        w ogole do rozwarcia 4 cm doszlam "niezauwazenie" bo wg poloznej skoro nie ma
        skurczow to porod sie nie zaczal, a na moje jeki ze boli slyszlam, ze "ma
        bolec"...

        A
        • olinerkha Re: wywoływany poród 01.09.04, 12:45
          A my z córeczka nalezymy do tego procencika, któremu farmakologicznie wywołać
          porodu nie sposób. Miałam 3 razy kroplówkę z oksytocyny oraz zakładany żel i
          tymi wszystkimi zabiegami osiagnęłam oszałamiające rozwarcie na "opuszek palca"
          i nie wiem dalej co to skurcz porodowy. Finał - cc 17 dni po terminie - juz sie
          denerwowałam, ale wszystko zakończyło się pomyslnie.
          pozdrawiamy,
          Ola z Emilką
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka