Czy macie w swojej kolekcji taki zapach, do ktorego ciagle wracacie, zuzylyscie kilka buteleczek i sie Wam nie znudzil? Ja dzis doznalam takiej refleksji, ze "obalilam" kilka flakonikow Amorow Cacharela i moge powiedziec, iz to swego rodzaju zapach mego zycia. Psiknieta bylam nim na slubie wlasnym, ale pasuje mi takze na dzien. W zaleznosci od pory roku pachnie na mnie inaczej i uwielbiam go.
Dlugo marzylam tez aby miec Mademoiselle Coco i w koncu malzonek sie szarpnal, ale w uzywaniu ich jestem oszczedna

Wpiszcie Wasze kultowe zapachy, chetnie powacham w drogerii