Dodaj do ulubionych

Do tych pol malowanych...

25.09.14, 15:25
wracamy mniej wiecej za rok. Chyba ze zmienimy zdanie, czego nie wykluczam, albowiem czesto zmieniamy. W kazdym razie ciesze sie bardzo. Znudzilo mi sie na zmywaku.

Dzieci moje mlodsze sa pogodzone ze swoim losem, starszy chce tu zostac. Szkoda mi go troche. Jakkolwiek wydaje mi sie, ze da rade. Ma ematka pomysly jak pomoc 12latkowi, ktory dotychczas uczyl sie w jez. angielskim (do szkoly polskiej sobotniej nie chodzil), po polsku mowi biegle, ale z akcentem, pisze i czyta slabo (i generalnie czytac nie lubi)? Planuje nabyc mu podreczniki do 1kl gimnazjum i zrobic roznice programowe w domu, martwie sie jednak troche jak uloza sie jego relacje z rowiesnikami.

Nie chce pisac na forach polonijnych, bo sie watek mi rozwastwi: jedni beda biadac, nad moim zyciowym bledem in spe, inni zalecac bysmy, my emigranty przebrzydle, trzymali brudne lapska z daleka od Najjasniejszej. To juz wiem. Potrzebuje wnikliwszej, ematkowej, analizy mojej sytuacji.
Obserwuj wątek
    • ciezka_cholera Re: Do tych pol malowanych... 25.09.14, 15:45
      Histeryzujesz bardziej niz moj pierworodny, a jest to niewatpliwie sztuka!
    • hamerykanka Re: Do tych pol malowanych... 25.09.14, 15:51
      Masz pewnosc ze znajdziecie prace po przeprowadzce czy idziecie na zywiol?
      Ja zdecydowanie zostalabym. Szkoda tez dzieci, taka zmiana na pewno sie na nich odbije. Chyba ze masz szanse na szkole dla cudzoziemcow, bo w gimnazjum trzeba bedzie czytac duzo podrecznikow, a jesli ma problemy z czytaniem, bedzie w tyle.
      Pozdrawiam z Teksasusmile
      • ciezka_cholera Re: Do tych pol malowanych... 26.09.14, 11:47
        hamerykanka napisała:

        > Masz pewnosc ze znajdziecie prace po przeprowadzce czy idziecie na zywiol?

        Nie idziemy na zywiol, maz negocjuje mozliwosc pracy zdalnej w firmie, dla ktorej pracuje teraz. Bedzie musial czesto latac w te i nazad, ale koszty przelotow i noclegow ma pokrywac pracodawca. To wszystko nie jest jeszcze pewne na 100%, ale wysoce prawdopodobne.
        Ja bede sie zajmowac tym, co robie najlepiej, czyli niczym wink A powaznie, mam pewna dzialanosc tu, ktora raczej jednak nalezy podciagnac jako hobby niz zarabianie pieniedzy, ktora planuje przeniesc do PL.

        > Ja zdecydowanie zostalabym. Szkoda tez dzieci, taka zmiana na pewno sie na nich
        > odbije.

        3/4 moich dzieci chce wracac. No dobra, uczciwie to 1/2, bo niemowle powinnam liczyc jako wstrzymujace sie od glosu. W kazdym razie, jakby nie liczyc tylko 1/4 jest zdecydowanie przeciwna. No nie ukrywam, ze szkoda mi pierworodnego. Troche sie o niego martwie, choc raczej jestem dobrej mysli. On wlasnie przeszedl z podstawowki do gimnazjum i radzi sobie swietnie, w ogole na niego ta zmiana nie wplynela negatywnie. Jest zachwycony swoja dorosloscia i samodzielnoscia smile

        Chyba ze masz szanse na szkole dla cudzoziemcow, bo w gimnazjum trzeba
        > bedzie czytac duzo podrecznikow, a jesli ma problemy z czytaniem, bedzie w tyl
        > e.

        Ta opcja odpada z powodow podanych nizej przez Kocianne.

        > Pozdrawiam z Teksasusmile

        a ja z Anglii smile
        • krecik Re: Do tych pol malowanych... 28.09.14, 12:55
          > Nie idziemy na zywiol, maz negocjuje mozliwosc pracy zdalnej w firmie, dla ktor
          > ej pracuje teraz. Bedzie musial czesto latac w te i nazad, ale koszty przelotow
          > i noclegow ma pokrywac pracodawca. To wszystko nie jest jeszcze pewne na 100%,
          > ale wysoce prawdopodobne.
          > Ja bede sie zajmowac tym, co robie najlepiej, czyli niczym wink A powaznie, mam
          > pewna dzialanosc tu, ktora raczej jednak nalezy podciagnac jako hobby niz zarab
          > ianie pieniedzy, ktora planuje przeniesc do PL.

          W zasadzie wynika z tego, ze to kaprys taki. Na fali "czesto zmieniajacego sie zdania". Ty nie masz pracy i miec nie zamierzasz. Maz ma zapitalac w te i wewte. Nie napisalas nic o tym, czy on wlasciwie chce to robic. Chociaz byc moze to jedno z tych okolicznosci przyrody, ktore postanowilas pominac poniewaz "nie sa wazne i nie maja zwiazku". Co najprawdopodobniej oznacza, ze maja i ze sa kluczowe.

          > 3/4 moich dzieci chce wracac. No dobra, uczciwie to 1/2, bo niemowle powinnam l
          > iczyc jako wstrzymujace sie od glosu. W kazdym razie, jakby nie liczyc tylko 1/
          > 4 jest zdecydowanie przeciwna. No nie ukrywam, ze szkoda mi pierworodnego. Troc
          > he sie o niego martwie, choc raczej jestem dobrej mysli.

          A wiec - nie masz pracy i ci sie nudzi w domu. Nie "na zmywaku", bo nie zmywakujesz, tylko wychowujesz dzieci sobie szydelkujac na boku, a codzienna rutyna typu zmiana pieluchy mlodszemu, odwiezienie starszych do szkoly, przetarcie kurzu, pranie i rozwieszanie, Jeremy Kyle, odebranie dzieci ze szkoly, obiad, wieczorna kapiel - to troche nudne sie robi po kilku latach. Nie ma do kogo geby otworzyc. A w Polsce - no wiadomo, rodzina, znajome, dom otwarty, tabuny psiapsiol, ktore beda mialy dla ciebie 24 godziny na dobe, pola malowane, kasa sama plynie. Maz co prawda w rozjazdach, ale na pewno mu to nie bedzie przeszkadzalo na dluzsza mete, to tylko 2 godziny lotu plus dodatkowe piec-szesc na dojazd do i z lotniska, poradzi sobie raz w tygodniu. 11-latek wyrwany ze srodowiska i rzucony w pola malowane, spoko, poradzi sobie, jak sobie podciagnie czytanie, ktorego nie lubi. Mnie bedzie dobrze, bo sobie pogadam z pania z zieleniaka o Klanie. Co bedzie, jesli maz z jakiegos powodu straci prace, do ktorej pracodawca musi dokladac koszt przelotow i zakwaterowania, o to sie nie martwie, bo jest specjalista i na pewno bedzie rozchwytywany w Polsce i w kazdej polskiej firmie przyjma go z otwartymi ramionami na co najmniej takiej samej placy, ktora dostaje w UK, o ile nie wiekszej. Co bedzie, jesli pracodawca nie bedzie pokrywal kosztow przelotow i zakwaterowania i przelotow, tez sie nie martwie, bo to na pewno nie kosztuje tyle, zeby w Polsce nie mozna bylo za pozostalosc zyc z trojka dzieci na takim samym poziomie, jak w UK.

          Tak tylko pisze.

          Ag
          • wioskowy_glupek Re: Do tych pol malowanych... 28.09.14, 14:49
            10/10
            • the_last_guardian_angel Re: Do tych pol malowanych... 28.09.14, 15:59
              wioskowy_glupek napisała:

              > 10/10

              To jest jakieś 1500/10.... pięknie napisane!

              W.
    • kocianna Re: Do tych pol malowanych... 25.09.14, 15:53
      Zapisz go może do szkoły zdalnej, tej na Rolnej w Warszawie (szkoła dla obywateli polskich czasowo przebywających za granicą blebleble), choćby na tryb uzupełniający. Jak będzie "musiał" w szkole, to może chociaż trochę zrobi - bo na Ciebie może mieć wywalone. Nastaw się na "nigdzie nie jadę", a potem "tu jest idiotycznie, jesteś beznadziejna, kiedy wracamy". Zapisz go do klasy wynikającej z "wieku i sumy lat szkolnych", nie do klasy rok niżej, jeśli dzieciak jest inteligentny, i na pewno nie do 6 klasy, nawet jeśli miewa kłopoty z nauką (co najwyżej do mniej elitarnej szkoły). Starannie wybierz gimnazjum i zacznij ich nachodzić niemal przy każdej bytności w Polsce.

      Pamiętaj, że masz prawo do dodatkowych lekcji polskiego i zajęć wyrównujących różnice programowe przez rok kalendarzowy po powrocie na Ojczyzny łono. Odpowiednie podanie zanieś razem z podaniem o przyjęcie do szkoły - dyrektor powinien się ucieszyć, bo to dodatkowa godzina dla polonisty, opłacana przez organ prowadzący.

      Zaprzyjaźnijcie się z jakimś dzieciakiem w PL, coby mogli przez rok skajpować i co tam młodzież w necie robi, utrzymujcie serdeczne kontakty z kuzynami, dawnymi sąsiadami etc etc.

      Przygotuj się na ciężkie czasy dla całej rodziny. Zawczasu poszukaj fajnego psychologa - może nie być potrzebny, ale jeśli będzie, lepiej, żeby był pod ręką. Gimnazjaliści dość ciężko przechodzą przeprowadzki, a dostosowanie się do nowej rzeczywistości będzie trudne również dla Ciebie. Wbrew pozorom, ponowna rozkminka "co będzie teraz moim ulubionym proszkiem do prania", "gdzie są najlepsze rzodkiewki" i "jak, do licha, jest po polsku "measles" - to też jest stres. Poważny.
      • jamesonwhiskey Re: Do tych pol malowanych... 25.09.14, 15:57
        Jak będzie "musiał" w szkole, to może chociaż trochę zrobi - bo na Ciebie może mieć wywalone. Nastaw si

        a niby co bedzie musial w jakiejs smiesznej zdalnej szkole
        poza tym dwie szkoly na raz napewno zacheca go bardziej do przeprowadzki
      • ciezka_cholera Re: Do tych pol malowanych... 26.09.14, 12:13
        Kocianno, dzieki wielkie, ze chcialo Ci sie tyle pisac! Wygooglalam juz sobie szkole, o ktorej wspominasz. Poczytam sobie o niej i pewnie skorzystam. Jestem Ci bardzo wdzieczna, bo pierwszy raz o niej uslyszalam, a podejrzewam, ze bedzie to duze ulatwienie dla mnie.

        Zapisz go do klasy wynikającej z
        > "wieku i sumy lat szkolnych", nie do klasy rok niżej, jeśli dzieciak jest intel
        > igentny, i na pewno nie do 6 klasy, nawet jeśli miewa kłopoty z nauką (co najwy
        > żej do mniej elitarnej szkoły). Starannie wybierz gimnazjum i zacznij ich nacho
        > dzić niemal przy każdej bytności w Polsce.

        Ja myslalam, zeby dzieci poszly do szkoly zgodnie z ich wiekiem rocznikowym, dokladnie z rowiesnikami, czyli najstarszy do 1gimnazjum, corka do 5podst. i syn do 2 podst.. Nie widze zadnego powodu, zeby szli do klasy nizej. A czy ewentualnie do wyzszej, sama nie wiem, chyba tez niekoniecznie. Ta 1sza klasa ma swoje zalety, bo jak juz ktos wspomnial nizej, nie tylko moj syn do niej dojdzie, nie tylko on bedzie nowy i moze mu byc latwiej zaaklimatyzowac sie.
        Bedziemy mieszkac w podwarszawskiej wsi i, prawde mowiac, myslalm po prostu o najblizszej szkole. Glownie ze wzgledu na przyjaciol, chcialabym, zeby moje dzieci mialy kontakty poszkolne z dzieciakami ze swoich klas, a o to najlatwiej jak sie chodzi do rejonowki, a nie dojezdza daleko. Choc Triss zadala mi cwieka tym Kopernikiem, faktycznie moglabym mlodego tam dowozic, ale wtedy z nikim z klasy nie spotykalby sie pozaszkolnie. Zebysz to bylo troche blizej, bo szkola wydaje sie idealna dla dzieciakow w takim polozeniu jak moje. No nic, moze do liceum tam pojdzie. Bije sie z myslami, co w tej sytuacji jest wazniejsze: jego zycie towarzyskie czy ewentualne sukcesy szkolne.
        Moje starsze dzieci sa raczej bystre, w szkole sa w czolowce. Najstarszy jest calkowicie i do cna pozbawiony ambicji (ma to po mamie niestety).

        > Pamiętaj, że masz prawo do dodatkowych lekcji polskiego i zajęć wyrównujących r
        > óżnice programowe przez rok kalendarzowy po powrocie na Ojczyzny łono. Odpowied
        > nie podanie zanieś razem z podaniem o przyjęcie do szkoły - dyrektor powinien s
        > ię ucieszyć, bo to dodatkowa godzina dla polonisty, opłacana przez organ prowad
        > zący.

        Dzieki za info, na pewno skorzystamy.

        > Zaprzyjaźnijcie się z jakimś dzieciakiem w PL, coby mogli przez rok skajpować i
        > co tam młodzież w necie robi, utrzymujcie serdeczne kontakty z kuzynami, dawny
        > mi sąsiadami etc etc.

        Ja mam czworo dzieci i w domu mowimy tylko po polsku. Bez zadnych wyjatkow (no chyba ze anglojezyczni goscie). Utrzymujemy zywa relacje z dziadkami i wiekszosc wakacji spedzamy w PL. To nie jest tak, ze moje dzieci zupelnie nie mialy kontaktu z Krajem Ojcow. Pisza i czytaja slabo, gorzej niz po angielsku, ale tez daja rade, acz niechetnie.

        > Przygotuj się na ciężkie czasy dla całej rodziny. Zawczasu poszukaj fajnego psy
        > chologa - może nie być potrzebny, ale jeśli będzie, lepiej, żeby był pod ręką.
        > Gimnazjaliści dość ciężko przechodzą przeprowadzki, a dostosowanie się do nowej
        > rzeczywistości będzie trudne również dla Ciebie. Wbrew pozorom, ponowna rozkmi
        > nka "co będzie teraz moim ulubionym proszkiem do prania", "gdzie są najlepsze r
        > zodkiewki" i "jak, do licha, jest po polsku "measles" - to też jest stres. Powa
        > żny

        Jak juz pisalam wyzej, o pierworodnego sie martwie. O siebie i reszte bandy wcale big_grin. Ja mam cyganska nature, najchetniej przeprowadzalabym sie maks co cztery lata. Kiedys myslalam, ze wszyscy tak maja i jakiez bylo moje zdziwienie, gdy ludzie mi wspolczuli poniewierki smile.
        Pozdr
      • wielkafuria Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 11:32
        a skad wiesz ze oni wracaja do warszawy akurat?
        • langsam Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 11:58
          Pod Warszawę, autorka wątku pisała.
    • oqoq74 Re: Do tych pol malowanych... 25.09.14, 15:53
      Myślę, że pomysł z podręcznikami jest dobry. Ja bym jednak podsuwała jakieś polskie książki, czasopisma i inne takie do czytania.
      Nie wiem dokąd wracacie, czy tam, gdzie będziecie mieszkać, jest szkoła z wykładowym angielskim. Może łatwiej byłoby synowi w takiej?
      • kocianna Re: Do tych pol malowanych... 25.09.14, 15:58
        W Pl szkoły z wykładowym angielskim są a) do doopy, b) drogie jak diabli i nie korzystają z nich raczej ci, którym pracodawca nie opłaca.
        • hamerykanka Re: Do tych pol malowanych... 25.09.14, 16:02
          Nie wiedzialam.
          Dzieki za info, choc co prawda nigdzie sie nie wybieramy (odpukac) smile
        • triss_merigold6 Re: Do tych pol malowanych... 25.09.14, 16:36
          Kiedyś Kopernik był liceum dla dzieci wracających placówek, tam były poluzowane wymagania i nieco niższy poziom z polskiego i historii niż w innych liceach, za to część lekcji po angielsku.
          • ciezka_cholera Re: Do tych pol malowanych... 26.09.14, 12:18
            Triss, jestes wielka, dzieki za info. Do gimnazjum mlodego tam chyba nie posle, ale juz liceum nalezy rozwazyc powaznie. Choc i nad gimnazjum sie zastanawiam - swoje rozterki opisalam wyzej w odpowiedzi Kociannie.
            • triss_merigold6 Re: Do tych pol malowanych... 26.09.14, 12:21
              Ale ja nie wiem czy Kopernik nadal działa w ten sposób, kiedyś tj. w czasach PRL tam szły dzieci wracające z placówek.
              • ciezka_cholera Re: Do tych pol malowanych... 26.09.14, 12:26
                Nie mialam wczoraj duzo czasu, ale pobieznie wygooglalam go i zdaje sie ze tak. Jest to szkola dwujezyczna gimnazjum + liceum.
                • turzyca Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 01:51
                  Nie tylko Kopernik ma dwujezyczne gimnazjum, gimnazja z dwujezycznym klasami sa ostatnio bardzo popularne, pamietam, ze sie z Verdana spieralam o sens takich szkol na bodajze Bialolece, gdzie w wiekszosci jest taka opcja. W sumie w Warszawie jest ich 26, oczywiscie nie tylko z angielskim.

                  I podejrzewam, ze w wielu bedzie mlodziez z calej Warszawy, wiec jak przezyjesz wczesniejsza samodzielnosc dziecka, to raczej nie bedzie wyalienowany.
                  • arwena_11 Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 21:39
                    Bo podstawową cechą gimnazjum dwujęzycznego jest brak rejonu. Dlatego te najlepsze idą w dwujęzyczność, żeby nie musieć przyjmować wszystkich jak leci.
            • arwena_11 Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 21:37
              W tej chwili Kopernik jest gimnazjum dwujęzycznym. W liceum prowadzą klasy IB.
              NIe wiem jak stoją w rankingach, ale słyszałam że mają ambicję dorównać najlepszym. Ciężko powiedzieć co z tego wyjdzie i jak się przełoży na wymagania.
              • ding_yun Re: Do tych pol malowanych... 28.09.14, 13:19
                arwena_11 napisała:

                > W tej chwili Kopernik jest gimnazjum dwujęzycznym. W liceum prowadzą klasy IB.
                >
                > NIe wiem jak stoją w rankingach, ale słyszałam że mają ambicję dorównać najleps
                > zym. Ciężko powiedzieć co z tego wyjdzie i jak się przełoży na wymagania.

                Licuem numer XXXIII im. Kopernika stoi w rankingach bardzo wysoko, prowadzi klasy dwujęzyczne o standardowych profilach (mat-fiz, humanistyczny, biol-chem, mat-społ) oraz klasę IB. Nie ma tam żadnych poluzowanych wymagań dla dzieci wracających z zagranicy bo to jedno z najlepszych liceów w Polsce i próg przyjęcia jest wysoki, szczególnie do klasy IB. Natomiast jeśli dziecko jest dobrym uczniem, a problemy ma wyłącznie z językiem polskim (jako przedmiotem szkolnym) bo nie wałkowało Mickiewicza i Słowackiego od siódmego do szesnastego roku życia to przy składaniu papierów do klasy IB warto skontaktować się osobiście czy mailowo z koordynatorem IB i wytłumaczyć całą sytuację (niech zrobi to sam zainteresowany, a nie mama w jego imieniu).

                Natomiast gimnazjum dwujęzyczne przy liceum Kopernika jest z tym liceum stowarzyszone raczej od niedawna. Wcześniej te szkoły tylko dzieliły budynek i nie miały ze sobą nic wspólnego, a gimnazjum było uznawane za dosyć średnie. Prawdopodobnie teraz jest inaczej, ale warto to sprawdzić bo gimnazjum nie ma takiej renomy jak liceum.
          • joa66 Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 09:51
            Triss , obawiam się, że masz mocno nieaktualne informacje o Koperniku smile

            Nie liczyłabym na "obniżone" wymaganie z czegokolwiek (spójrz na progi i rankingi).

            Za to w liceum jest klasa IB.
        • mary_lu Re: Do tych pol malowanych... 26.09.14, 12:35
          kocianna napisała:

          > W Pl szkoły z wykładowym angielskim są a) do doopy,


          Bzdura.


          b) drogie jak diabli i nie
          > korzystają z nich raczej ci, którym pracodawca nie opłaca.


          Kosztują, jak to szkoła prywatna, ale koszty nie są kosmiczne, zwłaszcza dla kogoś, kto pracuje dla zagranicznej firmy.
          • ichi51e Re: Do tych pol malowanych... 26.09.14, 13:59
            Sporo jednak wychodzi jak pomnozysz 16k przez 12...
          • ciezka_cholera Re: Do tych pol malowanych... 26.09.14, 14:24
            mary_lu napisała:

            >
            > Kosztują, jak to szkoła prywatna, ale koszty nie są kosmiczne, zwłaszcza dla ko
            > goś, kto pracuje dla zagranicznej firmy

            Nas nie byloby stac, pomimo pracy meza dla brytyjskiej firmy.
            W naszym konkretnym przypadku byloby to 214.300pln w skali roku (pod warunkiem nierozbijania tej kwoty na semestry, wtedy jeszcze wiecej):
            www.nordangliaeducation.com/our-schools/warsaw/admissions/fees
            (dzieci w sys. brytyjskim mam odpowiednio w 3, 5 i 7 kl., nie wspominajac o czwartym, jeszcze w wieku nieszkolnym).
            • langsam Re: Do tych pol malowanych... 26.09.14, 14:42
              Myślę, że wasze dziecko będzie miało bardzo pod górkę. Inny system nauki, o wiele więcej pamięciowych zadań, odpytywanie, ograniczone słownictwo i trudności w pisaniu, czytaniu, notowaniu, spora część pracy do wykonania w domu.
              Jak do tego dołożyć niechęć syna do powrotu, to źle to widzę.
              • kocianna Re: Do tych pol malowanych... 26.09.14, 14:55
                Autorka chyba wie, że dzieciak będzie mieć pod górkę. Masz jakieś propozycje, żeby im obojgu to ułatwić?
                • langsam Re: Do tych pol malowanych... 26.09.14, 16:40
                  Tak naprawdę to się do końca nie da, bo nie zmieni się szkoły z jej wymaganiami i programem.
                  Moim zdaniem dziecko powinno czytac od już hurtowo po polsku, powiedzmy minimum przez godzinę dziennie, powinno zacząć przerabiać jakieś polskie podręczniki, przede wszystkim z języka polskiego, może dałoby się je wysłać w trakcie ferii/wakacji natydzień czy dwa do kraju, żeby pochodzł do szkoły rejonowej (co mogłoby unaocznić rodzicom skalę problemu i wskazać najtrudniejsze elementy, przy tym chłopiec nauczyłby się sporo języka, a szkoła małaby szanse na przygotowanie się na nietypowego ucznia), może warto teraz zapisać do szkoły sobotniej czy internetowej albo poszukać prywatnych lekcji na miejscu, jeżeli jakiś polski nauczyciel jest w pobliżu dostępny..
                  Po drugie chyba warto poszukać mocno współpracującej szkoły w Polsce, może społecznej? Takiej, która zrozumialaby problem i miała współpracujące grono pedagogiczne. A może jednak są jakieś angielskie sporo tańsze szkoły, kiedyś kanadyjska była chyba dostępniejsza finansowo.
                  Po trzecie może warto zastanowić się nad optymalnym terminem powrotu, może na raty, tak by syn pochodził do szkoły w Polsce przez parę miesięcy przed wakacjami jako wolny słuchacz, lub ewentualnie dać dziecko o klasę niżej, żeby miało mniej stresu i czas na opanowane języka oraz czytania i pisania.
                  Piszę tak bo mam kuzyna, który kiedyś po latach na placówce trafił do szkoły w Polsce i strasznie dostał w łeb, do dziś nienawidzi tamtych nauczycieli. Zaraz po maturze wyjechał, studiował w Kanadzie. Teraz sam planuje powrót z dzieckiem do kraju, i mówi, że wyśle do brytyjskiej nawet żeby miał tynk ze ścian jeść,. Szkoły w Polsce na pewno się zmieniły przez tych 20 lat, być może też kuzyn wyjątkowo źle trafił, ale kontrast między stylami nauczania i wychowania może nadal być bardzo duży. Tamten kuzyn wrócił do Polski jako 14 czy piętnastolatek.
                  Drugi kuzyn, młodszy, też zaczął szkołę za granicą, ale rodzice po powrocie zamiast wpuścić go w jego rocznik, zafundowali mu pół roku bez szkoły, za to ostre korepetycje indywidualne od wczesnej wiosny do jesieni. Ale on był młodszy, miał jakieś 8-9 lat, o wiele mniej materiału do opanowania.
                  • najma78 Re: Do tych pol malowanych... 26.09.14, 17:23
                    Zgadzam sie z langsam, rodzice czesto nie zdaja sobie sprawy jak rozne sa te systemy edukacyjne i jak ciezko moze byc sie przystosowac dziecku zwlaszcza w wieku dojrzewania. Wejscie z polskiego systemu edukacyjnego w angielski latwe nie jest zwlaszca ze wzgledu na jezyk ale system jest przyjazny dziecku natomiast w druga strone juz nie jest latwo. Nie dosc ze problemy z jezykiem sa niemal pewne bo jednak co innego rozmowy w domu a co innego slownictwo z zakresu fizyki, chemii itd plus pisanie i czytanie to jeszcze moze dojsc brak fachowej pomocy od nauczycieli wynikajacy z braku doswiadczenia i/lub niecheci. Oczywiscie moze sie okazac ze bedzie calkiem dobrze a dzieci wejda w system jak w maslo czego zycze.

                    • yuka12 Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 19:47
                      Znalam bardzo blisko dziewczyne w wieku gimnazjalnym, ktora w UK czula sie przesladowana, odizolowana i niedoceniana przez nauczycieli i uczniow. Nastolatka tak bardzo chciala uczyc sie w Polsce, ze byla gotowa spedzac cale popoludnia i wieczora po szkole na korepetycjach i nauce (czasem do pozna w nocy), aby tylko nie wracac do UK.
                      Po roku ciezkiej pracy byla jedna z lepszych uczennic w swojej klasie w polskiej szkole i zachwycona kolegami i szkola..
                      Ale ona miala bardzo silna motywacje do zostania w Polsce i poradzenia sobie w szkole.
          • joa66 Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 09:48
            Kosztują, jak to szkoła prywatna, ale koszty nie są kosmiczne,

            Nie do końcasmile jest różnica między 1000-1500 pln ("zwykłe" szkoły niepubliczne) a 5000-7000 pln za miesiąc (szkoły międzynarodowe)
      • bi_scotti Re: Do tych pol malowanych... 25.09.14, 16:05
        Jesli mozesz sobie na to pozwolic, zafunduj Mlodemu jakies ferie (zimowe albo wiosenne) w PL albo choc tydzien-dwa u kogos z rodziny w czasie jego wolnego w szkole, a potem w wakacje ze dwa obozy z rowiesnikami, najlepiej z okolicy, w ktorej pozniej bedziecie mieszkac - jemu bedzie potrzebny circle of friends. Zainicjuj tez np. "polskie wieczory filmowe" - ogladajcie z Mlodym polskie filmy zawsze w piatek po poludniu czy w jakis tam inny dzien - niech to bedzie cos really special z tym, co on lubi typu pizza, popcorn czy co tam jeszcze. Ale musisz wlozyc troche pracy w dobor repertuaru zeby sie nie nudzil etc.
        Jesli decyzja podjeta na 100%, to nie ludzcie go haslami, ze moze jednak nie albo ze jeszcze sie zastanowimy. Nie ma co budowac w nim nadzieji na pozostanie jesli sami wiecie, ze jest data i tego dnia cala rodzina wraca do PL. Raczej sprobuj mu ten powrot przedstawic jako potencjalna przygode - new place ale moze cos pamietasz, new people ale przeciez sie z nimi bez problemu dogadasz etc. etc. Tak ogolnie to byloby dobrze gdyby sie Wam, rodzicom, udalo przedstawic mu ten powrot nie jako przykra koniecznosc ale jako cos fajnego, na co wszyscy juz nie mozemy sie doczekac. Wtedy i ze szkola bedzie latwiej. Good luck smile
      • the_last_guardian_angel Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 00:39
        oqoq74 napisał(a):

        > Nie wiem dokąd wracacie, czy tam, gdzie będziecie mieszkać, jest szkoła z wykła
        > dowym angielskim. Może łatwiej byłoby synowi w takiej?

        Z jakiej d*upy się wyciąga takie pomysły? Przecież nie po to wraca do Kraju Ojców, by dziecię jej germanić w szkole z wykładowym angielskim.... Ogarnij się!

        W.
    • baltycki Re: Do tych pol malowanych... 25.09.14, 16:09
      > po drugie na pewno bedzie ci wdzieczny za zainstalowanie go w polskim gimnazium
      > bez znajomsci jezyka

      Skoro dopuszczalne jest "instalowanie" polskich dzieci w szkolach angielskich bez znajomosci jezyka, to chyba i w druga strone tez.
      To dziecko przynajmniej w mowie zna polski))
      • jamesonwhiskey Re: Do tych pol malowanych... 25.09.14, 16:12
        > Skoro dopuszczalne jest "instalowanie" polskich dzieci w szkolach angielskich b
        > ez znajomosci jezyka, to chyba i w druga strone tez.



        wezzzz
        porownywanie tych dwoch systeow edukacji wsparcia etc.
        to jak porownywanie range rovera z tarpanem
    • edelstein Re: Do tych pol malowanych... 25.09.14, 16:17
      Jak ty sobie to wyobrazasz?dziecko Czyta i pisze slabo.Tzn.ze jego slownictwo jest b.ograniczone,bo watpie,ze prowadzicie dlugie dysputy naukowe w domu i ty chcesz go wrzucic do Polskiego gimnazjum?
      • baltycki Re: Do tych pol malowanych... 25.09.14, 16:28
        12-letnia corke "wrzucilem" do niemieckiej szkoly w polowie 5 klasy tez bez znajomosci jezyka, w polowie 6 klasy dostala wstepne wskazanie na gimnazjum, na jej zakonczenie zalecenie- gimnazjum.
        Nie, nie zostala cofnieta o rok, zadnej klasy tez nie powtarzala.
        Wiem, wiem, to nie zasluga dziecka, to zasluga systemu germanskiego)))))
        • edelstein Re: Do tych pol malowanych... 25.09.14, 16:38
          Porownaj sobie szkole niemiecka z polskim gimnazjum.O ile w niemieckiej szkole dzieci z slaba znajomoscia jezyka lub zadna to ekhm normalka.To w polskiej to z reguly dziwo nad dziwy,a polskie gimnazja to twory bezsensowne i zbyteczne.
          • triss_merigold6 Re: Do tych pol malowanych... 25.09.14, 16:40
            Nie wiem jak w Niemczech, ale w szkołach amerykańskich byli nauczyciele wspomagający dla uczniów, którzy przyjechali całkowicie bez znajomości języka, uczyli angielskiego po angielsku.
    • triss_merigold6 Bądź przygotowana na szok kulturowy 25.09.14, 16:35
      Bądź przygotowana na to, że 12-latek przeżyje szok kulturowy w zetknięciu z rodzimym systemem oświaty i z rówieśnikami. Nadrobić materiał, nadrobi, skorzystaj z tego co Kocianna napisała, ale dostosowanie się do polskich warunków może mu zająć nawet ponad rok tj. adaptacja rówieśnicza.
      Generalnie mu współczuję, bo pamiętam własny szok po przyjeździe do Polski, a tylko 2 lata za granicą spędziliśmy.
      Nastaw się na bunt, niechęć, krytykę totalną wszystkiego co tutaj, potem się małolat przyzwyczai.
    • ciezka_cholera Re: Do tych pol malowanych... 25.09.14, 16:47
      Bardzo dziekuje wszystkim za odpowiedzi. Zaniedbam na dzis ten watek, ale jutro do niego wroce i odniose sie szczegolowo do Waszych wypowidzi.
      • yasuko-yasuko Re: Do tych pol malowanych... 25.09.14, 16:58
        Dobrze rozumiem, że syn będzie szedł do pierwszej klasy gimnazjum jak wrócicie?
        Jeśli tak, to przedstaw mu to jako atut - że dla większości będzie to nowa szkoła, nowi znajomi, że nie będzie musiał się włączyć w życie istniejącej od dawna klasy.
        Jak masz możliwość i jest taka opcja to niech w wakacje pojedzie gdzieś, gdzie jadą dzieciaki z danej szkoły, może na obóz harcerski, sportowy, jakikolwiek, żeby już miał kumpla, bodaj w innej klasie.

        W jego wieku mniejszym problemem jest język, różnice programowe w nauczaniu przedmiotów i inny system szkolny (choć polska szkoła jest na ogół mało przyjazna) - podstawową sprawą jest grupa rówieśnicza, bycie jej częścią, rozumienie slangu, żartów, nie bycie innym (na to przyjdzie pora później).
        Jak on będzie się ok czuł wśród rówieśników to da radę się uczyć i nadrobić, jak nie to będzie miał problemy na każdym froncie.

        A, zapomniałabym a to ważne.
        Nie mów mu, że będzie fajnie, super i że ach.
        On nie ma pięciu lat.
        Rozmawiaj z nim poważnie mówiąc prawdę - że będzie trudno, że będą kryzysy, że mu pomożecie i może na Was liczyć.
        Ale nie negocjuj z nim decyzji skoro została podjęta - ta decyzja należy do Was, rodziców.

        Powodzenia!
    • helufpi Re: Do tych pol malowanych... 25.09.14, 17:10
      Moim zdaniem akcent to nie problem, różnice programowe to problem niewielki (bystre dziecko nadgoni raz-dwa), ale problemem jest niechęć do czytania po polsku. Dziecko nie czytające sprawnie nie da sobie rady na tym poziomie. Na tym bym się skupiła. Nie chodzi o znajomość literatury tylko o sprawność zdobywania informacji, to się dość mocno zmieniło od naszych czasów w szkole. Dużo ciekawych książek, żadnych nudnych podręczników, ulubieni autorzy, dobre tłumaczenia, gazety, cokolwiek, byle dużo, wyznaczenie dziennych norm do wyrobienia. W nagrodę może sobie czasem posłuchać książki audio po polsku.
    • mnb0 Re: Do tych pol malowanych... 26.09.14, 12:23
      > Do tych pol malowanych... wracamy mniej wiecej za rok.
      Tzn. wracacie na Litwe?
      • kocianna Re: Do tych pol malowanych... 26.09.14, 12:27
        Na Białoruś...
        • baltycki Re: Do tych pol malowanych... 26.09.14, 12:32
          Do ojczyzny?
    • lady-z-gaga Re: Do tych pol malowanych... 26.09.14, 13:32
      Dla 12 latka to bardzo dobry moment na zmianę, jeszcze nie tak bolesny, jak byłby kilka lat później. Wiek nastoletni to czas nawiązywania najsilniejszych przyjaźni, czas silnej przynależności do grupy, czas przyswajania kodów kulturowych. Zrozumiałe, że on najbardziej się obawia, ale na pewno da sobie radę. W kwestii edukacji dostałas juz dużo dobrych rad, nic więcej nie trzeba dodawac. Powodzenia smile
      • jamesonwhiskey Re: Do tych pol malowanych... 26.09.14, 14:25
        kilka lat pozniej (4) to 16stasto latek powiedzial by mam to gdzies nigdzie nie jade i tyle by bylo
      • mruwa9 Re: Do tych pol malowanych... 26.09.14, 17:56
        to moze byc koszmarny wiek, ktory dziecko moze przyplacic depresja, zwlaszcza w zderzeniu z polska szkola, ktora ma w doopie, co czuje dziecko i bedzie sie koncentrowac na udowadnianiu jego ignorancji, Zwlaszcza w dziedzinie ortografii.
        Nie zrobilabym tego wlasnemu dziecku.
        Moze jezdzic do Polski na kolonie i w odwiedziny do dziadkow ( z perspektywy wakacji latwo sie idealizuje ojczyzny lono, w zderzeniu z szara codziennoscia i zupelnym brakiem dobrej woli pomocy dzieciom powracajacym z emigracji, to stzral we wlasna stope, a zwlaszcza w stope dziecka sad
        • langsam Re: Do tych pol malowanych... 26.09.14, 18:18
          Tylko że autorka ma więcej dzieci, nie może przesuwać terminu, bo przez najbliższą dekadę zawsze któreś będzie we wrażliwym wieku.
          Chyba, żeby zrezygnować z powrotu w ogóle.
          Alternatywnie może wyskrobać na czesne do szkoły brytyjskiej dla najstarszego, a młodsze puszczać do polskiej - najstarszy ma najtrudniej.
        • triss_merigold6 Re: Do tych pol malowanych... 26.09.14, 18:50
          Rodzina wraca więc 12-latek wraca z rodziną, widzisz inne rozwiązanie? Trudno żeby ze względu na jednego nastolatka siedzieli za granicą.

          Szok kulturowy przeżyje, ale to jest do ogarnięcia. Wybrałabym szkolę dwujęzyczną albo niepubliczną z doświadczeniem w prowadzeniu takich uczniów.
          • mruwa9 Re: Do tych pol malowanych... 26.09.14, 19:41
            siedziec na tylku tam, gdzie sa, do pracy dojezdzac rowerem/autobsem)samochodem a nie samolotem, po pracy wracac do rodziny, do domu, a nie do hotelu i pozwolic dzieciom dokonczyc edukacje w tym kraju i w tym systemie, w jakim ja zaczely.
            Czy innym jest powrot po zerowce-pierwszej klasie, a czym innym po ukonczonej juz podstawowce, z perspektywa koniecznosci zdawania z automatu egzaminow gimnazjalnych , itd.
            Polski system szkolnictwa nie jest w ogole przygotowany do przyjecia takich dzieci. Wszystko, caly obowiazek wyrownania roznic programowych, zostanie przerzucone na samo dziecko i jego rodzicow.
            • najma78 Re: Do tych pol malowanych... 26.09.14, 20:47
              mruwa9 napisała:

              > siedziec na tylku tam, gdzie sa, do pracy dojezdzac rowerem/autobsem)samochodem
              > a nie samolotem, po pracy wracac do rodziny, do domu, a nie do hotelu i pozwol
              > ic dzieciom dokonczyc edukacje w tym kraju i w tym systemie, w jakim ja zaczely
              > .

              Zgadza sie, bo teraz rodzina jest razem a w przyszlosci sa plany ze maz i ojciec bedzie duzo wyjezdzal, zona i matka zaowodowo rozwijac sie nie bedzie a jedynie hobbystycznie, dzieci nie zyskaja (ani teraz ani w perspektywie) a raczej straca na zmianie systemu edukacyjnego.
              • jamesonwhiskey Re: Do tych pol malowanych... 26.09.14, 21:05
                Widocznie sie kobicina nudzi na wyjezdzie a po powrocie bedzie mogla gardlowac godzinami z psiapsiolami
                • triss_merigold6 Re: Do tych pol malowanych... 26.09.14, 21:08
                  To akurat jest argumentem za powrotem, żeby mieszkać tam gdzie człowiek czuje się u siebie.
                  • mruwa9 Re: Do tych pol malowanych... 26.09.14, 21:15
                    jasne . I w zwiazku z tym wyrwac z korzeniami dzieci ze srodowiska, w ktorym one czuja sie u siebie, gdzie spedzily prawdopodobnie wiekszosc swojego swiadomego zycia, nawiazaly kolezenstwa..
                    Niby deklaruja chec powrotu do Polski, ale pewnie w Polsce nie zasmakowaly codziennych obowiazkow szkolnych, tylko wakacyjnego, niezobowiazujacego luzu u babci, a to sprzyja idealizowaniu rzeczywistosci.
                    • lady-z-gaga Re: Do tych pol malowanych... 26.09.14, 21:26
                      Koleżeństwa z tego etapu edukacji bardzo rzadko trwają dłużej, niż do rozpoczęcia szkoły średniej.
                      I nie okreslałabym dzieciństwa jak szczególnie świadomy okres życia. wink
                      Świadome życie 12 latek dopiero zaczyna. Samodzielność, tożsamość, świadome wybory, kształtowanie światopoglądu - to pojawia się w wieku nastoletnim.
                      • black_halo Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 21:48
                        Tylko, ze traumy z tego okresu zostaja na cale zycie.
                        • turzyca Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 22:16
                          > Tylko, ze traumy z tego okresu zostaja na cale zycie.

                          Jak traumy z kazdego okresu, trauma z definicji jest trwala zmiana w psychice.

                          Ale nie musza zostawac, umiemy traumy leczyc. I umiemy ich tez unikac, co nie jest jednoznaczne z unikaniem sytuacji traumatycznych. Kazda sytuacja potencjalnie traumatyczna jest tez mozliwoscia rozwoju, wazne zeby przechodzic przez faze zmian z pozytywnym, a nie negatywnym skutkiem. Dlatego rada Kocianny, zeby na wszelki wypadek znalezc dobrego psychologa i miec go w odwrocie, jest bardzo madra.
                  • jamesonwhiskey Re: Do tych pol malowanych... 26.09.14, 21:24
                    Czy ja wiem , robienie sobie dobrze kosztem calej ekipy jest co najmniej dziwne
                  • najma78 Re: Do tych pol malowanych... 26.09.14, 21:47
                    triss_merigold6 napisała:

                    > To akurat jest argumentem za powrotem, żeby mieszkać tam gdzie człowiek czuje s
                    > ię u siebie.

                    Ktos napisal w dyskusji ze z wakacyjnej perspektywy wszystko wyglada fajnie a rzeczywistosc moze byc jednak inna.
            • lady-z-gaga Re: Do tych pol malowanych... 26.09.14, 21:19
              >pozwolic dzieciom dokonczyc edukacje w tym kraju i w tym systemie, w jakim ja zaczely.

              I z tą dokończoną edukacją będą skazane na to, aby na zawsze zostac tam, gdzie są - bo gdyby miały chęc wrócic do Polski, będą tu jak kosmici, bez znajomych, bez korzeni.
              Mam w bliskiej rodzinie przykład dziecka wywiezionego z Polski w wieku 13 lat i miałam okazje obserwować jego powrót po maturze. W tym wieku juz się więzi z rówieśnikami nie zbuduje.
              Natomiast ta sama młoda osoba doskonale zaadoptowała się na obczyźnie w wieku 13 lat do odmiennych warunków, mimo, że system edukacji, do ktorego trafiła, do szczególnie przyjaznych nie należy.
              • jamesonwhiskey Re: Do tych pol malowanych... 26.09.14, 21:31
                Powiedz mi jedno po h. Mili by chciec wracac do polski zakladajac ze ich dorastanie odbywalo by sie w uk
              • mruwa9 Re: Do tych pol malowanych... 26.09.14, 21:45
                aa bo to zalezy, gdzie sie wylauje.
                W innych krajach istnieja systemy i programy adaptacyjne dla swiezo przybylych dzieci-imigrantow. Polska takich jasnych procedur nie wypracowala, nie wierze w ich istnienie w sytuacji, gdy srodkow brakuje na wszystko: na pomoc dzieciom specjalnych potrzeb, wsparcie w klasach integracyjnych, na nalezyte przygotowanie szkol do przyjecia 6-latkow, itd itp, za to istnieje duze prawdopodobienstwo, ze taki swiezo przybyly nastolatek, ktory moze i swietnie mowi po polsku, ale nigdy nie musial pisac po polsku , z marszu bedzie zmuszony do zdawania egzaminow gimnazjalnych i pisania rozprawek na temat Trenow Kochanowskiego czy historii Piastow i Jagiellonow.
                Nie zgadzam sie z opinia, ze dziecko bedzie zmuszone pozostac w kraju emigracji. To bedzie zalezec wylacznie od czlowieka i jego pomyslu na zycie. Takie doswiadczenia emigracyjne rozszerzaja horyzonty i poszerzaja mozliwosci zyciowe i zawodowe. Jesli rodzice owego mlodziana wyjechali i odnalezli sie w nowym kraju, w wieku calkiem doroslym, tym latwiej bedzie mlodemu czlowiekowi. Ale rownie dobrze moze wybrac inny niz Polska kraj. Znam wiele takich przykladow.
                Wiezi i znajomosci mozna nawiazac w dowolnym wieku.
                Ja akurat wiekszosc znajomosci i przyjazni nawiazalam w calkiem doroslym wieku. I to glownie na emigracji. I to nie tylko wsrod Polonii. To kwestia charakteru i indywidualnych potrzeb/predyspozycji , a nie wydumanego "wyrywania z korzeniami z ojczystej gleby"
                • langsam Re: Do tych pol malowanych... 26.09.14, 22:15
                  "W innych krajach istnieja systemy i programy adaptacyjne dla swiezo przybylych dzieci-imigrantow. Polska takich jasnych procedur nie wypracowala",
                  Procedury i np. dodatkowe lekcje to jedno, ale cała konstrukcja procesu edukacyjnego to drugie. Nie bardzo wierzę, żeby w typowej polskiej szkole dziecko nawet rozumiejące i pamiętające temat z historii czy polskiego wybroniło się przy sprawdzianie czy odpowiedzi ustnej, gdyby tę wiedzę prezentowalo uproszczonym, niepoprawnym językiem, z błędami ortograficznymi itp. A w dodatku pierwsza gimnazjalna, nowa szkoła i duże oczekiwania samodzielnej pracy, wysoki poziom stresu.... Z drugiej strony szósta kończąca się egzaminem gimnazjalnym też nie idealna.No, chyba że szósta po której dziecko idzie luźno do rejonowego gimnazjum. Chyba jednak lepiej dziecko cofnąć o rok w stosunku do szkoły brytyjskiej.
                • yuka12 Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 20:04
                  Programy adaptacyjne? W tutejszych lokalnych szkolach dziecko moze liczyc li i wylacznie na dodatkowe lekcje jezyka walijskiego w malych grupach, bardziej na wschod dotyczy to rowniez angielskiego. I jest to zaledwie 2-3 godziny w tygodniu i tez nie zawsze od poczatku edukacji (syn mial dopiero po dwoch latach). Jezeli dziecko ma problemy z angielskim, to w lokalnej szkole wysylaja je do klasy SEN czyli do klasy uczniow z trudnosciami edukacyjnymi, nawet jesli dziecko samo w sobie nie ma zadnych trudnosci poza slabsza znajomoscia angielskiego. Dodatkowy nauczyciel wspomagajacy na normalnych zajeciach, dodatkowe materialy do pracy w domu? To sa wydatki i czas, a nie kazda szkola moze sobie na to pozwolic. Wiec lepiej wyslac do klasy SEN. I tak dobrze, ze jest taka klasa, bo nie kazda szkola zapewnia taka pomoc.
                  Zapewne Najma i inni mieszkajacy w wiekszych miastach maja inne doswiadczenia, ja pisze z poziomu prowincji.
                  • jamesonwhiskey Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 20:08
                    Twoje problemy juz poznalismy no ale w koncu oszczedzasz 200 £ miesiac na wynajmie lokalu w miejscowce gdzie psy dupami szczekaja
                    • yuka12 Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 20:41
                      Gdyby to bylo £200, juz od 3 lat mieszkalibysmy np. w Bristolu.
                      Ale to jest duzo, duzo wiecej. No i nie zmienia faktu, ze UK to nie tylko elitarna szkola Najmy, swietne szkoly miedzynarodowe w Londynie czy katolickie w Manchester. Dlaczego wiec mam zaklamywac rzeczywistoc i tworzyc legendy, ze w UK slonce wiecznie swieci?
                      Poza tym odnosze sie do tematu watku, a nie jest nim moje obecne polozenie zyciowe.
                      • najma78 Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 20:50
                        yuka12 napisała:


                        > Ale to jest duzo, duzo wiecej. No i nie zmienia faktu, ze UK to nie tylko elita
                        > rna szkola Najmy, swietne szkoly miedzynarodowe w Londynie czy katolickie w Man
                        > chester. Dlaczego wiec mam zaklamywac rzeczywistoc i tworzyc legendy, ze w UK s
                        > lonce wiecznie swieci?

                        nikt ci nie karze zaklamywac, w uk sa rozne szkoly tak jak i w pl, co jest jednak calkiem inne to system edukacji, sposob uczenia, podejscie do uczniow. Jak widzisz wiekszosc wypowiedzi w tej dyskusji nie jest optymistyczna i raczej przestrzega przed problemami wlasnie ze wzgledu na wciaz skostanily system.


                        • yuka12 Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 21:08
                          Wlasnie m.in. i z tego powodu nie wracamy do Polski. Majac dziecko z potrzebami edukacyjnymi nie widzimy jej w tej chwili w polskim systemie szkolnictwa. Za to wlasnie oragnizujemy dodatkowe wsparcie pozalekcyjne.
                      • jamesonwhiskey Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 20:58
                        Wiemy tez ze tobie slonce nie zaswiecilo I masz h...owo ale ja nie znam wielu polakow ktorzy wpiprzyli by sie w taki kanal jak ty
                        • yuka12 Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 21:15
                          No to malo ludzi jeszcze poznales. Czasem wyjedz z tego swojego city i popatarz na ludzi zyjacych daleko poza.
                          Zreszta takze na emamie co chwila przejawia sie dychotomia Warszawa + kilka innych duzych miast Polski a reszta kraju. Jedno panstwo a tyle roznic.
                          Podobnie jest w UK, Francji i Irlandii i niemal wszedzie.
                  • najma78 Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 20:29
                    yuka12 napisała:

                    > Programy adaptacyjne? W tutejszych lokalnych szkolach dziecko moze liczyc li i
                    > wylacznie na dodatkowe lekcje jezyka walijskiego w malych grupach, bardziej na
                    > wschod dotyczy to rowniez angielskiego. I jest to zaledwie 2-3 godziny w tygodn
                    > iu i tez nie zawsze od poczatku edukacji (syn mial dopiero po dwoch latach). Je
                    > zeli dziecko ma problemy z angielskim, to w lokalnej szkole wysylaja je do klas
                    > y SEN czyli do klasy uczniow z trudnosciami edukacyjnymi, nawet jesli dziecko s
                    > amo w sobie nie ma zadnych trudnosci poza slabsza znajomoscia angielskiego. Dod
                    > atkowy nauczyciel wspomagajacy na normalnych zajeciach, dodatkowe materialy do
                    > pracy w domu? To sa wydatki i czas, a nie kazda szkola moze sobie na to pozwoli
                    > c. Wiec lepiej wyslac do klasy SEN. I tak dobrze, ze jest taka klasa, bo nie ka
                    > zda szkola zapewnia taka pomoc.
                    > Zapewne Najma i inni mieszkajacy w wiekszych miastach maja inne doswiadczenia,
                    > ja pisze z poziomu prowincji.
                    >
                    wiesz yuka ja nie mam doswiadczen z malymi szkolami na walijskiej prowincji ale tez dzieci new to english w takich szkolach to pewnie jakis niewielki procent wiec jesli nie mowia po angielsku alb walijsku ani nawet nie mozna sie z nimi komunikowac to trudno zrobic cokolwiek sensownego, prawda? Uczniowie w szkolach podstawowych w Anglii nie sa w klasach z dziecmi SEN bo takich klas nie ma, dzieci ucza sie razem ale maja zadania dostosowane do mozliwosci. Maja tez dodatkowy angielski i szkoly czesto zatrudniaja kogos do pomocy dla tamich dzieci oprocz teaching assistants. W secondary school wszyscy uczniowie sa przydzielani do roznych sets w zaleznosci od mozliwosci, poziomu na ktorym pracuja. Jesli do szkoly trafiaja dzieci ktofe zupelnie nie znaja jezyka to jakim cudem maja znalezc sie w wyzszych sets? Przeciez nie beda w stanie pracowac, wykonywac polecen, brac wlasciwie udzialu w zajeciach. Dlatego tacy uczniowie zawsze sa przydzielani do nizszych sets z tym ze maja testy na poczatku najczesciej z kims kto przetlumaczy aby ocenic poziom. Np z matematyki, science i wynik tego testu daje nauczycielowi jakies dane na temat poziomu ucznia i pomaga umiescic go w odpowiedniej grupie. Tacy uczniowie maja szanse zdac dobrze GCSE jesli naucza sie w miare szybko jezyka. Dla tych dzieci sa dodatkowe zajecia z jezyka czesto kosztem obciazenia nauczycieli i kosztem dzieci SEN. Jednak generalnie szkola jest przyjazna uczniom i ich nie uwstecznia ani nie rowna.
                    • yuka12 Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 21:00
                      No wlasnie tutaj z tym walijskim wychodza czasem parodie. Bo np. dziecko imigranckie sobie swietnie radzi pod kazdym wzgledem, rowniez z jezykiem angielskiem, z matematyki wrecz wyprzedza swoj rocznik, ale kuleje z walijskiego, ktory nawet dla Walijczykow jest trudny (stad tak stosunkowo niewielu sie nim posluguje na codzien). Wiec szkola realizujac wymagania rzadu walijskiego musi doprowadzic takiego ucznia do okreslonego poziomu z walijskiego. I np. wysyla go do lokalnej szkoly walijskiej na kilka miesiecy w celu podciagniecia jezyka. I wszystko pieknie, ale ta szkola ma znacznie nizszy poziom z wiekszosci przedmiotow i kilkumiesieczny pobyt dziecka w takiej placowce to zawalenie pozniej nauki w normalnej szkole. Teraz zaczyna sie dylemat ucznia, jego rodzicow i ich rodzimej szkoly jak to wszystko ze soba zgrac.
                      Mozesz mi wierzyc lub nie, ze problem dotyka nie tylko Polakow, ale i Anglikow i wszelkich innych nacji tutaj osiadajacych. Przyjezdzaja do tego rejonu Walii ze wzgledu na klimat, pejzaze i nizsze koszty utrzymania (choc akurat ceny domow blizej wybrzeza przewyzszaja te z duzych miast), ale dzieci rosna i zaczyna sie problem z tutejszym szkolnictwem. Wiele rodzin wiec sie przenosi, zmienia szkoly itp. itd. Znam rodzine (nie Polacy), ktorzy w celu zapewnienia odpowiedniej edukacji dzieciom przenosza sie do Manchester, pomimo prowadzenia lokalnie biznesu i posiadania tutaj pieknego, wielkiego domu.
                      Walijczycy, przynajmniej Ci chcacy wyedukowac dobrze dzieci, tez narzekaja, ale ciszej smile. Ale ich dzieci jada glownie na studia do Anglii lub przynajmnie do poludniowej Walii.
                      Reszcie za bardzo nie zalezy, bo zyja glownie z pomocy spolecznej i prac dorywczych lub na pol etatu, a ich dzieci wczesnie zakladaja rodziny. Lokalne szkoly calkowicie zaspakajaja ich potrzeby.
                      • najma78 Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 21:27
                        yuka12 napisała:


                        > Walijczycy, przynajmniej Ci chcacy wyedukowac dobrze dzieci, tez narzekaja, ale
                        > ciszej smile. Ale ich dzieci jada glownie na studia do Anglii lub przynajmnie do
                        > poludniowej Walii.

                        Yuka jak wiadomo Walia, Irlandia, Szkocja moga same podejmowac decyzje w kwestii m.in edukacji a jak widac przywiazanie do jezyka jest duze bo to jakas manifestacja odrebnosci narodowej. Nie interesowalam sie jakos nigdy Walia ani jej spdawami, nie znam Walijczykow wiec trudno mi dyskutowac na ten temat. Walia tylko wakacyjnie. Ja odnioslam sie do Anglii w tej dyskusji.
                        • yuka12 Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 21:37
                          Wiem Najma. Dlatego tez pisze o tej Walii, bo to niby wciaz UK ale troche inne. Zreszta ta polnocno-zachodnia Walia jest bardzo rozna od wschodniej, bardziej angielskiej.
                          Ja podziwiam determinacje Walijczykow w walce o zachwanie wlasnej tozsamosci narodowej. Ale jak w kazdej walce padaja przy tym ofiary.
                          Ps. slang szkolnej mlodziezy troche znam. Chodzilam na kursy i na zajecia z osobami od 16 roku zycia wzwyz.
                          • najma78 Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 21:54
                            yuka12 napisała:

                            > Ja podziwiam determinacje Walijczykow w walce o zachwanie wlasnej tozsamosci na
                            > rodowej. Ale jak w kazdej walce padaja przy tym ofiary.

                            uncertain
                            > Ps. slang szkolnej mlodziezy troche znam. Chodzilam na kursy i na zajecia z oso
                            > bami od 16 roku zycia wzwyz.

                            wink przydatne gdy sie ma dzieci w wieku szkolnym smile

                            Ps. Co was tam trzyma w tej Walii? Nie mysleliscie zeby sie przeniesc? W Anglii jest fajnie, nawet w malych miastach jest ok. My mieszkamy w city wlasciwie pomiedzy dwoma duzymi, na obrzezach tak ze mam fajny dojazd do obu, blisko (dosc po 12-15 min autem) do pracy, do supermarketow, do centrow sportowych itp a jednoczesnie po 10 minutach spaceru mam wies taka z polami malowanymi smile
                            • yuka12 Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 23:58
                              Sama nie wiem, choc bardzo chcemy stad wyjechac. Moze chodzi o to, ze nigdzie sie nie widzimy, nie bylismy jeszcze w miejscu, gdzie czujemy "o tu mozemy osiasc". A naprawde troche pojezdzilismy po UK. Mnie sie np. bardzo spodobal Bristol. Ale nie czuje mieszkania tam. Maz tez nie. Maz zreszta szukal pracy w Anglii, zanim znalazl obecna posade. Tam sie nie udalo, tutaj znalazl bez problemu. Prawdopodobnie gdyby ktos nas napalil na jakies miejsce i po obejrzeniu go widzielibysmy szanse na przyszlosc tam, szybko bysmy sie przeniesli. W koncu przeprowadzamy sie dosyc regularnie. Szczerze to jedynym miejscem, w ktorym poczulam sie ostatnio u siebie (maz tez), bylo nasze mieszkanie w Polsce. Co zreszta wywolalo w nas jeszcze wiekszy zamet, bo powrotu do Polski jakos do tej pory nie bralismy zupelnie pod uwage.
                              • krecik Re: Do tych pol malowanych... 28.09.14, 11:17
                                > awdopodobnie gdyby ktos nas napalil na jakies miejsce i po obejrzeniu go widzie
                                > libysmy szanse na przyszlosc tam, szybko bysmy sie przeniesli. W koncu przeprow
                                > adzamy sie dosyc regularnie.

                                Czy sie sie myle, czy pisalas w innym watku, ze wlasnie nie mozecie sie przeniesc i szarpiecie sie z ta sytuacja w Walii i dlatego dzieci sa gdzie sa?

                                Ag
                              • rosapulchra-0 Re: Do tych pol malowanych... 29.09.14, 14:45
                                Yuka, no to ja jestem ryzykantką. Po kilku latach w Pogańskiej Dziurze, na którą nie mogłam patrzeć i w której się dusiłam, przenieśliśmy się całą rodziną praktycznie w ciemno. Jednego dnia przyjechaliśmy do obecnego miejsca naszego zamieszkania, obejrzeliśmy kilka domów, jeden wybraliśmy, wpłaciliśmy kaucję i tydzień później się przeprowadziliśmy.
                                Na miejscu dzieciom załatwiałam szkołę, trochę to trwało, ale nie spowodowała ta przerwa żadnego uszczerbku w ich osiągnięciach szkolnych. I dopiero będąc na miejscu poszukaliśmy sobie pracy. Na początku przez agencję pracy, potem mąż dostał permament, a ja założyłam działalność gospodarczą. Oczywiście to nie było od razu od przyjazdu, tylko rozłożyło się na 3 lata, wiadomo, że nie było od razu łatwo i OK, jednak decyzji tej nie żałujemy wcale.
                                Powiem ci więcej - jakiś czas potem musiałam pojechać do Manchesteru i normalnie zakochałam się w tym mieście. I już wiem, że jak moje dziewczyny usamodzielnią się na tyle, że będą mogły się wyprowadzić z domu, to nie ma przebacz - na pewno się tam przeprowadzę. No chyba, że spodoba mi się inne miasto bardziej wink
                                Od razu zastrzegam - nie twierdzę, że jestem dobrym przykładem, ale uważam, że jeśli macie cierpieć z powodu miejsca zamieszkania, to na pewno nie czekałabym z decyzją długo.
            • joa66 Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 09:55
              z perspektywa koniecznosci zdawania z automatu egzaminow gimnazjalnych

              Nie masz pojęcia o czym piszesz - dzieci powracające NIE ZDAJĄ egzaminów gimnazjalnych.
          • the_last_guardian_angel Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 00:58
            triss_merigold6 napisała:

            > Rodzina wraca więc 12-latek wraca z rodziną,

            Nie, nie, nie... chyba coś źle czytasz.... Stary dalej pracuje w tej samej firmie na wyspach, tylko trochę zdalnie, a trochę będzie latał...

            I teraz są dwa rozwiązania...

            Albo komuś do reszty odwaliło z tym powrotem...

            Albo stary postanowił pozbyć się wesołej gromadki, żeby samodzielnie rozwinąć skrzydła w Lądku...


            > Trudno żeby ze względu na jednego nastolatka siedzieli za granicą.

            Ze względu na pracę ojca + jednego nastolatka... Więc kto tak naprawdę chce wracać? Po co? I do czego?

            W.

            • mruwa9 Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 10:17
              wtedy pozostaje przyjac do wiadomosci fakt rozpadu rodziny: ojciec z dwunastolatkiem zostaja za granica, matka z drobiazgiem wraca.I kazdy sobie rzepke skrobie...
              propozycja rownie odjechana, jak powrot calej rodziny wbrew woli nastolatka i z dolatywaniem do pracy samolotem.
    • asia_i_p Re: Do tych pol malowanych... 26.09.14, 20:46
      Wyślij go już w Polsce do dobrego gimnazjum, najlepiej przy liceum. Tam jego akcent, lepsza angielszczyzna i odmienne doświadczenia będą atutami towarzyskimi, a nie powodem, żeby go izolować. Dzieciaki w tych lepszych gimnazjach są bardziej pewne siebie, więc skłonniejsze do tolerowania odmienności.
      • langsam Re: Do tych pol malowanych... 26.09.14, 21:44
        Na samą myśl o tym, jak wyglądałaby sytuacja dziecka po szkole angielskiej, które pisze słabo, a czyta wolno i niechętnie, które nie chciało wracać, i które ma zafunkcjonować w pierwszej gimnazjalnej selektywnej szkoły robi mi się zimno z przerażenia.
        • araukaria29 Re: Do tych pol malowanych... 26.09.14, 22:01
          langsam napisała:

          > Na samą myśl o tym, jak wyglądałaby sytuacja dziecka po szkole angielskiej, któ
          > re pisze słabo, a czyta wolno i niechętnie, które nie chciało wracać, i które m
          > a zafunkcjonować w pierwszej gimnazjalnej selektywnej szkoły robi mi się zimno
          > z przerażenia.

          Amen. Dodałabym: nigdy, przenigdy nie zrobiłabym tego mojemu dziecku.
          • krecik Re: Do tych pol malowanych... 28.09.14, 11:34
            > > Na samą myśl o tym, jak wyglądałaby sytuacja dziecka po szkole angielskie
            > j, które pisze słabo, a czyta wolno i niechętnie, które nie chciało wracać, i k
            > tóre m
            > > a zafunkcjonować w pierwszej gimnazjalnej selektywnej szkoły robi mi się
            > zimno z przerażenia.
            >
            > Amen. Dodałabym: nigdy, przenigdy nie zrobiłabym tego mojemu dziecku.

            Moge sie jedynie przylaczyc. Moje dziecko jest mniej wiecej w wielku autorki watku i wiem, na jakim rozdrozu stoi. Dzieci przechodzace z podstawowki do gimnazjum w UK i tak najczesciej maja spory przeskok systemowy, bo wieksze wymagania, nowe srodowisko. Ale jezyk ten sam i system ten sam - system, ktory jest generalnie przyjazny uczniowi.
            Juz kiedys pisalam, ze podstawowa roznica pomiedzy polskim a angielskim systemem jest to, ze w Polsce ciezar nauczania (nie uczenia sie) jest w ogromnej wiekszosci przerzucony poza sama szkole - na ucznia i rodzicow. Szkola jest nieprzyjazna uczniowi i nie ma na nic pieniedzy. A dogladanie, by dziecko wracajace z emigracji wtopilo sie w miare bezbolesnie w ten system, jest fanaberia, na ktora nikogo nie stac.
            Moje dziecko cieszy sie, gdy idzie do szkoly. Mam nadzieje, ze nigdy nie doswiadczy powszechnego nielubienia i zniechecenia do systemu edukacji, ktore sa powszechne wsrod polskich dzieci.

            Ag
            • najma78 Re: Do tych pol malowanych... 28.09.14, 12:12
              krecik napisała:

              > Juz kiedys pisalam, ze podstawowa roznica pomiedzy polskim a angielskim systeme
              > m jest to, ze w Polsce ciezar nauczania (nie uczenia sie) jest w ogromnej wieks
              > zosci przerzucony poza sama szkole - na ucznia i rodzicow. Szkola jest nieprzyj
              > azna uczniowi i nie ma na nic pieniedzy.

              te roznice sa nie tylko pomiedzy polskim a angielskim systemem uncertain w watku "Jaki ma pani problem" wlasnie widac jak dziala polska szkola. Niestety nic sie nie zmienilo od czasow kiedybja do niej chodzilam. Ciekawa jest tez mentalnosc rodzicow wyedukowanych i wychowanych w tym systemie. Jeszcze dluuuugo nic sie nie zmieni. To jest odpowiedni watek, ktory powinna przeczytac autorka tego watku.
            • pade Re: Do tych pol malowanych... 28.09.14, 12:15
              Mam nadzieje, ze nigdy nie doswiadczy powszechnego nielubienia i zniechecenia do systemu edukacji, ktore sa powszechne wsrod polskich dzieci.

              A skąd takie wnioski? O tym powszechnym nielubieniu?
              Jak się tak rozglądam dookoła, to widzę, że nie lubią szkoły te dzieci, które mają problemy w kontaktach z rówieśnikami.
              Moim zdaniem polska szkoła, pomimo niewielkich nakładów na nią, jest coraz bardziej przyjazna dzieciom.
              • krecik Re: Do tych pol malowanych... 28.09.14, 13:08
                > A skąd takie wnioski? O tym powszechnym nielubieniu?

                A nie? Wszystkie dzieci ze spiewem na ustach spedzaja te kilka godzin dziennie na odrabianiu zadan, przygotowywaniu sie na klasowki kilka razy w tygodniu, wszystkie lubia przeladowany material, kilku-kilkunastokilogramowe plecaki.

                > Jak się tak rozglądam dookoła, to widzę, że nie lubią szkoły te dzieci, które m
                > ają problemy w kontaktach z rówieśnikami.

                Oraz te, ktore nie sa wybitne, i ktore nie odrabiaja zadan w piec minut. I moze jeszcze te, ktore w jakikolwiek sposob nie sa w stanie sprostac wymaganiom, chociaz sie bardzo staraja. Powiedzialabym, ze calkiem sporo tych dzieci.

                > Moim zdaniem polska szkoła, pomimo niewielkich nakładów na nią, jest coraz bard
                > ziej przyjazna dzieciom.

                Tu sie calkowicie zgodze. Ale "coraz bardziej przyjazna" to nie to samo, co "przyjazna" bez tych dwoch pierwszych slow. IMO w Polsce dzieci sa dla szkoly a nie szkola dla dzieci.

                Ag
                • joa66 Re: Do tych pol malowanych... 28.09.14, 14:19
                  Tak, krecik wink I dlatego wracając warto się zaopatrzyć w kij do odpędzania białych niedźwiedzi , no i oczywiście kajdanki coby dziecię przykuć do kaloryfera szkolnego wink
      • joa66 Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 10:02
        Zgadzam się w 100% (oczywiście jeżeli dziecko nie ma specjalnych problemów z nauką i jedyny to ten językowy).
        • triss_merigold6 Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 11:52
          Ten jedyny problem językowy na poziomie gimnazjum i liceum jest kluczowy.
          • langsam Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 11:55
            Zgadzam się. Jeżeli dziecko slabo i niechętnie czyta po plsku, a rodzice w ogóle nie uczyli polskiego programu, to dziać się będzie naprawdę źle.
            • triss_merigold6 Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 12:03
              To jednak proponowałabym społeczną szkołę z doświadczeniem w prowadzeniu różnych uczniów, także słabo znających język. Problemem może też być drugi język, w gimnazjum obowiązkowy, część dzieci drugi język ma od IV klasy podstawówki.
              • arwena_11 Re: Do tych pol malowanych... 28.09.14, 13:28
                W gimnazjum 2 język w 90% jest od podstaw, ponieważ według wytycznych MEN-u nie ma obowiązkowego 2 języka w podstawówce, więc te co mają wychodzą przed szereg. W gimnazjum idzie od podstaw ( są oczywiście wyjątki )
          • joa66 Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 12:18
            Zgoda, ale jeżeli dziecko jest ogólnie w miarę dobre i na problemy językowe nie nałożą się problemy z matematyką, fizyką , geografia itd to już jest jakiś punkt wyjscia.

            A wiek gimnazjum i liceum to wiek nie tylko nauki, ale także (a może przede wszystkim) budowania swojego "ja" w kontekście rówiesników a nie dorosłych (rodziców/nauczycieli). I myślę, że ktoś "inny" ma większą szansę bycia zaakceptowanym przez rówiesników pewnych siebie.

            Oczywiście to pewne uproszczenie, bo są "dobre" szkoły, w których uczniowie napedzani wyścigiem szczurów, ich pewnośc siebie jest zerowa i odwrotnie , szkoły pozornie słabe ale z dobrą atmosferą dającą poczucie bezpieczeństwa (lub pomagające je odzyskać)
            • langsam Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 13:15
              Czy dziecko było w szkole angielskiej odpytywane na lekcjach?
              Czy było publicznie oceniane?
              Czy dużo musiało uczyć się na pamięć, czy pracowało metodą projektów z dostępem do źródeł?
              Czy szkoła angielska wspiera pracę indywidualną czy grupową?
              Czy program nawet tylko przedmiotów ścisłych pokrywa się z programem polskim?

              To są poza językiem bardzo poważne różnice. Jeżeli chłopiec trafi o klasę niżej, będzie mał szanse nawyknąć, nadrobić polski i utrzymać się potem na powierzchni. Jeżeli zostanie wrzucony jak ryba na piasek w nową wiedzę, to żadni koledzy mu nie pomogą, choćby dlatego, że nie będzie miał dla nich czasu.
              • najma78 Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 13:51
                langsam napisała:

                > Czy dziecko było w szkole angielskiej odpytywane na lekcjach?

                w szkole angielskiej nie ma odpytywania, jest dyskusja, a przynajmniej cos na ksztalt bo dzieci zie tego ucza.

                > Czy było publicznie oceniane?

                sa publiczne prezentacje,

                > Czy dużo musiało uczyć się na pamięć, czy pracowało metodą projektów z dostępem
                > do źródeł?

                oczywiscie ze sa projekty, tego uczy sie w szkole podstawowej. Moja corka robija projekty jak najbardziej. W szkole podstawowej opanowuja takze poslugiwanie sie pakietem Microsoft office, znaja excell, potrafia zrobic gre korzystajac ze scratch.

                > Czy szkoła angielska wspiera pracę indywidualną czy grupową?

                Obie formy. Pracy indywidualnej jest wiecej.

                > Czy program nawet tylko przedmiotów ścisłych pokrywa się z programem polskim?

                Moze przewyzszac i to bardzo. Wszystko zalezy od mozliwosci i poziomu na jakim dziecko jest zdolne pracowac. W szkole angielskiej sie nie rowna do jednego poziomu a glownym priorytetem jest aby uczniowie robili postepy. Jedne uczen moze pracowac na bardzo wysokim poziomie z matematyki, srednim albo wysokim z science a np na nizszym z english, historii itp.

                Tak wiec oprocz jezyka poslka szkola moze byc szkokiem, nie tylko organizacyjnie, ale tez sposobem pracy, ocenianiem itd.
                • langsam Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 14:31
                  Czyli należy założyć, że jest sporo różnic programowych, nawet w takich niewrażliwych kulturowo dziedzinach jak matematyka, logika, fizyka. I o to mi chodziło.
                  Także sposób nauczania oraz kontrolowania wiedzy jest inny. Dlatego opowiadam się za cofnięciem dziecka o jedną klasę, żeby miało szanse na wyłapanie tych różnic, przeorientowanie się, i znalezienie obszarów, w których jest do tyłu.
                  • najma78 Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 15:10
                    langsam napisała:

                    > Czyli należy założyć, że jest sporo różnic programowych, nawet w takich niewraż
                    > liwych kulturowo dziedzinach jak matematyka, logika, fizyka. I o to mi chodziło
                    > .
                    > Także sposób nauczania oraz kontrolowania wiedzy jest inny. Dlatego opowiadam s
                    > ię za cofnięciem dziecka o jedną klasę, żeby miało szanse na wyłapanie tych róż
                    > nic, przeorientowanie się, i znalezienie obszarów, w których jest do tyłu.

                    Ale cofniety i tak najprawdopodobniej bedzie bo edukacja w Anglii zaczyna sie wczesniej i wbrew temu co niektorzy twierdza to nie jest zabawa i kolorowanie. Cofniecie jesli chlopak pracuje na wysokim poziomie moze jeszcze pogorszyc sprawe. To samo jesli z niektorych przed przedmiotow nie jest dobry a sredni albo slaby. Ja wogole uwazam ze przenoszenie dziecka z systemu angielskiego do polskiego nie wplynie korzystnie. W polskiej szkole odpytywanie jest wciaz norma, a ocenianie na zasadzie pytanie, zla odpowiedz albo brak rowna sie ocena niedostateczna moze a reczej bedzie mialo niekorzystny wplyw. Ja sie dziwie ze jeszcze z tego nie zrezygnowano. W angielskiej szkole tez trzeba zapamietac rozne informacje ale nie jest to uczenie sie na pamiec. Ma sie zapamietac, wiedziec, rozumiec a nie wykuc zdac zapomniec. To bedzie kolejnym problemem. Gdyby chlopak chodzil do polskiej sobotniej szkoly w Anglii to juz pewnie mialby przedsmak polskiej szkoly uncertain
    • tomato.soup Re: Do tych pol malowanych... 26.09.14, 22:45
      Albo szkoła z wykładowym ang. Albo gimnazjum które już kiedyś musiało radzić sobie z takimi uczniami. Popytaj na forach, może ktoś wracał w twoje okolice i coś poleca. A przede wszystkim, zastanów się jeszcze, bo z tego co piszesz, to plusów powrotu jakos nie widać, za to komplikacji mnóstwo
    • rosapulchra-0 Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 00:08
      Daj chociaż tym dzieciom ukończyć szkoły średnie.
      • langsam Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 08:30
        Prrzecież najmłodsze dziecko jeszcze szkoły nie zaczęło. Zanim skończy upłynie naście lat. Jeżeli autorka ma jakieś ważne powody do powrotu, no, a pewnie ma skoro chce podejmować całą operację, to raczej nie moze tyle czekać.
        • rosapulchra-0 Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 10:11
          langsam napisała:

          > Prrzecież najmłodsze dziecko jeszcze szkoły nie zaczęło. Zanim skończy upłynie
          > naście lat. Jeżeli autorka ma jakieś ważne powody do powrotu, no, a pewnie ma s
          > koro chce podejmować całą operację, to raczej nie moze tyle czekać.

          Cytatwracamy mniej wiecej za rok. Chyba ze zmienimy zdanie, czego nie wykluczam, albowiem czesto zmieniamy. W kazdym razie ciesze sie bardzo
    • claudel6 Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 00:54
      puść go do gimnazjum społecznego. sa szkoły społeczne, w których jest bardzo dużo cudzoziemców, np. na Raszyńskiej są dzieci uchodźców - te szkoły są nastawione na pracę z dziecmi, ktore nie mają opanowanego języka.
      • claudel6 Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 00:57
        zaoszczędzisz mu rowniez tego szoku, o ktorym piszą dziewczyny powyzej - zetknięcia z polskim systemem edukacyjnym. dobre społeczne szkoły go mocno buforują.
        • t.tolka Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 13:51
          Podobnie jak ty, autorko watku, mam ochote, nawet mozliwosc zmiany kraju zamieszkania. Raz juz wyrwalam dzieci (w tym gimnazjaliste) z jednego swiata i wstawilam w inny. I wlasnie ze wzgledu na dzieci nie zrobie tego drugi raz. Niech skoncza szkoly. Niech sie usamodzielnia. I ja wtedy bede sobie robila z moim zyciem co mi sie zywnie podoba.

          A przy tym wszystkim nie jestem w sytuacji takiej jak ty. Dzieci nie wrocilyby w macki polskiej edukacji (ktora doskonale znam od podszewki i na wylot), gdybym sie teraz przeprowadzila.
          Ale i tak im tego nie zrobie. Nie zasluguja na takie traktowanie.
    • jan.kran Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 13:35
      Przeczytalam cały watek i tak się zastanawiam czy coś napisać , czy nasza sytuacja jest adekwatna do sytuacji autorki wątku. Oraz czy parę sympatycznych osób na widok mojego nickname pomkną z komentarzamitongue_outPP
      Ja moim dzieciom zafundowałam niezłą jazde i mimo że minęło 16 lat czasem mam wyrzuty sumienia.
      Nie było wtedy netu i kogo sie poradzić...
      Moje dzieci lat 8 i 12 wywiozłam z DE do Norwegii kompletnie bez pojecia co nasz czeka.
      Fakt że znając niemeicki dość szybko nauczyły sęe norweskiego ale rożnica w poziomie nauczania , infrastrukturze , mentalności była dla mnie szokiem.Dla dzieci tym bardziej.
      Corka wyrwana z niemieckiego gimnazjum najpierw trafiła do , podobnie jak jej brat , do klasy dla dzieci przyjezdnych w niewielkim norweskim miasteczku.
      Szkoła była w dzielnicy gdzie 90 % populacji nie była norweska , wiekszośc nieeuropejska , totalne ghetto.
      Córka po trzech miesiącach zaczęła naukę w norweskiej szkole gdzie poziom był oddalony od niemieckiej lata świetlne in minus.
      Mordowała sie tam trzy lata.
      Ja sie spięlam i przeprowadziliśmy się do Oslo gdzie poszla do jednej znajlepszych norweskich szkół średnich.
      Syn natomiast uszczknął norweskiej edukacji , potem cztery lata szkoły niemieckiej w Oslo , potem bdb norweska szkoła średnia.
      Nie mieli łatwo i mam wyrzuty sumienia że im taka jazdę zafundowałam.
      Natomiast na dziś znaja biegle cztery jezyki , syn jest zachwycony studiami w Oslo . Córka takoż w Monachium.
      Ja się odnalazlam w Norwegii i kocham ten kraj któy mi dał drugą szansę.
      Moje dzieci w tej chwili niczemu się nie dziwią , wszędzie sa u siebie. Ale niestety ... druga strona medalu nigdzie nie są u siebie.
      Moja córka marzy o studiach podyplomowych w PL , mam spore obawy jak się znajdzie w polskiej rzeczywistosci a zarazem wiem że jest przygotowana na wszystko wkońcu Polska to nie Baladeszwink
      Facit.
      Ja rozumiem że autorka wątku nie ma lekko , bo interesy poszczególnych członów rodziny nie są kompatybilne.
      Ale z drugiej strony jak się chce i ma siłę przebicia to nawet w tej okropnej Polsce mozna sobie dać radę.
      Tak , jestem ironiczna ale czasem jak czytam o tym jaki straszny i koszmarny jest ten polski kraj to jakby nie bardzo rozumiem bo widząc Polske z zewnątrz sądzę że to jest super miejsce do życia.
      Może nie dla wszystkich wszedzie ale na pewno nie jest tak dramatycznie jak to Polacy kochajacy narzkać przedstawiają.
    • kobieta_z_polnocy Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 13:42
      Do glownego pytania sie nie odniose, bo nie mam pojecia, jak to fukcjonuje w polskich szkolach, ale nie moge sie nie zdziwic waszej decyzji. Czy ja dobrze rozumiem, ze maz ma pracowac zdalnie z Polski i na dodatek latac na okraglo do Wlk. Brytanii, ty masz miec hobbistyczna pseudo-prace, a twoje dzieci, zwlaszcza najstarszy syn, maja sie przerzucic na zupelnie inny system nauczania? Czy mozesz wytlumaczyc jaki jest w tym sens, poza twoim lepszym samopoczuciem? Pytam na serio.
      • gazeta_mi_placi Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 14:33
        Potrzeby kobiet - matek i żon też są ważne, żadna z Was by nie zamiauczała gdyby to Pan Mąż zechciał wrócić do Polski bądź z Polski przenieść się za granicę.
        A potem w jeszcze innym wątku będzie miauczenie, że ola Boga, nie ma równouprawnienia.
        • t.tolka Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 15:18
          Bez przesady.
          Oprocz potrzeb jest jeszcze czyjes dobro. W tym wypadku dobro dzieci.

          I tez pytam, bo nie wiem czy zrozumialam: maz ma pracowac zdalnie i latac w te i wewte? Dzieci maja zmieniac szkole? Ty masz jedynie hobby i raczej nie pracujesz i praca na ciebie nie czeka?

          To ta spora zmiana w zyciu w jakim celu ma byc?

          Chyba, ze cos przeoczylam, albo nie chcesz napisac?
          • t.tolka Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 15:22
            Aaa. I jeszcze. W Pl pracowalam 15 lat w szkole. Przeszlo przez moje rece kilkoro dzieci, ktore zaczynaly edukacje poza Pl. Nie mialy wiekszych problemow te, ktore biegle pisaly i czytaly. I byly dobre. Pozostale mialy problemy. Spore.

            Ale kilkoro to niewiele. Wiec doswiadczenia nie mam.
            • langsam Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 15:46
              A którym szczeblu uczyłaś? I na czym polegały typowe problemy wracających uczniów?
          • fadilla Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 15:53
            Bo ona do tych pól tęskni. Tylko znając życie piękne pola, lasy, łąki zobaczy zaledwie przez tydzień urlopu.
            • t.tolka Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 16:45
              W gimnazjum. Slabo czytali i pisali. Mimo dodatkowych godzin nauki jezyka nie radzili sobie z podstawa programowa, do tego dochodzilo przeczytanie lektur zaleglych i biezacych. Szkola w Pl to mimo wszystko wciaz wkuwanie na pamiec. Mozna robic fantastyczne lekcje, ale i tak uczen podstawe musi znac. Bo potem egzamin i rozliczanie szkoly i nauczyciel z wynikow.

              Trudnosc sprawialo im slownictwo naukowe, gramatyka, rozumienie tekstu czytanego.

              Uczen, ktory wracal z biegla umiejetnoscia czytania i pisania i byl dobry (taki na 70%), przy wspraciu nauczycieli, po ciezkich poczatkach, dawal sobie rade. Slabsi i nieznajacy jezyka, i w wiekszosci zbuntowani z powodu powrotu niechcianego powrotu do pol malowanych, albo powtarzali klase, a zazwyczja po 15 rz szli do gimnazjum zawodowego.

              Ta znajomosc jezyka jest w przypadku dzieci starszych kluczowa.
              • t.tolka Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 16:50
                Na koim przykladzie: wywiozlam dzieci, w tym jedno w wieku gimnazjalnym wlasnie, do obcego kraju. Mlodsze (przedszkole i sp) nie chcialy, gimnazjalne chcialo. Z tym, ze: w domu mowilismy w jezyku kraju, do ktorego zamierzalismy wyjechac i gimnazjalne znalo ten jezyk biegle w mowie i pismie. Mlodsze znaly dobrze, nie bylo bariery komunikacyjnej.

                Teraz nie zmienie im kraju, ba nawet szkoly im nie zmienie. Niech maja poczucie bezpieczenstwa i swoje miejsce.
              • langsam Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 16:56
                Dość ponuro to brzmi.
                Czy ta nieumiejętność pisania to kwestia braku słownictwa? I jeżeli mgę jeszcze zapytać, jak oceniasz, skąd brała się ta różnica w znajomści języka? Czy to była tylko kwestia czytania/nieczytania po polsku, czy różnca brała się z realizowania/nierealizowani szkoły sobotniej? A może ci lepiej posługujący się językiem zaczynali szkołę przed wyjazdem z PL, lub pochodzili z różnych środowisk?
                • t.tolka Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 17:31
                  Pewnie.tego wszystkiego. Brak slownictwa, nieumiejetnosc pisania i tworzenia podstawowych tekstow pisanych - rozprawka, charakterystyka. Totalnie brak czytania po polsku. A jezyk uzywany w domu niewiele ma wspolnego ze slownictwem szkolnym. Co sama widze.teraz doskonale - uzywajac w domu polskiego. No i poczucie wyobcowania - slang mlodziezowy. Ale to akurat lapie sie najszybciej.
                  No i inny sposob pracy, zdecydowanie nastawiony na rownanie. Nie na promowanie najlepszych i prace ze slabszymi. Rownanie do.tej cholernej podstawy.
                  • najma78 Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 18:01
                    t.tolka napisała:

                    A jezyk uzywany w domu niewiele ma wspolnego ze slownictwem szkolnym. Co sam widze.teraz doskonale - uzywajac w domu polskiego.

                    To prawda. Jedyna droga aby dzieci weszly w miare bez problemow w system szkoly byloby rownolegla szkola polska na odleglosc. Ze wszystkimi przedmiotami tak jak w polskiej szkole. To jednak jest raczej niewykonalne. Moje dzieci rozumieja jezyk polski ale maja maly zasob slow, nie potrafia pisac. Corka umie czytac ale nie jest to napewno poziom odpowiadajacy przecietnym rowiesnikom zyjacym w pl. Moja corka ma 11 lat i wlasnie zaczela year 7 (czyli 1 polskiego gimnazjum) i jest na wysokim poziomie ze wszystkich przedmiotow (z angielskiego na bardzo wysokim) i gdybym ja przeniosla (Hipotetycznie) do szkoly w pl to bylaby katastrofa bo na pewno opoznilabym jej rozwoj a takze wyrzadziloby to spore szkody wlasnie ze wzgledu na skostanialy system, sposob uczenia.

                    > No i inny sposob pracy, zdecydowanie nastawiony na rownanie. Nie na promowanie
                    > najlepszych i prace ze slabszymi. Rownanie do.tej cholernej podstawy.

                    uncertain niestety. O tym napisalam juz wczesniej.
                    • joa66 Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 18:22
                      ale może uchroniłabyś ją przed największym w Europie cyberbullyingiem wśród nastolatków i dzieciwink

                      najma, jest różnica między konsekwencjami przerzucania dziecka z jednego systemu szkolnego do drugiego a wypowiadaniem się na temat, o którym nie masz pojęcia. I to bardzo stronniczym wypowiadaniem wink


                      • najma78 Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 18:27
                        joa66 napisała:

                        >
                        > najma, jest różnica między konsekwencjami przerzucania dziecka z jednego system
                        > u szkolnego do drugiego a wypowiadaniem się na temat, o którym nie masz pojęcia
                        > . I to bardzo stronniczym wypowiadaniem wink
                        >
                        Jest roznica wiec zastosuj ta rade do siebie bo ty zdaje sie o jednym systemie edukacyjnym cos tam wiesz (mniej wiecej tyle co ja) ale o tym drugim praktycznie nic, jedynie tyle co znajdziesz w sieci i bedzie pasowalo do twojej wizji.
                        bez odbioru.
                        • joa66 Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 18:37
                          Wiem więcej niż Ci się wydaje , w tym o badaniach na temat sytuacji dzieci zmieniających system szkolny, kraj, itp. (kierunek PL-UK, Irlandia)

                          najma.., jesteś chora na Polskę i wymyślasz chore teorie, nawet wbrew oficjalnym danym
                          • triss_merigold6 Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 19:33
                            Z Pl do kraju anglosaskiego jest znacznie łatwiej, bo poziom szkół dużo nizszy.
                            • najma78 Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 19:54
                              triss_merigold6 napisała:

                              > Z Pl do kraju anglosaskiego jest znacznie łatwiej, bo poziom szkół dużo nizszy.

                              Tiaaa...
                              • yuka12 Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 20:25
                                Latwiej Najma, nawet jezeli Ci ciezko to zaakceptowac. Nie znam osoby z tutejszej Polonii, ktora nie poradzila sobie w tutejszym systemie edukacji, a ktora skonczyla jakas szkole w Polsce. A znam duzo Polakow tutaj studiujacych. Mam nawet znajoma, ktora ukonczyla liceum pielegniarskie w Polsce i studia pielegniarskie w UK i ktora twierdzi, ze liceum mialo wyzszy poziom (ale mieli mniej praktyki). Ta zasada dotyczy tez dzieci polskich, ktore przyjechaly do UK chocby po kilku klasach szkoly podstawowej.
                                • najma78 Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 20:41
                                  yuka12 napisała:

                                  > Latwiej Najma, nawet jezeli Ci ciezko to zaakceptowac. Nie znam osoby z tutejsz
                                  > ej Polonii, ktora nie poradzila sobie w tutejszym systemie edukacji, a ktora sk
                                  > onczyla jakas szkole w Polsce. A znam duzo Polakow tutaj studiujacych. Mam nawe
                                  > t znajoma, ktora ukonczyla liceum pielegniarskie w Polsce i studia pielegniarsk
                                  > ie w UK i ktora twierdzi, ze liceum mialo wyzszy poziom (ale mieli mniej prakty
                                  > ki). Ta zasada dotyczy tez dzieci polskich, ktore przyjechaly do UK chocby po k
                                  > ilku klasach szkoly podstawowej.

                                  Yuka alez generalnie Polacy w uk wiedza lepiej, uwazaja sie za madrzejszych, lepiej wyksztalconych, bardziej inteligentnych itd... ja to znam smile tyle ze to wszystko jakos tak generalnie nie przeklada sie sytuacje polityczno-enomiczna w Polsce a przeciez kraj tworza ludzie, czyz nie?
                                  Moj znajomy tez studiujac informatyke na tut uni twierdzil ze latwo, ze takie zadania to on mial w liceum, tyle ze jakos mu nie poszlo i egzaminow nie zdal uncertain
                                  Poza tym poziomu polskich uczelni a tutejszych nawet nie ma co porownywac, jakos caly swiat drzwiami i oknami sie na nie dobija w rankingach tez jakby nie w czolowce. Podbnie ze szkolami, jak wiadomo w szkolach nie ma rownania a uczniowie pracuja na roznych poziomach. Wiekszosc dzieci z pl nie jest w najwyzszych sets chocby ze wzgledu na jezyk. Pozniej rodzice takich dzieci opawiadaja jaki to niski poziom jest, tylko dla tego ze ich dzieci najczesciej sa w slabych szkolach albo w niskich sets, bo jezyk polski znaja lepiej niz angielski przez conajmniej kilka lat eduakcji a pozniej to juz rodzice nie rozumieja o czym ich dzieci rozmawiaja.
                                  • yuka12 Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 21:26
                                    Ja nie porownuje poziomu uczelni, bo nawet nakladow finansowych na nie nie da sie porownac smile. Natomiast wiem, ze wymagania na uczelniach sa czesto bardzi szczegolowe i specjalistyczne, odpowiedzi na zagadnieniach egzaminacyjnych powinny dotyczyc li i jedynie tematu i byc poparte odpowiednia lektura (albo wynikami odpowiednich doswiadczen na podstawie artykulow w uznanych czasopismach). Nie ma ogolnego bajania, dopisywania, uwazam ze i ogolnie tej gadanino-pisaniny jak w Polsce. Wierze, ze Twoj znajomy mogl nie zdac egzaminow. I pewnie nie dlatego, ze nie wiedzial i znal, tylko ze prawdopodobnie nie potrafil odpowiednio odpowiadac na zagadnienia.
                                    • najma78 Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 21:40
                                      yuka12 napisała:

                                      >I pewnie nie dlatego, ze nie wiedzial i znal, tylko ze prawdopodobnie nie potrafil odpowiednio odpowiadac na zagadnienia.

                                      A czemu nie potrafil? Bo go polska szkola nie przygotowala do tego, bo to wbrew pozorom bardzo wazna umiejetnosc, ktorej ucza juz w szkole podstawowej.
                                      Zreszta nie zdal egzaminow, w koncu bylo tak 'latwo' wink

                                      • yuka12 Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 22:08
                                        Jakby Ci tu odpowiedziec Najma. Nie znam sie az tak na informatyce, ale znam sie troche na socjologii. Zdalam w UK mature z socjologii (poziom A2) niecale dwa lata po przyjezdzie na Wyspy i z angielskim jako takim. Z teorii socjologicznych, z pracy zaliczeniowej i z socjologii rodziny poszlo mi nawet niezle. Mialam oceny B (praca + teorie) i C (socj. rodziny). Ale to byly zagadnienia znane mi jeszcze ze studiow w Polsce. Dokumentnie za to poleglam na socjologii prawa. Wielu roznych socjologow, rozne teorie i szkoly. Duzo sie uczylam i wiele wiedzialam, na egzaminie zapisalam strony, ale dzisiaj jestem przekonana ze nie do konca na temat. Bo pytania byly szczegolowe i wymagaly szczegolowej i dokladnej odpowiedzi, troche podobnie jak to jest na testach. A ja pisalam i pisalam wszystko, co wiem. Bo w Polsce takie byly pytania i takich sie oczekiwalo odpowiedzi. Kursy w UK nauczyly mnie, ze odpowiedz musi dokladnie dotyczyc pytania i niczego wiecej. Podobnie zreszta wygladaja tutaj kontakty ("Are you o.k.? Yes. And you? I'm fine, thank you." Koniec powitalnej rozmowy). Dlatego wierze, ze Twoj kumpel mogl miec wiedze i nie zdac.
                                        • najma78 Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 22:26
                                          yuka12 napisała:

                                          > . Kursy w UK nauczyly mnie, ze odpowiedz musi dokladnie dotyczyc pytania i nicz
                                          > ego wiecej.

                                          Tak wlasnie, tego m.in ucze swoich uczniow. Odpowiedz ma byc na pytanie, ma zawierac konkrety, dokladnie to co pytajacy chce wiedziec. To m.in pokazuje czy osoba potrafi analizowac oraz czy wie co z tym zrobic. Jaki sens ma pisanie wszystkiego co sie wie a nic z tego nie wynika bo wiedza niby jest ale nie wykorzystana. Jesli w pytaniu jest przeczytaj tekst i wypunktuj albo zrob liste to masz dokladnie to zrobic a nie ujac te informacje w formie paragrafu itp.
                                          Piszac cover letter aplikujac o prace nie piszesz wszystkiego co robilas i co potrafisz a to o czego pracodawca oczekuje to samo na interview.

                                          Podobnie zreszta wygladaja tutaj kontakty ("Are you o.k.? Yes. And you? I'm fine, thank you." Koniec powitalnej rozmowy).

                                          Zalezy z kim. Jesli to osoba ktora znam slabo to np mnie nic innego oprocz pozdrowienia nie interesuje ani sama obcej osobie nie bede mowic a nie, brzuch mnie boli albo poklocilam sie z mezem wink z osobami ktore znam lepiej jest inaczej.

                                          • ciezka_cholera Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 23:00
                                            najma78 napisała:

                                            > yuka12 napisała:
                                            >
                                            > > . Kursy w UK nauczyly mnie, ze odpowiedz musi dokladnie dotyczyc pytania
                                            > i nicz
                                            > > ego wiecej.
                                            >
                                            > Tak wlasnie, tego m.in ucze swoich uczniow. Odpowiedz ma byc na pytanie, ma zaw
                                            > ierac konkrety, dokladnie to co pytajacy chce wiedziec. To m.in pokazuje czy os
                                            > oba potrafi analizowac oraz czy wie co z tym zrobic.

                                            Najmo, czemu zatem nie stosujesz sie do wlasnych zalecen wink?
                                            Na pytanie: "jak zamortyzowac upadek z trzeciego pietra?" prawidlowa odpowiedzia nie bedzie "nie skakac". Acz mozliwe ze najrozsadniejsza.

                                            Do wszystkich analizujacych sens naszego powrotu: macie za malo danych, poniewaz nigdzie nie wspominalam o motywach. A to dlatego, ze sa one nieistotne z punktu widzenia tej dyskusji.
                                            • triss_merigold6 Przyznaj się 27.09.14, 23:05
                                              Przyznaj się: mąż was odsyła żeby mieć wolną rękę, czy Ty coś wyczuwasz i wolisz wrócić, żeby czuć się bezpieczniej? Bo na dłużsżą metę układ z pracą wyjazdową się sypnie zawsze.
                                              • ciezka_cholera Re: Przyznaj się 27.09.14, 23:11
                                                Triss zwariowalas?!? Nawet gdybym miala rogi jak kampinoski los to w zyciu bym sie na emamie nie przyznala smile. Trza sie prezentowac smile.
                                                • triss_merigold6 Re: Przyznaj się 27.09.14, 23:12
                                                  No ba! To rozumiem. Ale układ wyjazdowy nie zdaje egzaminu i nie chodzi o proste rogi, tylko o to że ludzie przestają mieć ze sobą dużo wspólnego, żyja osobno.
                                                  • rosapulchra-0 Re: Przyznaj się 28.09.14, 15:28
                                                    Tris, podmienił cię ktoś??
                                              • the_last_guardian_angel Re: Przyznaj się 28.09.14, 11:47
                                                triss_merigold6 napisała:

                                                > Przyznaj się: mąż was odsyła żeby mieć wolną rękę,

                                                To był mój pomysł przypominam grzecznie....

                                                W.
                                            • jamesonwhiskey Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 23:12
                                              macie za malo danych, poniewaz nigdzie nie wspominalam o motywach. A to dlatego, ze sa one nieistotne z punktu widze

                                              niech zgadne , motywy finansowy?
                                              ty zamiast wziasc sie za jakas robote po jako takim usamodzielneieniu najmlodszego dzecka
                                              niepokalanie zaszlas z czwartym a zarobic na ta cala grupe co raz ciezej
                                              a ty pewnie za dwa trzy lata pach piate bo to roboty to chyba nie nardzo
                                              • najma78 Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 23:32
                                                Z motywami powrotu to pewnie tak jak z praca-hobby wink nie maja znaczenia albo wstyd sie przyznac na ematce. Pewnie autorka doskonale wie jaka bylaby reakcja gdyby byla szczera.
                                                • ciezka_cholera Re: Do tych pol malowanych... 28.09.14, 00:06
                                                  najma78 napisała:

                                                  e. Pewnie autorka doskonale wie jaka bylaby reakcja g
                                                  > dyby byla szczera.

                                                  Szczerosc polega na nieklamaniu, nie na zaspokojaniu ciekawosci ciekawskich.
                                              • black_halo Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 23:55
                                                No przeciez wlasnie o to chodzi, zeby maz napital zdalnie na zone i dzieci a ona bedzie sie zajmowala swoim hobby w Polandii gdzie przy okazji przy dzieciach pomoga rodzice i tesciowie. W sumie sytuacja klasyk. Na poczatku bedzie praca zdalna i latanie a finalnie wyjdzie, ze te przeloty beda jednak meczace wiec maz sie wyniesie do UK, potem w sumie to raczej rozwod i solidne alimenty z funciakach na czworeczke. Moze w Polsce jest tez juz jakis zaklepany gach.
                                                • the_last_guardian_angel Re: Do tych pol malowanych... 28.09.14, 11:49
                                                  black_halo napisała:

                                                  > Moze w Polsce jest tez juz jakis zaklepany gach.

                                                  Gach?! Porzucona kobieta z trójką dzieci, która nigdy nie pracowała? Interes życia po prostu....

                                                  W.
                                              • ichi51e Re: Do tych pol malowanych... 28.09.14, 09:14
                                                Rozumiem ze ktos moze piany na ustach dostawac "bo ktos w necie nie ma racji" ale jechanie po kims z powodu wlasnego wyobrazenia jego wyborow zyciowych juz mi sie w pale nie miesci. Oswiec mnie - jaki byl cel tej uwagi? Swoja troska chciales/as powstrzymac od zyciowego bledu? Czy moze jakos wlasne samopoczucie poprawic?
                                                • rosapulchra-0 Re: Do tych pol malowanych... 28.09.14, 13:36
                                                  Ichi, zasada nr 1 - nie karm trolla. Zasada nr 2 - nie trać czasu, zdrowia i urody na jakiekolwiek dyskusje z jamesonem.
                                                  • the_last_guardian_angel Re: Do tych pol malowanych... 28.09.14, 15:37
                                                    rosapulchra-0 napisała:

                                                    > Ichi, zasada nr 1 - nie karm trolla. Zasada nr 2 - nie trać czasu, zdrowia i ur
                                                    > ody na jakiekolwiek dyskusje z jamesonem.

                                                    Jameson przynajmiej pisze jak jest, szczerze, bez owijania... w odróżnieniu od pozostałych ematek, których żywoty to jedna, wielka, nie kończąca się dynastia.....

                                                    W.
                                                  • rosapulchra-0 Re: Do tych pol malowanych... 28.09.14, 15:52
                                                    Mylisz się. Ani on szczery, ani tym bardziej kulturalny.
                                            • najma78 Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 23:27
                                              ciezka_cholera napisała:

                                              > Najmo, czemu zatem nie stosujesz sie do wlasnych zalecen wink?

                                              ???
                                              > Na pytanie: "jak zamortyzowac upadek z trzeciego pietra?" prawidlowa odpowiedzi
                                              > a nie bedzie "nie skakac". Acz mozliwe ze najrozsadniejsza.

                                              Moze jednak okresl bardziej dokladnie ta 'odpowiedzia'?
                                              • bumbunierka1 Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 23:40
                                                Moze jednak okresl bardziej dokladnie ta 'odpowiedzia'?

                                                To jest najbardziej skomplikowane zdanie, jakie slyszalam w tym tygodniu...
                                                • najma78 Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 23:50
                                                  bumbunierka1 napisała:

                                                  > Moze jednak okresl bardziej dokladnie ta 'odpowiedzia'?
                                                  >
                                                  > To jest najbardziej skomplikowane zdanie, jakie slyszalam w tym tygodniu...

                                                  Pewnie w zyciu slyszalas zbyt wiele absurdalnych zdan...big_grin
                                  • rosapulchra-0 Re: Do tych pol malowanych... 28.09.14, 00:57
                                    Polskie szkoły wypuszczają przede wszystkim teoretyków - krzyżówkowiczów. Wiedzę mamy rozległą, tylko często, gęsto.. niepotrzebną.
                                    Zupełnie inny system nauczania jest w UK. A klasy są podzielone na grupy: najlepsza, w której uczą się uczniowie uzdolnieni, średnia i najsłabsza i właśnie do tych trafiają przede wszystkim emigranckie dzieci. Pierwszym powodem jest język, kolejnym bazowanie na wiedzy z polskiej szkole i często olewanie nauki w angielskiej. Mało tego, dzieci zupełnie nierozumiejące angielskiego przez pierwszy rok nauki uczą się tego języka, inne przedmioty mają bardzo mocno okrojone, bo niczego nie rozumieją po angielsku. Trudno się dziwić rodzicom takiego młodego emigranta, że myślą, że angielski system nauczania jest kiepski, bo cały przyrównują go do polskiego. A prawda jest taka, że nie mają bladego pojęcia, co to za system i na czym on polega. Mało tego, emigranccy rodzice nawet nie chodzą do szkół na dni otwarte, bo albo nie mają pojęcia o tym, że coś takiego istnieje, albo ich własne pociechy ich nie zawiadamiają. Ubawiła mnie jedna polska mama, która do szkoły wystąpiła z pretensjami, bo jej 15-letnia córka zaszła w ciążę z kolegą ze szkoły i dopiero wtedy dowiedziała się, jakie szkoła miała problemy wychowawcze z jej córką (czynny udział w bijatykach, pijaństwie, etc.). Oczywiście owa mama nie potrafiła odpowiedzieć, dlaczego na siedem wezwań ze szkoły (w ciągu jednego półrocza!) ani razu się nie pojawiła? Bo każdy list, który pojawiał się w domu, jej córka tłumaczyła, że wszystko OK i takie tam bla bla bla.
                                    • langsam Re: Do tych pol malowanych... 28.09.14, 08:56
                                      W jakim wieku w Anglii dzieli się dzieci na poziomy? Czy dotyczy to wszystkich przedmiotów?
                                      • najma78 Re: Do tych pol malowanych... 28.09.14, 11:19
                                        langsam napisała:

                                        > W jakim wieku w Anglii dzieli się dzieci na poziomy? Czy dotyczy to wszystkich
                                        > przedmiotów?

                                        Praktycznie od poczatku czyli juz w szkole podstawowej. Maja jedna klase ale sa podzieleni na grupy (stoly) i maja nieco inne zadania czyli dostosowane do mozliwosci. Maja pomoc nauczyciela i asystenta (czasem sa dwie lub trzy dodatkowe osoby). Chodzi o to aby dzieci jednak zrozumialy i zrobily postepy. Czesto dzieci przechodza do bardziej zaawansowanych grup. W secondary school jest podzial na podstawie wynikow SATS konczacych primary school oraz stateme statements SEN ktore moga miec niektore dzieci. Rozne lekcje sa wiec w roznym skladzie. Sets jesli kilka w zaleznosci od ilosci roznych poziomow na jakich pracuja dzieci. W niektorych szkolach moga byc 2 albo 4 a w innycj 6. Uczniowie new to english zawsze sa umieszczani na jednym z nizszych co nie oznacza ze beda tam przez cala edukacje. Najnizsze sets to najczesciej male grupy i pomoc osob wspomagajacych czyli czasem jedna osoba pracuje z dwojgiem dzieci.
                                        • langsam Re: Do tych pol malowanych... 28.09.14, 14:05
                                          Czyli to są ruchome zespoły, dzieci nie utykają w 'gorszej' czy 'lepszej' klasie? Fajnie.
                                          A średnia szkoła jak wygląda? Też roztasowywują, czy dzieci różnicują się poprzez wybór określonej placówki?
                                          • najma78 Re: Do tych pol malowanych... 28.09.14, 14:36
                                            langsam napisała:

                                            > Czyli to są ruchome zespoły, dzieci nie utykają w 'gorszej' czy 'lepszej' klasi
                                            > e? Fajnie.

                                            Nie musza utknac choc oczywiscie sa dzieci ktore beda w najnizszych sets np ze wzgledu na trudnosci w uczeniu sie czy zupelne zaniedbanie ze strony rodzicow, dzieci pochodzace ze srodowisk patologicznych, z problemami z zachowaniem czy np dzieci emigrantow (mam na mysli ogol) zyjace w zamknietych spolecznosciach gdzie rodzice/rodzina nie zna jezyka plus nie dba o edukacje dzieci. To sa zawsze dosc ozone kwestie. Jednak generalnie jest sporo dzieci ktore przechodzi na wyzsze poziom czyli robi progress.

                                            > A średnia szkoła jak wygląda? Też roztasowywują, czy dzieci różnicują się poprzez wybór określonej placówki?

                                            Opisalam jak to wyglada, sa sets. Nie ma rozgraniczenia na szkoly srednie. Szkola podstawowa zaczyna sie w wieku 4 lat (obowiazek od 5 ale zdecydowana wiekszlsc idzie od 4) i trwa do year 6. Nastepna szkola to od year 7 do 11 czyli koncza ja majac 16 lat. Zdaja egzaminy GCSC i wynik tych egzaminow jest bardzo wazny bo daje access do dalszej edukacji czyli 6th form albo collage (do 18 roku zycia). W secondary school czyli year 7-11 tez sa podzieleni na sets, jak najbardziej. Uczniowie z najnizszych sets nie maja mozliwosci zdac GCSE wyzej niz na C, ewentualnie (B- choc raczej nie) bo nie pracuja na odpowiednio wysokim poziomie. Zdaja wiec GSCE na podstaowym poziomie czyli celujac na nie wiecej niz D lub wyzsze na C. Oczywiscie w 6th form czy collegu moga nadal uczyc sie przedmiotow ktore chca poprawic i zdawac jeszcze raz osiagajac B czy A.
                                          • rosapulchra-0 Re: Do tych pol malowanych... 28.09.14, 15:17
                                            Nie tylko rozwarstwiają, ale stawiają na już na te przedmioty, których uczeń chce się uczyć. Np. moja najstarsza córka wybrała pięć przedmiotów i się ich uczyła. Inna inszość, że wzbudziła zdziwienie swym wyborem i nie w kwestii przedmiotów, ale ilości. Rok później zmieniła diametralnie pierwotny wybór i postawiła na matematykę (do tego biznes, francuski, fotografia), więc dwuletni program przerobiła w ciągu jednego roku, a A Level z matematyki zdała na A* (druga osoba w historii szkoły z takim wynikiem i pierwsza, która przerobiła dwuletni program w ciągu roku) i w tej chwili jest studentką na Wydziale Matematyki uniwersytetu należącego do pierwszej dwudziestki w UK. Dodam, że jej nauka w college trwała tylko dwa lata, a nie jak u większości - trzy.
                                            No dobra wink Musiałam się pochwalić smile
                                            • the_last_guardian_angel Re: Do tych pol malowanych... 28.09.14, 15:40
                                              rosapulchra-0 napisała:

                                              Teatrzyk Nadęty Balonik przedstawia opowieść z cyklu "czym pochwali się dziś Rosa":

                                              > więc dwuletni program pr
                                              > zerobiła w ciągu jednego roku, a A Level z matematyki zdała na A* (druga osoba
                                              > w historii szkoły z takim wynikiem i pierwsza, która przerobiła dwuletni progra
                                              > m w ciągu roku) i w tej chwili jest studentką na Wydziale Matematyki uniwersyte
                                              > tu należącego do pierwszej dwudziestki w UK. Dodam, że jej nauka w college trw
                                              > ała tylko dwa lata, a nie jak u większości - trzy.

                                              Wzruszyłbym się, gdyby nie fakt, że nudne to do zarzygania...

                                              W.
                                              • rosapulchra-0 Re: Do tych pol malowanych... 28.09.14, 15:53
                                                Nie musisz czytać. Wygaś mnie i będziesz mieć święty spokój.
                                                A ja i tak będę się chwalić sukcesami moich dzieci.
                                                • the_last_guardian_angel Re: Do tych pol malowanych... 28.09.14, 16:03
                                                  rosapulchra-0 napisała:

                                                  > A ja i tak będę się chwalić sukcesami moich dzieci.

                                                  Wiem, tak to już jest jak się nie ma własnych....

                                                  W.
                                                  • rosapulchra-0 Re: Do tych pol malowanych... 28.09.14, 16:06
                                                    Pfff..! Tylko na tyle cię stać?
                                              • gazeta_mi_placi Re: Do tych pol malowanych... 28.09.14, 16:12
                                                Przypomina mi się Al Bundy i jego wspomnienia 11 przyłożenia w szóstej sekundzie meczu na studiach wspominany w wieku dojrzałym całe lata.
                                            • joa66 Re: Do tych pol malowanych... 28.09.14, 16:08
                                              ięc dwuletni program przerobiła w ciągu jednego roku, a A Level z matematyki zdała na A* (druga osoba w historii szkoły z takim wynikiem i pierwsza, która przerobiła dwuletni program w ciągu roku) i

                                              rosa, zapomniałaś dodać, że ten sukces Twoja córka zawdzięcza ..polskiemu matematykowi, prawda?wink

                                              • gazeta_mi_placi Re: Do tych pol malowanych... 28.09.14, 16:11
                                                W tej szkole uczył polski matematyk? Ja słyszałam, że szkoły angielskie (może poza tymi super prestiżowymi) mają generalnie niski poziom, więc dzieci po polskiej szkole przyzwyczajone do wyższego poziomu są tam orłami, prawda to?
                                                • joa66 Re: Do tych pol malowanych... 28.09.14, 16:17
                                                  Nie, rosa się chwaliła, że to jej mąż matematyk uczył córkę do egzaminów. Czyli to sukces córki i polskiej szkoły matematyki. Czym się zajmuje mąż w UK - nie wiem, ale raczej w szkole nie uczy. A może szkoda, biorąc pod uwagę sukcesy córki i stosunkowo słabe wyniki UK w matematyce.
                                              • rosapulchra-0 Re: Do tych pol malowanych... 28.09.14, 16:20
                                                Sobie. Przede wszystkim SOBIE zawdzięcza.
                                                • joa66 Re: Do tych pol malowanych... 28.09.14, 16:26
                                                  a potem ojcu.smile Polskiemu matematykowi , który ją w domu uczył.

                                                  Oczywiście córka była i wystarczająco zdolna i pracowita, żeby skorzystać z tego co jej "polski matematyk" dał.
                                                  • rosapulchra-0 Re: Do tych pol malowanych... 28.09.14, 17:35
                                                    Dlaczego nie bierzesz pod uwagę angielskich nauczycieli? Nie pasują do twojej teorii?
                                                  • joa66 Re: Do tych pol malowanych... 28.09.14, 19:08
                                                    Od Ciebie wiem kto przygotowywał Waszą córkę do egzaminu smile
                                                  • rosapulchra-0 Re: Do tych pol malowanych... 28.09.14, 19:15
                                                    joa66 napisała:

                                                    > Od Ciebie wiem kto przygotowywał Waszą córkę do egzaminu smile

                                                    Czasem się zastanawiam, co ty masz pod kopułą? Moje dziecko uczyło się w szkole z angielskimi nauczycielami, a potem powtarzała materiał zdobyty w szkole z jej ojcem, a potem jeszcze raz samodzielnie.
                                                    Widzę, że ponieważ nie jest to zgodne z twoją teoretyjką, to już zaczynasz swoje manipulacje.
                                                    Dlatego kończę dyskusję z tobą. EOT.
                                                  • joa66 Re: Do tych pol malowanych... 28.09.14, 19:35
                                                    I Twoje dziecko jako JEDYNE w szkole angielskiej uzyskało takie wyniki. A pomagał jej tatuś - polski matematyk.


                                                    smile





                                    • joa66 Re: Do tych pol malowanych... 28.09.14, 10:16
                                      Spójrz się na raport PISA.
                                      • joa66 Re: Do tych pol malowanych... 28.09.14, 10:17
                                        P.S. I zastanów się nad tym po co brytyjski Minister Edukacji przyjechał do Polski
                                      • joa66 Lektura dla rosy i najmy... 28.09.14, 10:52
                                        www.oecd.org/pisa/keyfindings/PISA-2012-results-snapshot-Volume-I-ENG.pdf
                                        • rosapulchra-0 Re: Lektura dla rosy i najmy... 28.09.14, 15:01
                                          A ty czytaj mnie ze zrozumieniem.
                                          W którym miejscu napisałam, że w Polsce edukacja wczesno- i średnioszkolna jest na niskim poziomie?
                                          Napisałam, że przede wszystkim to są różne systemy szkolne, które dla mnie są nieporównywalne, a rodzice - emigranci nie mają zielonego pojęcia na czym polega nauka ich pociech w nowej szkole, bo: 1. nie znają języka, 2. nie interesują się, 3. ciężko pracują i nie mają kiedy pójść do szkoły, 3. wystarczy im wiedza na temat szkoły od ich rodaków, etc. Za to mają na jej temat bardzo wiele do powiedzenia i są to najczęściej wierutne bzdury.

                                          Może nie zauważyłaś pierwszego akapitu w moim poście, więc przytoczę ci go jeszcze raz:

                                          "Polskie szkoły wypuszczają przede wszystkim teoretyków - krzyżówkowiczów. Wiedzę mamy rozległą, tylko często, gęsto.. niepotrzebną." Jak widać, jest bardzo zgodne z wynikami PISA.

                                          Dodam jeszcze, że wynika PISA nijak się przekładają na jakość życia w Polsce względem jakości życia w UK.
                                          • joa66 Re: Lektura dla rosy i najmy... 28.09.14, 16:00
                                            "Polskie szkoły wypuszczają przede wszystkim teoretyków - krzyżówkowiczów
                                            > . Wiedzę mamy rozległą
                                            , tylko często, gęsto.. niepotrzebną."
                                            Jak widać,
                                            > jest bardzo zgodne z wynikami PISA[/i]

                                            A szkoły kanadyjskie, holenderskie i szwajcarskie jeszcze większych krzyżówkowiczów sądząc po wynikach PISA? wink

                                            Dodam jeszcze, że wynika PISA nijak się przekładają na jakość życia w Polsce wz
                                            > ględem jakości życia w UK


                                            Wiemy o tym z Twojego bloga smile
                                            • rosapulchra-0 Re: Lektura dla rosy i najmy... 28.09.14, 16:05
                                              Chcesz mi dowalić osobiście, czy chcesz rozmawiać na temat wątku? Bo póki co, znowu stosujesz swoje techniki manipulacji, które są niezgodne z regulaminem.
                                        • langsam Re: Lektura dla rosy i najmy... 28.09.14, 16:00
                                          Ciekawie byłoby zobaczyć brytyjskie wyniki, po odjęciu dzieci z imigracj muzułmańskiej i północnoafrykańskiej.
                                          • joa66 Re: Lektura dla rosy i najmy... 28.09.14, 16:04
                                            i polskie ze wsi po PGR owskiej wink
                                            • langsam Re: Lektura dla rosy i najmy... 28.09.14, 16:09
                                              Proporcje są tak różne, że nie ma co porównywać. Ale proszę bardzo, jak dla mnie można odjąć.
                                              • joa66 Re: Lektura dla rosy i najmy... 28.09.14, 16:12
                                                PISA bada szkoły i o poziomie szkoł piszemy. Odejmowanie najsłabszych grup uczniów nie ma sensu, bo oni też te szkoły tworzą i poziom tez jest do nich dostosowany.
                                                • langsam Re: Lektura dla rosy i najmy... 28.09.14, 16:22
                                                  Nie.
                                                  Jest ogromna różnica pomiędzy mniej więcej zwyczajnym staroeuropejskim społeczeństwem, zawierającym elity, średniaków i slumsy intelektualne, a takimż społeczeństwem, do którego doszlusowało w ostatnich 20 latach bardzo liczne towarzystwo z zupełnie innej bajki kulturowej.
                                                  • joa66 Re: Lektura dla rosy i najmy... 28.09.14, 16:24
                                                    Ale to towarzystwo MA WPŁYW na poziom edukacji.

                                                  • langsam Re: Lektura dla rosy i najmy... 28.09.14, 16:30
                                                    No właśnie, ms wpływ na średnie wyniki edukacyjne. Dlatego warto by zobaczyć wyniki bez tej domieszki.Dla mnie byłoby to ciekawe, jeżeli wziać pod uwagę twierdzenia niektórych badaczy o zróżnicowanym geograficznie IQ, oraz już zupełnie niebiologiczne i niekontrowersyjne etycznie różnice międzykulturowe, oraz fakt, że w testach szkolnych imigranci wszędzie wypadają średnio gorzej od populacji gospodarzy.
                                                  • joa66 Re: Lektura dla rosy i najmy... 28.09.14, 16:35
                                                    Nie tylko na WYNIKI ma wpływ, ale także na POZIOM. Szkoła to system naczyń połączonych, na jej poziom też mają wpływ uczniowie. Poza tym, nie oszukujmy się, dzieci polskich emigrantów raczej nie są w Eton.
                                                  • langsam Re: Lektura dla rosy i najmy... 28.09.14, 16:40
                                                    No i dlatego ciekawie byłoby zobaczyć wyniki dzieci nienapływowych.
                                                  • joa66 Re: Lektura dla rosy i najmy... 28.09.14, 16:44
                                                    Generalnie warto by było zobaczyć różne wyniki cząstkowe - nie tylko z podziałem na dzieci napływowe, ale idąc dalej na te które "napłynęły" z PL i odebrały co najmniej połowę edukacji w PL.

                                                    Poza tym przypominam, że nie mniejszy problem z imigrantami ma Holandia czy Kanada a ich wyniki różnią się sporo od tych z UK
                                                  • langsam Re: Lektura dla rosy i najmy... 28.09.14, 16:55
                                                    Do małej Holandii (15 milionów) naplywa kilkaset osób dziennie. Do Kanady (35 milionów) - ćwierć miliona rocznie, ale Kanada stosuje kwoty i wybiera wyedukowanych. Do Wielkiej Brytanii (64 miliony) pół miliona rocznie.
                                                    Ja wcale nie potrzebuję wyników polskiej imigracji - wolę zobaczyć wyniki bez imigrantów, a zwłaszcza bez nieeuropejskich imigrantów.
                                                  • joa66 Re: Lektura dla rosy i najmy... 28.09.14, 16:59
                                                    Nie chodzi o liczby ale o proporcje:

                                                    en.wikipedia.org/wiki/List_of_cities_in_the_European_Union_by_Muslim_population



                                                  • azjaodkuchni Re: Lektura dla rosy i najmy... 28.09.14, 17:03
                                                    Z podziałem na wykształcenie rodziców, miejsce zamieszkania ( dzielnica), czas spędzony poza krajem macierzystym i wiele innych czynników... Kiedyś wdałam się w pogawędkę z pracownikiem singapurskiego moe i on powiedział, że w Sin do badania nie dopuszczano wcale dzieci najlepszych, bo te lecą programem zintegrowanym. Tylko wzięto pod uwagę zwykłe gimnazjum ( singapurskie secondary) ... czyli dzieci bez 10 % najlepszych, ale on się cieszył, że tak się stało bo dzięki temu, że Sin nie jest 1 rząd rzuci większą kasę na szkoły...
                                                    Jeśli chodzi o ludność napływową w Sin od kilku lat top studentem okazywał się nie singapurczyk. Tak się rząd rozwścieczył, że zakazał publikacji nazwiska top studenta i teraz guzik wiadomo.
                                                    Emigranci to nie zawsze Ci ze zmywaka( chociaż Ci czasem są mocno zdesperowani i na naukę dzieci nastawieni)
                                                    W klasie mojego dzieciaka cała czołówka jest ze świata... ( dwoje stypendystów i troje dzieci których rodzice tu pracują).
                                                    --
                                                    azjaodkuchni.blogspot.sg/
                                                  • langsam Re: Lektura dla rosy i najmy... 28.09.14, 17:46
                                                    Azja, no ale to są po pierwsze przypadki anegdotyczne, jednostkowe (nie mówiąc o tym, że w pewnym sensie sam Singapur jest przypadkiem anegdotycznym). Z najgorszego slumsu może wyrosnąć największy geniusz, a z najlepszego domu wyjść zdemoralizowany idiota. Tak bywa, nie ma w tym nic dziwnego ani zaskakującego.
                                                    Tym niemniej są pewne statystyczne prawidłowości dotyczące IQ czy wyników szkolnych, i są one stale, od stu lat mocno niekorzystne dla pewnych populacji. Są też kultury o swoistej etyce pracy, czy innaczej oceniające sensowność inwestycji w edukację. Jeżeli te populacje masowo się przemieszczają to wpłynie to wszystko na średnie rezultaty szkolne w kraju, do ktorego napływają, czy nie wpłynie? Ja sądzę, ze wpłynie, i dlatego ciekawiły by mnie wyniki od których odliczono by napływowców.
                                                    Nie ma co się irytować, przecież mogłoby okazać się, że moja teza jest niesłuszna. Ale jeżeli takich wyników nie zobaczymy, to nie możemy sprawdzić, czy jest słuszna, czy nie.
                                                  • azjaodkuchni Re: Lektura dla rosy i najmy... 28.09.14, 17:56
                                                    Ja się nie irytuję wink wiem , że w Sin dzieci obce dużo wnoszą do lokalnych szkół i bardziej podnoszą ich poziom niż odwrotnie. Ciekawa jestem jak jest w Uk? Rosie już gratulowałam córki ... dwa lata w rok i super wynik...A i pisałam wcześniej, że średnia to średnia ktoś podnosi ktoś obniża.
                                                  • langsam Re: Lektura dla rosy i najmy... 28.09.14, 18:01
                                                    Tylko pozostaje pytanie, czy liczba tych napływowych odbiegających od średniej jest znacząca dla wyniku ogółu.
                                                  • azjaodkuchni Re: Lektura dla rosy i najmy... 28.09.14, 18:21
                                                    Dzieci ze stypendiami jest 500 ( głównie Chińczycy) tych którzy rodzice pracują kolejne 500
                                                    Wszystkich dzieci w roczniku jakieś 50 tyś w całym Singapurze. Niby obcych jest niewiele, ale jeśli weźmie się pod uwagę, że dzieci z Europy zwykle są znacznie powyżej średniej to mają wpływ na wynik ogólny.
                                                  • najma78 Re: Lektura dla rosy i najmy... 28.09.14, 18:14
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > Ciekawa jestem jak jest w Uk?

                                                    to zalezy. Uk jest zroznicowane i ludnosc naplywowa tez. Jesli wezmie sie pod uwage szkoly w miastach w dzielnicach gdzie zyje mnostwo emigrantow i uchodzcow to zazwyczaj wypadnie to na niekorzysc bo beda to rodziny slabo albo wcale znajace jezyk, nie inwestyjace ani nienprzykladajace wagi do edukacji. Oczywiscie wystepuje to w roznych konfiguracjach ale wypadnie na minus.
                                                    W dzielnicach council estate beda w przewadze znajcy jezyk ale w duzej mierze to patologiczne srodowiska gdzie dzieci z potencjalem nie beda mialy odpowiedniego wsparcia w domu i to tez wypadnie na minus.
                                                    Klasa srednia czyli white British i cala reszta czyli kolejne juz pokolenia emigrantow (drugie, trzecie) czyli dzieci rodzicow wyksztalconych, dobrze zarabiajacych, podrozujacych, rowzijacych zainteresowania to wypadnie na plus.
                                                  • rosapulchra-0 Re: Lektura dla rosy i najmy... 28.09.14, 17:39
                                                    joa66 napisała:

                                                    > Ale to towarzystwo MA WPŁYW na poziom edukacji.
                                                    >

                                                    Uważasz, że polska młoda emigracja obniżyła poziom nauki w brytyjskich szkołach?
                                          • rosapulchra-0 Re: Lektura dla rosy i najmy... 28.09.14, 16:19
                                            Też jestem bardzo ciekawa.
                                          • azjaodkuchni Re: Lektura dla rosy i najmy... 28.09.14, 16:30
                                            Ciekawie byłoby zobaczyć brytyjskie wyniki, po odjęciu dzieci z imigracj muzuł
                                            > mańskiej i północnoafrykańskiej.
                                            To Singapur też proszę zbadać bez muzułmanów... wink Średnia to średnia, ktoś podnosi ktoś zaniża ... proste jako rogalik.

                                            System angielski jest trochę podobny do singapurskiego ( Sin był kolonią brytyjską ) i autorce wątku doradzam by już teraz zaczęła pracować z dzieckiem...i tłumaczyła, że inaczej nie znaczy gorzej..Boimy się zmian, ale to one pozwalają nam zdobyć doświadczenie...
                                            Zamiast przerabiania podręczniki z PL polecam by autorka oglądała filmy po polsku, by czytała dzieciom polskie książki, by znalazła polskojęzycznych rówieśników by tłumaczyła historię Polski... najłatwiej będzie zaczęła od elementów które były omawiane w szkole brytyjskiej. ( np. II wojna światowa)... Ja wiem, że z 4 dzieci to nie jest łatwe, ale może się uda. My mamy dziecko w podobnym wieku i jeszcze kilka miesięcy temu też myśleliśmy o powrocie... Tylko, że my mamy 1 dziecko a utrzymanie i nauka polskiego na poziomie rówieśniczym jest dla nas priorytetem za to różnice kulturowe i programowe znacznie większe a do tego dzieciak ciut specyficzny.
                                            • langsam Re: Lektura dla rosy i najmy... 28.09.14, 16:39
                                              Oczywiście. Może być tak, że jakaś imigracja podnosi poziom, bo jest inteligentniejsza, albo przykłada większą wartość do nauki, albo kontrola rodziców jest inna, a może być i odwrotnie. Z drugiej strony gdzieś mogą trafiać głównie robotnicy, a gdzieś wykształceni. I jeżeli taki dodatek jest wystarczająco liczny, to zmieni wynik końcowy w górę albo w dół. I wtedy na forum będą przepychanki, podczas gdy wynik jest efektem nietypowego zjawiska, jakim jest masowy napływ zupełnie innej grupy, dla której może odpowiedniejszy byłby zupełnie inny system edukacji.
                                              Gdybam sobie. A takie wyniki byłyby bardzo ciekawe.
                                            • ciezka_cholera Re: Lektura dla rosy i najmy... 28.09.14, 23:53
                                              azjaodkuchni napisała:

                                              > Zamiast przerabiania podręczniki z PL polecam by autorka oglądała filmy po po
                                              > lsku, by czytała dzieciom polskie książki, by znalazła polskojęzycznych rówieśn
                                              > ików by tłumaczyła historię Polski... najłatwiej będzie zaczęła od elementów kt
                                              > óre były omawiane w szkole brytyjskiej. ( np. II wojna światowa)... Ja wiem, że
                                              > z 4 dzieci to nie jest łatwe, ale może się uda.

                                              Dzieki Azjo. Ja co wieczor dzieciom czytam (po polsku), polskiej tv ani przyjaciol tu nie mamy, ale nie w tym rzecz, moje dzieciaki nie maja zadnych problemow z komunikacja w jez. ojczystym, kuleje wylacznie pisownia. Pierworodny jest w stanie pisac po polsku (utrzymuje korespondencje mejlowa z moim bratem ot chocby), ale nie brzmi to dobrze stylistycznie, ortografia zas jest tragiczna. W kazdym razie, mamy juz plan. Planuje sie zastosowac do kilku porad z forum: zadnego rejonowego gimnazjum, poszukamy dwujezycznego (kiedy jego koledzy z klasy beda szlifowac angielski, on bedzie mial czas skupic sie na polskim).
                                              Rozmawialam dzis z nim, widze ze jego stosunek do planu powoli dryfuje od niecheci do nieufnej obojetnosci z elementami zajarania.

                                              My mamy dziecko w podobnym wie
                                              > ku i jeszcze kilka miesięcy temu też myśleliśmy o powrocie... Tylko, że my mamy
                                              > 1 dziecko a utrzymanie i nauka polskiego na poziomie rówieśniczym jest dla na
                                              > s priorytetem za to różnice kulturowe i programowe znacznie większe a do tego d
                                              > zieciak ciut specyficzny.
                                              >

                                              Zmieniliscie zdanie juz definitywnie, czy rozwazacie jeszcze powrot? Mam tu kolezanke, ktora mieszkala przez kilka lat w Sin, strasznie narzekala na nieustanna walke z natura, tez to tak odbierasz? Ona generalnie jest raczej malkontentka, wiec nie wiem na ile jej relacje nie sa przesadzone wink.
                            • joa66 Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 21:35
                              Z Pl do kraju anglosaskiego jest znacznie łatwiej, bo poziom szkół dużo nizszy.

                              Jeżeli chodzi o naukę to tak. Ale szkoła to nie tylko nauka, to także życie społeczne. Im wcześniej dziecko zafunkcjonuje w nowym świecie , tym lepiej. Nastolatkom jest o wiele trudniej, bo nawet fakt, że np wyprzedzają poziomem kolegów z klasy może działać na ich niekorzyść (towarzysko). I często nie mają wsparcia w domu, bo rodzice są zajęci urządzaniem nowego życia i albo nie mają czasu dla dzieci albo same dzieci nie chcą im przysparzać nowych problemów i ukrywają własne.
                            • rosapulchra-0 Re: Do tych pol malowanych... 28.09.14, 00:27
                              triss_merigold6 napisała:

                              > Z Pl do kraju anglosaskiego jest znacznie łatwiej, bo poziom szkół dużo nizszy.

                              Co za bzdura.
                        • rosapulchra-0 Re: Do tych pol malowanych... 29.09.14, 14:56
                          najma78 napisała:

                          > Jest roznica wiec zastosuj ta rade do siebie bo ty zdaje sie o jednym systemie
                          > edukacyjnym cos tam wiesz (mniej wiecej tyle co ja) ale o tym drugim praktyczni
                          > e nic, jedynie tyle co znajdziesz w sieci i bedzie pasowalo do twojej wizji.
                          > bez odbioru.

                          Cieszę się, że nie tylko ja to zauważyłam.
                          • joa66 Re: Do tych pol malowanych... 29.09.14, 17:11
                            Daję linki z sieci, bo są ogólno dostępne, chyba nie oczekujecie, że wkleję własne CV ?wink

                            Natomiast Wy nie potraficie się odnieść merytorycznie do treści moich wypowiedzi, tylko zajmujecie się analizą mnie wink

                            p.s. jakoś mnie nie dziwi zrozumienie na linii najma-rosa-jameson itd czyli "kwiatu" naszej emigracji smile
    • ichi51e Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 16:55
      Zapisz sie na fb moze na grupe edukacja domowa i moze tam ci ktos doradzi - w koncu sa tam ludzie ktorzy program dzieci i ich mozliwosci znaja od podszewki.
      • t.tolka Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 20:54
        I znowu napisze na wlasnym przykladzie, bo badan nie znam
        Moje najstarsze dziecko wyjechalo na poczatku 1 kl gimnazjum. Po 3 m-cach przeskoczyla o klase wyzej. Bo okazalo sie, ze wiedze ma ogromna w porownaniu z rowiesnikami. Po roku przeskoczyla jeszcze klase wyzej, ale to juz byl wynik jej pracy.

        I to prawda wiedze encyklopedyczna miala ogromna w porownaniu z tubylcami. Matematyka bila na glowe konczacych HS (ale bez bicia przyznaje, ze z maty miala indywidualny program dla zdolnych), nie miala takich umiejetnosci analizy jak tubylcy, ale to zlapala w mig.

        Czy szkoly maja wyzszy czy nizszy poziom?
        Bzdurne pytanie.
        szkoly w systemie anglosaskim ucza inaczej, na co innego klada nacisk, nie wbijaja do glowy wiedzy typu Mongolowie w poznym sredniowieczu podbili Chorezm. Polski bardzo dobry uczen ma encyklopedie w glowie i dlatego poczatkowo jesli nie ma bariery jezyka wypada rewelacyjnie.

        Przy czym ja mam w nosie wiedze encyklopedyczna, wole, zeby moje dzieci lubily szkole i chcialy odkrywac swiat, a nie zakuwaly bez sensu. I to zaoferowala mi ich obecna szkola.
        • najma78 Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 21:16
          t.tolka napisała:

          > Przy czym ja mam w nosie wiedze encyklopedyczna, wole, zeby moje dzieci lubily
          > szkole i chcialy odkrywac swiat, a nie zakuwaly bez sensu. I to zaoferowala mi
          > ich obecna szkola.

          Wiedza encykloledyczna predzej czy pozniej ucieka, poza tym istotne jest to aby wiedziec gdzie znalezc informacje i jak je wykorzystac. Wiedza encyklopedyczna ma ten minus ze ucieka i jest niewykorzystywana, bo trudno zeby byla.
          • triss_merigold6 Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 21:23
            Jeszcze wypadałoby wiedzieć czego się szuka i umieć weryfikować źródła.
            • langsam Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 21:40
              No, ale weryfikowania źródeł to uczą, dużą wagę do tego przykładają. Na informatyce (czy raczej na nauce komputera) i na social studies. Chyba od wieku 10-11 lat.
              • najma78 Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 21:47
                langsam napisała:

                > No, ale weryfikowania źródeł to uczą, dużą wagę do tego przykładają. Na informa
                > tyce (czy raczej na nauce komputera) i na social studies. Chyba od wieku 10-11
                > lat.

                W Anglii ucza juz wczesniej, znam to od srodka tak na poziomie primary school jak i secondary. Zwlaszcza w secondary jest ciekawie, przekazuja sporo ciekawej, uzytecznej wiedzy.
            • najma78 Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 21:42
              triss_merigold6 napisała:

              > Jeszcze wypadałoby wiedzieć czego się szuka i umieć weryfikować źródła.
          • langsam Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 22:15
            Tych różnic jest znacznie więcej.
            t.tolka wspomniała, że powracające dzieci nie umieją pisać typów tekstów, wymaganych przez polskie szkoły. Zgadzam się. Jutro mój prawie trzynastolatek będzie miał klasówkę z angielskiego, w sensie pisania właśnie. W ramach "charakterystyki" nie będzie opisywać po polsku postaci, tylko będzie rozważać, czy dana postać jest stabilna czy przechodzi przemianę. Zamiast rozprawki będą na podstawie początku akcji z nieznanego sobie opowiadania czynić założenia, jak akcja ma się rozwinąć, do jakiego finału zmierzać. Jedyne wspólne pole - trzecia część klasówki - to będzie streszczenie tekstu. Wszystko na materiałach nowych, wcześniej nieczytanych.
    • bumbunierka1 Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 21:50
      Wracaj. Dzieciak spokojnie da sobie rade. Bedzie mial przyjaciol w obu krajach, bedzie swietnie poslugiwal sie oboma jezykami. Jesli zechce, na studia wybyje do Anglii. Albo jeszcze gdzie indziej. Tysiece dzieciakow wyjezdza z Polski do UK ze szczatkowym angielskim, do obcej kultury, z rodzicami Polakami (ktorych angielski tez przewaznie na kolana nie rzuca), zadnej rodziny w UK, zadnych znajomych, a rodzicow rzadko stac na bardzo dobra szkole. I daja sobie rade. To dzieci - to najlepszy czas na nauczenie sie jezyka. O wiekszych traumach nie slyszalam. A teraz popatrz na sytuacje Twojego syna:

      - on juz swietnie zna jezyk polski (tylko w pisaniu i czytaniu ma braki). Ktore dziecko wyjezdzajace do UK ma taki start?
      - on ma rodzicow Polakow, poslugujacych sie bezblednym polskim. Ktore dziecko wyjezdzajace do UK ma rodzicow Anglikow, ktorzy rozmawiaja z nim po angielsku i sa w stanie pomoc jezykowo w kazdej chwili?
      - on ma rodzine w Polsce, dziadkow, ciocie, kuzynow. Ktore dziecko wyjezdzajace do UK ma tam taki background?
      - on sie urodzil w Polsce, bywa tam regularnie, zna ten kraj. Ktore dziecko wyjezdajace do UK ma taka znajomosc UK?
      - was stac na oplacenie mu prywatnej badz spolecznej szkoly, w ktorej w klasie bedzie 15 osob a nie 30 i nauczyciele beda mieli czas i mozliwosci dziecku pomoc. Ktore dziecko wyjezdzajace do UK ma rodzicow na tyle majetnych by mogli wybrac mu swietna, mala, prywatna szkole? By - jesli dziecko sobie zazyczy, zatrudnic na jakis czas korepetytora? Promil pewnie.
      - Twoj syn przyjezdza do Polski z "Zachodu", a "Zachod" jak wiemy, cieszy sie u nas respektem. Poczytaj chocby na tym forum o "cywilizowanych krajach." Masa polskich dzieci wyjezdzajacych do UK przyjezdza z "Europy Wschodniej". Witani oklaskami tam nie jestesmy, dla wielu najsilniejszym skojarzeniem jest pani Zosia, ktora u nich sprzata, albo pan Zenek, ktory robil u nich remont. Takie dziecko pozycje musi sobie dopiero samo wypracowywac, przelamujac te stereotypy. Twoje dziecko na zadne stereotypy nie natrafi, wprost przeciwnie, bedzie zaciekawiac. I pomagac w angielskim.

      Teraz pomysl - jesli ta masa dzieciakow, wyjezdzajacych z Polski do UK - daje sobie szybko i swietnie rade, a jedyne co tam dostaja to pare dodatkowych godzin dla imigrantow (czesto pochodzacych z zupelnych dolow spolecznych), to jak Twoj syn nie mialby dac sobie rady w Polsce???

      Maz, jak mowisz, pracowal bedzie glownie zdalnie. Od czasu do czasu przeleciec sie do UK, to nie jest wielki problem. Od delegacja. Ty bedziesz szczesliwa. Rodzina wokol. Moze za pare lat, starszy syn pojedzie gdzies na studia, male troche podrosna, i znowu gdzies powedrujecie.

      Nie boj sie zycia smile

    • black.emma Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 21:57
      Strasznie nie chciałam sie tu wypowiadać ale muszę sad jestem takim nastolatkiem. Najpierw nie chciałam wyjeżdżać, jak sie zaaklimatzowalam musiałam wracać sad moi rodzice byli tak samo super wyluzowani jak ty. Efekt? Depresja, kilkuletnia bezsenność. Nie wybaczylam matce. A rok po powrocie byłam najlepsza w szkole. Wiec niby sobie poradziłam. Życzę powodzenia Twojemu synowi! Szczerze mam nadzieje ze ma inny charakter niż ja! Ps. Siostra miała 8 lat, było jej obojętnie i nie ma złych wspomnień. Dlatego jakoś mnie nie zdziwiło ze właśnie on nie chce.
      • joa66 Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 22:07
        Niestety - to jest tak jak pisałam - im starsze dziecko tym gorzej. I nie o samą naukę tu chodzi.
    • black_halo Re: Do tych pol malowanych... 27.09.14, 23:59
      >wracamy mniej wiecej za rok. Chyba ze zmienimy zdanie, czego nie wykluczam, albowiem czesto >zmieniamy. W >kazdym razie ciesze sie bardzo. Znudzilo mi sie na zmywaku.

      A moze poszlabys na jakis kurs, szkolenie czy cos, jest przeciez sporo mozliwosci i wzielabys sie jakos do roboty. Bo rozumiem, ze nie mozesz zniesc zapitalania na zmywaku czy jezdzenia na szmacie, tak? Chociaz pewnie majac czworke dzieci nie pracowalas duzo.

      Nie polecam Ci powrotu, jest trudno i za jakis czas bedziesz chciala wracac.
    • czar_bajry Re: Do tych pol malowanych... 28.09.14, 01:18
      zrobisz synowi krzywdę wyrywając go ze znanego środowiska. Szkoda że dorośli planując swoje życie zupełnie nie liczą się z uczuciami swoich dzieci.
    • kocianna Re: Do tych pol malowanych... 28.09.14, 10:02
      Witamy na e-matce smile
      Ciężka Cholero, opisz dokładnie swój background, podaj szczegóły życia osobistego, CV swoje i męża, najlepiej z adresem, a i tak zostaniesz zrównana z ziemią i ofuknięta za nieszczerość. Na pewno jesteś złą matką.
      Nie przejmuj się, my, ematki, już tak mamy. Wybierz te porady, które są na temat, resztę olej.

      Prawda jest taka, że tysiące ekspackich, emigrujących i reemigrujących dzieci musi się mierzyć z takimi sytuacjami. Prawda jest taka, że pojęcie ekspatów jest bardzo szerokie - obejmuje pracowników międzynarodowych korpo (ci mają stosunkowo najłatwiej), dyplomatów (taki polski MSZ ma w doopie ich dzieci), pracowników polskich inwestorów (firmy oszczędzają na czym się da i nie da), misjonarzy (wydanie kasy na własne dziecko, które ma zapewnione podstawowe dobra, zamiast na to, które nie ma zapewnionych żadnych dóbr, jest nieetyczne). A kontrakt trwa parę lat i jedzie się do kolejnego państwa i kolejnego systemu edukacji.
      I przy wszystkich minusach - takie życie ma BARDZO DUŻO ZALET.
      Prawda jest taka, że nigdzie nie jest idealnie, każdy system ma wady i zalety, a Brytyjczycy wieszają psy na swoim systemie edukacyjnym i ochrony zdrowia dokładnie tak samo jak my, Niemcy, Finnowie, Japończycy i Amerykanie, a może nawet i mieszkańcy Singapuru.

      Prawda jest też taka, że ludzie są różni. I dziewczyny, które nade wszystko cenią sobie stabilizację - i tak też wychowują swoje dzieci - nie zrozumieją tych, które lubią zmiany i do tego przygotowują latorośle.
      • ichi51e Re: Do tych pol malowanych... 28.09.14, 10:11
        No dokladnie - jedna normalna. Poznalam wiele doroslych dzeci ekspatow i jakos owszem wspominali ze latwo nie bylo ale zadne z nich nie zalowalo - mimo ze byly to osoby ktore szkoly kraje i jezyki zmieniali po kilka (nascie) razy. O dziwo wszyscy po dobrych uniwersytetach - i dla nich to nie byl wybor miedzy warszawa a lublinem a wwa lublinem oxfordem sorbona czy mit ze granice to sa na mapie a czlowiek jak chce i wlada jezykami moze zyc wszedzie. Naprawde wiedza szkolna w pl czy uk nie rozni sie tak bardzo - ktos umiejacy sie uczyc i lubiacy to nadgoni a co nie nadgoni to odpusci.
      • joa66 Re: Do tych pol malowanych... 28.09.14, 10:23
        I dziewczyny, które nade wszystko cenią sobie stabilizację - i tak też wychowują swoje dzieci - nie zrozumieją tych, które lubią zmiany i do tego przygotowują latorośle.


        To nie do końca jest tak, kocianna. To raczej pytanie na ile trzeba szanować potrzeby dziecka tu i teraz (podkreślam: potrzeby, nie kaprysy) a na ile wychowywać je do modelu życia, który nam odpowiada.
        • rosapulchra-0 Re: Do tych pol malowanych... 28.09.14, 15:27
          A kto mówi o kaprysie ciężkiej_cholery???
      • triss_merigold6 Re: Do tych pol malowanych... 28.09.14, 11:20
        Byłam dzieckiem, które 2 lata chodziło do szkoły w USA, a potem nastąpił powrót do przaśnego PRL. I cenię stabilizację, nigdy nie miałam cienia myśli o emigracji czy w ogóle pracy wyjazdowej.
        Moja siostra liceum kończyła w USA, po dwóch latach bdb. liceum warszawskiego tam radziła sobie lekkim twistem i pracę wyjazdową kocha.
        Nie ma reguły.
        • jamesonwhiskey Re: Do tych pol malowanych... 28.09.14, 11:53
          pieprzysz, sa dobre szkoly i napakowane meksykami co po angielsku ani b ani me
          trudno nie blysnac w takim otoczeniu
        • langsam Re: Do tych pol malowanych... 28.09.14, 14:11
          Trochę nie a'propos, ale jeżeli wyście wyjechaly tylko na dwa lata, i to jak rozumiem po skoczeniu przynajmniej 6 klas w Polsce, to sytuacja była diametralnie inna niż dziecka, które nie zdążyło przed emigracją posiąść umiejętności biegłego czytania i pisania.
          • triss_merigold6 Wcale nie 28.09.14, 18:24
            Akurat nie. Pierwszy raz wyjechaliśmy kiedy byłam w II klasie podstawówki, siostra zaczynała odpowiednik naszej zerówki. Czytałam płynnie, co absolutnie nie byłoz asługą szkoły, siostra dopiero się uczyła czytać, obie chodziłyśmy też sobotniej polskiej szkoły przy ambasadzie.
            Drugi raz tylko ona z rodzicami, była w liceum wtedy i w USA liceum kończyła.
      • rosapulchra-0 Re: Do tych pol malowanych... 28.09.14, 15:26
        kocianna napisała:

        > Prawda jest taka, że nigdzie nie jest idealnie, każdy system ma wady i zalety,
        > a Brytyjczycy wieszają psy na swoim systemie edukacyjnym i ochrony zdrowia dokł
        > adnie tak samo jak my, Niemcy, Finnowie, Japończycy i Amerykanie, a może nawet
        > i mieszkańcy Singapuru.

        Święte słowa. Nie zapomnę mojego szoku, gdy oglądałam Camerona narzekającego na NHS i mówiącego, że to niedopuszczalne, co się dzieje w brytyjskich szpitalach. Zaczęłam się autentycznie śmiać (oglądałam ten program z innymi chorymi w brytyjskim szpitalu) i stwierdziłam, że bardzo chętnie zaproszę w takim razie Camerona do polskiego szpitala. A gdy moim współspaczkom zaczęłam opowiadać i pokazywać w necie (tak, tak, cały czas miałam swojego lapka ze sobą) jakie np. posiłki są serwowane chorym, to panie zgodnie orzekły, że to jest piekło nie szpital.
        >
        > Prawda jest też taka, że ludzie są różni. I dziewczyny, które nade wszystko cen
        > ią sobie stabilizację - i tak też wychowują swoje dzieci - nie zrozumieją tych,
        > które lubią zmiany i do tego przygotowują latorośle.
      • jan.kran Re: Do tych pol malowanych... 28.09.14, 18:33
        kocianna napisała:

        > Witamy na e-matce smile
        A kontrakt trwa
        parę lat i jedzie się do kolejnego państwa i kolejnego systemu edukacji.
        > I przy wszystkich minusach - takie życie ma BARDZO DUŻO ZALET.
        > Prawda jest taka, że nigdzie nie jest idealnie, każdy system ma wady i zalety,
        > a Brytyjczycy wieszają psy na swoim systemie edukacyjnym i ochrony zdrowia dokł
        > adnie tak samo jak my, Niemcy, Finnowie, Japończycy i Amerykanie, a może nawet
        > i mieszkańcy Singapuru.
        >
        > Prawda jest też taka, że ludzie są różni. I dziewczyny, które nade wszystko cen
        > ią sobie stabilizację - i tak też wychowują swoje dzieci - nie zrozumieją tych,
        > które lubią zmiany i do tego przygotowują latorośle.
        • jan.kran Re: Do tych pol malowanych... 28.09.14, 18:49
          Jestem obrażona bo mój długi post nie został wyslany ponieważ zacytowałam całą wypowiedź Kocianny i się do niej odniosłam ale system shit GW sie na to nei zgodził.
          WTF ?????
          • rosapulchra-0 Re: Do tych pol malowanych... 28.09.14, 19:16
            Janie. kranie, nie obrażaj się, tylko napisz, proszę, co wcześniej wycięło.
            • jan.kran Re: Do tych pol malowanych... 28.09.14, 19:29
              Nie obrażam sie tylko straciłam wenęsmile)
              A może i lepiej bo trochę agresywna byłam ale mnei osłabiają polskie zaściankowe teksty...
              Moje dzieci , dziecko Kocianny i wiele dzieci expatow , żołnierzy NATO , dyplomatów fruwają z kraju o kraju , z systemu do systemu i jakoś im to na mózg nie szkodzi a wręcz odwrotnie.
              O tym w skrócie był mój postsmile))
              Plus że te biedna polska młodzież skatowana przez polski system edukacyjny mknie na Erasmus z powodzeniem i daje radę na co mam przykłady :
              - studentki medycyny we Włoszech
              - studentki konserwatorium w DE
              - studentki Politechniki Warszawskiej i niemeickiego odpowiednika
              A jak słucham o represyjnej polskiej szkole wspólczesnej i jak te biedne dzieci są gnębione przez opresyjny system to marzę żeby te narzekajace emamusie i ich dzieci spędziły ... no powiedzmy tydzień w liceum lub na studiach w PRL.
              Ja przeżyłam ale to był niezły hardcore tongue_outPP
              • ciezka_cholera Re: Do tych pol malowanych... 29.09.14, 00:08
                jan.kran napisała:

                > Moje dzieci , dziecko Kocianny i wiele dzieci expatow , żołnierzy NATO , dyplom
                > atów fruwają z kraju o kraju , z systemu do systemu i jakoś im to na mózg nie
                > szkodzi a wręcz odwrotnie.

                Mi tez sie wydaje, ze biorac pod uwage wylacznie aspekt intelektualny, to przeprowadzki raczej wzbogacaja, a nie zubozaja. Jakkolwiek, gdy mowimy o emocjach, to sprawa sie nieco komplikuje, bo w tym momencie wkraczamy na bardzo subiektywny grunt. Jedni beda pozniej leczyc ciezkie traumy inni stana sie obywatelami swiata (europy), jedni poczuja sie bez korzeni inni bez balastu. Bardzo ladnie to ujelas wczesniej piszac o swoich dzieciach: jednoczesnie wszedzie czuja sie u siebie i nigdzie.
                Ja mam bardzo silne poczucie, ze to nie bedzie ostatnia nasza przeprowadzka. W kazdym razie zanim nastapi kolejna, pierworodny musi sie usamodzielnic, albo po prostu chciec z nami ruszyc dalej. Zobaczymy jak bedzie.
                Pozdr smile
      • ciezka_cholera Re: Do tych pol malowanych... 29.09.14, 00:21
        Kocianno, ja emame znam od podszewki, a moj nick jest stary, malo pisze, gdyz dzieciska mnie trudza. Dryfowanie watku w kierunku oceny mojej postawy bylo tak nieuniknione jak wiosna po zimie smile Jakos sie z tym pogodze.
        Chcialabym sie podpisac pod cala Twoja wypowiedzia: oba style zycia maja swoje wady i zalety, i najwyrazniej ich piewcom ciezko sie porozumiec. Takie zycie...
        • jan.kran Re: Do tych pol malowanych... 29.09.14, 09:14
          Cholero , życze Wam żebyście podjęli właściwą decyzję i żeby się poukładałosmile
          Daj znać jak lecismile
          Ja po latach nie żałuję wyjazdu do Norwegii choć był kompletne na wariackich papierach i bez przygotowania.
          To co było ważnę że dzieci miały siebie nawzajem i mnei a to gdzie byliśmy było drugorzędne.
          Zmian systemu szkolnego była trudna dla dzieci .
          To co było najważniejsze że udało mi sie dla obojga trafić na dobre pasujące dla nich szkoły średnie.
          Tu jest system 10 + 3.
          Najpierw chodzili do dziesieciolatki ale decydujące były trzy osttnie trzy lata.
          Do rożnych szkół bo oni sa różnismile
          Sama zobaczysz czy syn się zaaklimatyzuje w nowej szkole ale zawsze możesz ewentualnie spróbowac zmienić , choć moim zdaniem szkoła dwujezyczna to dobra opcja.
          Ja byłam bardzo rozczarowna niemiecką szkołą w Oslo i niestety powinnam syna zabrać zniej szybciej niz po czterech latach.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka