j_o_a_n_n_a_13
03.11.14, 15:36
Ematki, poradźcie co zrobić w tej sytuacji:
Mój 2,5 latek poszedł do przedszkola od września. Chodzi w kratkę bo choruje, mniej więcej tyle samo jest, co go nie ma. W czasie chorowania ma opiekę dziadków.
Od początku bije dzieci, zanim poszedł do przedszkola też mu się zdarzało uderzyć inne dziecko, które czasem nas odwiedzało. Ostatnio doszło też gryzienie. Codziennie ten sam proceder, tylko ugryzione dzieci różne (tylko jednego chłopca już 3 raz ugryzł). Panie mówią, że robi to bez widocznej przyczyny, jednak jakiś powód pewnie jest...Podejrzewam chęć zwrócenia na siebie uwagi, bo grupa jest liczna, a pani jedna + druga dochodząca, więc czas dla jednostki mocno ograniczony.
Przyznaję, że martwi mnie ta sytuacja i nie bardzo wiem co robić. Rozwiązania mam takie (kolejność przypadkowa):
1. przeczekać - zgodnie z sugestią pań z przedszkola powtarzamy, że nie wolno bić i gryźć, w przedszkolu panie nadal nie analizują przyczyn, bo nie mają czasu, pilnują dziecka na tyle ile mogą i za karę sadzają na karnym krześle, instytucji krzesła moim zdaniem dziecko nie łączy z karą za złe zachowanie. Jeśli tak, to ile czekać?
2. zabrać z przedszkola i poczekać do przyszłego roku, bo jest za mały, nie mówi jeszcze za dobrze i ta agresja to bunt, objaw tego, że sobie nie radzi? jest to wykonalne, dziadkowie chętnie z nim zostaną.
3. zostać w przedszkolu i szukać już teraz pomocy psychologa dziecięcego
Na koniec jeszcze jedno pytanie: Jak rozmawiać z paniami w przedszkolu? Ja się dość mocno stresuję, przepraszam i mam wrażenie, że boję się po syna chodzić. Współczuję rodzicom pogryzionych i zbitych dzieci, bo wyobrażam sobie, co czują odbierając swoje pokrzywdzone dzieci. A może lepiej rozmawiać ostro, w panie końcu są od pilnowania i to nie mój biznes, że pani sama a dzieci 20?