Dziewczyny szukam rady. Córcia miała zapalenie zatok, dość długo bo takie potajemne było, bez gorączki. I zaczęła kaszleć tak na sucho. Trwa to już ok 2tygodnie. Zatoki wyleczone a kaszel został. Jak jest u siebie w pokoju to pokasłuje od czasu do czasu. Ale wystarczy że coś opowiada z emocjami (np. układa listę gości na urodziny) to koniec. Nie da się tego wytrzymać

Nauczyciel w klasie nie jest w stanie prowadzić lekcji. Dzieci zaczynają pytać i mówić by przestała

Póki co siedzi w domu. Tłumaczę jej że ma chore gardło. Ale tak na prawdę chyba już nie ma. Idę jutro na kontrolę ale nie wiem czy to już nie taki tik powstał Co robić? Ma któraś podobne doświadczenie? Dodam, że robiłam jej też inhalacje sterydowe i nie pomogło. Syrop mający działanie lekko wyciszające też nie. Aha i najgorsze są popołudnia i wieczory.