Dodaj do ulubionych

Późny start w zawodzie tłumacza

23.11.14, 09:28
Czy jest w ogóle możliwy?
Siedzę w domu na macierzyńskim i staram się wykorzystać czas, żeby trochę poszerzyć możliwości zawodowe. Więc odświeżam włoski, z wizją, że kiedy dojdę do poziomu B2, pójdę sobie na pół roku czy rok na jakiś kurs, głównie mówiony, i zdam CELI albo CILS. Ale oprócz tego chciałabym się wreszcie zająć tym, co zawsze lubiłam, choć robiłam tylko amatorsko, czyli tłumaczeniami.

Patrząc na to, kogo poszukują biura tłumaczeniowe, jedyną moją szansą, żeby zaczynać tam, jest 2-3 lata solidnej pracy i zdanie egzaminu na tłumacza przysięgłego. W związku z tym biorę się do roboty, ale czy to jest jedyna możliwa w moim wieku ścieżka. Te dziewczyny, które tłumaczą - jak wy zaczynałyście, jak szukałyście zleceń? Zwłaszcza interesują mnie "późne starty" w tym zawodzie - mam prawie 40 lat, a na koncie tylko kilka zleceń, w tym większość takich, którymi raczej nie można się pochwalić (nie ten kierunek tłumaczeń - najwięcej tłumaczyłam z polskiego na angielski, a podobno nikt poważny do takich tłumaczeń nie bierze Polaka oraz tłumaczyłam dla stoczni ojca, a do technicznych podobno wolą inżynierów znających język).

I jeszcze jedno pytanie - oprócz włoskiego, mojej starej miłości, i prawnego partnera życiowego angielskiego miałabym ochotę na romans z jeszcze jakimś językiem. Mam podstawy niemieckiego, ale korzyść zawodowa z tego niewielka, a i niespecjalnie kocham ten język. Ciągnie mnie do celtyckich - szkocki galicki, irlandzki - i do języków ludów mających określony typ mitologii - islandzki? coś skandynawskiego? Tylko nie wiem, czy jest szansa na tłumaczenia z takich języków, czy byłaby to sztuka dla sztuki.
Obserwuj wątek
    • echtom Re: Późny start w zawodzie tłumacza 23.11.14, 09:42
      Ja miałam wczesny start, ale potem kilkanaście lat przerwy, więc jakby zaczynałam od nowa w wieku 40 lat. Przysięgłego robiłam ponad 20 lat temu na innych warunkach, więc nic Ci nie powiem n/t egzaminu i wchodzenia na rynek. Ostatnio skupiłam się na tłumaczeniach literackich - rynek mocno nasycony, więc wejście na niego kosztowało mnie sporo czasu i determinacji. I niestety pozostały mi tylko wydawnictwa "drugoligowe", bo te najlepsze mają już od lat stały zespół tłumaczy. W razie pytań szczegółowych możesz pisać na priv.
      Co do trzeciego języka - ja bym się nie rozdrabniała i zostawiła to na emeryturę wink Jeśli chcesz robić coś konkretnego z językami, jeden standardowy (angielski) i jeden niszowy (włoski) zupełnie wystarczą. Nie kojarzę żadnego tłumacza języków celtyckich, ale może są gdzieś w Polsce. Intuicyjnie nie sądzę, że to duży rynek tłumaczeń smile
      • konsta-is-me Re: Późny start w zawodzie tłumacza 23.11.14, 10:07
        Ja zrozumialam ze chodzi o standardowe tlumaczenia, dokumentow np, z ang. wiec skad twierdzenie ze nikt powazny (czyli kto??) nie zatrudni Polaka??
        Chyba ze masz wielkie ambicje tlumaczenia wielkiej literatury.
        • asia_i_p Re: Późny start w zawodzie tłumacza 23.11.14, 15:31
          Nie chodzi o ambicje tłumaczenia wielkiej literatury.

          Chodzi o to, że większa część mojej praktyki to tłumaczenie z polskiego na angielski, a do takiego tłumaczenia poważne firmy zatrudniają znających polski native'ów albo dwujęzycznych. Założenie jest, że tłumacz ma przekładać na swój język ojczysty.
    • aknaszilak Re: Późny start w zawodzie tłumacza 23.11.14, 14:44
      Jeżeli chodzi o angielski - to tłumaczy zatrzęsienie, często oferują stawki za stronę takie jak 14 lat temu.
      Dziwny język róbsmile
      • crises Re: Późny start w zawodzie tłumacza 23.11.14, 20:55
        W dziwnych językach nie ma prawie zleceń - tzn. w parze "dziwny" -> polski (bo z angielskim to co innego).

        Owszem, w dziwnych językach możesz żądać i stówki za stronę i ją dostaniesz, ale co z tego, skoro będziesz mieć tych stron 20 rocznie.
    • kai_30 Re: Późny start w zawodzie tłumacza 23.11.14, 15:32
      Zdecydowanie w mniej popularnym języku masz większą szansę na znalezienie zleceń. Skandynawskie to dobry kierunek, chyba nawet lepszy niż włoski. Co do angielskiego - szlifuj techniczne, jeśli masz doświadczenie w branży stoczniowej, bo to doświadczenie się liczy, a nie papierek (weryfikowalne na podstawie próbek).

      Krótko mówiąc - albo rzadki język, albo wąska specjalizacja w angielskim. O zlecenia jest ciężko, większość biur oferuje skandalicznie niskie stawki, ale z niszową specjalizacją będziesz miała szansę na podbijanie stawki oraz pracę na rzecz bezpośrednich klientów, a to zawsze jest lepsze.
    • lily-evans01 Re: Późny start w zawodzie tłumacza 23.11.14, 20:42
      Wzięłabym się i wyspecjalizowała w angielskim technicznym - zanim zdasz egzamin na przysięgłego, możesz chyba zdawać na tłumacza technicznego w danej dziedzinie i mieć udokumentowaną specjalność do zaoferowania zleceniodawcom.
      Drugi język - ok, bardzo pożyteczna sprawa, czasem potrzeba tłumaczeń w parze 2 języków obcych, jeden tłumacz zrobi to szybciej i lepiej, bo nie trzeba podpierać się polskim po drodze.
      Jak znasz włoski, może być.
      Zamiast wchodzić w kolejny język, zrobiłabym przyzwoite studia podyplomowe dla tłumaczy z angielskiego.
      • lily-evans01 Re: Późny start w zawodzie tłumacza 23.11.14, 20:44
        A z tym zatrudnianiem wyłącznie nativów do tłumaczeń na dany język to bajer - owszem, są firmy/biura tłumaczeń, które szukają właśnie takich tłumaczy, ale nie jest to żadna reguła.
    • crises Re: Późny start w zawodzie tłumacza 23.11.14, 20:53
      Z przysięgłym bzdura - serio chcesz być wzywana przez organy na tłumaczenia płatne grosze, po urzędowych stawkach, i czekać po dwa lata na pieniądze? Na tym się już nie robi kasy. Chyba że masz zaprzyjaźnioną kancelarię prawną, która będzie Ci zlecać tony tłumaczeń, najlepiej takich z gatunku "podmienić dane kontrahentów, puścić na drukarkę 100 stron i przywalić pieczątkę". Masz? Jak nie masz, to przysięgły Ci na wafla potrzebny.

      Wyspecjalizuj się w czymś konkretnym i zainwestuj te parę tysięcy w CAT-y.
      • mayaalex Re: Późny start w zawodzie tłumacza 23.11.14, 21:39
        zgadzam sie, przysiegly to tylko klopot, stawki beznadziejne a zeby zdac musisz tez przygotowac sie do ustnych chyba?
        • asia_i_p Re: Późny start w zawodzie tłumacza 24.11.14, 08:18
          Tak, egzamin jest bardzo trudny, musisz się nauczyć nie tylko sprawnego tłumaczenia tekstów prawnych i łagodnie technicznych w dobrym tempie, ale też płynnego ustnego tłumaczenia (konsekutywnego). Ale to z drugiej strony daje gwarancje, że to nie tylko papierek, zmusi mnie do solidnej roboty i to mi się bardzo podoba. smile
          Pieniądze nie są aż takim problemem, mam gdzie wracać po macierzyńskim, więc mogę sobie pozwolić na rozwijanie się jako tłumacz niekoniecznie szybko, a solidnie.
      • asia_i_p Re: Późny start w zawodzie tłumacza 24.11.14, 08:08
        Na przysięgłego patrzę bardziej jak na środek do podczepienia się do jakiegoś biura tłumaczeń - te biura twardo mówią, że chcą przysięgłych albo technicznych, ale przy technicznych preferują inżynierów znających angielski.
        • sengas Re: Późny start w zawodzie tłumacza 24.11.14, 08:21
          Przysięgłych chcą po to żeby podbijali im tłumaczenia i to cała filozofia.
    • hermenegilda_zenia Re: Późny start w zawodzie tłumacza 23.11.14, 21:46
      Szczerze? Szansę dla Ciebie widzę tylko w zrobieniu uprawnień tłumacza przysięgłego - prawdopodobieństwo, że będą Cię molestować tzw. organa są niewielkie, bo wszędzie jest sporo tłumaczy angielskiego i duża grupa, na którą te wezwania się rozkładają. Jak na osobę w słusznym wieku bez zbytniego doświadczenia możesz też łatwiej się zaczepić w biurach tłumaczeń, które poszukują osób "z pieczątkami", choć stawki pewnie nie będą cie satysfakcjonować. Za to możesz obsługiwać osoby tzw. z ulicy, czyli klientów indywidualnych - wciąż sporo osób wyjeżdża za granicę do pracy czy szkoły i potrzebuje tłumaczeń najróżniejszych dokumentów. A potem pewnie pójdzie już łatwiej. Naprawdę sensowne pieniądze w tej branży to po pierwsze tłumaczenia dla klientów korporacyjnych, a po drugie tłumaczenia specjalistyczne - techniczne, prawnicze oraz medyczne, tu oczywiście lepiej jest być branżowcem, ale nie łudźmy się, nie wszyscy tłumacze z tych dziedzin są prawnikami, lekarzami czy inżynierami. Jeżeli chcesz być traktowana poważnie, to niezbędna jest inwestycja w CAT-y oraz wystawianie rachunków (najlepiej faktur). Ci co płacą dobre pieniądze i dają duże zlecenia nie chcą bawic się w papierologię związaną z obsługą umów-zleceń czy UoD. Nie sądzę, żebyś była w stanie tłumaczyć ustnie, to już wymaga ciągłego kontaktu i perfekcyjnej znajomości języka i naprawdę dużych predyspozycji nie tylko językowych. Z tego co piszesz, to najpierw musisz się zdecydować czego chcesz, bo nawet nie jesteś w stanie określić, jaki miałby to być język - radzę ci zając się tym, który znasz najlepiej, zaczynając od zera być może nie będziesz w stanie w długim czasie osiągnąć poziomu umożliwiającego tłumaczenie.
    • mayaalex Re: Późny start w zawodzie tłumacza 23.11.14, 21:53
      Ja bym poszla w specjalizacje - a skoro juz sie zajmowalas stoczniami i dawalas rade to najlepiej tlumaczenia techniczne.
      Medycyna jest trudna ale jesli masz jakas wiedze na ten temat i klient bedzie zadowolony to nie bedzie problemu z godziwymi stawkami...
      klientow najlatwiej i najlepiej zdobywac z polecenia - i miec wlasnych. To troche trwa, ale jak juz jakas baze sobie zbudujesz to zawsze jakies zlecenia beda. Biura - placa chyba coraz gorzej, niestety (nie mieszkam juz w Polsce ale z tego co slysze od znajomych, to stawki raczej spadaja niz rosna). Rozpuszczaj wici wsrod znajomych, przyjaciol, jak raz sie sprawdzisz to zleca Ci prace kolejnym razem.
      Mnie bardzo pomoglo polecenie przez naszego nauczyciela ze specjalizacji tlumaczeniowej zaraz po studiach, w trakcie studiow robilam tez dwutygodniowe praktyki i potem biuro zaczelo mi dawac zlecenia - ale wiem, ze to wcale nie jest takie czeste, niestety.
      jezyki skandynawskie brzmia dobrze - ale musialabys uczyc sie od zera, na poziom umozliwiajacy tlumaczenie dotrzesz za kilka lat, moze lepiej te lata zainwestowac w wyspecjalizowanie sie w czyms chodliwym?
      • asia_i_p Re: Późny start w zawodzie tłumacza 24.11.14, 08:11
        Rzeczywiście coś tam medycznego też tłumaczyłam, na zasadzie "ratunku, pomóż, bo nikogo nie mogę znaleźć" - ale znowu nie w tę stronę, czyli z polskiego na angielski.
    • szalona-matematyczka Tylko nie biura tlumaczy!!!! 24.11.14, 11:43
      1. Wydaje mi sie, ze poziom B2 to za malo by byc dobrym tlumaczem. Choc na rynku jest wielu zlych tlumaczy, ktorzy zarabiaja grosze a poniewaz chca pracowac za te grosze to ich chetnie biora.
      2. Wg mnie wiek nie gra roli. Znam osoby na emeryturze pracujace jako tlumacze.
      3. Ja bym radzila ci sie wyspecjalizowac w jakies dziedzinie: technika, medycyna.
      4. Tlumacza przysieglego zrob, jesli masz mozliwosci, bo - jak ci juz napisano - czasami zarabiaja jedynie na pieczatkach. Nie wiem z jakiego miasta jestes, ale sa miasta w Polsce, w ktorych trzeba dac tzw. gratyfikacje pieniezna (zwana w roznych kregach lapowka) by zdac egzamin na tlumacza przysieglego. Inaczej cie na tzw. egzaminie zgnoja, nawet jesli jestes bardzo dobra (egzaminuje cie konkurencja!) - sama znam przypadek osoby bilingwistycznej, ktora zdala czesc pisemna egzaminu ale ustnej czesci nie, bo podobno znalezli bledy w jej wypowiedzi. Co na pewno nie nastapilo, bo to osoba mowiaca i po angielsku i po polsku tak samo dobrze i bez akcentu! Ona pisala dokorat po angielsku na uniwersytecie w Anglii. Ale tutaj nie ma dowodow, bo czesci ustnej sie nie nagrywa. Teraz ta osoba pracuje w Anglii jako ..... tlumacz przysiegly. smile Te gratyfikacje pieniezne sa w niektorych miastach. Jak mi napiszesz skad jestes to cie chetnie uswiadomiesmile
      5. Biura tlumaczy oszukuja i okradaja, biora czesto polowe twojej stawki. Ty sie narobisz a oni biora za posrednictwo polowe twoich pieniedzy! Dziwie sie, ze w ogole chcesz z nimi wspolpracowac. Mamy XXI wiek, mamy Internet. Robisz sobie ladna strone www, wizytowki, mozesz reklamowac sie w prasie, do tego skontaktuj siebezposrednio z firmami o ktorych wiesz ze maja kontakty z zagranica i bedziesz dostawala zlecenia. A pieniedzmi nie bedziesz musiala sie z nikim dzielic (poza fiskusem oczywiscie)
      6. Zlecenia wplywaja nieregularnie, wiec wielu tlumaczy by miec staly doplyw gotowki i tak pracuje na etat/pol etatu.
      • mharrison Re: Tylko nie biura tlumaczy!!!! 24.11.14, 13:19
        Oczywiście, że egzamin ustny jest nagrywany!
        Wcale mnie nie dziwi porażka osoby dwujęzycznej na tym egzaminie.
        To trudny (zdaje średnio 25% kandydatów) i specjalistyczny egzamin. Nie ze znajomości języka, ale ze znajomości słownictwa prawniczego, a przede wszystkim z umiejętności tłumaczenia. W ograniczonym czasie, co więcej (podczas egzaminu pisemnego) z nienaturalnym wymogiem pisma odręcznego, w warunkach "stresowych" na ustnym: nieznane i różnorodne teksty, komisja i nagrywanie egzaminu.
      • asia_i_p Re: Tylko nie biura tlumaczy!!!! 24.11.14, 14:58
        B2 to ja chcę z włoskiego na początek (teraz jestem A2/B1), potwierdzić CILSem albo CELI, a za tłumaczenia na razie brać się z angielskiego, tu jestem po filologii i raczej na poziomie C1/ C2.

        Co do egzaminu na przysięgłego, wierzę, że się da zdać, tylko trzeba się sensownie przygotować. Nawet osoba dwujęzyczna może się zacząć jąkać przy tłumaczeniu a vista albo zaciąć się na amen przy konsekutywnym - to trzeba ćwiczyć. Może nie wiedzieć, że można i trzeba robić notatki, może mieć nie przećwiczony sposób robienia tych notatek i się pogubić. Dobry akcent to za mało, punkty za wymowę to 1/8 całej punktacji, 3/8 za słownictwo i frazeologię specjalistyczne, 1/4 za odpowiedni rejestr - na tym łatwo może polec nawet native.
      • sengas Re: Tylko nie biura tlumaczy!!!! 24.11.14, 15:20
        Anglii. Ale tutaj nie ma dowodow, bo czesci ustnej sie nie nagrywa. Teraz ta osoba pracuje w Anglii jako ..... tlumacz przysiegly.

        Taaa? A to ciekawe... bo w Anglii nie ma takiego czegoś jak tłumacz przysięgły, przynajmniej rozumianego tak jak w Polsce. W Anglii bez problemu robię "przysięgłe" - w Polsce nie chce mi się podchodzić do egzaminu wg. którego ustni i pisemni są oceniani jedną miarką (dla mnie to dwa różne zawody) przed towarzystwem wzajemnej adoracji pt. Stowarzyszenie Tłumaczy Polskich wink - a to wszystko po to żeby zarabiać duuuuużo mniej niż w UK.
      • yoka1 Re: Tylko nie biura tlumaczy!!!! 24.11.14, 17:15
        szalona-matematyczka napisała:

        > 4. Tlumacza przysieglego zrob, ...... Nie wiem z jakiego miasta jestes, a
        > le sa miasta w Polsce, w ktorych trzeba dac tzw. gratyfikacje pieniezna (zwana
        > w roznych kregach lapowka) by zdac egzamin na tlumacza przysieglego. Inaczej ci
        > e na tzw. egzaminie zgnoja, nawet jesli jestes bardzo dobra (egzaminuje cie kon
        > kurencja!) -

        nie wiem o jakich egzaminach przeprowadzanych przez konkurencję w różnych miastach piszesz. Od ok 10 lat egzamin odbywa się tylko i wyłącznie w Warszawie w Ministerstwie Sprawiedliwości i nie egzaminuje żadna konkurencja. Sorry, ale dla profesorów z różnych uczelni w Polsce i pana pracującego w ministerstwie to kandydat na tłumacza nie stanowi żadnej konkurencji.

        Teraz ta oso
        > ba pracuje w Anglii jako ..... tlumacz przysiegly. smile

        nie ma tam czegoś takiego jak "przysięgły tłumacz"
        • szalona-matematyczka Re: Tylko nie biura tlumaczy!!!! 25.11.14, 15:43
          Akurat ta osoba jest wiarygodna, wiec jej wierze. Egzamin zdawala tak ok. roku 2002. Dokladnej daty nie znam, musialabym sie zapytac. Egzamin byl w Warszawie i na pewno nie byl nagrywany, bo ta osoba chciala zrobic sprawe sadowa z tego powodu, ale z braku sensownych dowodow (nie bylo nagran) nie zdecydowala sie. Jest to osoba z tytulem dr z nauk humanitycznych, nie sadze by nie umiala sie wyslowic. Egzaminowali wtedy "koledzy" tlumacze przysiegli. Osoba ta pracuje przy sadach angielskich jako tlumacz, tzn. jest brana jak sa jakies procesy - nie wiem jak to sie nazywa w Anglii, bo tam nie mieszkam, ale to jakby ekwiwalent tlumacza przysieglego (wg mnie, bo przysiegly w Polsce tez wystepuje przed sadami). Ciesze sie, ze cos sie w Polsce zmienlo jesli chodzi o egzaminy na tlumacza przysieglego. uncertain Choc nie do konca w to wierze, w te wasze rewelacje... Tylko nie piszcie mi, ze stawki sa "normalne", ze za 1 linijke dostaje sie 1,5 euro (jak w NIemczech) i ze placa 2 dni po zleceniu, bo bede naprawde w szoku uncertain
          • yoka1 Re: Tylko nie biura tlumaczy!!!! 25.11.14, 19:51
            nie wiem, co ta dziewczyna zdawała, ale na pewno nie egzamin na przysięgłego, bo wtedy nie było żadnych egzaminów.
    • kamilakania Re: Późny start w zawodzie tłumacza 24.11.14, 12:54
      Próbować zawsze można, nie ważne, ile masz lat, poza zrobieniem kursu, można iść jeszcze na filologię albo 3 lata albo 5, ale to jest wyzwania, ciężko iść na studia i zajmować się dziećmi. Co do innych języków, to polecam język szwedzki, norweski, holenderski, te języki mogą być ciekawe i jak masz podstawy niemieckiego to będzie ci łatwiej. Ale z drugiej strony, jak znasz włoski, to to nie powinnaś mieć problemu z nauką języka hiszpańskiego czy portugalskiego smile
      • asia_i_p Re: Późny start w zawodzie tłumacza 24.11.14, 15:00
        Południowe, poza włoskim, średnio mnie pociągają, przy tym hiszpańskie r jest poza moim zasięgiem. Nie wiem, czy po filologii angielskiej mam jeszcze ochotę na jakąś inną do kompletu - chyba jednak nie, za duża część tych studiów jest kompletnie niezwiązana z językiem. Zastanawiam się nad podyplomowym studium przekładu Berezowskiego.
        • yoka1 podyplomowe na UWr 24.11.14, 17:16
          jak masz pytania to napisz na maila gazetowego. Robiłam tę podyplomówkę.
    • daisy Re: Późny start w zawodzie tłumacza 24.11.14, 15:19
      Asia, jestem tłumaczką literatury w wydawnictwach z górnej półki, jeśli chciałabyś pogadać, to napisz na priv, chętnie opowiem, jak szukać takiej pracy - i naprawdę, nie jest z pracą tak źle. Tym bardziej, że wydaje mi się, że masz ku temu predyspozycje.
      • echtom Re: Późny start w zawodzie tłumacza 24.11.14, 15:28
        Do mnie też możesz napisać wink
      • asia_i_p Re: Późny start w zawodzie tłumacza 24.11.14, 15:31
        Dzięki bardzo, na pewno wieczorem napiszę, kiedy zapędzę towarzystwo spać.
      • yoka1 Daisy i Joa 24.11.14, 17:17
        a czy ja też mogę prosić o wtajemniczenie na maila gazetowego?
        • joa66 Re: Daisy i Joa 24.11.14, 19:10
          yoka - nie zmam żadnych branżowych tajemnic , to raczej rozbudowana refleksja na temat wyboru języka, którego się uczymy.

          Krótko mówiąc wierzę w związki emocjonalne z językami obcymi , a ile na danym języku można bezpośrednio zarobić to inna bajka.
      • yoka1 Daisy 24.11.14, 23:15
        daisy napisała:

        > Asia, jestem tłumaczką literatury w wydawnictwach z górnej półki, jeśli chciała
        > byś pogadać, to napisz na priv, chętnie opowiem, jak szukać takiej pracy - i na
        > prawdę, nie jest z pracą tak źle.

        o to chciałam zapytać. Jak szukać?
    • joa66 Re: Późny start w zawodzie tłumacza 24.11.14, 15:20
      Czy mogę napisac do Ciebie na priva? (mai gazetowy?)?
      • asia_i_p Re: Późny start w zawodzie tłumacza 24.11.14, 15:30
        Jak najbardziej, używam go jako głównego maila.
        • joa66 Re: Późny start w zawodzie tłumacza 24.11.14, 15:33
          Napiszę wieczorem (w sprawie innych języków)smile
          • arista80 Re: Późny start w zawodzie tłumacza 24.11.14, 15:55
            Ja pracuję jako tłumacz j.włoskiego. Niestety włoski nie jest już jest językiem niszowym. Co roku polskie uczelnie produkują tysiące absolwentów italianistyki, romanistyki, lingwistyki i w tym stylu. W tym 90% z nich ma za sobą co najmniej Erasmusa i /lub praktyki zagraniczne, czyli praktyczne potwierdzenie znajomości języka (od czasu do czasu weryfikuję tłumaczy i mam wgląd w ich CV). Jednym słowem coraz trudniej jest się przebić, w tej chwili, ab nie wystarczy już sama znajomość języka, trzeba mieć jakąś specjalizację, pokazać konkretne umiejetności. Ewentualnie Większa część biur korzysta nie tylko z tłumaczy, ale i korektorów i jeżeli tłumaczenia nie są dobrej jakości współpraca nie jest kontynuowana. Niestety z powodu bardzo dużej konkurencji na rynku stawki poszły bardzo w dół, a dodatkowo Włochy przeżywają silny kryzys co oznacza mniejszą ekspansję za granicę, mniejszą produkcję, nawet ilość Polaków we Włoszech zmniejszyła się. ja na odwrót zastanawiam się czy nie poszerzyć moje usługi o j. angielski (który znam na poziomie komunikacyjnym no i odsztrasza mnie właśnie zakuwanie wszystkich specjalistycznych niuansów), ale póki co wstrzymuję się. Ja na Twoim miejscu postarałabym się przede wszystkim pogłębić i wyspecjalizować w j. angielskim (np. właśnie w technice, ekonomii itp..). Tutaj masz już udokumentowaną znajomość języka, po zrobieniu specjalizacji masz większe szanse zaistnieć "na poważnie", tym bardziej, że pomimo iż to standardowy język, jest na wciąż zapotrzebowanie. W języku włoskim sam poziom B2 to raczej za mało, ciężko będzie ci się przebić przez rzesze italianistów, którzy nawet jeśli bez doświadczenia, to mają na koncie stypendia, zagraniczne kursy.
            • bramstenga Re: Późny start w zawodzie tłumacza 25.11.14, 16:09
              Ja przewrotnie dodam jeszcze, że w zawodzie tłumacza bardzo, ale to bardzo ważna jest świadoma znajomość polszczyzny. Co z tego, że zna się język obcy, skoro swój kaleczy się niemiłosiernie? Tak więc namawiam do pogłębiania umiejętności także w tym obszarze. (Codziennie podczas tłumaczenia błogosławię swoją decyzję o skończeniu polonistyki).
              • aka10 Re: Późny start w zawodzie tłumacza 25.11.14, 19:36
                bramstenga napisała:

                > Ja przewrotnie dodam jeszcze, że w zawodzie tłumacza bardzo, ale to bardzo ważn
                > a jest świadoma znajomość polszczyzny. Co z tego, że zna się język obcy, skoro
                > swój kaleczy się niemiłosiernie? Tak więc namawiam do pogłębiania umiejętności
                > także w tym obszarze. (Codziennie podczas tłumaczenia błogosławię swoją decyzję
                > o skończeniu polonistyki).

                Masz swieta racje. Tyle, ze nie wiem, czy polonistyka moze zdzialac cuda, wiele zalezy od danego osobnika i predyspozycji w ogole. No, i czy sie za granica mieszka czy w Polsce i tlumaczy na polski.
                • bumbunierka1 Re: Późny start w zawodzie tłumacza 25.11.14, 19:42
                  Tez to moge potwierdzic. Z tych, ktorych znam, to nie polonisci potrafia najfajniej pisac...
    • broceliande Re: Późny start w zawodzie tłumacza 26.11.14, 10:12
      Ja mam już ponad 40 lat i od niedawna pracuję jako tłumacz na polowaniach dewizowych. Tłumaczenie ustne i pisemne w obie strony. Płacą nieźle i praca ciekawa.
      Oczywiście szans na etat nie ma.
      • echtom Re: Późny start w zawodzie tłumacza 26.11.14, 10:27
        Tłumaczenie generalnie nie jest pracą etatową.
        • broceliande Re: Późny start w zawodzie tłumacza 26.11.14, 10:31
          Wiem, to na wypadek, gdyby ktoś się spodziewał...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka