zeldaf
24.11.14, 11:41
Będę się żalić teraz, bo mam potrzebę, więc jak ktoś akurat nie w nastroju, niech nie czyta.
Jestem na dwutygodniowej wizycie za granicą. Zatrzymałam się u cioci i z nią całkiem miło spędziłam czas, znam miasto, nie jestem absorbującym gościem, łażę sama, stołuję się głównie poza domem.
W tym samym mieście mieszka także moje młodsze rodzeństwo: brat, siostra, brat cioteczny. Zależało mi, żeby każdego zobaczyć, choć przez chwilę. Wizyta u siostry (umówiona tydzień wcześniej): wchodzę, witam się, rozdaję prezenty. Siostra komunikuje, że niestety skończyła się woda i sól. Zapytałam czy potrzebuje czegoś jeszcze, bo jest piękna pogoda i chętnie przespaceruję się do sklepu.
Nie wiem jak to się stało, ale od słowa do słowa stanęło na tym, że przytaszczyłam zakupy, po czym zrobiłam obiad dla siebie, siostry, dwóch siostrzeńców. Brat uznał za stosowne skorzystać z okazjii, że akurat jest w pobliżu u swojej dziewczyny (której ja jeszcze wtedy nie poznałam), po drugiej stronie korytarza. Przyszli we trójkę, bo okazało się że dziewczyna ma małą córeczkę. I tak się pogościłam u siostry, kombinując katering dla siedmiu osób, w tym trójki dzieci w wieku, 6, 7, 4.
Zadzwoniłam do kuzyna z pytaniem, kiedy mogę do niego wpaść. Wiedziałam, że jego półtoraroczna córeczka ma anginę i siedzi z nią sam w domu, spotkałam się wcześniej z jego żoną. Zaproponowałam, że wpadnę dosłownie na moment, uściskam go, wyprowadzę psa, bo wiem, jaki to problem w takiej sytuacji: patrzeć jak zwierzak się męczy cały dzień i nie móc wyjść. Tak zrobiłam. Nigdy więcej. Potraktował mnie jak najgorszego natręta i intruza. Nie potrafię tego nawet opisać, jak to wyglądało i jak się poczułam. Mam na myśli obie wizyty.
Ukoronowaniem wspaniałego weekendu było zostawienie portfela na kanapie w supermarkecie. W takim kąciku wypoczynkowym w centrum handlowym obok domu kuzyna, gdzie poszłam odsapnąć po tym, jak się okazało, że nie może mnie jeszcze wpuścić, bo mała śpi.
Życie będzie o wiele prostsze teraz, kiedy już wiem, jakie są ich standardy podejmowania gości.