Dodaj do ulubionych

W gościach

24.11.14, 11:41
Będę się żalić teraz, bo mam potrzebę, więc jak ktoś akurat nie w nastroju, niech nie czyta.

Jestem na dwutygodniowej wizycie za granicą. Zatrzymałam się u cioci i z nią całkiem miło spędziłam czas, znam miasto, nie jestem absorbującym gościem, łażę sama, stołuję się głównie poza domem.

W tym samym mieście mieszka także moje młodsze rodzeństwo: brat, siostra, brat cioteczny. Zależało mi, żeby każdego zobaczyć, choć przez chwilę. Wizyta u siostry (umówiona tydzień wcześniej): wchodzę, witam się, rozdaję prezenty. Siostra komunikuje, że niestety skończyła się woda i sól. Zapytałam czy potrzebuje czegoś jeszcze, bo jest piękna pogoda i chętnie przespaceruję się do sklepu.

Nie wiem jak to się stało, ale od słowa do słowa stanęło na tym, że przytaszczyłam zakupy, po czym zrobiłam obiad dla siebie, siostry, dwóch siostrzeńców. Brat uznał za stosowne skorzystać z okazjii, że akurat jest w pobliżu u swojej dziewczyny (której ja jeszcze wtedy nie poznałam), po drugiej stronie korytarza. Przyszli we trójkę, bo okazało się że dziewczyna ma małą córeczkę. I tak się pogościłam u siostry, kombinując katering dla siedmiu osób, w tym trójki dzieci w wieku, 6, 7, 4.

Zadzwoniłam do kuzyna z pytaniem, kiedy mogę do niego wpaść. Wiedziałam, że jego półtoraroczna córeczka ma anginę i siedzi z nią sam w domu, spotkałam się wcześniej z jego żoną. Zaproponowałam, że wpadnę dosłownie na moment, uściskam go, wyprowadzę psa, bo wiem, jaki to problem w takiej sytuacji: patrzeć jak zwierzak się męczy cały dzień i nie móc wyjść. Tak zrobiłam. Nigdy więcej. Potraktował mnie jak najgorszego natręta i intruza. Nie potrafię tego nawet opisać, jak to wyglądało i jak się poczułam. Mam na myśli obie wizyty.

Ukoronowaniem wspaniałego weekendu było zostawienie portfela na kanapie w supermarkecie. W takim kąciku wypoczynkowym w centrum handlowym obok domu kuzyna, gdzie poszłam odsapnąć po tym, jak się okazało, że nie może mnie jeszcze wpuścić, bo mała śpi.

Życie będzie o wiele prostsze teraz, kiedy już wiem, jakie są ich standardy podejmowania gości.
Obserwuj wątek
    • e-milia1 Re: W gościach 24.11.14, 11:52
      Mysle ze dajesz sie wykorzystywac i wszyscy cie wykorzystuja.wspolczuje...trzeba bylo sie wybrac lepiej na jakis wellness.....
    • mozambique Re: W gościach 24.11.14, 11:52
      zle zatytulowałas wątek

      powinno być " w gościach U RODZEŃSTWA >>""
      • rosapulchra-0 Re: W gościach 24.11.14, 14:37
        A jakie to ma znaczenie? Przeca wystarczy przeczytać post startowy.
    • lelija05 Re: W gościach 24.11.14, 11:54
      No to teraz już wiesz, że następnym razem siadasz na kanapie i pytasz gdzie obiad i dlaczego bez deseru.
      • kira02 Re: W gościach 24.11.14, 20:52
        Zgadzam się. U Ciebie Zeldaf wygląda to tak, że przychodzisz, robisz zakupy, wyprowadzasz psa (!), gotujesz obiad i wszystko koordynujesz. Jak dla mnie, to pomyliły Ci się role. W gościach przychodzisz i czekasz na obsłużenie.
    • alfa36 Re: W gościach 24.11.14, 11:57
      To na pewno rodzina była?
    • mozambique Re: W gościach 24.11.14, 11:59
      zara zaraz , czyżby polacy w UK ??

      to by pasiło smile
    • kol.3 Re: W gościach 24.11.14, 12:00
      Jak to mawiają klasycy tego forum "nie ma ofiar są ochotnicy", czy jakoś tak.
      Nie wiem po co się rzucałaś do robienia zakupów i obiadu u siostry. Przyszłaś, trzeba było usiąść, zamienić parę słów i finito, woda im się skończyła - ich problem. Twoje rodzeństwo nie jest zbyt rodzinne, a Ty w ich gronie, niestety, robisz za ofiarę losu.
    • marzeka1 Re: W gościach 24.11.14, 12:01
      Albo dajesz, albo tylko tu dałaś się wykorzystać, za to zdobyłaś jedną naukę: nie tam w gości, nie tam. Okropnie zostałaś potraktowana,bo to Ty miałaś być gościem u siostry czy brata, których przecież na co dzień nie widujesz. Okropność.
    • heca7 Re: W gościach 24.11.14, 12:15
      Wątek należało zatytułować nie "w gościach" tylko "na służbę" wink
      Nie trzeba było się narzucać z pomocą. Przynieść słodycze dla siostrzeńców i usiąść.
      Teraz już wiesz jak twojemu rodzeństwu zależy na kontaktach. Następnym razem zadzwoń, że przyjechałaś- zaproszą to idź. Nie zaproszą- nie dziw się tylko baw dobrze.
    • zeldaf Re: W gościach 24.11.14, 12:18
      Tak, robię w rodzinie za ofiarę losu. Najstarsza dziewczynka "uczona empatii i pomagania", a "dzieciaki" o 7, 8 lat młodsze przyzwyczajone, że cała uwaga skupia się na nich. Trzeba ukrócić, zerwać kontakty, jeśli nie da rady inaczej. Nawet nasza matka nie może już na to patrzeć.
      • marzeka1 Re: W gościach 24.11.14, 12:24
        To zadbaj o siebie, o niebycie wykorzystaną, bo uwierz: naprawdę nie rozumiem, dlaczego ty do tego sklepu poleciałaś i w robienie obiadku dla wielu (będąc gościem) się zabrałaś.
        Nie wiem, chcąc coś zmienić, trzeba coś robić wbrew swojemu przyzwyczajeniu, czyli przychodzisz w gości i siadasz, nie częstują niczym, nie robią kawy/herbaty, bo "nie ma wody", to siedzisz chwilę, gadasz o niczym i wychodzisz.
        Bo dawaniem takiego wykorzystania siebie, krzywdzisz siebie, a na bank to nie jest ceniona rzecz w Tobie, tylko będziesz odbierana jako naiwniara do wykorzystania.
        • zeldaf Re: W gościach 24.11.14, 12:32
          Praca nad tym jest w toku. Ale po dłuższym niewidzeniu ich miałam w głowie odrobinę odrealniony obraz naszych relacji.
          • marzeka1 Re: W gościach 24.11.14, 12:33
            No to masz teraz realny już obraz i wiesz, na czym stoisz. Życzę dobrego efektu pracy nad sobą w tym względzie smile
          • rosapulchra-0 Re: W gościach 24.11.14, 14:40
            W takim razie zapamiętaj sobie ten obraz waszych relacji do końca życia i zawsze sobie o nim przypominaj, gdy rodzeństwo się do ciebie zgłosi po kasę/usługę/cokolwiek. Dobrze ci radzę.
      • kol.3 Re: W gościach 24.11.14, 14:17
        A mama przypadkiem nie jest autorką tego stanu rzeczy?
        • zeldaf Re: W gościach 24.11.14, 15:50
          Jest i się poczuwa do odpowiedzialności. Ale teraz to już sobie może... Piłka tak czy inaczej po mojej stronie.
          • bergamotka77 Re: W gościach 24.11.14, 15:52
            nie odpowiadasz na pytania - cos mi tu smierdzi...
            • rosapulchra-0 Re: W gościach 24.11.14, 15:54
              Odpowiada.
            • kol.3 Re: W gościach 24.11.14, 17:00
              Odpowiada. Tak jak przypuszczałam jest to robota rodziców, którzy ustawili ja na pozycji tej starszej która powinna zrobić za młodszych, ustąpić, być odpowiedzialną za rodzeństwo itp. Rodzeństwo wychowane na trutniów. To, że rzuciła się od razu do zakupów i robienia obiadu świadczy o tym jak bardzo ma wpojone usługiwanie trutniom.
              Proponuję: jak siostrunia przyjedzie do Polski - Zeldaf wyjeżdża na wczasy.
              • kira02 Re: W gościach 24.11.14, 20:56
                Ja proponuję tak: brat / siostra przyjeżdża do PL - Zeldaf dzwoni, żeby po drodze zrobili zakupy smile
      • angazetka Re: W gościach 24.11.14, 16:01

        > Tak, robię w rodzinie za ofiarę losu

        Bo sama na to pozwalasz uncertain
    • mynia_pynia Re: W gościach 24.11.14, 12:34
      Ale zabiłaś rodziców, czy co?
      Nie moje klimaty, do mnie jak ktoś przyjeżdża to zawsze jest fajnie i miło, mimo że nie mam spięcia dupy żeby organizować przyjęcie - może dlatego że zazwyczaj odwiedzający zostają co ajmniej na jedną noc, najczęściej wizyty są kilku dniowe.
      Ja jestem gościnną osobą, biorę nawet urlop w pracy żeby gościom towarzyszyć.
    • eve-lynn Re: W gościach 24.11.14, 12:49
      Szczerze? Jest parę osób, które baaaaaaaardzo chętnie goszcze u siebie, nawet i tydzień. Ba - nawet kupuję im bilety (dla całej 5 osobowej rodziny) bo wiem, że ich nie stać. Ale jest parę osób (owszem, z rodziny i to dość bliskiej), w tym jedna taka menda paskudna na którą bym psy spuściła (gdybym miała, a że nie mam to pewnie bym policję wezwała) jakby do mnie zapukała.

      Absolutnie nie twierdzę, że autorka taką mendą jest - może to rodzeństwo autorki jest mędowate - ale fakt "rodzeństwo/rodzina" nie zawsze równa się "chętnie się z tobą spotkam o każdej porze dnia i nocy"
      • zeldaf Re: W gościach 24.11.14, 12:59
        Szczerze?
        To samo mi przyszło do głowy. Że jestem dla nich taką mendą. Z pewnością tak mnie potraktowali. Dlatego jakakolwiek jest prawda, jedynym sensownym wyjściem wydaje się unikanie kontaktów. Siostra już się zapowiedziała z dziećmi na wakacje. Polecę jej jakiś miły pensjonat.
        • eve-lynn Re: W gościach 24.11.14, 13:02
          No i już wiesz czego się spodziewiać i jak ich traktować na przyszłość i tyle... Jak kuba bogu...
        • rosapulchra-0 Re: W gościach 24.11.14, 14:42
          zeldaf napisała:

          > Szczerze?
          > To samo mi przyszło do głowy. Że jestem dla nich taką mendą. Z pewnością tak mn
          > ie potraktowali. Dlatego jakakolwiek jest prawda, jedynym sensownym wyjściem wy
          > daje się unikanie kontaktów. Siostra już się zapowiedziała z dziećmi na wakacje
          > . Polecę jej jakiś miły pensjonat.
          Brawo! Ja bym poszła dalej. Nic bym nie polecała, tylko po prostu za próg domu nie wpuściła.
        • evolene Re: W gościach 24.11.14, 14:48
          Ach, to aż taką mendą dla nich jesteś, skoro postanowiła Cię odwiedzić w wakacjewink
          Podejrzewam, że chętnie skorzystają z gościny, ale Ty niekoniecznie jesteś mile u nich widziana. Nie warto wnikać dlaczego, po prostu pamiętaj o tym jak Cie potraktowano i bądź tak samo miła( z tym pensjonatem bdb pomysł).
        • kol.3 Re: W gościach 24.11.14, 14:49
          Do kogo się zapowiedziala? Do Ciebie?
        • bergamotka77 Re: W gościach 24.11.14, 15:23
          zeldaf
          ale zrob rachunek sumienia. Z czegos to musi wynikac... Albo masz takie wredne jednostki w najblizszej rodzinie. Ale zeby wszyscy byli tak podobni? Rodzenstwo, kuzyn? Zwykle odleglosc poprawia nawet nieciekawe relacje rodzinne. Czy oni borykaja sie z bieda emigracyjna? Cos tu nie gra. Nie wyobrazam sobie takich klimatow w rodzinie bez powodu! Zawsze tak bylo?
          • rosapulchra-0 Re: W gościach 24.11.14, 15:55
            bergamotka - a weź przeczytaj cały wątek. Proszę.
            • bergamotka77 Re: W gościach 24.11.14, 16:01
              nioprawda, czytam i nie odpowiada. Czy zawsze tak bylo, czy bliscy tam zamagranica klepia biede i z czego to wynika...Czy zmienili sie po wyjezdzie? Skoro ich zna to czemu sie dziwi? Nie odwiedzac bo moze wypijesz cenna wode i zjesz niedostepna sol. W koncu do Wieliczki daleko wink
              • zeldaf Re: W gościach 24.11.14, 16:09
                Pisałam już o tym, bergamotka. Ja skłaniam się najbardziej w kierunku przekonania, że to wynika z naszego wychowania i różnicy wieku. Nie jest tak tylko wtedy, kiedy trzymam baaardzo mocne granice. Tym razem straciłam partyzancką czujność i popłynęliśmy wszyscy na wyuczonych schematach.
                • kira02 Re: W gościach 24.11.14, 20:59
                  No i sama sobie odpowiedziałaś. Jedyna rada - nie dać sobie wejść na głowę.
        • wioskowy_glupek Re: W gościach 24.11.14, 17:51
          No i jak znam życie to ją z tymi dziećmi podejmiesz a nie powinnaś.
    • anek130 Re: W gościach 24.11.14, 13:28
      a jak często ich odwiedzasz?

      Ania
      • zeldaf Re: W gościach 24.11.14, 13:39
        Ostatnio pół roku temu, a jeszcze wcześniej w 2009. Pomiędzy 2009 a 2014 widywaliśmy się w Polsce.
    • kropkacom Re: W gościach 24.11.14, 13:43
      Naprawdę tego nie wiedziałaś? Rozumiem nerwy, ale to dziwne podsumowanie tego wpisu.
      > Życie będzie o wiele prostsze teraz, kiedy już wiem, jakie są ich standardy po
      > dejmowania gości.
      • zeldaf Re: W gościach 24.11.14, 16:24
        Myślisz, że wystarczy to sobie powtórzyć raz? Zachowania utrwalone przez lata maminej manipulacji i wbijania w poczucie winy. Jak się zregresuję, dostaję dupościsku na samą myśl, że komuś mogłoby być przykro lub niekomfortowo z mojego powodu. Dotyczy to głównie najbliższych.
    • bumbunierka1 Re: W gościach 24.11.14, 13:50
      To jest skutek durnego polskiego zwyczaju, zapraszania SIEBIE do KOGOS. To jest kompletnie postawione na gllowie. Zaprosic to mozna kogos do siebie. Albo do knajpy. Chcesz sie z kims spotkac: zapraszasz go. Tam czy gdzie indziej. A on przyjmuje zaproszenie i jest fajnie. Albo nie przyjmuje, i jest spokoj. Jak chce, to zaprosi Ciebie, i tez bedzie fajnie. Natomiast zdanie "Czy moge wpasc do Ciebie" powinno byc, moim zdaniem, zakazane. Zbyt wiele ludzi, postawionych przed takim pytaniem, nie odwazy sie powiedziec NIE, niechce, nie pasuje mi. A potem wszyscy zgrzytaja zebami.
      • rosapulchra-0 Re: W gościach 24.11.14, 14:44
        To jest rodzina? Rodzeństwo, czyli najbliżsi. Miała na wytłaczanym papierze z punktowym lakierem napisać prośbę o spotkanie się rodzeństwem??
        • koronka2012 Re: W gościach 24.11.14, 20:43
          rosapulchra-0 napisała:

          > To jest rodzina? Rodzeństwo, czyli najbliżsi. Miała na wytłaczanym papierze z p
          > unktowym lakierem napisać prośbę o spotkanie się rodzeństwem??

          Rodzina to więzi, a nie papier.

          Wiedzieli, że będzie, wiedzieli gdzie i kiedy - gdyby chcieli - zaprosiliby sami. Smutne, ale prawdziwe, najwyraźniej nikt nie miał ochoty na spotkanie.
    • wielkanocnaniespodzianka Re: W gościach 24.11.14, 14:00
      zawsze uważałam, iż w gości chodzi się do tych, którzy sami nas zapraszają. mam też zasadę, iż NIGDY pierwsza nie proponuję komuś, że wpadnę. idę na wyraźne zaproszenie.
      czytając twój topik uważam, iż skoro miałaś chęć się spotkać z tymi ludźmi, to powinnaś zaproponować jakiś lokal, kawiarnię, itp., a nie mówić, że przyjdziesz do nich tym bardziej, że zaprosili cię dopiero po twojej inicjatywie.
      • zeldaf Re: W gościach 24.11.14, 16:03
        Zgodziłabym się, gdyby to była zasada przestrzegana w mojej rodzinie. Nagle jedna osoba ma się czuć głupio, bo okazuje się, że akurat ją obowiązują inne reguły?
        • bergamotka77 Re: W gościach 24.11.14, 16:05
          Nie bardzo kumam dlaczego ty jestes taka czarna owca w rodzinie...
          • zeldaf Re: W gościach 24.11.14, 16:14
            Odniosłam się do wypowiedzi wielkanocnejniespodzianki, która uważa, że powinnam zaprosić wszystkich z którymi chciałam się spotkać do lokalu.
      • koza_w_rajtuzach Re: W gościach 25.11.14, 10:20
        > zawsze uważałam, iż w gości chodzi się do tych, którzy sami nas zapraszają. mam
        > też zasadę, iż NIGDY pierwsza nie proponuję komuś, że wpadnę. idę na wyraźne z
        > aproszenie.

        Yyy, ale to jest rodzeństwo.
        Jeśli bym powiedziała mojej siostrze powiedzmy, że chcę przyjechać do niej z dziećmi w piątek i zostać do soboty, to by się ucieszyła i jeszcze przekonywała, żebyśmy zostali do niedzieli. Jeśli dzieci mają jakieś ferie, wakacje, to zawsze mnie namawia, żebyśmy do niej na dłużej przyjechali. Zdarza się, że po pewnym czasie mamy już siebie dosyć, są jakieś zgrzyty i wtedy wracam do domu wink, a niedługo potem ona przyjeżdża do mnie i jest git. I też jest młodszą siostrą, którą zawsze się opiekowałam. Kiedy jestem u niej to ja prawie zawsze gotuję obiady, kupuję produkty spożywcze, ale nie czuję się wykorzystywana, szczególnie, że ona mieszka sama, a ja przyjeżdżam jeszcze z dzieciakami wink.
        A to o czym pisze autorka wątku jest po prostu bardzo smutne. Nie wiem jak można tak traktować własną siostrę.
        Z bratem też mam słaby kontakt, można powiedzieć, że praktycznie zerowy, co nie jest związane z żadnymi spięciami, tylko jego charakterem, jest skryty i niezbyt rodzinny. Jak pojechaliśmy na wakacje w jego okolice, to spotkaliśmy się w knajpce, na neutralnym gruncie, bo niby to rodzina, ale osoba prawie obca. I to było okej. Nie czułam się z tym źle, bo nie mam związku emocjonalnego z bratem, a spotkanie było w przyjaznej atmosferze.
    • gauad Re: W gościach 24.11.14, 14:07
      No bo widzisz, jak przychodzisz do kogoś w gości a on " komunikuje, że niestety skończyła się woda i sól" to nie wyrywasz się z haslem "to ja polecę i kupię"
      tylko rozsiadasz się na kanapie i wołasz "to leć szybko do sklepu ja poczekam, kawę zrobisz mi jak wrócisz".
      Amen.
      Gospodarzy też trzeba szanować i pozwalac im się wykazać na ich terenie.
      • ichi51e Re: W gościach 24.11.14, 17:11
        Chyba ze oni tak wyrafinowanie dawali znac zeby spadala? Komu sie sol i WODA konczy?
    • kozica111 Re: W gościach 24.11.14, 14:08
      Przyszłaś i zrobiłaś to co zwykle to co cie tak dziwi wink? Bądź dobra dla siebie a potem naucz tego innych.
      • rosapulchra-0 Re: W gościach 24.11.14, 14:46
        Bądź dobra dla siebie a potem naucz tego innych.

        Zapisz sobie te słowa wielkimi literami i powieś nad łóżkiem, tak żebyś każdego ranka mogła je przeczytać i stosować.
    • auto.auto Re: W gościach 24.11.14, 14:30
      Smutne, ale myślę, że własna rodzina potraktowałaby mnie tak samo nawet jakby sami zapraszali.

      Jakby siostra powiedziała, że nie ma wody (nie wiem, co sól ma do rzeczy) to siedziałabym o suchym pysku i zmyłabym się po kwadransie, bo to oznaczało, że nie chcą Cię gościć. No chyba, że siostra nie ma dla Ciebie lekko gazowanej mineralnej, bo wie, że tylko taką pijasz. Wiedzieli że będziesz i 0 obiadu? A może mieli porcje tylko dla siebie i chcieli wyciągnąć jak wyjdziesz?

      Czy żona kuzyna prosiła o wyprowadzenie psa? Kuzyn siedzi z chorym małym dzieckiem i może wykorzystywać każdą wolną chwilę żeby się kimnąć a musi się doprowadzić do ładu bo kuzynka wleci z nachalną pomocą. To dorośli ludzie i spacer psa mogli sobie zorganizować we własnym zakresie.

      Co do noclegów u cioci to nie mów, że jesteś mało absorbująca, bo ktoś się jednak do Ciebie musi dostosować (dać czystą pościel itp).

      Sorry, że tak z grubej rury, ale nie wyskakuj z pomocą wszędzie gdzie się da bo nikt Cię nie będzie szanował a gotowanie obiadu z jednorazowej przysługi stanie się standardem. Co robiło rodzeństwo jak gotowałaś? Ktoś był zainteresowany co u Ciebie? Nie wiem, jaka jest Twoja sytuacja, ale wygląda na to, że rodzeństwo ma swoje życie, a Ty się trochę wpraszasz i wymuszasz przyjęcie pomocy (zakupy, obiad, pies). Jak przyjedzie siostra to widzę 3 wyjścia: podejmujesz gości tak, jak się to powinno robić, dajesz klucze i mówisz 'ugotujcie mi tez bo nie mam czasu zjeść po pracy albo wysyłasz link do miłego pensjonatu a gości zapraszasz na kawę i paluszki.
      • rosapulchra-0 Re: W gościach 24.11.14, 14:48
        Co do noclegów u cioci to nie mów, że jesteś mało absorbująca, bo ktoś się jednak do Ciebie musi dostosować (dać czystą pościel itp).

        Goszczę u siebie często i całkiem sporo ludzi. I doskonale wiem, że zmiana pościeli to żadna absorbująca czynność. No chyba że jest się egoistą niewidzącym dalej poza własny czubek nosa.
        • auto.auto Re: W gościach 24.11.14, 16:30
          To był przykład - skrót myślowy. Gospodarz i gość muszą się do siebie dostosować, ustalić niektóre rzeczy. A co do pościeli to gospodarz powinien pomyśleć czy ma dla gościa czystą w szafie, czy ma zapasowy komplet kluczy jeśli gość chce sam wychodzić zwiedzać lub ustalić, ze o 23 nie będzie spał żeby gościa wpuścić. Proste?
          • zeldaf Re: W gościach 24.11.14, 16:54
            Ok, staram się być niekłopotliwa na tyle na ile mogę. Wszystkich potrzeb nie jestem w stanie wyeliminować. Jeżeli zmierzasz do stwierdzenia, że każdy gość jest kłopotliwy to jestem zasadniczo skłonna się zgodzić. Porównuję się na przykład z siostrą, która absorbuje mnie o wiele bardziej, kiedy przylatuje do Pl. Twierdzi, że wszystko już pozapominała i boi się chodzić sama po mieście. Kiedy chłopcy byli mali kupiła dla nich 2 pojedyncze wózki i potrzebowała drugiej osoby, aby gdziekolwiek wyjść, a przyleciała sama. Jeżeli w skali kłopotliwości od 1 do 10, oceniam się na 1 to ją co najmniej na 9.
            • kira02 Re: W gościach 24.11.14, 21:07
              >Twierdzi, że wszystko już pozapominała i boi się chodzić sama po mieście.

              No proszę Cie, a u nas to niedźwiedzie po ulicach chodzą? Jakby mi ktoś (Polak!) wracający z zagranicy zapodał taki tekst, to bym go wyśmiała. No chyba, że wracałby z dorzecza Amazonki albo innego buszu, to jeszcze bym była w stanie zrozumieć.
            • anek130 Re: W gościach 25.11.14, 10:30
              ja Cię doskonale rozumiem, byłoby mi strasznie przykro, gdyby mój brat (bo mam tylko brata) mnie tak potraktował, tym bardziej, że nie nawiedzasz ich kilka razy w roku. Osobiście nie wyobrażam sobie, gdybym miała sama potraktować tak własne rodzeństwo- zrobiłabym wszystko, aby być w stanie ugościć najlepiej jak potrafię- tym bardziej, ze chciałaś tylko ich odwiedzić, a nie pobyć przez np. 3 dni- no ale może jesteśmy ostatnimi przedstawicielkami polskiej gościnności. A jakie były wasze stosunki zanim rodzeństwo wyjechało z Polski?
              Ania
              • zeldaf Re: W gościach 25.11.14, 10:53
                Od dzieciństwa skomplikowane, trudno tak opisać w jednym poście. Myślę, że zawsze trochę fasadowe, gdy wychodzimy ze swoich ról - niewiele nas łączy. Właściwie to ja pierwsza wyjechałam z Polski tuż po studiach, potem był rozwód rodziców, rodzeństwo przyjechało do mnie, oboje w dość kiepskiej kondycji psychicznej i finansowej, dołączył do nas kuzyn. Przez jakiś czas mieszkaliśmy we czwórkę, pomagałam im stanąć na nogi w kraju, który już trochę poznałam. Następnie ja wyjechałam, oni zostali, każdy zaczął swoje życie.
      • zeldaf Re: W gościach 24.11.14, 16:39
        Rzeczywiście mocny kaliber. Aż spąsowiałam na moment. No tak to wygląda, oni pewnie tak myślą - że nie mam swojego życia. Nie wykazują zainteresowania nim. Z kuzynem to było tak, że chciałam się z nim zobaczyć (i wymiziać psa, bo jestem psiarą), a jednocześnie sprawić jak najmniej kłopotu. Pies nie wychodził od rana, a była 18. Poza tym on kłopotliwie się cieszy (pies oczywiście - kuzyn nie ucieszył się ani trochę), duży jest, lepiej go zabrać na zewnątrz, gdy jest mocno podekscytowany. Mój błąd, teraz to widzę.
        • auto.auto Re: W gościach 24.11.14, 17:06
          Nie chciałam Cię urazić, po prostu niektóre rzeczy widzę z własnego doświadczenia. Jak ktoś mówi wpadnij wpadnij a potem rozmawia ze mną w drzwiach to tak średnio.. Nie oczekuję witania chlebem i solą, ale wielokrotnie spotkałam się z tym, że goście nawet nie zapytali co u mnie, tak byli zajęci gadaniem o sobie przez wiele godzin, jeden z gospodarzy wychodził do pokoju obok wyprasować sobie koszulę, na stół nie podano mi szklanki z wodą, na koniec zalali mnie falą narzekań na cały świat i wychodziłam wyssana emocjonalnie. Najlepsze, że cały dzień przestawiałam tak, żeby tam pojechać, bo zapraszali..
          • zeldaf Re: W gościach 25.11.14, 11:01
            Nie uraziłaś mnie, dobitnie pokazałaś inną perspektywę wink A że wyglądam z niej jak ostatnia sierota, to też cenna informacja.
    • rosapulchra-0 Re: W gościach 24.11.14, 14:36
      Wyrazy współczucia.
      Rodziny się nie wybiera, więc rozumiem twoje rozgoryczenie, sama przechodziłam przez podobne sytuacje kilka razy, czego efektem jest całkowite zerwanie kontaktów z rodziną. I tobie również to radzę. Będziesz od razu spokojniejsza i będziesz mieć zdecydowanie więcej czasu, pieniędzy i wszystkiego, co ci się zachce tylko i wyłącznie dla siebie.
    • ichi51e Re: W gościach 24.11.14, 17:07
      Rozumiem gorycz ale gosc ktory sam z siebie robi zakupy gotuje a potem czuje sie wykorzystany i ze nie doceniony jest sam sobie winny. Na przyszlosc albo sie bierze na klate albo nie kiwa sie malym palcem (zadnych prezentow!)
      Portfela zal... Zastrzez karty i dowod.
    • guderianka Re: W gościach 24.11.14, 17:08
      kurde, przykro mi

      p.s. może zechcesz przyjechać do mnie suspicious
      • zeldaf Re: W gościach 24.11.14, 19:17
        Dzięki.

        Mogę wpaść, ale obiadu nie ugotuję. Ja zasadniczo jestem prawie normalna. Tylko z tymi "dzieciakami" tak mam.
        • guderianka Re: W gościach 24.11.14, 20:46
          Kurde, nawet nie wiesz jak mi brak tego "zrobienia obiadu"
          Tydzień temu po naprawdę ciężkim kilkumiesięcznym okresie byłam u teściowej na obiedzie. Obżarłam się jak świnia.Czułam się przewspaniale. Podany pod nos obiad , nażarcie się i zabrane talerze a potem półmisek z ciastem stały się dla mnie synonimem absolutnego szczęścia..
          p.s. wiem, że jesteś "normalna", tak właśnie Cię kojarzę z forum
          • zeldaf Re: W gościach 25.11.14, 11:03
            Przekonałaś mnie. Co kupić na ten obiad? wink
    • bei Re: W gościach 24.11.14, 21:04
      Wpadnij do mniesmile, i wcale nie musisz gotowaćsmile- radzę sobie w kuchni i lubię gości ( zapowiedzianych)
    • bumbunierka1 Re: W gościach 24.11.14, 21:09
      Zeldaf, na zachod od nas, odwiedziny w domu w ogole nie sa popularne. Ludzie tego nie lubia i nie chca. I ciezko im sobie nawet wyobrazic, ze ktos mialby siedziec na ich sofie, ogladac ich biblioteczke, uzywac ich toalety i miziac ich psa. Ze musza uwazac, jak sa ubrani, nie wiedza, jak dlugo wizyta potrwa, i jeszcze jedzenie powinni przygotowac. Dom to miejsce intymne. Wproszenie sie to mniej wiecej ten kaliber, jakbys zapytala, czy mozesz pochodzic w ich bieliznie. Od spotykania sie sa knajpy. Od biedy na jakies barbeque do ogrodu mozna gosci zaprosic. Ale na boga nie do domu! Polacy, ktorzy sie tam sprowadzaja, tez te filozofie odwiedzin szybko przejmuja. I to naprawde nie jest samo w sobie zle - ot inne niz u nas.

      A druga rzecz - coz, nie zawsze Ci, ktorych kochamy, nas kochaja. Albo nie w tym stopniu, w jakim my ich kochamy. Co nalezy przyjac do wiadomosci i nie zawracac sobie wiecej tym glowy. Mamy kilka bilionow ludzi na swiecie - to jest naprawde duzy wybor. A i z ta Twoa rodzina moze kiedys znow sie do siebie zblizycie, jesli przestaniesz uszczesliwiac ich na sile.
    • hipinka Re: W gościach 24.11.14, 21:37
      skąd ja to znam
      wypisz wymaluj jak w rodzinie u mojego męża
      on jeszcze do tego ma wbite do głowy, że jest za młodsze rodzeństwo odpowiedzialny jakby był ich ojcem. Tylko, że niestety, inaczej niż u Ciebie, jego rodzice nie widzą w tym nic złego, a wręcz przeciwnie...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka