Dodaj do ulubionych

Dobre uczynki

24.11.14, 19:51
Grudzień sie zbliża, magia świąt, to taki sobie wymyśliłam wątek - do podzielenia się tym, co dobrego zrobilyscie/ robicie dla innych, mało Wam znanych, albo tych z rodziny (obiad dla dzieci nie wchodzi w grę, chodzi o mniej codzienne wydarzenia), co kogoś ucieszyło, pomogło?
Obserwuj wątek
    • morgen_stern Re: Dobre uczynki 24.11.14, 19:58
      Fajny wątek. Wiem na pewno, komu ostatnio sprawiłam radość. Pisałam jakiś czas temu o chorej koleżance i fundacji dla niej. Nic konkretnego jeszcze nie zrobiłam (leczenie w toku, kilka spraw musi się jeszcze wyjaśnić), ale to, jak mi dziękowała za zainteresowanie się nią, za to, że mogła się wygadać, że ktoś się przejmuje jej losem sprawia, że mogę tak pomyśleć, że zrobiłam po prostu coś dobrego.
      Mam też w planach jakiś fajny prezent dla niej na święta.
    • antyideal Re: Dobre uczynki 24.11.14, 20:18
      Namowilam osobe w bardzo ciezkiej depresji ( po probie samobojczej ) do leczenia,
      choc nie miala sił ani checi, wspieralam przez ostatni rok i w tej chwili calkiem niezle
      funkcjonuje smile
      Dodam, ze nie byl to nikt z rodziny ani bliskich.
    • nanuk24 Re: Dobre uczynki 24.11.14, 20:27
      Ja jestem kiepska w robieniu dobrych uczynkow, aczkolwiek zrobilam zakupy spozywczo - chemiczne i zawiozlam do organizacji charytatywnej, ktora oglosila zbiorke.

      Moj maz za to jest w tym dobry. W ciagu roku robi duzo dobrych uczynkow. Na przyklad, sasiadce zawalil sie dach przez zaniedbanie, ubezpieczenie odmowilo pokrycia kosztow naprawy, a sami nie mieli pieniedzy. Moj maz poszukal sponsorow na material, a dach sam zrobil.

      Kolejnej sasiadce tydzien temu naprawil siding i rynny. Zauwazyl, ze cos tam odpada, poszedl do niej i zaproponowal pomoc. Jej brat, ktory w tym domu mieszkal, zmarl trzy mieisace temu i maz uznal, ze sasiadka teraz nie ma glowy do tego.
      • naturella Re: Dobre uczynki 24.11.14, 22:03
        Fajniesmile))

        Ja mam czasami takie fazy na pomaganie, robie paczki, woze na pocztę, jakis czas czytałam Pomocne Emamy, ale potem bezradnosc ludzi tam piszących zaczęła mnie przygnębiac i przestałam widzieć sens takiej doraźnej pomocy - a nie stać mnie na jakaś regularna.

        Ale raz miałam taki spektakularny przypadek udanej, super akcji pomocowej - dziewczynka chorująca na białaczkę, z małej miejscowości, lekarze nie dawali żadnych szans na wyleczenie i zaproponowali rodzicom hospicjum i opiekę paliatywna. Przyjaciele rodziny zaczęli szukać pomocy w necie, okazało sie ze jest klinika w Niemczech, ktora podejmie sie leczyć małą, ale za ogromne pieniądze, nie pamietam juz ile, ale było to chyba ok. 130 tys euro. Zaczęła sie zbiórka i wyścig z czasem, bo widziałam zdjecia tej dziewczynki - chudziutka jak patyczek, łysa, kompletnie bez sił, no naprawde trzy ćwierci do śmierci sad Moje dzieci wtedy małe były, strasznie mną to wstrząsnęło. Wystawilam ich zabawki na charytatywna aukcje, przelalam chyba 500 zł, a była to wtedy dla mnie ogromna kwota, bo mielismy jedna pensje (ja na wychowawczym), ale byłam wtedy w takim amoku, ze sprzedalabym wszystko, jakby to mogło te dziewczynkę uratować. Ludzie słali pieniądze jak szaleni, przybywało w szybkim tempie, udało sie nazbierać, zorganizować lot samolotem, lekarza, bo dziewczynka była w tak ciężkim stanie, ze lekarze nie chcieli sie na taka odpowiedzialność zgodzić. Poleciała, przeżyła podróż, zaczęto leczenie. Ileś cykli chemii, chyba ze dwa lata leczenia i sie udało - dziewczynka jest zdrowa, śliczna, pyzata, co jakis czas wchodzilam przez te 5 lat, bo tyle minęło na bloga jej mamy i sie na nowo wzruszalam - bo przeciez nikt jej żadnych szans nie dawał, a Martynka, bo tak jej na imię, rośnie, pięknieje, uprawia sport, uczy siesmile

        To była wspaniała historia i nigdy więcej nie poczułam takiej potęgi internetu jak wtedy.
        • guderianka Re: Dobre uczynki 24.11.14, 22:07
          Kurde, żenuje mnie ten wątek (ale nie taka żenua negatywna , po prostu czuję się zażenowana). Nie powiem
          tongue_out
          Za to łatwiej byłoby wymienić w czym nawaliłam tongue_out
        • echtom Re: Dobre uczynki 25.11.14, 10:59
          > ale potem bezradnosc ludzi tam piszących zaczęła mnie przygnębiac i przestałam widzieć sens takiej doraźnej pomocy - a nie stać mnie na jakaś regularna.

          Myślę, że to powszechny dylemat pomagających - czy doraźna pomoc ma sens i czy pomoc nie utwierdza ludzi w bezradności? Czy sens ma ratowanie jednego życia, jeśli w międzyczasie zostanie unicestwionych 10? Różnie sobie ludzie na te pytania odpowiadają.
          • naturella Re: Dobre uczynki 25.11.14, 11:05
            Ja nawet nie rozważałam tego w kwestii utwierdzania tych ludzi w bezradności, ale jakoś tak zdemotywowały mnie sytuacje, w których ludzie nie chcą niczego zmienić, mimo propozycji różnych, mimo tego, że np. płacą duże pieniądze za wynajmowanie nory, w której dzieci marzną, a tylko proszą o kołdry "bo dzieciom zimno". Potrzeby ogromne, nie jestem w stanie im sprostać, i mnie to dołowało, bo ile by się nie dało, to zawsze to będzie zbyt mało. Mimo, że dziewczyny na tym forum naprawdę są wspaniałe, robiły zakupy przez internet, wysyłały pieniądze np. na węgiel, czy buty dla dzieci, to stale kolejne prośby, że córka nie ma kurtki, że tynk się sypie, że znów brak jedzenia, że lekarstwa - wychodziło na to, że ta cała pomoc to kropla w morzusad Przerosło mnie to, bo w sumie para kupionych dla jakiegoś dziecka butów była dla mnie jakąś tam dziurą w budżecie, a przy ogromie potrzeb jakiejś rodziny niewiele zmieniała. I przestałam tam wchodzić, bo straszny żal mnie ogarniał przy czytaniu wątków, że znów dziecko w dziurawych butach, czułam wielką chęć pomocy, a jednocześnie wiedziałam, że nie jestem w stanie pomóc jakoś trwale - nie wiem, jak nazwać to uczucie, niemoc jakaś, czy coś.
            • echtom Re: Dobre uczynki 25.11.14, 11:13
              > robiły zakupy przez internet, wysyłały pieniądze np. na węgiel, czy buty dla dzieci, to stale kolejne prośby, że córka nie ma kurtki, że tynk się sypie, że znów brak jedzenia, że lekarstwa

              To akurat normalne - dziś kupisz buty, jutro poproszą, byś kupiła kurtkę, pojutrze - byś opłaciła czynsz. Stan świadomości, po prostu - i stąd dylemat, czy pomoc osobom, które same nie robią nic, by poprawić swój byt, jest pomocą czy demoralizacją.
        • butch_cassidy Re: Dobre uczynki 25.11.14, 11:06
          Pięknie... Czyli cuda jednak się zdarzają! Wspaniała historia smile
      • zeldaf Re: Dobre uczynki 25.11.14, 11:21
        Szacun dla męża. I dla Ciebie - że dobrze wybrałaś wink
    • echtom Re: Dobre uczynki 24.11.14, 22:15
      Aktualnie nie mam siły na aktywne dobre uczynki, więc ze spodziewanej premii odpalę trochę kasy tym, którzy robią je za mnie.
    • kura17 Re: Dobre uczynki 24.11.14, 22:30
      ja jakis duzych dobrych uczynkow ostatnio nie mam a koncie, jednak staram sie na codzien zrobic cos chocby mini-dobrego (nie zawsze mi sie udaje, to oczywiste).
      chetnie dziele sie rzeczami, tymi juz mi niepotrzebnymi, czasem i potrzebnymi.
      ostatnio dalam kolezance z wloch cale narecze nieprzemakalnych ciuchow dla dzieci, po ponoc we wloszech trudno kupic (ze niby u nich wiecznie taka ladna pogoda, hehe), dzis wyslalam ksiazke po angielsku do Morgen wink
      na cotygodniowe zebrania w pracy przynosze dla wszystich sodycze, nie wiem, czy to sie liczy? wink
      chetnie karmie kolegow/kolezanki dzieci, posylam ciastka na plac zabaw albo na zajecia sportowe dla calej grupy.
      ot, takie drobiazgi.

      aha, ostatnio w pracy robie cos, czego absolutnie nie musze, ale co pomoze moim wspolpracownikom.
      nie wymaga to ode mnie wielkiego nakladu pracy, ale jest dosc pracochlonne i robie to w wolnym czasie.

      regularnie to tylko wplacam na fundusz, ktory karmi biedne dzieci w mojej okolicy oraz na wioski dzieciece.
      chialabym robic cos wiecej osobiscie, ale na razie zupelnie nie mam czasu.
      mam nadzieje, ze uda mi sie, jak dzieci beda wieksze.
      • bumbunierka1 Re: Dobre uczynki 25.11.14, 11:41
        Fajnie pomagasz.
        Ale tego zdania nie moge zrozumiec, mimo ze dumam nad nim i dumam: " nie wymaga to ode mnie wielkiego nakladu pracy, ale jest dosc pracochlonne"
        wink
        • kura17 Re: Dobre uczynki 25.11.14, 12:16

          > Fajnie pomagasz.
          > Ale tego zdania nie moge zrozumiec, mimo ze dumam nad nim i dumam: " nie wym
          > aga to ode mnie wielkiego nakladu pracy, ale jest dosc pracochlonne"

          > wink

          haha, chcialam napisac "jest czasochlonne"...
          rzeczywiscie, w oryginale nie ma sensu smile
    • mama_duzych_dzieci Re: Dobre uczynki 25.11.14, 08:02
      Odkąd moje dzieci dorosły i dysponuję czasem a i kasy więcej w portfelu ( dzieci zeszły z budżetu domowego) robię dobre uczynki tak często, że nie muszę czekać do grudnia. Zauważyłam, że dzielenie, dawanie, sprawianie komuś radości czyni moje życie pełniejsze, radośniejsze. Moje drobne uczynki potrafią zmienić się w lawinę dobra. Stosuję - ESD - Eksperymentalny Sygnał Dobra ( była mowa o MM ), zatrzymuję się przed przejściami dając znak ręka i uśmiechem - proszę iść ( jak pada deszcz, ludzie czekają i mokną,a ja w samochodzie przecież) wchodząc do moich sklepików w okolicach mojego domu - zawsze z uśmiechem na twarzy głośno i wyraźnie się witam, wszyscy się odwracają - któż to taki i widzę że się udziela innym mój uśmiech. Starszym sąsiadom non stop służę wszelka pomocą ( najczęściej jako kierowca ) a znajomym z pracy, czy Pani z kiosku za odkładane gazety, czy Pani z zaprzyjaźnionego warzywniaka robię niespodzianki kulinarne - a to galaretę podrzucę, śledzie pod pierzynką czy ciekawa rybkę ( w nich się ostatnio specjalizuję). Mogłabym tak długo jeszcze wymieniać, ale po co? Lubię dawać, pomagać i być życzliwym dla innych. Tak mi jest dobrze i już.
    • totorotot Re: Dobre uczynki 25.11.14, 08:52
      Ja tak dumam nad zorganizowaniem zagranicznej wycieczki pewnej mojej krewnej.
      Czy któraś z forumek mieszkających w fajnej okolicy nie podałaby mi swojego adresu?
    • butch_cassidy Re: Dobre uczynki 25.11.14, 11:02
      Wczoraj pomogłam obcokrajowcowi w sklepie.
      Przepuściłam tez w kolejce dwie osoby, bo miały małe zakupy, a ja duże.
      Pomogłam koleżance z korespondencją w obcym języku (i nie założyłam na ten temat wątku na forum, jaka to bezczelna osoba, że prosi o pomoc, a ja to ta wykorzystana, bo wg stawek to wiadomo wink ).
      Pogawędziłam ze straszą panią, która najwyraźniej miała taka potrzebę.
      A o kupieniu prezentów gwiazdkowych mogę? big_grin Mam tylko nadzieję, że będą trafione.

      • butch_cassidy Re: Dobre uczynki 25.11.14, 11:16
        To jeszcze dodam, że ja wyznaję filozofię dickensowską - pod tym względem niech Gwiazdka trwa cały rok...
        A że u mnie z kasą różnie, to finansowo pomagam rzadziej, tak ze 2-3 razy w roku, jednak w innych kwestiach, kiedy tylko mogę.

        I w sumie w ten watek wpisuje się sytuacja, którą przeżyłam kilka lat temu na innym forum gazety, pod innym nickiem. U nas była totalna katastrofa finansowa, ale gdzieś w lumpku dorwałam za grosze bardzo fajną bożonarodzeniową książkę, tyle że po szwedzku (nie znam). Opisałam sytuacje na forum, że chciałabym ten tekst (dość krótki) przetłumaczyć w zamian za usługę, a dostałam prezent - anonimowa znakomita tłumaczka mi szybciutko przesłała tekst, profesjonalnie opracowany i uznała, że nie oczekuje rewanżu. Napisała, że jeśli kiedyś będę miała okazję przekazać ten prezent dalej, komuś kto jest w podobnej sytuacji, to wystarczy. Bardzo mi to zapadło w pamięć smile Nie wiem, czy jest szansa, żeby ta osoba to czytała, jednak od tego czasu zdecydowanie zmieniałam podejście do tego rodzaju próśb z "adwokackiego" ;P na normalne.
        • morgen_stern Re: Dobre uczynki 25.11.14, 12:23
          Zwróć tylko uwagę, że nie zaatakowałaś bezpośrednio tej osoby z żądaniem przetłumaczenia za darmo "bo to tylko chwilka", ale przedstawiłaś warunki, jak się możesz odwdzięczyć i ktoś na to zareagował, czyli SAM zadecydował, a nie został przedstawiony przed faktem dokonanym. Porównanie z wątkiem o prawniku nie ma w tym wypadku sensu.
          • butch_cassidy Re: Dobre uczynki 25.11.14, 20:55
            To nie porównanie, tylko żart słowny smile
            Ideę zrozumiałaś i o to chodziło, nic ponadto.
            I odnosiłam się do zmiany własnego nastawienia, a nie wyjściowej sytuacji.
    • zeldaf Re: Dobre uczynki 25.11.14, 11:16
      Zgubiłam portfel. Znalazca pewnie się ucieszył.
    • oqoq74 Re: Dobre uczynki 25.11.14, 11:29
      Ostatnio mniej takich rzeczy mnie spotyka.

      Ale było uratowanie kogoś od samobójstwa (gadaliśmy przez net, zaangażowana była policja), kiedyś w autobusie stanęłam po stronie atakowanego chłopaka, wezwałam policję, bo kierowca i konduktor (autobus jechał za pociąg) nie reagowali. Dopiero później zdałam sobie sprawę, że mogło się to źle skończyć.
      Przekazuję odzież potrzebującym. Często pomagam w załatwianiu różnych spraw. Ale ja jestem takim typem niereformowalnej społecznicy. Choć zdarza się, że dostaje po t... .
    • kochamruskieileniwe Re: Dobre uczynki 25.11.14, 11:49
      Nic spektakularnego...
      Uszłam dziecku zabawkę, o którą mnie prosił. Uszyłam ręcznie - tym celu przełamałam nawet igłofobię. Zabawka całkiem duza o ok 50 cm, z wielu częsci.

      Ps. Ja mam naprawde igłowstręt...
      A przy maszynie do szyci doznaję wstrząsu anafilaktycznego...
      • abasia0 Re: Dobre uczynki 25.11.14, 19:56
        Znalazłam dobre domy trzem małym i jednemu dorosłemu kotu. Już nie będą nigdy głodne ani zimą nie zmarzną na dworze.
        • peonka Re: Dobre uczynki 26.11.14, 01:02
          Wielkie serce, dzięki w imieniu kociakow i kociakow smile
    • tryggia Re: Dobre uczynki 25.11.14, 22:03
      A wiesz, ze ciężko jest mi sobie przypomnieć? Wiem, ze je robię, bo szukam do tego okazji, ale robię i zapominam.
      A! Wczoraj szybko skasowalam bilet i dalam go dziewczynie podczas kontroli w autobusie, mówiąc "mam twoj bilet, czemu do mnie nie pidchodzisz, macham do ciebie jak wariatka". Kanary poszly precz, a dziewczyna byla w szoku smile
    • melancho_lia Re: Dobre uczynki 25.11.14, 22:18
      Ja w sumie nic wielkiego, ale pomoglam nieco zagubionej starszej pani dojechać do celu. Zaprowadzilam do metra, wysiadlam z nią na stacji, na której musiała przesiąść sie do autobusu (mialam jechac dalej, ale pani bylamocno zagubiona w Warszawie i bałam się ze nie trafi z metra na przystanek) , poczekalam na właściwy autobus i wytlumaczylam gdzie ma wysiąść ("opiekę" przejęła inna osoba z tego autobusu).
      Bardzo milo mi się z kobitką rozmawiało, bardzo dziękowała ze poswiecilam jej czas, bo wszyscy tak się ciągle śpieszą.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka