Po raz pierwszy od dziewięciu lat nie spędzę ich okrakiem na walizkach, krażąc miedzy rodziną męża i moją, lub szykując tonę żarcia, którego nie znoszę i obsługując w pojedynkę hordę gości. Rodzina się na nas skutecznie obraziła i mamy święty spokój
W wigilię będzie choinka, prezenty i dwu- (a nie dwunasto-) daniowa kolacja. Po kolacji dzieci będą miały czas nacieszyć się prezentami, a jak pójdą spać, ja i mąż będziemy mogli spędzić wieczór we dwoje

W pierwszy dzień świąt idziemy ze znajmymi do restauracji, w drugi jedziemy na wycieczkę (chyba na kryty stok narciarski, ale jeszcze nie jestesmy pewni)
A teraz możecie mi zazdrościć