Nie cierpię tego dnia. Z jednej strony twierdzę wszem i wobec, że nie
obchodzę, nie wyprawiam, nie interesuje mnie, ale gdzieś tam w podświadomosci
taki odpychany żal pozostaje. Że nikt nigdy mi surprise party nie zrobi
Albo niespodzianki nie przyniesie. Zawsze wiem czego się mogę spodziewać. Że
mąż zapomni, a jak sobie przypomni (z moją lub czyjąś pomocą) to złoży mi
tylko zdawkowe życzenia. Że dostanę kilka mali, smsów i telefonów od
przewidzianych osób, co więcej w przewidzianych porach (np. moja mama
zadzwoni po 18 bo tańsze połączenie międzymiastowe

Że przez cały dzień będę
robiła to samo, co robiłam wczoraj i co zrobię jutro. Śniadanie, pranie,
praca, dzieci, szkoła i spacer, obiad, praca, sprzątanie, kolacja, kąpiel,
praca. I forum

Oszukuję samą siebie, że mi kompletnie nie zalezy i mam
podły humor. Buuuu...
I dlatego piszę tu, spodziewając się, że kilka niespodziewanych osób napisze
mi kilka niespodziewanie ciepłych słów i zrobi mi się trochę lepiej na duszy.
Liczę na Was....