Dodaj do ulubionych

Macierzyński wyścig szczurów

19.12.14, 18:36
Zaczyna się niemalże od kołyski naszego dziecka - już siedzi, już stoi, już mówi. Później w wieku 4 lat płynnie czyta bez zająknięcia, umie liczyć do 100 w co najmniej dwóch językach.
Lekcje baletu, chińskiego, tablet i smartpfone. No nie może być mniej.
Później licytacja, które dziecko chodzi do najlepszego żłobka, przedszkola, podstawówki i gimnazjum. Jakie to ma cudowne oceny na świadectwie i jakie jest zdolne, mądre i wyjątkowe. Pomijam już fakt, że wszystkie dziewczynki są najpiękniejsze i w przyszłości wszystkie będą niemalże modelkami (nieważne, że córeczka urodę odziedziczyła po niezbyt przystojnym tacie), a chłopcy wszyscy przystojni niczym Brad Pitt. Generalnie nie ma przeciętniaków. No bo kto się do tego przyzna, że jego dziecko jest gorsze, brzydsze czy mniej zdolne? Nie wypada.
Same licytujemy się w ilości zrzuconych kilogramów po ciąży, w tym która ładniej wygląda w obcisłych leginsach i która chodzi na większą ilość modnych zajęć ruchowych oraz ćwiczy z Chodakowską. Broń Boże, żeby do którejś z mam przylgnął wizerunek Matki Polki. Wypluć od razu to słowo. Nowoczesna mama nie może koncentrować się zbyt bardzo na swojej rodzinie, a co najmniej raz w tygodniu spędzać je na babskich ploteczkach przy piwku/winku czy zajęciach fitnessu. Inaczej po prostu nie wypada. Nie wypada też być kochającą żoną, która przygotuje mężowi smaczny obiad lub wyprasuje koszulę (mimo, że lubi i chce). Zostanie niemalże wyklęta. Można za to licytować się w ilości oddelegowanych partnerowi zadań do wykonania i wykazywaniu, której to udało się opleść faceta wokoło palca, że po pracy będzie jeszcze gotował obiady i sprzątał mieszkanie.
Niemalże w każdej dziedzinie życia trzeba pokazać, że jest się "lepszą" od wszystkich. Bogatszą, mądrzejszą, bardziej nowoczesną i wyemancypowaną.

Czasem mam wrażenie, że dla wielu ważniejsze jest aby dziecko było lepsze od dziecka koleżanki/sąsiadki niż żeby było szczęśliwe. Skąd ta potrzeba rywalizacji? Z kompleksów? Z wypalenia? Z poczucia bycia gorszą? Z ciężkich przeżyć? Moja mama miała ciężko w życiu z mężem alkoholikiem, więc ja nie pozwolę, żeby mój mąż za bardzo się rozbestwił i przeginam w drugą stronę wiecznie się na niego wydzierając? Dlaczego nie wypada powiedzieć, że się dba o męża? Dlaczego nie wypada powiedzieć, że zamiast wyjść na babskie ploty lub pojechać na zakupy do Galerii wolimy posiedzieć wieczorem w szlafroku i obejrzeć chociażby Taniec z Gwiazdami?

Ten cały wyścig szczurów przenosi się niestety na nasze dzieci, którym też ciężej walczyć z poczuciem bycia "gorszym", gdy okaże się, że wcale nie są najmądrzejsze i najpiękniejsze.


Obserwuj wątek
    • mynia_pynia Re: Macierzyński wyścig szczurów 19.12.14, 18:41
      U mnie żadna z koleżanek nie porównuje dzieci, czasami zdajemy relacje z poczynań naszych pierworodnych i tyle.
      Ogólnie mało mnie interesuje życie innych i to chyba jest klucz do nienakręcania się.
    • zazou1980 Re: Macierzyński wyścig szczurów 19.12.14, 19:04
      Masz jakies zle doswiadczenia, moze sie przeprowadz, zmien znajomych...
    • mid.week Re: Macierzyński wyścig szczurów 19.12.14, 19:07
      Mam wrażenie, że takie rzeczy tylko w sieci. Nie znam w realu ani jednego rodzica, który choć trochę pasowałby do tego opisu. Kiedy spotykam się z koleżankami ruszamy temat dzieci to są to rozmowy w stylu "ale te smyki potrafia nawywijać". Nigdy nie brałam udziału w licytacjach na talenty dzieci i nie słuchałam poematów o latoroślach wygłaszanych przez zadufane mamy.
      • agnieszka77_11 Re: Macierzyński wyścig szczurów 19.12.14, 19:13
        mid.week napisała:

        > Mam wrażenie, że takie rzeczy tylko w sieci.

        No właśnie, głównie w sieci smile
        • mid.week Re: Macierzyński wyścig szczurów 19.12.14, 19:16
          To w czym problem? W przeciwieństwie do reala sieć opuscić można szybko, łatwo i bezboleśnie wink
        • moofka Re: Macierzyński wyścig szczurów 19.12.14, 19:19
          agnieszka77_11 napisała:

          > mid.week napisała:
          >
          > > Mam wrażenie, że takie rzeczy tylko w sieci.
          >
          > No właśnie, głównie w sieci smile
          _____________________
          nie w sieci
          poznalam taki typ mamusiek na treningach mojego dziecka
          same bezrobotne, bez aspiracji, zapuszczone
          a caly ich tydzien to wozenie szescio-siedmiolatkow na zajecia dodatkowe
          2 jezyki, tance lamance,pilka nozna i inne terapie
          ich rozmowy o tym ktore co lepiej przyprawiaja o mdlosci naprawde
          raczej nie mam trudnosci towarzyskich
          ale z nimi gadac nie mam o czym
          • mynia_pynia Re: Macierzyński wyścig szczurów 19.12.14, 20:23
            Lepiej brzmi nie pracujace, bo skoro stac je na calodniowe wozenie dzieci po zajeciach to raczej nie mozna mowic o bezrobociu.
          • agnieszka77_11 Re: Macierzyński wyścig szczurów 19.12.14, 21:43
            W realu znam takie dwie.
          • lady-z-gaga Re: Macierzyński wyścig szczurów 19.12.14, 22:02
            > same bezrobotne, bez aspiracji, zapuszczone
            > a caly ich tydzien to wozenie szescio-siedmiolatkow na zajecia dodatkowe
            > 2 jezyki, tance lamance,pilka nozna i inne terapie

            Te zajecia , które wymieniłas, nie są darmowe. Z zasiłku dla bezrobotnych raczej ich nie opłacają. Czyli nie są takie bezrobotne i zapuszczone, jak to przedstawiasz. Po prostu stac je na to, by nie pracowac.
            • moofka Re: Macierzyński wyścig szczurów 19.12.14, 22:05
              zaiste smile
      • vi_san Re: Macierzyński wyścig szczurów 19.12.14, 20:54
        Ja znam co najmniej kilka sztuk, które tak właśnie się prezentują... Co nie znaczy, że takie są na prawdę. Tzn. opowiadają i "rangkingują" do upadłego, właśnie która szybciej po ciąży wróciła do rozmiaru xxs, której dziecko szybciej, lepiej itd. Tyle, że każda z nich w oderwaniu od "towarzystwa" podobnych - jakoś normalnieje i się okazuje, że tak na prawdę, to owszem, kilogramy zrzuciła, ale za to seks nie sprawia jej przyjemności, że owszem dziecko szybciej i lepiej, ale za to choruje non - stop i na dodatek aspołeczne jest...
      • yuka12 Re: Macierzyński wyścig szczurów 20.12.14, 16:43
        Ja znam. I juz sie rzadko z nimi spotykam na gruncie prywatnym. Bo zamiast po prostu opowiedziec, wlaczala sie im opcja porownywania. A ja uwazam, ze kazdy jest jedyny w swoim rodzaju, takze dzieci, i nie ma co i kogo porownywac. Ani oceniac lepszy/gorszy od i tak budowac swoj swiat. Moze to tym osobom odpowiada i git, ale mnie nie i tez git.
    • mamameg Re: Macierzyński wyścig szczurów 19.12.14, 19:13
      Nowoczesna mama nie może koncen
      > trować się zbyt bardzo na swojej rodzinie, a co najmniej raz w tygodniu spędzać
      > je na babskich ploteczkach przy piwku/winku czy zajęciach fitnessu. Inaczej po
      > prostu nie wypada. Nie wypada też być kochającą żoną, która przygotuje mężowi
      > smaczny obiad lub wyprasuje koszulę (mimo, że lubi i chce). Zostanie niemalże w
      > yklęta. Można za to licytować się w ilości oddelegowanych partnerowi zadań do w
      > ykonania i wykazywaniu, której to udało się opleść faceta wokoło palca, że po p
      > racy będzie jeszcze gotował obiady i sprzątał mieszkanie.

      A to nie jest niezdrowa rywalizacja, tylko bardzo dobry trend- kobiecie też się należy odpoczynek i czas na hobby czy spotkanie z koleżankami. A mężczyźnie się należy spędzanie czasu ze swoimi dziećmi.
    • fikus_na Re: Macierzyński wyścig szczurów 19.12.14, 19:14
      Nie spotkałam się z tym zjawiskiem poza prasą i tym forum, gdzie też jest raczej omawiane niż praktykowane, czasem przykłady na żywo się trafiają, fakt, ale nie brak też - co najmniej kilku - głosów rozsądku...

      Czujesz, że Ciebie to dotyczy? To coś z tym zrób smile Na początek postępuj zgodnie z tym, czego sama chcesz dla siebie i swojego dziecka. Poćwicz może też nieprzejmowanie się cudzymi opiniami wink
    • asia_i_p Re: Macierzyński wyścig szczurów 19.12.14, 19:22
      Nie byłabym taka ostra w ocenie matek.

      Według mnie to nie wynika z kompleksów ani z chęci dowalenia komuś. Wynika z tego, że każde niepowodzenie dziecka jest przypisywane jego rodzicom, a zwłaszcza matce; z głębokiego przekonania, że jeżeli sprawdzą się, zrobią wszystko, co się da, to życie ich dziecka będzie bezpieczne i dobre. Z obawy, że jeśli się nie sprawdzą, to zaszkodzą dziecku na samym początku, zabiorą mu jakieś szanse.

      Ta troska o własny rozwój też jest bardziej z poczucia obowiązku i z ostrej świadomości przemijania niż dla szpanu.

      Oba zjawiska budzą we mnie zrozumienie i współczucie; widzę w tym przyznanie się, że jesteśmy śmiertelni i nie ze wszystkim już zdążymy, że świat jest groźny i nie nad wszystkim mamy kontrolę. Moje własne lęki. Jako przedmiot satyry nie bawi mnie, tak samo jak nigdy nie potrafiłam się śmiać z Charliego Chaplina w "Gorączce złota", bo nijak nie mogło mnie rozśmieszyć, że ktoś jest głodny.
    • ashraf Re: Macierzyński wyścig szczurów 19.12.14, 20:05
      Myślę, że opieranie swojego wyobrażenia o ludziach na tym, co piszą w sieci, może być co najmniej mylące. Szczerze mówiąc nie spotkałam w realnym życiu rodziców tak skupionych na osiągnięciach dzieci jak ci, o których piszesz. Co nie znaczy, że jest mi obojętne czy i jak będzie się rozwijał syn. I o ile inteligencja, talenty czy uroda są nam w dużej mierze dane, to już co z nimi zrobimy, zależy od pracy i wysiłku rodziców. Też chcę, żeby moje dziecko było szczęśliwe, ale szczęście nie wyklucza bycia dobrze wykształconym, posiadającym ciekawy zawód, dający satysfakcję i dobry zarobek; umiejętności gry na instrumentach, malowania, uprawiania sportów, znajomości języków. Powiedziałabym nawet, że idzie z tym wszystkim często w parze, a już na pewno wykształcenie, różnorodne zainteresowania i języki pozwalają zmieniać życie, przeprowadzać się, nawiązywać nowe znajomości itd. W kwestii małżeństw, to najbardziej rozbawił mnie ten fragment: "udało się opleść faceta wokoło palca, że po pracy będzie jeszcze gotował obiady i sprzątał mieszkanie.". Really? big_grin big_grin big_grin U Ciebie gotują, piorą i sprzątają krasnoludki, czy pierwsza naiwna, która robi to w ramach "dbania o męża"? Wiesz, ja też dbam o mojego. I on o mnie. Ale nie przejawia się to poprzez frajerstwo i zasuwanie na 3 etatach, żeby pan mąż miał lżejsze życie.
      • kremka2014 Re: Macierzyński wyścig szczurów 19.12.14, 20:13
        Ja to zauważam w 1tzecz: niemal wszyscy zapisują i wożą dzieci juz od przedszkola na zajęcia dodatkowe. Skutek jest taki, ze dzieci niemal na dworze nie bywają, nie umieją wymyślać zabaw, nie umieją same organizować sobie czasu wolnego i nie przebywają wcale z rodziną! A wszystko po co? Żeby pozbyc się dzieci z domu? A moze po to by się pochwalić - ze dziecko juz umie pływać czy latać czy co tam......
      • agnieszka77_11 Re: Macierzyński wyścig szczurów 19.12.14, 21:49
        ashraf napisała:

        > W kwestii małżeństw, to najbardziej rozbawił mnie ten fragment: "
        > udało się opleść faceta wokoło palca, że po pracy będzie jeszcze gotował obiady
        > i sprzątał mieszkanie.". Really? big_grin big_grin big_grin U Ciebie gotują, piorą i sprzątają k
        > rasnoludki, czy pierwsza naiwna, która robi to w ramach "dbania o męża"? Wiesz,
        > ja też dbam o mojego. I on o mnie. Ale nie przejawia się to poprzez frajerstwo
        > i zasuwanie na 3 etatach, żeby pan mąż miał lżejsze życie.

        Chodzi o sytuację, kiedy pan pracuje + ogarnia dom. A dążeniem żony jest jedynie leżeć i pachnieć. Licytacja, która mniej robi w domu, a której mąż robi najwięcej.
        • ashraf Re: Macierzyński wyścig szczurów 19.12.14, 21:52
          No ale co w tym dziwnego, że mąż pracuje i ogarnia dom? My oboje pracujemy i oboje ogarniamy, nie widzę w tym nic dziwnego, natomiast bardzo się cieszę, że coraz więcej mówi się o tym, że mężczyźni sprzątają, gotują i piorą gacie swoje, żony i dzieci, bo to jednak dla wielu dalej cuda z krainy Oz, a nie normalność.
          • agnieszka77_11 Re: Macierzyński wyścig szczurów 19.12.14, 21:58
            ashraf napisała:

            > No ale co w tym dziwnego, że mąż pracuje i ogarnia dom? My oboje pracujemy i ob
            > oje ogarniamy

            I takie rozwiązanie jest jak najbardziej na miejscu.
            • ashraf Re: Macierzyński wyścig szczurów 19.12.14, 22:03
              Masz na myśli kanapowe księżniczki, które oczekują, że mąż zarobi na wszystko, a one palcem w domu nie tkną, bo są przeznaczone do wyższych celów? To trzeba było tak od razu wink To jednak nadal mniejszość, tak jak i mężczyzn - jeleni jest niewiele, za to odwrotnych sytuacji całe mnóstwo.
              • agnieszka77_11 Re: Macierzyński wyścig szczurów 19.12.14, 22:11
                ashraf napisała:

                > Masz na myśli kanapowe księżniczki, które oczekują, że mąż zarobi na wszystko,
                > a one palcem w domu nie tkną, bo są przeznaczone do wyższych celów?

                Tak.
    • sko.wrona Re: Macierzyński wyścig szczurów 19.12.14, 20:27
      Znam kilka takich mam. Staram się unikać, albo nie poruszać tematu dzieci. Jak się nie da, to wysłuchuję, kiwam głową i zmieniam temat wink
      Gorzej jest jak taka jedna zwraca mi uwagę, udziela nieproszonej rady wink

      A macierzyństwo to temat jak każdy inny. Są tacy co się chwalą dziećmi, inni swoją chałupą, ogródkiem, autem...

      I z jednym się nie zgodzę. Jakiś czas temu była seria wątków porodowo, połogowych. Tam też była piękna licytacja, która więcej dała radę, SAM. W każdym wątku, gdzie żona skarży się, że mąż za mało pomaga, pojawia się mnóstwo głosów, że przeceż ON ZARABIA. Sama zresztą jasno określasz, kto jest "kochającą żoną" tongue_out
      Ja według Twoich kryteriów nie jestem.
      I serio uważasz, że wyjście z domu RAZ w tygodniu to oznacza "nie koncentrowanie" się na rodzinie?
      • agnieszka77_11 Re: Macierzyński wyścig szczurów 19.12.14, 21:57
        sko.wrona napisała:

        > I serio uważasz, że wyjście z domu RAZ w tygodniu to oznacza "nie koncentrowani
        > e" się na rodzinie?

        Nie jest oczywiście. Zupełnie w drugą stronę. Jak nie masz ochoty wyjść gdzieś, a jedynie posiedzieć w domu to już jest coś nie tak według niektórych. Młoda mama powinna być aktywna, bo inaczej to kura domowa, matka polka, poświęcająca się rodzinie, zahukana żona itp itd.
    • lafiorka2 Re: Macierzyński wyścig szczurów 19.12.14, 20:43
      a ja zauważyłam.Mam taką jedną znajomą.Trochę chyba ma narąbane.
      Dopytuje się co mój syn dostał za ocenę a co jej,a czy moj idzie na trening czy nie.Narzeka wiecznie na kasę,ale lata kupić młodemu kurtkę za 100zł.
      No i jak mój powiedział głośno jej synowi że jego tata pracuje na śmieciarce,to zadzwoniła do mnie, że mam pogadać z synem,bo jej mąż pracuje jako kierowca.I w ogóle...strasznie przypomina wszystkim że jest po studiach uncertain (?)
      Na szczęście to tylko luźna znajomość.

      niestety to nie jedyny przypadek
      • lauren6 Re: Macierzyński wyścig szczurów 20.12.14, 10:08
        "No i jak mój powiedział głośno jej synowi że jego tata pracuje na śmieciarce,to zadzwoniła do mnie, że mam pogadać z synem,bo jej mąż pracuje jako kierowca.I w ogóle...strasznie przypomina wszystkim że jest po studiach uncertain (?) "

        Wg mnie to się wiąże z brakiem szacunku w naszym społeczeństwie do osób wykonujących prace fizyczne. Też mam znajome, których mężowie są kierowcami, pracują przy remontach lub na budowie. Bardzo często podkreślają, że mąż jest po studiach, ale ... .

        Mnie osobiście nie denerwuje to ich podkreślanie wyższego wykształcenia, ale sam fakt, że muszą to robić. Smutne, że dla dużej części społeczeństwa praca fizyczna to powód do wstydu. Później biorą się rzesze długotrwałych bezrobotnych, które wysyłają CV szukając bliżej nieokreślonej pracy biurowej. Widocznie mniejszym wstydem jest siedzieć w domu i nic nie robić, zamiast skalać się ciężką pracą.
        • agnieszka77_11 Re: Macierzyński wyścig szczurów 20.12.14, 13:30
          lauren6 napisała:

          > Wg mnie to się wiąże z brakiem szacunku w naszym społeczeństwie do osób wykonuj
          > ących prace fizyczne. Też mam znajome, których mężowie są kierowcami, pracują p
          > rzy remontach lub na budowie. Bardzo często podkreślają, że mąż jest po studiac
          > h, ale ... .

          Niestety tak jest, ale żadna praca nie hańbi. Gdyby wszyscy pracowali na dyrektorskich stanowiskach w wielkich korporacjach to kto by nas woził do pracy autobusem, kto by sprzątał nasze ulice, kto by przeprowadzał remonty w naszych domach.

          Wydaje mi się, że dziecko, które mówi, że tata jego kolegi jeździ śmieciarką nie ma na myśli nic złego. Wydaje mi się, że bardziej znajoma czuje się z tym źle, ponieważ zwykłe stwierdzenie odebrała jako atak.
          Zwrócenie uwagi dziecka na to, że nie można mówić "pracuje na śmieciarce", natomiast "pracuje jako kierowca" to tak jakby dać do zrozumienia, że na śmieciarce pracować to wstyd.
        • lafiorka2 Re: Macierzyński wyścig szczurów 20.12.14, 16:52
          lauren6 napisała:

          > "No i jak mój powiedział głośno jej synowi że jego tata pracuje na śmieciarce,t
          > o zadzwoniła do mnie, że mam pogadać z synem,bo jej mąż pracuje jako kierowca.I
          > w ogóle...strasznie przypomina wszystkim że jest po studiach uncertain (?) "
          >
          > Wg mnie to się wiąże z brakiem szacunku w naszym społeczeństwie do osób wykonuj
          > ących prace fizyczne. Też mam znajome, których mężowie są kierowcami, pracują p
          > rzy remontach lub na budowie. Bardzo często podkreślają, że mąż jest po studiac
          > h, ale ... .
          >
          > Mnie osobiście nie denerwuje to ich podkreślanie wyższego wykształcenia, ale sa
          > m fakt, że muszą to robić. Smutne, że dla dużej części społeczeństwa praca fizy
          > czna to powód do wstydu. Później biorą się rzesze długotrwałych bezrobotnych, k
          > tóre wysyłają CV szukając bliżej nieokreślonej pracy biurowej. Widocznie mniejs
          > zym wstydem jest siedzieć w domu i nic nie robić, zamiast skalać się ciężką pra
          > cą.

          a najlepsze, że mój syn nie bardzo wiedział co zrobił źle,Bo nie wie przecież że dla dorosłego praca na śmieciarce może być czymś "złym"
          A ona mu zwróciła uwagę przy najbliższej okazji,że jej Walduś taki smutny był,bo Franek powiedziałeś , że jego tata jeździ smieciarką.. i to przy całej klasie... A jego tata jest kierowcą."
    • klubgogo Re: Macierzyński wyścig szczurów 19.12.14, 22:00
      Moi znajomi się nie ścigają. Jeśli pytałam koleżanki o pierwszy ząb, pierwsze słowa, czytanie, pisanie, to pytałam z ciekawości, ale nigdy nie mówiłam, no co ty, moja 4-latka już płynnie czyta!
      Moja córka chodzi na balet, bo chcę, żeby poruszała się ładnie i płynnie, ale widzę, że w grupie baletowej nie jest najlepsza. Nie chodzi na dodatkowy angielski, ani inny chiński. Nie chodzę na babskie plotki, bo mi się nie chce, wystarczy fryzjer raz na 5-6 tygodni. Szykuję mężowi kanapki, masuję mu plecy, prasuję koszule. Gotuje obiady i sprzątam mieszkanie. Jest normalnie i mi to nie przeszkadza. Nie mam takich dziwnych odczuć jak Ty i nie oglądam Tańca z gwiazdami.
      • agnieszka77_11 Re: Macierzyński wyścig szczurów 19.12.14, 22:09
        klubgogo napisała:

        > nie oglądam Tańca z gwiazdami.

        Też nie oglądam smile To był przykład.

        > Szykuję mężowi kanapki, masuję mu plecy, prasuję koszule. Gotuje obiady i sprzątam mieszkanie.

        Jak byłam na wychowawczym ogarniałam praktycznie cały dom czyli sprzątanie, gotowanie, pranie itp. Mój mąż w tygodniu pracował i często robił zakupy w drodze z pracy oraz mył dzieciaki. W weekend dzieliliśmy się obowiązkami. Jedna z moich znajomych stwierdziła, że jestem zahukaną żoną i powinnam wlepić swojemu mężowi dodatkowe zajęcia domowe, w tygodniu.
        Zresztą taka licytacja do tej pory jest. Ugotuję zupę to źle bo jestem zahukaną żoną, bo według niej facet to chyba wszystko powinien robić. Ale u niej jest taki niezbyt fajny przypadek. Pochodziła z rodziny, gdzie ojciec był alkoholikiem i nierobem i teraz próbuje przybrać zupełnie odwrotna rolę od swojej matki, co niestety kończy się awanturami.
        Jak w weekend nie wyjdę bo wolę z mężem pobyć to jestem kurą domową, matką polką itp.

        Ale to na szczęście taka zwykła znajomość, a nie wielka przyjaźń.
        • sko.wrona Re: Macierzyński wyścig szczurów 19.12.14, 23:56
          Ty masz jakiś problem, naprawdę smile

          Mi się od jakiegoś czasu nawet nie chce wchodzić na wątki o "niepracujących" i "siedzących" w domu ematkach.

          Nie zauważyłam żeby w tych wątkach była nagonka na, jak to nas uroczo nazywasz, kury domowe. Wręcz przeciwnie.
          Ja się z takich wątków dowiedziałam np. że po południu mąż ma większe moralnie prawo do odpoczynku niż ja (bo jego praca przynosi pieniądze, a moja nie), on ma prawo do hobby np. siłownia, nawet jeśli jest to kosztem czasu dla dzieci (którego i tak jest niewiele), no i generalnie wstyd oczekiwać, że mąż wogóle będzie partycypował w jakichkolwiek obowiązkach w domu, skoro ja siedzę (a może nawet leżę) i pachnię w tym czasie smile

          Teraz przypinają mi się dwa wątki, w których faktycznie można było odnieść takie wrażenie jak opisujesz. Pierwszy był o słoikach z obiadami dla męża (dziewczyna martwiła się przed porodem co misiu będzie jeść, zupełnie nie martwiąc się o siebie), drugi założyłaś chyba Ty, jak dobrze pamiętam wink, chwaląc się z wyprasowania kilkunastu (kilkudziesięciu) koszul męża smile
          • agnieszka77_11 Re: Macierzyński wyścig szczurów 20.12.14, 00:43
            sko.wrona napisała:

            > drugi założyłaś chyba Ty, jak dobrze pamiętam wink, chwaląc się z wyprasowania kilkunastu (kilkudziesięciu) koszul męża smile

            Oj nie nie nie. Mój mąż na szczęście nie chodzi w koszulach do pracy smile
      • kernel.panic Re: Macierzyński wyścig szczurów 19.12.14, 23:20
        klubgogo napisała:

        > Moja córka chodzi na balet, bo chcę, żeby poruszała się ładnie i płynnie, ale w
        > idzę, że w grupie baletowej nie jest najlepsza.

        Czyż potrzebny jest do tego komentarz? Spokojnie, nie musisz pisać, że córka balet uwielbia, wiem, wiem.
        • klubgogo Re: Macierzyński wyścig szczurów 20.12.14, 10:37
          No co Ty, chodzi na siłę, bo jej kazałam tongue_out
      • lafiorka2 Re: Macierzyński wyścig szczurów 20.12.14, 16:55
        klubgogo napisała:
        zę na babskie plotki, bo mi się nie chce, wystarc
        > zy fryzjer raz na 5-6 tygodni. Szykuję mężowi kanapki, masuję mu plecy, prasuję
        > koszule. Gotuje obiady i sprzątam mieszkanie. Jest normalnie i mi to nie przes
        > zkadza. Nie mam takich dziwnych odczuć jak Ty i nie oglądam Tańca z gwiazdami.

        teraz mi przypomniałaś,jak teściowa dawała mi do zrozumienia,że moja szwagierka jeździ do fryzjera do (dużego miasta) do tego w którym ja mieszkam big_grin
        a ja to chodzę tylko do znajomej fryzjerki u nas na wsi.I to od laaat!big_grin
    • lady-z-gaga Re: Macierzyński wyścig szczurów 19.12.14, 22:04
      Opisujesz wizerunek na pokaz, ktory tylko w necie można uskuteczniać. smile
    • kkalipso Re: Macierzyński wyścig szczurów 19.12.14, 22:49
      Przesadzasz.
      Owszem lubię podglądać ludzi interesuje mnie ich życie ale nie ma w tym krzty zazdrość ....czy też tak jak głosisz nie robię tego z powodu kompleksów. Nigdy nie byłam zazdrośnicą chociaż spotkałam w życiu kilka i brzydzę się nimi. Nauczyłam się dawno temu żyć swoim życiem i każdemu polecam. Wszystko co robię jest z myślą o mnie, rodzinie i przyjemnościach - ot taka egoistka ze mnie.

      A no i mnie z kolei denerwuje jak ktoś oskarża o takie zachowanie. Strach być szczupłą mieć fajną rodziną, ładne i zdolne dziecko. Zaraz zaczyna się nagonka....bo jak to;P
    • kaczy_kuperas Re: Macierzyński wyścig szczurów 20.12.14, 01:19
      Moja teściowa ma zadatki na taka matkę, własnego męża potrafi mi obrzydzić tongue_out Wszystkie jej dzieci były niezwykle inteligentne, na pograniczu geniuszu, piękne, a mój mąż to już w ogóle najprzystojniejszy i najzgrabniejszy mężczyzna jaki po ziemi chodził. Najstarsza córka zaczęła chodzić jakoś w 6-8 miesiącu życia, oczywiście bez niczyjej pomocy. Ja trochę powątpiewałam, ale upierała się i przekonywała, że tak było. To samo dziecko w wieku 3 lat czytało płynnie jak dorosły, czytać nauczyła się sama bez niczyjej pomocy wink
      • yuka12 Re: Macierzyński wyścig szczurów 20.12.14, 16:49
        Nie przejmuj sie. Moj tata tworzy podobne legendy o mnie. Przestalam juz nawet prostowac, nic nie daje. Zamiast tego na boku prostuje dzieciom wizje idealnej mamy w dziecinstwie smile.
      • lafiorka2 Re: Macierzyński wyścig szczurów 20.12.14, 17:01
        kaczy_kuperas napisała:

        > Moja teściowa ma zadatki na taka matkę, własnego męża potrafi mi obrzydzić tongue_out W
        > szystkie jej dzieci były niezwykle inteligentne, na pograniczu geniuszu, piękne
        > , a mój mąż to już w ogóle najprzystojniejszy i najzgrabniejszy mężczyzna jaki
        > po ziemi chodził. Najstarsza córka zaczęła chodzić jakoś w 6-8 miesiącu życia,
        > oczywiście bez niczyjej pomocy. Ja trochę powątpiewałam, ale upierała się i prz
        > ekonywała, że tak było. To samo dziecko w wieku 3 lat czytało płynnie jak doros
        > ły, czytać nauczyła się sama bez niczyjej pomocy wink

        OJP...PROOOSZE CIĘ...moja teściowa ma to samobig_grin

        jestem z moim mężem od 25 lat.Od podstawówki i jak słysze jakie ona kity wciska moim chłopakom,to się zastanawiam skąd ona bierze takie historie.
        Rodzice mojego męża swego czasu byli biedną rodziną,nie ukrywam,ale wyszli z tego i to całkiem wysoko..Ale znam ich od małego i wiem jak zyli a teściowa normalnie wciska mi kit dosłownie w oczy.I moim dzieciakom też.

        Nie dalej jak w zeszłym tyg.Byli szukać płytek do łazienki i kuchni...Z ich opowiadania wyszło,że kupią! płytki tak za 100-200zł za sztukę big_grin bo myślą, że im drożej tym lepiej big_grin
    • yuka12 Re: Macierzyński wyścig szczurów 20.12.14, 16:58
      Jak jestem w POlsce i na polskich forach, tudziez (rzadko) z polskimi mamamiw Uk- tak czuje taki nacisk na szybkie postepy dzieci w rozmaitych dziedzinach i bycie idealna pania domu, pracownikiem i czlowiekiem sukcesu w jednym. Ale do Polski jezdze rzadko, z Polakami widuje sie okazjonalnie i forum tylko czytam. Na codzien przebywam z ludzmi, ktorzy maja rozne problemy z dziecmi i ze swoim zyciem i pare radosci i normalnie o tym rozmawiaja. Jedyna presje czuje czasami ze strony niektorych nauczycieli, ale to juz zupelnie inna sprawa.
      A dzieci ucze poczucia satysfakcji z bycia tym, kim sa i ze kazdy jest wyjatkowy i ze to dobrze i ze sukces to glownie praca.
    • awidyna Re: Bo kobieta kobiecie... ematką 20.12.14, 17:41
      n/t

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka