freemarcin899
14.02.15, 14:20
Czy nie uważacie, że to mądre postępowanie.
Mam tyle dzieci, ile mieszkań (nieruchomości) posiadam. W ten sposób nie ma później wojen o majątek, a dzieci są jakotako zabezpieczone.
Miałem wśród znajomych taką sytuację, że w jednym roku umarło obydwoje rodziców trójki dorosłego rodzeństwa. Mieli jedno mieszkanie+udział w połowie innego, w którym mieszkał jeden członek z tego rodzeństwa. boże, jaka wojna się o to wszystko zaczęła. Skończyło się to tym, że ten facet, który mieszkał w tym mieszkaniu, którego połowe mieli rodzice, musiał to mieszkanie sprzedać i teraz wynajmuje kawalerkę, jego siostra ma drugie mieszkanie, a druga siostra nie dostała tak naprawdę nic i nie utrzymuje kontaktów z rodzeństwem. A tak, jakby Ci zmarli mieli jedno dziecko, do niczego takiego by nie doszło.
Ja mam siostrę i gdy się rodziłem, to moi rodzice, mieli już dla mnie mieszkanie ( nadal je mam), a gdy urodziła się siostra, to z ogromna pomocą moich dziadków kupili mieszkanie dla niej. I teraz wiem, że ja mam gdzie mieszkać i moja siostra też nie musi brać kredytu, bo ma gdzie mieszkać po ślubie.