Jestem ofiara terroru/ofensywy k-jajek. Ilekroc dziecko widzi jakoekolwiek jajka (moga byc ze styropianowe ;p) placze i poklada sie. Nie szarpalam sie mowilam dowidzenia synku i oddalalam sie nispiesznie co powodowalo natychmiastowe pozbieranie sie i koniec histerii. I wszystko bylo ladnie do dzisiaj.
Chcialam wlozyc dziecko do wozka na co maly spojrzal na mnie odsunal sie z godnoscia otrzepal ubranko podniosl lape powiedzial mama papa i oddalil sie z godnoscia.

No i mam poczucie ze metode diabli wzieli i ze w sumie genialna nie byla. Co teraz doswiadczone ematki?