bombalska Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 20.04.15, 11:34 Jestes emocjonalnie niedojrzala. Zachowujesz sie jak nastolatka, a nie jak odpowiedzialna zona czy matka. > Wczoraj byłam z przyjaciółką w klubie. Zrobilysmy sobie "babski wieczór ", potanczyłyśmy i około 2 wrociłyśmy do domu. Jak sie jest mezatka, to do klubu sie chodzi z mezem. Na wyjazdy rozniez. Spytaj syna jak wg niego rodzice powinni spedzac wieczory. > W czasie jak byłam w klubie napisał do mnie kolega. W dużym skrócie koleś od zawsze coś do mnie "czuje" i w różnych sytuacjach sobie o tym przypomina i pisze wtedy jaka to ja jestem "och i ach". No, i gdybys byla dojrzala, to albo zmienilabys numer, albo ignorowalabys te smsy, albo napisalabys mu raz "spier..." i skonczyla znajomosc. Ale nie, ty tej znajomosci nie skonczysz, bo jestes zbyt prozna. Kreci cie to, ze gosciu sie nad toba spuszcza. Wlasciwie to ci zycze, zebys wyladowala z nim w lozku. > Zmieniłam ustawienia,hasło i ustawiłam powiadamianie w razie logowania z innego źródła niż mój smartfon. Hehe, to dobre. Zamiast zezwolic mu na dostep, zeby pokazac, ze nie robisz nic zlego, postanowilas sie lepiej ukryc. > Żeby nie robić z siebie niewiniątka napiszę tylko,że półtora roku temu mieliśmy kryzys spowodowany najpierw jego zachowaniem w stosunku do mnie czego efektem był mój romans- ucieczka od koszmarnego męża. Przygoda krótka skończyła się terapią i moim powrotem na łono rodziny. Kurde, szkoda. Mogl sobie w tym czasie zapoznac jakas mlodsza. > Nie wiem co robić,jak reagować, co mówić. Całe zdarzenie widział nasz syn. Czuję się koszmarnie i choć wiem,że święta nie byłam to czuję,że zostałam potraktowana źle. Nie martw sie. Jak sie wasze malzenstwo rozpadnie, to syn cie kopnie w zadek i stanie po stronie ojca. Ale wtedy bedziesz mogla pocieszyc sie smsami pana, ktory sie nad toba tak spuszcza. Jak dla mnie to sytuacja schematowa. Rob dalej to co robisz, to maz szybciej odretwieje wzgledem ciebie. Uczucie zakochania zastapi czarna dziura i byc moze wtedy dostrzeze, ze oprocz ciebie sa na swiecie inne kobiety. Odpowiedz Link Zgłoś
mildenhurst Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 20.04.15, 11:42 > Wczoraj byłam z przyjaciółką w klubie. Zrobilysmy sobie "babski wieczór ", potanczyłyśmy i około 2 wrociłyśmy do domu. Jak sie jest mezatka, to do klubu sie chodzi z mezem. Na wyjazdy rozniez. Spytaj syna jak wg niego rodzice powinni spedzac wieczory. Syn to mało, akceptacja teściów, szefa i sąsiadów jeszcze potrzebna. Odpowiedz Link Zgłoś
snakelilith Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 20.04.15, 12:06 >Syn to mało, akceptacja teściów, szefa i sąsiadów jeszcze potrzebna. I pisemne oświadczenie proboszcza, w dwóch kopiach. Jedna zawsze przy sobie, w razie kontroli policji moralnej. Odpowiedz Link Zgłoś
murwa.kac Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 20.04.15, 11:52 bombalska napisała: Cytat Jak sie jest mezatka, to do klubu sie chodzi z mezem. Na wyjazdy rozniez. naprawde tak uwiazana do meza jestes? zero czasu dla siebie? biedna. wspolczuje. bardzo. Cytat to albo zmienilabys numer, pewnie. i zmieniac numer za kazdym razem jak ktos odwazy sie napisac cos nie po mysli. Cytat Hehe, to dobre. Zamiast zezwolic mu na dostep, biedna Ty, ze nie masz prawa do wlasnej prywatnosci. naprawde szczerze wspolczuje. Odpowiedz Link Zgłoś
mozambique Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 20.04.15, 11:43 uwilbiam to forum - akurat w analogicznej odwrotnej sytuacji wszytskei e-matki glosno radziłyby krótko trzymac za twarz męza-zdradzacza, w czym akurat tzrepanie telefonu, kompa , meila i codizenne raporty z samotnych nocnych wyjsc byłyby oczywistością Odpowiedz Link Zgłoś
snakelilith Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 20.04.15, 12:12 mozambique napisała: > uwilbiam to forum - akurat w analogicznej odwrotnej sytuacji wszytskei e-matki > glosno radziłyby krótko trzymac za twarz męza-zdradzacza, Bo wielu ematkom mąż myli się z kolejnym dzieckiem do wychowywania. Z drugiej strony, jak widzę jaki to kwiat męskiego rodu co niektóre wybierają jako ojców swoich dzieci, to nie dziwię się, że już dawno zrezygnowały z udawania, że w małżeństwie można mieć jakieś prawa obywatelskie. Odpowiedz Link Zgłoś
mildenhurst Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 20.04.15, 12:18 w tym przypadku prawa obywatelskie w małżeństwie mężowi również się należą, jak widać egzekwuje je w prosty dość sposób , ale adekwatny do działań osoby, która ich pozbawiła w jakimś stopniu. Odpowiedz Link Zgłoś
snakelilith Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 20.04.15, 12:25 Acha, szpiegować, łamać prywatność, kontrolować, oskarżać żonę o niecne plany bez jakiekolwiek dowodu i lać, gdy nie przyznaje się do "ewidentnej" winy, to prawa obywatelskie. Nie pomyliłaś krajów przypadkiem? Odpowiedz Link Zgłoś
mildenhurst Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 20.04.15, 12:33 twoim zdaniem tylko kobieta ma prawo do wolności, a facet puszczony raz kantem i mający w pobliżu kolejnego chętnego i żonę niezbyt chętną na odseparowanie się od abszytfikanta ma siedzieć cicho, tak? Przemocy nie usprawiedliwiam, ale jak widać, żona stabilna emocjonalnie bardzo nie jest i nie wiadomo w którą stronę emocje nią targną, a dziecko w domu jest i facet, który chce to wszystko ogarnąć. Wolność to jest po odpowiedzialności. Odpowiedz Link Zgłoś
kk345 Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 20.04.15, 13:30 snakelilith napisała: > Acha, szpiegować, łamać prywatność, kontrolować, oskarżać żonę o niecne plany > bez jakiekolwiek dowodu i lać, gdy nie przyznaje się do "ewidentnej" winy, to > prawa obywatelskie. Nie pomyliłaś krajów przypadkiem? Wczoraj maż wątkodawczyni przytrzymał jej rękę, dziś już ją leje, bo nie przyznała sie do winy- przez noc historia nabrała rumieńców Odpowiedz Link Zgłoś
murwa.kac Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 20.04.15, 13:38 przytrzymal? wykrecil sila, uzyl przemocy! nic dziwnego, ze tyle kobiet zyje w zwiazkach z przemocowcami, skoro wszyscy tych facetow usprawiedliwiaja i wybielaja. przeciez zasluzyla, prawda? powinna sie cieszyc, ze tylko na tym sie skonczylo, prawda? po prostu nie wierze w to co czytam. Odpowiedz Link Zgłoś
kk345 Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 20.04.15, 14:01 > nic dziwnego, ze tyle kobiet zyje w zwiazkach z przemocowcami, skoro wszyscy ty > ch facetow usprawiedliwiaja i wybielaja. > przeciez zasluzyla, prawda? > powinna sie cieszyc, ze tylko na tym sie skonczylo, prawda? > > > po prostu nie wierze w to co czytam. Gdzie to wyczytałaś? Odpowiedz Link Zgłoś
murwa.kac Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 20.04.15, 14:02 w Twoim poście. Odpowiedz Link Zgłoś
kk345 Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 20.04.15, 14:05 A coś jeszcze w nim znalazłaś? Bo mój komputer coś dziwnie wyświetla, widzę co innego, niż ty Odpowiedz Link Zgłoś
murwa.kac Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 20.04.15, 14:08 probujesz byc cyniczna? srednio Ci wychodzi. tak samo srednio Ci wychodzi odkrecanie Twojego wybielania przemocowca. tylko przytrzymal reke podczas gdy przemoca, brutalnie wykrecil? gratuluje. ciekawe czy Ty tez usprawiedliwisz faceta, ktory tak przytrzyma Twoja reke. Odpowiedz Link Zgłoś
kota_marcowa Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 20.04.15, 14:22 Ktoś ci kiedyś przylał, że masz taką obsesję i wszędzie widzisz przemoc ? Odpowiedz Link Zgłoś
murwa.kac Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 20.04.15, 14:30 o. kolejna, ktora nie widzi nic zdrożnego w zachowaniu pana? tylko raczke przytrzymal, tak? ma-sa-kra... normalnie wstyd mi za Was, kobiety... Odpowiedz Link Zgłoś
mildenhurst Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 20.04.15, 14:35 a w zachowaniu pani zauważyłaś odrobinę zdrożności? Odpowiedz Link Zgłoś
murwa.kac Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 20.04.15, 14:38 oczywiscie. nie raz w tym watku pisalam. ale to ze zdradzila, zawiodla zaufanie NIE DAJE FACETOWI PRAWA DO STOSOWANIA PRZEMOCY! tak trudno to ogarnac? Odpowiedz Link Zgłoś
mildenhurst Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 20.04.15, 14:40 ale ja tak właśnie pisałam. Odniosłam wrażenie, że Twoje wpisy pomniejszają jednak udział pani w sytuacji. Odpowiedz Link Zgłoś
murwa.kac Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 20.04.15, 14:44 nie. nie ujmuje jej winy i ran tym zadanych mezowi. nie ogarniam tylko usprawiedliwienia przemocy meza. i z ogromna przykroscia czytam jak INNE KOBIETY go usprawiedliwiaja, wybielaja i poklepuja po glowce. jest mi autentycznie przykro i wstyd za nie. Odpowiedz Link Zgłoś
mildenhurst Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 20.04.15, 14:49 jako, żem kobieta to widzę niegodziwość w czynach innych bab i mam moc zrozumienia dla facetów. Płeć nie ma nic do rzeczy. W tej historii pokrzywdzonym w mojej opinii jest on, a jego czynu niegodziwego nie usprawiedliwiam. Odpowiedz Link Zgłoś
kota_marcowa Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 20.04.15, 14:37 W kłótni WYRWAŁ jej z ręki SWÓJ telefon, faktycznie, porównywalne do tego, gdyby ją po gębie wytrzaskał. Ty serio masz jakąś obsesję. Odpowiedz Link Zgłoś
kk345 Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 20.04.15, 14:39 Uważaj, dajesz zezwolenie na przemoc i piszesz to wyraźnie Odpowiedz Link Zgłoś
murwa.kac Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 20.04.15, 14:41 kota_marcowa napisała: CytatW kłótni WYRWAŁ jej z ręki SWÓJ telefon, faktycznie, porównywalne do tego, gdyb > y ją po gębie wytrzaskał. really? wyrwal z reki swoj telefon?? exactly_like_me napisała: CytatZaczął się odgrazac, że jak mu go nie oddam to mój telefon wyląduje za oknem a potem wykrecił mi rękę i wyrwał swój telefon. Poza szokiem i bolącą ręką zostałam z poczuciem krzywdy. WSTYD. WSTYD, ze jestes kobieta. Odpowiedz Link Zgłoś
kota_marcowa Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 20.04.15, 14:50 Nie podniecaj się tak, bo ci żyłka pęknie. Odpowiedz Link Zgłoś
mildenhurst Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 20.04.15, 15:02 skojarzyli mi się z taką feministką, która w obronie kobiety drugiej kobiecie oczy wydziobie. Odpowiedz Link Zgłoś
jowita771 Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 20.04.15, 12:11 Szczerze mówiąc, ja bym nie ufała mężowi, który miałby na sumieniu tyle, co Ty. A kolegę powinnaś spławić bardziej stanowczo, nie udawaj, że nie umiesz, bo nie mamy piętnastu lat i nikt się na takie bajki nie nabierze. Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska murwa 21.04.15, 00:11 Wytłumacz mi jedno: Pan-wykręcił rękę przemoc i napewno bedzie ja tłukł do smierci tak? Pani- go zdradziła i według niektórych bedzie zdradzać ,bo zdradzając raz bedzie sie zdradzać juz zawsze,tak? Czy tylko te 2 punktów dotyczą mężczyzn jesli czyny sa po stronie faceta. A kobieta napewno zdradziła raz i nigdy tego nie zrobi i pan powinen jej bezgranicznie ufać skoro ona uskutecznia flirt? Mi wstyd ze kobiety sa takie krótkowzroczne ze nie widza obiektywnie rzeczy, tylko feministycznie kobiety kobiety a faceci to zło. Moim zdanie oboje zrobili cos złego, to czemu tylko panią klepie sie po plecach, uważacie ze facet to zło wcielone, ona jest bez winy bo ma prawo do wolności i zycia bez kontroli. I czy naprawde uważasz ze zdrada nie ma tu zupełnie znaczenia w postępowaniu pana?? Bo ja uważam ze jak zrobię cos złego to ponoszę konsekwencje stram sie naprawić krzywdy, a w zachowaniu pani jest tylko pycha i arogancja. Odpowiedz Link Zgłoś
minor.revisions Re: murwa 21.04.15, 01:01 > A kobieta napewno zdradziła raz i nigdy tego nie zrobi i pan powinen jej bezgranicznie ufać skoro ona uskutecznia flirt? Pan nie musi jej bezgranicznie ufać. Ale jeśli jej nie ufa, to niech odejdzie, bo w układzie "nie odchodzę, ale będę cię cały czas kontrolować aż mi się odechce, nie wiem, kiedy, może nigdy", to to jest zwyczajne jechanie na poczuciu winy i używanie zdrady jako pretekstu do kontroli. Zauważ, że związku nie da się zbudować bez tych dwóch rzeczy - zaufania (i to ma do przepracowania pan, bo choćby pani była superwierna, to pan i tak może sobei coś ćmić) oraz wykorzystywania poczucia winy drugiej strony do utrzymywania przewagi (i to jest druga rzecz do przepracowania dla pana). Jakby na to nie patrzeć, mukę w tym związku na teraz robi pan. Popatrz na osttani akapit pierwszego postu - pani wyraźnie pyta, czy to tak ma wyglądać, że już do końca życia ma w tym związku tkwić z poczuciem winy. No więc nie, nie da się tak. Jeśli pan jej tą winą macha nad głową cały czas, to znaczy, że pan bynajmniej nie jest w tym związku po to, żeby cokolwiek odbudowywać. Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: murwa 21.04.15, 02:01 Napisze ci tak. Nie do końca zycia na ja kontrolować, ale smsy w środku nocy to nie jest normalna rzecz ani droga do zbudowania zaufania na nowo. Pan powinen odejść? A pani nie? Skoro maz taki koszmarny ze ja tylko romans uratował? Czemu pani nie odeszła wczesniej lub nie została z kochankiem? Mi tu wyglada na to ze pani , no dobra juz było minęło dajcie mi spokoj nic nie zrobiłam moge zyc dalej po swojemu. Wydaje mi sie ze pani bagatelizowała swój postępek, szybko sie sama przed sobą wybieliło bo maz był niedobry. A nue pomyślała jakie beda konsekwencje jej czynu. Zreszta "zezwolenie" pana na wyjście nocne to chyba nie jest szczyt kontroli? Zreszta fb to nie tylko jedyny komunikator, wiec pan ja chyba nie kontrolował całościowo, w domu jej nie zamknął. Mysle ze to w pewnym stopniu było dla niego jakby podstawa ,ze moge ufać zonie bo sprawdzę nic nie robi i jest ok. Ja znam hasła pin do telefonu ,fb ,maila meza. Nie sprawdzam nie szukam, maz przy mnie wbija pin do telefonu, daje mi to pewne poczucie ze nie ma nic na sumieniu, gdyby zmienił hasło ukrywał sie zapaliłoby mi sie czerwona lampka. ZAUFANIE trzeba chcieć odbudować, postawa pani nue wykazuje chęci odbudowy a wręcz arogancję z jej strony pewnością siebie, bo ja jestem bez winy, przerzucenie winy za romans na meza. Odpowiedz Link Zgłoś
minor.revisions Re: murwa 21.04.15, 02:14 3-mamuska napisała: > Nie do końca zycia na ja kontrolować, ale smsy w środku nocy to nie jest normal > na rzecz ani droga do zbudowania zaufania na nowo. Ja wielu ludziom nie ufam, co nie znaczy, że ich szpieguję i im wykręcam ręce. Po prostu staram się nie mieć z nimi nic wspólnego. I to jest jedyne uczciwe rozwiązanie dla pana, jeśli nie ufa żonie. Jeśli zaś chce z nią być, to musi sobie temat przepracować, a nie szukać pretekstu do przemocy. Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: murwa 21.04.15, 08:47 I swojemu partnerowi ufałaś tak od pierwszego spojrzenia? A gdyby pierwsze spojrzenie na ukochanego nie odsłoniło natychmiast pokładów 100% zaufania, to powiedziałabyś "spadaj, bucu,nie jesteś moim księciem"? Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: murwa 21.04.15, 10:02 Na początku znajomości ludzie się obserwują nawzajem. To się nazywa chodzenie ze sobą. Jeżeli się nie obserwują tylko śledzą, to się nazywa stalking. Odpowiedz Link Zgłoś
mistmist Re: murwa 21.04.15, 17:02 memphis90 napisała: > I swojemu partnerowi ufałaś tak od pierwszego spojrzenia? A gdyby pierwsze spoj > rzenie na ukochanego nie odsłoniło natychmiast pokładów 100% zaufania, to powie > działabyś "spadaj, bucu,nie jesteś moim księciem"? A wy zanim zbudujecie zaufanie do nowopoznanego faceta, to wychodzicie z założenia, że kontrola jest podstawą zaufania i na wszelki wypadek włamujecie się na jego prywatne konta? o_O Odpowiedz Link Zgłoś
jakw Re: murwa 21.04.15, 21:33 mistmist napisała: > memphis90 napisała: > > A wy zanim zbudujecie zaufanie do nowopoznanego faceta, to wychodzicie z założe > nia, że kontrola jest podstawą zaufania i na wszelki wypadek włamujecie się na > jego prywatne konta? o_O Gdy poznałam mojego szanownego małżonka to nie było nie tylko facebooka, ale i komórek (o smartfonach nie wspominając). Nawet googla i internet explorera chyba jeszcze nie było . Mimo braku powyższych udogodnień niektórzy ludzie i tak się już wtedy zdradzali i nawet wychodziło to czasem na jaw. Odpowiedz Link Zgłoś
jola-kotka Re: murwa 21.04.15, 17:17 Zezwolenie pana. Co ty chora jestes, ona nie potrzebuje jego pozwolenia, dorosła jest. Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: murwa 21.04.15, 08:44 > > Pan nie musi jej bezgranicznie ufać. Ale jeśli jej nie ufa, to niech odejdzie, To bardzo dziwne, co piszesz, bo zaufanie można stracić w 5 minut, a odzyskiwanie go to długotrwały proces. Rozumiem, że każde małżeństwo w kryzysie powinno się rozstać, bo nie ufają sobie i nie potrafią tego zaufania włączyć jednym guziczkiem już, teraz, natychmiast? Jeśli pan jej tą winą macha nad głową cały > czas, to znaczy, że pan bynajmniej nie jest w tym związku po to, żeby cokolwie > k odbudowywać. Jasne. Pani przeprosiła, więc sprawy nie ma, życie toczy się dalej. A jak pana zdrada boli jeszcze po roku, to jest bucem i sam jest winien temu, że związek jest zły Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: murwa 21.04.15, 10:04 Może go boleć ta zdrada, może być niekonsekwentny i mimo wybaczenia robić jej wyrzuty, może jej nie ufać i wypytywać nadmiernie, co robiła. Ale jego zranione uczucia nie mogą ograniczać jej najbardziej podstawowych praw: do godności i do nietykalności osobistej. Jeżeli do odzyskania zaufania on potrzebuje kontroli i dominacji, to nie wiem, czy gra jest warta świeczki. Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: murwa 21.04.15, 20:30 Spoko, spoko, w nerwach różne rzeczy ludzie robią, a potem się okazuje, że dochodzą do równowagi. Oczywiście nie w przypadku ematek, ematki pakują walizki i wystawiają nawet, jak mąż się krzywo spojrzy, ale umówmy się, że poza forum jest też realne życie. Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: murwa 21.04.15, 21:18 Toteż ja nie twierdzę, że ma od razu odchodzić, tylko powinna mężowi uświadomić, że niezależnie od wyrzutów sumienia z pewnych praw nie ustąpi. Odpowiedz Link Zgłoś
minor.revisions Re: murwa 21.04.15, 01:03 > Moim zdanie oboje zrobili cos złego, to czemu tylko panią klepie sie po plecach, nie przesadzaj, można naliczyć całe trzy osoby w tym wątku, które uważają, że chore jazdy ma pan, reszta miesza panią z błotem. Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: murwa 21.04.15, 02:13 No wlasnie chodziło mi te osoby ktore uważaj ze pan to cham i agresor. Pani tez jest niezła: -przerzuca winę za zdradę na meza, bo on był niedobry zły, -zdradza, - flirtuje i uważa ze ma prawo, bo ina jest niewinna bo zdrada była z winy meza bo był okropny, wiec koło sie zamyka. -nie umie przejsc odpowiedzialności, -akcja z telefonem miała na celu sprowokować pana, i jak widać sie udało, teraz to on jest ten zły bo ja ręka boli, co odwróciło uwagę od flirtu i adoratora, i pani moze pogrążyć sie w fochy na pana, -gdyby kobieta próbowała odebrać facetowi swój telefon, te osoby uznalyby ze pani miała prawo odzyskać swoją własność ,bo pan nie miał prawa wziąć do ręki i szperać w jej telefonie, Sytuacja wygladała by inaczej gdyby ja odwrocić. Pewnie wszyscy by uznali ze pan zdradził raz i nadal to robi, itp. Uważam po prostu za mega niesprawiedliwe ze zdrada uważana jest za mniejsze zło niz wykręcenie ręki, przerzucenie winy na ofiara, (a tu jest maz autorki) ze ma emocje i mu nerwy puściły, ze poczuł sie znów oszukany i jakby go ktos strzeli w twarz. No chyba ze maz juz wcześnie wykręcił rękę, popychał czy inaczej krzywdził autorkę. Wtedy zamiast zdradzać powinna odejść, lub po zdradzie zostac z kochankiem lub sama i nie wracać do meza. Widze tu arogancka atrakcyjna kobietę . Każdego faceta w odwrotnej sytuacji kazano by pogonić z domu. Odpowiedz Link Zgłoś
minor.revisions Re: murwa 21.04.15, 02:16 > Uważam po prostu za mega niesprawiedliwe ze zdrada uważana jest za mniejsze zło > niz wykręcenie ręki a to pan jej wykręcił rękę, bo ona go chciała zdradzić z tym telefonem, czy co? Odpowiedz Link Zgłoś
exactly_like_me Re: murwa 21.04.15, 16:49 napisałaś wiele słów,które mnie zabolały. Nie przerzucam winy za swoją zdradę na męża.Napisałam tylko powód dla którego to zrobiłam. Nie flirtuje chociaż wiele z Was twierdzi coś innego. Ok nie będę się kopać z koniem. Akcja z telefonem nie była zaplanowana. Po prostu uderzyło mnie to że na swoim telefonie mój mąż jest zalogowany na MOIM koncie. Ręka mnie boli bo została wykrecona. Po prostu. Na dodatek mam siniaka... Nie jestem arogancka . Przez pół życia byłam jednym wielkim chodzacym kompleksem. Poza tym przedstawilas mnie w takim świetle,że czytając to samą siebie nie lubię. Nie znasz mnie i wolałabym byś mnie w związku z tym nie oceniała. Odpowiedz Link Zgłoś
rasowa_sowa Re: murwa 21.04.15, 16:55 Chyba nikt tu nie twierdzi, że mąż ma prawo cię sprawdzać do końca życia i traktować jak wroga. Wykręcania ręki też nikt i nic nie usprawiedliwia. Ale nie można tego rozpatrywać w zupełnym oderwaniu od tego co zrobiłaś 1,5 roku temu, na zasadzie: przeprosiłam, podobno wybaczył więc czemuż ach czemuż nie mam czystej karty zaufania? Naprawdę z boku wygląda to trochę tak jakby żadnemu z was nie zależało żeby to posklejać do kupy po kryzysie. On zdaje się nadal Ci nie ufa, a Ty nie do końca próbujesz to zaufanie odzyskać. Rozmawiałaś z nim później? Odpowiedz Link Zgłoś
alpha.sierra Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 21.04.15, 06:17 Niepokój męża jest usprawiedliwiony. Ale naruszenia prywatności żony i użycia przemocy (wykręcenie ręki) nie da się niczym usprawiedliwić. Na przyszłość - zakończ związek zanim zaczniesz nowy - przenoszenie się jak bluszcz ze słupa na słup jest mega słabe. Odpowiedz Link Zgłoś
jola-kotka Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 21.04.15, 16:56 Dlatego jeśli w zwiazku dochodzi do zdrady i ludzie postanawiają być razem pomimo tego, działamy na zasadzie nie było tego i tyle. Nie wspominamy nie wracamy do tego, jeśli ktoś tego nie potrafi sorry nie powinien dalej w takim związku być. Twój mąż nie potrafi, mało tego dopuszcza się zachowań niedopuszczalnych, przemoc, śledzenie twojego fb, masakra. Ty nie potrzebujesz jego rozgrzeszenia, potrzebujesz rozstania. Przykro mi ale on się nie zmieni, nie zapomni bo juz ci to udowodnił. Pozostanie przy nim spowoduje, że będziesz się czuła winna do końca życia, mało tego w jego oczach będziesz nie wierna zona nawet wtedy gdy będziesz wierna. Zostaw go dziewczyno bo przy nim przeszłość będzie z tobą zawsze a szczęśliwa nie będziesz już nigdy. Odpowiedz Link Zgłoś
jakw Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 21.04.15, 20:14 No dobra, z punktu widzenia męża wygląda to pewnie tak: żona, która już raz miała jakieś skoki w bok, udaje się na nocną imprezę, wraca i latają za nią jakieś sms-y w środku nocy. Pytana o to, żona na odczepnego mówi, że to nic, za to przekaz z smsów aż taki jednoznaczny nie jest. Wyobraźnia zaczyna działać, zanim małżonka wstanie, mąż pełen złych myśli. Na zarzuty męża żona , zamiast wytłumaczyć sytuację, zaczyna dochodzić skąd mąż czerpie informacja i awantura nakręca się coraz bardziej. W rezultacie mąż ma pewnie 200% pewności, że znowu urosło mu poroże... Ja bym zalecała ochłonięcie, próbę wyjaśnienia sytuacji, ewentualnie dalszą terapię. Btw mąż zhakował twoje hasło czy nawet nie musiał? W tym 2-gim przypadku pretensje do męża są słabo uzasadnione. W tym 1-szym: jeśli śledzenie twojego facebooka to śledzenie wszystkiego co robisz to zastanów się czy na pewno chcesz umieszczać całą informację o sobie w miejscu na którym nie masz żadnej kontroli, a do którego całkiem łatwo się dostać. Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 21.04.15, 20:20 Półtora roku to krótko. I nie przeceniaj terapii, pewnie pomaga, ale wszystkiego nie załatwia. Powiem krótko: półtora roku po romansie partnera nadal bym mu nie ufała, nawet, gdyby miał jakąś zajebistą wymówkę, że to moja wina, że mnie zdradzał Odpowiedz Link Zgłoś