Dodaj do ulubionych

buractwo i telefon

30.04.15, 22:38
Powiedzcie moje drogie jak spowodować, że w placówce typu apteka ludzie będą kulturalnie używali ww przedmiotu? Mamy naklejki z przekreślonym telefonem, ale ..są niezauważalne. Historie z ostatnich dni- kobieta stoi "przy okienku", realizuje receptę, rozmawiamy na temat dawkowania ..dzwoni jej telefon. Ta przerywa rozmowę ze mną w pół słowa, odbiera i ..gada w najlepsze. Ja stoję i czekam ..a ta gada i opowiada gdzie była i co robiła przez ostatnią godzinę.
Druga sytuacja ( z dzisiaj) - kolejka, koleżanka tłumaczy coś kobiecie na temat jakiegoś leku. Za nią stoi facet, odbiera telefon i gada o pierdołach- krzycząc . Koleżanka zaczyna coraz głośniej tłumaczyć, bo gość zagłusza . W końcu nie wytrzymuje i zwraca się do gościa z pytaniem czy nie mógłby rozmawiać ciszej, bo nie słyszy co mówi pacjentka. Ten zaskoczony strzela focha i ostentacyjnie wychodzi. Takich sytuacji jest mnóstwo. Są męczące , utrudniają pracę ( a pomyłka w naszym przypadku może mieć poważne konsekwencje), nie mówiąc już że ręce opadają kiedy się zadumam nad kulturą i taktem ludzi. Głupota i bezmyślność czy celowe chamskie działanie? Co za czasy..
Obserwuj wątek
    • 18lipcowa3 Re: buractwo i telefon 30.04.15, 22:56
      też mnie to irytuje - ja gadam albo odchodząc na bok, albo nie odbieram po prostu i oddzwaniam
      u mnie ostatnim hitem był tatuś załatwiający kontakty towarzyskie ( bo biznesowe jestem w stanie zrozumiec ) w poczekalni do pediatry dla chorych dzieci, grzmiał na całą przychodnię
    • lafiorka2 Re: buractwo i telefon 30.04.15, 23:04
      ja kiedys stojąc za ladą tez miałam taką sytuację(oby to raz?!) i tak sobie stanęłam, a pani mówi, że poprosi to czy tamto itp....I ona stoi i gada przez tel.I ja też stoję i czekam.Na przeciw jej.Ona w końcu do mnie,że poprosi cos tam , cos tam i dlaczego ja nie podaję.Powiedziałam, że poczekam az skończy rozmowę to i my dokończymy transakcję? zatkało ją.
    • feniks_z_popiolu Re: buractwo i telefon 01.05.15, 07:12
      Wczoraj w kolejce na poczcie miałam okazje wysłuchać relacji z problemów gastrycznych
      ok.20 letniej dziewczyny. Z detalamisad Bezmyślność? Brak ogłady? Przyzwolenie na ekshibicjonizm płynący np. z mediów?
      • sandra1301 Re: buractwo i telefon 01.05.15, 07:20
        Niedawno jechałam pociągiem w wagonie bezprzedziałowym i chłopak z siedzenia obok w kółko gadał przez telefon. Po którejś skończonej przez niego rozmowie po prostu powiedziałam "czy byłby pan uprzejmy rozmawiać przez komórkę na korytarzu. Mam ciekawą książkę i chciałabym w spokoju ją przeczytać". Poskutkowało, w ciągu 2-3 godzin wychodził jeszcze kilka razy.
        Ale fakt, ludzie nie mają wyczucia ani taktu, ale czego tu wymagać, skoro nawet pani kandydatka chodzi w samej halce na eventy.
    • mid.week Re: buractwo i telefon 01.05.15, 08:46
      Nie rozumiem tego bo ja nienawidzę rozmawiać przez tel "na ulicy". Krępuje mnie ruszanie prywatnych tematów wsród obcych mi ludzi, mam wrażenie że każdy może usłyszeć, czuję się źle.
      • asia-loi Re: buractwo i telefon 01.05.15, 15:48
        mid.week napisała:

        > Nie rozumiem tego bo ja nienawidzę rozmawiać przez tel "na ulicy". Krępuje mnie
        > ruszanie prywatnych tematów wsród obcych mi ludzi, mam wrażenie że każdy może
        > usłyszeć, czuję się źle.


        Dokładnie to samo mogę powiedzieć o sobie. Bardzo, ale to bardzo wkurzają mnie ludzie, mówiący głośno, bardzo głośno prze tel. w publicznych miejscach. Z tego co słyszę najczęściej mówią o głupotach, ponieważ operator dał dużo darmowych minut i trzeba je wykorzystać. Uważają, że ich prywatne życie, sprawy są tak bardzo fascynujące, że "pół świata" bo cały to się nie bardzo da, powinien o nich słyszeć, a ja często jestem tak zażenowana i zniesmaczona tym co słyszę (a nie zawsze da się odjeść i nie słyszeć), że mam ochotę przywalić w łeb osobie mówiącej na cały głos. Niestety, ale z moich obserwacji wynika, że bardzo mało osób rozmawia cichutko przez telefon w miejscach publicznych.
        Wkurzają mnie też bardzo ludzie ze słuchawkami na uszach. Słuchawki są niby po to, aby oni i tylko oni słyszeli to czego słuchają ze swoich tel., a w praktyce jest tak, że w obrębie wielu metrów wszyscy są skazani na słuchanie ich badziewnej muzyki. Dobre słuchawki niestety kosztują, więc się zakłada byle co na uszy i się szpanuje. Najgorzej z głośnymi rozmowami, muzyką przez tel. (słuchawki) jest w komunikacji publicznej.
    • werualta Re: buractwo i telefon 01.05.15, 15:53
      irytuje mnie, kiedy jestem w sklepie (nie centrum handlowym) a tam klientka opowiada kto będzie miał i jakie kłopoty w pracy, albo pani, która opowiada komuś przez telefon jakie ma kłopoty zdrowotne, co może a co nie... Ostatnio, tak w rossmann, oglądałam farby do włosów a pani nie zrażona zupełnie opowiada intymne szczegóły, kultura u nas szwankuje już od dawna, nie rozumiem, jak ludzie mogą się tak obnażać przy obcych...????
    • mejerewa Re: buractwo i telefon 01.05.15, 17:21
      Kiedyś rozmowy komórkowe były drogie. A teraz, gdy co druga osoba ma darmowe minuty, czy limity to korzystają. Najczęściej w środkach lokomocji, bo tam się ludzie nudzą, więc dla zabicia czasu gadają albo nadrabiają zaległości, bo szkoda czasu na telefon do matki z domu, lepiej wykorzystać czas nudy (bo nie czytają jak dawniej w pociągu czy autobusie).
      Wyjaśniłam jak to działa i od razu przyznaję, że bardzo mi to przeszkadza. I często w takich miejscach, w których jestem zmuszona do słuchania głośnej rozmowy o niczym (bo rozumiem krótką informację wypowiedzianą półgłosem) zwracam uwagę grzecznie prosząc o ciszę, bo nie wszyscy chcą słuchać przemówienia. No bo gdyby nagle wszyscy tak głośno zaczęli rozmawiac?
    • woi.mi Re: buractwo i telefon 01.05.15, 18:12
      W aptece to chyba klientka, a nie pacjentka.
      • przeciwcialo Re: buractwo i telefon 01.05.15, 18:44
        Pacjent, klient to w spożywczym
        • mallard Re: buractwo i telefon 02.05.15, 19:04
          przeciwcialo napisała:

          > Pacjent, klient to w spożywczym

          A jak prezerwatywy kupuje, to też pacjent? Czyj ten pacjent jest?
          Pacjentów ma lekarz przecież, w aptece są klienci
          • pierniczek75 Re: buractwo i telefon 02.05.15, 22:16
            "mallard napisał:

            > przeciwcialo napisała:
            >
            > > Pacjent, klient to w spożywczym
            >
            > A jak prezerwatywy kupuje, to też pacjent? Czyj ten pacjent jest?
            > Pacjentów ma lekarz przecież, w aptece są klienci"

            A to zależy. Jak przychodzi chory/kaszlący/z receptą to pacjent (90% w moim przypadku). Jak kupuje kremik/gumki- to klient smile A tak na serio- tak się jakoś utarło w aptekach chyba z szacunku dla w większości schorowanych konsumentów tych placówek. Nie w sensie, że to "nasz" pacjent tylko jakiś tam pacjent idący często prosto z ośrodka, chory, potrzebujący porady - czasem takiej, żeby go do tego ośrodka wykopać i wybić z głowy samoleczenie zainspirowane reklamami, wytłumaczyć sposób dawkowania itd
            Tak jak do nauczycieli liceum mówi się "pan/pani profesor" to do apteki przychodzi pacjent. Forma grzecznościowa.
            A z ciekawości psycholog (np prowadzący długą psychoterapię) ma klienta, pacjenta, petenta czy konsumenta?


            • best_bej Re: buractwo i telefon 02.05.15, 22:23
              klienta.
              z pomocy społecznej też korzystają klienci.
    • beata985 Re: buractwo i telefon 01.05.15, 18:40
      czasami to mam ochotę włączyć się do takiej rozmowy, no bo skoro jestem jej świadkiem to zmusza się mnie do uczestnictwa w niej...niestety nie mam na tyle odwagi jeszcze....
    • anorektycznazdzira wszyscy mówią, że chamsko przez komórkę, ale... 01.05.15, 18:46
      ... czy to się jakoś specjalnie różni od gadania z drugą osobą albo i kilkoma towarzyszącymi osobami, w taki sposób, że się wszystkim przeszkadza? Bo to raz stałam w kolejce, jechałam autobusem lub pociągiem, byłam w Macku, albo jeszcze gdzieś- i nie dało się pogadać bo jakieś towarzystwo darło się i chichrało, albo opowiadało kto jakie miał przypadłości zdrowotne [to zależnie od wieku tongue_out], albo jak zakupy wczoraj robili i co ile kosztowało?
      Całkiem niedawno czekałam na długim korytarzu szkółki językowej na syna, i usiłowałam coś przeczytać. Na drugim końcu siedzieli jacyś inni rodzice, wcale nie nastolatki, a tak darli mordy, że to się w głowie nie mieści. Wysłuchałam wszystkiego, co ostatnio jedli, na jakich byli zakupach, gdzie ich strzyka a gdzie myślą, żeby na wakacje- ale przeczytać nie zdołałam NIC. Masakra. Gdybym sama próbowała z kimś rozmawiać, to musiałabym te barany przekrzyczeć najpierw.
    • przeciwcialo Re: buractwo i telefon 01.05.15, 18:46
      To zwyczajny brak kultury.
    • mozambique Re: buractwo i telefon 04.05.15, 10:56
      ja jzdzez zbiorkomem , waidomo - na ogól tam wszysyc jakos gadaja i panuje hałąs
      ale raz siedizalm blisko kabiny motorniczego który przezbiet kilkadziesiat minut gadal przez wlasną komórke ( no dobra - przez zestaw glosnomowiacy ) o rozwodzie, własnym, z walsną jeszcze-żoną, z detalami personalnymi i finansowymi .
      DOsc mlody facet , bardzo glosno i bardzo wyraznie przez ten telefon tę swoja ślubną mieszał z błotem z wyraźną przyjemnoscią , tak w stylu - albo mi przelejesz 50 tysięcy albo w zyciu ci nie dam rozwodu, nasle świadków którzy zeznaja ze sie puszczasz pod dworcem , dziecko ci zabiorę - dam świadka który zezna ze ćpasz, mam oplacenego sędziego itp rzucał nawet jakimis nazwiskami , bardz metodycznie i wrecz sadystycznie

      to byl jedyny raz gdy w zbiorkomie zapanowała całkowita cisza - faceta bylo słychac nawet na koncu wagonu
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka