Dodaj do ulubionych

kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze

07.05.15, 19:49
A w zasadzie w nawiązaniu do stwierdzenia co jakiś czas pojawiającego się w wątku o konsekwencjach bycia kobietą domową i odpowiedzialności za dzieci, że to tylko na kobiecie spoczywa itp.
Mam pracę, że mam do czynienia z rozwodami lub mają do czynienia z nimi moi współpracownicy, byłam też kilka miesięcy na praktykach w wydziale rozwodowym, zatem jakiś tam przegląd tych spraw mam. I wprawdzie badań statystycznych nie robię, ale jakby tak miała się pokusić o określenie procentów i pewnych prawidłowości, to:

- średnio raz na 2 tygodnie przychodzi jakaś kobieta, bo mąż się, mimo dzieci w wieku szkoła podstawowa lub młodsze, rozmyślił i ona jest czarnej dziurze, bo nie pracowała, o pracę trudno lub poniżej kwalifikacji i niskopłatna lub godziny takie, że jak nie ma babć do pomocy to nie może pogodzić ze szkołą (to najbardziej powtarza się wśród tych co mają domki poza miastem) i w zasadzie alimenty u niej to być lub nie być.
O tym, że zwykle majątek nie jest na nią to już nie wspomnę. Albo nawet jak ma tą wspólność, to i tak musi się wyprowadzić bo kredytu nie jest w stanie sama spłacać i po sprzedaży niewiele jej zostaje;

- chyba każda kobieta, z którą o rozwodzie rozmawiałam, a pracowała, gdzieś po drodze opisując swoją sytuację, stwierdziła coś w stylu "dzięki bogu, że pracuję, to jakoś sobie poradzę"

- nie wiem na czym to polega, ale ewidentnie widzę prawidłowość w tym, że jak kobieta pracuje to i tak ma zasądzane w sumie lepsze alimenty na dziecko niż ta niepracująca. Patrząc na te sytuacje statystycznie, to w dużej mierze wydaje się to wynikać z tego, że zwykle nie pracują te kobiety, których mężowie aż tak dużo nie zarabiają, ale na pewno nie jest to jedyne wyjaśnienie. Tak w zasadzie skąd ta prawidłowość, a ją widzę, to nie umiem powiedzieć,

- tam gdzie kobieta pracowała i mąż był zmuszony (nie wiem czy przez nią czy przez kwestie organizacyjne) do zajmowania się dużo dzieckiem i w zakresie takiej codzinnej opieki, a nie tylko zabawy, czyli też typu choroby, chodzenie na zajęcia dodatkowe itp - częściej walczył o opiekę nad dziećmi, względnie wyższe kontakty, płacił też wyższe alimenty

- ojcowie tam gdzie kobieta siedziała w domu, to nie przypominam sobie sprawy, by zależało mu na kontaktach z dzieckiem i jeśli już miał to minimalne

- kobiety rozwodzące się w starszym wieku i będące panią domu - większość narzeka na brak zrozumienia i wsparcia ze strony dzieci, mają z nimi konflikt, często wynikający z tego, że to ojciec jest sponsorem, ale nie zawsze.

Jak mówię, to pewnie ani żaden przegląd ani prawidłowa próba statystyczna. Ale mam kontakt z rozwodami w sumie od 2003 roku i takie prawidłowości widzę.
Obserwuj wątek
    • agnieszka77_11 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 07.05.15, 20:17
      zolla78 napisała:

      > - nie wiem na czym to polega, ale ewidentnie widzę prawidłowość w tym, że jak k
      > obieta pracuje to i tak ma zasądzane w sumie lepsze alimenty na dziecko niż ta
      > niepracująca. Patrząc na te sytuacje statystycznie, to w dużej mierze wydaje si
      > ę to wynikać z tego, że zwykle nie pracują te kobiety, których mężowie aż tak d
      > użo nie zarabiają, ale na pewno nie jest to jedyne wyjaśnienie. Tak w zasadzie
      > skąd ta prawidłowość, a ją widzę, to nie umiem powiedzieć,

      Ja widzę natomiast prawidłowość, że najczęściej nie pracują kobiety ze średniozamożnych rodzin, gdzie mąż zarabia bardzo bardzo przeciętnie lub niewiele.
      W sytuacjach, gdy mąż zarabia dobrze, dobrze zarabia też żona. Ewentualnie pani funduje sobie jakiś krótki przerywnik zawodowy w postaci urlopu macierzyńskiego.
      Takie są moje obserwacje wśród znajomych, sąsiadów, ludzi z pracy.
    • echtom Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 07.05.15, 20:24
      A matka koleżanki młodej się rozwiodła i szybko znalazła pracę mimo młodszego dziecka w wieku przedszkolnym wink Alimenty też ma wysokie, bo eks mąż dobrze zarabia i się poczuwa. Ale tak serio - nigdy nie twierdziłam, że lepiej jest nie pracować niż pracować, natomiast nie każda kobieta niepracująca jest potencjalną ofiarą, która w razie rozwodu nie będzie miała nic do gadania i w ogóle zginie marnie, co w takich wątkach próbuje się dowieść. I powtórzę po raz kolejny - ważniejszy od aktualnego zatrudnienia jest stan umysłu. Kobiety, u których to działa prawidłowo, po krachu ogarniają się i dają sobie radę. Ogólnie wierzę w to, co piszesz, choć niektóre zdania pachną dorobioną naprędce agitacją. Nie wiem też, o jakiej wielkości mieście mowa i jakie kwalifikacje mają te kobiety.
      • agnieszka77_11 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 07.05.15, 20:50
        echtom napisała:

        > marnie, co w takich wątkach próbuje się dowieść. I powtórzę po raz kolejny - wa
        > żniejszy od aktualnego zatrudnienia jest stan umysłu. Kobiety, u których to dzi
        > ała prawidłowo, po krachu ogarniają się i dają sobie radę. Ogólnie wierzę w to,
        > co piszesz, choć niektóre zdania pachną dorobioną naprędce agitacją. Nie wiem
        > też, o jakiej wielkości mieście mowa i jakie kwalifikacje mają te kobiety.

        I to jest "clue". Gdy mówimy jednak o 10 leniej "absencji" zawodowej z tymi kwalifikacjami już nie jest tak różowo.
        • minor.revisions Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 07.05.15, 21:07
          > I to jest "clue". Gdy mówimy jednak o 10 leniej "absencji" zawodowej z tymi kwalifikacjami już nie jest tak różowo.

          Tak, bo wiadomo, że kobieta co przez 10 lat ustawiała towary na półce w biedrze ma o wiele większe kwalifikacje zawodowe od kobiety, która przez 10 lat zajmowała się dziećmi, na różnych stadiach ich rozwoju i ogarniając różne problemy z różnych dziedzin.
          • agnieszka77_11 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 07.05.15, 21:13
            minor.revisions napisała:

            > Tak, bo wiadomo, że kobieta co przez 10 lat ustawiała towary na półce w biedrze
            > ma o wiele większe kwalifikacje zawodowe od kobiety, która przez 10 lat zajmo
            > wała się dziećmi, na różnych stadiach ich rozwoju i ogarniając różne problemy z
            > różnych dziedzin.

            Ale dlaczego Ty od razu zakładasz, że każda pracująca kobieta układa przez 10 lat towar na półce w Biedronce? To są jedyne kwalifikacje jakie posiadasz i jakie jesteś w stanie zdobyć przez 10 lat pracy??? To już Twój problem.
            • ichi51e Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 07.05.15, 21:35
              To watkodajka podzielila na pracujace i niepracujace. S te w biedrze tez pracuja (ba czasem nawet utrzymuja). Jest tak jak napisanow drugim poscie - koles korposzczurek z zona korposucza sa w lepszej sytuacji niz budowlaniec z szarej strefy z zona zajmujaca sie dzieckiem. Tzn korposucz jest w lepszej sytuacji niz zona. Za to Barbarze Johnson Piseckiej jest wsjo rawno.
              • 7dosia Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 08.05.15, 09:16
                Barbara Piasecka-Johnson już nie żyje, więc rzeczywiście jest jej wszystko jednosmile
                • gazeta_mi_placi Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 09.05.15, 09:42
                  big_grin
              • tully.makker Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 11.05.15, 16:47
                koles korposzczurek z zona korposucza

                Skad w tobie tyle pogardy dla ludzi? Z zazdrosci?
            • ruda.anka2 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 08.05.15, 08:51
              Ale dlaczego Ty od razu zakładasz, że każda pracująca kobieta układa przez 10 l
              > at towar na półce w Biedronce? To są jedyne kwalifikacje jakie posiadasz i jaki
              > e jesteś w stanie zdobyć przez 10 lat pracy???
              Specyfika forum. Jak się tylko pojawia temat pań spędzających życie w domu, zaraz się okazuje, że jedyną alternatywą jest kasa w Biedrze.
              • agnieszka77_11 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 08.05.15, 20:18
                ruda.anka2 napisała:

                > Specyfika forum. Jak się tylko pojawia temat pań spędzających życie w domu, zar
                > az się okazuje, że jedyną alternatywą jest kasa w Biedrze.

                Być może jest jedyną alternatywą jak się siedzi w domu przez 10 lat. Z taką dziurą w CV ciężko o cokolwiek innego.
                • echtom Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 08.05.15, 21:00
                  Agnieszka, Ty naprawdę masz jakąś obsesję na punkcie pracy kobiet jako polisy ubezpieczeniowej. Pochodzę z rodziny kobiet samodzielnych i "naturalnie pracujących", ale mam więcej luzu w podejściu do tematu. Tak z ciekawości - dla Ciebie kobieta, która mieszka na wsi i prowadzi z mężem gospodarstwo jest pracująca czy też zyska ten status dopiero wtedy, gdy po nafutrowaniu gadziny pobiegnie do roboty w sklepie?
                  • agnieszka77_11 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 09.05.15, 09:44
                    echtom napisała:

                    > Tak z ciekawości - dla Ciebie
                    > kobieta, która mieszka na wsi i prowadzi z mężem gospodarstwo jest pracująca cz
                    > y też zyska ten status dopiero wtedy, gdy po nafutrowaniu gadziny pobiegnie do
                    > roboty w sklepie?

                    Czy masz jakieś inne przykłady poza pracą w sklepie?
                    • echtom Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 09.05.15, 09:52
                      A czy możesz najpierw odpowiedzieć na pytanie, jak postrzegasz prowadzenie wiejskiego gospodarstwa w kontekście pracy zawodowej kobiet? I ile gospodyń po nakarmieniu i wydojeniu krów przebiera się w garsonkę i szpilki i biegnie do pracy w korpo?
                      • agnieszka77_11 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 09.05.15, 09:54
                        echtom napisała:

                        > A czy możesz najpierw odpowiedzieć na pytanie, jak postrzegasz prowadzenie wiej
                        > skiego gospodarstwa w kontekście pracy zawodowej kobiet? I ile gospodyń po naka
                        > rmieniu i wydojeniu krów przebiera się w garsonkę i szpilki i biegnie do pracy
                        > w korpo?

                        Czy Ty jesteś tą gospodynią, która doi krowy?
                        • echtom Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 09.05.15, 10:00
                          Nie, ale wciąż nie odpowiadasz na moje pytanie.
                          • agnieszka77_11 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 09.05.15, 10:03
                            echtom napisała:

                            > Nie, ale wciąż nie odpowiadasz na moje pytanie.

                            To podaj przykład kobiety, która mieszka i pracuje w mieście, a nie dajesz przykłady pań które rozkładają towary w Biedronce albo doją krowy. Jest masa innych przypadków.
                            • gazeta_mi_placi Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 09.05.15, 10:14
                              Panie pracujące w Biedronce często mieszkają w mieście.
                              • agnieszka77_11 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 09.05.15, 10:21
                                gazeta_mi_placi napisała:

                                > Panie pracujące w Biedronce często mieszkają w mieście.

                                Właśnie miałam dopisać, że nie chodzi też o tą pracę na kasie.
                            • echtom Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 09.05.15, 10:18
                              Ale po co? O kobietach w mieście pisze się tu bardzo dużo. Ja wciąż czekam na odpowiedź na pytanie, jak oceniasz status zawodowy kobiet prowadzących wiejskie gospodarstwa. One naprawdę istnieją.
                              • agnieszka77_11 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 09.05.15, 10:24
                                echtom napisała:

                                > Ale po co? O kobietach w mieście pisze się tu bardzo dużo. Ja wciąż czekam na o
                                > dpowiedź na pytanie, jak oceniasz status zawodowy kobiet prowadzących wiejskie
                                > gospodarstwa. One naprawdę istnieją.

                                I przeważnie na praca w gospodarstwie wiejskim daje im dochód. Do tego zajmują się domem i dziećmi.

                                Jak oceniasz panie miastowe, które gospodarstw wiejskich nie prowadzą?

                                • echtom Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 09.05.15, 10:32
                                  > I przeważnie na praca w gospodarstwie wiejskim daje im dochód. Do tego zajmują
                                  > się domem i dziećmi.

                                  Ale to przecież nie jest ich dochód, tylko wspólny z mężem. Drugiego zdania w tym kontekście nie rozumiem - kobiety w mieście też zajmują się domem i dziećmi.

                                  > Jak oceniasz panie miastowe, które gospodarstw wiejskich nie prowadzą?

                                  Większość pracuje poza domem albo uzyskuje dochód ze zleceń wykonywanych w domu.
                                  • agnieszka77_11 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 09.05.15, 10:35
                                    echtom napisała:

                                    > Ale to przecież nie jest ich dochód, tylko wspólny z mężem. Drugiego zdania w t
                                    > ym kontekście nie rozumiem - kobiety w mieście też zajmują się domem i dziećmi.

                                    Zajmują się tylko domem i dziećmi. Nie mówmy, że to jakieś poświęcenie w sytuacji, gdy dzieci mają już ponad 6 lat.
                              • echtom Właściwie już nie czekam 09.05.15, 10:27
                                Dawno pokazałaś, że nie masz pojęcia o realnym życiu i pracy kobiet, a całą swoją ideologię zbudowałaś na przykładzie jakiejś cioci Józi, która nie pracowała, a potem wujek Heniek puścił ją kantem dla młodszej i biedna musiała jeść suchy chleb. Żenada.
                                • agnieszka77_11 Re: Właściwie już nie czekam 09.05.15, 10:34
                                  echtom napisała:

                                  > Dawno pokazałaś, że nie masz pojęcia o realnym życiu i pracy kobiet, a całą swo
                                  > ją ideologię zbudowałaś na przykładzie jakiejś cioci Józi, która nie pracowała,
                                  > a potem wujek Heniek puścił ją kantem dla młodszej i biedna musiała jeść suchy
                                  > chleb. Żenada.

                                  5 lat łącznie spędziłam w domu na wychowawczym.
                                  • echtom Re: Właściwie już nie czekam 09.05.15, 10:39
                                    I nie wypadłaś z rynku pracy?
                                    • agnieszka77_11 Re: Właściwie już nie czekam 09.05.15, 10:43
                                      echtom napisała:

                                      > I nie wypadłaś z rynku pracy?

                                      Zapewne niektóre rzeczy mnie ominęły, ale też miałam odpowiednie kwalifikacje, aby nie mieć wyłącznie alternatywy pracy na kasie. Zanim zdecydowałam się na dziecko miałam taką umowę, że mogłam wrócić, a później starałam się rozwijać. I nie, nie siedzę po h.
                                      • echtom Re: Właściwie już nie czekam 09.05.15, 10:46
                                        A widzisz.
                                        • agnieszka77_11 Re: Właściwie już nie czekam 09.05.15, 10:49
                                          echtom napisała:

                                          > A widzisz.

                                          Ale wątek jest o kobietach niepracujących na stałe, gdy dzieci już są przedszkolne czy szkolne.
                                          • triss_merigold6 Re: Właściwie już nie czekam 09.05.15, 10:51
                                            A gdzież to zostało zaznaczone? Wszystkie zostały wrzucone do jednego worka.
                                            • agnieszka77_11 Re: Właściwie już nie czekam 09.05.15, 10:56
                                              triss_merigold6 napisała:

                                              > A gdzież to zostało zaznaczone? Wszystkie zostały wrzucone do jednego worka.


                                              Mężczyźni też chodzą na tacierzyński i wychowawczy. Mam znajomych, gdzie oboje urlopem podzielili się po równo.
                                              • triss_merigold6 Re: Właściwie już nie czekam 09.05.15, 10:59
                                                Chodzą, o ile im przysługuje. Wychowawczy nie przysługuje nikomu, kto nie jest zatrudniony na umowę o pracę na czas nieokreślony.
                                                • agnieszka77_11 Re: Właściwie już nie czekam 09.05.15, 11:04
                                                  triss_merigold6 napisała:

                                                  > Chodzą, o ile im przysługuje. Wychowawczy nie przysługuje nikomu, kto nie jest
                                                  > zatrudniony na umowę o pracę na czas nieokreślony.

                                                  Nie wyobrażam sobie dłuższej przerwy zawodowej w sytuacji, gdy nie miałabym gdzie wrócić.
                                          • echtom Re: Właściwie już nie czekam 09.05.15, 11:10
                                            Takich kobiet jest mało i będę powtarzać do znudzenia, że wiele dorabia pracą "chałupniczą", choć statystyki tego nie uwzględniają. Jest jeszcze liczna grupa kobiet mających w życiu okresy pracy i niepracy, te pierwsze wystarczająco długie, by wypracować staż dający uprawnienia do emerytury.
            • minor.revisions Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 18:41
              > To są jedyne kwalifikacje jakie posiadasz i jakie jesteś w stanie zdobyć przez 10 lat pracy??? To już Twój problem.

              Nice try. Po prostu z jednej strony większość prac nie wymaga nie-wiadomo-jakich-kwalifikacji-z-ostatnich-kilku-lat, z drugiej - w czasie wychowawczego też się pewnych kwalifikacji nabywa, więc to nie jest tak, że jak masz płatną posadę, to one bezwarunkowo rosną, jak wychowujesz dziecko, to bezwarunkowo maleją.
              • wyyznawczyyniwielkiegoczerwia Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 18:44
                Po raz kolejny dokonujesz racjonalizacji. Z jednej strony masz kobietę wychowującą dziecko, z drugiej kobietę wychowującą dziecko i pracującą zawodowo, a nie jedynie mającą płatną posadę.
          • wyyznawczyyniwielkiegoczerwia Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 07.05.15, 21:41
            > Tak, bo wiadomo, że kobieta co przez 10 lat ustawiała towary na półce w biedrze
            > ma o wiele większe kwalifikacje zawodowe od kobiety, która przez 10 lat zajmo
            > wała się dziećmi, na różnych stadiach ich rozwoju i ogarniając różne problemy z
            > różnych dziedzin.

            Ta kobieta, która pracowała w biedrze też przez 10 lat zajmowała się dziećmi, na różnych stadiach ich rozwoju i ogarniając różne problemy z różnych dziedzin.
            Próba racjonalizacji ci nie wyszła.
            Pracujące osoby wychowują dzieci i pracują zawodowo.
            • aneta-skarpeta Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 08.05.15, 08:43
              a ja mam doswiadczenia takie, że mozna cale zycie pracowac w biedrze i ogarniac dzieci i nie byc ani specjalnie pracowitym, ani ogarnietym i nigdy spoza tej biedry nie wyjsc

              a mozna 10 lat zajmowac sie dziecmi i potem wrocic na rynek pracy i dosyc szybko się na nim odnaleść niekoniecznie rozkladając towary na półkach

              wazne są tez pewne cechy charakteru i przeciez nie każdy kto zajmuje sie domem i dziecmi robi to "profesjonalnie" czyli dzieci odprasowane, dopilnowane, chalupa wysprzątana, obiady pogotwane itd
              • ruda.anka2 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 08.05.15, 09:00
                A ja mam doświadczenia takie, że można pracować w znacznie lepszym miejscu za znacznie lepsze pieniądze, ogarniać dzieci i mieć fajne życie. Do czego jednak trzeba być pracowitym i ogarniętym.
                • aneta-skarpeta Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 08.05.15, 09:18
                  oczywiscie ze tak

                  dlatego nie ma co uogolniac
                • gazeta_mi_placi Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 09.05.15, 09:57
                  I mieć szczęście, bez tego możesz być pracowitym, ogarniętym i biednym.
              • agnieszka77_11 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 08.05.15, 20:24
                aneta-skarpeta napisała:

                > a ja mam doswiadczenia takie, że mozna cale zycie pracowac w biedrze i ogarniac
                > dzieci i nie byc ani specjalnie pracowitym, ani ogarnietym i nigdy spoza tej b
                > iedry nie wyjsc
                >
                > a mozna 10 lat zajmowac sie dziecmi i potem wrocic na rynek pracy i dosyc szybk
                > o się na nim odnaleść niekoniecznie rozkladając towary na półkach

                Można też mieć fajną pracę, którą się lubi i za którą otrzymuje się całkiem dobre wynagrodzenie oraz rozwijać się przez te 10 lat. Mieć fajne i ciekawe życie, w którym dużo się dzieje i dużo się poznaje. I do tego spełniać się w roli matki i żony. Te rzeczy na prawdę się nie wykluczają.
            • anorektycznazdzira Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 08:57
              Bingo. Co jakiś czas któraś gigantka intelektu oczytana "Dobrych Rad" zaczyna chrzanić, że "doświadczenie" a'la zawodowe pochodzące z ogarniania dzieci i jednoczesnego ogarniania domu nabywają... te co nie muszą tego godzić z pracą zawodową tylko siedzą w domciu big_grinbig_grin
        • mamusia1999 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 11.05.15, 09:43
          na rozum to tez tak widzę. ale w rzeczywistości mam wrażenie, że po przerwie wychowawczej to szybciej można załapać się jako sprzątaczka etc. niż na jakieś bardziej wykwalifikowane stanowisko. i jeszcze łatwiej znaleźć jakieś życiowe godziny tego sprzątania. żeby nie bylo, u mnie ze sprzątania można skromniutko ale wyżyć, zakładając że na dzieci eks płaci.
      • zolla78 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 07.05.15, 23:03
        O ile dobrze kojarzę Twoje wpisy to mieszkamy w tym samym Trójmieście.
        I też mam koleżanki, które po rozwodzie sobie poradziły. Ale nie piszę o poszczególnych przypadkach, ale o tym co obserwuję prawie, że na co dzień.
        Poza tym, tak obserwując kolejne sytuacje, to nie zawsze jest to kwestia ,,mentalności,,. Dobre nastawienie, nie pomoże jak mieszkasz na peryferiach miasta, a jedyna szybko dostępna praca to ekspedientka co musi być w sklepie od 6 rani lub do 22 wieczoren, a ty masz dwoje dzieci szkolnych i nikogo do pomocy, a o alimenty dopiero walczysz, a i tak na opiekunkę nawet nie starczą. To opis akurat sytuacji Pani, która była u mnie w pracy dzisiaj.
        • aneta-skarpeta Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 08.05.15, 08:45
          ale to moze dotyczyc tez kobiet czynnych zawodowo
          • echtom Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 08.05.15, 08:53
            Otóż to - gdyby ta pani już pracowała w sklepie, teraz stanęłaby przed identycznym problemem. A raczej tak właśnie by było - absolwentki prawa i medycyny rzadko zostają w domu.
            • ruda.anka2 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 08.05.15, 09:02
              Tak, bo pomiędzy sklepem i medycyną nie ma już źadnych innych zawodów.
            • triss_merigold6 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 08.05.15, 09:09
              Mylisz się. Zdarza się i to często, że właśnie dziewczyna po studiach wychodzi za mąż, rodzi i zostaje w domu, bo równie dobrze wykształcony i mobilniejszy mąż robi karierę. Na forum masz chociażby Yennę w takiej sytuacji, od lat w domu.
              • princesswhitewolf Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 08.05.15, 09:38
                mobilniejszy mąż robi karierę

                czas by Polki sie wyemancypowaly i przestaly byc zatem niemobilne bo to nei XIX wiek.


                Sorry ja wiem ze masz racje triss i tak czesto jest ale ta prawda sprawia ze robi mi sie niedobrze i stad ten komentarz...
                • triss_merigold6 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 08.05.15, 09:42
                  Część nie chce. Czyż nie o to walczyły feministki, o prawo do wyboru własnej drogi życiowej?
                  • anorektycznazdzira Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 08:59
                    wybór każdej drogi to również wybór konsekwencji, które potencjalnie z nim się wiążą. Coś za coś.
              • echtom Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 08.05.15, 12:54
                > Zdarza się i to często

                Że się zdarza, to wiem, czy często, nie jestem pewna. Nasze pierwsze damy też przestały pracować, by wspierać polityczną karierę mężów. I niezmiernie trudno mi sobie wyobrazić, by w razie rozwodu miały wybór między śmiercią głodową i kasą w Biedronce. To samo dotyczy Yenny.
              • gazeta_mi_placi Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 08.05.15, 21:24
                A Ty jesteś głównym pasożytem forum, dostajesz pensję "za nasze", a zamiast pracować dziwnym trafem na samym tylko forum E-mama spędzasz mnóstwo czasu, w godzinach 9.00-17.00, obijasz się i jeszcze pobierasz za swoje nic nie robienie pensje z naszych podatków szydząc z kobiet, które może i robią to samo co Ty - przesiadują na forum E-mama, ale nie pobierają z tego tytułu pensji z naszych podatków.
        • triss_merigold6 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 08.05.15, 09:06
          Dokładnie to samo dotyczy kobiet aktywnych zawodowo.
          Peryferie czy inne 20 minut do centrum Warszawy to kanał zawsze, nawet większy w wypadku tych pracujących, bo masę czasu tracą na dojazdy.
          • memphis90 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 09.05.15, 08:55
            A to znów zależy od przypadku wink Ja mieszkam "20 minut od centrum", ale do pracy jadę 15 minut na "jeszcze większe zadupie", a dzieci mają szkołę 1.5km od domu. W razie braku samochodu- 3km rowerem na stację, 10 minut pociągiem podmiejskim i jestem.
    • kota_marcowa Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 07.05.15, 20:24
      Ameryki nie odkryłaś wink
    • awesome810 wydział rozwodowy? 07.05.15, 20:25
      jest taki?
      • najstarszy_syn_ksiedza_biskupa Re: wydział rozwodowy? 08.05.15, 17:12
        awesome810 napisała:

        > jest taki?

        Słusznie zauważasz, że to kolejna bajka z serii "Opowieści z mchu i paproci". Kobieta w sądzie to chyba w życiu nie była.... Dodatkowo napisane to wszystko fatalną polszczyzną...

        Ksiadz Anatol
        • zolla78 Re: wydział rozwodowy? 08.05.15, 20:37
          Co do stanu mojej polszczyzny, to przyznaję, że kiepski jest.
          Ale możesz wierzyć lub nie, ale w sądzie bywam.
          • best_bej Re: wydział rozwodowy? 09.05.15, 12:13
            nie wierzę.
      • feuerwasser Re: wydział rozwodowy? 09.05.15, 07:24
        awesome810 napisała:

        > jest taki?

        To bardzo częsty błąd popełniany przez osoby nie mające pojęcia jak wygląda praca w sądzie.
        Jest wydział cywilny ( ew. cywilny II instancji ale to już co innego ) zajmujący się w sporej części rozwodami ale nie tylko. Nawet nie chce mi się tego wszystkiego wyliczać.
        Wątkodajka chyba jednak nie bardzo ma o tym pojęcie tongue_out
        • zolla78 Re: wydział rozwodowy? 09.05.15, 08:45
          Ojej. Przepraszam za nieprecyzyjność. Napisałam wydział rozwodowy, dla uproszczenia. Oczywiście, że formalnie wydziały sądów okręgowych, gdzie zajmują się rozwodami, zwykle głównie, ale nie tylko, to wydziały po prostu cywilne. W niektórych okręgowych sądach mają dodatek w nazwie ,,rodzinnny,, albo mają formę sekcji wydziału cywilnego ds rozwodów. Czasem ten wydział jest tylko ds rozwodów i separacji, czasem jeszcze do innych spraw rodzinnych, a czasem też zajmuje się też jeszcze sprawami odwoławczymi w sprawach rodzinnych z sądów rejonowych albo do tego jest osobny wydział. To zależy od przyjętej organizacji.
          Czy teraz już wystarczająco precyzyjnie smile
          • feuerwasser Re: wydział rozwodowy? 09.05.15, 11:32
            zolla78 napisała:

            > Ojej. Przepraszam za nieprecyzyjność. Napisałam wydział rozwodowy, dla uproszcz
            > enia. Oczywiście, że formalnie wydziały sądów okręgowych, gdzie zajmują się roz
            > wodami, zwykle głównie, ale nie tylko, to wydziały po prostu cywilne. W niektór
            > ych okręgowych sądach mają dodatek w nazwie ,,rodzinnny,, albo mają formę sek
            > cji wydziału cywilnego ds rozwodów. Czasem ten wydział jest tylko ds rozwodów i
            > separacji, czasem jeszcze do innych spraw rodzinnych, a czasem też zajmuje się
            > też jeszcze sprawami odwoławczymi w sprawach rodzinnych z sądów rejonowych alb
            > o do tego jest osobny wydział. To zależy od przyjętej organizacji.
            > Czy teraz już wystarczająco precyzyjnie smile

            tak, teraz jest dobrze big_grin
    • baltycki Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 07.05.15, 20:28
      A tak w ogole, to o co pytasz?
    • zebra12 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 07.05.15, 20:34
      No to logiczne, co piszesz. Gdybym nie pracowała pewnie nie mogłabym się zdecydować na rozwód, zwłaszcza mając 3 dzieci, w tym noworodka.
      Nie żałuję i nigdy nie żałowałam tej decyzji.
      Niestety alimenty mam śmiesznie niskie, o mój mąż był stroną nigdy nie pracującą, zarabiająca dorywczo. Do dziś w sądzie mówi: bo żona pracuje wysoki sądzie, a ja nie i nie mam pieniędzy, żeby płacić. Wiem, żałosne, ale sąd rozumie biedaka i mam obecnie 350 zł na dziecko. Podniesiono mi o 50 zł po 5 latach od rozwodu, a przecież dzieci rosną i ich potrzeby także.
      • asia_i_p Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 07.05.15, 23:12
        No to mnie zawsze zastanawiało, dlaczego sąd w podejmowaniu decyzji aż tak bardzo faworyzuje stronę niewychowującą dziecka. W przypadku tego, kto płaci alimenty, bierze się pod uwagę potrzeby dziecka i możliwości pracującego, zaś ten, z którym dziecko mieszka, ma sobie jakoś poradzić, nikt nie pyta jak.

        Uświadomiłam ostatnio męża, że gdybyśmy się rozwiedli i dzieci zostały ze mną, to najprawdopodobniej zostawałoby mu dużo więcej pieniędzy na własne potrzeby niż teraz; podobnie byłoby ze mną, gdyby dzieci zostały przy nim.
    • princesswhitewolf Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 07.05.15, 21:13
      nie wiem na czym to polega, ale ewidentnie widzę prawidłowość w tym, że jak kobieta pracuje to i tak ma zasądzane w sumie lepsze alimenty na dziecko niż ta niepracująca.(...). Tak w zasadzie skąd ta prawidłowość, a ją widzę, to nie umiem powiedzieć,

      bo widzisz ty patrzysz tylko statystycznie na cyfry w tym zagadnieniu. A teraz popatrz na tlo tego: na sprawie rozwodowej i ustalaniu alimentow to sad w przypadku niepracujacej kobiety patrzy na to ile facet zarabia i musi podzielic jego pensje na to co facet zatrzyma, na to co zaplaci kobiecie jako jej alimenty, i ile na dziecko. Jak sie doda alimenty na 5 lat na kobiete + dziecko to wychodzi wyzej niz dostaje na dziecko tylko ta pracujaca.

      • zolla78 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 07.05.15, 23:07
        Nie, właśnie nie patrzę na cyfry tylko, dlatego napisałam lepsze, a nie większe. Ale widzę często sytuację, że np. ojciec zarabia 4000 netto i 800 zł alimentów dostaje i matka niepracująca, co jak nawet pójdzie do pracy to raczej za minimalną i nie ma wsparcia w ojcu i ta pracująca, gdzie opiekę i tak dzieli z ojcem i jeszcze może z nim rozmawiać o ekstra wydatkach.
        • triss_merigold6 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 08.05.15, 09:03
          No, ale facet wciąż zarabia te 4 tysiące złotych. Starczało (powiedzmy) na jedno wspólne gospodarstwo domowe z niepracującą zawodowo kobietą, nie starczy - na taki samym poziomie - na dwa gospodarstwa domowe.
          • zolla78 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 08.05.15, 20:48
            Jasne, zapłać z tych 4 tys jeden czynsz i rachunki i zapłać za dwa mieszkania. Będzie ten sam poziom i na pewno starczy. Coś chyba zajęta byłaś czymś bardzo jak tego posta pisałaś smile
            • triss_merigold6 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 08.05.15, 20:51
              Przeczytaj to co napisałam jeszcze raz, powoli.

              Napisałam, że nie starczy na 2 gospodarstwa domowe na takim samym poziomie.
        • baltycki Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 08.05.15, 10:18
          > . Ale widzę często sytuację, że np. ojciec zarabia 4000 netto
          > i 800 zł alimentów dostaje i matka niepracująca,
          W Twoim przykladzie ojciec zarabial 4.000zl, matka nie pracowala..
          W innym ojciec zarabial podobnie, a matka pracowala zarabiajac powiedzmy 2.500 (bez obrazy).
          Aby dzieci zyly na poziomie sprzed rozwodu, ojciec z drugiego przykladu musi placic wiecej, bo i to dziecko z drugiego przykladu zylo na wyzszym poziomie, a jezeli doliczymy koszty opieki ponoszone przez matke pracujaca, to przestaje dziwic roznica w alimentach.
          • zolla78 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 08.05.15, 20:46
            I tak i nie. Po pierwsze kwestia tzw. wyrównania poziomu życia dzieci do rodzica nie jest w sądach (przynajmniej w moim okręgu) rozumiana w ten sposób, że z automatu to uzasadnia płacenie tyle by się kwoty wyrównywały po stronie ojca i matki z dzieckiem.
            Po drugie, gdyby chcieć nawet to osiągnąć, to ten ojciec od bezrobotnej matki, powienien przecież właśnie płacić więcej, gdyż rozwód w tym wypadku pogarasza sytuację dziecka dużo bardziej niż w sytuacji gdy matka jakąś pensję ma i to nie najniższą. Ale sądy wydają się tego nie uwzględniać. Tak jak tego, że kobieta, która pracuje już zwykle ma tak zorganizowane życie, że łączy tą pracę z dzieckiem, ta niepracująca, nagle zostawiona przez męża, tak nie ma, zatem na początku potrzebuje więcej środków, w tym też na opiekę by pracy szukać, nie zwalniać się tak często z powodu choroby dziecka itp. Ale to nie jest argument, który ma jakiekolwiek przebicie w sądzie. Bo koszty opieki to te matki zwykle mają takie same, tylko co najwyżej pracująca może już je w sądzie wykazać, a druga je dopiero wkalkulowuje w czas kiedy znajdzie pracę. Ale sąd tego nie uwzględnia, usłyszałam raz wręcz wprost, że jak sobie już pania znajdzie pracę i będzie płaciła za opiekunkę to może zażądać podwyższenia. Ok. tylko by znaleźć pracę ona już potzrebowała opiekunki, a uzyskanie podwyższenia to w naszych sądach kwestia roku, zatem z czego ma za tą opiekunkę płacić w międzyczasie?
    • princesswhitewolf Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 07.05.15, 21:15
      tam gdzie kobieta pracowała i mąż był zmuszony (nie wiem czy przez nią czy przez kwestie organizacyjne) do zajmowania się dużo dzieckiem i w zakresie takiej codzinnej opieki, a nie tylko zabawy, czyli też typu choroby, chodzenie na zajęcia dodatkowe itp - częściej walczył o opiekę nad dziećmi, względnie wyższe kontakty, płacił też wyższe alimenty

      ojcowie tam gdzie kobieta siedziała w domu, to nie przypominam sobie sprawy, by zależało mu na kontaktach z dzieckiem i jeśli już miał to minimalne


      pozwolisz ze pogrubie
      • najma78 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 08.05.15, 22:55
        A propos ponoszenia kosztow opieki nad dziecmi w trakcie szukania pracy to brzmi to nieco absurdalnie. Przeciez zeby aplikowac o prace nie trzeba wychodzic z domu, wychodzi sie na rozmowe a to nie zajmuje calego dnia, najwyzej pol ale zazwyczaj krocej i na ten czas mozna przeciez poprosic kogos z rodziny lub znajomych o opieke nad dzieckiem. Ilez mozna miec tych interviews? Nie dziwie sie wiec ze sady nie uwagledniaja kosztow opieki w przypadku rodzicq niepracujacego.
        Jesli chodzi o reszte kwestii w tej dyskusji to oczywistym jest ze kobietom niepracujacym jest duzo trudnien bo musza przemeblowac cale zycie osobiste co jest bardzo stresujace i nie majac wsparcia finasowego w postaci wynagrodzenia za prace ich stres sie tylko poglebia.
        Poza tym zazwyczaj mezowie domowych zon sa wcale lub w minimalnym stopniu zaangazowani w opieke nad dziecmi, sprawy organizacyjne z nimi zwiazane itp. dlatego schemat przedstawiony przez zole78 jest prawdziwy.
        Ograniczanie sie do bycia jedynie pania domu i matka w przypadku braku wlasnego solidnego zaplecza finansowego jest dosc ryzykowne.

      • edelstein Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 08.05.15, 23:02
        No pacz pani ,a ja znam mnostwo kobiet,które pracowala i pracuja,a ojcowie sie nie garneli i nie garna do zadnej z w/w rzeczy.Ba,w przypadkach nastapil absolutny brak kontaktu.I co teraz?
        • najma78 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 09.05.15, 07:05
          edelstein napisała:

          > No pacz pani ,a ja znam mnostwo kobiet,które pracowala i pracuja,a ojcowie sie
          > nie garneli i nie garna do zadnej z w/w rzeczy.Ba,w przypadkach nastapil absolu
          > tny brak kontaktu.I co teraz?

          A co chcialabys zeby teraz nastapilo? Oczywiscie ze jest wiele takich przypadkow ale mniej niz bylo ich kiedy nasze matki byly mlode, wychowywaly dzieci i pracowaly.
          • edelstein Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 09.05.15, 07:18
            Piep..nie,ze mezowie pracujacych matek po rozwodzie sa bardziej zainteresowani potomstwem,mozna sobie o kant tylka potluc.Zycie pokazuje,ze nie ma zadnej prawidlowosci w tym zakresie.
            • najma78 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 09.05.15, 07:33
              edelstein napisała:

              > Piep..nie,ze mezowie pracujacych matek po rozwodzie sa bardziej zainteresowani
              > potomstwem,mozna sobie o kant tylka potluc.Zycie pokazuje,ze nie ma zadnej praw
              > idlowosci w tym zakresie.

              Zbyt dlugie przesiadywanie u fryzjera czytajac kolorowe gazetki o modzie ogranicza w dosc mocnym stopniu pole widzenia swiata wokol.
              • edelstein Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 09.05.15, 07:54
                Jeszcze nie wytrzezwialas?
                Swoja droga Najlepsze Kontakty z ojcem maja dzieci dwoch niepracujacych matek.Reszta kontaktu niet lub slaby,a matki sie zarzynaja by dzieciakom zapewnic godne zycie.I mowimy tu o parudziesieciu przypadkach nie 5tongue_out bo tak sie sklada,ze mialam swego czasu spory kontakt z rozwodkamitongue_out
            • zolla78 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 09.05.15, 09:00
              Ja nie wiem czy w skali globalnej jest taka prawidłowość czy nie. Ja ją widzę w tym zakresie w jakim mam dostęp do tych spraw. I nie twierdzę, że tylko mężowie kobiet pracujących zajmują się dziećmi i są zainteresowani nimi po rozwodzie i że jest to w przypadku każdego rozwodu takiego małżeństwa. Pewnie, że są i tacy co rozwodząc się z żoną pracującą rozwodzą się i dziećmi i bywa odwrotnie.
              Ale od tego 2003 roku, jak już widziałam akta lub rozmawiałam ze stronami w sprawie gdzie ojciec żądął dużych kontaktów i poczuwał się finansowo, to historia w tle zawsze była taka, że bardzo dużo i w dużym zakresie zajmował się dzieckiem wcześniej i było to też związane z tym, że matka pracowała.
              • edelstein Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 09.05.15, 09:05
                No patrz,ja znam praktycznie wylacznie pracujace rozwodki,a kontaktu z dziecmi ni huhu.Nie wiem,moze sa takie rodziny gdzie ojciec sie zajmuje gdy matka jest w pracy.Wsrod moich znajomych oboje sa w pracy,ojciec wraca pozniej,dzieci w szkole,przedszkolu.
            • anorektycznazdzira Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 09:05
              Otóż nie można sobie potłuc o kant tyłka.
              Raczej trzeba przyjąć na klatę- nawet jak się nie podoba big_grin
              • edelstein Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 12:08
                Szczegolnie jak sie ma nijak do rzeczywistoscitongue_out
        • zolla78 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 09.05.15, 11:03
          Ja też znam takich sporo, ale jak pisałam, mówię o obserwowanych przeze mnie prawidłowościach, a nie poszczególnych syuacjach. Czyli inaczej rzecz ujmując, z oglądu tych sprawa z jakimi ja miałam kontakt, w tym też zawodowy, to procent zaangażowanych w kontakty i opiekę nad dzieckiem ojców po rozwodzie jest wyższy tam, gdzie matka pracowała i on musiał/chciał zajmować się dziećmi w dużym zakresie.
          Co nie znaczy, że nie miałam spraw, gdzie i nawet mimo wcześniejszego zajmowania się dziećmi, pan nie wypiął się na nie po rozwodzie i takich gdzie się nimi nie zajmował, bo matka nie pracowała, ale po rozwodzie chciał mieć te kontakty i interesował się dziećmi.
    • ichi51e Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 07.05.15, 21:31
      co tu rozkmniac?
      Najwieksze almienty dostaja bezrobotne zony miliorerow. Babki ktore sa z rodzin ktore i tak ledwo woazaly koniec z koncem a maz byl przkretasem robiacym w szarej strefie sa w czarnej dupie. Zadna tajemnica.
    • gazeta_mi_placi Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 08.05.15, 21:21
      Z tego co widzę pracujące zawodowo kobiety marzą o tym by te niepracujące dotknął rozwód i siedem różnych innych plag, by miały za swoje. Żenujące.
      • princesswhitewolf Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 08.05.15, 22:39
        to nie o to chodzi.

        chodzi o wklad w obrot ekonomii i nie pasozytowaniu
        • echtom Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 08.05.15, 22:49
          Ale jakie pasożytowanie? Przecież utrzymuje je własny mąż, któremu taki układ też odpowiada. A spostrzeżenie Gazety jest niestety trafne.
          • princesswhitewolf Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 08.05.15, 22:56
            ale jej maz nie placi podwojnych stawek podatkowych.

            Ja nie zazdroszcze tym kobietom. Na upartego moglabym nie pracowac bo moj maz zarabia wiecej niz przecietny czlowiek. Ja rowniez. Po prostu chodzi o wartosci. Jestem na wskros feministka. Nigdy w zyciu nie chcialabym byc uzalezniona finansowo* od faceta. Nie wazne jakiego. Uwazam, ze moim obowiazkiem jest wklad w ekonomie i spoleczenstwo w wiekszym zakresie niz tylko urodzenie dzieci. W moim domu od pokolen kobiety pracuja a w ostatnich 2 pokoleniach maja b dobre zawody i stanowiska. Idea kobiety pozostajacej w domu* to dla mnie sredniowieczne wstecznictwo jakie prowadzi do patriarchalizmu, bo w koncu najczesciej jest tak ze ten kto zarabia rowniez podejmuje ostateczne decyzje.


            *wylaczenie wszelakich osob chorych bo to inna sytuacja
            • princesswhitewolf Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 08.05.15, 22:58
              w malzenstwie gdzie tylko jedna strona pracuje nie ma mowy o partnerstwie. Jesli ktos twierdzi, ze tak jest to bzdura. Jak sie blizej przyjrzec to sprawy szybko wychodza na jaw. Zreszta to nie dotyczy tylko idei gdzie kobieta w domu a mezczyzna pracuje. Rowniez gdy kobieta pracuje a zdrowy byk w domu a dzieci w szkole czy przedszkolu gdzie powinny byc, jest rownie chora.
              • edelstein Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 08.05.15, 23:05
                Gadasz bzdety.Tak zes pracowala,ze matka zostala kolo 40 czy juz po.Dzieki wielkie za bycie matka-babcia w wyniku karierytongue_out
                • princesswhitewolf Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 08.05.15, 23:13
                  edelstein, wybacz ale glupoty gadasz nie znajac mnie zupelnie. To kiedy zostalam matka nie wynikalo bynajmniej z jakiejs obsesji kariery. Tu nie chodzi o to CO kto robi, ale ze cos robi zawodowo, placi podatki a nie korzysta z wszelakich swiadczen "na meza" a nie ma gromadki dzieci.

                  Nawet bardzo bardzo zamozne sensowne babki zajmuja sie praca chocby charytatywna. Czymkolwiek tresciwym poza pilowaniem do perfekcji pazurow. Kobiety niepracujace najczesciej sa infantylnymi dzidziami pindziami dla jakich w pewnym wieku co widac w serii "Real Housewives of Florida" itp z tej serii. Ta seria dotrze i do Polski.


                  Gwoli informacji: w zyciu bylam 3 razy w ciazy... Wiec kochana nie wypowiadaj sie o cudzym zyciu bo nie jestes jasnowidzem
                  • edelstein Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 09.05.15, 00:38
                    Wystarczy,ze czytam twoje brednie na temat pracy i feminizmu (absolutnie mi nie po drodze z tym nurtem).Placenie podatkow jako wyznacznik wartosci,no coz,jak ktos jest tak durny by oddawac panstwu danine z wlasnej nieprzymuszonej woli i bez zajakniecia...w moim slowniku egzystuje taki przypadek pod haslem idiota.
                    Zajmowanie sie praca charytatywna to dla mnie szczyt egzaltacji,wcale takich lasencji nie podziwiam.Te cale Gale,zaktóre mozna by bylo wykarmic mnostwo dzieci sluza wylacznie pokazaniu sie.Mozan blysnac klejnotami i kreacjami od Diora pod plaszczykiem pomocy ubogim.
                    • snakelilith Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 09.05.15, 21:12
                      edelstein napisała:

                      > Wystarczy,ze czytam twoje brednie na temat pracy i feminizmu (absolutnie mi nie
                      > po drodze z tym nurtem).

                      Ależ ona nie jest żadną feministką. Jest mizoginką, dla której wartość mają tylko cechy i zachowania uważane za męskie, bo za takie płaci się w naszym społeczeństwie pieniądze.


                      "Patriotism is the virtue of the vicious." - Oscar Wilde
                      • edelstein Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 09.05.15, 21:20
                        Trudno sie nie zgodzic.Ja jej wywodow czytac nie moge,Flaki mi sie na lewa strone wywracaja.
                        • mamusia1999 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 11.05.15, 10:51
                          Sie podpiszę. rzetelna a nie sztandarowa feministka ma w głębokim poważaniu WSZYSTKIE nakładane na nią przez społeczenstwo z racji płci obowiązki . także obowiązek bycia niezależna finansowo emancypantka. tudzież koniecznie również perfekcyjną matką o prezencji modelki. tu nawet Amal Clooney nie podskoczy, bo nie matkuje.

                          zwracam uwagę, że o niezależności finansowej to można mówić przy kapitale ok. 3mln ?, który zarabia na życie właściciela nawet w czasach depresji gosp.
                          wolny wybor: zależność od osoby deklarujacej miłość i oddanie, albo zależność od osoby deklarujacej że zakończy układ z tobą natychmiast, jak tylko przestaniesz z dowolnego powodu wypełniać w 120% swoje obowiązki.

                          ja tam sobie dziergam coś z nudów zawodowo, a zarobione pieniądze tez wydaje na ciekawsze życie. pensje małżonka traktuje jak w połowie swoją i zawsze w ww temacie dziwią mnie gadki o "własnych pieniadzach".





                          • gazeta_mi_placi Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 11.05.15, 10:54
                            3 mln to dużo, wystarczy jak moja znajoma mieć trzy mieszkania - w jednym mieszka, dwa może mieć na wynajem lub sprzedać.
                          • echtom Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 11.05.15, 11:13
                            > rzetelna a nie sztandarowa feministka ma w głębokim poważaniu WSZYSTKIE nakładane na nią przez społeczenstwo z racji płci obowiązki . także obowiązek bycia niezależna finansowo emancypantka. tudzież koniecznie również perfekcyjną matką o prezencji modelki.

                            W takim razie spełniam warunki Twojej definicji smile
              • gazeta_mi_placi Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 09.05.15, 09:54
                Mało to pracujących kobiet tłuczących jest przez mężów? Znam nawet przypadek gdy poniewierana była pracująca żona niepracującego trutnia.
            • echtom Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 08.05.15, 23:19
              > Jestem na wskros feministka.

              Zabawne jest, że ja w praktyce też, a ideologia feminizmu odstręcza mnie jak mało co na świecie.
              • princesswhitewolf Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 08.05.15, 23:21
                jak wielu Polakow gdzie ten termin jest niezrozumialy dla ludzi wychowanych w tradycji katolickiej gdzie mezczyzna to glowa rodziny ( chocby nietrzezwa glowa, ale glowa). Na zachodzie zaden szanujacy mezczyzna nie uwaza sie za nie-feministe. Inne rozumienie tego terminu.
                • echtom Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 08.05.15, 23:39
                  To do mnie? Nie jestem mężczyzną i nie widzę związku z moim postem.
                  • edelstein Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 09.05.15, 07:19
                    Ja tez nie,ale ona plynie.
                • lovestsebastian Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 11.05.15, 00:48
                  Ja mam mężczyznę z "zachodu" i tak się składa, że tradycjonalista. Bardzo chce żebym została w domu z dziecmi przynajmniej do trzeciego roku zycia. I zapewniam Cię jest bardzo szanowany, szczególnie w pracy.
              • gazeta_mi_placi Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 09.05.15, 09:52
                Feministki zdaje się walczą o wybór dla kobiet, a nie przymus pracy zawodowej. Kobieta która pogardza wyborem innej kobiety chyba nie jest "na wskroś" feministką.
            • agnieszka77_11 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 09.05.15, 10:20
              princesswhitewolf napisała:

              > Ja nie zazdroszcze tym kobietom. Na upartego moglabym nie pracowac bo moj maz z
              > arabia wiecej niz przecietny czlowiek. Ja rowniez.

              Mężowie niepracujących żon z reguły nie zarabiają dużo. Może jest kilka przypadków, gdy mąż zarabia 20 tysięcy. Reszta bardzo bardzo przeciętnie lun niewiele.

              > W moim
              > domu od pokolen kobiety pracuja a w ostatnich 2 pokoleniach maja b dobre zawod
              > y i stanowiska.

              Problem jest taki, że te kobiety niepracujące mówiąc o pracy bardzo często postrzegają ją w kategoriach pracy na kasie lub magazynie. Albo siedzenie w domu albo praca w Biedronce. Innej opcji nie widzą. Zapewne dla wielu siedzenie w domu jest ucieczką przed nudną pracą, bo innej alternatywy zawodowej niż kasa dla siebie nie widzą. Nie potrafią się realizować w pracy zawodowej, bo poszły nie tą ścieżką co może by chciały i za późno na zmianę decyzji??
              • gazeta_mi_placi Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 09.05.15, 10:21
                Bo więcej jest stanowisk typu kasjer w markecie niż praca biurowa w korporacji.
                • agnieszka77_11 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 09.05.15, 10:32
                  gazeta_mi_placi napisała:

                  > Bo więcej jest stanowisk typu kasjer w markecie niż praca biurowa w korporacji.

                  Ale jest jeszcze masa fajnych wąskich specjalizacji, gdzie można się realizować i zarabiać dobre pieniądze. Ciężko jednak myśleć o czymś lepszym, gdy w CV pojawia się pustka zbyt długim siedzeniem w domu. Ale to już problem tych kobiet. Przez 10 lat można na prawdę wiele osiągnąć w kwestii zawodowej, gdy się tylko chce.
                  • echtom Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 09.05.15, 10:35
                    > Ale jest jeszcze masa fajnych wąskich specjalizacji,

                    Słowo "masa" jakoś mi się kłóci z pojęciem "wąska specjalizacja". Ta druga z definicji jest dostępna nielicznym.
                  • edelstein Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 09.05.15, 10:36
                    A pracodawcy tak chetnie zatrudniania kobietytongue_out
                    • agnieszka77_11 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 09.05.15, 11:18
                      edelstein napisała:

                      > A pracodawcy tak chetnie zatrudniania kobietytongue_out

                      Zależy jacy pracodawcy. Pewną pozycję powinnaś sobie już wyrobić zanim urodzisz pierwsze dziecko i nie mówię koniecznie o stołku kierowniczym. Gdy tego nie zrobisz ciężko będzie zatrudnić Ciebie tylko dlatego, że jesteś kobietą. Ważne są przede wszystkim kwalifikacje.
                      • edelstein Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 09.05.15, 12:02
                        Czyli przesuwamy rodzenie dzieci na grubo po 30
                        .Nie czaisz,ze kopiesz kobietom dolki pod nogami Kobieta powinna to,tamto siamto.Facet ma cale zycie na robienie kariery,a rozmnazaj sie moze i do 60.Zegar mu nie tyka.
                        • agnieszka77_11 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 09.05.15, 20:48
                          edelstein napisała:

                          > Czyli przesuwamy rodzenie dzieci na grubo po 30

                          No bez przesady. Jak zaczynasz pracować jeszcze na studiach to w wieku 26-28 lat masz szansę na pewną pozycję.
                          • agnieszka77_11 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 09.05.15, 20:51
                            Oczywiście trzeba też założyć, że znasz solidnie język angielski. Ale na to nie ma wpływu wiek.
                          • edelstein Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 09.05.15, 20:53
                            Szczegolnie gdy wykonywany zawod wymaga ukonczenia studiow.
                            • agnieszka77_11 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 09.05.15, 20:54
                              edelstein napisała:

                              > Szczegolnie gdy wykonywany zawod wymaga ukonczenia studiow.

                              Np jaki zawód? Co pozbawia Cię możliwości zdobywania doświadczenia już na studiach?
                              • agnieszka77_11 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 09.05.15, 20:57
                                Faktycznie jak ktoś zaczyna pierwszą poważną pracę w wieku 25 lat to może się nie wyrobić przed 30, aby zdobyć coś solidnego. Oraz gdy zasiedzi się w jednej firmie, która niewiele mu daje pod względem rozwojowym (np praca w sklepie). Gdy jest się młodym (studentem) jest wtedy największa możliwość, aby pracować nawet wyłącznie dla zdobywania doświadczenia.
                                • anorektycznazdzira Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 09:15
                                  Że tam "zaczyna"- zaczyna myśleć co by robić, chyba big_grin
                                  Widuję takie panienki na co dzień (w drzwiach mojego biura z CV w garści). Wydaje im się, że jak Skończyły Studia, to teraz powinny dostać Dobrą Pracę.
                                  A w CV nie ma N.I.C.: totalne zero doswiadczenia w czymkolwiek, z biedrą i myciem okien, żadnego kursu, uprawnień, szkoleń specjalizacyjnych, jezyki na poziomi studium językowego rodzimej uczelni. Paniunia ma 25 lat i pewnie foch na rynek pracy, bo chciałaby dzidziusia i kiedy ona go ma urodzić?
                                  • agnieszka77_11 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 11:31
                                    anorektycznazdzira napisała:

                                    > Widuję takie panienki na co dzień (w drzwiach mojego biura z CV w garści). Wyda
                                    > je im się, że jak Skończyły Studia, to teraz powinny dostać Dobrą Pracę.

                                    Same skończone studia to trochę za mało w dzisiejszych czasach. Zwłaszcza, gdy znajomość języków obcych jest na poziomie miernym, a w CV brak konkretnych kwalifikacji zawodowych niezbędnych na dane stanowisko.
                                • gazeta_mi_placi Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 09:57
                                  A co to jest według Ciebie poważna praca? Czy według Ciebie może to być sprzedawca, woźna, opiekunka do dziecka? A jeśli nie to dlaczego i od jakiego pułapu zarobku/stanowisk zaczyna się dla Ciebie poważna praca?
                              • edelstein Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 12:10
                                Zdecyduj sie,praca u rozwija nie kariery,czy zwyklym staz.
                                • agnieszka77_11 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 12:26
                                  edelstein napisała:

                                  > Zdecyduj sie,praca u rozwija nie kariery,czy zwyklym staz.

                                  Chociażby praktyki, które otwierają Tobie drzwi do dużych firm.
                                  • gazeta_mi_placi Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 12:26
                                    A jak nie przyjmą mnie na praktyki?
                                    • agnieszka77_11 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 12:28
                                      gazeta_mi_placi napisała:

                                      > A jak nie przyjmą mnie na praktyki?

                                      Ciebie by pewnie już nie przyjęli. Praktyki są dla studentów.
                                      • gazeta_mi_placi Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 12:29
                                        Zatem jaka rada w tej sytuacji?
                                        • agnieszka77_11 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 12:36
                                          gazeta_mi_placi napisała:

                                          > Zatem jaka rada w tej sytuacji?

                                          Jak znaleźć dobrą pracę w wieku lat 40? Jak masz bogate CV + biegle znasz angielski to chyba nie powinieneś się pytać.
                                  • echtom Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 14:45
                                    > Chociażby praktyki, które otwierają Tobie drzwi do dużych firm.

                                    Agnieszka, zejdź na ziemię, bo piszesz jak infantylna 20-latka. Naprawdę nie rozumiesz najprostszych rzeczy? 1. Nie każdy ma IQ 140+ lub przynajmniej 120+, więc nie skończy dobrych studiów i nie pójdzie do prestiżowej i świetnie płatnej pracy. 2. KTOŚ MUSI PRACOWAĆ FIZYCZNIE, więc nie ma opcji, by 100 % populacji skończyło studia i znalazło jakąś "fajną wąską specjalizację". Tzn. teoretycznie jakieś studia skończyć mogą, ale najlepszą pracę i tak dostaną nieliczni.
                                    • agnieszka77_11 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 14:57
                                      echtom napisała:

                                      > Nie każdy ma IQ 140+ lub przynajmniej 120+, więc nie skończy dobrych studiów i nie pójdzie do prestiżowej i świetnie płatnej

                                      To jest takie Twoje usprawiedliwianie się dlaczego nie chcesz pracować?
                                      • echtom Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 14:59
                                        A skąd Ci przyszło do głowy, że ja nie pracuję?
                                        • gazeta_mi_placi Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 15:48
                                          Ale pracujesz "niepoważnie" według Agnieszki smile
                                    • gazeta_mi_placi Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 15:47
                                      Dodam jeszcze, że pokolenie dzisiejszych 30-40 latków to pokolenie wyżu, na studia na jeden kierunek było 10 chętnych więc wygrywali wybitni, najzdolniejsi z najzdolniejszych, cała reszta - inteligentna nawet i ogólnie z dobrymi wynikami odpadała. Przez pewien czas chodziłam so dość dobrego jak na okolicę liceum, na UJ rocznie dostawało się z tego liceum około 5 osób. A nie było to złe liceum, na jedno miejsce było 3 chętnych, część odpadała już na etapie egzaminów wstępnych. To były inne czasy, teraz na studia dostaje się niemal każdy, może za wyjątkiem kierunków typu prawo na UJ czy medycyna. Dlatego sporo osób, wcale niekoniecznie głupich z tych roczników nie ma studiów.
                      • gazeta_mi_placi Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 09.05.15, 12:58
                        Jaką pozycję ma sobie wyrobić kobieta pracująca na kasie w sklepie albo fryzjerka, przeciętna fryzjerka, dobra, ale nie wybitna? Albo woźna?
                        • edelstein Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 09.05.15, 13:48
                          Gazeta juz nawet pomijajac ten aspekt,sa zawody gdzie urodzenie dziecka powoduje degradacje,bo juz nie jest sie dostepnym 24na dobe,7dni w tygodniu,bo wszelkie delegacje trzeba Planowac z wyprzedzeniem,bo nie mozna nagle pojsc na zwolnienie.Problem w tym,ze niektore niunie oczekuja,ze kobieta bedzie jednoczesnie bizneswoman z ugruntowana pozycja zawodowa,matka i to jeszcze mloda matka,taka co urodzila do 30.
                          Wielkie zdziwienie starej pierwiastki,ze kobiety nie maja ugruntowanej pozycji,jakby urodzila do 30 to ciekawe jak rozwinelaby sie jej kariera.Nie dosc,ze urodzi w wieku babcinym to jeszcze potem upycha dziecko po paru miesiacch w placowce i u nian.Faktycznie jest sie czym chwalic.
                          • gazeta_mi_placi Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 10:02
                            Ja znam taką co urodziła dzieci młodo, do pracy szybko wróciła i nadal pracuje w sklepie. Nie wiem skąd zdziwienie, że jest wiele osób, nawet pracowitych (leniwy nie pójdzie do żadnej pracy, a już na pewno cięższej fizycznie) które po prostu nie mają wielkich szans na złapanie mitycznej pracy w korporacji czy "wąskiej" specjalizacji. I takim osobom też się należy szacunek, nie kradną, nie oszukują, nie żyją z zasiłków tylko normalnie i uczciwie pracują, a ktoś Paniusiom z korporacji też musi skasować towary, wyłożyć je na półki, posprzątać ich dom lub miejsce pracy lub popilnować dziecka. I nie w każdym zawodzie można zrobić karierę.
                            • agnieszka77_11 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 11:32
                              gazeta_mi_placi napisała:

                              > Ja znam taką co urodziła dzieci młodo, do pracy szybko wróciła i nadal pracuje
                              > w sklepie. Nie wiem skąd zdziwienie, że jest wiele osób, nawet pracowitych (len
                              > iwy nie pójdzie do żadnej pracy, a już na pewno cięższej fizycznie) które po pr
                              > ostu nie mają wielkich szans na złapanie mitycznej pracy w korporacji czy "wąsk
                              > iej" specjalizacji.

                              Należy się, ale przecież o takiej pracy emama nie marzy.
                              • gazeta_mi_placi Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 12:30
                                Marzyć można o wszystkim, ale dorośli ludzie wiedzą czym jest real.
                          • pade Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 10:39
                            Podpisuję się pod Edel.
                  • gazeta_mi_placi Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 09.05.15, 12:23
                    No właśnie, żadna masa, masa jest zajęć prostych, czasem cięższych fizycznie, ale nie wymagających kwalifikacji lub większych kwalifikacji. Wąskie specjalizacje istnieją, ale nie jest to większość. Większość moich znajomych płci żeńskiej, obecnie w wieku 30-40 lat mających przerwę w pracy co najwyżej tylko na okres urodzenia dziecka (więc krótko) nadal pracuje w sklepach spożywczych i typu market na tych samych stanowiskach. Jedna w biurze, ale też bez większych kokosów, zresztą mała firma rodzinna, ona akurat jest pracownikiem spoza rodziny więc wiadomo wisienki z tego tortu nie zgarnie. Dobre posady tam mają dzieci (dorosłe) właściciela.Na jakim świecie Wy żyjecie? A może to ze mną coś nie tak?
                    • jagienka75 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 09.05.15, 15:40
                      gazeta_mi_placi napisała:

                      .Na jakim świecie Wy żyjecie? A może to ze mną coś nie tak?



                      panie są oderwane od rzeczywistości , bo w świecie realnym ludzie na ogół biorą to, co jest, jeśli chcą pracować.
                      a ja to niby gdzie będę pracować, jak nie w sklepie/markecie? będę i już, bo druga wypłata zawsze się jednak przyda przy dwójce dorastających dzieci.
                    • agnieszka77_11 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 09.05.15, 21:03
                      gazeta_mi_placi napisała:

                      > Większość moich znajomych płci żeńskiej
                      > , obecnie w wieku 30-40 lat mających przerwę w pracy co najwyżej tylko na okres
                      > urodzenia dziecka (więc krótko) nadal pracuje w sklepach spożywczych i typu ma
                      > rket na tych samych stanowiskach. Jedna w biurze, ale też bez większych kokosów
                      > , zresztą mała firma rodzinna, ona akurat jest pracownikiem spoza rodziny więc
                      > wiadomo wisienki z tego tortu nie zgarnie.

                      Zapewne mieszkasz w mniejszym mieście, gdzie nie ma korporacji. W wielkich miastach z dobrą pracą pod tym względem jest lepiej. Żadna osoba z mojego LO, z moich studiów nie pracuje w sklepie.
                      • jagienka75 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 09.05.15, 21:07
                        > Zapewne mieszkasz w mniejszym mieście, gdzie nie ma korporacji. W wielkich mias
                        > tach z dobrą pracą pod tym względem jest lepiej. Żadna osoba z mojego LO, z moi
                        > ch studiów nie pracuje w sklepie.


                        jeśli się nie mylę, gazeta pochodzi z Krakowa, więc to nie takie małe miasto.
                        co do reszty, przed laty znałam dziewczynę z tytułem mgr, która pracowała w hipermarkecie na kasie. miasto wojewódzkie.
                        znam osobiście młodą kobietę z wyższym wykształceniem, która pracowała na kasie w Biedrze.
                        dziś pracuje w banku, ale sama przyznała, że to dzięki znajomościom.
                        • agnieszka77_11 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 09.05.15, 21:13
                          jagienka75 napisała:

                          > znam osobiście młodą kobietę z wyższym wykształceniem, która pracowała na kasie
                          > w Biedrze.
                          > dziś pracuje w banku, ale sama przyznała, że to dzięki znajomościom.

                          To, że młodzi ludzie pracują w sklepach nie jest niczym złym. Ja np pracowałam na studiach za niewielkie pieniądze, na śmieciowych umowach. Zdobywałam jednak doświadczenie i to było dla mnie najważniejsze, ponieważ asystowałam przy fajnych rzeczach/projektach. Nie byłam zielona idąc do pracy po obronie mgr. Wtedy też mogłam myśleć o bardziej poważnej pracy niż tylko o pracy w której się czegoś nauczę. I nie miałam znajomości. Ale w większym mieście o prace też jest łatwiej.
                          • gazeta_mi_placi Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 10:33
                            A jeżeli ludzie w dojrzałym wieku pracują to jest źle? Wychodzi z Was szacunek do osób pracujących w takich zawodach. W mojej Biedronce pół na pół to osoby młode i takie około 40 lat. Nikt nie jest lepszy ani gorszy od nikogo bo wszyscy dobrze się wywiązują ze swoich obowiązków. Gdyby byli leniami (młodzi, jak i starzy) to by co najwyżej stali pod Biedronką. A Ty wcale nie jesteś od nich lepsza. Tak samo jak oni pracujesz, masz rodzinę, nie kradniesz. Podaj jeden element dzięki któremu jesteś lepsza od tych ludzi to podyskutujemy.
                        • gazeta_mi_placi Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 10:11
                          Ale pisałam o osobach także z innego miasta, mniejszego gdzie mam część rodziny i znajomych, zresztą nie ma to większego znaczenia bo i tak co najmniej połowa pracuje w Krakowie, a niezależnie od wszystkiego nie mogą wszyscy masowo przeprowadzić się do miast typu Kraków czy Warszawa. Jakieś dziwaczne myślenie, tak, przeprowadźmy się wszyscy ze średnich i małych miast (plus wsie) do Krakowa, Warszawy i innych miast wojewódzkich, a wszystkie problemy z pracą znikną. W małych miastach też ktoś musi pracować i żyć. Jedna moja znajoma pracuje w budżetówce (w Krakowie), pracowała od 19 roku życia, żaden leń, nawet nie imprezowiczka. Przez lata mieszkała z konkubentem, po tym jak się rozstali musiała wrócić do matki, bo nie stać jej (mimo pełnoetatowej pracy) na samodzielny wynajem. Nie ma dzieci. Takich osób jest wiele. Ma około 33 lat. Nie przepiła, nie przebalowała młodości, Po prostu nie ma odpowiednich znajomości, nie jest super przebojowa ani (zapewne) o zgrozo wybitna czy szczególnie utalentowana, takie osoby też istnieją i jest ich wiele. Według niektórych Paniuś jak ktoś ma nisko płatną pracę to znaczy że jest leniem albo zaczął pracę grubo po 20-tce albo młodość przebalował więc "ma za swoje".
                  • jagienka75 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 09.05.15, 15:37
                    Ciężko jednak myśleć o czymś lepszym, gdy w CV poj
                    > awia się pustka zbyt długim siedzeniem w domu.
                    do browaru

                    znajoma "siedziała" 15 lat w domu i dziś pracuje. można? można.
                    ja sama mieszkam w małym miasteczku, gdzie do pracy nie zaczepisz się nigdzie indziej, niż do sklepu/marketu, bo tutaj korporacji niet.
                    no, jest jeszcze sklep meblowy połączony z produkcją, gdzie pracujesz po 10 godzin dziennie przez 5 dni w tyg i ludzie pracują.
                    ale to forum ematka. nie wyobrażam sobie, żeby któraś poszła do takiej roboty, bo w wyżej wymienionych miejscach trzeba ciężko pracować i nie ma tu czasu na opieprzanie się.
                    • triss_merigold6 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 09.05.15, 15:47
                      I nie ma tam szkoły, przedszkola, przychodni, urzędu gminy z przybudówkami, oddziału ARiMR czy ANR, informacji turystycznej, nadleśnictwa?
                      • jagienka75 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 09.05.15, 15:56
                        no ale co sugerujesz, że wszyscy powinni pracować np w urzędzie? stanowiska w takich przybytkach są najczęściej poobsadzane przez rodzinę i znajomych.
                        a kto będzie w sklepach pracował, jak wszyscy będą chcieli DO URZĘDU?
                        kto będzie pracował w browarach, na produkcji, w pubach, w barach i pizzeriach?
                        • triss_merigold6 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 09.05.15, 15:59
                          Nie, tego nie sugeruję. Po prostu dziwi mnie, że wskazujesz jako miejsce pracy w małej miejscowości wyłącznie sklep i produkcję. Rozumiem, że to jedyne miejsca dostępne dla Ciebie, ale nie jedyne w ogóle w tym miasteczku.
                          • jagienka75 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 09.05.15, 16:07
                            Rozumiem, że to jedyne miejsc
                            > a dostępne dla Ciebie, ale nie jedyne w ogóle w tym miasteczku.



                            ale widzisz coś w tym złego? dlaczego bym nie miała tam pracować?
                            znajomi pracują, koleżanka niedawno załapała się do jednego z marketów. pracuje tam i żyje.
                            jak się chce pracować, to się pracuje tam, gdzie jest praca a nie noskiem kręci.
                          • echtom Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 09.05.15, 16:12
                            Triss, też znam trochę realia życia w małej miejscowości i to, co pisze Jagienka, ma sens. Ja miałam inną sytuację, bo przyjechałam tam z miasta jako wąska specjalistka tongue_out
                        • gazeta_mi_placi Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 10:15
                          Triss ma pracę za nasze po rodzinnych koneksjach i znajomościach, nie zna problemów ludzi z rodzin mniej uprzywilejowanych niż jej. Nie mniej jednak trzeba przyznać, że jest pracowita, na E-mamie intensywnie udzielając się w różnych wątkach siedzi twardo od 9.00-18.00, od poniedziałku do piątku, w weekend też, ale to już ma wolne więc nie moja rzecz. I my jej sponsorujemy z naszych własnych pieniędzy (budżetówka) przesiadywanie w pracy na forum E-mama. Zatem przynajmniej by się nie odzywała w wątkach o pracy innych, mniej uprzywilejowanych od niej osób.
                    • echtom Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 09.05.15, 21:30
                      Jedna z moich sąsiadek po 20 latach "siedzenia" w domu została opiekunką do dzieci, druga podjęła pracę w firmie brata. Nie, nie rozwiodły się smile tylko zrobiły swoje w domu i miały czas na pracę. Inna znajoma znalazła pracę w cukierni, a jeszcze inna po odchowaniu dzieci zrobiła studia pedagogiczne i zaczęła pracować w szkole. Mnóstwo 40-latek uzupełnia po długiej przerwie wykształcenie, by utrzymać się w pracy, awansować lub znaleźć nową. Kobiety mają naprawdę niesamowite zdolności adaptacyjne i świetnie potrafią się odnaleźć w nowej sytuacji życiowej. Autorka wątku może tego nie widzieć, bo spotyka je w najbardziej krytycznym momencie, zanim zdążą się ogarnąć. Dla równowagi - tak, zdarzają się zupełnie bierne, które zostają same w wieku 40+ i do końca życia nie kiwną palcem, by poprawić swoją sytuację, ale to siedzi w głowie, bo one wyszły za mąż po to, by nie musieć pracować.
                      • larrisa Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 09.05.15, 23:41
                        Kobiety to przede wszystkim mają skłonność do poświęceń, bo tak się przyjęło uważać te za godne podziwu, które rezygnują z siebie na rzecz rodziny. Piszesz "zrobiły swoje w domu" jakby dom należał wyłącznie do obowiązków kobiet, panowie jakoś się z robienia swojego w domu potrafią wymiksować, bez większych strat.Za to panie po 20 latach siedzenia w domu będą miały groszowe emerytury, znacznie niższe zarobki i trudności ze znalezieniem ambitniejszej pracy.
                        • echtom Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 08:14
                          > trudności ze znalezieniem ambitniejszej pracy.

                          Panie w większości po zawodówkach, przed założeniem rodziny pracowały przez rok czy dwa w równie mało ambitnych zawodach.
                        • anorektycznazdzira Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 09:21
                          No więc właśnie.
                          A uporczywe zaklinanie, że tak-jest-dobrze-tak-jest-świetnie ugruntowują ten stan.
                          Tzw "wybór" tylko w pewnym % jest wyborem, a w pozostałej części jest funkcją tego, co zostało wmontowane w światopogląd tej kobiety i tego jej męża- który ma zwykle niebagatelny wkład w "decyzję" lwiej części pań rezygnujących z pracy na rzecz prowadzenia panu domku.
                          • echtom Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 10:22
                            > i tego jej męża- który ma zwykle niebagatelny wkład w "decyzję" lwiej części pań rezygnujących z pracy na rzecz prowadzenia panu domku.

                            To prawda, że sporo kobiet zostaje w domu pod naciskiem męża, ale te o prawidłowej osobowości nie dają się stłamsić i po odchowaniu dzieci i tak robią swoje. Jeden z bardziej spektakularnych przykładów to żona mojego kuzyna. On po zawodówce, poznał ją, kiedy już pracował i dobrze zarabiał, a ona jeszcze była w liceum. Nie pozwolił jej nawet skończyć szkoły, żeby nie była "mądrzejsza od niego". Tak się złożyło, że po latach wylądowali w tej samej firmie - on jako magazynier, ona jako tłumacz asystent.
                            • zolla78 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 15:22
                              Z jednej strony zarzucasz, że zbyt czarno-biało patrzą na kwestię pracy kobiet, te które uważają, że brak pracy zawsze jest ryzykowny, a z drugiej robisz trochę to samo, twierdząc, że jest to kwestia osobowości/mentalności i jak ktoś ma osobowość ofiary to ma, a jak ktoś ma prawidłową osobowość to się nie da stłamsić i sobie poradzi nawet jak wybiera bycie panią domu, jak ta twoja kuzynka.
                              A moim zdaniem i jedna i druga kwestia jest szara i bradziej problemtyczna.
                              Nie czuję się na siłach i upoważniona oceniać czy kobieta, która ma dużo pracującego męża niechętnie gotowego do jej ograniczenia by więcej być z dziećmi i jest to element poważnych napięć bo jest argument, że przecież on ich utrzymuje, ale ogólnie poza tym mąż ok, nie decyduje się na pracę, bo ty by oznaczało, że dzieci rodziców widzą po 18.00 na dwie godziny i pewnie rozpad rodziny - to prawidłowa osobowość czy ktoś stłamszony czy tylko ktoś kto przegapił pewien moment, w relacjach z mężem czy ktoś po prostu żyje w takim a nie innym świecie, gdzie godzenie pracy i opieki nad dzieckiem łatwe nie jest i stanowi dla większośc wybór albo do 10 godzin placówek albo siedzenie w domu.
                              I tak wiem, że można mieć własną działalność, pracować na pół etatu itp. - ale sorry, rzeczywiśtość jest taka, że większość osób ma etat albo i więcej plus dojazdy.
                              I dlatego uważam, że trzeba zmienić reguły gry, ale żeby to zrobić, trzeba wygrać w obecnej męskiej grze. Im więcej kobiet będzie pracować, tym więcej będzie ich na wyższych stanowiskach i może w którymś momencie będą miały możliwość zapoczątkowania zmian.
                              • echtom Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 15:40
                                > I dlatego uważam, że trzeba zmienić reguły gry, ale żeby to zrobić, trzeba wygrać w obecnej męskiej grze.

                                Jakie kary w kodeksie proponujesz dla mężczyzn, którzy nie będą chcieli gotować i zmieniać dzieciom pieluch?
                                • gazeta_mi_placi Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 15:48
                                  Przymusowe praktyki w żłobku.
                                • anorektycznazdzira Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 15:49
                                  Ja uważam, że nie chodzi o kodeks, tylko o mentalność.
                                  Tzw. prawidłowa osobowość, która może kobiecie właściwie w każdej sytuacji (pracuje czy nie, nieważne) zapewnić realne bezpieczeństwo przed przemocą psychiczną, ekonomiczną, fizyczną czy przed wszelkimi przejawami dyskryminacji- ta właśnie osobowość jest także produktem tego, jak na kobiety oddziałuje społeczeństwo. Oczekiwanie, że to kobieta "się poświęci" w razie czego, jest nadal bardzo powszechne. Układ "żona pracuje, mąż dzieci bawi" nadal jest sensacją towarzyską i powodem do przewracania oczami i podśmichujków ze strony znajomych obu płci.
                                  Ciągle jest tak, że "siedzenia w domu" nie ma potrzeby bronić i adaptować do kobiecych opcji życiowych, bo to tam po prostu jest. Właściwie nie jako opcja, ale jako dość powszechne oczekiwanie w stosunku do kobiet. Albo jeszcze lepsze: nawet niech już sobie pójdzie do tej pracy, dopóki dom jest ogarnięty i dzieci nie za bardzo na męża głowie.
                                  I właśnie w tym kontekście mówienie głośno i wyraźnie, jakie to rozwiązanie ma minusy dla kobiet jest potrzebne.
                                  • agnieszka77_11 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 15:58
                                    anorektycznazdzira napisała:

                                    > Układ "żona pracuje, mąż dzieci bawi" nadal jest sensacją towarzyską i powodem do przewracania oczami i podśmichujków ze strony znajomych obu płci.
                                    Co widać chociażby na tym forum. Kobieta niepracująca to kobieta "poświęcająca się" rodzinie, ale mąż siedzący z dziećmi to już leń. Gdzie to równouprawnienie o które walczą panie?
                                    • echtom Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 16:22
                                      > Gdzie to równouprawnienie o które walczą panie?

                                      Nie ma równouprawnienia - kobieta zachodzi w ciążę, rodzi i karmi. Reszta to pochodne tej podstawowej różnicy.
                                  • echtom Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 16:59
                                    > ta właśnie osobowość jest także produktem tego, jak na kobiety oddziałuje społeczeństwo.

                                    Różnie bywa z tym oddziaływaniem. W starszych pokoleniach rodziny mojego męża panował układ, który nazywam "wynaturzonym patriarchatem", tzn. kobieta musiała zajmować się domem, dziećmi i mężem, a mężczyzna nawet nie musiał zarabiać na rodzinę, wystarczało, że jest. Moje szwagierki, wychowane na takim wzorcu, konsekwentnie go przełamały i wszystkie mają pracowitych, odpowiedzialnych mężów angażujących się w dom i dzieci.
                                    • zolla78 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 17:22
                                      To super dla nich, ale to nie znaczy, że takiego oddziaływania nie ma. Pojedyncze przykłady znajdziesz na każdą sytuację, ale to nie znaczy, że to jest reguła.
                                • wyyznawczyyniwielkiegoczerwia Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 15:58
                                  A po co kodeks? Raczej umocnienie poczucia kobiecej wartości, żeby żadna nie chciała rozmnożyć się z panem niechcącym zmieniać pieluch. To co dla mnie jest oczywiste, mam nadzieję, że stanie się również dla większości kobiet i nie będą wiązać się z odpadami.
                                • zolla78 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 17:11
                                  Ale to ma być dyskusja czy udowadnianie Twojej racji absurdalnymi argumentami.

                                  A jeżeli chcesz wiedzieć serio, to mówiąc o zmianie reguł gry, mam nadzieję, że jak więcej kobiet będzie u włądzy to wprowadzą zmiany, Ja np. proponowałabym w pierwsze kolejności regulację bardziej precyzującą metodykę naliczania alimetów, mniej dowoloności sądów w tym zakresie i ktoś kto nie płaci alimentów ma przed sobą następującą procedurę:
                                  - egzekucja - jeżeli nieskuetczna, bo twierdzi, że nie ma pracy lub nie zarabia tyle, to pracę (trudną i mało fajną) daje państwo i płaci potrącając alimenty (w sumie powinno to wyjść taniej niż dać zasiłki - raz, ze facet coś pożytecznego jednak robi za co warto zapłacić, dwa istenieje duże prawdopodobieństwo, ze okaże się wtedy, że jednak zarabia
                                  - nie podejmuje pracy - to w zasadzie już obecnie jest karane odpowiednio, ale przepisy są martwe
                                  - poza sytuacjami gdzie istnieje ewidentne przeciwskazanie dla dobra dzieci by miały kontakty z ojcem, to wprowadziłabym zasadę automatu - tj. tam gdzie rodzice się nie dogadują, wychodzi się od jakiegoś minimum kontaktów, które ojciec musi wykonać i pewnego standardu gdy rodzice się o to kłócą. Jak nie wykonuje minimum, to z uatomatu oznacza to procentowo wyższe alimenty

                                  - oczywiście dłuższy zarezerwowany tacierzyński dla mężczyzn, a nawet jak nie chce, to skrócone godziny pracy
                                  - podział składki emeretylanej gdy matka nie pracuje,
                                  - rozwiązanie, że w sytuacji braku pracy po stronie żony/męża, dochody drugiego, chociaż takie jak deklaruje do US, wpływają po połowie na konto jej i jego - co potem z tym zrobią ich problem (też w zasadzie już jest to przepisach, ale przepis prawie martyw bo wymaga wniosku kobiety i dotyczy tylko umowy o pracę, gdyby zaś odwrócić kolejność czynności, to myślę, że zmieniłoby wiele w podejściu do pieniędzy w rodzinach),

                                  A odnośnie mężczyzn niechcących zmieniać pieluch - cóż odpowiednie kampanie przekonują ludzi do różnych rzeczy, nie trzeba tu kar. Chociaż przydałyby się jakieś wytyczne ze strony Sądu Najwyższego by w bardziej właściwy sposób oceniać zaniedbywanie tego typu obowiązków.

                                  I ogólnie skróciłabym godziny pracy tak do 35 tygodniowo.
                                  • echtom Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 17:20
                                    Zgadzam się z egzekucją alimentów i podziałem składki, do innych postulatów mam zastrzeżenia.
                        • agnieszka77_11 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 11:55
                          larrisa napisała:

                          > Za to panie po 20 latach siedzenia w domu będą miały groszowe emerytury, znacznie
                          > niższe zarobki i trudności ze znalezieniem ambitniejszej pracy.

                          Będą ciągnęły od swoich dzieci bo przecież one im się tak "poświęciły".
                          • gazeta_mi_placi Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 12:02
                            U mnie w rodzinie dorosłe dzieci pomagają rodzicom, rodzice uczciwie przepracowali całe życie, ale emerytury są jakie są. Życie nie jest sprawiedliwe ani przewidywalne.
                          • echtom Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 12:07
                            Pokolenie, które po 40+ latach pracy dostanie 900 zł emerytury, też będzie ciągnąć.
                            • gazeta_mi_placi Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 12:14
                              Znam emerytkę która pracowała całe życie, bez żadnych przerw bo nie ma dzieci, emerytura to 1500 zł.
                            • agnieszka77_11 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 12:27
                              echtom napisała:

                              > Pokolenie, które po 40+ latach pracy dostanie 900 zł emerytury, też będzie ciąg
                              > nąć.

                              Ja emeryturę nie liczę. Staram się jakoś zabezpieczyć na stare lata.
                              • gazeta_mi_placi Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 12:28
                                W jaki sposób? Konkretne przykłady.
                                • agnieszka77_11 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 12:33
                                  gazeta_mi_placi napisała:

                                  > W jaki sposób? Konkretne przykłady.

                                  W najróżniejszy. Przy dwóch pensjach mam większe możliwości niż gdyby pracował tylko mój mąż. Od dzieci pieniędzy brać nie zamierzam, bo wiem, że im też nie będzie łatwo.
                                  • gazeta_mi_placi Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 12:34
                                    Podaj konkretny przykład dla nie-studenta aby "wielkie firmy otworzyły przed nim drzwi"? Co ma zrobić?
                                    • agnieszka77_11 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 12:38
                                      gazeta_mi_placi napisała:

                                      > Podaj konkretny przykład dla nie-studenta aby "wielkie firmy otworzyły przed ni
                                      > m drzwi"? Co ma zrobić?

                                      W wieku 40 lat zbierasz efekty tego co robiłeś przez ostatnie 20 lat w kwestii zawodowej.
                                      • agnieszka77_11 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 12:52
                                        Gdybym teraz, w wieku prawie 40 lat, zamarzyła sobie być lekarzem to nie osiągnęłabym już raczej spektakularnego sukcesu w tym zawodzie. Zanim zdobyłabym odpowiednie kwalifikacje miałabym prawie 50 lat, podczas gdy 40 letni lekarze (gdy są dobrzy i się rozwijają) są u szczytu.
                                        • gazeta_mi_placi Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 12:57
                                          Gdybyś w wieku 18 lat zachciałabyś lekarzem to też byś nie została bo do tego trzeba ponadprzeciętnej inteligencji, której nie posiadasz, a dodatkowo mile widziane przez komisję, jeśli tatuś, mamusia lub wujek też lekarz wink
                                          • agnieszka77_11 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 13:02
                                            gazeta_mi_placi napisała:

                                            > Gdybyś w wieku 18 lat zachciałabyś lekarzem to też byś nie została bo do tego t
                                            > rzeba ponadprzeciętnej inteligencji, której nie posiadasz, a dodatkowo mile wid
                                            > ziane przez komisję, jeśli tatuś, mamusia lub wujek też lekarz wink

                                            Pozwól, że o moim ilorazie inteligencji będą się wypowiadali moi współpracownicy, a nie Ty. Bo ani nie chodziliśmy razem na studia, ani razem nie pracujemy wink
                                            • gazeta_mi_placi Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 13:09
                                              Z Twoich postów wyziera obraz osoby dość mało inteligentnej, oczywiście możesz to robić dla kamuflażu.
                                              • agnieszka77_11 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 13:14
                                                gazeta_mi_placi napisała:

                                                > Z Twoich postów wyziera obraz osoby dość mało inteligentnej, oczywiście możesz
                                                > to robić dla kamuflażu.

                                                Masz prawo do takich osądów.

                                                Z ciekawości. Jakimi cechami (w realnym życiu) wobec Ciebie charakteryzuje się osoba inteligenta?
                                                • gazeta_mi_placi Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 13:26
                                                  Na przykład nie widzi świata czarno-biało. Nie jest ograniczona w swoich poglądach, ma szerokie horyzonty. Wie, że cały świat to nie tylko jej życie i jej "zagroda" choćby najwspanialsza. I że życie bywa nieprzewidywalne niezależne od naszych chęci i planów.
                                                  • agnieszka77_11 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 13:44
                                                    gazeta_mi_placi napisała:

                                                    > Na przykład nie widzi świata czarno-biało. Nie jest ograniczona w swoich pogląd
                                                    > ach, ma szerokie horyzonty. Wie, że cały świat to nie tylko jej życie i jej "za
                                                    > groda" choćby najwspanialsza. I że życie bywa nieprzewidywalne niezależne od na
                                                    > szych chęci i planów.

                                                    To jak nie widzisz świata wyłącznie w czarno-białych kolorach to pomyśl, że nie każda emama pracuje na kasie w sklepie, nie każda pracuje na magazynie. Choć może tak wygląda grono Twoich bliskich znajomych. Ale nie wszystkich.
                                                    I zgadzam się z tym, że życie jest nieprzewidywalne i dlatego też pracuję.
                                                    Wiele jednak w tym życiu zależy od Ciebie i jeżeli na czymś Tobie bardzo zależy musisz zrobić wszystko, aby osiągnąć swój cel. A nie tłumaczyć się tym, że życie jest niesprawiedliwe. Bo tylko ta osoba, która szła wszystkimi drogami do celu może to stwierdzić. Wiele w tym życiu zależy od Ciebie, od Twoich marzeń i determinacji. Ale w życiu niczego nie ma za darmo, a za swoje błędy młodości często się płaci wysoką karę.
                                                  • gazeta_mi_placi Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 15:41
                                                    Czy często czy rzadko zależy od innych czynników, znam osoby które przebalowały młodość, ale i tak mają jak pączki w maśle bo zamożni ustosunkowani rodzice załatwiają im ciepłe posadki, u siebie lub znajomych w firmie. Znam co najmniej dwie osoby, które pracowały od 18-19 roku bez przerwy lub z przerwą co najwyżej na urodzenie dziecka a i tak mają z tego mało co, dużo mniej niż 30-latkowie z zamożnych rodzin, którzy często pierwszą pracę zaczęli dużo później sad Chciałabym by świat był sprawiedliwy, naprawdę. No, ale niestety.
                                                  • echtom Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 15:49
                                                    > to pomyśl, że nie każda emama pracuje na kasie w sklepie, nie każda pracuje na magazynie.

                                                    Ale one TEŻ ISTNIEJĄ, choć uporczywie próbujesz ten fakt ignorować, i ten wątek jest bardziej o nich niż o wąskich specjalistkach. Postaram się przystępnie: jeżeli praca daje dochód porównywalny z jej kosztami, a do tego zabiera dużo czasu i generuje ogromne zmęczenie, czasem naprawdę bardziej się opłaca zostać w domu. Wiem, że zza biurka w godzinach 8-16 tego nie widać.
                                                  • agnieszka77_11 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 16:00
                                                    echtom napisała:

                                                    > Ale one TEŻ ISTNIEJĄ, choć uporczywie próbujesz ten fakt ignorować, i ten wątek
                                                    > jest bardziej o nich niż o wąskich specjalistkach. Postaram się przystępnie: j
                                                    > eżeli praca daje dochód porównywalny z jej kosztami, a do tego zabiera dużo cza
                                                    > su i generuje ogromne zmęczenie, czasem naprawdę bardziej się opłaca zostać w d
                                                    > omu. Wiem, że zza biurka w godzinach 8-16 tego nie widać.
                                                    >

                                                    A czy mąż też ma takie prawo, żeby zrezygnować z pracy, jeżeli jego praca generuje ogromne zmęczenie?
                                                  • echtom Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 16:16
                                                    > A czy mąż też ma takie prawo, żeby zrezygnować z pracy, jeżeli jego praca generuje ogromne zmęczenie?

                                                    Na ogół generuje także wyższy dochód i jeśli wraca do domu, w którym już nic nie musi robić, nie ma powodu, by rezygnował. Znam małżeństwo nauczycielka - budowlaniec remonciarz, on pracuje więcej godzinowo, w sezonie robót wraca do domu o 22, i ona nie ma do niego pretensji, że po pracy nie bierze się za gotowanie i sprzątanie. Woli, żeby wolny czas spędzał z dziećmi, z którymi btw. ma bardzo dobry kontakt. Oboje są zadowoleni i nie dążą do zamiany ról czy równego podziału obowiązków.
                                      • gazeta_mi_placi Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 12:55
                                        W wieku 40 lat nie pracująca od 15 lat znajoma po rozwodzie zresztą dostała po znajomości dobrą pracę w pewnym biurze. Inna - 38 lat, od lat w domu, dwójka zdrowych dzieci, w dodatku babcia "na podorędziu", zaczęła się nudzić smile Mąż załatwił jej pracę w budżetówce, wiem od samego zainteresowanego, nadal tam pracuje. Żałował że nie załatwił jej pracy w jeszcze innym dziale, ale sam stwierdził, że "ma znajomości, ale niestety nie wystarczające aż tam", więc załatwił gdzie mógł smile Praca fajna, ciekawa, nie - fizyczna.
                                        30-latka, staż zawodowy - pół roku na stażu załatwianym po znajomości z którego wyleciała zresztą z hukiem wink Zamożna z domu więc i do 50-tki mogłaby nie pracować. W wieku 30 lat bez doświadczenia w danej materii zatrudniła się w prywatnej firmie bliskiego znajomego rodziny.
                                        Jak sobie przypomnę, a mam bardzo wiele z życia takich niesprawiedliwych przykładów to dopiszę.
                                        • agnieszka77_11 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 13:03
                                          No widzisz. A ja żadnej pracy nie dostałam po znajomości.
                                          • gazeta_mi_placi Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 13:08
                                            Nikt Ci tego nie zarzuca.
                                      • snakelilith Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 13:10
                                        agnieszka77_11 napisała:
                                        • agnieszka77_11 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 13:23
                                          Kto jest bardziej wartościowy dla przyszłego pracodawcy? Osoba, która wiele w swoim życiu zawodowym robiła (najróżniejszych rzeczy, czasem zupełnie innych niż stanowisko na które aplikuje) czy taka która nie robiła nic w tej kwestii, przez wiele wiele lat? Najgorsze co może być to mieć dziurę w CV, a nie pójść inną drogą.
                                        • echtom Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 15:07
                                          > albo zmieniają zawód na diametralnie inny i zaczynają praktycznie od zera. Niektórzy studiują nawet coś innego, coś na coś nie mieli wcześniej odwagi.

                                          No dokładnie, w wieku 41 lat zaczęłam zupełnie nową pracę za połowę poprzedniej pensji. Podjęłam też kształcenie w jeszcze innym kierunku, który wcześniej po prostu nie przyszedł mi do głowy.
                                      • edelstein Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 15:17
                                        Boshhh jaka ty jestes infantylna.Masz dzieci?
                                        • agnieszka77_11 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 15:26
                                          Wyobraź sobie, że mam 2 i nie widzę problemu, aby wiązać życie rodzinne z zawodowym.
                                          • echtom Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 15:37
                                            Jasne - TY nie widzisz problemu, to znaczy, że nikt go nie ma. Upewniasz mnie, że horyzonty masz równie wąskie jak specjalizację.
                                          • edelstein Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 17:24
                                            Jasneee.
                                            • agnieszka77_11 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 17:25
                                              edelstein napisała:

                                              > Jasneee.

                                              W stosunku do której częsci zdania masz wątpliwości>?
                                              • edelstein Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 17:31
                                                Do dwojka dzieci i praca do 16.30.Malo które przedszkole czy szkola oferuja tak dl.opieketongue_out pomine,ze jeszcze do tych placowek trzeba dojechac,dzieci odebrac.
                                                • agnieszka77_11 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 17:36
                                                  edelstein napisała:

                                                  > Do dwojka dzieci i praca do 16.30.Malo które przedszkole czy szkola oferuja tak
                                                  > dl.opieketongue_out pomine,ze jeszcze do tych placowek trzeba dojechac,dzieci odebrac

                                                  Praca do godziny 16:00. Gdy wracam bezpośrednio do domu to drzwi otwieram o 16:30. Do pracy mam bardzo blisko.
                                                  Przedszkola państwowe są czynne do 17:30.
                                                  Mam 2 dzieci w wieku wczesnoszkolnym i przedszkolnym.



                                                  • agnieszka77_11 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 17:43
                                                    I świetlice też są czynne do 17:30 smile
                                                  • edelstein Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 17:53
                                                    Aha,a wiesz,ze nie wszedzie tak jest.U nas zajecia w podstawowce koncza sie o 12;jesli ktos ma szczescie i dostanie miejsce w swietlicy to tez o 16.Przesädszkole jest do 12,14,16.Dostaniesz w takich godzinach w jakich sa wolne miejsca.A teraz mi napisz ci to za prace mozna wykonywac od 8do11.30 bo dziecko o 12 trzeba odebrac?
                                                  • edelstein Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 17:54
                                                    A i jeszcze jedno pytanie XP zrobila bys gdybys przedszkola nie dostala lub dostala na drugim koncu miasta?
                                                  • agnieszka77_11 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 18:04
                                                    edelstein napisała:

                                                    > A i jeszcze jedno pytanie XP zrobila bys gdybys przedszkola nie dostala lub dos
                                                    > tala na drugim koncu miasta?

                                                    Pozostałoby prywatne.
                                                  • edelstein Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 18:18
                                                    Juz widze jak bierzesz prywatne przedszkole gdy oplaty za nie przewyzsza twoje zarobki albo akurat starczy na zaplacenie czesnego.
                                                  • agnieszka77_11 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 18:29
                                                    edelstein napisała:

                                                    > Juz widze jak bierzesz prywatne przedszkole gdy oplaty za nie przewyzsza twoje
                                                    > zarobki albo akurat starczy na zaplacenie czesnego.

                                                    Co w takim razie, gdy oboje dzieci chodzi już do szkoły? I np starszy brat może odprowadzać siostrę? A pani nadal nie pracuje.
                                                  • edelstein Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 18:50
                                                    Nie wszyscy posiadaja 2,3,4dzieci.Ja mam jedno.Szkola jest do 12.I z logistycznego punktu widzenia jest jeszcze gorzej niz z przedszkolem.Zejdz wreszcie na ziemie.
                                                  • agnieszka77_11 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 18:54
                                                    edelstein napisała:

                                                    > Nie wszyscy posiadaja 2,3,4dzieci.Ja mam jedno.Szkola jest do 12.I z logistyczn
                                                    > ego punktu widzenia jest jeszcze gorzej niz z przedszkolem.Zejdz wreszcie na zi
                                                    > emie.

                                                    Ze szkoła jest trudniej, bo zajęcia bywają popołudniowe. Wtedy jest świetlica.

                                                    Ja jestem na ziemi. Cały czas mówię z punktu widzenia matki 2 dzieci. I kobiety pracującej.
                                                  • edelstein Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 18:57
                                                    Juz ci napisano,ze masz bardzo ograniczony Punkt widzenia.Pytam jak sensownie rozwiazac posiadanie dziecka,które tylko do 12 jest w szkole,bo miejsca w swietlicy niet i prace?
                                                  • agnieszka77_11 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 18:59
                                                    edelstein napisała:

                                                    > Juz ci napisano,ze masz bardzo ograniczony Punkt widzenia.Pytam jak sensownie r
                                                    > ozwiazac posiadanie dziecka,które tylko do 12 jest w szkole,bo miejsca w swietl
                                                    > icy niet i prace?

                                                    Proszę podaj miasto w którym mieszkasz? Jestem ciekawa w którym mieście świetlica i przedszkole są czynne do 16:00?
                                                  • wyyznawczyyniwielkiegoczerwia Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 19:04
                                                    Edel, ale Ty mieszkasz w Niemczech, gdzie jest bardzo silny nacisk na kkk w przypadku kobiet. Nie dziwi więc to co piszesz.
                                                  • agnieszka77_11 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 17:58
                                                    edelstein napisała:

                                                    > Aha,a wiesz,ze nie wszedzie tak jest.U nas zajecia w podstawowce koncza sie o 1
                                                    > 2;jesli ktos ma szczescie i dostanie miejsce w swietlicy to tez o 16.Przesädszk
                                                    > ole jest do 12,14,16.Dostaniesz w takich godzinach w jakich sa wolne miejsca.A
                                                    > teraz mi napisz ci to za prace mozna wykonywac od 8do11.30 bo dziecko o 12 trze
                                                    > ba odebrac?

                                                    W jakim mieście przedszkole jest czynne max do 16:00?
                                                  • edelstein Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 18:13
                                                    W miescie w którym zyje.
                                                  • larrisa Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 18:05
                                                    A jak sobie z tym problemem radzą ojcowie dzieci?
                                                  • edelstein Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 18:15
                                                    Ojcowie dzieci ze wzgledu na wyzsze zarobki pracuja.Jest to logiczne..
                                                  • wyyznawczyyniwielkiegoczerwia Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 18:21
                                                    Ze względu na wyższe zarobki? Taa, jasne...
                                                  • edelstein Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 18:29
                                                    No niestety,mezczyzni w moim swiecie zarabiaja wiecej niz kobiety.
                                                  • echtom Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 18:22
                                                    > Jest to logiczne.

                                                    Jak widać, nie dla wszystkich. Musi być po równo, choćby rodzina miała na tym stracić.
                                                  • agnieszka77_11 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 18:26
                                                    echtom napisała:

                                                    > > Jest to logiczne.
                                                    >
                                                    > Jak widać, nie dla wszystkich. Musi być po równo, choćby rodzina miała na tym s
                                                    > tracić.

                                                    Ale co na tym straci? Że dzieci będą miały lepszy kontakt z ojcem?
                                                  • edelstein Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 18:31
                                                    Jak ty zes wpadla na te idee,ze dzieci beda mialy lepszy Kontakt z ojcem jak matka bedzie w pracy?
                                                  • agnieszka77_11 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 18:35
                                                    Może ojciec nie będzie musiał pracować do 22:00.
                                                  • agnieszka77_11 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 18:36
                                                    (często robiąc dodatkowe projekty w domu, aby mieć większą kasę)
                                                  • edelstein Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 18:36
                                                    Przecietni ludzie pracuja do 18-19.
                                                  • larrisa Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 18:36
                                                    O właśnie o takie myślenie mi chodzi. Kobieta nie powinna dbać o siebie, bo wtedy traci rodzina. Z takim myśleniem co się dziwić, że kobiety cały czas gorzej zarabiają i mają więcej obciążeń domowych. To nie ważne, trzeba się poświęcać, byleby rodzina miała się lepiej. Kobiety mają jakiś gen męczennictwa.
                                                  • edelstein Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 18:54
                                                    Kobieta chetnie by o siebie zadbala,gdyby byly ku temu warunki,ale nie ma.W realnym zyciu kobieta o 12 musi odebrac dziecko ze szkoly,bo panstwo nie przewiduje miejsc w swietlicy dla wszystkich.Nie ma w tym meczennictwa.Ot wybor mniejszego zla? Podaj jakies sensowne rozwiazanie w takiej sytuacji
                                                  • agnieszka77_11 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 18:58
                                                    edelstein napisała:

                                                    > Kobieta chetnie by o siebie zadbala,gdyby byly ku temu warunki,ale nie ma.W rea
                                                    > lnym zyciu kobieta o 12 musi odebrac dziecko ze szkoly,bo panstwo nie przewiduj
                                                    > e miejsc w swietlicy dla wszystkich.Nie ma w tym meczennictwa.Ot wybor mniejsze
                                                    > go zla? Podaj jakies sensowne rozwiazanie w takiej sytuacji

                                                    Ale świetlica nie może Ci odmówić zapisu dziecka. Takie są przepisy.
                                                  • edelstein Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 19:09
                                                    Zyj dalej w swoim przekonaniu,ze znasz realia wszystkich niepracujacych kobiet.Nie mieszkam w Pl to raz,dwa co roku czytam na tym forum watki na temat rekrutacji do przedszkoli i braku miejsc.
                                                  • agnieszka77_11 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 19:21
                                                    edelstein napisała:

                                                    > Zyj dalej w swoim przekonaniu,ze znasz realia wszystkich niepracujacych kobiet.
                                                    > Nie mieszkam w Pl to raz,dwa co roku czytam na tym forum watki na temat rekruta
                                                    > cji do przedszkoli i braku miejsc.

                                                    No właśnie. Nie mieszkasz w Polsce. W Polsce przedszkola państwowe są czynne do 17:30, tak samo jak świetlice szkolne. Ze świetlicy mogą korzystać dzieci wszystkich pracujących rodziców. Nie ma czegoś takiego jak "niedostanie się", gdy rodzice pracują.

                                                    Problem z przedszkolami jest w dużej mierze taki, że w pierwszej kolejności dostają się "samotne matki". I nie mam nic przeciwko prawdziwym samotnym matkom, ale sytuacja gdy samotną matką jest kobieta, która pozostaje w wolnym związku ze swoim konkubentem jest już ściemą. Często te kobiety nie pracują (pracuje tylko konkubent), a ich dzieci się dostają. Nie dostają się za to dzieci małżeństw, gdzie oboje rodzice są czynni zawodowo.
                                                    Gdyby zmienić definicję "samotnej matki" inaczej wyglądałaby sytuacja z brakiem, a w pierwszej kolejności dostawałyby się dzieci rodziców pracujących.

                                                    Nie mieszkasz w Polsce więc pewne rzeczy znasz tylko z forum. I dalej żyjesz w przekonaniu, że Polki to tylko na kasach w Biedronkach pracują, a Niemcy to kraina mlekiem i miodem płynąca.
                                                  • edelstein Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 19:31
                                                    Czytajac watki okazuje sie,ze jest cos takiego jak "niedostanie sie".Ani nie zyje w przekonaniu,ze polki pracuja wylacznie w Biedronce,ani nie uwazam Niemiec za kraj mlekiem i mildem plynacy.
                                                  • agnieszka77_11 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 19:36
                                                    edelstein napisała:

                                                    > Czytajac watki okazuje sie,ze jest cos takiego jak "niedostanie sie".

                                                    Do świetlicy mają prawo uczęszczać wszystkie dzieci pracujących rodziców.

                                                    www.6latki.men.gov.pl/index.php/pytania-i-odpowiedzi/49-inne/471-swietlica
                                                  • edelstein Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 19:38
                                                    W przedszkolach te swietlice?Cudnie,ze dzieciaka zostawic o 8w swoetlicy,gdy ma lekcje na druga zmiane. Zapieraj sie dalej,ze w Pl nie ma problemu z opieka nad dziecmi.
                                                  • agnieszka77_11 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 19:40
                                                    edelstein napisała:

                                                    > Cudnie,ze dzieciaka zostawic o 8w swoetlicy,gdy ma
                                                    > lekcje na druga zmiane. Zapieraj sie dalej,ze w Pl nie ma problemu z opieka na
                                                    > d dziecmi.

                                                    Tak było też w naszym pokoleniu.
                                                  • edelstein Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 19:45
                                                    Nie wiem w jakim pokoleniu jestes.W moim istnialo calkiem sporo matek niepracujacych.Jako dziecko b.zazdroscilam rowiesnikom,ze nie musieli latac z kluczem na szyji.
                                                  • larrisa Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 19:17
                                                    A to to jest państwo? Panstwo to my - obywatele. Jeśli istnieje problem dla 50% obywateli (uśredniając) i państwo ich olewa , tym bardziej bogate państwo jakim są Niemcy, gdzie brak środków wymówką nie jest, bo Niemcy ponoszą ogromne wydatki na politykę prorodznną. Francja ma chyba o połowe mniejsze a dzieci u nich się rodzą na potęge. Nie w pieniądzach rzecz ale w podejściu do kobiety, które w Niemczech jest podobnie tradycyjne jak w Polsce. Niemcy są krajem znacznie bogatszym a wskaźniki mamy takie same. We Francji czynnych zawodowo jest ponad 70% matek ale nikt jej nie mówi, że dla rodziny bedzie lepiej jak zostanie w domu.
                                                  • edelstein Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 19:26
                                                    Alez nie olewa,budowane sa nowe przedszkola,otwierane sa swietlice,ale aktualnie dzieci jest za duzo.
                                                    Niemcy wcale nie sa bogatym krajem,dlugo.Dlug publiczny co raz to wiekszy.Wynik przyjmowania wszelkich #%!#@× ktorzy zeruja na powalonej polityce socjalnej.W Niemczech tradycyjnie?bzdura kompletna.Kobiety chca pracowac,kk nie ma wplywow,mnostwo sie zmienilo od czasow Hitlera.
                                                  • larrisa Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 19:31
                                                    W Niemczech jest za dużo dzieci? To jakies dziwy. Czytałam o środkach wydatkowanych na politykę prorodzinną, Niemcy 180 miliardów euro rocznie, Francja 80 miliardów. We Francji dzieci się rodzą, w Niemczech demograficzna zapaść. We Francji matki lecą jak najszybciej do pracy, w Nieczech (podobnie jak w Polsce) jak urodzą dziecko to w większości pozamiatane (czytaj: dbają o rodzinę).
                                                  • edelstein Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 19:33
                                                    Polityka.Polityka prorodzinna to tez wszystkie dodatki na dzieci.Kindergeld,zuschlagi.Oprocz 2mam wszystkie moje znajoma pracuja.
                                                  • agnieszka77_11 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 18:25
                                                    edelstein napisała:

                                                    > Ojcowie dzieci ze wzgledu na wyzsze zarobki pracuja.Jest to logiczne..

                                                    A gdyby to żona zarabiała więcej to mężowie mogą nie pracować i zajmować się domem czy zostaną nazwani leniami? Bo np żona wraca z pracy, a mąż ją zagania to opieki nad dzieciakami podczas gdy sam idzie na spotkanie z kumplami (bo tak się namęczył przez cały dzień)?
                                                  • edelstein Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 18:33
                                                    Moga nie pracowac,ba mój wlasny szwierdzil,ze Wyobraz sobie siebie jako koguta domowego.
                                                  • agnieszka77_11 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 18:38
                                                    edelstein napisała:

                                                    > Moga nie pracowac,ba mój wlasny szwierdzil,ze Wyobraz sobie siebie jako koguta
                                                    > domowego.

                                                    Myślę, że wielu może by też chciała chwilę odpocząć od pracy idąc na wychowawczy, ale w naszym społeczeństwie często nie jest dobrze widziane, gdy mężczyzna jest na utrzymaniu żony.
                                                    Wielu panów wcale nie lubi swojej pracy i też chętnie chciałoby z niej zrezygnować.
                                                  • edelstein Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 18:47
                                                    Przez ciebie tez nie jest dobrze widziane.
                                                  • agnieszka77_11 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 18:50
                                                    edelstein napisała:

                                                    > Przez ciebie tez nie jest dobrze widziane.

                                                    Dla mnie mój mógłby nie pracować wink
                                                  • larrisa Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 18:30
                                                    Czyli jednym słowem panowie nie zajmują się dziećmi tak jak kobiety bo więcej zarabiają a więcej zarabiają bo nie zajmują się dziećmi, I koło się zamyka.
                                                  • edelstein Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 18:34
                                                    Pretensje do pana Boga,ze to kobiety sa w ciazy,rodza i karmia.
                                                  • larrisa Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 18:37
                                                    No i ile lat karmią? Karmisz jeszcze swoje dziecko piersią?
                                                  • edelstein Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 18:45
                                                    Faktem jest,ze kazda kobieta chcaca miec dzieci pojdzie na dluzszy urlop,jest absolutnie egal czy bedzie karmic 3 czy 20miesiecy.Z punktu widzenia pracodawcy jest to strata.
                                                  • larrisa Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 19:05
                                                    Jest różnica czy pójdzie na 3 miesiące czy na parę lat. We Francji kobiety wracają bardzo szybko do pracy a dzietność im kwitnie. Poza tym to wcale nie jest wyłączna przyczyna niższych zarobków kobiet. To najczęściej wybór już na poziomie kierunków studiów (kobiety wybierają kierunki tradycyjnie niżej płatne) są skłonne podejmować pracę na niższe wynagrodzenie, mają niższe oczekiwania płacowe, znacznie rzadziej decydują się na założenie własnej działalności czy na przyjęcie awansu na kierownicze stanowisko.
                                                  • edelstein Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 19:12
                                                    Po 3 miesiacch praca?No coz nie kazdy ma w krwi bycie wyrodna matka.Biedne dziecisad
                                                  • echtom Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 19:18
                                                    > To najczęściej wybór już na poziomie kierunków studiów (kobiety wybierają kierunki tradycyjnie niżej płatne) są skłonne podejmować pracę na niższe wynagrodzenie, mają niższe oczekiwania płacowe, znacznie rzadziej decydują się na założenie własnej działalności czy na przyjęcie awansu na kierownicze stanowisko.

                                                    Dokładnie tak. Skończyłam humanistyczne studia, mam niskoprestiżową i niskopłatną pracę, którą bardzo lubię. Mam w tyle kierownicze stanowisko i ideologów, którzy brzęczą, że powinnam była iść na politechnikę.
                                                  • larrisa Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 19:23
                                                    Ależ nie musisz wcale iść, nie wykazuj jednak potem, że kobiety są "zmuszane" okolicznościami do bierności zawodowe i dlatego rezygnują z pracy bo świat jest niesprawiedliwy. W dużej mierze kobiety same kształtują swoją sytuację, pytanie czy mają tego świadomość, czy po prostu powielają utrwalone wzorce. Sytuacje w innych krajach pokazują, że raczej to drugie.
                                                  • agnieszka77_11 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 19:25
                                                    larrisa napisała:

                                                    > W dużej mierze kobiety same kształtują swoją sytuację, pytanie
                                                    > czy mają tego świadomość, czy po prostu powielają utrwalone wzorce. Sytuacje w
                                                    > innych krajach pokazują, że raczej to drugie.

                                                    Zdecydowanie to drugie.
                                                  • echtom Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 19:32
                                                    > Zdecydowanie to drugie.

                                                    Ach, te biedne, głupiutkie kobieciątka, którym ktoś mądrzejszy musi pokazać, co jest dla nich dobre.
                                                  • larrisa Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 19:50
                                                    Dlaczego głupiutkie? Ludzie działają na ogół na zasadzie powielania schematów w jakim wyrośli i do jakich przewykli. Zmiany mentalne zachodzą cały czas, dlatego warto rozmawiać o różnych aspektach a nie wyłącznie klepać się po pleckach i zachowywać status quo.
                                                  • edelstein Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 19:57
                                                    Aktualne oczekiwania wobec kobiet sa straszne.Niech sie ta mentalnosc dalej zmienia.
                                                  • agnieszka77_11 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 20:14
                                                    arrisa napisała:

                                                    > Dlaczego głupiutkie? Ludzie działają na ogół na zasadzie powielania schematów w
                                                    > jakim wyrośli i do jakich przewykli.

                                                    Tylko nasze babcie nie miały pieluszek jednorazowych i pralek automatycznych. Nie posiadały samochodów, często do autobusu miały po kilka kilometrów. Stały w gigantycznych kolejkach i miały całą masę różnych obowiązków, które pozbawiały je możliwości pracy zarobkowej. Dzisiejsze wychowywanie dzieci dla nich to high life. To już nie jest orka.
                                                  • panterarei Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 21:06
                                                    Moja babcia pracowała na stanowisku urzędniczym.Udzielała sie w pttk. Jeździła na wycieczki.Prowadziła życie towarzyskie..ale dzieci na zajęcia pozalekcyjne chodziły same, same robiły zakupy, udzielały sie w harcerstwie..od 10 r zycia. Obiady jadły w szkole, nie było ze niedobre i mama będzie gotować.pranie robiło sie w sobotę caly dzień, palilo sie w piecach i 10latek juz umiał w piecu napalić a 10latka odgrzaćobiad obiad..
                                                  • wyyznawczyyniwielkiegoczerwia Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 21:18
                                                    I jakoś pretensje zawsze do matek/babć a nigdy do ojców/dziadków prawda?
                                                  • edelstein Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 19:36
                                                    Czyli obie Jestescie glupie.W koncu kobiety sa takie nieogarniete.No albo Jestescie facetami.
                                                  • larrisa Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 19:51
                                                    Nie wiem skąd w was to przekonanie, że uważam kobiety za głupie. Wszyscy ludzie, tak mężczyźni jak i kobiety na ogół powieleją zastane stereotypy. To jak z dziedziczeniem biedy albo z córką czy synem alkoholika. Owszem jednostka się wyrwie ale większość powieli tą samą drogę, chyba że rozsądna pomoc przyjdzie z zewnątrz.
                                                  • gazeta_mi_placi Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 19:55
                                                    Odczep się od dzieci alkoholików, wcale nie tak dużo dziedziczy nałóg.
                                                  • edelstein Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 20:03
                                                    Z radoscia nie powielilam stereotypu kobiety stachanowca skrzyzowanego z zosia samosia.Na serio tak ciezko pojac,ze czesc to wolnych wybor,a czesc to wynik kiepskiej dostepnosci placowek i innymi warunkach zewnetrznymi.
                                                  • larrisa Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 20:11
                                                    Zrozumieć ciężko nie, ale dość ciężko pogodzić biorąc pod uwagę, że dzieci mają dwoje rodziców płci obojga, a problem stale dotyka tylko jednej. Nie jest mi trudno zrozumieć, że są ludzie, ktorzy wolą by było jak jest, zamiast dążyć do poprawy swoich warunków.
                                                  • edelstein Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 20:19
                                                    I jak to chcesz zmienic?powiem szczerze ja nawet nie chce pracowac tak dlugo jak mój partner,zmiana rol wcale nie przypadlaby mi do gustu.
            • arwena_11 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 09.05.15, 12:36
              No popatrz, a ja nie pracuję i to ja podejmuję większość decyzji. Inne takie jak wzięcie kredytu czy zakup samochodu, mieszkania podejmujemy razem.
              • echtom Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 09.05.15, 14:04
                A moja koleżanka pracuje, nawet na stanowisku kierowniczym, a i tak wszystkie finansowe decyzje podejmuje w domu mąż. Przy mniejszych dzieciach naciskał wręcz, by rzuciła pracę i zajęła się domem, bo on spokojnie ich wszystkich utrzyma. Tyle w temacie wspierania żony robiącej karierę. Wiem, że to przykład anegdotyczny, ale w połączeniu z innymi pokazuje, że kwestia "praca zawodowa kobiety a jej sytuacja w związku" wcale nie jest taka czarno-biała.
              • larrisa Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 09.05.15, 23:44
                A jak mogłabys podjąć decyzję o wzięciu kredytu sama? Przecież bank ma to gdzieś kto rządzi w domu, instytucję interesuje kto zarabia. Niestety ale twoja zdolność kredytowa wynosi zero i w tej materii jesteś totalnie zależna od męża.
                • arwena_11 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 10:34
                  No właśnie niezupełnie, mąż beze mnie nie dostanie kredytu ( bo bank musi mieć mój podpis, takie przepisy ) to raz, a dwa ja daję zabezpieczenie ( moją osobistą nieruchomość ).
                  Żaden bank nie da kredytu przy wspólnocie małżeńskiej na więcej chyba niż 5000 bez zgody drugiego małżonka. I nie ma znaczenia czy on pracuje czy nie. Po prostu nie mając zgody nie mogli by windykować z części majątku tego współmałżonka, który nie wyraził zgody. NIe opłaca się to bankowi.
                  • larrisa Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 18:01
                    Mylisz się arwena, banki dają wyższe kredyty bez zgody wspołmałżonka, nie istnieją przepisy, które tego bankom zabraniają. Ty nie dostaniesz żadnego kredytu, twój mąż dostanie. Owszem mogą być problemy z egzekucji majątku wspólnego, nie zmienia to jednak faktu, że ty zdolności kredytowej nie masz, a twój mąż ma. Jeśli pan ma wystarczającą zdolność kredytową kredyt weźmie, i bank nie ma żadnej możliwości informowania o tym żony, ponieważ obowiązuje go tajemnica bankowa. Pani niepracująca o własnym kredycie może zapomnieć, nie tworzy sobie również żadnej historii kredytowej i nawet by dostać kartę kredytową musi składać wniosek o kartę wspólną. Po prostu bez męża dla banku nie istnieje.
          • najma78 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 08.05.15, 23:08
            echtom napisała:

            > Ale jakie pasożytowanie? Przecież utrzymuje je własny mąż, któremu taki układ t
            > eż odpowiada. A spostrzeżenie Gazety jest niestety trafne.

            Spostrzezenia bardzo rzadko sa trafne. wlasny maz to ryzykowne okreslenie, takie cus nie istenieje, podobnie jak wlasna zona i lepiej miec tego swiadomosc. Wklad w ekonomie to gruba przesada. Praca kobietom bez wlasnego, dobrego finansowego zaplecza daje poczucie bezpieczenstwa finasowego (nawet jesli nie zarabia kokosow), jest waznym czynnikiem poczucia stabilnosci, ogranicza ryzyko bycia ofiara przemkcy, umozliwia bycie partnerem przy podejmowaniu waznych decyzji, jest istotnym czynnikiem pomagajacym egzokwowanie angazowania sie w organizacje zycia rodzinnego opornych mentalnie mezczyzn.
            • princesswhitewolf Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 08.05.15, 23:20
              Wklad w ekonomie to gruba przesada. Praca kobietom bez wlasnego, dobrego
              > finansowego zaplecza daje poczucie bezpieczenstwa finasowego (nawet jesli nie
              > zarabia kokosow), jest waznym czynnikiem poczucia stabilnosci,


              no wiadomo ze najwazniejsza jest perspektywa indywidualna najma i tu sie zgadzam. Ale istnieje tez temat makroskopowy tutaj, ponadindywidualny : taki koncept jak ekonomia skali. Jesli polowa spoleczenstwa utrzymywana jest przez druga polowe to zaleznosc podaz i popyt jest duzo mniejsza niz w przypadku nowoczesnych spoleczenstw gdzie jednak wieksza czesc kobiet tez pracuje. Im wiecej osob w danej populacji pracuje tym lepiej nawet jesli nie bylyby to prace na pelen etat tylko jak np w Holandii na cwierc czy pol etatu. Maz pracuje a leczenie szpitalne otrzymuja oboje + dzieci. Tylko jedna osoba odprowadza tutaj na element podatku jaki pokrywa opieke medyczna. Jakby tak kazda rodzina robila zaloze sie ze NFZ czy NHS bylaby w tragiczniejszym polozeniu bardzo szybko. To z kolei otwiera dyskusje 2 emerytur ( jedna kontynulowana po smierci meza przez nigdy nie pracujaca kobiete) z tych samych podatkow i tylko ciut wyzszego placonego ubezpieczenia tylko.


              Moje Panie ( to nie do najmy akurat) stac nas na wiecej niz siedzenie w garach czy u fryzjera...
              • edelstein Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 09.05.15, 00:40
                Uwielbiam luksus braku przymusu udowadniania na co mnie stac.Tym samym wole fryzjera.
              • najma78 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 09.05.15, 07:15
                princesswhitewolf napisała:


                > no wiadomo ze najwazniejsza jest perspektywa indywidualna najma i tu sie zgadza
                > m. Ale istnieje tez temat makroskopowy tutaj, ponadindywidualny : taki koncept
                > jak ekonomia skali.

                Ten temat istenieje ale dla przecietnej kobiety pracujacej ktora jest matka dzieci ktore z uwagi na wiek potrzebuja duzo opieki nie ma on znaczenia. Obecnie kobiety pracujace zawodowo robia to z powodow ktore wymienilam.
              • arwena_11 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 09.05.15, 12:38
                mój mąż odprowadza składki takie że spokojnie starczą za 4 osoby zarabiające mniej.
            • princesswhitewolf Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 08.05.15, 23:25
              zreszta dodam, ze jako mieszkanka UK na pewno najma zauwazylas, ze tutaj kobiety bardzo czesto angazuja sie w akcje charytatywne. I nie tylko mowie o jakichs zamoznych kobietach. Mowie tez o rencistkach, emerytkach itd. Zupelnie przecietne nie milionerki -ochotniczki pracuja za darmo w charity shops, organizuja imprezy, mlodsze maratony i bog wie co. Moja tesciowa emerytka 2 razy w tygodniu pracuje part time ( charity) w Oxfam z ksiazkami.
              • echtom Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 08.05.15, 23:46
                Jako mieszkanka PL zauważyłam, że tutaj kobiety bardzo często angażują się w akcje charytatywne. I nie tylko mówię o jakichś zamożnych kobietach. Mówię też o rencistkach, emerytkach itd.
              • najma78 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 09.05.15, 07:28
                princesswhitewolf napisała:

                > zreszta dodam, ze jako mieszkanka UK na pewno najma zauwazylas, ze tutaj kobiet
                > y bardzo czesto angazuja sie w akcje charytatywne.

                Ale co to ma wspolnego z ekonomia skali? Angazowanie sie w roznego rodzaju akcje charytatywne w uk jest bardzo mile widziane, wrecz pozadane, taka tradycja, robia to osoby w roznym wieku, uczy sie tego dzieci od najmlodszych lat, kladzie sie na to ogromny nacisk. Dotyczy to ogolnie spoleczenstwa a nie tylko kobiet. Jednak w uk oczekuje sie takze od kobiet pracy zawodowej. Mozna to tlumaczyc ekonomia skali ale chodzi glownie o to ze jest to droga na poprawe jakosci zycia kobiet, nawet jesli jest to praca na part time.
                • gazeta_mi_placi Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 09.05.15, 09:58
                  To skąd takie solidne zasiłki dla bezrobotnych?
    • naomi19 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 09.05.15, 07:53
      Dokładnie tak to widzę. Kobiety same na siebie ukręcają bicz, no ale co kto lubi...
      • edelstein Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 09.05.15, 08:00
        Doprawdy?bo ja widze,ze to panstwo i inne kobiety kreca bicz.Miejsc w przedszkolach brak,lub dostepne w jakichs dzikich godzinach np.8do 12,brak elastycznosci u pracodawcow wymagajacych pracy na zmiany,delegacji,niechec do zatrudniania kobiet itd.
        Po czym wielkie zdziwienie niun,ze tyle kobiet nie pracuje.
        • najma78 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 09.05.15, 09:24
          edelstein napisała:

          > Doprawdy?bo ja widze,ze to panstwo i inne kobiety kreca bicz.Miejsc w przedszko
          > lach brak,lub dostepne w jakichs dzikich godzinach np.8do 12,brak elastycznosci
          > u pracodawcow wymagajacych pracy na zmiany,delegacji,niechec do zatrudniania k
          > obiet itd.
          > Po czym wielkie zdziwienie niun,ze tyle kobiet nie pracuje.

          Sa kraje w ktorych kobiety sa zmuszane do przyjmowania roli kobiety domowej, zajmujacej sie dziecmi i prowadzeniem domu. Ma to miejsce glownie w krajach o silnych tradycjach katolickich i muzulmanskich (ale te zostawie w spokoju, skupiajac sie na krajach z kultury zachodu). Wiele kobiet postrzega prace zawodowa jako zlo konieczne a siebie jako ofiary (bo pracuja). Panstww w ktorych tardycje kobiety przy garach i dzieciach a mezczyzny w pracy sa wciaz silnym filarem spolecznej mentalnosci nie musza sie martwic o zwiekszenie liczb miejsc w przedszkolach czy pomoc w finansowaniu opieki nad dziecmi. Kobiety wpisane do ubezpieczenia meza, czesto na wiele lat jak i na cale zycie wykluczone z zycia zawodowego zostaja na swiadczeniach emerytalnych mezow, czyli w praktyce uzaleznienie na cale zycie. I nie ludzmy sie to w duzej mierze dotyczy rodzin, w ktorych mezczyzna wcale nie zarabia duzo. To jest wlasnie czynnik ekknomiczny o ktorym wspominala princesswhitewolf. To jeden czynnik ale jest i drugi czyli jakosc zycia kobiet, to o czym ja wyzej napisalam. Generalnie kobiety nieczynne zawodowo sa negatywnym czynnikiem zarowno dla gospodarki jak i stosunkow spolecznycb w obecnej rzeczywistosci.
          • edelstein Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 09.05.15, 10:29
            Pacz pani,Niemcy panstwo bez katolickich nalecialosci,gdzie Kult pracy jest silny,a miejsc w przedszkolach za malo,szkola podstawowa do 12,miejsca w swietlicy ograniczone.Cudo.
          • anorektycznazdzira Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 09:27
            No dokładnie.
            A że nie chcą tego przyznać, to akurat nie jest dziwnebig_grin
        • shell.erka Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 09.05.15, 10:02
          Edel, podpisuje sie pod kazdym twoim slowem w tym poscie.

          Kazdy ma swoj rozum i zna swoja sytuacje.

          Ja nie moglam patrzyc na kumpele, ktora rzucila studia, urodzila dwojke dzieci mimo problemow ze zdriwiem swoim i meza, non stop narzekala na finanse, na brak meza - pracowal w innym miescie, w domu nie robil nic, ale kazda sugestia zadbania o siebie, znalezienia chocby dorywczej pracy konc yla sie foChem i tysiacem argumentow na nie

          Z drugiej strony ja. - pracuje od zawsze, z przerwa na urlop wychowawczy, ale nie czuje zeby to akurat praca dawala mi spelnienie i poczucie wartosci.
          Byl czas, ze nie pracujac zostawilam meza, bo mielismy kryzys. Wiem ze sobie poradze bez portek.
          Zawsze.
          Na tym polega poczucie wartosci a nie panicznym i kurczowym trzymaniu sie mysli, ze tylko arbacht macht frei.
        • pade Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 10:44
          "Doprawdy?bo ja widze,ze to panstwo i inne kobiety kreca bicz.Miejsc w przedszkolach brak,lub dostepne w jakichs dzikich godzinach np.8do 12,brak elastycznosci u pracodawcow wymagajacych pracy na zmiany,delegacji,niechec do zatrudniania kobiet itd.
          Po czym wielkie zdziwienie niun,ze tyle kobiet nie pracuje."
          Dokładnie!
          • echtom Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 10:50
            > Po czym wielkie zdziwienie niun, ze tyle kobiet nie pracuje.

            Mnie jeszcze bardziej szokuje przekonanie tylu osób, że 100 % populacji może wykonywać zawody ambitne, rozwijające i dobrze płatne. Tu już nawet nie trzeba wiedzieć o rozkładzie normalnym, wystarczy minimum logicznego myślenia.
            • gazeta_mi_placi Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 11:04
              A jak nie wykonują to znaczy, że są same sobie winne bo wystarczyłoby by (tu wpisz dowolnie) by mogły.
            • edelstein Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 12:24
              Ematki wykonuja i jeszcze dodatkowo obrabiaja caly domtongue_out W moim swiecie te ktore robia kariere nie maja dzievi,te ktore maja dzieci nie robia kariery z jednym wyjatkiem,ale od bylo sie to kosztem dzieci,wiec do podziwiania wiele nie ma.
              Jestem w stanie zrobic kariere,ale juz wiem,ze w takim ukladzie dziecko bede widziec raz na tydzien lub rzadziej.Nue wyobrazam sobie takiego zycia.
              • gazeta_mi_placi Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 12:27
                Widocznie jesteś leniwa i/lub słabo zorganizowana wink
              • wyyznawczyyniwielkiegoczerwia Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 12:32
                Ty sobie nie wyobrażasz widzieć dziecko/ci raz na tydzień, ja znam facetów, którzy widują dzieci trzy razy do roku, co więcej- mają żony, którym to nie przeszkadza, a jednocześnie tym samym żonom przeszkadza, że jakaś inna kobieta nie spędza z dziećmi całych dni, tylko jeszcze pracuje zawodowo. I to się nazywa hipokryzja.
              • agnieszka77_11 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 12:43
                Ja kariery nie robię. Jednak realizuję się zawodowo. Lubię swoją pracę i niezależność jaką mi daje i pracuję w godzinach 8-16, ani chwili dłużej. W domu jestem 16:30.
                • edelstein Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 15:11
                  Z dajesz sobie sprawe,ze sa zawody gdzie realizowanie sie w godzinach 8-16jest niemozliwe?
          • wyyznawczyyniwielkiegoczerwia Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 10:52
            No sorry, jak wyobrażasz sobie elastyczność na stanowisku pracy wymagającym częstych delegacji?
            • gazeta_mi_placi Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 11:17
              Jak komuś nie odpowiada brak elastyczności u pracodawcy niech poszuka innego albo sam założy "elastyczną" firmę i pokaże w praktyce jak to jest.
          • wyyznawczyyniwielkiegoczerwia Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 11:10
            Moje zdziwienie zawsze dotyczy tego, że dzieci są "problemem" kobiet, a nie rodziny- mężczyzny i kobiety.
            • edelstein Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 12:17
              Sa "problemem "kobiet,bo:
              1.kobieta jest w ciazy,rodzi,to jest nie do przeskoczenia
              2.kobiety w wiekszosci przypadków dostaja nizsza pensje niz mezczyzni,wiec b.sie oplaca gdy kobieta zostaje w domu.
              • wyyznawczyyniwielkiegoczerwia Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 12:30
                A kobiety zarabiają mniej tak o, czy dlatego, że słusznie zakłada się, że w ich rodzinach od zarabiania jest mąż, że w razie choroby na zwolnienie lekarskie pójdzie matka, a nie ojciec, dlatego, że obowiązki domowe są na głowie kobiet nie mężczyzn, dlatego, że kobiety nie mają takiego parcia na karierę jak mężczyźni?
                Pracodawcy wiedzą, że generalnie nie ma żadnego równouprawnienia w relacjach rodzinnych, dlatego mniej chętnie zatrudniają kobiety i mniej płacą.
                • gazeta_mi_placi Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 12:33
                  Niekoniecznie, kobiety zarabiają mniej także w krajach typu Szwecja, częściej wybierają mniej płatne zawody. Poza tym biologia też ma znaczenie, większa część kobiet pozbawiona jest naturalnej energii i parcia do przodu, agresji (niezbędnej przy wielu dobrze płatnych stanowiskach).
                  Robiono badania, kobiety które odniosły większy sukces zawodowy miały wyższy poziom testosteronu niż zwykle bywa u ich płci.
                  • aka10 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 11.05.15, 17:40
                    gazeta_mi_placi napisała:

                    > Niekoniecznie, kobiety zarabiają mniej także w krajach typu Szwecja, częściej w
                    > ybierają mniej płatne zawody.

                    Moze dasz jakis przyklad, Gazeciarz?
                    >
                    • gazeta_mi_placi Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 11.05.15, 20:04
                      Tu masz ogólnie o Europie, w tekście znajduje się też informacja o Szwecji:

                      wiadomosci.onet.pl/wielka-brytania-i-irlandia/kobiety-w-europie-zarabiaja-mniej-niz-mezczyzni-wielka-brytania-na-czele-listy/dcmmf
                      • aka10 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 11.05.15, 20:53
                        gazeta_mi_placi napisała:

                        > Tu masz ogólnie o Europie, w tekście znajduje się też informacja o Szwecji:
                        >
                        > wiadomosci.onet.pl/wielka-brytania-i-irlandia/kobiety-w-europie-zarabiaja-mniej-niz-mezczyzni-wielka-brytania-na-czele-listy/dcmmf
                        >

                        Roznice sa marginalne.
                        • gazeta_mi_placi Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 11.05.15, 21:06
                          Ale są.
                • 7dosia Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 12:48
                  Kobiety zarabiają mniej, bo w porównaniu do mężczyzn są po prostu dużo słabsze w brutalnej walce o bytsmile. To oczywista prawda, chociaż może dla niektórych kobiet mało przyjemna. Poza tym mężczyźni zawsze są bardziej "uniwersalną" płcią na rynku pracy, więc łatwiej im o zarobek.
                • edelstein Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 15:13
                  Znam sporo kobiet Singli bez dzieci,i tak zarabiaja mniej niz facet na takim samym stanowisku.
    • echtom Cała dyskusja to mylenie przyczyn i skutków 09.05.15, 09:29
      Kobiety opisane przez autorkę zostają po rozwodzie w ciemnej d.... nie dlatego, że nie pracowały zawodowo, tylko dlatego, że są słabe i przekonane o swojej podrzędnej roli w związku. Jedna z sióstr mojego eks-męża skończyła fryzjerską zawodówkę, wyszła za stolarza prowadzącego dobrze prosperującą firmę, w ciągu prawie 20 lat małżeństwa miała okresy pracy i niepracy. Ma silny charakter i na każdym etapie związku była stroną dominującą, więc nawet w przypadku mało prawdopodobnego rozwodu spadłaby na cztery łapy i świetnie sobie poradziła. Zasadniczym błędem jest rozpatrywanie kwestii pracy zawodowej kobiet w oderwaniu od kontekstu, jaki tworzą cechy jej osobowości, poczucie wartości, zaplecze rodzinne itp. Każdy zna pracujące ofiary przemocy, także ekonomicznej. Stwierdzenie "idź, babo, do pracy, a wszystkie twoje problemy same się rozwiążą" jest rażącym przekłamaniem.
      • anorektycznazdzira Re: Cała dyskusja to mylenie przyczyn i skutków 10.05.15, 09:30
        Echtom, nie ma czegoś takiego, jak przyczyna i skutek.
        Jest system naczyń połączonych i sprzężenia zwrotne, ten mechanizm nie działa tylko w jedną stronę.
    • kropkacom Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 09.05.15, 14:12
      Na forum jest fura pań po rozwodzie. Naprawdę one wiedzą jak jest i jaki stosunek ich byli mężowie mają do dzieci. Tylko czytać.
    • mum2004 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 09:37
      Ja bym się nigdy nie zdecydowała na dłuższe siedzenie w domu. nawet przy swietnych dochodach meza choćby pół etatu bym zostawiła 'dla siebie'. No chyba ze bym była rentierką...
      • echtom Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 10:34
        Ja też nie, z powodów, o których wiele razy pisałam. Nie przeszkadza mi to bronić kobiet niepracujących przed kłamliwymi oskarżeniami, że są leniami i pasożytami, a sprawiedliwość dziejowa wymaga, by dostały za swoje. Obrzydliwa jest Schadenfreude przodowniczek pracy, kiedy którąś z niepracujących spotka w życiu nieszczęście.
    • michalinka75 Ja nie pracuję... 10.05.15, 09:43
      Nie pracuję zawodowo od lat. Tak się umówiliśmy bo tak logistycznie i pod innymi względami jest dla naszej rodziny najkorzystniej..Mam świadczenie na niepełnosprawne dziecko. Ogólnie dzieci mamy czworo, więc w domu zawsze miałam co robić. Małżenstwo z 19 -letnim stażem, bardzo udane. smile Dbamy o to oboje. Kilku naszym znajomym małżeństwa już się rozpadły, ale w każdej z tych sytuacji żona pracowała...
      W razie czego dom jest mój- odziedziczony po moim dziadku wink
      Statystycznie rzecz biorać, już nie powinismy byc razem, bo mąz powienien wziąc nogi za pas z chwilą kiedy się dowiedział o autyzmie synka. ..
      Widać są jeszcze prawdziwi faceci na tym swiecie, tacy którzy dotrzymują słowa danego przed ołtarzem...
      Tak, wiem, ...zaraz napiszecie, że wszystko jeszcze może się wydarzyć wink
      • echtom Re: Ja nie pracuję... 10.05.15, 10:15
        > Tak, wiem, ...zaraz napiszecie, że wszystko jeszcze może się wydarzyć wink

        Wiesz, jaką radochę by miały niektóre z pań? smile
      • wyyznawczyyniwielkiegoczerwia Re: Ja nie pracuję... 10.05.15, 10:43
        A to akurat nic dziwnego, pracujące kobiety mają mniejszą skłonność do tkwienia w nieudanych związkach i znoszenia różnych nieprzyjemności życiowych niż niepracujące zawodowo.
        • agnieszka77_11 Re: Ja nie pracuję... 10.05.15, 11:46
          wyyznawczyyniwielkiegoczerwia napisała:

          > A to akurat nic dziwnego, pracujące kobiety mają mniejszą skłonność do tkwienia
          > w nieudanych związkach i znoszenia różnych nieprzyjemności życiowych niż niepr
          > acujące zawodowo.

          I to jest jeden z głównych powodów. Ile kobiet tkwi w toksycznych związkach (z mężami alkoholikami, przemocowcami psychicznymi i fizycznymi, imprezowiczami) tylko dlatego, że boją się, że same nie dadzą rady?
      • aka10 Re: Ja nie pracuję... 10.05.15, 15:13
        michalinka75 napisała:
        Kilku nas
        > zym znajomym małżeństwa już się rozpadły, ale w każdej z tych sytuacji żona pra
        > cowała...

        I to byl glowny powod?
    • nanuk24 Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 19:17
      Ja sie po prostu wzruszam za kazdym razem, kiedy otwieram kolejne watki o garkotlukach. Naprawde, to jest taka ulga, kiedy wchodzisz na emame w ciezkich chwilach, bo maz ci wlasnie odmowil 5 zl na podpaski i musisz sie owinac starym kocem, ktory cichaczem podkradlas psu. A tu czytasz, ze inne mamy sie o Ciebie martwia. O twoja przyszlosc przede wszystkim.
      Dziekuje, ze jestescie.
      Tu numer konta(53228197642) jezeli chcialybyscie wesprzec dorzucajac sie do podpasek, no i piesiowi nowy kocyk by sie przydal.
      • larrisa Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 19:19
        Pieprzysz nanuk, ja się nie martwię o jakieś jednostkowe mamy, ale o kondycję całego społeczeństwa, bo kondycja ta wpływa również na moje jednostkowe życie i na życie moich dzieci. Polska ma bardzo wysoką ilość kobiet biernych zawodowo a do tego niską dzietność, ani jedno ani drugie nie wpływa na polepszenie sytuacji gospodarczej kraju, w którym mieszkam.
        • echtom Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 19:23
          Jak widać, w Niemczech jest podobnie, a nędzy chyba nie ma.
          • larrisa Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 19:47
            W Niemczech kobiety najczęściej pracują, Niemcy mają wskaźnik zatrudnienia przewyższa średnią unijną. Polska ma zdecydowanie poniżej, w Polsce więcej kobiet nie pracuje niż pracuje. Natomiast dzietność jest zblizona do polskiej i tu zaczynają się rozważania dlaczego w Niemczech kobiety nie chcą mieć dzieci.
      • echtom Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 19:22
        big_grin
      • undoo Re: kobiety niepracujące i rozwody raz jeszcze 10.05.15, 21:35
        Prawda? Mnie tez ta troska wzrusza niezmiernie. Ciesze sie, ze jestescie i tak sie o mnie martwicie.
    • echtom Mam coraz bardziej dość tej inżynierii społecznej 10.05.15, 19:43
      Najpierw wmawia się kobietom, że siedzenie w domu to zuo i za wszelką cenę muszą iść do roboty. Jak już pójdą, to nadal jest źle, bo: przyjmują niskopłatną pracę, nie walczą o kierownicze stanowiska ani o miejsca w parlamencie. Kobiety na traktory/ na politechnikę/ do Sejmu/ wpisz dowolne. Naprawdę powiedziałabym coś od serca tym wszystkim uszczęśliwiaczom na siłę.
      • edelstein Re: Mam coraz bardziej dość tej inżynierii społec 10.05.15, 19:48
        Z której strony by nie patrzec doopawink
      • triss_merigold6 Re: Mam coraz bardziej dość tej inżynierii społec 10.05.15, 19:52
        O, to tak jak ja.
        Pracuję, pracowałam, ale recepty w typie Madzi Środy (która zresztą nigdy nie pracowała normalnie) budzą mój gwałtowny sprzeciw.
        • vre-sna Re: Mam coraz bardziej dość tej inżynierii społec 11.05.15, 19:20
          O, Magdalena Środa nie bierze pod uwagę w ogóle osób, które może pracują w innym systemie niż nauczyciel akademicki.
          Ona, jako samodzielny pracownik musi w miejscu pracy spędzić maksymalnie 8 godzin. Załóżmy, że gdy urodziła, to będąc asystentem, było to ok. 10 - 12 godzin tygodniowo. Nie wiem, jakie było pensum nauczyciela w tamtych latach, ale nie sądzę, żeby się drastycznie różniło. Wręcz uważam, że to było 8 godzin.
          Dlaczego więc ta kobieta uważa, że w innym zawodzie można tak samo wrócić do pracy po porodzie jak ona jest to dla mnie zagadką.
          Pomijam fakt, że większość pracuje dlatego, że musi, a nie z miłości do pracy. Tak jest i nie ma co tego spychać pod dywan.
          Osobiście nie musiałabym pracować zawodowo, ale chyba jestem skrzywiona pracocholizmem matki i wiem, że takie życie mnie nie kręci.
          W ogóle nie kręci mnie podział na życie zawodowe i rodzinne. Niestety, zbyt chyba rozsądna jestem, bo pracuję. Tylko komu to potrzebne? Uprzedzam, wiem, że wypracowuję emeryturę obecnym emerytom. Po co więc ta strata czasu?
          • echtom Re: Mam coraz bardziej dość tej inżynierii społec 11.05.15, 19:31
            > Uprzedzam, wiem, że wypracowuję emeryturę obecnym emerytom. Po co więc ta strata czasu?

            Żebyś potem nie miała wyrzutów sumienia, że młode pokolenie pracuje na Twoją wink
            • vre-sna Re: Mam coraz bardziej dość tej inżynierii społec 11.05.15, 19:47
              Nie czuję tego systemu. Widzę za to wiele przywilejów, które nijak się mają do poświęcenia uncertain
              Stąd pewnie poczucie bezsensu.
          • triss_merigold6 Nie nazywajmy tego pracą 11.05.15, 19:57
            Przede wszystkim nie nazywajmy pracą bywania na niszowym malutkim wydziale uczelni doby PRL-u.

            Oczywiście, że większość pracuje dlatego, że musi, ja też. Moja praca jest wprawdzie stosunkowo mało dolegliwa i ma trochę bonusów, ale bez przesady żeby mi wypełniała życie.
      • larrisa Re: Mam coraz bardziej dość tej inżynierii społec 10.05.15, 19:55
        A uważasz, że sytuacja kobiet na rynku zawodowym jest dobra? Zarabiają tak samo, mają takie same emerytury, ich praca ma taki sam prestiż, w takim samym stopniu dotyka je bezrobocie, tak właśnie jest?
        • echtom Re: Mam coraz bardziej dość tej inżynierii społec 10.05.15, 20:13
          Ale jakimi środkami przymusu chcesz to zmienić?
          • nanuk24 Re: Mam coraz bardziej dość tej inżynierii społec 10.05.15, 20:37
            E tam przymus. Przekonywac tak jak juz czynia w watkach, czyli tlumaczyc, ze jak pojdziemy do pracy i zaczniemy zarabiac, to wreszcie same bedziemy mogly zadecydowac o dodatku do makaronu. I bedziemy sobie mogly korzystac z internetu bez ograniczen.
            Ok, spadam, bo mezowi timer tyka(pozwolil mi pol godziny dluzej pokorzystac z internetu, ze wzgledu na Dzien Matkismile)
            • mamusia1999 Re: Mam coraz bardziej dość tej inżynierii społec 11.05.15, 16:39
              a kto się użali nad tymi biednymi jeleniami, które harują na te pasożytnicze glizdy?
              a nad bezrobotnymi, którym pracujące w imię partykularnego poczucia bezpieczeństwa li tylko, bądź opętanymi konsumeryzmem, korporacyjne szczury płci obojga chleb od ust obejmują?
              a nad seniorami, którym szklanki wody nie ma kto podać , bo wszak celem świetlanym jest powszechne zatrudnienie?

              prawda jest to jest pewnikiem taka: każdy życiowy wybór ma wady i zalety, inaczej żadnym wyborem by nie był. i w moim osobistym uniwersum na brak szacunku zasługuje tylko ten, kto ma smykałkę do deprecjonowania innych.



              • undoo Re: Mam coraz bardziej dość tej inżynierii społec 11.05.15, 19:30
                Moge sie tylko podpisac, dobrze powiedziane.
    • saszanasza Rzyg. 11.05.15, 17:02
      Ja naprawdę podziwiam troskę tych pracujących o te niepracujące, ale myślę, że pora by zatroszczyły się w wlasne życie rodzinne, którego z racji tego, że pracują po 8-10 godzin dziennie zapewne mają niewiele.
      Pomimo tego nie przyszłoby mi do głowy, by zakładać aż tyle wątków analizując, jakie konsekwencje dla dzieci i małżeństwa a często i własnej psychiki niesie za sobą praca zawodowa. Jak ryje psychę i jak to odbija się na dzieciach i do czego to zapewne doprowadzi.
      • wyyznawczyyniwielkiegoczerwia Re: Rzyg. 11.05.15, 17:05
        Pora raczej, żeby Twòj mąż się zatroszczył, w końcu pracuje i ma niewiele czasu na życie rodzinne. Ach, wait, on może, ale inne kobiety nie, prawda?
        • saszanasza Re: Rzyg. 11.05.15, 17:31
          wyyznawczyyniwielkiegoczerwia napisała:

          > Pora raczej, żeby Twòj mąż się zatroszczył, w końcu pracuje i ma niewiele
          > czasu na życie rodzinne. Ach, wait, on może, ale inne kobiety nie, prawda?

          Hola, hola...ale my tu nie rozmawiamy o mężach, tylko o kobietach niepracujących i ich sytuacji w związku z ich wyborami. Kobiety podejmując pracę zawodową również tego wyboru dokonały, ze wszystkimi jego konsekwencjami. Nie mieszajmy do tego mężów. Tak na marginesie, jeśli twój mąż pracuje i mój mąż pracuje. Ty pracujesz a ja nie pracuję, sytuacja emocjonalna i stopień "zaopiekowania" waszych dzieci jest zdecydowanie gorsza niż moich. Tak więc mój post startowy jest jak najbardziej trafny.
          Widzisz, jak to nie fajnie być ocenianą za własny wybór?
          • aka10 Re: Rzyg. 11.05.15, 17:37
            saszanasza napisała:


            Ty pr
            > acujesz a ja nie pracuję, sytuacja emocjonalna i stopień "zaopiekowania" waszyc
            > h dzieci jest zdecydowanie gorsza niż moich.

            Sasza, tego to Ty nigdy nie mozesz wiedziec.
            >
            >
            >
            • saszanasza Re: Rzyg. 11.05.15, 17:50
              aka, zgadza się.
              Tak samo ja nie mogę tego wiedzieć, jak i kobiety pracujące również nie mogą założyć, że kobieta bez pracy jest na przegranej pozycji. I o to wlaśnie chodzi.mPracujące szufletkują niepracujące, ale oburzają się, jak uogólnia się konsekwencje ich wyborów.
              • saszanasza Re: Rzyg. 11.05.15, 17:50
                sorry za literówki,
              • zolla78 Re: Rzyg. 11.05.15, 18:20
                Ale przecież nikt tu nie uogólnia. Wręcz przeciwnie, raczej wszyscy piszą, że pewnie, że różnie bywa, ale ryzyko, że wylądujesz gorzej lub dłużej będziesz z dołka finansowego wychodzić w razie gdy męża zabraknie, jest większe u tych co nie pracują niż u tych co pracują. I tyle, taka jest rzeczywistość, z któą chyba trudno się kłócić, ale oczywiście bywa różnie.
                Sorry, to jakby kłócić się, że prawdą nie jest, że jak masz lepsze wykształcenie to to masz większe szansę na lepszą pracę, niż jak masz tylko średnie. Pewnie, że różnie bywa, ale pewna zależność jest.
                Spójrz sobie na raport o biedzie w Polsce. Jest wyraźnie zależna od wykształcenia, ilości dzieci, ilości osób pracujących w rodzinie.
                I nie oceniam wyborów kobiet. Ale jeżeli statystyki rozwodowe mówią, że na 180 tys ślubów jest 66 tys rozowdów, to wypdałoby to wkalkulować w swoje wybory i decyzje. I nie mówię, że musi to oznaczać decyzję o pracy, ale chociaż może właśnie jakieś zabezpieczenie, że np. jakaś zaoszczędzona kwota jest na koncie kobiety i nawet nie na wypadek rozwodu z jedyną pracującą osobą, ale np. jej śmierci w wypadku. Zawsze wtedy kobieta ma zapas gotówki na prztrwanie do czasu ogranięcia się.

                A kobiety w olbrzymiej ilości sytuacji w ogóle o tym nie myślą.
                • undoo Re: Rzyg. 11.05.15, 18:25
                  Jakby czlowiek wiedzial, ze sie przewroci, to by nie wstawal. W tej sytuacji lepiej w ogole nie wychodzic za maz i nie miec dzieci - zerowe ryzyko.

                  Zycie jest ryzykiem. A dobre malzenstwo nie polega na tym, zeby na sile wszystko po rowno robic.
                • echtom Re: Rzyg. 11.05.15, 18:45
                  > Zawsze wtedy kobieta ma zapas gotówki na prztrwanie do czasu ogranięcia się.

                  W wypadku śmierci ten zapas daje polisa ubezpieczeniowa. A ja dalej będę się upierać, że życiowy sukces kobiety tkwi w głowie a nie w rodzaju umowy o pracę. "Niepracujące" to naprawdę bardzo zróżnicowana grupa - jedne pracują okresowo poza domem, inne chałupniczo, jeszcze inne mają jakieś finansowe zabezpieczenie. Owszem, jest specyficzna podgrupa negatywna - kobiety, które wychodzą za mąż głównie lub wyłącznie po to, żeby nie pracować. Znałam osobiście kilka pań, które jako młode dziewczyny wyszły za dobrze ustawionych "starszych panów", by je uchronili od tej przykrej konieczności. Miały przy tym najwyżej jedno dziecko, więc macierzyństwo też nie było ich życiowym priorytetem. Są też kobiety, które wychodzą za mąż zupełnie nieprzygotowane do samodzielnego życia, bez wykształcenia, zawodu itp. i od początku całkowicie uzależniają się od mężów. Ale to wciąż jest tylko pewien odsetek zróżnicowanej grupy, której wszystkie przedstawicielki tak chętnie i bezrefleksyjnie wrzuca się do jednego worka.
                  • echtom PS. 11.05.15, 18:52
                    A cała dyskusja opiera się na błędnym założeniu, że kobieta niepracująca jest z definicji w gorszej sytuacji niż pracująca. Jak trafnie podsumowała to Ichi51e, i tak najbardziej wygrane są niepracujące żony milionerów.
                    • agnieszka77_11 Re: PS. 11.05.15, 19:05
                      echtom napisała:

                      > Jak trafnie podsumowała to Ichi51e i tak najbardziej wygrane są niepracujące żony milionerów.

                      Serio? Ja bym powiedziała, że pracujące żony milionerów. Jak się popatrzy na wielu milionerów to ich żony także udzielają się zawodowo. Potrzeba samorealizacji i niezależności jest w większości ludzi. Spójrz chociażby na Jolantę Pieńkowską czy Joannę Przetakiewicz.
                      Jeżeli kobieta coś w życiu umie robić i czymś się pasjonuje to nie zamknie się jej w czterech ścianach i nie wmówi się jej, że najważniejsze jest "poświecenie" dla dziecka. Dobra mama to szczęśliwa mama, a nie mama zmęczona, sfrustrowana, niespełnione, w wiecznej depresji.
                      • saszanasza Re: PS. 11.05.15, 19:29
                        > Jeżeli kobieta coś w życiu umie robić i czymś się pasjonuje to nie zamknie się
                        > jej w czterech ścianach i nie wmówi się jej, że najważniejsze jest "poświecenie
                        > " dla dziecka. Dobra mama to szczęśliwa mama, a nie mama zmęczona, sfrustrowana
                        > , niespełnione, w wiecznej depr

                        agnieszko, ale już wcześniej napisano ci, że twoje postrzeganie kobiety niepracującej jest błędne. Jeżeli odbierasz ją jako sfrustrowaną kurę domową spędzającą czas na oglądaniu seriali tv to jesteś w błędzie. Gros kobiet realizuje się w rodzinie nie pracując i wychowując dzieci. Może nie są społecznikami w takim wymiarze jak Kwaśniewska, nie są skazane na sukces jak Pieńkowska, ale realizują swoje pasje, a może ich pasją jest poświęcanie się dzieciom i mężowi. To ich wybór....naprawdę tak trudno ci to pojąć. Myślałam jednak, że masz więcej życiowego "polotu".

                        Jeźeli myślisz, ze pracujące zawodowo kobiety nie mają depresji i wszystkie są spełnione i emanują energią, to twoje postrzeganie świata jest zupełnie odrealnione. Żyjesz w wyimaginowanym świecie, matrixie jakimś. Może pora zacząć funkcjonować w realnym świecie.
                        • agnieszka77_11 Re: PS. 11.05.15, 19:39
                          > a może ich pasją jest poświęcanie się dzieciom i mężowi.

                          O ile nie jest to tłumaczenie w celu usprawiedliwienia swojego lenistwa albo przykrywka dla tego, że do niczego ciekawego w życiu zawodowym się nie nadajemy. Bo często tak jednak jest.

                          • wyyznawczyyniwielkiegoczerwia Re: PS. 11.05.15, 19:42
                            Poświęcanie się dzieciom i męzowi jako pasja? Masakra, IMO.
                          • agnieszka77_11 Re: PS. 11.05.15, 19:43
                            I nieważne co by ktoś tu napisał na forum. Ważne czy my nie mamy takiego poczucia (jak śpiewał Perfect) "pewnego dnia zrozumiałem, że ja nie umiem nic".
                          • saszanasza Re: PS. 11.05.15, 19:49
                            agnieszka77_11 napisała:
                            >
                            > O ile nie jest to tłumaczenie w celu usprawiedliwienia swojego lenistwa albo pr
                            > zykrywka dla tego, że do niczego ciekawego w życiu zawodowym się nie nadajemy.
                            > Bo często tak jednak jest.
                            >
                            ok. to przyjmijmy, że tak jest, nawet więcej....uznajmy to za fakt lub regułę...jak wolisz....
                            jaki wobec tego jest cel tej dyskusji?
                            Co ty, jako osoba pracująca chciałabyś przekazać osobom niepracującym z powodu "ideologii" i jaki chcesz uzyskać efekt, poza moralizowaniem?
                            Osoba której z różnych przyczyn się najzwyczajniej w świecie pracować nie chce bo nie lubi i twk jej wygodnie, dla poprawności politycznej nie zmieni trybu życia. Nie zmieni go tylko dlatego, że agnieszka, beatka czy honoratka z forum napisały jej, że jest nierobem, utrzymanką a jej przyszłość jawi się w czarnych kolorach, tak samo jak nikt nie przekona ciebie, że w trosce o swoje dzieci powinnaś zrezygnować z pracy i poświęcić się ich wychowaniu.
                          • pade Re: PS. 12.05.15, 09:35
                            "O ile nie jest to tłumaczenie w celu usprawiedliwienia swojego lenistwa albo przykrywka dla tego, że do niczego ciekawego w życiu zawodowym się nie nadajemy. Bo często tak jednak jest. "
                            Ale co Cię to w ogóle obchodzi?
                            Czego jak czego, ale troski o kobiety niepracujące nie da się wyczuć w Twoich wypowiedziach, więc jaki naprawdę masz cel pisząc w tym wątku?
                        • echtom Re: PS. 11.05.15, 19:45
                          > Jeźeli myślisz, ze pracujące zawodowo kobiety nie mają depresji i wszystkie są spełnione i emanują energią, to twoje postrzeganie świata jest zupełnie odrealnione.

                          To prawda, w realnym świecie większość pada na pysk ze zmęczenia smile Pisałam już wcześniej, że wokół kobiet coraz ciaśniej zaciska się pętla. Wcześniej wystarczało, że w ogóle pracują zarobkowo. Teraz to za mało - żeby zasłużyć na społeczny szacunek, powinny mieć zawody dobrze płatne, najlepiej techniczne, zajmować kierownicze stanowiska i zasiadać w zarządach spółek. Te, które wykonują "tradycyjnie kobiece", niskopłatne prace i nie walczą o awans i podwyżkę, są ledwo o szczebelek wyżej od kur domowych.
                          • agnieszka77_11 Re: PS. 11.05.15, 19:53
                            echtom napisała:

                            > To prawda, w realnym świecie większość pada na pysk ze zmęczenia smile

                            Ale to, że ktoś nie jest szczęśliwy w swojej pracy i nie zarabia poniżej średniej krajowej utwierdza Cię w przekonaniu, że warto nie pracować? Przecież możesz zrobić masę rzeczy, aby Twoje życie było inne. Trzeba czasem chcieć. Wierzę, że masz większe możliwości by robić w życiu to co sprawia Tobie przyjemność i jeszcze czerpać z tego korzyści finansowe.
                            • agnieszka77_11 Re: PS. 11.05.15, 19:54
                              * zarabia poniżej średniej krajowej
                            • triss_merigold6 Re: PS. 11.05.15, 20:01
                              Akurat Echtom sprawia wrażenie dość szczęśliwej więc źle trafiłaś.

                              Nie agituj za pracoholizmem, to nie epoka reaganowska, to już niemodne.
                              • agnieszka77_11 Re: PS. 11.05.15, 20:06
                                triss_merigold6 napisała:

                                > Nie agituj za pracoholizmem, to nie epoka reaganowska, to już niemodne.

                                Nie agituję. Wręcz przeciwnie.Mam wrażenie, że "jeżdżenie" po kobietach pracujących jest znacznie większe niż po niepracujących. Drwiących komentarzy o ludziach pracujących w korporacjach na tym forum masa.
                                • anorektycznazdzira Re: PS. 11.05.15, 21:41
                                  Zgadzam się.
                                  Babki na kierowniczych stanowiskach to "korposuki" (WTF?!) które są wprawdzie ładnie ubrane, ale zimne i bezdzietne i na pewno nie umieją gotować i nie mają rodziny.
                                  Ale napisz że niepracująca jest kurą domową i w związku z tym jest niesamodzielnabig_grin
                                  • gazeta_mi_placi Re: PS. 12.05.15, 09:09
                                    Niekoniecznie bezdzietne, ale często są to osoby niesympatyczne, takie "bez kija nie podchodź", według naukowców kobiety, które w biznesie zaszły daleko zwykle mają wyższy poziom testosteronu niż przeciętnie.Co zrozumiałe bo żeby dochrapać się wysokiego stołka trzeba umieć rozpychać się łokciami i nie mieć zbędnych skrupułów. Wszystkie miłe Panie jakie znam to osoby zajmujące podrzędne stanowiska, więc coś jest na rzeczy.
                            • echtom Re: PS. 11.05.15, 20:02
                              Można być szczęśliwym, a i tak padać na pysk smile Obawiam się, że moje doświadczenie w kwestii pracy i wychowania dzieci jest nieporównanie większe od Twojego.
                            • gazeta_mi_placi Re: PS. 11.05.15, 20:02
                              Bzdurzysz jak jakaś debilka.
                            • pade Re: PS. 12.05.15, 09:13
                              Przecież możesz zrobić masę rzeczy, aby Twoje życie było inne.

                              Czy któraś tu pisze, że chciałaby mieć inne życie?
                              • echtom Re: PS. 12.05.15, 09:23
                                > Czy któraś tu pisze, że chciałaby mieć inne życie?

                                Otóż to.
                    • wyyznawczyyniwielkiegoczerwia Re: PS. 11.05.15, 19:22
                      Absolutnie się nie zgodzę. Najbardziej wygrane są miliarderki.
                • saszanasza Re: Rzyg. 11.05.15, 18:45
                  zolla78 napisała:

                  > Ale przecież nikt tu nie uogólnia. Wręcz przeciwnie, raczej wszyscy piszą, że p
                  > ewnie, że różnie bywa, ale ryzyko, że wylądujesz gorzej lub dłużej będziesz z d
                  > ołka finansowego wychodzić w razie gdy męża zabraknie, jest większe u tych co
                  > nie pracują niż u tych co pracują. I tyle, taka jest rzeczywistość, z któą chyb
                  > a trudno się kłócić, ale oczywiście bywa różnie

                  rzeczywistość zmienia się również u osób pradujących zawodowo...ale przyjmując to za fakt, jaki jest sens pisania "oczywistej oczywistości" w 50 wątkach na forum? to jedno z ryzyk...wzięcie kredytu na 50 lat również stanowi ryzyko, zamąźpójście z facetem niezrównoważonym emocjonalnie - to również ryzyko, życie to jedno wielkie ryzyko z systemem znmiennych, skąd więc ta nagonka na akurat na kwestie dotyczące wyboru praca-dom

                  > Sorry, to jakby kłócić się, że prawdą nie jest, że jak masz lepsze wykształceni
                  > e to to masz większe szansę na lepszą pracę, niż jak masz tylko średnie. Pewnie
                  > , że różnie bywa, ale pewna zależność jest.

                  jest, dlatego wśród bezrobotnych są również osoby niewykształcone który trudno jest znaleźć pracę.

                  > Spójrz sobie na raport o biedzie w Polsce. Jest wyraźnie zależna od wykształcen
                  > ia, ilości dzieci, ilości osób pracujących w rodzinie.
                  > I nie oceniam wyborów kobiet. Ale jeżeli statystyki rozwodowe mówią, że na 180
                  > tys ślubów jest 66 tys rozowdów, to wypdałoby to wkalkulować w swoje wybory i d
                  > ecyzje. I nie mówię, że musi to oznaczać decyzję o pracy, ale chociaż może właś
                  > nie jakieś zabezpieczenie, że np. jakaś zaoszczędzona kwota jest na koncie kobi
                  > ety i nawet nie na wypadek rozwodu z jedyną pracującą osobą, ale np. jej śmierc
                  > i w wypadku. Zawsze wtedy kobieta ma zapas gotówki na prztrwanie do czasu ogran
                  > ięcia się.

                  Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Znam psycholożkę, która leczy dzieci bogatych pracujących rodziców z uzależnień, gdyby zajrzeć do statystyk poradni PPP okazać by sie mogło, że gros dzieci z różnymi problemami to dzieci z dobrych domów, o dobrej stopie finansowej, ale zaniedbane emocjonalnie.

                  wszystko zależy gdzie i czego szukasz.


                  > A kobiety w olbrzymiej ilości sytuacji w ogóle o tym nie myślą.

                  Ależ myślą. i wybierają najlepsze rozwiązaniaw oparciu o indywidualną sytuację, tak pracujące jak i niepracujące. Dajmy im ponosić konsekwencje, to naturalny proces.
                  • zolla78 Re: Rzyg. 11.05.15, 22:27
                    Owszem, rozwód to zmiana i dla kobiety pracującej i niepracującej. I jak najbardziej w lepszej sytuacji będzie niepracująca kobieta mająca majątek i np. dochody z niego, niż pracująca kobieta, na dodatek jeszcze z marną pensją i jakoś tam organizacyjnie zależna od męża, co się właśnie wypiął na odwożenie np. dzieci do przedszkola, a do tej pory to robił, bo ona ma godziny pracy, że nie może. Czasem też ta pracująca nie ma żadnej pomocy z zewnątrz, a ta niepracująca wspierającą rodzinę, co przekłada się na to, że tej niepracującej jest dużo łatwiej.
                    I tak, kredyt na 30 lat czy małżeństwo ze schizofrenikiem, to jest ryzyko i dotknąć może i tych pracujących i tych będących w domu z dziećmi. Ale znowu, pytanie czy w większości wypadków łatwiej poradzi sobie z tym i mniejszym kosztem dla siebie i rodziny, taka pracująca kobieta czy niepracująca/bez dochodów.

                    Ale prawidłowość jest taka, że rozwód, kredyt na 30 lat czy chory psychicznie mąż, będzie oznaczał zwykle dużo większe pogorszenie warunków życia kobiety i jej dzieci, gdy nie pracuje/nie ma dochodów, niż gdy pracuje/ma dochody. To tylko prawidłowość i jak od początku piszę, taka którą widzę ja. Co nie zmienia faktu, że każda osoba z tego forum pewnie zna niejedną kobietę, gdzie było akurat inaczej i ja też takie historie znam.

                    Co mają dzieci leczone w PPP przez twoją koleżankę psycholożkę z kwestią, że ryzyko i współczynnik biedy jest wyższy tam gdzie jest samotna matka, to nie wiem. Zaniedbane emocjonalnie będzie i to dziecko gdzie matka zawsze pracowała, jeżeli już rozmawiamy tymi kategoriami, i to gdzie po rozwodzie musiała iść do pracy.

                    Owszem, na pewno najlepiej ma dziecko gdzie mama jest w domu, a tata nie zapiernicza w pracy do 22 codziennie by na to zarobić. W mniej idealnej będzie to, gdzie tego ojca z powodu pracy nie ma prawie w ogóle. Ale ciągle to rzeczywiście lepiej jak obojga rodziców przez pracę jest mało.

                    Ale co to ma, do powiedzmy, że postawionej przeze mnie tezy, że z moich obserwacji wynika, że mając na uwadze, że co 3 z nas się rozwiedzie, to w większej czarnej dziurze są zwykle kobiety niepracujące/nie mające swoich dochodów???

                    Pewnie, że to indywidualny wybór. Pewnie że czasami wolny, a czasem warunkowany, a czasem wymuszony. Pewnie, że jak się coś sypnie, to to czy sobie poradzę nie zależy tylko od tego czy mam pracę czy nie.

                    Ale jak rozmawiam z kolejną kobietą, która płacze, że dzieci małe, on się wyniósł, a ona już zapożyczoma po rodzinie, bo w domu siedziała i pyta jak szybko dostanie alimemty, a ja jej muszę powiedzieć, że jak się uda to zabezpieczenie dostanie w 7 dni, ale to jak się uda, i nie oznacza to skuteczności jego wykonania to raz, a dwa to będzie jakiś marne 600 zł, za które nawet rachunków nie zapłaci - to sorry, ale stwierdzam, że jest to wybór podwyższonego ryzyka, o ile za nim nie stoją jakieś zabezpieczenia.

                    A co do tych zabepieczeń, to w wygląda to z mojej perspektywy tak, że związki, gdzie ona nie pracuje i ma takie zabezpieczenie, że rozwód jej niestraszny, to promil. Owszem jest duża grupa kobiet, która ma takie zabezpieczenie przez przypadek i nie dlatego, ze zadbały, ale mąż chciał długów uniknąć i przepisał na żonę wszystko, zatem są trochę przez przypadek zabezpieczone. Ale znakomita większość kobiet żyje na zasadzie, to wszystko wspólne, zwykle na kredyt, czyli nie ma taka kobieta nic.
                    • larrisa Re: Rzyg. 11.05.15, 22:44
                      Zolla to nie są jedynie twoje obserwacje, ale obietywne fakty z których wynika, że kobiety tracą na mniejszej aktywności zawodowej - częściej dotyka je ubóstwo (i jej dzieci, zwłaszcza gdy jest samotną matką), częściej są trwale bezrobotne, częściej są ofiarami przemocy ekonomicznej, mają niźsze emerytury i więcej obowiązków domowych (niepłatnych). Emocjonalne podejście do tematu niczego nie rozwiązuje, ale najwyraźniej część kobiet ma problemy z rozmową bez poczucia winy.
                • edelstein Re: Rzyg. 11.05.15, 19:37
                  Szczegolnie jak kobieta zarabiaja naj nizsza krajowa,a przedszkole pochlania pol jej pensji.Zaoszczedzi,ze Ho ho.
                  • wyyznawczyyniwielkiegoczerwia Re: Rzyg. 11.05.15, 19:41
                    Heloł, nie piszemy zdaje się o samotnych matkach.
                    • echtom Re: Rzyg. 11.05.15, 19:48
                      A dlaczego nie? Jak najbardziej wpisują się w temat "kobiety i rozwody".
                    • triss_merigold6 Re: Rzyg. 11.05.15, 19:54
                      A dlaczego nie? Akurat najbardziej intensywnie i najwięcej w skali tygodnia pracowałam po rozstaniu z eksem i zanim zamieszkałam z obecnym partnerem.
                    • saszanasza Re: Rzyg. 11.05.15, 20:03
                      wyyznawczyyniwielkiegoczerwia napisała:

                      > Heloł, nie piszemy zdaje się o samotnych matkach.

                      to do mnie, bo ja nic a nic o samotnych matkach nie napisałam😕
                      • wyyznawczyyniwielkiegoczerwia Re: Rzyg. 11.05.15, 20:14
                        Nie, to do edel.
                        BTW, smuci trochę fakt, że szczytem szczęścia ematek jest bycie niepracującą żoną milionera i żadna nie wyobraża sobie, że sama te miliony mogłaby zarobić.
                        • 7dosia Re: Rzyg. 11.05.15, 20:18
                          wyyznawczyyniwielkiegoczerwia napisała:

                          > Nie, to do edel.
                          > BTW, smuci trochę fakt, że szczytem szczęścia ematek jest bycie niepracującą żo
                          > ną milionera i żadna nie wyobraża sobie, że sama te miliony mogłaby zarobić.

                          Hehe, no to pochwal się ile ty już milionów zarobiłaś? smile
                          • triss_merigold6 Re: Rzyg. 11.05.15, 20:19
                            Panienka bez obciążeń dziećmi, sprawami domowymi...
                            • wyyznawczyyniwielkiegoczerwia Re: Rzyg. 11.05.15, 20:57
                              o bosz, widziały gały co brały
                              • triss_merigold6 Re: Rzyg. 11.05.15, 21:05
                                Ale ja mam na myśli Ciebie: dlaczegóż to nie zarabiasz tych wspominanych milionów i nie zajmujesz super hiper kierowniczego stanowiska.
                                • wyyznawczyyniwielkiegoczerwia Re: Rzyg. 11.05.15, 21:08
                                  Obecnie zajmuję kierownicze stanowisko. Milionów nie zarabiam, nie każdy może.
                                  • echtom Re: Rzyg. 11.05.15, 21:22
                                    > Milionów nie zarabiam, nie każdy może.

                                    Ale dlaczego nie każdy może? Czym się różnią od reszty ci, którzy mogą?
                                    • wyyznawczyyniwielkiegoczerwia Re: Rzyg. 11.05.15, 21:26
                                      Bo nie każdy ma osobowość rekina biznesu plus super pomysł.
                                      Co nie oznacza, że nie ma takich osób, w tym kobiet.
                                      • saszanasza Re: Rzyg. 11.05.15, 21:49
                                        Odpowiadasz na:
                                        wyyznawczyyniwielkiegoczerwia napisała:

                                        > Bo nie każdy ma osobowość rekina biznesu plus super pomysł.
                                        > Co nie oznacza, że nie ma takich osób, w tym kobiet.

                                        heh, tym co napisałaś doskonale umotywowałaś sedno tej dyskusji: nie każda kobieta musi mieć aspiracje zawodowe i chęci by realizować się wyłącznie pracując zawodowo, tak samo jak nie każda pracująca musi mieć aspiracje do bycia najlepszą w zawodzie, który wykonuje, lub w nim awansować.
                                        • aka10 Re: Rzyg. 11.05.15, 21:55
                                          saszanasza napisała:


                                          >
                                          > heh, tym co napisałaś doskonale umotywowałaś sedno tej dyskusji: nie każda kobi
                                          > eta musi mieć aspiracje zawodowe i chęci by realizować się wyłącznie pracując z
                                          > awodowo, tak samo jak nie każda pracująca musi mieć aspiracje do bycia najlepsz
                                          > ą w zawodzie, który wykonuje, lub w nim awansować.

                                          I kazda bedzie swojego bronic, mimo, ze nie wszystkie kury domowe rzeczywiscie chca byc kurami domowymi i nie wszystkie pracujace zawodowo rzeczywiscie chca pracowac.
                                          • saszanasza Re: Rzyg. 11.05.15, 23:15
                                            aka10 napisała:

                                            > saszanasza napisała
                                            > I kazda bedzie swojego bronic, mimo, ze nie wszystkie kury domowe rzeczywiscie
                                            > chca byc kurami domowymi i nie wszystkie pracujace zawodowo rzeczywiscie chca p
                                            > racowac.
                                            >
                                            skoro tak bywa, a bywa, to dlaczego te niepracujące dostają etykietę leniwych, podległych etc. to bardzo krzywdzące. są konbiety które nie pracują bo pracy znaleźć nie mogą, bo stan ich zdrowia nie pozwala na pracę we wszystkich zawodach, albo nie mają stosownych kwalifikacji czy wykształcenia. są kobiety których sytuacja wręcz zmusza do pozostania w domu, jaki więc sens jest umoralnianie ich i ocenianie. durnotą wielką jest wątek założycielski, bo jedynie mówi o zjawisku, nie mówi nic o przyczynach.
                                            czemu ten wątek służy, pytam, bo absolutnie nic nie wnosi.
                                        • wyyznawczyyniwielkiegoczerwia Re: Rzyg. 11.05.15, 21:57
                                          Ale ja się z tym absolutnie zgadzam (# z zastrzeżeniem, że jak zwykle irytują mnie podwójne standardy płciowe).
                                        • larrisa Re: Rzyg. 11.05.15, 21:58
                                          A sądzisz, że każdy facet ma?
                        • edelstein Re: Rzyg. 11.05.15, 20:33
                          Kto tak twierdzi?
                          Realistycznie rzecz ujmując nie jestem w stanie zarobic milionowy
                          a )to juz nie te czasy gdzie latwo bylo znalezc luke i ja zapelnic
                          b)nie wyobrazam sobie zostawic faceta i dziecka,by robic kariere i te miliony zarobic.Zycie rodzine jest dla mnie zbyt wazne.
                        • echtom Re: Rzyg. 11.05.15, 20:39
                          > i żadna nie wyobraża sobie, że sama te miliony mogłaby zarobić.

                          A po co? Nie lubię tego sportu. Mąż milioner też mi w sumie niepotrzebny.
                          • gazeta_mi_placi Re: Rzyg. 11.05.15, 20:48
                            A ile kobiet na świecie, zresztą niech będzie, nawet i ogólnie ludzi bez podziału na płcie zarabia w milionach? Ile procent w skali kraju, świata? A może ile promili? Odejmijmy jak się da też tych z "milionerowych" domów - bo wiadomo, dużo łatwiejszy mają start by zarobić kolejne.
                            • wyyznawczyyniwielkiegoczerwia Re: Rzyg. 11.05.15, 20:59
                              Gazet, milionerek jest o wiele mniej niż milionerów, a już takich, które same doszły do fortuny (nie odziedziczyły, nie otrzymały po rozwodzie) jest malutko. Co nie zmienia faktu, że istnieją.
                              • gazeta_mi_placi Re: Rzyg. 11.05.15, 21:05
                                0,05% ? Mniej? I czy one też z pogardą traktują całą resztę świata "bo wystarczy chcieć i być pracowitym"?
                              • echtom Re: Rzyg. 11.05.15, 21:19
                                Mam w rodzinie osobę, która może nie łapie się do setki najbogatszych Polaków, ale jak na nasze realia zgromadziła całkiem spory majątek. Jak pisałam wyżej, po prostu ją to kręci. Trzeba widzieć ten błysk w oku, kiedy opowiada, że coś tam okazyjnie kupiła, a potem sprzedała po rynkowej cenie, że pieniądze zarobione na czymś innym zainwestowała w ziemię, którą wydzierżawiła itp., itd. Podziwiam ją na swój sposób, ale nie wyobrażam sobie, bym sama mogła tak funkcjonować. Pieniądze nie są dla mnie na tyle ważne, bym miała sporą cześć swojego czasu i energii poświęcać na ich pomnażanie i inwestowanie. Wystarczy, że zarabiam na podstawowe potrzeby.
                    • edelstein Re: Rzyg. 11.05.15, 20:36
                      Dlaczego o samotnych matkach?
              • undoo Re: Rzyg. 11.05.15, 18:23
                Nie, bo niepracujace maja brac na klate i dac sie zastraszyc, ze rzuci, przekreci sie i na starosc pod mostem wyladuja.
                Natomiast o swiadomym powolywaniu dzieci na swiat i zapewnianiu im potem bezpiecznych i dobrych warunkuch do rozwoju juz nalezy milczec, bo jakosc sie liczy, nie ilosc. Otoz nie - liczy sie tez ilosc, do zbudowania dobrej relacji z dzieckiem potrzeba czasu, a o ten czas trudno, gdy oboje rodzice pracuja, a dziecko jak goracy ziemniak jest przerzucane z rak do rak.
                Warto tez ten aspekt rodzicielstwa sobie uswiadamiac. W zyciu nie ma nic za darmo i wszystko ma swoja cene. A priorytety kazdy ma prawo miec inne. I prosze mi nie wmawiac, ze powinnac miec inne, bo mam swoje i ich nikomu nie narzucam.
                • vre-sna Re: Rzyg. 11.05.15, 20:13
                  Pewnie, że warto.
                  Całe obecne młodociane oszołomstwo szlajające się po ulicach może być efektem ubocznym dynamicznych karier rodziców.
                  Właściwie po co rodzimy dzieci? Po to, żeby całe dnie przebywały poza domem i w tym lepszym przypadku na zajęciach dodatkowych? Bo rodzice muszą zapewnić opiekę podczas pracy?
                  U mnie tak było. Matka ciągle w pracy, a ja pianino, angielski, zuchy, harcerstwo, plastyka, teatr. Szczerze - było to zapełnianie czasu, którego matka nie miała.
                  W związku z powyższym czuję odwrotnie, chociaż poczucie obowiązku gdzieś zostało wpojone i pracy nie rzucę. W sumie niestety.
                  • wyyznawczyyniwielkiegoczerwia Re: Rzyg. 11.05.15, 20:16
                    > U mnie tak było. Matka ciągle w pracy, a ja pianino, angielski, zuchy, harcerst
                    > wo, plastyka, teatr. Szczerze - było to zapełnianie czasu, którego matka nie mi
                    > ała.

                    A mnie jak zwykle ciekawi, czemu ematki nie mają pretensji do wiecznie nieobecnych ojców, tylko zawsze do matek.
                    • agnieszka77_11 Re: Rzyg. 11.05.15, 20:18
                      wyyznawczyyniwielkiegoczerwia napisała:

                      > A mnie jak zwykle ciekawi, czemu ematki nie mają pretensji do wiecznie nieobecn
                      > ych ojców, tylko zawsze do matek.

                      Może dlatego, że kobiety częściej potrzebują matek. Ale co na to synowie?
                      • ashraf Re: Rzyg. 11.05.15, 20:21
                        Polemizowałabym. Dzieci potrzebują obojga rodziców.
                      • triss_merigold6 Re: Rzyg. 11.05.15, 20:22
                        Nie pisują na ematce.
                  • ashraf Re: Rzyg. 11.05.15, 20:20
                    A co z czasem ojca? Czemu tylko "matka nie miała"?
                • ashraf Re: Rzyg. 11.05.15, 20:18
                  Weź pod uwagę, że jakość vs ilość to nie tylko wybór "rodzice pracujący od 8 do 20", ale coraz częściej "oboje rodzice pracują mniej". Druga pensja i większa stabilność to też większa szansa np. na rezygnację z dodatkowych prac przez ojca, który może poświęcać dzieciom czas i współwychowywać je, a nie tylko oglądać w przelocie wieczorem. W mojej poprzedniej firmie nie tylko panie, ale i panowie redukowali etat po narodzinach dziecka i na zmianę (lub z wykorzystaniem dziadków/niani/żłobka przez część tygodnia/godzin) z partnerkami zajmowali się dziećmi (w CH do pracy wraca się po 14-16 tygodniach). Ci, którzy zrobili to po raz pierwszy, a mieli już starsze dziecko/dzieci, postrzegali tę sytuację bardzo pozytywnie i cieszyli się z możliwości aktywnego i codziennego opiekowania się maluchem.
                  • undoo Re: Rzyg. 11.05.15, 21:58
                    A Ty wez pod uwage, ze utrzymywanie calej rodziny wcale nie oznacza harowania po godzinach czy wyjazdu za chlebem. I nie kazdy ojciec dzieci niepracujacej matki musi brac dodatkowe prace, a dzieci oglada przelotem miedzy jedna praca a druga.
                    • ashraf Re: Rzyg. 11.05.15, 22:18
                      Oczywiscie, sa i takie sytuacje, ale zdecydowanie wiecej jest takich, kiedy ojciec wraca do domu o 19-20, jezdzi w delegacje itd. To raczej malo wieziotworcze zjawisko. I o ile zgadzam sie, ze rodzice pracujacy na okragly zegar nie maja kiedy wychowywac dziecka, to ide bardziej w kierunku work-life balance obojga partnerow i odpowiedniej redukcji czasu pracy. Nie twierdze, ze to dla wszystkich idealne rozwiazanie, ale z pewnoscia pozwala na redukcje ryzyka zwiaznego z jedna pensja na cala rodzine i ulatwia tworzenie wiezi na linii ojciec-dziecko, a nie tylko matka-dziecko.
                      • echtom Re: Rzyg. 11.05.15, 22:32
                        > to ide bardziej w kierunku work-life balance obojga partnerow i odpowiedniej redukcji czasu pracy.

                        Fajny pomysł, tylko nie w każdej pracy tak się da. Nie wszyscy mają pracę w godzinach biurowych z opcją wykonywania części etatu zdalnie z domu.
                        • ashraf Re: Rzyg. 11.05.15, 22:38
                          Owszem, ale nawet tam gdzie sie da, najczesciej "nie da sie", bo dochodzi do glosu bariera mentalna. Ilu znasz mezczyzn, ktorzy po dziecku zmniejszyli liczbe godzin spedzanych w pracy, ktorzy wykorzystali urlop rodzicielski/wychowawczy, ktorzy "odciazyli" zone, zeby mogla sie zajac kariera? I czy wszyscy, ktorzy tego nie zrobili, mieli ambitne, ciekawe i przyjemne prace?
                          • echtom Re: Rzyg. 11.05.15, 22:46
                            Niewielu i jakoś mnie to nie oburza. Nie widzę nic pozytywnego w tym, by po trudach ciąży i porodu odbierać kobiecie radość obcowania z własnym dzieckiem w fazie macierzyńskiego haju.
                            • ashraf Re: Rzyg. 11.05.15, 23:10
                              No ale ile trwa ten "macierzynski haj"? 3-4 mies? W Polsce jest teraz rok urlopu po urodzeniu dziecka, dlaczego nie promowac wykorzystywania chocby kilku mies przez ojcow? Silniejsza wiez z dzieckiem, zmniejszenie nierownosci szans zawodowych miedzy plciami (bo zatrudnienie mezczyzny tez bedzie sie wiazalo z ryzykiem czasowej utraty pracownika), wieksze zrozumienie roznych rol spolecznych itd., same korzysci. Albo rozwiazania typu: ojciec pracuje w ciagu pierwszego roku 2-3dni, matka kolejne 2-3, zasilek pokrywa czesciowo roznice w pensjach. Poza tym czemu radosc z rodzicielstwa ma byc zarezerwowana tylko dla matek, a ojciec ma sie zadowolic ochlapami? Moj maz nigdy nie dalby sobie odebrac czasu, ktory spedzil w domu z naszym 4 miesieczniakiem, kiedy ja wrocilam do pracy i zapowiada, ze drugie dziecko tez mamy planowac tak, zeby udalo mu sie zostac z nim 6 tyg po moim macierzynskim smile to jest naprawde cenne i budujace doswiadczenie dla ojcow. I naprawde nie chodzi o to, ze jak ktos lubi pracowac, to nie lubi spedzac czasu z dzieckiem, skad takie zalozenie? To sie naprawde nie musi wykluczac.
                              • echtom Re: Rzyg. 11.05.15, 23:17
                                Ashraf, cieszę się Waszym szczęściem, ale pozwolę sobie zostać przy własnych konserwatywnych i niepoprawnych politycznie poglądach.
                                • ashraf Re: Rzyg. 11.05.15, 23:20
                                  Alez zostan, tylko zauwaz, ze takie podejscie ma przelozenie na taka a nie inna sytuacje kobiet na rynku pracy, ci potem przeklada sie na dylematy pt. "bo mnie bardziej oplaca sie zostac w domu" i bledne kolo sie zamyka. Nawet w najbardziej konserwatywnej rodzinie ojcu nie ubedzie od paru tyg- mies spedzonych z wlasnym dzieckiem.
                                  • echtom Re: Rzyg. 11.05.15, 23:29
                                    W dobrze funkcjonującej rodzinie rodzice sami wypracowują sobie optymalny układ, bez ingerencji władz i nawiedzonych ideologów.
                                    • ashraf Re: Rzyg. 12.05.15, 00:02
                                      Teraz idealizujesz i nie zdajesz sie nie dostrzegac zwiazku pomiedzy jednostka a spoleczenstwem. A swoja droga to ciekawe, ze o oburzenie budzi propozycja obowiazkowego urlopu dla ojcow, podczas gdy kobiety po porodzie musza skorzystac z min. 8 (o ile sie nie myle) tyg. wolnego, niezaleznie od stanowiska, odpowiedzialnosci itd. I jakos swiat sie nie konczy.
                                      • undoo Re: Rzyg. 12.05.15, 00:30
                                        Pracowalas karmiac rownoczesnie piersia na zadanie? To jest faktycznie wielka frajda odciagac w pracy mleko i dlatego na sile trzeba po 8 miesiacach zycia dziecko odstawiac od piersi, bo znalazla sie pani inzynier od damsko-meskiej rownowagi w spoleczenstwie, ktora postanowila, ze po 8 miesiacach urlopu macierzynskiego obowiazkowo nastepuje urlop tacierzynski.
                                        • ashraf Re: Rzyg. 12.05.15, 07:53
                                          Nie kazdy moze kp,ale butelka tez nie robi i nie podaje sie sama. A w 8 mcu zycia dziecko ma juz rozszerzona diete i nie musi dostawac piersi co godz. Mam wiele kolezanek, ktore wrocily do pracy po kilku mies i karmia dalej, jedna dwulatka, a druga wykarmila pracujac 3 dzieci, w tym najmlodsze z rozszczepem podniebienia (co oznaczalo trudniejsze niz kp odciaganie). Poza tym mowimy, zdaje sie, o podziale urlopow rodzicow pracujacych, jak ktos chce zrezygnowac z pracy, to kto mu broni?
                                      • echtom Re: Rzyg. 12.05.15, 07:41
                                        > podczas gdy kobiety po porodzie musza skorzystac z min. 8 (o ile sie nie myle) tyg. wolnego

                                        Pani Środa wróciła do pracy po dwóch tygodniach, więc chyba można to ominąć.
                                        • ashraf Re: Rzyg. 12.05.15, 08:51
                                          Pani Sroda mogla sobie wrocic nawet po 2 h, nie jest dla mnie autorytetem.
                                        • triss_merigold6 Re: Rzyg. 12.05.15, 10:54
                                          Czekaj, ale Madzia Środa nie wróciła do pracy. Nie nazywajmy PRACĄ spotkań raz w tygodniu na PRL-owskim niszowym wydziale.
                                          • echtom Re: Rzyg. 12.05.15, 10:57
                                            Ona twierdzi, że wróciła do pracy, więc bądź łaskawa nie kwestionować jej osobistych odczuć.
                                            • triss_merigold6 Re: Rzyg. 12.05.15, 11:22
                                              Sądzę, że skonfrontowanie odczuć z rzeczywistością byłoby dla Madzi Środy bardzo pouczającym doświadczeniem.
                                    • gazeta_mi_placi Re: Rzyg. 12.05.15, 08:45
                                      Dokładnie.
                                    • gazeta_mi_placi Re: Rzyg. 12.05.15, 08:49
                                      Mam pytanie do Ashraf, skoro płeć nie ma większego znaczenia odnośnie zajmowania się małym dzieckiem powiedz proszę ile w Twoim żłobku pracuje Pań opiekunek, a ilu Panów - opiekunów? Dziękuję. Że 16-latka już tam nie pracuje to wiem wink
                              • arwena_11 Re: Rzyg. 11.05.15, 23:19
                                No popatrz, a u mnie mimo, że ja byłam w domu a mąż pracował, to syn był zawsze kąpany i usypiany przez męża. Taki rytuał był. Wracał z pracy, jadł obiad i bawił się z synem, kąpał go, usypiał.
                                Syn był tak z mężem związany, że w nocy wołał tatę, nie mamęsmile, To mąż go w nocy karmił i rano przed wyjściem do pracy.
                                Jak mąż wracał to ja miałam czas dla siebie, długa kąpiel, książka i spanie. Syn był bardzo absorbującym dzieckiem i byłam wykończona. Jednak do głowy nie wpadłoby mi wrócić do pracy. Lubiłam pójść na spacer z dzieckiem, poczytać wtedy książkę ( był to jedyny moment kiedy syn spał) pogadać z koleżankami.
                                • ashraf Re: Rzyg. 12.05.15, 00:06
                                  Ale czemu akurat mnie to tlumaczysz? Czy to ja twierdze, ze pracujac nie da sie zbudowac wiezi z dzieckiem? Dostrzegam tylko pewien dysonans: z jednej strony niby panowie sa wspanialymi, oddanymi i zaangazowanymi ojcami po na co dzien (mimo, ze pracuja), a z drugiej sa niezwykle zapracowani, jezdza z jednej delegacji w druga i gdyby ich zony wrocily do pracy, to dzieci wychowywalaby ulica.
                                  • gazeta_mi_placi Re: Rzyg. 12.05.15, 08:46
                                    Może nie ulica, a żłobek jak u Ciebie, co?
                              • nanuk24 Re: Rzyg. 12.05.15, 00:43
                                Moja kolezanka po 6 tygodniach macierzynskiego wrocila do pracy, jej maz zostal w domu z noworodkiem. W pracy co chwile robila przerwe by odciagnac mleko, do pracy chodzila niewyspana, bo wstawala na karmienie co godzine. Do tego dziecko wymagajace, alergiczne. Przy drugim dziecku pozmieniali sie rolami, mimo, ze maz mniej zarabial. Do dzisiaj ja ciarki przechodza, jak o tym wspomina.
                            • zolla78 Re: Rzyg. 11.05.15, 23:12
                              A dlaczego oceniasz, że każda kobieta jest zachwycona tym hajem. Oczywiście przyznaję, że większośc chce być te 24/dobę i to przez te kilka pierwszych lat, ale wydaje mi się, że rośnie odsetek tych co dzieci swoje kochają, ale możliwość pójścia do pracy na 6h lub zajęcia się czymś innym na 6 h dziennie, potraktowałyby jako wybawienie smile
                              I znam conajmniej kilka, które chętnie wróciły do pracy, dzieci zostały z ojcami w zakresie w jakim mogli (one zarabiały albo więcej, albo to ojciec miał umowę o pracę i taki urlop miał), babciami czy nianiami i bardzo były szczęścliwe w tym układzie.
                              • echtom Re: Rzyg. 11.05.15, 23:24
                                Nie siedzę w głowie każdej kobiety, tylko przedstawiam własny subiektywny punkt widzenia. A z moich obserwacji wynika, że kobiety, które chciały/musiały wrócić do pracy krótko po urodzeniu dziecka, i tak wróciły bez łamańców z dzieleniem urlopu. Urlop ojcowski to dobra opcja, zdarza się, że bardziej się opłaca, by kobieta wróciła do pracy, a mąż zajął się dzieckiem. To, co budzi mój sprzeciw, to pomysły odgórnego narzucania i egzekwowania takiego urlopu.
                                • gazeta_mi_placi Re: Rzyg. 12.05.15, 08:53
                                  Mój też, znam ze trzy pary małżeńskie gdzie żona zarabia około 1500-2000 zł, a mąż więcej - w zależności która para od 4000-10000 zł. I co? Mąż ma rzucić pracę za 10000 zł i będą żyć przez pewien czas za pensję żony - około 2000 zł czy jak??? W dwóch przypadkach to właściciele firm, praca "zdalna z domu" nie wchodzi w grę, mają rozwalić przymusowym "tacierzyńskim" całą firmę i później utrzyma rodzinę żona za owe 2000 zł? Hm.... Dziwny pomysł jak dla mnie. Tak, oczywiście, znając to forum pewnie usłyszę, że firma musi być kiepska skoro kilkumiesięczny przymusowy urlop ją rozwala, a żona zarabiająca 2000 zł dzięki temu, że mąż wziął urlop w przyszłym roku będzie zarabiała 3 razy tyle.
                              • saszanasza Re: Rzyg. 11.05.15, 23:26
                                zolla78 napisała:

                                > A dlaczego oceniasz, że każda kobieta jest zachwycona tym hajem. Oczywiście pr
                                > zyznaję, że większośc chce być te 24/dobę i to przez te kilka pierwszych lat, a
                                > le wydaje mi się, że rośnie odsetek tych co dzieci swoje kochają, ale możliwość
                                > pójścia do pracy na 6h lub zajęcia się czymś innym na 6 h dziennie, potraktowa
                                > łyby jako wybawienie smile
                                >
                                No to gdybym ja nie zrezygnowała z pracy, moje wybawienie musiałoby trwać 11,5 h dziennie z dojazdami, przy pensji 2035 brutto (ok. 1400 netto) z czego musiałabym opłacić opiekunkę do młodszej, dojazdy i utrzymanie "w pracy". Po powrocie o 18.30 pełna energii zabrałabym się za gotowanie, pranie, sprawdzenie lekcji i zaopiekowanie się dziećmi, na co miałabym czas do 20.00 kiedy to dzieci kładłyby się spać, by wstać o 5:45 wyszykować się i pójść ze mną do szkoły, tak bym o 6:30 zdążyła na pociąg do pracy. Mąż w tym czasie przebywałby w tygodniowej delegacji😀 Na pewno byłabym spełniona zawodowo....
                                • zolla78 Re: Rzyg. 11.05.15, 23:40
                                  No widzisz, a u mnie nie było nawet rozmowy o innym rozwiązaniu, ze oboje ograniczamym pracę tak by pracować i cieszyć się dzieckiem, ale pracujemy. Też właśnie dla dziecka.
                                  Ale to ja, mamy pracę któa na to pozwalała i mieliśmy warunki i wspólny pogląd na to, porównywalne zarobki.
                                  I nie oznacza to, że uważam, że każdy tak musi albo powinien lub to rozwiązanie idealne.
                                  A ty wydajesz się swoją sytuację osobistą ekstrapolować na wszytskie kobiety, ich wybory i uwarunkowania tych wyborów.
                                  Pomijając, że po tym wpisie to jak już nie wiem, czy ty masz żal, że tak wyszło i teraz sobie to racjonalizujesz i oskarżasz te pracujące z wyboru o zaniedbywanie dzieci czy chcesz w trochę dziwny sposób przekazać jakąś bardziej pozytywną myśl.
                                  • triss_merigold6 Zolla, a propos sytuacji osobistej 12.05.15, 10:57
                                    Zolla, naTwoim miejscu byłabym bardzo ostrożna z zarzucaniem innym kobietom, że swoją sytuację osobistą ekstrapolują na inne kobiety, bardzo.
                                    Akurat z kasiorą i chęcią łożenia na rodzinę ojciec Twojego dziecka się nie rzucał, prawda? Ty nie miałaś wyjścia. bo u Ciebie pan po aptekarsku wylicza moje-twoje.
                                    • zolla78 Re: Zolla, a propos sytuacji osobistej 12.05.15, 11:59
                                      I dlatego jestem ostatnią osobą, która powie, że moje wybory i sposób życia, jest jedynym właściwym, słusznym i na pewno dobrze wybrałam i zdecydowałam. I nie oceniam wyborów kobiet między byciem w domu a pracą. Ja jedynie napisałam, że z moich obserwacji zjawiska "rozwód" wyłaniają się takie a nie inne prawidłowości. I te prawidłowości wskazują, że brak pracy/dochodów to poważny czynnik ryzyka znacznego pogorszenia się życia w takim wypadku. I nie jest to z mojej perspektywy urban legend, bo kuzynka kuzynki sobie szybko znalazła super pracę zaraz po tym jak ją mąż zostawił. A tak mam wrażenie kilka osób tu argumentuje.

                                      A tak nawiązując do moich problemów małżeńskich, to weź pod uwagę jaka byłaby moja sytaucja przy takim ówczesnym podejściu męża do kasy, gdybym nie pracowała. U mnie akurat podejście męża zmieniło się na plus i to bardzo. Ale jak wiadomo, często mężczyznom z takimi zapędami, się pogarsza a nie polepsza z czasem. Co nadal nie oznacza, że nie ma kobiet, niepracujących, które też osiągnęłyby z mężem z takimi zapędami jakiegoś dobrego rozwiązania i/lub zmiany.

                                      I dla mnie praca nie była nigdy kwestią "nie mam wyjścia, bo mąż mi wylicza kasę", ja nie dałabym rady siedzieć z dzieckiem w domu i możesz mnie ocenić za to, że jestem wyrodną matką, ale tak było.

                                      Czego mnie nauczyło to doświadczenie, to tego, żeby zbyt pochopnie nie zakładać jak echtom, że kwestia poradzenia sobie i dania się wpakować w niezbyt korzystny układ, to kwestia tylko charakteru i nastawienia. Czasem sytuacja potrafi tak zaskoczyć, że zanim człowiek się objerzy to jest w czarnej dziurze i wyjść nie jest tak łatwo, nawet przy silnym charakyterze. Silna osobowość co najwyżej sprawia, że w końcu wychodzisz z pewnych rzeczy, ale niekoniecznie, że sie w nich nie znajdziesz.
                                      • echtom Re: Zolla, a propos sytuacji osobistej 12.05.15, 12:04
                                        > Silna osobowość co najwyżej sprawia, że w końcu wychodzisz z pewnych rzeczy, ale niekoniecznie, że sie w nich nie znajdziesz.

                                        To raczej oczywiste - każdy w dowolnym momencie życia może się znaleźć w czarnej dziurze.
                                    • gazeta_mi_placi Re: Zolla, a propos sytuacji osobistej 12.05.15, 14:08
                                      Może mąż z Izraela?
                                  • saszanasza Re: Rzyg. 12.05.15, 14:23
                                    u mnie nie było nawet rozmowy o innym rozwiązaniu, ze oboje ogran
                                    > iczamym pracę też właśnie dla dziecka

                                    a ja właśnie dla dziecka nie pracuję, bo po podliczeniu za i przeciw, moje nie pracowanie jest dla niego korzystniejsze. mogę mieć takie podejście? mogę. tak jak ty możesz mieć własne.


                                    > A ty wydajesz się swoją sytuację osobistą ekstrapolować na wszytskie kobiety, i
                                    > ch wybory i uwarunkowania tych wyborów.

                                    nie, ja tylko twierdzę, że moja sytuacja pokazuje, że nie zawsze rezygnacja z pracy uwarunkowana jest lenistwem. to zwyczajnie wybór.

                                    > Pomijając, że po tym wpisie to jak już nie wiem, czy ty masz żal, że tak wyszło
                                    > i teraz sobie to racjonalizujesz i oskarżasz te pracujące z wyboru o zaniedbyw
                                    > anie dzieci czy chcesz w trochę dziwny sposób przekazać jakąś bardziej pozytywn
                                    > ą myśl.

                                    hola hola, ja nikogo nie oskarżam, to ten wątek oskarża i ocenia te niepracujące, kwalifikując je jako kury domowe bez ambicji, ja jedynie staram się uzmysłwić, że sytuacja pracujących też nie jest tak kolorowa, a ich oceny z dupy wzięte. tak samo te pracujące zaniedbują dzieci, jak niepracujące się lenią.
                                    • anorektycznazdzira Re: Rzyg. 12.05.15, 17:45
                                      Ale wątek nie był o tym, że się lenią, tylko o tym, że źle na niepracowaniu wychodzą w wypadku rozwodu.
                                      Źle wychodzą.
                                      W wypadku (bez tego wypadku nie wychodzą źle- chyba logiczne?)

                                      Czasem skręty w dyskusji są tak absurdalne, że mam wrażenie, iż puknij w stół... tongue_out
                                      • gazeta_mi_placi Re: Rzyg. 12.05.15, 18:45
                                        W wypadku rozwodu chyba wszystkie kobiety (pomijam żony np. alkoholików czy przemocowców) źle wychodzą. Rozwód to zawsze porażka, za wyjątkiem sytuacji typu odejście od męża-alkoholika.
                                      • echtom Re: Rzyg. 12.05.15, 19:16
                                        W sumie najlepiej wychodzą te, które nie biorą ślubu, nie mają dzieci, żyją własnym życiem, a z mężczyzną tylko mieszkają, dopóki którejś ze stron się nie znudzi. Głębsze zaufanie drugiemu człowiekowi zawsze niesie ze sobą ryzyko.
                                        • anorektycznazdzira Re: Rzyg. 12.05.15, 19:22
                                          Tja, o tym było tongue_out
                                          Strasznie emocjonalnie to traktujecie. I pewnie stąd tyle odpowiedzi na zasadzie:
                                          - większość ludzi wolno biega mając tylko jedną sprawną nogę
                                          - NIEEEEEEE!!!! Znam Józkę, nie ma nogi biega jak gazela/ ależ z dwiema nogami też można wolno biegać/ a ja nie lubię biegać i mam do tego prawo/ sama wolno biegasz i mnie nie obrażaj
                                          • echtom Re: Rzyg. 12.05.15, 19:56
                                            Ja bym to podsumowała: odczepcie się od tych, którzy mają tylko jedną sprawną nogę - ich noga, ich bieganie, ich życie.
                                • echtom Re: Rzyg. 11.05.15, 23:42
                                  Sasza, nikt Ci tego jeszcze nie napisał? Znajdź lepszą pracę, jakąś fajną wąską specjalizację od 8 do 16 blisko domu big_grin
                                  • nanuk24 Re: Rzyg. 12.05.15, 00:11
                                    Zolla przeciez Zolla ospisala jej cos podobnegowink
                                  • gazeta_mi_placi Re: Rzyg. 12.05.15, 08:47
                                    Wystarczy tylko chcieć smile
                            • nanuk24 Re: Rzyg. 12.05.15, 00:47
                              Nie widzę nic pozytywnego w tym, by po tru
                              > dach ciąży i porodu odbierać kobiecie radość obcowania z własnym dzieckiem w fa
                              > zie macierzyńskiego haju.

                              Prawda.
                              Ps Co za czasy nastaly, ze takie podejscie staje sie juz niezrozumiala dla innym i trzeba sie z tego tlumaczyc. A jeszcze dziwne, ze trzeba to innym matkom tlumaczyc.
                              • echtom Re: Rzyg. 12.05.15, 07:43
                                Nie zwalaj na czasy - to my jesteśmy prymitywne samice i negujemy wielkie zdobycze cywilizacji wink
                              • ashraf Re: Rzyg. 12.05.15, 07:55
                                To rzeczywiscie skandal, ze nastaly czasy, kiedy ojcowie zajmuja sie swoimi niemowletami i robia sobie z tego tytulu przerwe w pracy. To rzeczywiscie smutne, niezrozumiale i zapewne sprzeczne z natura...
                                • gazeta_mi_placi Re: Rzyg. 12.05.15, 08:42
                                  Sprzeczne z naturą, to akurat prawda. Po porodzie u kobiety wydzielają się specjalne hormony, które pomagają w opiece nad dzieckiem, nie mówiąc już o karmieniu piersią. Co gorsza - według badań na dźwięk dziecięcego płaczu szybciej obudzi się kobieta (nawet bezdzietna!) niż mężczyzna (nawet ojciec dziecka).
                                  • ashraf Re: Rzyg. 12.05.15, 08:49
                                    Hormony pomagajace w opiece nad dzieckiem big_grin big_grin cudne! big_grin A z tym wstawaniem, to w takim razie wyszlam za kobiete, bo maz pierwszy budzil sie na placz dziecka, ja mam kamienny sen wink
                                    • gazeta_mi_placi Re: Rzyg. 12.05.15, 08:56
                                      Badania naukowców wykazały, że częściej budzi się kobieta niż mężczyzna, wyjątki są wszędzie. Nie neguję tego, że Ty do nich należysz. Poza tym Twój mąż ma ze względu na pracę chyba lepszy słuch niż średnia statystyczna, może tu tkwi clou tego wyjątku?
                                      • arwena_11 Re: Rzyg. 12.05.15, 09:02
                                        u mnie tez mąż szybciej się budził jak dziecko płakało.
                                        • gazeta_mi_placi Re: Rzyg. 12.05.15, 09:05
                                          Taką informację przeczytałam w "Focusie", a to raczej nie czasopismo typu "Fakt", kobieta szybciej się obudzi.
                                          • arwena_11 Re: Rzyg. 12.05.15, 09:09
                                            możliwe że wyjątek potwierdza regułęsmile A i mój mąż muzykiem nie jest.
                                      • ashraf Re: Rzyg. 12.05.15, 09:06
                                        Tak, na pewno muzycy czesciej wstaja do dzieci big_grin big_grin Gazeciu, jestes najwspanialszym teoretykiem rodzicielstwa, jakiego znam!
                                        • gazeta_mi_placi Re: Rzyg. 12.05.15, 09:10
                                          Pretensje do naukowców, nie do mnie, ja tylko powtarzam wyniki ich badań.
                        • zolla78 Re: Rzyg. 11.05.15, 23:04
                          Jak pisze ashraf, da się zwykle, ale żyjemy w świecie wyścigu szczurów i ci którzy decydują o tym czy się da, to
                          1. sami tak pędzą, że nie widzą takiej potrzeby, możliwości, kojarzy im się to ze stratą, zmnieszeniem PKB i jeszcze nie wiadomo z czym
                          2. nie doceniają ile daje taki work-life-balance dla efektywności też pracowników
                          3. nie uznają, że ważne jest by dzieci miały ojca o ojciec dzieci - bo świat pracy to właśnie świat mężczyzn, przez nich układany, a kobiety to są tam zwykle przez jakichś przypadek lub bo niestety ekonomia tak wymusza, ale ona tak naprawdę to chciałyby niepracować i być na utrzymaniu
                          4. głosy optujące za tym są albo ciche albo określane jako nawiedzone feministki co facetów chcą wysłać do dzieci, a przecież każdy facet się nudzi zabawą z dzieckiem po 4 min, jak jeden profesor z Torunia kiedyś gdzieś napisał
                          • echtom Re: Rzyg. 11.05.15, 23:37
                            > głosy optujące za tym są albo ciche albo określane jako nawiedzone feministki co facetów chcą wysłać do dzieci, a przecież każdy facet się nudzi zabawą z dzieckiem po 4 min, jak jeden profesor z Torunia kiedyś gdzieś napisał

                            Znam nawet osobiście mężczyzn spełniających się w zabawie z dzieckiem, ale nie jest to większość, a już na pewno nie wszyscy. Opinię na temat gender mam bardzo radykalną.
                            • zolla78 Re: Rzyg. 11.05.15, 23:44
                              Też nie uważam, że każdy się spełnia w zabawie z dzieckie. Ale uważam/widzę, że dotyczy to też masy kobiet, ale się do yego nie przyznają, bo wiadomo dlaczego, ogólnie są bardziej elastyczne zatem łatwiej im się do sytuacji dostosować i mają albo bardziej wrodzoną albo wyuczoną odpowiedzialnośc za dzieci, zatem swoje robią.

                              I odróżniam tu miłość do dziecka, chęć spędzania z nim czasu na jakichś konkretnych czynnościach czy zabawach, od powołania by zajmować się nim 24h/dobę.
                            • ashraf Re: Rzyg. 12.05.15, 00:10
                              Tak samo jak nie wszystkie kobiety sie w tym spelniaja... Natomiast kazdy rodzic moze ciekawie i z przyjemnoscia spedzac czas z dzieckiem, dluzej niz 4 min wink i to czynnik kulturowy, wychowanie, oczekiwania spoleczne, a nie czynnik biologiczny odgrywaja tu kluczowa role. Bo nie chodzi o zapedzenie kobiet na traktory, a o to, zeby dazyc do rownowagi i nauczyc mezczyzn, ze zajmowanie sie wlasnym dzieckiem jest wazne, potrzebne, meskie i finalnie dajace ogromna satysfakcje.
                              • undoo Re: Rzyg. 12.05.15, 16:58
                                Prosze Cie, planowane zmiany ogranicz do swojego osobistego meza big_grin
                                • ashraf Re: Rzyg. 12.05.15, 19:38
                                  Ale to nie ja twierdzę, że wybór jest pomiędzy: "zostaję w domu i poświęcam się dla dzieci", a "wracam do pracy i dzieci biegają z kluczem u szyi do zmroku".
        • nanuk24 Re: Rzyg. 11.05.15, 20:42
          wyyznawczyyniwielkiegoczerwia napisała:

          > Pora raczej, żeby Twòj mąż się zatroszczył, w końcu pracuje i ma niewiele
          > czasu na życie rodzinne. Ach, wait, on może, ale inne kobiety nie, prawda?

          U mnie jest teraz 13:30, amoj maz jeszcze do pracy nie wyszedl. Na moje pytanie, czy idzie, odpowiada, ze nie wie, moze nie, a moze na dwie godzinki.
          Pojechalam wiec rano wybrac kamien na blat, swiatla i lustro(wbrew powszechnej opinii na forum, ja o takich sprawach decyduje, maz tylko wykonuje moje "projekty"), a w miedzy czasie moj maz ugatowal i nakarmil dziecko, poszedl na plac zabaw i uczyl nocnikowania mlodszego.
          Ale nie powiem, ze moj maz ma lekka prace, jasne, ze ciezko pracuje i wraca wykonczony, dlatego ja niepracujac odciazam go, zeby on nie musial na zlamanie karku, wyczerpany, jechac odebrac dziecko z przedszkola i stac przy garach o 19, bo moje pracowanie nie zmieni jego sytuacji - nadal by ciezko i czasami do poznych godzin pracowal.
          • wyyznawczyyniwielkiegoczerwia Re: Rzyg. 11.05.15, 20:55
            A nie, nie o to mi chodziło. Raczej o podwójne standardy: panie mają pretensje, że inne kobiety pracują i nie poświęcają tyle ile powinny czasu rodzinie, natomiast facet- często własny mąż pracujący tyle samo, a nawet więcej nie przeszkadza.
            Przykład: znajoma wyzywająca od wyrodnych wspólną koleżankę pracującą na etat- jednocześnie nie przeszkadzało jej, że własny mąż widuje dziecko tylko w wakacje i święta.
            Na ematce widzę podobny mechanizm.
            Moje osobiste zdanie jest takie, że każdy wybór niesie swoje konsekwencje. Nie wyobrażam sobie życia bez pracy zawodowej (nawet jakbym była milionerką-pracowałabym, tylko mniej i u siebie), a niezależność finansowa to dla mnie podstawa- ale nikogo nie namawiam do takich samych wyborów, to co dla mnie jest szczęściem dla innych może być katorgą.
            • nanuk24 Re: Rzyg. 11.05.15, 21:23
              Moje osobiste zdanie jest takie, że każdy wybór niesie swoje konsekwencje. Nie
              > wyobrażam sobie życia bez pracy zawodowej (nawet jakbym była milionerką-pracowa
              > łabym, tylko mniej i u siebie), a niezależność finansowa to dla mnie podstawa-
              > ale nikogo nie namawiam do takich samych wyborów, to co dla mnie jest szczęście
              > m dla innych może być katorgą.
              > rrible; this recipe is terrible.”

              Bo to zalezy jaka prace sie porzuca i do jakiej sie wraca. Matka malego dziecka chetniej w domu zostanie, jezeli ma frustrujaca prace, mobbingujacego szefa i wspolpracownikow i do tego kiepsko platna. Malo kto decyduje sie na rezygnacje z pracy, ktora uwielbia. Sama nie jestem waska specjalistka, wykonywalam wiele prac i to raczej z tych obsmiewanych na forum, dlatego chetnie zostalam w domu, w miedzyczasie sie doksztalacam i zajmuje swoim hobby, ktory mam nadzieje, rozwinie sie w kierunku biznesowym.
            • undoo Re: Rzyg. 11.05.15, 22:01
              Ale kto ma pretensje? Niech sobie robia, co chca i przestana agitowac za obowiazkowa praca dla obojga rodzicow. I niech przestana straszyc, co to nie bedzie, jesli niepracujacy partner nie zostawi niemowlaka w instytucji opiekunczo-wychowawczej, by samemu z piesnia na ustach do korpo ruszyc pracowac.
              • gazeta_mi_placi Re: Rzyg. 12.05.15, 09:04
                Przymus pracy już raz był i wszyscy wiemy jaki wtedy panował dostatek.
            • saszanasza Re: Rzyg. 11.05.15, 22:04
              wyyznawczyyniwielkiegoczerwia napisała:

              > A nie, nie o to mi chodziło. Raczej o podwójne standardy: panie mają pretensje,
              > że inne kobiety pracują i nie poświęcają tyle ile powinny czasu rodzinie, nato
              > miast facet- często własny mąż pracujący tyle samo, a nawet więcej nie przeszka

              to nie pretensje odwrócenie sytuacji. wszak pani "niepracująca kura domowa" ma również prawo do własnych przemyśleń dotyczących pracy zawodowej i może uważać, że pani pracująca zawodowo nie poświęca rodzinie zbyt dużo czasu, tak samo, jak pani pracująca może uważać że pani bezrobotna opieprza się zamiast wziąść się do roboty. Różnica polega na tym, że pani pracująca zakłada do tego celu specjalne wątki na forum, czego nie robi pani niepracująca.

              Najwyraźniej panie pracujące albo leczą w ten sposób swoje kompleksy, albo prowadzą jakąś działalność misyjno-informacyjną. W ramach podniesienia swoich kwalifikacji i rozwoju zawodowego za cel wyznaczyły sobie umoralnienie kobiet które nie pracują i poinformowanie ich o beznadziejności ich sytuacji.
              • pade Re: Rzyg. 11.05.15, 22:06
                big_grin
              • wyyznawczyyniwielkiegoczerwia Re: Rzyg. 11.05.15, 22:18
                Uściślę:bardzo panie niepracujące zawodowo widząc pracujące małżeństwo zakładają, że mąż utrzymuje rodzinę a żona zaniedbuje dzieci i dom i pracuje sobie hobbystycznie i to mi przeszkadza. I tak jak wspomniałam wcześniej: wydawanie osądów o braku czasu dla dzieci kobiety pracującej w przypadku gdy własny mąż ma go tyle samo albo jeszcze mniej jest hipokryzją.
                A mało to było wątków pań niepracujących zawodowo o korposuczach? Proszę cię. Obrzucają się obydwie strony barykady.
                • agnieszka77_11 Re: Rzyg. 11.05.15, 22:25
                  wyyznawczyyniwielkiegoczerwia napisała:

                  > A mało to było wątków pań niepracujących zawodowo o korposuczach? Proszę cię. O
                  > brzucają się obydwie strony barykady.

                  Zdecydowanie więcej. Nawet w kontekście głupich wakacji można to zauważyć ile jadu jest w niektórych emamach, gdy inna wyjeżdża rodzinnie na Kanary podczas gdy ona sama musi moczyć stopy w zimnym Bałtyku, bo o Kanarach może jedynie pomarzyć.
                  • gazeta_mi_placi Re: Rzyg. 12.05.15, 09:02
                    Kanary ponoć wcale nie są takie ciepłe, dwie osoby z mojego otoczenia były i twierdzą, że zimno, często wieje takim zimnym wiatrem i to mit, że tam jest cieplutko.
                • triss_merigold6 Re: Rzyg. 11.05.15, 22:27
                  Nie bardzo wiem kogo chcesz teraz skrytykować.

                  Najbardziej negatywnie na temat braku aktywności zawodowej kobiet wypowiadały się akademickie feministki - Madzia Środa, Kazia Szczuka, Agnieszka Graff (biedula, nie dała rady połączyć tych paru godzin na uczelni z opieką nad jednym małym dzieckiem) - czyli kobiety, których dzialalność trudno nazwać pracą.
                • saszanasza Re: Rzyg. 11.05.15, 22:43
                  wyyznawczyyniwielkiegoczerwia napisała:

                  > Uściślę:bardzo panie niepracujące zawodowo widząc pracujące małżeństwo zakładaj
                  > ą, że mąż utrzymuje rodzinę a żona zaniedbuje dzieci i dom i pracuje sobie hobb
                  > ystycznie i to mi przeszkadza.
                  >

                  ale czy te niepracujące założyły jakiś specjalny watek na ten temat, czy zarzuty te są jedynie odpowiedzią na zarzuty stawiane prze pracujących, które to poświęcają temu kolejne wątki na forum? Uważam że to różnica...one się zwyczajnie bronią....poza tym mają takie samo prawo do własnego zdania na ten temat jak i osoby pracujące. Dlaczego je można oceniać ale same nie mogą tego zrobić?
                  >
                  . I tak jak wspomniałam wcześniej: wydawanie osądó
                  > w o braku czasu dla dzieci kobiety pracującej w przypadku gdy własny mąż ma go
                  > tyle samo albo jeszcze mniej jest hipokryzją.

                  ja też wcześniej pisałam, że nawet jeśli mąż kobiety niepracującej pracuje i nie poświęca dzieciom wystarczająco czasu, czas ten poświęca właśnie ta konieta.
                  Takiej sytuacji nie ma, jeżeli pracuje zarówno matka jak i ojciec a dziećmi zajmuje się opiekunka, lub w najlepszym wypadku babcia. w dalszym ciągu można przyjąć, że dzieci matki która nie pracuje będą lepiej zaopiekowane.
                • nanuk24 Re: Rzyg. 11.05.15, 23:40
                  I tak jak wspomniałam wcześniej: wydawanie osądó
                  > w o braku czasu dla dzieci kobiety pracującej w przypadku gdy własny mąż ma go
                  > tyle samo albo jeszcze mniej jest hipokryzją.

                  Nie hipokryzja, bo ten czas, ktorego nie moze poswiecic ojciec, poswieca matka. A przy pracujacym malzenstwie ani ojciec ani matka.
                  • wyyznawczyyniwielkiegoczerwia Re: Rzyg. 11.05.15, 23:52
                    Oczywiście, że hipokryzja.
                    Matka choćby całe dnie spędzała z dziećmi, nie zastąpi im ojca.
                    W dodatku w przypadku pracującego małżeństwa nie widać wpisów na forum: co za wyrodni rodzice, tylko zawsze to MATKA zaniedbuje dzieci, bo pracuje. Ojciec oczywiście nie.
                    • gazeta_mi_placi Re: Rzyg. 12.05.15, 09:01
                      Dla małego dziecka najważniejsza jest matka. To ona jest ważniejszym rodzicem, owszem zawsze będą się zdarzały wyjątki typu matka pijaczka, ale w większości przypadków lepsza jest matka.
                    • kropkacom Re: Rzyg. 12.05.15, 09:46
                      A czyja to wina? Matek, które są w domu, że twój mąż by się nie poczuwał, a twoja siostra uważała, że zaniedbujesz dziecko? big_grin Każdy niech odpowiada za siebie i swoje układy. Tak jest sprawiedliwie.
                      • echtom Re: Rzyg. 12.05.15, 10:12
                        Tak, problemy feministek to wina kobiet, które siedzą w domu, zamiast realizować ich postulaty. Gdyby wszystkie solidarnie wracały do pracy najpóźniej w 4 miesiące po urodzeniu dziecka, garstka tych najbardziej ambitnych nie musiałaby walczyć ze społecznym oporem.
                        • kropkacom Re: Rzyg. 12.05.15, 10:30
                          Wątpię.
                        • beataj1 Re: Rzyg. 12.05.15, 10:38
                          A wiesz że ma to sens. I ile pracy by było dla wszystkich. Bo pani idzie do pracy zatem ktoś musi się zająć jej dzieckiem i posprzątać dom, ugotować, zrobić pranie, itd itd. Naprawdę zaangażowana feministka zastosuje też outsourcing w kwestii sypiania z mężem - w końcu jak się za jakąś robotę płaci profesjonalizowaliście to od razu ma ona większe znaczenie od tej wykonywanej gratis.
                          Te panie które wykonują płatne usługi na rzecz pracującej pani też mają domy i rodziny zatem tez muszą kogoś zatrudnić. A te zatrudnione tez kogoś muszą zatrudnić itd itd itd. Wszyscy pracują i panuje powszechna szczęśliwość.

                          Już kiedyś tu na forum wyczytałam że ta sama robota (niech będzie to nieszczęsne sprzatanie) wykonywana w domu to lenienie się. Ale jak się idzie do kogoś do pracy i robi dokładnie to samo nagle ta praca w magiczny sposób zyskuje szacunek i wartość. Ot czary...
                          • kropkacom Re: Rzyg. 12.05.15, 10:41
                            Do dzieci mamka, czy jak to zwał. Czy babcia... Z tym, że tej drugiej nie trzeba płacić. Jakoś tylko panów tu nie widać.
                            • beataj1 Re: Rzyg. 12.05.15, 10:53
                              Och panowie już od dawna wprowadzili w życie szlachetną zasadę outsourcingu w swoim życiu. Zauważ że większość obowiązków tradycyjnie przypisanych facetom w domach załatwiają od dawna "fachowcy". Dobrze ustawiony facet w domu musi tylko "być" reszta się sama dzieje przy użyciu magicznych rączek.
                              Jeśli kobiety to wprowadzą w życie to już generalnie będzie wszystko hulać bez problemu - baba nie będzie marudzić by pan zajął się swoim dzieckiem - będzie od tego pani. By przygotował z nią obiad - jest od tego pani, by sprzątnął po sobie - pani, by spędził z nia czas - pani lub pan w zależności od potrzeb i układów.
                              • ashraf Re: Rzyg. 12.05.15, 11:16
                                Kto zle wychodzi na outsourcingu meskich prac? Faceci nie traca czas na zajecia, do ktorych nie maja drygu/serca/ochoty, a fachowcy zarabiaja, najczesciej badzo przyzwoite pieniadze.
                                • echtom Re: Rzyg. 12.05.15, 11:34
                                  Jeszcze poproszę o komentarz w kwestii outsourcingu usług seksualnych smile
                                  • ashraf Re: Rzyg. 12.05.15, 11:39
                                    Zapytaj volty, choc akurat ona nie pasuje do waszej teorii, wszak nie pracuje poza domem wink
                                  • larrisa Re: Rzyg. 12.05.15, 11:48
                                    Mój jest jedynie taki, że szkoda, że tylu kobitom seks kojarzy się z pracą i z "dawaniem". Może gdyby miały własne pieniądze i niezależność finansową, seks mógłby być dla nich również przyjemnością i "braniem" zamiast "dawania" by utrzymać przy sobie swojego jedynego żywiciela.
                                    • wyyznawczyyniwielkiegoczerwia Re: Rzyg. 12.05.15, 12:31
                                      Strasznie to smutne, że są kobiety, które uważają, że seks to usługa świadczona mężczyznom przez kobiety.
                                      • echtom Re: Rzyg. 12.05.15, 12:47
                                        Obawiam się, że potwierdza to procentowy udział kobiet w tym zawodzie. Wybierający go mężczyźni też częściej świadczą te usługi innym mężczyznom niż kobietom.
                                        • wyyznawczyyniwielkiegoczerwia Re: Rzyg. 12.05.15, 12:53
                                          Tzn. w małżeństwie kobiety świadczą mężczyznom usługi prostytucji w zamian za dobra i profity? big_grin
                                          • echtom Re: Rzyg. 12.05.15, 13:13
                                            Ta odnoga wątku jest o outsourcingu smile
                                            • wyyznawczyyniwielkiegoczerwia Re: Rzyg. 12.05.15, 13:21
                                              Owszem, outsourcingu usług seksualnych, czyli prostytucji. wink
                                              • echtom Re: Rzyg. 12.05.15, 13:23
                                                Nie w małżeństwie, tylko poza nim, więc skąd wniosek z tamtego wpisu?
                                                • wyyznawczyyniwielkiegoczerwia Re: Rzyg. 12.05.15, 13:27
                                                  Z samego traktowania seksu jako usługi kobiety dla mężczyzny.
                                            • ashraf Re: Rzyg. 12.05.15, 13:33
                                              A co ma seks malzenski (lub pozamalzenski) do odplatnego scedowania na kogos innego sprzatania czy naprawy pralki? Porownanie od czapy, dodatkowo faktycznie nasuwajace przykre skojarzenie, ze dla kogos seks zalicza sie do obowiazkow domowo-malzenskich.
                                              • beataj1 Re: Rzyg. 12.05.15, 13:55
                                                Dobra zagalopowałam się. Fakt że odpowiadałam w nieco żartobliwym tonie i w dodatku tuż po obejrzeniu odcinka TBBT gdzie Sheldon zastosował outsourcing na randce z Amy za pomocą hindusa.
                                                Tak się kończy szukanie ulgi od upierdliwej roboty i niepotrzebne wyzłośliwianie się.
                                                • ashraf Re: Rzyg. 12.05.15, 13:57
                                                  Spoko wink Aczkolwiek i tu na forum mielismy takie przypadki, wiec nie trzeba szukac inspiracji w tv big_grin
                                      • beataj1 Re: Rzyg. 12.05.15, 13:07
                                        OCh nie. Zauważ że ja napisałam o outsourcingu rożnych usług dotyczących obu płci. Czyli jeśli pani nie ma ochoty jest zmęczona, boli ja noga, głowa czy co tam jeszcze to pan może iść do profesjonalisty/profesjonalistki, I analogicznie pan nie może boli go głowa noga ma globusa pani idzie do profesjonalisty z myslą- po co mam robić coś samemu skoro jeśli zapłacę usługa będzie wykonana dobrze, sprawnie i w razie czego można będzie złożyć relamację.
                                        W przypadku gdy oboje mają ochotę w tym samym czasie sprawnie i w zgodzie wymieniają się usługami do szczęśliwego jednoczesnego końca.
                                • nanuk24 Re: Rzyg. 12.05.15, 16:46
                                  a fachowcy zarabiaja, najczesciej badzo przyzwoite pieniadze.

                                  O wlasnie, a same nie chcecie placic przyzwoitych pieniedzy, tylko sie targujecie ze sprzataczka ile mozecie.
                                  • ashraf Re: Rzyg. 12.05.15, 16:52
                                    Wypraszam sobie, co prawda korzystamy obecnie okazjonalnie, ale nigdy nie placilam niskich stawek. Ze juz o niani nie wspomne, oszczedzanie na osobie, ktorej powierzalismy wlasne dziecko bylo na ostatnim miejscu mojej listy priorytetow.
                                  • undoo Re: Rzyg. 12.05.15, 17:03
                                    Regularnie place sprzataczce tyle, ile jest na rachunku i jeszcze premie daje smile Z niania podobnie.
                          • wyyznawczyyniwielkiegoczerwia Re: Rzyg. 12.05.15, 11:05
                            Jeśli ktoś nie wie czym różni się zajmowanie własnym domem od zajmowania domem innych odpłatnie i jakie skutki generuje jedno i drugie- polecam licealne podstawy ekonomii.
                          • ashraf Re: Rzyg. 12.05.15, 11:14
                            A to po pracy pani i panu urywa rece i przerasta ich ogarniecie domu? Czasem odnosze wrazenie, ze na forum sa same wlascicielki rezydencji 600 m2 z 3 h pola, gotujace trzydaniowe obiady 7-ce dzieci.
              • zolla78 Re: Rzyg. 11.05.15, 23:17
                Panie niepracujące też zakładają wątki o niepracowaniu, względnie udzielają się w innych ostro atakując te pracujące. Najczęstsze zdanie jakie można w tym temacie zaobserwować to"

                "a po co dziecko robiła, skoro jej w karierze przeszkadza"
                "a po co dziecko robiła by je do placówki podrzucać"
                "dziecko to nie gorący kartofel by po placówkach rzucać"

                i tak dalej w tym stylu
                • saszanasza Re: Rzyg. 11.05.15, 23:29
                  poproszę o link do takiego wątku, ja w zamian mogę ci zalinkować kilkanaście wątków opozycyjnych.
                  komentarze będących odpowiedzą na zarzut nie świadczą o atakach a raczej o próbie obrony.
    • anorektycznazdzira 500!!! 12.05.15, 19:40
      tongue_out

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka