pajac_ynka
27.08.15, 01:34
jak nic. Albo mam jakąś depresję, albo w d... mi się poprzewracało. Nie lubię wieczorów, kiedy chłop wraca z roboty, wkurza mnie jak mie dotyka, nie lubię (tylko teraz mam nadzieję) seksu). Cholera mnie bierze przez pierdoły. Dziś mnie trafiło, bo chłopina śmiał pójść po pracy na piwo. Nie był mi do czegoś potrzebny, nie przyszedł późno (zerwał się z roboty), przyszedł trzeźwy, z resztą nie było mnie w domu. A i tak się wkurzyłam. O co sama nie wiem.
Poryczałam się bo mi się płeć dziecka nie zgodziła z moimi planami, chociaż tak naprawdę żadnych nie miałam. W ogóle jakaś taka rozdrażniona chodzę.
Nie zdziwi mnie jak mi chłop powie, że ma mnie dość.
A może to normalne i muszę się tylko hamować skoro zdaję sobie sprawę z tego, że są to bzdury?
A i wydarłam się na matkę, ale tu to chyba miałam rację.
Boję się, że będę miała jakąś depresję poporodową albo inne cholerstwo.