Gdybyście miały porównać Wasz pierwszy poród do kolejnych to który był lżejszy, szybszy, mniej bolesny. Chodzi mi o porody SN. Wiem, że nie ma reguły i każdy może być inny ale mówi się, że kolejne porody są łatwiejsze. Chętnie poczytam, bo sama jestem już na wylocie i zastanawiam się jak będzie tym razem
.
U mnie pierwszy poród zaczął się odejściem wód i od razu ciągły ból zwalający z nóg. W tej chwili (38 tygodni) już od kilku dni łapią mnie dość silne skurcze przepowiadające ale albo są nieregularne albo po kilku regularnych "akcja" ustaje. Pierwszą córkę rodziłam 9,5 h, w tym 1,5 h partych.
Piszcie jak było u Was, bo mąż ma wolne i zabiera córkę na całe dnie w teren a mnie daje nasycić się ostatnimi chwilami ciszy i spokoju to i na ematkę mam dużo czasu