Dodaj do ulubionych

Chyba jestem nienormalna

18.09.15, 20:28
Czytając wątki o zdradach czy przemocy po prostu nie wierzę.
Jestem raczej słaba psychicznie (chodzę od niedawna na psychoterapię).
Ale...
w 2005 roku mój były mąż mnie pobił. Pierwszy i ostatni raz ale dość mocno. Decyzję o rozstaniu podjęłam od razu jak ścierałam krew (miałam m. in. złamany nos).
Nie pomogły prośby, groźby ani cuda wianki. To był koniec. Było mi o tyle łatwo, że wybił mi miłość z głowy. O razu. Mój syn miał pół roku a ja zarabiałam niewiele. Sprzedałam mieszkanie własnościowe, wynajęłam inne. Pieniądze ze sprzedaży musiałam dokładać miesięcznie aby przeżyć. Zatrudniłam opiekunkę, pracowałam więcej. Było różnie. Tym bardziej, że nie brałam pod uwagę, że on może coś takiego zrobić. I nie zrozumiem kobiet, które po pierwszym i kolejnych razach pytają jak to ratować, co zmienić. Po prostu nie. I nie jest dla mnie żadnym argumentem, że dla dobra dzieci lub ze względów finansowych.
I uprzedzam komentarze, nawet gdybym nie miała co sprzedać to i tak bym to zrobiła, z tą różnicą że mały był by w żłobku podczas mojej pracy. Dodam, że niektóre z dziewczyn mogą liczyć na pomoc rodziców ja takiej opcji nie miałam.
Mimo iż było to przykre doświadczenie nauczyło mnie tego, że zawsze się tak może zdarzyć i trzeba się z tym liczyć. Mam teraz zupełnie innego partnera, mieszkamy razem i nie wydaje mi się aby mógł kiedykolwiek mnie uderzyć. Ale i tak mam plan B. Poukładane wszystko tak, żeby było łatwiej w razie czego, bo uderzenie=koniec.
Zdradzona nigdy nie byłam. Ale zakładam, iż jest to wysoce prawdopodobne w wykonaniu jakiegokolwiek faceta, więc znów mam plan B. Bo zdrada=koniec.
I jestem pewna, że ponieważ biorę pod uwagę taką opcję wcale by mnie to nie zabolało, nie zaskoczyło, nie przepłakałabym nawet dnia.
A przy tym wszystkim nie śledzę partnera, nie podejrzewam, nie gadam mu o tym. Jest fajnie, a zareaguję jak się stanie. Mam plan B więc jest ok. Nawet dziecko z nim planuję (na razie nie wychodzi) ale w opcji B jest budżetowane i rozplanowane tak abym dała radę sama. I to tak aby było łatwiej niż za pierwszym razie.
Dlatego przepraszam, nie chcę nikogo urazić ale nie wyobrażam sobie płakać po kimś kto mnie skrzywdził i zawiódł. A już próbować ratować taki związek i zastanawiać się jak postępować by było dobrze to kosmos jakiś.
Jednocześnie każdy jest tylko słabym człowiekiem więc nie musiałabym się przemóc by wybaczyć.
To co jestem nienormalna? Czy za dużo przeszłam w życiu i nic mnie już nie zdziwi i nie złamie?
Dodam jeszcze, że niektóre osoby z mojego otoczenia dziwią się że biorę kolejne firmy(księgowość) skoro przy takim facecie nie muszę pracować. Własnie muszę i to więcej bo przy rozstaniu jedyny żal jaki bym miała to taki, że on się dorobił a ja nie. A ja chcę mieć komfort psychiczny, że po rozstaniu każdy ma tyle samo (mimo, iż nie jesteśmy małżeństwem, nie mamy wspólnego majątku i każdy brał by "swoje").
Poza tym nie jestem i nie będę mu nic winna, nigdy też nie usłyszę, że jestem gorszym partnerem
Obserwuj wątek
    • mag1982 Re: Chyba jestem nienormalna 18.09.15, 20:36
      Dobrze, że masz plan B ale moim zdaniem raczej za mało przeżyłaś niż za dużo skoro Cię dziwi, że ludzie są różni. Smutne jest to, że jak piszesz jedyny żal miałabyś o to, że on się dorobił a Ty nie. To nie świadczy dobrze o Waszym związku.
      • mamaemmy Re: Chyba jestem nienormalna 19.09.15, 15:02
        mag1982 napisała:

        > Dobrze, że masz plan B ale moim zdaniem raczej za mało przeżyłaś niż za dużo sk
        > oro Cię dziwi, że ludzie są różni. Smutne jest to, że jak piszesz jedyny żal mi
        > ałabyś o to, że on się dorobił a Ty nie. To nie świadczy dobrze o Waszym związk
        > u.

        To chyba ty mało przezyłaś... Jej podejscie to po prostu kwestia doświadczenia ,którego tobie brakuje .Złego doświadczenia-więc ciesz się ,że ci go brakuje.
    • kotradykcja Re: Chyba jestem nienormalna 18.09.15, 20:40
      Korag, jeśli Ty jesteś nienormalna, to jest nas dwie, bo mam identyczne podejście. Zwłaszcza do zarabiania pieniędzy i planów B.
      Pozdrawiam big_grin
    • thea19 Re: Chyba jestem nienormalna 18.09.15, 20:46
      ja Cie nie oceniam, doswiadczenie ksztaltuje czlowieka. mam nadzieje, ze psychoterapia pozwoli Ci sie wyluzowac i spojrzec bardziej optmistycznie w przyszlosc.
      • manala Re: Chyba jestem nienormalna 18.09.15, 20:56
        Raczej nie jesteś słaba psychicznie...
        • thea19 Re: Chyba jestem nienormalna 18.09.15, 22:05
          alez oczywiscie, ze nie jestem slaba, jednakze watek nie mnie dotyczy
    • klamkas Re: Chyba jestem nienormalna 18.09.15, 21:01
      Dla mnie nienormalne jest mówienie "ja nigdy" i ja "na pewno" o sytuacji, której nie doświadczyłaś (ok, doświadczyłaś czegoś strasznego, ale ty byłaś inna, on był inny, inne były związek, uczucie i oczekiwania).

      A w przepłakaniu dnia nie ma nic złego. Płacz po stracie nie jest oznaką "złamania". Fakt, że nie zdziwiłoby cię, że cię ktoś skrzywdził świadczy o tym, że masz sporo do przepracowania na terapii - wiem, czepiam się słówek, w twoim przypadku dziwnie znacząco one wyglądają.
    • aleksandra1357 Re: Chyba jestem nienormalna 18.09.15, 21:03
      To bardzo smutne życie, tak kochać i ufać tylko na pół gwizdka. To ja już wolę kochać naprawdę i cierpieć naprawdę.
      "I jestem pewna, że ponieważ biorę pod uwagę taką opcję wcale by mnie to nie zabolało, nie zaskoczyło, nie przepłakałabym nawet dnia." To świetny pomysł w ogóle na wszystkie życiowe problemy. Można by na przykład BRAĆ POD UWAGĘ śmierć dziecka, kalectwo partnera i wtedy już nic nas nie zaskoczy i NIE ZABOLI...
      • jola-kotka Re: Chyba jestem nienormalna 19.09.15, 00:16
        Bzdury opowiadasz.
        • memphis90 Re: Chyba jestem nienormalna 19.09.15, 09:03
          Nie, bzdury opowiada autorka wątku- takie zaklinanie rzeczywistości "biorę pod uwagę, więc albo się nie wydarzy, albo nie zaboli, bo przecież przewidziałam, że tak właśnie będzie".
      • mamma_2012 Re: Chyba jestem nienormalna 19.09.15, 08:58
        Jesli ktos sie czegoś bardzo boi, to jednym ze sposobów radzenia sobie z tym strachem jest wyobrażanie sobie tych pesymistycznych wersji i opracowywanie sposobu poradzenia sobie w danej sytuacji.
        Niektórym to bardzo pomaga.
    • triss_merigold6 Re: Chyba jestem nienormalna 18.09.15, 21:06
      Weź pod uwagę, że nie wszyscy mają identyczne podejście do zdrady, zwłaszcza fizycznej.
    • mynia_pynia Re: Chyba jestem nienormalna 18.09.15, 21:07
      Bardzo to zyciowe i swiadczy o tym ze jestes zaradna i wiwezysz w siebie. Ja nie bylam bita czy zdradzana wiec ciezko mi mowic o doswiadczeniu, ale tez nie bedzie u mnie rozpaczy, tez mam w myslach plan B a nawet i C.
      • klamkas Re: Chyba jestem nienormalna 18.09.15, 21:16
        W jakich związkach wy żyjecie, że ich rozpad was nie ruszy, tylko zadaniowo wdrożycie plan awaryjny? I po co w takim związku żyć? uncertain
        • triss_merigold6 Re: Chyba jestem nienormalna 18.09.15, 21:20
          Też mi się to wydaje zdumiewające.
          • memphis90 Re: Chyba jestem nienormalna 19.09.15, 09:06
            Dla mnie też niepojęte. Gdybym chciała czegoś, co da mi satysfakcję seksualną, drapanie za uchem i środki finansowe, a czego łatwo się pozbyć bez żalu, jak nawali- to postawiłabym na wibrator, kota i kartę kredytową. Ale nie nazywałabym tego związkiem.
        • korag100 Re: Chyba jestem nienormalna 18.09.15, 21:26
          Sex na boku to zdrada. To znaczy "ktoś inny kręci mnie bardziej niż ty" A argument pijany byłem mnie rozwala
          • triss_merigold6 Re: Chyba jestem nienormalna 18.09.15, 21:33
            Nie, to znaczy, że kręci albo kręcił chwilowo.
            Romans to inna bajka, bo często wchodzi w grę jakieś zaangażowanie emocjonalne.
        • kotradykcja Re: Chyba jestem nienormalna 18.09.15, 22:11
          klamkas napisała:

          > W jakich związkach wy żyjecie, że ich rozpad was nie ruszy, tylko zadaniowo wdr
          > ożycie plan awaryjny? I po co w takim związku żyć? uncertain

          Ale to nie jest kwestia jakości związku. Przynajmniej dla mnie
          To kwestia świadomości, że nic nie trwa wiecznie, ludzie są słabi i popełniają błędy, czasem z głupoty, czasem z podłości.
          To kwestia świadomości, że nigdy za nikogo nie można oddać nawet małe palca. I tego, że złe rzeczy przytrafiają się nie tylko innym, ale też nam.
          I kwestia świadomości, że jeśli jest ktoś, na kogo naprawdę mogę liczyć, to ja sama. Każda inna osoba może zawieść. Bo przecież już zawiódł ktoś, kto miał być najbliższy, najważniejszy, kto miał kochać, dbać, pomagać, szanować.
          Skoro on mógł, może każdy. Jest to możliwe. I trzeba się z tym liczyć oraz mieć jakiś pomysł , plan co w takiej sytuacji zrobić.
          Rozpad związku bolałby. Ale nie byłby końcem świata , powodem do rozpaczy , depresji czy czego tam jeszcze .
          Nie tak jak wtedy .
          Tak ja to widzę.
          • klamkas Re: Chyba jestem nienormalna 18.09.15, 22:20
            Oczywiście, że jest kwestia jakości związku. Nie mówię o końcu świata. Ale o zwykłej rozpaczy związanej z tym, że coś tak ważnego nie wyszło. Skoro jej nie ma, to DLA MNIE, nie było to ważne. Nawet jeśli zakładam, że złe rzeczy się zdarzają i mogą zdarzyć mi. Zakładam, że może tak być, ale jakby się stało, to byłabym zrozpaczona, bo to za dobre życie, żeby po nim nie rozpaczać.
            • kotradykcja Re: Chyba jestem nienormalna 18.09.15, 22:35
              Może masz rację. Może to brak prawdziwie głębokiej więzi. Mam poczucie, że bardzo kocham męża. Najbardziej jak potrafię. Może za mało potrafię?
              Byłoby mi źle bez niego. Ale nie czułabym jakby ktoś wyrwał mi serce. Już nie. I bardziej byłoby mi źle że względu na syna, który straciłby rodzinę.
              Może pewnych rzeczy nie da się posklejać.
              • klamkas Re: Chyba jestem nienormalna 18.09.15, 22:43
                Ale skąd wiesz, że byś nie czuła, albo czuła? Nie masz pojęcia co będzie. To, że tak a nie inaczej przeżyłaś poprzednie rozstanie i tak a nie inaczej ułożyłaś sobie emocje, nie znaczy, że następnym razem cię to nie ruszy.

                Ja też przeżyłam ciężkie rozstanie. Bez ślubu, bez dziecka. Ale ciężkie. Uporządkowanie emocji bardzo dużo mnie kosztowało. Ale wiem, że gdyby zdarzyło mi się to kolejny raz, w tym związku, to byłabym zdruzgotana. Bo (powtórzę) to za dobry związek, żeby go nie żałować i po nim nie rozpaczać. I przejść nad jego końcem do porządku dziennego.
                • kotradykcja Re: Chyba jestem nienormalna 18.09.15, 22:48
                  Bo (powtórzę) to za dob
                  > ry związek, żeby go nie żałować i po nim nie rozpaczać. I przejść nad jego końc
                  > em do porządku dziennego.

                  To ja patrzę na to ciut inaczej.
                  Gdyby związek zakończył się zdradą czy przemocą, oznaczałoby to, że nie był taki super jak mi się wydawało. I tęsknota byłaby za iluzją, nie za prawdziwym życiem. A skoro to iluzja, to za czym płakać?
                  • pade Re: Chyba jestem nienormalna 18.09.15, 22:51
                    Nienienie. Jaką iluzją??? Były przecież dobre momenty i ten zły.
                    Nad stratą trzeba płakać.
                  • snakelilith Re: Chyba jestem nienormalna 18.09.15, 23:10
                    kotradykcja napisał(a):

                    > Gdyby związek zakończył się zdradą czy przemocą, oznaczałoby to, że nie był ta
                    > ki super jak mi się wydawało. I tęsknota byłaby za iluzją, nie za prawdziwym
                    > życiem. A skoro to iluzja, to za czym płakać?

                    Bo ty zakładasz, że jak zdarzy się przemoc, czy zdrada, to oznacza, że ten facet od samego początku by zły, oszukiwał cię wykorzystując twoje uczucia, grał innego. A ludzie przecież się zmieniają, stają się gorsi, lepsi, zmieniają im się poglądy i światopoglądy itd. I można zakończyć związek kiedy partner przestanie nam z jakiegoś tam ważnego powodu odpowiadać i jednocześnie żałować dobrych wspólnych chwil. Nie ma nic pozytywnego między wami, czego byłoby ci po rozstaniu szkoda?
                  • klamkas Re: Chyba jestem nienormalna 18.09.15, 23:19
                    Dlaczego iluzją? Było ci dobrze, byłaś szczęśliwa? Miałaś wsparcie i czułaś się kochana? Jak tak, to masz czego żałować, jeśli się to skończyło (jakkolwiek, nawet zdradą). Twoje uczucia i twój stosunek do związku nie był iluzją. I to co czułaś było prawdziwe. I twoje życie było prawdziwe. Partner okazał się nie fair, ale to nie znaczy, że twojego życia i twojego szczęścia nie było.
                • mebloscianka_dziadka_franka Re: Chyba jestem nienormalna 19.09.15, 13:37
                  >Ale skąd wiesz, że byś nie czuła, albo czuła? Nie masz pojęcia co będzie. To, że tak a nie inaczej przeżyłaś poprzednie rozstanie i tak a nie inaczej ułożyłaś sobie emocje, nie znaczy, że następnym razem cię to nie ruszy.

                  Po czym:

                  >Uporządkowanie emocji bardzo dużo mnie kosztowało. Ale wiem, że gdyby zdarzyło mi się to >kolejny raz, w tym związku, to byłabym zdruzgotana.

                  A może wcale nie będziesz zdruzgotana, skąd wiesz, jak zareagujesz...?
                  • klamkas Re: Chyba jestem nienormalna 19.09.15, 15:39
                    Tu mnie masz wink.
    • minor.revisions Re: Chyba jestem nienormalna 18.09.15, 21:08
      > Czy za dużo przeszłam w życiu i nic mnie już nie zdziwi i nie złamie?

      ahahahahahahaha
      • triss_merigold6 Re: Chyba jestem nienormalna 18.09.15, 21:11
        Mnie z lekka dziwi porównywanie ostrej przemocy ze zdradą, zwłaszcza jeśli była incydentalna. Bez przesady.
        • korag100 Re: Chyba jestem nienormalna 18.09.15, 21:20
          Zdrada=brak zaufania=brak szacunku osoby zdradzającej dla zdradzanej. Czasem mniej boli dostać w pysk niż zdrada
          • korag100 Re: Chyba jestem nienormalna 18.09.15, 21:22
            i ja nie dręczę się codziennie faktem, że tak będzie. Uwzględniam, że tak może być i postanowiłam sobie, że to nie wpłynie na mój nastrój
            • nangaparbat3 Re: Chyba jestem nienormalna 18.09.15, 21:34
              korag100 napisała:
              Uwzględniam, że tak może
              > być i postanowiłam sobie, że to nie wpłynie na mój nastrój

              coś, co miałoby być powodem ostatecznego rozstania, ma nie wpłynąć na Twoj nastrój?
              Czy ja dobrze rozumiem, czy cos pokręciłam?
              • korag100 Re: Chyba jestem nienormalna 18.09.15, 21:56
                nangaparbat3 napisała:


                > coś, co miałoby być powodem ostatecznego rozstania, ma nie wpłynąć na Twoj nast
                > rój?
                > Czy ja dobrze rozumiem, czy cos pokręciłam?
                >
                dokładnie tak
                Po rozstaniu było by inaczej ale nie był by to powód do rozpaczy.
                Ile razy rozpacza się za kimś, kto z czasem staje się obojętny? Trzeba robić swoje i się nie rozczulać a to przejdzie jak katar
                • triss_merigold6 Re: Chyba jestem nienormalna 18.09.15, 21:58
                  Może popracuj rzetelnie na tej psychoterapii wtedy zrozumiesz.
                  • korag100 Re: Chyba jestem nienormalna 18.09.15, 22:07
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Może popracuj rzetelnie na tej psychoterapii wtedy zrozumiesz.
                    Nie uzależniam bycia szczęśliwą od bycia w stadzie. Dlaczego sama mam być mniej szczęśliwa?. Może mniej warta?
                    Ja nie kontroluję tego co przeżywa,
                    Ja tak właśnie czuję.
                    Przecież bycie wolnym oznacza nie przywiązywanie się nadmiernie do niczego
                    • triss_merigold6 Re: Chyba jestem nienormalna 18.09.15, 22:14
                      Nikt nie twierdzi, że trzeba uzależniać bycie szczęśliwym od życia w stadzie, aczkolwiek człowiek jest istotą społeczną i jedną z kluczowych potrzeb w piramidzie Maslowa jest potrzeba przynależności/miłości i przywiązania.
                      Nie jesteś sama, masz dziecko.
                      W sumie chyba po to wchodzi się w związki, żeby w parze było lepiej/szczęśliwiej niż samemu.

                      Na razie nie wiesz co byś czuła, gdyby obecny partner zrobił coś skrajnie nieakceptowalnego. Możesz sobie projektować, ale tego nie czujesz.

                      Bycie wolnym... etc. Widzę w tym kocopały Osho.
                      • nenia1 Re: Chyba jestem nienormalna 18.09.15, 22:20
                        triss_merigold6 napisała:

                        > Nie jesteś sama, masz dziecko.

                        W dziwny bębenek uderzasz triss, zwłaszcza że w tym samym wątku oficjalnie piszesz, że zdradzałaś i odeszłaś od człowieka, z którym miałaś dziecko.
                        • triss_merigold6 Re: Chyba jestem nienormalna 18.09.15, 22:51
                          Bo Korag pisze tak jakby po rozstaniu została zupełnie sama, a zostać samą w sensie bez nikogo, a samotną (matką) z dzieckiem, to IMO dwie zupełnie różne sytuacje.
                    • klamkas Re: Chyba jestem nienormalna 18.09.15, 22:25
                      Do dziecka też się nie przywiązujesz nadmiernie w imię wolności?

                      Sorry, ja wiem, że sporo przeszłaś kiedyś i ostatnio. Ale chyba naczytałaś się za wiele bzdur pseudopsychologicznych rodem z wp.

                      Czuję się wolna. I jednocześnie trudno mi sobie wyobrazić życie bez męża. Jasne, dałabym sobie radę, mam inne opcje. Ale rozpaczałabym i miałabym poczucie wielkiej przegranej, bo łączy nas coś wyjątkowego i coś dla mnie bardzo, bardzo ważnego. To nie odbiera mi wolności. Ale sprawia, że mam tą wolność z kim przeżywać i dzielić. I mam z kim dzielić radość z wolności.
                      • pade Re: Chyba jestem nienormalna 18.09.15, 22:30
                        Pewnie o przywiązanie autorce chodzi. Że niby gdy go nie ma, strata nie boli.
                        Dla mnie brak przywiązania to brak więzi, a brak więzi to brak relacji. Wtedy faktycznie lepiej się rozstać.
                        • pade Re: Chyba jestem nienormalna 18.09.15, 22:31
                          aaa, napisała o przywiązaniu, powtórzyłam niepotrzebniesmile
                • pade Re: Chyba jestem nienormalna 18.09.15, 22:00
                  najlepszy sposób na to, by wpaść w depresję
                  Ty się chcesz na wszelkie sposoby zabezpieczyć przed przeżywaniem emocji
                  nawet ufać nie chcesz, żeby tego zaufania nie stracić
                  to nie jest dobry sposób na życie
            • klamkas Re: Chyba jestem nienormalna 18.09.15, 21:36
              W sensie przetasowanie totalne twojej rodziny, odejście od mężczyzny, z którym chcesz mieć dziecko ma nie zmienić twojego nastroju? A rozmawiałaś z terapeutą o nadmiernej potrzebie kontroli własnych emocji? ;p
              • triss_merigold6 Re: Chyba jestem nienormalna 18.09.15, 21:39
                No, powinna. "Jak nie będę czuć, to nic mnie nie zrani". Złudne poczucie panowania nad sytuacją.
              • korag100 Re: Chyba jestem nienormalna 18.09.15, 22:02
                klamkas napisała:

                > W sensie przetasowanie totalne twojej rodziny, odejście od mężczyzny, z którym
                > chcesz mieć dziecko ma nie zmienić twojego nastroju? A rozmawiałaś z terapeutą
                > o nadmiernej potrzebie kontroli własnych emocji? ;p

                To nie tak. Rozpaczałabym za psem bo jest wierny i przekochany, o dziecku nie muszę tłumaczyć. Ale rozpacz za zdradzającym to taka rozpacz za tym co było. smutek z powodu rozczarowania, nie za samym zdradzającym bo jak rozpaczać za ... no właśnie za kim?
                • klamkas Re: Chyba jestem nienormalna 18.09.15, 22:30
                  Za kimś, kto był ważny, a zawiódł. Za kimś kto był ważny, ale popełnił błąd. Za kimś, kto dla ciebie był ważny, ale może nie było między wami symetrii.

                  To, że skrzywdził, nie oznacza, że nie był ważną częścią twojego życia, że kochałaś, że z nim żyłaś. W życiu nie ma gumki do mazania. Owszem, można racjonalnie myśleć, że on nie jest wart rozpaczy. Ale normalnie ona się i tak pojawia, a racjonalnie można sobie z nią radzić. To nie oznacza, że jej nie było.

                  I sorry - rozpaczanie za psem bardziej niż za dobrym życiem z człowiekiem, z którym mieszkałaś, z którym wychowujesz dziecko i chcesz mieć kolejne jest nienormalne. Nawet jeśli zdradził, to nie oznacza, że przed zdradą to życie było złe i nie warto za nim tęsknić i go żałować.
            • bergamotka77 Re: Chyba jestem nienormalna 19.09.15, 00:02
              wpadasz w ciezka depresje z powodu utraty ciazy a rozstanie z partnerem cie nie rusza? dziwne
              • korag100 Re: Chyba jestem nienormalna 19.09.15, 00:11
                bergamotka77 napisała:

                > wpadasz w ciezka depresje z powodu utraty ciazy a rozstanie z partnerem cie nie
                > rusza? dziwne
                >
                Jak można utratę dziecka porównać z rozstaniem z facetem co?
                • klamkas Re: Chyba jestem nienormalna 19.09.15, 00:15
                  Utratę kilkutygodniowego płodu, a nie dziecka; z partnerem żywym i istniejącym, obecnym, z którym jesteś, który był/jest ojcem tegoż dziecka, który wychowuje twoje dziecko, a nie z "facetem".
                • bergamotka77 Re: Chyba jestem nienormalna 19.09.15, 14:14
                  no mozna - to sa dramaty osobiste, ale ja to znam z autopsji bo bylam w takiej sytuacji i znioslam lepiej utrate ciazy niz znioslabym potencjalne rozstanie z facetem, ktorego kocham od wielu lat. Zreszta mielismy kryzys w zeszlym roku wiec nie pisze o teorii. Przezylam to strasznie, utrata ciazy bolala mniej, moze dlatego ze nie bylo szans jej utrzymac, jej rozwoj zagrazal mojemu zyciu no i mam juz dwoje dzieci. Ty z kolei masz jakis problem z taka niby obojetnoscia a to pokazuje jak bardzo sie tego boisz wiec wypracowalas w sobie mechanizmy obronne. Poza tym myslac o dziecku warto nawiazac miec bliska wiez z jego ojcem a nie trzymac na zaszadzie "jestes to jesrtes a jak cie nie ma to tez niewielka rzecz".
            • memphis90 Re: Chyba jestem nienormalna 19.09.15, 09:11
              A ja postanowiłam sobie, że jutro na pewno będzie piękna pogoda.... No i owszem, jutro mogę nawet wmawiać sobie, że pięknie jest, bo tak leje i leje od rana, i tak pięknie szaro jest, i piź..dzi tak cudnie jak w kieleckim.
          • triss_merigold6 Re: Chyba jestem nienormalna 18.09.15, 21:23
            A co ma piernik do wiatraka? Walnąć kogoś w rogi można z wielu powodów, z ciekawości czy jednorazowo z chwilowej potrzeby odmiany również, to nic osobistego. Szacunku do tego bym nie mieszała.
            • kotradykcja Re: Chyba jestem nienormalna 18.09.15, 21:29
              triss_merigold6 napisała:

              > A co ma piernik do wiatraka? Walnąć kogoś w rogi można z wielu powodów, z cieka
              > wości czy jednorazowo z chwilowej potrzeby odmiany również, to nic osobistego.
              > Szacunku do tego bym nie mieszała.

              Aha, czyli stwierdzenie "mam w dupie twoje uczucia, najważniejsze że ja się dobrze bawię" nie oznacza braku szacunku?
              Nie, no to git!
              • triss_merigold6 Re: Chyba jestem nienormalna 18.09.15, 21:35
                No nie. Przy jednorazowej sytuacji to nic osobistego, biorąc pod uwagę że najczęściej zdradzany/na się nie dowiaduje, to jego/jej uczucia nie ulegają urażeniu.

                Brak szacunku to startowanie do innego obiektu w obecności małżonki/ka albo wmawianie, że "to tylko przyjaciółka i nic nas nie łączy".
          • snakelilith Re: Chyba jestem nienormalna 18.09.15, 22:40
            Chyba oszalałaś. Przemoc fizyczna to największa podłość jaką można zrobić innego człowiekowi. Ktoś, kto dałaby mi w pysk przestałby by dla mnie partnerem do jakiejkolwiek komunikacji. Natomiast zdrada, to wiele zależy. Nie mam tak rygorystycznego podjeścia do tych spraw jak wielu kobiet tu na forum, dopuszczam, że ja sama mogłabym ulec jakiejś słabości. Zabolałoby mnie, gdyby mój mąż się zakochał i ta druga stałaby się ważniejsza. To, że kręcą go inne kobiety, to oznaka, że żyje. Nie jestem taka naiwna by wierzyć, że jeden partner może być naszym absolutnym spełnieniem seksualnym do końca życia. I seks najczęściej nie ma też nic wspólnego z miłością. A taki brak zaufania do partnera i ciągła kontrola emocji nie mogą być zdrowe i prędzej czy później zabiją w tobie wszelkie uczucia.
        • aankaa Re: Chyba jestem nienormalna 18.09.15, 21:20
          na zasadzie "a co tam, seks na boku to nie zdrada" ?
          • triss_merigold6 Re: Chyba jestem nienormalna 18.09.15, 21:38
            Też zdrada, ale inny kaliber niż romans czy tysiąc sms-ów (motyw często pojawiający się na forum) do "tylko koleżanki".
        • lazurowacytryna Re: Chyba jestem nienormalna 18.09.15, 21:24
          "Mnie z lekka dziwi porównywanie ostrej przemocy ze zdradą, zwłaszcza jeśli była
          incydentalna. Bez przesady. "
          Co za desperacja.
          • korag100 Re: Chyba jestem nienormalna 18.09.15, 21:29
            A ja postępuję tak jak nauczycielka przyrody mojego syna. Na pierwszej lekcji powiedziała "wszyscy macie na dziś 6. Teraz je brońcie"
            Moje zdanie jest takie"Ufam Ci i jest dobrze. Teraz tego nie sp...ol"
            • nangaparbat3 Re: Chyba jestem nienormalna 18.09.15, 21:38
              Ale wiesz - to jest relacja, Ty też możesz to s...ić.
              ------------
              Ktora z poniższych nie jet dyscypliną lekkoatletyczną, w której zawodnicy czymś rzucają?
              a)rzut oszczepem/b)rzut młotem/c)rzut dyskiem/d)skok o tyczce
          • triss_merigold6 Re: Chyba jestem nienormalna 18.09.15, 21:37
            Doprecyzuję: przemoc uważam za znacznie bardziej niszczącą.

            Mnie się zdarzało zdradzać poprzednich partnerów i mężów, ale to nie był powód, żeby ich zaraz zostawiać.
            • nangaparbat3 Re: Chyba jestem nienormalna 18.09.15, 21:43
              Mnie się nie zdarzało, ani - o ile wiem - nie bylam zdradzana, ale w tej kwestii zgadzam się z Triss. Rozwalanie rodziny czy poważnego związku z powodu seksualnej zdrady wydaje mi się przesadą . Myślę też, że są o wiele gorsze zdrady niż seksualna.
              • triss_merigold6 Re: Chyba jestem nienormalna 18.09.15, 21:46
                Wydymanie na kasę uważam za znacznie gorsze - zadłużenie rodziny, pożyczenie komuś dużej sumy bez uzgodnienia z żoną/mężem, inwestycje bez wiedzy i zgody drugiej osoby.

                Seks to tylko seks, może byc jednoimprezowa fascynacja, bez cienia emocji poza chcicą.
                • nangaparbat3 Re: Chyba jestem nienormalna 18.09.15, 21:53
                  Dla mnie najgorsze by było opuszczenie w potrzebie, odmowa pomocy, kiedy dzieje się coś naprawdę trudnego.
                  • triss_merigold6 Re: Chyba jestem nienormalna 18.09.15, 21:55
                    To jasne. Ignorowanie i lekceważenie też.
              • bergamotka77 Re: Chyba jestem nienormalna 19.09.15, 00:03
                zgadzam sie
            • kotradykcja Re: Chyba jestem nienormalna 18.09.15, 21:45
              > Mnie się zdarzało zdradzać poprzednich partnerów i mężów, ale to nie był powód,
              > żeby ich zaraz zostawiać.

              Ciekawe czy oni mają podobne zdanie na ten temat.
              • triss_merigold6 Re: Chyba jestem nienormalna 18.09.15, 21:49
                Nie pytałam, w sumie obu mężów zostawiłam. Co mnie może obchodzić zdanie eksów? Mój obecny wieloletni już partner ma jeszcze lepsze numery na koncie więc pasujemy do siebie.
                • kruche_ciacho Re: Chyba jestem nienormalna 18.09.15, 21:50
                  ciekawe co przyniesie przyszlosc wink
                  • triss_merigold6 Re: Chyba jestem nienormalna 18.09.15, 21:52
                    Eeee ja już swoją ciekawość zaspokoiłam. tongue_out
            • korag100 Re: Chyba jestem nienormalna 18.09.15, 22:09
              triss_merigold6 napisała:

              > Doprecyzuję: przemoc uważam za znacznie bardziej niszczącą.
              >
              > Mnie się zdarzało zdradzać poprzednich partnerów i mężów, ale to nie był powód,
              > żeby ich zaraz zostawiać.
              Mnie nie dlatego mamy inny kręgosłup moralny
    • kruche_ciacho Re: Chyba jestem nienormalna 18.09.15, 21:32
      dziewczyno, szacunek!
      mam podobnie ....
      • white_swan Re: Chyba jestem nienormalna 18.09.15, 21:39
        korag100 napisała:

        > A ja postępuję tak jak nauczycielka przyrody mojego syna. Na pierwszej lekcji p
        > owiedziała "wszyscy macie na dziś 6. Teraz je brońcie"
        > Moje zdanie jest takie"Ufam Ci i jest dobrze. Teraz tego nie sp...ol"

        Tak powiedziała Michelle Pfeiffer w filmie ' Młodzi gniewni ' . Skradła tekst tongue_out
    • echtom Re: Chyba jestem nienormalna 18.09.15, 21:41
      Chyba jesteś. Normalni ludzie nie kontrolują tak emocji w związkach.
      • triss_merigold6 Re: Chyba jestem nienormalna 18.09.15, 21:43
        Można kontrolować okazywanie emocji, a konkretnie sposób okazywania, ale nie zakładać, że nic nie popsuje nastroju.
      • kruche_ciacho Re: Chyba jestem nienormalna 18.09.15, 21:46
        i powtorz to raz jeszcze jak twoj facet nos Ci rozbije ....(czego ci nie zycze oczywiscie)
        • nangaparbat3 Re: Chyba jestem nienormalna 18.09.15, 21:55
          Co masz na myśli?
        • echtom Re: Chyba jestem nienormalna 18.09.15, 22:13
          Nie muszę. Nosa wprawdzie nikt mi nie rozbił, ale przeżyłam parę innych niefajnych rzeczy, które wystarczyły jako powód do rozstania. I uważam, że związek, w którym nie ma zaufania i emocjonalnej otwartości, tylko każdy patrzy, żeby nie dać się skrzywdzić, to nie związek, tylko układ. A nieumiejętność stworzenia związku jest odchyleniem od normy.
    • nenia1 Re: Chyba jestem nienormalna 18.09.15, 22:00
      Zawsze warto mieć jakiś plan B, dobrze że masz własną pracę i własne pieniądze, to jednak buduje większą pewność siebie i wiarę we własną zaradność, tym bardziej że już raz sobie poradziłaś. W sumie poniekąd rozumiem twój sposób postępowania, mam podobny charakter, gdy ktoś zawodzi mnie bardzo mocno w sumie chyba nie potrafię wybaczyć, nawet nie wiem czy nie chcę, po prostu nie potrafię, lojalność w związku to dla mnie bardzo ważna cecha a na dodatek nie wierzę w to, że człowiek wewnętrznie spójny, z przekonaniem typu "ty jesteś najważniejsza" dopuści się takich sytuacji jak zdrada czy pobicie. Zdrada to w końcu zawsze decyzja. Skoro tak łatwo poszło w tak poważnych sprawach co się będzie działo w mniej ważnych? Jak można polegać na takiej osobie, ufać, wierzyć? Dla mnie to pęknięcie, którego nie da się skleić.
      Ale dziwi mnie jednak twoje zabetonowanie na takie uczucia jak smutek, żal czy nawet rozpacz i wyobrażenie sobie rozstania jako czegoś co właściwie zupełnie nie boli. Mnie się wydaje, że w tym tkwi twoja słabość, o której piszesz na początku. Bo z jednej strony słaba nie jesteś, ale z drugiej strony odcinasz się od tych mniej łatwych emocji.

    • nanuk24 Re: Chyba jestem nienormalna 18.09.15, 22:26
      To bardzo dobrze, ze chodzisz na terapie.
    • cosmetic.wipes Re: Chyba jestem nienormalna 18.09.15, 22:33
      Nie kreuj się na "nic mnie nie ruszy", bo się wrzodow żołądka nabawisz, albo co gorsza zawału.
      Mam wrażenie, że starasz się zagluszyć lęki. Dobrze, że chodzisz na terapię.
      • korag100 Re: Chyba jestem nienormalna 18.09.15, 22:41
        cosmetic.wipes napisała:

        > Nie kreuj się na "nic mnie nie ruszy", bo się wrzodow żołądka nabawisz, albo c
        > o gorsza zawału.
        > Mam wrażenie, że starasz się zagluszyć lęki. Dobrze, że chodzisz na terapię.
        Ja się nie zapieram, że nic mnie nie ruszy. Tylko dlaczego mam się zastanawiać nad ratowaniem związku ze zdrajcą a już w ogóle nad tym rozpaczać? Był zły trudno, nie będę mu pomagać kosztem swoich emocji. On wie kiedy bym skończyła ale jednocześnie zostawiam mu wolny wybór. Nie inwigiluje i niczego nie narzucam
        • triss_merigold6 Re: Chyba jestem nienormalna 18.09.15, 22:54
          Bo rozpacza się nad sobą i swoimi zawiedzionym uczuciami i nadziejami.
        • klamkas Re: Chyba jestem nienormalna 18.09.15, 22:54
          Rozpacz, smutek, żal i żałoba nie mają nic wspólnego z ratowaniem związku i udzielaniem pomocy zdradzającemu partnerowi. Możesz twardo skończyć związek i ten koniec przeżywać. To jest normalne i ludzkie. Nienormalne i nieludzkie jest "skrzywdził mnie, trudno".
          • triss_merigold6 Re: Chyba jestem nienormalna 18.09.15, 22:57
            O toto. Można podjąć decyzję, trzymać się jej, być pewnym że tak trzeba, a mimo tego odczuwać żal.
        • memphis90 Re: Chyba jestem nienormalna 19.09.15, 09:18
          Był zły trud
          > no, nie będę mu pomagać kosztem swoich emocji.
          Dlatego, że udając, że tych emocji nie ma- żalu, smutku, gniewu, złości, rozczarowania- szkodzisz tylko sobie, a jemu właśnie ułatwiasz.
    • black.sally Re: Chyba jestem nienormalna 18.09.15, 23:43
      mam znajomą, która sama policzyła ,że mąż miał 8 lasek na boku i nadal z nim jest big_grin


      to ja też jestem w takim razie nienormalna. suspicious
      • misiekzdzisiek2 Wg mnie jesteś 19.09.15, 00:05
        a jeśli nie, to przynajmniej masz jakieś poważne problemy osobowościowe.
        Wynika to z niniejszego wątku i z kilku innych.
        • korag100 Re: Wg mnie jesteś 19.09.15, 00:16
          Ktoś kiedyś napisał, że "Kobieta do seksu potrzebuje miłości, nastroju i zaufania a mężczyzna tylko miejsca" więc nie o Twoje zdanie mi chodzi bo penis w erekcji nie ma sumienia
          • misiekzdzisiek2 Re: Wg mnie jesteś 19.09.15, 00:20
            Nie mam penisa smile
    • jola-kotka Re: Chyba jestem nienormalna 19.09.15, 00:13
      porównywanie zdrady do pobicia to przegiecie dwa rozne kalibry. Uderzenie specjalnie zamierzone nie istone jakie w skutkach -koniec.
      Zdrada jest rozna fizyczna,psychiczna,jednorazowa,dlugo trwala itd. Zdrada często nie jest wina jednej strony.
      o ile nie ma usprawiedliwienia dla przemocy fizycznej i to rowniez ze wzgledu na dzieci (bije zone to czemu ma nie bic dzieci) to zdrada jest inna bajka i tutaj zanim powie sie koniec warto wysluchac drugiej strony,ocenic siebie swoje postepowanie. dopiero wtedy podejmowac decyzje co dalej.
    • kozica111 Re: Chyba jestem nienormalna 19.09.15, 07:51
      Ale zabiłaś ćwieka niektórym paniom Korag, oj poruszyłaś głęboko ukryte trupy w szafie....
      • echtom Re: Chyba jestem nienormalna 19.09.15, 09:32
        Co konkretnie masz na myśli?
    • rozwiane_marzenie Re: Chyba jestem nienormalna 19.09.15, 08:42
      Jesteś bardzo silna, podziwiam.
      Ja nie mam planów B, wierzę mężowi bezgranicznie, chyba dlatego, że nikt mnie w życiu nie skrzywdził.
      Ale napiszę jeszcze raz - masz bardzo mądre podejście
    • memphis90 Re: Chyba jestem nienormalna 19.09.15, 09:25
      Wtedy, kiedy było trzeba, okazałaś bardzo dużo siły. Odejście od przemocowca, zorganizowanie życia na nowo z małym dzieckiem - to wszytsko wymagało olbrzymiego samozaparcia. I, podejrzewam, uruchomienia mechanizmów obronnych, które wówczas Cię ochroniły, przeprowadziły przez najtrudniejszy okres - ale teraz już Ci szkodzą. Bo to nie jest zdrowe:
      > I jestem pewna, że ponieważ biorę pod uwagę taką opcję wcale by mnie to nie zab
      > olało, nie zaskoczyło, nie przepłakałabym nawet dnia.
      Nie można wyłączyć emocji częściowo. Jeśli się zamkniesz na odczuwanie, to nie będzie ani tych dobrych, ani prawdziwej relacji z drugim człowiekiem ani szczęścia. I może skończyć się tak, że nowy partner nie wytrzyma, odejdzie, bo będzie miał dość obojętności i szykowania planu B- Ty wtedy powiesz "a tak, od początku wiedziałam, że tak to się skończy, bo mężczyznom nie można ufać". Taka samospełniająca przepowiednia, ale wywołana przez Ciebie samą...
      • echtom Re: Chyba jestem nienormalna 19.09.15, 09:32
        > I może skończyć się tak, że nowy partner nie wytrzyma, odejdzie, bo będzie miał dość obojętności i szykowania planu B- Ty wtedy powiesz "a tak, od początku wiedziałam, że tak to się skończy, bo mężczyznom nie można ufać". Taka samospełniająca przepowiednia, ale wywołana przez Ciebie samą...

        Dokładnie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka