Dodaj do ulubionych

wolę, żeby mój wnuk jarał jak smok maryche...

08.11.15, 15:21
niż żeby poszedł do pierdla
może takie opinie, jak te w wywiadzie z profesorem, cos zmienią w mentalności betonowych łbów?
www.cannabisnews.pl/prosze-mi-pokazac-kogokolwiek-komu-marihuana-odebrala-zycie-prof-jerzy-vetulani-dla-cannabis-news/
Obserwuj wątek
    • sanrio Re: wolę, żeby mój wnuk jarał jak smok maryche... 08.11.15, 15:30
      eeeeh, nie zioło jeszcze nikogo nie zabiło (chyba?) ale za to potrafi zabić niejeden związek. Śmieszy mnie ta pro ziołowa propaganda ostatnimi czasy. Ludzie są różni i okazjonalne palenie nie robi nikomu krzywdy, ale są jednostki podatne i serio serio mogą popaść w uzależnienie. Niestety znam mnóstwo facetów (moi koledzy z czasów studiów, teraz kolesie po 30.), którzy jarają od lat i może rzeczywiście nie robią tym nikomu krzywdy, ale palenie jest sensem ich życia. I nawet jeśli zioło nie uzależnia fizycznie to psychicznie jak najbardziej.
    • marzeka1 Re: wolę, żeby mój wnuk jarał jak smok maryche... 08.11.15, 15:33
      Konwalka, chcesz powiedzieć, że gdy miałam szkolenia jako belfer odnośnie uzależnień i prowadzący je ludzi (często byli uzależnieni od narkotyków i teraz są niezłymi psychoterapeutami, od lat prowadzący poradnie i leczący z uzależnienia) kłamali, gdy np. mówili, że w przypadku uzależnień marycha nazywana jest jako etap początkowy, że rzadko kończy się to tylko po "popalam od czasu do czasu i miły człowiek ze mnie"?
      • konwalka Re: wolę, żeby mój wnuk jarał jak smok maryche... 08.11.15, 15:41
        marzeko, niestety- chcę powiedzieć
        ja zreszta też mialam takie szkolenia (jeszcze za mrocznych nauczycielskich czasów)

        jechało się równo po całości
        ostatnio widziałam zestaw najbardziej masakrycznych uzalezniaczy, dających najgorsze skutki społeczne i zdrowotne
        alk- dostepny w kazdej ilosci w kazdym sklepie, bije na łeb koke i inne takie
        • marzeka1 Re: wolę, żeby mój wnuk jarał jak smok maryche... 08.11.15, 15:45
          Wiesz, to, że alko bije na łeb na szyję- wiem, miałam w klasie leczącego się z uzależniania maturzystę (chodził na terapię), a miał zaledwie 18 lat. Tyle że to, że alko bije na łeb kokę to jedno- to, że marycha może być wstępem do ciągu dalszego próbowań wszelakich - to drugie.
          Każde uzależnienie jest na dłuższą metę szkodliwe.
          • turzyca Re: wolę, żeby mój wnuk jarał jak smok maryche... 08.11.15, 16:10
            to, że marycha może być wstępem do ciągu
            > dalszego próbowań wszelakich - to drugie.

            Ogorki kiszone tez moga byc wstepem...
            Ta statystyka jest o tyle mocno watpliwa, ze bierze pod uwage tylko tych, ktorzy sie uzaleznili - "kokainista, ktory zaczynal od maryski", "amfetanista, ktory zaczynal od maryski" - ale nie bierze pod uwage ogolu uzytkownikow marihuany. Tak wiec rownie dobrze mozna argumentowac, ze wszyscy, ktorzy sa uzaleznieni od ciezkich dragow, najpierw jedli ogorki kiszone. Trzeba by zrobic badania populacyjne, ale sadzac po tym, ze juz w 2004 22% torunskich maturzystow mialo kontakt z marihuana, a teraz 11 lat pozniej nie widac, zeby 1/5 torunian byla uzalezniona od ciezkich narkotykow, to mnie sie wydaje, ze naprawde powinnismy zakazac kiszonych ogorkow.



            A serio mowiac - powinnismy zreformowac podejscie do narkotykow i leczenie narkomanow, odejsc od monopolu metod monarowskich i siegnac po doswiadczenia innych krajow. I przede wszystkim przestac powtarzac popularne klamstwa. Dobrze, ze ktos z autorytetem mowi glosno, ze to sa mity.
          • kolter Re: wolę, żeby mój wnuk jarał jak smok maryche... 08.11.15, 17:50
            marzeka1 napisała:

            >
            > Każde uzależnienie jest na dłuższą metę szkodliwe.

            kiedys czytałem ze młodzi Holendrzy, czyli w kraju gdzie ziele kupuje się legalnie byli gdzieś tam po środku listy badanych z kilkudziesięciu krajów interesujących się zieleniną , swobodny dostęp nie napędzał ich wcale do konsumpcji
        • triss_merigold6 Re: wolę, żeby mój wnuk jarał jak smok maryche... 08.11.15, 15:47
          Koka jest za droga.
        • rosapulchra-0 Re: wolę, żeby mój wnuk jarał jak smok maryche... 08.11.15, 16:09
          Ale że jaka koka? Amfa jest znacznie tańsza i zdecydowanie bardziej dostępna.
        • misiu-1 Re: wolę, żeby mój wnuk jarał jak smok maryche... 08.11.15, 16:17
          konwalka napisała:

          > alk- dostepny w kazdej ilosci w kazdym sklepie, bije na łeb koke i inne takie

          Pod jakim względem?
          • spanish_fly Re: wolę, żeby mój wnuk jarał jak smok maryche... 08.11.15, 20:06
            Pod względem szkodliwości społecznej.
      • lusitania2 Re: wolę, żeby mój wnuk jarał jak smok maryche... 08.11.15, 15:44
        marzeka1 napisała:

        > Konwalka, chcesz powiedzieć, że gdy miałam szkolenia jako belfer odnośnie uzale
        > żnień i prowadzący je ludzi (często byli uzależnieni od narkotyków i teraz są n
        > iezłymi psychoterapeutami, od lat prowadzący poradnie i leczący z uzależnienia)
        > kłamali,

        to znaczy, że:
        a) żyją ze zwalczania narkotyków (co jest biznesem niewiele mniej potężnym, niż biznes narkotykowy, ergo - są nieobiektywni u źródła
        b) są ostro do tyłu z wiedzą. Konopie od dawna nie są pierwszym, podstawowym środkiem psychoaktywnym z którym spotyka się młodzież i od którego niektórzy zaczynają zjazd w dół, w nałóg.
        c) w związku z b - niektórzy będą nałogowcami, niezależnie od tego, czy zaczną od konopii, czy nie (a np. od dopalaczy, czy - pozostając na etapie wiedzy twoich "specjalistów od uzależnień" - wąchania butaprenu).
        • marzeka1 Re: wolę, żeby mój wnuk jarał jak smok maryche... 08.11.15, 15:48
          Fakt- odwołałam się do takich rozmów sprzed lat, z kolei spotkanie z policjantem tym się zajmującym- było uświadomieniem, że faktycznie- nie konopie są tym pierwszym środkiem psychoaktywnym, od którego niektórzy (tak, wiem, że nie działa to na zasadzie: wszyscy uzależni będą od razu!) wpadają w nałóg.
      • kalina_lin Re: wolę, żeby mój wnuk jarał jak smok maryche... 08.11.15, 15:47
        Znam sporo ludzi właśnie tak funkcjonujących. Sama popalalam na studiach i nawet przez myśl mi nie przeszło sięgnąć po cos mocniejszego. Nikt z moich znajomych którzy wtedy palili nie uzależnil się od narkotyków. Co więcej - prawie wszyscy rzucili nawet papierosy.
        Cytowana teorie kiedyś słyszałam, ale traktuje jak zwylky straszak.
      • aandzia43 Re: wolę, żeby mój wnuk jarał jak smok maryche... 08.11.15, 16:00
        np. mówili, że w przypadku uzależnień marycha nazywana jest jako
        > etap początkowy, że rzadko kończy się to tylko po "popalam od czasu do czasu i
        > miły człowiek ze mnie"?

        Gdyby rzeczywiście rzadko kończyło się na popalaniu, to mielibyśmy uzależnione wszystkie duże miasta big_grin Z mojego środowiska na palcach jednej ręki mogę policzyć ludzi, którzy nigdy nie zapalili zioła. I co? I palących intensywnie cały czas lub okresowo jest kilka osób - to uzależnieni od alkoholu, którzy ziołem "radzą sobie" z brakiem alkoholu. Reszta albo nie sięga w ogóle, albo zajara raz na jakiś czas. Problemem jest natomiast regularne narkotyzowanie się (i alkoholizowanie) ludzi bardzo młodych. Im wcześneijszy kontakt z używką, tym większe ryzyko uzależnienia, głębsza degrengolada neurologiczno-psychiczna i dłuższy czas dochodzenia do siebie po zaprzestaniu alkoholizowania się czy narkotyzowania. I jeszcze dorzucę, że obecnei najgorszą trucizną na rynku są legalne dopalacze, zażywane niestety właśnie głównie przez bardzo młodą młodzież. Tak swoją drogą, to najlepiej dzieciaka do osiemnastego roku zycia trzymać z daleka od wszystkich używek, a od tolerowanego w naszej kulturze alkoholu, też jak najbardziej. Marychy nastolatek też lepiej niech nie tyka (ryzyko psychozy ponarkotykowej chyba jest większe młodym wieku, a taka może wystąpić nawet po jednokrotnym zażyciu), ale innych syfów tym bardziej.
        • marzeka1 Re: wolę, żeby mój wnuk jarał jak smok maryche... 08.11.15, 16:06
          ". Problemem jest natomiast regularne narkotyzowanie się (i alkoholizowanie) ludzi bardzo młodych. Im wcześneijszy kontakt z używką, tym większe ryzyko uzależnienia, głębsza degrengolada neurologiczno-psychiczna i dłuższy czas dochodzenia do siebie po zaprzestaniu alkoholizowania się czy narkotyzowania. "

          Dlatego wspomniałam tego "mojego" ucznia na terapii leczącej uzależnienie od % w wieku 18 lat- tak to jest szkodliwe w młodym wieku.
          Dopalacze to jeszcze inna kwestia, miałam też ucznia, który zaszalał na siłowni, na siłę chciał szybciutko stać się wielki, dopomagał sobie łykaniem sterydów i jak przeszło to na jego zachowanie.
          • rosapulchra-0 Re: wolę, żeby mój wnuk jarał jak smok maryche... 08.11.15, 16:11
            marzeka1 napisała:


            > Dlatego wspomniałam tego "mojego" ucznia na terapii leczącej uzależnienie od %
            > w wieku 18 lat- tak to jest szkodliwe w młodym wieku.

            Nie. Jest szkodliwe w każdym wieku.
            • aandzia43 Re: wolę, żeby mój wnuk jarał jak smok maryche... 08.11.15, 16:26
              Nikt nie zaprzecza, że alkohol robi zamieszanie w mózgu i w życiu w każdym okresie życia człowieka, ale chyba wszyscy zdają sobie sprawę, że im wcześniej, tym gorzej. Najlepszym dowodem są zniszczenia dokonane przez alkohol w mózgu płodów, które miały nieszczeście mieć bezmózgie, bo spożywające w ciązy matki. Im dalej, tym mniejsze uszkodzenia neurologiczne. Poza tym im późniejszy kontakt z substancją, tym mniejsze ryzyko uzależnienia się od niej. Jeśli uzależnienie już nastąpi, to też lepiej gdy ma to miejsce wieku późniejszym (ukształtowana osobowość, zdobyte wykształcenie, inne zasoby materialne i neimaterialne, więcej nie zniszczonych szarych komórek).
      • hallbera.jarlakappi Re: wolę, żeby mój wnuk jarał jak smok maryche... 08.11.15, 16:24
        nie kłamali świadomie , sami zapewne wierzyli w bzdury które mówili
      • kolter Re: wolę, żeby mój wnuk jarał jak smok maryche... 08.11.15, 17:42
        marzeka1 napisała:
        prowadzący je ludzi (często byli uzależnieni od narkotyków i teraz są niezłymi psychoterapeutami, od lat prowadzący poradnie i leczący z uzależnienia)
        > kłamali, gdy np. mówili, że w przypadku uzależnień marycha nazywana jest jako
        > etap początkowy, że rzadko kończy się to tylko po "popalam od czasu do czasu i
        > miły człowiek ze mnie"?

        ci ludzie sa po prostu ofiarami swoich słabości,generalnie to skrajnie nastawieni anty ludzi ze schorowanymi duszami , jakoś to w USA zalegalizowana zieleninę przynajmniej maja teraz kasę z podatków na leczenie narkomani
      • edelstein Re: wolę, żeby mój wnuk jarał jak smok maryche... 08.11.15, 18:00
        Tak,klamali.
        Tak samo jak z tekstem:sprobujesz,uzaleznisz sie.
        Trawe jaralam nie raz,absolutnie zgodnie z prawem,nic mi nie jestbig_grin
      • k1k2 Re: wolę, żeby mój wnuk jarał jak smok maryche... 08.11.15, 18:04
        Nie klamali, ale nie znali nowszych badan ktore wcale nei sa takei jednoznaczne jesli chodzi o "gateway drug"
    • lusitania2 Re: wolę, żeby mój wnuk jarał jak smok maryche... 08.11.15, 15:34
      konwalka napisała:

      > może takie opinie, jak te w wywiadzie z profesorem, cos zmienią w mentalności b
      > etonowych łbów?


      nie zmienią, gdyby betonowe łby były otwarte na wiedzę, nie byłyby betonowymi łbami.
      • kolter Re: wolę, żeby mój wnuk jarał jak smok maryche... 08.11.15, 17:44
        lusitania2 napisał:

        > konwalka napisała:
        >
        > > może takie opinie, jak te w wywiadzie z profesorem, cos zmienią w mentalności betonowych łbów?

        > nie zmienią, gdyby betonowe łby były otwarte na wiedzę, nie byłyby betonowymi łbami.

        beton można rozbić , gorzej jest jak ktos jest lata świetlne wstecz mentalnie , tego nie nadgoni
    • triss_merigold6 Re: wolę, żeby mój wnuk jarał jak smok maryche... 08.11.15, 15:39
      Ale profesor ma na myśli domową roślinkę wyhodowaną ze znanych nasionek czy towar kupiony na ulicy makabrycznie wzmacniany chemicznie i zasyfiony nie wiadomo czym?
      • konwalka Re: wolę, żeby mój wnuk jarał jak smok maryche... 08.11.15, 15:42
        przykro mi, nie wiem, jakich materiałów do badan uzywa prof
        mysle, że różne
        lampka wina z winnicy a bimber, tak to idzie chyba
        • triss_merigold6 Re: wolę, żeby mój wnuk jarał jak smok maryche... 08.11.15, 15:47
          Złe porównanie.
          Między domową roslinką, a towarem z ulicy jest mniej więcej taka różnica jak między piwem, a paliwem lotniczym (w Rosji i to piją).
          • konwalka Re: wolę, żeby mój wnuk jarał jak smok maryche... 08.11.15, 16:09
            z racji swojej choroby nerologicznej, temat mnie bardzo zajmuje
            gadam z lekarzami - tutaj jest cieżka sprawa
            robia miny, zasłaniają sie prawem (muszą), w koncu przyznaja, że tak, może mi pomoc, ale mam nie pojechac za ostro

            gorzej z odbiorem spolecznym
            zauwazylam tez, ze najwiekszą grupe opozycyjną przed dowodami naukowymi nt konopii stanowią niegdysiejsi imprezowicze na ostro
            robili po paleniu czasami takie rzczy, ze jeszcze mi wstyd
            nie dziwota, ze upatrują teraz w tamtym okresie dowodu na koszmarne skutki spoleczne
            podobnie jak jedna z cioć, co to w mlodosci nie załowała sobie (a własciwie to jeden złaził, drugi właził)
            nadeszło nawrócenie i potem nie było głosniejszej pogromczyni kurestwa w całej zachodniej Polsce
            • aandzia43 Re: wolę, żeby mój wnuk jarał jak smok maryche... 08.11.15, 16:17
              z racji swojej choroby nerologicznej, temat mnie bardzo zajmuje
              > gadam z lekarzami - tutaj jest cieżka sprawa
              > robia miny, zasłaniają sie prawem (muszą), w koncu przyznaja, że tak, może mi p
              > omoc, ale mam nie pojechac

              Znajomi trąceni neurologicznie zeznają, że pomaga w tym i owym.
              • konwalka Re: wolę, żeby mój wnuk jarał jak smok maryche... 08.11.15, 16:37
                no, a ja szukam konkretow
                dam sobie wstrzyknąć, podac, zapalic wszytsko, co moze mi ulzyc
                • elle-hivernale Re: wolę, żeby mój wnuk jarał jak smok maryche... 08.11.15, 16:57
                  Jakich konkretów?
                  • konwalka Re: wolę, żeby mój wnuk jarał jak smok maryche... 08.11.15, 17:35
                    konkrety: kiedy zapalic, ile, kiedy powtrzyc
                    czy, jak z tryptanami, brac w czasie aury, tuz po, na start ataku?
                    jesli olej, to w jakiej ilosci, kiedy, jak dozowac?
                    • elle-hivernale Re: wolę, żeby mój wnuk jarał jak smok maryche... 08.11.15, 20:59
                      Wg tego co piszą w trakcie aury. Nie wiem jak przebiega migrena, ale drogą spożywczą czeka się na efekty ok. godziny, czasem dłużej, więc nie wiem czy to coś daje. Pytałaś lekarzy o przepisanie Sativexu?
                • triss_merigold6 Re: wolę, żeby mój wnuk jarał jak smok maryche... 08.11.15, 17:01
                  Morfina na receptę?
                  • rosapulchra-0 Re: wolę, żeby mój wnuk jarał jak smok maryche... 08.11.15, 17:39
                    Morfina nie pomaga na migrenę.
                • bi_scotti Re: wolę, żeby mój wnuk jarał jak smok maryche... 08.11.15, 19:05
                  konwalka napisała:

                  > no, a ja szukam konkretow

                  Medicinal use of marihuana jest w mojej prowincji legalnie OK; ojciec kolegi z high school mojej Najstarszej (rocznik '84) zyje od lat ze zdiagnozowanym Parkinsonem (podobnie early onset jak u Michael J. Fox sad ) i owszem, swiete ziolo pomaga mu zarowno jesli chodzi o radzenie sobie z "shakes" jak i z zasypianiem, jedzeniem etc. Z tym, ze on jest wlasnie takim "hodowca" wlasnych lisci w doniczce na oknie. Znamy jeszcze pare osob z roznymi zdiagnozowanymi problememi neurologicznymi, ktore albo korzystaja z tzw. organic sources, albo sami hoduja wlasne roslinki. Wlasciwie wszyscy znajomi, ktorzy przeszli chemo w ostatnich latach tez w jakichc momentach (jedni krocej, inni dluzej) pomagali sobie badz palac joints, badz jedzac np. muffins pieczone z dodatkiem marihuany etc. Dla pacjentow chemo to przede wszystkim pomoc w radzeniu sobie z nausea i brakiem apetytu - swiete ziolo relaksuje, rowniez uklad trawienny smile
                  Triss ma racje, super wazne jest o czym rozmawiamy: czy o faktycznym medicinal herb, czy o joints sprzedawanych przez dealers, ktorzy oferuja modyfikowany shit (sorry!) bedacy juz teraz czesto tylko w nazwie "marihuana" uncertain
            • k1k2 Re: wolę, żeby mój wnuk jarał jak smok maryche... 08.11.15, 18:10
              Zrob sobie wycieczke do USA tylko do takeigo stanu gdzie wolno. Sklepy "ziolowe" oferuja suszone, przeobione na kremy, masci, a takze w postaci spozywczej: czekoladki, gummy bears, lizaki, ciastka orzechowe, czekoladowe, sezamowe, co tak chcesz smile
              • bi_scotti Re: wolę, żeby mój wnuk jarał jak smok maryche... 08.11.15, 19:07
                k1k2 napisała:

                > Zrob sobie wycieczke do USA tylko do takeigo stanu gdzie wolno

                Colorado smile Przy okazji narty albo hiking i czlowiek od razu czuje sie zdrowszy smile
                A nie blizej z PL do Holandii?
                A nie taniej u siebie na oknie w doniczce?
          • aandzia43 Re: wolę, żeby mój wnuk jarał jak smok maryche... 08.11.15, 16:14

            > Złe porównanie.
            > Między domową roslinką, a towarem z ulicy jest mniej więcej taka różnica jak mi
            > ędzy piwem, a paliwem lotniczym (w Rosji i to piją)

            Zgadza się. Poza tym nawet te hodowane w przydomowym ogródku roślinki maja wysokie stężenie THC, bo są tworem powstałym w wyniku kilkudziesięcioletniej selekcji pod kątem właśnie wysokeij zawartości kopiącego po głowie THC. A co za dużo, to niezdrowo. Na głowę. Trawa hipisów to była inna trawa, lajtowa (kiedyś to była trawa, pani kochana wink). Niemniej jednak jak sobie człowiek uhoduje nawet tę mocną marychę, to przynajmniej ma pewność, że innego syfu mu nie dorzucili. Nie, nie mam ogródka przydomowego, proszę mnie nei nawiedzać o szóstej rano do drzwi łomocząc tongue_out
            • bi_scotti Re: wolę, żeby mój wnuk jarał jak smok maryche... 08.11.15, 19:12
              aandzia43 napisała:

              > Trawa hipisów to była inna trawa, lajtowa (kiedyś to b
              > yła trawa, pani kochana wink). Niemniej jednak jak sobie człowiek uhoduje nawet
              > tę mocną marychę, to przynajmniej ma pewność, że innego syfu mu nie dorzucili.
              > Nie, nie mam ogródka przydomowego, proszę mnie nei nawiedzać o szóstej rano do
              > drzwi łomocząc tongue_out

              Taka "trawe hippisow" da sie jeszcze pozyskac w niektorych malych communities w BC - moge z reka na sercu przysiac, ze "smakuje jak za dawnych, dobrych lat" wink
              Co do ogrodka, to wielu ludzi hoduje w ogrodkach pomiedzy pomidorami, bo wtedy wiekszych upraw nie widac/nie mozna rozroznic z policyjnych samolotow. Ale to juz jest wtedy produkcja pol-przemyslowa. Najwiekszy syf to te rozno grow-up operations, ktore sa instalowane w jakichs domach w srodku normalnych osiedli - dom po takiej hodowli nadaje sie tylko do rozbiorki. Dlatego zreszta ja jestem za powszechna legalizacja swietgo ziola, bo tylko wtedy mozna bedzie faktycznie kontrolowac jego jakosc i sprzedaz, zacxzynajac od warunkow i miejsc produkcji. Jak z alkoholem. Prohibicja to byl idiotyczny pomysl, jedyny pozytek to pare fajnych filmow z Al Capone w tle wink Cheers.
      • spanish_fly Re: wolę, żeby mój wnuk jarał jak smok maryche... 09.11.15, 14:36
        >>>Ale profesor ma na myśli domową roślinkę wyhodowaną ze znanych nasionek czy towar kupiony na ulicy makabrycznie wzmacniany chemicznie i zasyfiony nie wiadomo czym?

        Palisz jeszcze papierosy? W ustach palacza narzekanie, że towar kupiony na ulicy jest masakrycznie zasyfiony jest po prostu przekomiczne. Papierosy z całą pewnością są makabrycznie zasyfione, nasączane chemikaliami, a nawet bez tego są po prostu trujące i mogą doprowadzić do wcześniejszej śmierci.

        Czy to znaczy, że powinnaś trafić do więzienia za palenie?
    • wheels.of.steel Niż posuwał chłopa w kichę 08.11.15, 21:49
      Wolę, żeby mój wnuk jarał jak smok marychę, niż posuwał chłopa w kichę.
      • wioskowy_glupek Re: Niż posuwał chłopa w kichę 09.11.15, 13:02
        Zwolennikom zioło propagandy, polecam wypad na jakikolwiek oddział leczenia uzależnień a najlepiej na spotkanie dla osób współuzależnionych.
        Takie oddziały są pełne mędrców, pewnych że marycha nie szkodzi wink nie to co alko.
        • ola_dom Re: Niż posuwał chłopa w kichę 09.11.15, 13:31
          wioskowy_glupek napisała:

          > Zwolennikom zioło propagandy, polecam wypad na jakikolwiek oddział leczenia uzależnień a
          > najlepiej na spotkanie dla osób współuzależnionych.

          I jeszcze uświadomienie sobie, że niemal na każdą tezę i teorię znajdzie się jakiś profesor z tytułem, który chętnie ją udowodni i uwiarygodni. W końcu profesorzy to też ludzie.
        • aandzia43 Re: Niż posuwał chłopa w kichę 09.11.15, 14:10
          Między ziołopropagandą a histerią antymarychową jest duza przestrzeń na zdrowy rozsądek.Skoro substancja jest obecna, będzie obecna, skoro obok negatywnego ma również pozytywny a nie do końca zbadany i wykorzystany wpływ, to należy się substancją rzetelnie zainteresować. Zamiast wylewać.dziecko z.kąpielą.
        • spanish_fly Re: Niż posuwał chłopa w kichę 09.11.15, 14:15
          Uzależnić się można od wszystkiego, a na oddziałach leczenia uzależnień zgodnie z przewidywaniami spotyka się właśnie uzależnionych. Nie da się z takiej wizyty wysnuć żadnego innego wniosku niż, że niektórzy się uzależniają, także od marihuany.

          Nie ma natomiast żadnych wątpliwości, że alkohol jest społecznie bez porównania bardziej szkodliwy niż marihuana i dlatego niezrozumiała jest penalizacja korzystania z marihuany przy legalności i swobodnej dostępności alkoholu. Jeśli brać pod uwagę ryzyka związane z korzystaniem z marihuany to największym jest trafienie za to do więzienia. Przy ogromnej rzeszy użytkowników zioła penalizacja to totalna głupota.

          Prof. Vetulani nie zachęca do palenia, a jedynie zwraca uwagę, że bardzo głupio jest angażować aparat państwowy w ściganie i karanie użytkowników marihuany. Szczególnie rażąca jest bezsensowność takiego podejścia jeśli się weźmie pod uwagę, że odkąd zaostrzono kary liczba użytkowników marihuany stale rośnie. Praktycznie na całym świecie odchodzi się już od takiej polityki antynarkotykowej, jako kosztownej i nie przynoszącej oczekiwanych skutków.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka