Dodaj do ulubionych

Pozbywanie się pupili

27.11.15, 13:09
Znowu o pieskach będzie. Zastanawia mnie jakim trzeba być człowiekiem by po kilku latach posiadania psa po prostu go oddać bo się znudził... Miałam sąsiadów, którzy wzięli szczeniaczka "na roczek ich córki" (bardzo dziwne uzasadnienie, pewnie to dziecko nie potrafiło wtedy jeszcze mieć takiego marzenia i go wyartykułować, a z roczniakiem branie szczeniaka do domu to ile roboty, jednemu zmienić pieluchę, po piesku wytrzeć siuśki, maluch śpi, a z pieskiem trzeba wyjść itd. - mimo wszystko zdecydowali się, psa wzięli). Mieszkali z mamą więc często to ona chodziła z kundelkiem na smyczy, piesek mały, może i wyrósł na szczekliwego ale nie był groźny. Mieli go 7 lat i jak ostatnio ich spotkałam bo się przeprowadzili, to powiedzieli mi, że psa oddali "na wieś" (do babci czy innego kogoś), bo "nie nadawał się do bloku, ciągle szczekał i coś tam" - a wcześniej też mieszkali w bloku w mniejszym mieszkaniu. Ot przeprowadzili się, poczuli większy luz, mają już dwójkę dzieci, opiekowanie się 7 letnim kundelkiem, którego nie potrafili wychować (mały szczekacz) zmęczyło ich.
Drugi przykład, akurat rodzina tamtej, też mieszkają w okolicy. Oni wzięli małego kundelka z 4 lata temu, nie kojarzę dokładnie, też mały i nie groźny ale szczekacz troszkę i spuszczony ze smyczy bardzo im ucieka (nawet na cały dzień). Czasem ich córka 9 letnia chodziła z nim na spacer, częściej matka. Wczoraj dziewczynka bez większych emocji powiedziała mojej córce, że "oddali psa do wujka na wieś bo nie chciało im się wychodzić z nim na spacery i był niegrzeczny"...
Wyobrażacie sobie, że 9 letnia dziewczynka tak mówi o pozbyciu się pieska, którego ma w domu od kilku lat??
Mnie najbardziej dziwi, że te rodziny nie zżyły się ze swoimi pieskami przez te kilka lat, jak to jest możliwe?
A druga rzecz, która mnie równie dziwi, że każdy kto pozbywa się psa (a bywało tak jeszcze w przypadku innych kilku piesków, historie trochę starsze) oddaje go "do babci/wujka na wieś" - z czego wynika niezbicie, że wszyscy mają jakąś babcię, wujka itp. na wsi, którzy bez najmniejszego problemu przygarniają każdą ilość psów od rodziny z miasta. Przyjmą każdego psa w każdym wieku, wychowanego tak, że strach ze smyczy spuścić, ale "babcia na wsi sobie poradzi"... Ciekawe czy dają chociaż pieniądze na opiekę nad tym psem, jedzenie, szczepienie raz w roku?...
A może ta mityczna "babcia na wsi" to po prostu schronisko albo drzewo w lesie, tylko dziecku się mówi, że pieska wywieźliśmy do wujka ze wsi, tego co go nigdy nie odwiedzasz, nie znasz ale on ma duży dom z ogrodem i marzył o psie.... sad
O co tu chodzi?!
Obserwuj wątek
    • cersei8 Re: Pozbywanie się pupili 27.11.15, 13:14
      Zawsze zal mi takich zwierzat, bo w takiej rodzinie to tylko one kochaja naprawde.
      Potem dlugo nie potrafia dojsc do siebie w schronisku.
      Pocieszjace jest to, ze ta 9letnia dziewczynka kiedys odda rodzicow do DPS i odwiedzi ich raz, jak trzeba bedzie dopilnowac zeby mieszkanie na nia przepisali...
    • lauren6 Re: Pozbywanie się pupili 27.11.15, 13:19
      Lepiej jak oddają niechciane zwierzę do rodziny na wieś, niż dla zachowania pozorów mieliby je trzymać u siebie i podle traktować.
      • cersei8 Re: Pozbywanie się pupili 27.11.15, 13:23
        Mysle, ze ta "rodzina na wsi" oznacza raczej schronisko, przywiazanie do drzewa lub wyrzucenie z samochodu sad
        • lauren6 Re: Pozbywanie się pupili 27.11.15, 18:49
          Niekoniecznie, znałam takie 2 przypadki i faktycznie pies został oddany na wieś.
          • arwena_11 Re: Pozbywanie się pupili 29.11.15, 12:56
            na łańcuch, do nieogrzewanej budy, albo budy ze stalowej beczki?

            Na wsiach zwierzęta są tak podle traktowane, że ma się ochotę wszystkich tych "ludzi" potraktować podobnie.
            • vi_san Re: Pozbywanie się pupili 29.11.15, 14:21
              Znam 1 [słownie - JEDEN] przypadek, gdy pies oddany na wieś miał warunki dużo lepsze. Miastowi właściciele nie mieli czasu ani na spacery, ani na dbanie, ani na wychowanie psa [kundelek średniej wielkości w typie szpica]. Psiak całe dnie spędzał zamknięty w łazience [bo brudzi w mieszkaniu], w nocy miał do dyspozycji jeszcze przedpokój [drzwi do pokojów pozamykane, bo brudzi, kłaczy, bo oni są zmęczeni i chcą się wyspać, a on chce się bawić]... Miał półtora roku kiedy trafił na wieś. Owszem, do budy. Wieś w okolicy mojej działki i psa widuję, bo od jego obecnych właścicieli bierzemy mleko, jajka i takie tam. Buda jest solidna, ocieplana, z przedsionkiem. Grubo wymoszczona siennikiem i kocem. Z okienkiem - by pies nawet leżąc "u siebie" miał widok na podwórze. Łańcuch jest tylko na czas np. przyjazdu chłopa z węglem czy temu podobnych. Opiekę nad psem sprawuje syn gospodarzy - zwierzak jest regularnie czesany, karmiony [i to nie byle czym, bo ów gospodarz uważa, że jak pies będzie zadowolony to lepiej będzie pilnował obejścia, a jak będzie nakarmiony, to na byle ścinki kiełbasy nie poleci], wychodzi dużo poza podwórze, bo czy to z gospodynią do sklepu, czy z ich synem na łąkę po krowy, czy z gospodarzem w pole... W gruncie rzeczy od wiosny do jesieni - na podwórku spędza tylko noce. Zimą, wiadomo, prac w polu nie ma, ale też wychodzi z właścicielami. Jego szczekliwość, nieznośna w bloku, na wsi stała się atutem! Ma prawdziwe szczęście. Z tym, że to JEDEN taki przypadek. W tej samej wsi większość psów jest traktowana jak piszesz, i to niezależnie od tego, czy pochodzą ze wsi czy z miasta...
    • slonko1335 Re: Pozbywanie się pupili 27.11.15, 13:27
      Sądząc po ilości psów znajdowanych przy drogach i w lasach to tak to właśnie ta wieś i ciocia zapewne w większości przypadków.
      Z kolei znam rodzinę dla której takie oddanie na wieś do babci byłby aktem miłosierdzia dla tego psa, bo pies nie chce stamtąd wracać i ucieka jak go chcą wsadzić do samochodu i przywieźć z powrotem do domu..nic dziwnego labrador w maleńkim mieszkaniu zamykany na 10 godzin ...na wsi jest cale wakacje, ferie i wszystkie święta i babcię dziecka traktuje jak właścicielkę a ze może biegać po całym obejściu i nigdy nie zostaje sam to raczej trudno mu sie dziwic...
      My dojrzeliśmy już do decyzji o psie i szukamy tego naszego który nam skradnie serce. Tymczasowalismy kilka schroniskowców wiec wiemy z czym to się je, no i przede wszystkim dzieci nie zareagowały alergicznie..
      • 1maja1 Re: Pozbywanie się pupili 30.11.15, 12:20
        Slonko, a moglabys rozwinac temat o schroniskowcach? Mam na fejsie schronisko w KOrabiewicach i serce mi sie kraje, kiedy widze te biedne psy. Niestety nie mieszkamy w Polsce, wiec adopcja odpada, ale bardzo namawiam na to moja mame, nie musze to byc Korabiewice, bo daleko od domu mojej mamy, ale chodzi o adopcje psa ze schroniska, wiec sie obawiam, czy moja mama podola z przygarnieciem psa ze schroniska.
        • slonko1335 Re: Pozbywanie się pupili 30.11.15, 13:10
          czemu miałaby nie podołać? jakiego szukasz psa? szczeniaka, starszego? ja proponuje wziąc psa z domu tymczasowego bo masz ogląd i opis psa i jego zachowania chociaż nasze tymczasy nie sprawiały problemów i były cudowne, więc wzięcie ze schronu i poleganie tylko na wolontariuszach mnie nie przeraża ale tymczaswany pies będzie dokładnie opisany pod kazdym względem. A adopcje za granicę sa jak najbardziej możliwe. Miejsce odległe tez problemem nie jest-ostatnio załtwiałysmy transport na tarsie Lublin-Szcecin bo miała ejchac do mnie na tymczas sunia ale rzutem a taśmę ostatniego dnia znalazła dom na miejscu.
    • wyyznawczyyniwielkiegoczerwia Re: Pozbywanie się pupili 27.11.15, 13:32
      Dla mnie tacy ludzie to najgorsze ścierwa.
    • aandzia43 Re: Pozbywanie się pupili 27.11.15, 13:37
      Buraki i chamy. Tym razem z miasta. Ci ze wsi jeszcze gorsi. Moja koleżanka mieszka na rogatkach miasta i zbiera od lat takie "oddane do wujka na wieś" żywe zabawki. Szczyt sezonu zbierackiego to początek wakacji i okres poświąteczny.
    • mw144 Re: Pozbywanie się pupili 27.11.15, 13:42
      Podejrzewam, że większość jednak trafia do schroniska, lasu, jest wyrzucana z samochodu. Jeden z moich sąsiadów wyprowadzając się zabił psa i zakopał w ogródku, bo też nie pasował do pięknego, nowego, czystego mieszkanka.
    • dziennik-niecodziennik Re: Pozbywanie się pupili 27.11.15, 13:48
      lepiej zeby oddawali na wies lub do innych ludzi, niż żeby wyrzucali na drodze z samochodu.
      ja mam szacunek dla ludzi ktorzy potrafią się przyznać do tego że jednak popełnili błąd i znaleźć zwierzęciu inny dom. dla takich ktorzy pozbywają się problemu w sensie dosłownym - nie mam szacunku za grosz.
      co do rodziny na wsi - nie wypowiadam się. ja osobiście na wsi mam wyłącznie rodzinę męża i fakt, oni byliby w stanie przyjąć nawet i sześć psów. oczywiscie w warunki wiejskie (buda na podwórku, miska ze wspolnego gara itd), ale chociaz z zyczliwoscią i sympatią.
    • ichi51e Re: Pozbywanie się pupili 27.11.15, 14:02
      moze ci sie wydawac to zaskakujace ale nie kazdy czlowiek jest w stanie zobaczyc cos wiecej w zwierzeciu niz klopot ktorego sie mozna pozbyc. Tu jednak stawialabym bardziej ze pies zdechl naturalnie i dziecku zciemnili
      • hema14 Re: Pozbywanie się pupili 27.11.15, 17:37
        Byłabym zdziwiona gdyby akurat te pieski zdechły, raczej zostały oddane lub porzucone, ale mnie zastanawia jak mogli NIC do nich nie czuć? Przez tyle lat nie przyzwyczaić się nawet do szczekacza wkurzającego, ale musiały być miłe chwile, oczka wpatrzone, głaskanie...
        • cersei8 Re: Pozbywanie się pupili 27.11.15, 17:47
          Ja sobie tez tego nie wyobrazam.
          A szczekaczami wkurzajacymi zostaja wylacznie psy niewlasciwie wychowane, co zreszta mozna na kazdym etapie zmienic.
        • andaba Re: Pozbywanie się pupili 27.11.15, 17:49
          Ja tego nie jestem w stanie pojąć.

          Ale ludzie są wredni.


          Szwagierka mieszkała w bloku, miała dwie córki i psa, wyżebranego przez młodszą córkę.
          Szwagierka nie narzekała na psinę, nie przepadam za nią, ale nie sądzę, żeby psu czegokolwiek brakowało pod każdym względem. Ale obecność psa w bloku nie dawała żyć jej matce. Gdy miała być komunia młodszej córki (właścicielki psa) babcia kochana uznała, że na ten czas pies przyjdzie do niej, na wieś. Tyle, że zamiast o pieska dbać, to go oddała jakimś ludziom, którzy akurat psa przyjęli, zupełnie obcym, na dalszą wieś. Bo po co im pies w bloku. Wnuczka to przeżyła strasznie, szwagierka też chyba nie była zachwycona, ale nie wykazała się energią, żeby psa odzyskać (o ile go nic nie rozjechało, albo nie zastrzelili, to pewnie był do odzyskania). Gdy szwagierka pięć lat później wzięła kolejnego psa, to całe lata trzymały to przed matką w tajemnicy, żeby znowu coś nie wykombinowała.

          Nie mogę pojąć jak mogła coś takiego wnuczce zrobić, naprawdę, guzik ją ten pies obchodził, widywała go pewnie raz na pół roku, jak córkę odwiedzała. Bezmyślna głupota i okrucieństwo, w stosunku do psa i własnej wnuczki.
          • andaba Re: Pozbywanie się pupili 27.11.15, 17:52
            A sorry, niechcący oczerniłam szwagierkę, przypomniałam sobie dlaczego psa nie szukała, wersja oficjalna była taka, że pies uciekł, więc niewiele mogła zrobić. Było to prawdopodobne, że pies w obcym miejscu poszedł szukać domu i się zgubił lub zginął.

            Dopiero po latach matka się wygadała, jak było naprawdę.
    • landora Re: Pozbywanie się pupili 27.11.15, 17:54
      Dla mnie niepojęte.
      Miałam psa przez 15 lat i dla nas to był członek rodziny. Był równie kochany, kiedy był już stary i chory, kiedy wymagał wychodzenia na spacer w środku nocy albo siusiał na podłogę.

      • lotta_01 Re: Pozbywanie się pupili 27.11.15, 18:20
        Niepojęte jak ludzie potrafią być podli, szwagierka koleżanki zleciła zabicie psa sąsiadowi. Wiejski żul za flaszkę zabił psa w piwnicy.
        • ichi51e Re: Pozbywanie się pupili 27.11.15, 19:30
          sasiadom moich rodzicow ktos zolwie wytrul 2 tygodnie temu. pojechalismy odwiedzic zabieram dziecko ogladnac sobie zolwie (sasiad nam zeszlym razem mowil ze staw jest b. gleboki i zolwie tam zimuja wiec nie tracilam nadzieji ze moze ktorys wychynie) no i okazalo sie ze ktos przez plot dolal chloru i staw szlag trafil. zolwie. nie szczekaly nie smierdzialy siedzialy w stawie.
          pare lat temu tez znajomych psu ktos dal mielonke z gipsem
      • zottarella Re: Pozbywanie się pupili 27.11.15, 19:30
        Mnie też się to w głowie nie mieści. Miałam taką psinę, której ktoś się pozbył, była u mnie 6 lat, przez ostatnie 2 lata życia miała raka, cukrzycę (codzienne zastrzyki), oślepła. Była członkiem rodziny, po jej odejściu nie zdecydowałam się na kolejnego psa crying
        • ardzuna Re: Pozbywanie się pupili 29.11.15, 00:17
          ...a szkoda
          www.fundacjalepszyswiat.pl/files/testament.jpg
          • ardzuna Re: Pozbywanie się pupili 29.11.15, 00:18
            https://www.fundacjalepszyswiat.pl/files/testament.jpg
    • sanrio Re: Pozbywanie się pupili 27.11.15, 18:40
      abstrahując od istoty problemu, bo ja bym psa nie oddała, ale odnosząc się do tego:

      > Mnie najbardziej dziwi, że te rodziny nie zżyły się ze swoimi pieskami przez te
      > kilka lat, jak to jest możliwe?

      bywają psy bardzo niedobre, których po prostu nie da się polubić, a nie każdy ma czas, ochotę i predyspozycje na wielomiesięczne czy letnie tresury. Mój pies niestety jest takim niefajnym psem, nie oddałabym go nigdy bo uważam to za sku.....ństwo, ale serio rwać włosów z głowy nie będę jak odejdzie.
      • kalina_lin Re: Pozbywanie się pupili 27.11.15, 21:28
        Mam podobnie z kotem. Jest u nas, bo jest, ale sentymentu specjalnego do niego nie mam.
        • ardzuna Re: Pozbywanie się pupili 29.11.15, 00:19
          To się zdarza zwłaszcza jak się bierze koty od kociaka.
    • yennefer.00 Re: Pozbywanie się pupili 27.11.15, 19:38
      Mnie opisane przez Ciebie osoby kojarzą się z typowymi wieśniakami (chodzi o stan umysłu, a nie ludzi mieszkających na wsi).
    • heca7 Re: Pozbywanie się pupili 27.11.15, 19:42
      Ostatnio moja bratanica studiująca weterynarię więc ciągle siedząca w temacie zwierząt, psów itd wspomniała mi, że znaleźli w lesie sukę. Ze szczeniakami. Suka była do drzewa przywiązana drutem a szczeniaki chodziły luzem obok niej. Co za h...j złamany to zrobił to ja nie wiem sad Na szczęście suka była "tylko" mocno odwodniona bo mimo wszystko karmiła te szczenięta. Uratowano wszystkie.
      • nelamela Re: Pozbywanie się pupili 27.11.15, 20:03
        Niestety takie historie sie zdarzaja...Ja nie mogę zrozumieć gdy w legalnych hodowlach "znikają" psy.Zwykle takie 6-7 letnie.Oczywiście właścicielka z gatunku wieeelkiej miłośniczki zwierząt a psy cichcem lądują w Egipcie.Takie cuda pani...
        • madzioreck Re: Pozbywanie się pupili 27.11.15, 22:01
          Dla mnie wszelkie hodowle, legalne czy nie, powinny zostać wystrzelone w kosmos...
        • lemasakr Re: Pozbywanie się pupili 28.11.15, 15:31
          w Egipcie?
        • ardzuna Re: Pozbywanie się pupili 29.11.15, 00:20
          Jesteś pewna?
          A tzw. adopcje psów pohodowlanych?
      • madzioreck Re: Pozbywanie się pupili 27.11.15, 23:49
        Też znam tę sprawę sad
    • misiu-1 Re: Pozbywanie się pupili 27.11.15, 20:25
      A jakim człowiekiem trzeba być, żeby się rozwieść z małżonkiem? Skoro można rozstać się z drugim człowiekiem, to tym bardziej z psem.
      • k1k2 Re: Pozbywanie się pupili 27.11.15, 21:37
        Dwoje doroslych ludzi ktorzy slubowali sobie nawzajem to nie to samo co calkowicie zalezny pies, zwierze zdane na nasza laske i nielaske. Podle traktowanie psa jest moim zdaniem bardziej podobne do takiegoz traktowania dziecka. Malzonek moze pojsc na terapie, pocwiczyc astertywnosc, zwiaci sobie prawnika...
        • kalina_lin Re: Pozbywanie się pupili 27.11.15, 21:41
          A czy oddanie niechcianego psa, ludziom którzy go chcą i którzy mu stworzą dobry dom, jest podłym traktowaniem?
        • misiu-1 Re: Pozbywanie się pupili 27.11.15, 23:06
          k1k2 napisała:

          > Dwoje doroslych ludzi ktorzy slubowali sobie nawzajem to nie to samo co calkowicie zalezny
          > pies

          Oczywiście. Właśnie o tym piszę. W stosunku do człowieka, któremu się w dodatku ślubowało, mamy nieporównywalnie większe zobowiązania, niż do zwierzęcia, któremu w ogóle nic nie jesteśmy winni. Powiedzmy, z wyjątkiem zwierzęcia, które nam, lub komuś bliskiemu uratowało życie. Historia zna takie przypadki.

          > zwierze zdane na nasza laske i nielaske.

          Dobrze napisałaś. Zdane na łaskę i niełaskę. Co oznacza, że niełaska jak najbardziej wchodzi w grę.

          > Podle traktowanie psa jest moim zdaniem bardziej podobne do takiegoz traktowania dziecka.

          Nie ma żadnej podłości w tym, że po kilku latach darowywania psu schronienia i jedzenia, w pewnym momencie przestaje nam to z jakichś powodów odpowiadać. Wyobraź sobie, że w porywie serca, widząc na dworze zmarzniętego bezdomnego, zabierasz go do siebie, karmisz, poisz, pozwalasz się wykąpać i wyspać. Gościsz go tak przez tydzień. Czy podłością będzie otworzenie potem drzwi i pożegnanie go? Bo "oswoiłaś go, więc za niego odpowiadasz" (swoją drogą wyjątkowo szkodliwa brednia, rozpowszechniona przez de Saint-Exupéry)? Dałaś mu tyle, ile uważałaś za słuszne. To nie Ty jemu, ale on Tobie jest coś winien.

          > Malzonek moze pojsc na terapie, pocwiczyc astertywnosc, zwiaci sobie prawnika...

          Aha. Nie mam więcej pytań.
          • aandzia43 Re: Pozbywanie się pupili 28.11.15, 02:25

            > Nie ma żadnej podłości w tym, że po kilku latach darowywania psu schronienia i
            > jedzenia, w pewnym momencie przestaje nam to z jakichś powodów odpowiadać. Wyob
            > raź sobie, że w porywie serca, widząc na dworze zmarzniętego bezdomnego, zabier
            > asz go do siebie, karmisz, poisz, pozwalasz się wykąpać i wyspać. Gościsz go ta
            > k przez tydzień. Czy podłością będzie otworzenie potem drzwi i pożegnanie go? B
            > o "oswoiłaś go, więc za niego odpowiadasz" (swoją drogą wyjątkowo szkodliwa bre
            > dnia, rozpowszechniona przez de Saint-Exupéry)? Dałaś mu tyle, ile uważałaś za
            > słuszne. To nie Ty jemu, ale on Tobie jest coś winien.

            Tak, będzie podłością, bo dałeś nadzieję bezbronnej umysłowo i niezdolnej do wyciągania wniosków istocie na dobre życie i w tej samej chwili pozbawiłeś ją tego komfortu sprowadzając tym samym cierpienie. To mniej więcej coś jak zabieranie głodnemu dziecku cukierka, który mu się chwilę wcześniej dało. I nie pie..ol o tym, że dziecko to człowiek a zwierzę to zwierzę - w tym momencie ich zdolność od ogarnięcia umysłem sytuacji oraz emocjonalna wrażliwosć są takie same. Ogrom cierpienia jest taki sam. Nieułomny moralnie człowiek czai takie niuanse.
            • kita.szek Re: Pozbywanie się pupili 28.11.15, 08:15
              w punkt! zwierzę nie jest rzeczą, tylko czującą istotą, członkiem rodziny.
              kto bierze do domu zwierzę, jako zabawkę dla dziecka, stróża, maskotkę i cholera wie jeszcze, z jakiego powodu nie jest w stanie prawidłowo zająć się zwierzakiem. A później wielkie tragedie, bo pies chapnął dziecko, jak mu wkładało palce w oczy(i nie chodzi mi o prawdziwe pogryzienia), albo psa trzeba zamykać w kojcu, bo nie wpuszcza gości
              • misiu-1 Re: Pozbywanie się pupili 28.11.15, 08:50
                kita.szek napisał(a):

                > zwierzę nie jest rzeczą, tylko czującą istotą

                Pewnie, że tak. Krzesła czy szafki na buty nie karmi się i opiekować nie trzeba. Ale czującą istotę właśnie jem na kanapce.

                > członkiem rodziny.

                Tak? A w jakim stopniu pokrewieństwa? Tatuś, synuś czy wujcio?

                > normalny, odpowiedzialny człowiek 100x się zastanowi zanim weźmie pod dach zwierzę, bo
                > zdaje sobie sprawę, że przygarnia kogoś na dobre i na złe.

                Tak samo, jak żonę czy męża. Na dobre i złe. I zastanowi się. A jednak rozwody się zdarzają i nie nie odmawiamy ludziom prawa do rozwodu, a rozwodnikom - człowieczeństwa.
                • helka.z.porcelany Re: Pozbywanie się pupili 28.11.15, 19:07
                  .... Chcesz powiedzieć, że przywiązanie małżonka drutem do drzewa w środku lasu jest jak najbardziej ok?


                  Tak swoją drogą różnica jest taka, że człowiek, jako istota myśląca jest w stanie, pomimo cierpienia pojąć sytuację i ją zracjonalizować. Zwierzę nie- ono wyłącznie czuje. Swoją drogą, porzucenie małżonka lub zwierzęcia może być mniej lub bardziej parszywe. I jedne i drugie są dozwolone, tylko nie wszystkie akceptowalne.

                  W wypowiedziach powyżej większość osób się po prostu dziwi, że można nie pokochać zwierzęcia, z którym się jest ileś tam lat. I ja też się dziwię. Ty się nie dziwisz i dorabiasz teorię o szkodliwości Małego Księcia. I to tyle. Jednak drugą sprawą jest sposób porzucenia- ja za przywiązanie psa w lesie, albo zakatowanie młotkiem przysunęłabym kary finansowe, ktore się spłaca (na rzecz Tow. Ochrony zwierząt) przez lata. Nie kazdy bowiem przejmuje się psem, za to każdy woli mieć 50 czy 100 tys. Na koncie niż zabierane przez komornika. Brytyjskich kiboli nauczyło to rozumu, tu tez by pomogło.
                  • kalina_lin Re: Pozbywanie się pupili 28.11.15, 19:27
                    Pisano już powyżej. Zdarza się.
                    Ja mam 2 koty od ponad 10 lat. I kota nr. 2 nie lubię. Mam go wyłącznie z poczucia odpowiedzialności. Wiem, że wzięcie go było błędem.
                    • madzioreck Re: Pozbywanie się pupili 28.11.15, 20:21
                      A ja jako świrnięty zwierzolub chylę czoła przed taką postawą. Tak naprawdę najważniejsze nie jest, czy się kocha, tylko jak się traktuje i czy się bierze na klatę konsekwencje swojej decyzji. Zawsze powtarzam, nie musisz kochać, ale nie krzywdź. I naprawdę szanuję osoby, które opiekują się zwierzętami niekoniecznie sympatycznymi. Gdyby wszyscy ludzie tak robili, nie byłoby tylu nieszczęść sad

                      • aandzia43 Re: Pozbywanie się pupili 29.11.15, 00:48
                        Zgadzam się, nie jest istotne by kochać zwierzątko miłością wielką i czułą, spać z nim na jednej poduszce i karmić zadnią cielęciną, ale by dbać o nie należycie, nawet jeśli nie wzbudza szalonych emocji. A w ostateczności znaleźć mu inny, odpowiedni i nie gorszy niż nasz, dom.
                        Miałam dużo kotów stacjonarnych (poza tymczasami), jedne milusie i wzorcowe, inne hmm.. "dla koneserów". Wszystkie do śmierci.
                  • misiu-1 Re: Pozbywanie się pupili 28.11.15, 22:57
                    helka.z.porcelany napisała:

                    > .... Chcesz powiedzieć, że przywiązanie małżonka drutem do drzewa w środku lasu
                    > jest jak najbardziej ok?

                    Pomiędzy spaniem z psem w jednym łóżku i karmieniu go cielęciną zadnią a przywiązaniem go drutem do drzewa w lesie nie dostrzegasz innych możliwości? Miałaś tak od początku, czy w którymś momencie tak Ci się porobiło? Możesz wskazać, w którym miejscu, pal sześć wprost, ale choćby tylko zasugerowałem, że przywiązywanie psa do drzewa jest w porządku?

                    > Tak swoją drogą różnica jest taka, że człowiek, jako istota myśląca jest w stanie, pomimo
                    > cierpienia pojąć sytuację i ją zracjonalizować. Zwierzę nie- ono wyącznie czuje.

                    No i dobrze. A od kiedy to człowiek, z racji rozumu, wart jest mniejszej uwagi niż zwierzę? W moim przekonaniu jest dokładnie na odwrót.

                    > Swoją drogą, porzucenie małżonka lub zwierzęcia może być mniej lub bardziej parszywe. I
                    > jedne i drugie są dozwolone, tylko nie wszystkie akceptowalne.

                    Owszem, ale w tej chwili spór nie dotyczy metody, tylko zasady. O metodzie możemy sobie dopiero pogadać.

                    > W wypowiedziach powyżej większość osób się po prostu dziwi, że można nie pokochać
                    > zwierzęcia, z którym się jest ileś tam lat. I ja też się dziwię. Ty się nie dziwisz i dorabiasz
                    > teorię o szkodliwości Małego Księcia. I to tyle.

                    Ja nie dorabiam żadnej teorii, tylko wyrażam swój pogląd. Moim zdaniem jest to szkodliwa bzdura. Nie musisz tego poglądu podzielać. Owszem, nie dziwię się, że można nie kochać zwierzęcia "z którym się jest", cokolwiek by to miało znaczyć. Jeśli można przestać kochać nawet najbliższego sobie człowieka po wielu spędzonych razem latach i raczej powszechnego zdziwienia taki obrót sprawy nie wzbudzi, to jakże się można dziwić znielubieniu psa? To dowodzi tylko niedojrzałości i naiwnego pięknoduchostwa.

                    > Jednak drugą sprawą jest sposób porzucenia- ja za przywiązanie psa w lesie, albo zakatowa
                    > nie młotkiem przysunęłabym kary finansowe, ktore się spłaca (na rzecz Tow. Ochrony
                    > zwierząt) przez lata. Nie kazdy bowiem przejmuje się psem, za to każdy woli mieć 50 czy
                    > 100 tys. Na koncie niż zabierane przez komornika. Brytyjskich kiboli nauczyło to rozumu, tu
                    > tez by pomogło.

                    Pomysły drakońskich kar - a w odniesieniu do przypadków okrucieństwa wobec zwierząt ludzie o lewicowej mentalności zadziwiająco często domagają się nawet stosowania zasady "oko za oko", choć są jej generalnie przeciwni w odniesieniu do przestępstw wobec ludzi, co według mnie jest objawem umysłowej aberracji - zatem jeśli takie pomysły miałbym określić jednym słowem, to napisałbym, że są głupie. Jeśli naprawdę zależy komuś na tym, żeby zwierzęta nie były wyrzucane z samochodów albo przywiązywane do drzew w lesie, to niech domaga się, żeby schroniska przyjmowały zwierzęta bez oporów, wrogości i zadawania zbędnych pytań. Wyczerpujące wyjaśnienia niech raczej składają ci, którzy zwierzę chcą przygarnąć.
                    • helka.z.porcelany Re: Pozbywanie się pupili 29.11.15, 16:17
                      Co do pierwszych akapitów to chyba nie ma sensu się sprzeczać, bo ja po prostu uważam, że jest się odpowiedzialnym za to, co się oswoiło. Ty masz prawo sądzić inaczej.

                      Co do różnicy pomiedzy porzuceniem psa i człowieka - masz oczywiście rację, bo umiejętnosc myślenia i rozumienia często utrudnia a nie ułatwia człowiekowi trudne sytuacje. Jednak człowiek, nawet będąc w związku musi być odobą samodzielną i, pominąwszy cierpienie, potrafi przeżyć i zatroszczyć się o siebie sam. Pies nie- ma tylko tyle, ile mu damy i jest od człowieka całkowicie zależny. W tym kontekście liczy się więc jednak sposób porzucenia. Jesli wiec ktoś porzuca zwierzę ma PRAWNY obowiązek zapewnienia mu godnych warunków do życia. Najlepiej wiec inny dom. Natomiast ja, jako posiadaczka kochanego psiaka nie wyobrażam sobie, że mogłabym porzucić psa - w żadnych okolicznościach. Dlatego trudno mi to sobie wyobrazić, że można ot tak, pozbyć się zwierzęcia, jak niepotrzebnej rzeczy. Oczywiście nigdzie nie pisałeś, że można zwierzę porzucić w lesie, wiec przepraszam, jesli zareagowałam zbyt emocjonalnie.

                      Co do ostatniej części Teojej wypowiedzi, to zgadzam się, że nie powinno piętnować się ludzi oddających psy do schroniska- stąd za fatalne uważam nagłośnienie sprawy tego olimpijczyka., który psa porzucił pod schronisko. Jednak wrogość schronisk nie tłumaczy i nie usprawiedliwia bestialstwa wobec zwierząt i tylko solidne kary są w stanie temu zapobiegać. Na temat kar za bestialstwo wobec ludzi nie wypowiadam się, bo nie o tym jest wątek.
                      • vi_san Re: Pozbywanie się pupili 29.11.15, 16:46
                        Tak w kwestii tego pana "sportowca" - nie tyle fakt, że oddał zwierzę do schroniska był obrzydliwy, co fakt, że przywiązał je do bramy w upale, bez wody i nie zatroszczył się nawet o to, kiedy ktoś je znajdzie. Dwa razy oddawałam zwierzęta do schroniska - znajdy [mój własny pupil nie najlepiej znosi towarzystwo pobratymców. I nigdy nikt mnie w schronisku nie wypytywał, nie indagował, nie patrzył potępiająco! Wręcz przeciwnie, i za jednym i za drugim razem pracownicy mówili, że fajnie, że w ogóle się zaopiekowałam zagubionym zwierzakiem.
                        • ardzuna Re: Pozbywanie się pupili 29.11.15, 17:04
                          Oddanie swojego zwierzęcia do schroniska jest w ogóle obrzydliwe (każdemu kto to robi z wygodnictwa życzę, żeby został oddany do zakładu opiekuńczo-leczniczego), a już przywiązanie do bramy w upale w szczególności, dlatego facet zasługiwał na solidny lincz (albo inaczej: potępienie społeczne), które powinno działać nie tylko na niego, ale i stanowić przykładną karę, po to żeby inni się dwa razy zastanowili zanim zrobią to samo.

                          W ogóle nie do końca rozumiem pojęcie "oddanie zwierzęcia do schroniska". Schroniska są dla zwierząt bezdomnych i wiele z nich nie przyjmuje tych, które mają dom, ale właściciel postanowił się ich pozbyć. Taki właściciel może poszukać swoim zwierzętom innego domu.
                          • vi_san Re: Pozbywanie się pupili 29.11.15, 17:22
                            Ja 'swojego" zwierza nigdy bym nie oddała. Raz po Sylwestrze przypętał się do mnie niby jamnik - zapewne spłoszyły go petardy i się zgubił. Błąkał się po ulicy, piszczał, jak wychodziłam ze sklepu dałam mu garść psich chrupek i mnie pokochał natychmiast. Ale mój domowy zwierz nie lubi konkurencji, nie jest agresywny, ale dezaprobatę okazywał wyraźnie. Co miałam robić? Rozwiesiłam ogłoszenia w okolicy, że do dnia ... piesek jest pod adresem x, a później w schronisku. I w schronisku nikt mi nie robił żadnych scen, ani wstrętów, choć psiak zachowywał się do mnie jak do właścicielki. W drugim przypadku znalazłam psa uwiązanego w lesie. Też odwiązałam i zawiozłam, pierw do weta [bo pies miał poharataną szyję od drutu, którym był uwiązany], a potem do schroniska. Z żalem, ale nie jestem w stanie przygarnąć wszystkich bezdomnych psiaków...
                          • helka.z.porcelany Re: Pozbywanie się pupili 29.11.15, 17:44
                            Oczywiście, że oddanie psa do schroniska uważam za karygodne. I w przypadku tego sportowca tym bardziej, zwłaszcza ze względu na okoliczności. Nawet prywatnie moge go besztać ile wlezie, i zresztą, robiłam to.

                            Ale. To co się stało- nagranie, pokazane w tv, ujawnienie wizerunku etc było niezwykle szkodliwe i najgorszym, co można było zrobić. A ucierpią na tym wyłącznie zwierzęta. Kazdy, kto przez chwilę wahał się, czy zakatrupić psa młotkiem czy zostawić w schronisku- zrobi to pierwsze w obawie przed ostracyzmem. A skoro ktoś ma planie porzucić zwierzę, to juz lepiej pod schroniskiem niż w środku lasu.

                            Tak więc uważam, że nagłośnienie tej sprawy to była skrajnie niedźwiedzia przysługa.

                            Co do tego, że właściciel może poszukać psu nowego domu. No cóż, dla mnie nawet to jest niewyobrażalne. Niestety świat funkcjonuje parszywiej niż byśmy chcieli, stąd zamiast nowego domu psy dostają foliowy worek i lądują w rzece. Więc juz lepiej, by wylądowały w schroniskuX
          • hema14 Re: Pozbywanie się pupili 30.11.15, 11:16
            Rozstanie z człowiekiem i psem to dwie inne rzeczy, jak porzuci się męża czy... przygarniętego bezdomnego wink to ten ktoś może sobie sam poradzić, jest dorosły i z tej definicji SAM za siebie odpowiedzialny. A pies na "wolności" to niestety pies porzucony, bezdomny, może jeść odpadki i pić wodę z kałuży ale nie będzie sam w stanie polepszyć swojego losu, zapracować na niego, może się tylko tułać i trafić na dobrego człowieka, który o niego zadba. Stworzyliśmy cywilizację gdzie nie ma miejsca na bezpieczne życie zwierzęcia takiego jak pies na "wolności". Wilk, lis czy sarna mogą sobie żyć po swojemu ale już pies to nie, to nie jest dzikie zwierzę, jest udomowione jak i krowa i musi mieć swój ludzki dom jak krowa stodołę.
            Czasem faktycznie lepiej poszukać swojemu psu/kotu nowego domu, nowych właścicieli gdy jest poważny ku temu powód, ale nie porzucać "na ulicę" to raz, i dwa, nie porzucać z błahych przyczyn jak znudzenie się.
      • aandzia43 Re: Pozbywanie się pupili 28.11.15, 02:35
        Oooo, nie słyszałam o formie rozwodu polegającej na wywiezieniu męża lub żony do lasu i przywiązaniu do drzewa. Lub wyrzuceniu z samochodu na polu, oddaniu do schroniska czy do budy na wsi.
        Kobieta cię porzuciła, chociaż ci ślubowała? A może nie możesz pogodzić się z tym, że cię oswoiła, a potem nie miała już siły być za ciebie odpowiedzialna?
      • eraz-lilipop Re: Pozbywanie się pupili 28.11.15, 06:53
        Pies jest jak dziecko , nie jak małżonek.
        • misiu-1 Re: Pozbywanie się pupili 28.11.15, 07:13
          Tylko pod względem zależności. Pod względem zobowiązań - nie.
          • kropkacom Re: Pozbywanie się pupili 28.11.15, 07:44
            Z pewnością masz w dodatku na myśli zależności prawne. Generalnie dzieckiem twoim też nie chciałabym być.
            • misiu-1 Re: Pozbywanie się pupili 28.11.15, 08:42
              kropkacom napisała:

              > Z pewnością masz w dodatku na myśli zależności prawne. Generalnie dzieckiem two
              > im też nie chciałabym być.

              Prawo to zupełnie osobna sprawa i powinno być zmienione. A co do drugiej kwestii - dziecko takie, jak Ty, byłoby dla mnie zbyt wielkim zmartwieniem.
          • aandzia43 Re: Pozbywanie się pupili 28.11.15, 11:12

            > Tylko pod względem zależności. Pod względem zobowiązań - nie.

            To oczywiście zależy, jakie masz kryteria zobowiązań wobec istot żywych. Jeśli twoim kryterium jest posiadanie ludzkiego DNA przez zbiór mniej lub bardziej zorganizowanych tkanek, to faktycznie odczucia fizyczne i psychiczne psa mogą cię kompletnie nie obchodzić. Słyszysz płacz zarodków (ludzkich), ale już przeraźliwe wycie kilkuletniego psa wywiezionego ze znanego mu domu i od jego ukochanych ludzi w obce miejsce cie nie rusza. Po raz kolejny powtórzę: jesteś istotą ułomną emocjonalnie. Więc moralnie też, bez względu na to, jak usilnie byś się nie wspierał protezą ideologii chrześciajńskiej (szlachetnej przecież niezmiernie). Rozumiem, że się starasz na swój sposób, ale do bycia dobrym człowiekiem trzeba mieć wrodzone predyspozycje - socjopaci i inne stwory z uszkodzoną tkanką mózgową nie mają szans już na starcie wink
      • wioskowy_glupek Re: Pozbywanie się pupili 28.11.15, 11:18
        Porównujesz 2 dorosłych ludzi do psa ? Lecz się...
        • misiu-1 Re: Pozbywanie się pupili 28.11.15, 11:33
          Jeśli masz jakieś argumenty, to je przedstaw. Sofizmaty wsadź sobie łaskawie w otwór między nogami.
    • ga-ti Re: Pozbywanie się pupili 27.11.15, 21:07
      Różnie to bywa. Moi rodzice kiedyś wzięli takiego psa, miał 2 lata, jego rodzina nie mogła się nim zajmować, oddali go z posłaniem, miskami i innymi gadżetami. Dzwonili sprawdzić, jak się aklimatyzuje, a raz nawet przyjechali, by się upewnić, czy pies ma takie warunki, jakie ojciec obiecywał. Początkowo psu było ciężko, tęsknił po prostu. Ale się przyzwyczaił, mieszkał z rodzicami około 10 lat, do naturalnej śmierci 'ze starości'.
    • jagienka75 Re: Pozbywanie się pupili 27.11.15, 21:50
      Z tym oddawaniem psów na wieś...
      W to akurat bym za bardzo nie wierzyła. W końcu skądś sie biorą porzucone psy na drogach, w polach i przywiazane do drzew w lasach.
      Dziś pozbywa się zwierząt tylko dlatego, bo np nie pasują do koloru kanapy albo dywanu.
    • madzioreck Re: Pozbywanie się pupili 27.11.15, 21:59
      > A druga rzecz, która mnie równie dziwi, że każdy kto pozbywa się psa (a bywało
      > tak jeszcze w przypadku innych kilku piesków, historie trochę starsze) oddaje g
      > o "do babci/wujka na wieś" - z czego wynika niezbicie, że wszyscy mają jakąś ba
      > bcię, wujka itp. na wsi, którzy bez najmniejszego problemu przygarniają każdą i
      > lość psów od rodziny z miasta.
      > A może ta mityczna "babcia na wsi" to po prostu schronisko albo drzewo w lesie,
      > tylko dziecku się mówi, że pieska wywieźliśmy do wujka ze wsi, tego co go nigd
      > y nie odwiedzasz, nie znasz ale on ma duży dom z ogrodem i marzył o psie.... :-
      > (

      No właśnie, wszyscy się przyznają do oddania, nikt się nie przyznaje do wypieprzenia z jadącego auta, albo po prostu na ulicę, albo przywiązania w lesie. Coś w tym jest, bo ktoś jednak te zwierzęta też wyrzuca. Niestety, często ludzie, po których nikt by się nie spodziewał... ale wystarczy, że mam na fejsie w obserwowanych kilka fundacji/schronisk - i przytłacza codzienna porcja powiadomień o znalezieniu takiego zwierzaka. Nierzadko skatowanego. W samym moim mieście codziennie kilka interwencji, że gdzieś przywiązany, porzucony. Bo stary, bo chory, bo przeszkadzał, bo coś tam sad Ktoś to robi, prawda...

      Nie wiem, co jest z ludźmi. Traktują zwierzęta jak zabawki. Jak się zachce, to biorą, odechce się, to wywalą i po kłopocie. Jak znajdą inny dom, to naprawdę pół biedy. Zobacz co się dzieje w wakacje (ach te nagłe ataki alergii od początku czerwca, źli wynajmujący co się nie zgadzają na zwierzęta, wyjazdy do pracy za granicą... i bogwico jeszcze), ile wtedy jest wyrzucanych zwierząt. Co się dzieje po świętach. Ja na wakacje i okres po Bożym Narodzeniu szykuję klatki na DT. Ostatnie dwa zwierzaki mam właśnie od fundacji, do której pan przyniósł - bo jedzie na urlop i albo ktoś weźmie albo on wywali uncertain
    • kita.szek Re: Pozbywanie się pupili 27.11.15, 22:06
      To są bardzo smutne i przykre sytuacje dla zwierzęcia.
      Znam też takich, co oddawali koty po 3 latach i po 7 latach, po czym brali niemal od razu nowe małe kociaki.
      Nie rozumiem tego. Dla mnie zwierzę, to część rodziny na dobre i na złe.
      Ale jestem za tym, żeby można było oddać niechciane zwierzę do schroniska, aby zlikwidować prawie do zera, zostawianie zwierząt w lesie, czy wyrzucanie ich z auta. Każde zwierzę powinno być zaczipowane, opodatkowane, a rozmnażanie nierasowców wysoko karane.
      • ardzuna Re: Pozbywanie się pupili 29.11.15, 00:24
        kita.szek napisał(a):

        > Nie rozumiem tego. Dla mnie zwierzę, to część rodziny na dobre i na złe.
        > Ale jestem za tym, żeby można było oddać niechciane zwierzę do schroniska,

        Schroniska to bardzo często umieralnie, a w najlepszym razie przechowalnie. Jak jest gdzieś dobry wolontariat, to psy wychodzą z klatek na spacer raz na tydzień. A koty wszędzie załamują się i umierają.
    • inguszetia_2006 Re: Pozbywanie się pupili 27.11.15, 22:32
      Witam
      Ludzie nie pozbywają się psów, bo się znudziły, tylko dlatego że psy są niesubordynowane. Powinna być kampania społeczna w tv. Pies źle wychowany gryzie, szczeka, wyje, atakuje ludzi, zwierzęta na spacerach etc. Czy stać cię na szkolenie, ułożenie psa, płacenie odszkodowań za pogryzienia, zniszczenia? I podanie kosztów.
      Pzdr.
      Ing
      • madzioreck Re: Pozbywanie się pupili 27.11.15, 23:13
        > Ludzie nie pozbywają się psów, bo się znudziły, tylko dlatego że psy są niesubo
        > rdynowane.

        Bzdura. Ci, co wywalają przed wakacjami to też z powodu... niesubordynacji? Zresztą, każdy "powód" jest dobry. Bo szczeka, bo choruje, bo wyje, bo zniszczył, bo urósł i już nie jest taką słodką kuleczką. A ludziom-ciołkom się wydaje, że biorą nie żywe stworzenie, tylko zabaweczkę, którą można wyłączyć jak będzie jakkolwiek przeszkadzać albo zachowywać się nie tak jakby chcieli.
        Zresztą nie tylko psy są wyrzucane. Koty też. I króliki, i świnki morskie, i szczury, i chomiki. Koleżanka ma takiego, którego jakiś k...s w największe upały porzucił pod dworcem i zwierzak tam koczował, skołtuniony, bez wody, wystraszony. Moje dwie ostatnie szczurcie nie są ani niszczycielskie, ani nie gryzą, są zdyscyplinowane toaletowo i uwielbiają kontakt z człowiekiem. No to za co...?

        Powinna być kampania społeczna w tv. Pies źle wychowany gryzie, szcz
        > eka, wyje, atakuje ludzi, zwierzęta na spacerach etc. Czy stać cię na szkolenie
        > , ułożenie psa, płacenie odszkodowań za pogryzienia, zniszczenia? I podanie kos
        > ztów.

        Ingu, błagam. Do betonu nic nie dociera. Chcą pieska to kupują/biorą. A jak cos będzie nie teges, to wywalą, taka mentalność.
        • inguszetia_2006 Re: Pozbywanie się pupili 27.11.15, 23:35
          madzioreck napisała:
          Ingu, błagam. Do betonu nic nie dociera. Chcą pieska to kupują/biorą.
          Witam
          Dociera do betonu też. Przez pieniądze/straty dotrze się i do betonu. Tylko trzeba kampanii. Pies kosztuje, pies jak jest stary to kosztuje tyle i tyle, pies nie szkolony robi to i to, kastracja kosztuje etc. Takie to są wydatki. Tu trzeba np. samochód wstawić jako symbol tych wydatków. Kierowcy jak widzą fotoradar to zwalniają, tak? To porażka, oczywiście, tak ogólnie, żeby dorosłych przez portfel wychowywać, ale to działa. Smutne. Nie mam innych pomysłów. Psa, kota etc. można wywieźć do lasu bezkarnie. Kto widział, kto złapał za rękę? Lepiej chyba działać prewencyjnie. Może ktoś się zastanowi, że go nie stać? Finansowo, czasowo, emocjonalnie?
          Pzdr.
          Ing
          • madzioreck Re: Pozbywanie się pupili 27.11.15, 23:45
            Dociera do betonu też. Przez pieniądze/straty dotrze się i do betonu. Tylko trz
            > eba kampanii. Pies kosztuje, pies jak jest stary to kosztuje tyle i tyle, pies
            > nie szkolony robi to i to, kastracja kosztuje etc. Takie to są wydatki.

            Ale to nie dotrze do tych, którzy nie są zdolni pokochać zwierzaka i traktują go jak przedmiot. Oni nie widzą problemu, żeby się zwierzęcia pozbyć, kiedy wystąpi jakikolwiek problem. Nie, nie chodzi nawet o kasę, bo wyrzucane są też młode i zdrowe zwierzaki, a szkolenie da się często ogarnąć samemu, tylko trzeba chcieć, trener wszystkiego nie załatwi.
            Błędnie zakładasz, że wszyscy ludzie sprowadzają do domu zwierzę z miłości do zwierząt i ewentualnie sytuacja ich przerasta, no byłoby to pół biedy. Niestety nie brakuje takich, którzy wyrzucą z jadącego auta w drodze na wakacje, a po powrocie sprawią sobie nowego.

            Kierowcy jak widzą fotoradar
            > to zwalniają, tak?

            No, ze strachu przed mandatem, a nie z poczucia odpowiedzialności. Zwierzaka wypieprza się zwykle bezkarnie.
            • inguszetia_2006 Re: Pozbywanie się pupili 28.11.15, 00:04
              madzioreck napisała: No, ze strachu przed mandatem, a nie z poczucia odpowiedzialności. Zwierzaka wypieprza się zwykle bezkarnie.
              Witam
              No, ja właśnie o tym, niech kampania ich wystraszy - kosztami. Niech im tłuką do głowy, że zwierzak to koszty, koszty, koszty - nie bierz jak cię nie stać. To są różne koszty, choć głównie finansowe, odstraszać trzeba ludzi. Co z wakacjami, co z operacją dla psa, co z tym i owym?
              Zanim weźmiesz zwierzaka - zrób rachunek, uwzględniając wersję najgorszą. Nie ma co liczyć na budzenie sumienia u ludzi, którzy nie mają sumienia.
              Pzdr.
              Ing
              • madzioreck Re: Pozbywanie się pupili 28.11.15, 00:14
                Ingu, ale ja Ci właśnie tłumaczę, że pewien poziom skur...a sprawia, że ludzie wiedzą ale mają na to wywalone. Myślisz, że kogokolwiek zaskakuje coroczny, albo i dwa razy w roku, wyjazd na urlop? Że leczenie ludzi zaskakuje, to jestem w stanie uwierzyć, bo już się spotkałam z reakcjami typu wybałuszone oczy, że ja szczura operuję albo starego psa leczę. Ale to zaskoczenie też wynika z faktu, że oni leczenie uważają za (tu sobie imaginuj, jak robią kręcioła na czole, patrząc wymownie).
                Kampania wystraszy 1 na 50, ale nie będzie lekarstwem na tę falę porzuceń zwierząt, które nawet nie zdążyły specjalnych kosztów wygenerować. Poza tym, ludziom zawsze się wydaje, ze wszystko co złego się może wydarzyć, dotyczy innych. Mój pies nie zachoruje, mój kot nie wypadnie z okna i nie zostanie kaleką, itd., itp.
              • aandzia43 Re: Pozbywanie się pupili 28.11.15, 02:12

                > No, ja właśnie o tym, niech kampania ich wystraszy - kosztami. Niech im tłuką d
                > o głowy, że zwierzak to koszty, koszty, koszty - nie bierz jak cię nie stać. To
                > są różne koszty, choć głównie finansowe, odstraszać trzeba ludzi. Co z wakacja
                > mi, co z operacją dla psa, co z tym i owym?

                Jesteś bardzo, bardzo naiwna, Ingu. Ludzie skłonni do okrutnego porzucenia zwierzęcia nie są zdolni wyobrazić sobie, ze zwierzę ma prawo do tego, by oni ponosili jakiekolwiek koszty. Oni dobrze wiedzą, że są ludzie, którzy uczą się swojego zwierzęcia, leczą je w chorobie, dają mu dobre karmy, starają się o jego dobrostan psychiczny. I co? I mają takich ludzi za naiwniaków i porąbanych ekosreko. Ci niedoinformowani lub niefrasobliwi, zaskoczeni przez rozwój wypadków, ale traktujący zwierzę jak istotę czującą, nie porzucają okrutnie (co często równa sie śmierci w męczarnaich), tylko albo starają się stanąć jednak na wysokości zadania, albo szukają dla zwierzęcia dobrego domu i dbają o nie jak mogą, dopóki takiego domu nie znajdą.
              • vi_san Re: Pozbywanie się pupili 29.11.15, 14:46
                Jakiś czas temu koleżanka idąc na spacer była świadkiem, jak z jadącego samochodu ktoś wyrzucił przez okno worek. Zwykły, foliowy, taki jak do śmieci. Kiedy doszła w tamto miejsce - okazało się, że w środku są trzy szczeniaki. Serio - jak ukarać takiego bydlaka mandatem dowolnej wysokości? I, być może ów pan/pani uważa się za prawdziwego miłośnika zwierząt, bo "swojej" suni by nie pozwolił skrzywdzić... Zresztą suczka mogła być rasowa, bo pieski "w typie" spaniela - koleżanka zostawiła sobie jedną suczkę z tych znalezionych i zasadniczo, pokrojowo niczym się od cocera nie różni.
                Straszenie kosztami nikogo nie wystraszy. Osobnicy o takiej mentalności nadal kupią setera bo im pasuje do salonu, a po zmianie aranżacji wnętrza setera wywalą, a kupią mopsa, bo ładniej się komponuje z dywanem...
                • hema14 Re: Pozbywanie się pupili 30.11.15, 11:23
                  Ale sytuacja! Dobrze, że koleżanka to widziała bo inaczej byłoby po pieskach. To jest absolutnie nieludzkie wyrzucić z okna w reklamówce, a potem ci ludzie szli spać spokojnie?? Może ja ich znam, może mijałam na ulicy kogoś kto wywalił szczeniaki w reklamówce... jak sobie to wyobrazić to okropne.
                  • vi_san Re: Pozbywanie się pupili 30.11.15, 13:02
                    Zasadniczo nie wiem, czy poszli spać spokojnie, ale sądzę że i owszem. Sądzisz, że ktoś, kto wyrzuca z jadącego samochodu szczenięta w worku na śmieci ma sumienie? Bo ja powątpiewam... Acz, być może, "oficjalnie" jest dobrym katolikiem, co niedzielę do kościoła chodzi i o swoją sunię [mamę owych szczeniaczków] dba ogromnie i karmi z saskiej porcelany... Jeśli jesteś z okolic Trójmiasta - być może nawet go znasz, pracujesz z nim albo mijasz codziennie na klatce schodowej... Rzecz miała miejsce na jesieni ubiegłego roku, jeśli masz znajomych, których spanielka w tamtym czasie się oszczeniła, to nie wykluczone...
                    Zdecydowanie te psiaczki miały szczęście, zresztą pozostałe dwa też mieszkają "w okolicy" [wet, do którego koleżanka ze "znaleziskiem" pobiegła znalazł im domy], więc je widuję, ale ile takich przypadków nie ma tyle szczęścia? I ile jeszcze ta sunia miotów urodzi? Bo paniusia i paniuś "nie skrzywdzą" suczki sterylizacją...
          • aandzia43 Re: Pozbywanie się pupili 28.11.15, 01:59
            Najwyraźniej nie doceniasz uporu w trwaniu w głupocie. Chłop na wsi bierze sobie na podwórkowego pieska wyżła. Czaisz, wyżła! Czy naprawdę potrzebna jest kampania, żeby dotarło do zakutego łba, że wyżeł będzie ganiał za kurami? Ale przewidywanie, co zrobi wyżeł i jakie poniesie chłop koszty nie jest potrzebne, bo jak wyżeł zacznie być niesubordynowany, to się wyżła przywiąże do budy albo wywiezie do lasu. I żadnych kosztów nie będzie. Poza tym na łańcuchu przy budzie chłop trzyma jeszcze yorka. Bo kto to widział psa w domu, jeszcze moze na kanapę by wlazł, a yorki modne więc mieć mus. I o jakich ty kosztach mówisz? Finansowych i emocjonalnych (emocjonalnych to chyba psa). Starego psa się wyrzuca, niewychowanego (kto by się tam przejmował wychowaniem i w ogóle podstawami psiego behawioru) się wywozi do lasu, dopóki pies jest, to daje mu się do żarcia pomyje z obiadu i nikt nie ponosi żadnych kosztów. Jedynym sposobem na wychowanie chama jest surowa kara i duża egzekwowalność tej kary. To są koszty, które trafiają do jego wyobraźni.
            • inguszetia_2006 Re: Pozbywanie się pupili 28.11.15, 12:10
              aandzia43 napisała: Jedynym sposobem na wychowanie cham
              > a jest surowa kara i duża egzekwowalność tej kary. To są koszty, które trafiają
              > do jego wyobraźni.
              Witam
              Ale to nie działa. Jak udowodnisz chamowi, że np. psa wywiózł do lasu? Cham ci powie, że pies uciekł, był poszukiwany, ale nie udało się itd. Moim zdaniem to utopia. Ja bym jednak zrobiła kampanię pod hasłem - nie musisz mieć psa! Psa,kota, szczura, świnki. Dołożyłabym jeszcze kampanię do właścicieli kotów wychodzących - "jaszczurki, sikorki, wróbelki też chcą żyć, załóż dzwonek kotu na szyję". Jak widzę kota koleżanki z jaszczurką w zębach to mam ochotę zdzielić ją w pusty łeb. A co mogę? Gderać. Chyba ją kiedyś zdzielę, bo nie wytrzymam;-P
              Pzdr.
              Ing
              • aandzia43 Re: Pozbywanie się pupili 28.11.15, 12:52
                to nie działa. Jak udowodnisz chamowi, że np. psa wywiózł do lasu? Cham ci
                > powie, że pies uciekł, był poszukiwany, ale nie udało się itd. Moim zdaniem to
                > utopia.

                Póki co nie wiemy, czy działa, bo policja nie bawi się w dochodzenia, a sędziowie zasądzają najniższe z możliwych wyroki lub wręcz umarzają sprawy. Udowodnienie, że konkretny pies należał przez jakiś czas do człowieka a potem został znaleziony martwy przywiązany do drzewa w lesie często nie byłoby bardzo trudne. Chamy często nie bawią się nawet w wywożenie zwierząt zbyt daleko od domu, tak bardzo są pewni swojej bezkarności. Poza tym pomijając kwestie porzucenia w miejscach oddalonych od domu - bezkarność dotyczy najprzeróżniejszych form znęcania się nad zwierzętami. Jak już pisałam, kary są śmieszne nawet za makabryczne zbrodnie na zwierzętach (mimo możliwości wymierzenia wyższych), a ścigalność tez marna. Dopóki cham nie dostanie po kieszeni, po wolności i wyroku skazującym w aktach i nie spotka się z ostracyzmem otoczenia nic się nie zmieni. Uświadamianie społeczeństwa ma sens tylko w odniesieniu do dzieci chamów (a i to nie zawsze), więc akcje oczywiście robić należy, ale nie liczyć na cud.


                a, szczura, świnki. Dołożyłabym jeszcze kampanię do właścicieli kotów wychodzą
                > cych - "jaszczurki, sikorki, wróbelki też chcą żyć, załóż dzwonek kotu na szyję
                > ".

                Mój kot wychodzący ma dzwoneczek w celu zminimalizowania szkód w okolicy. To faktycznie działa tak, że ptaków albo nie udaje mu się złapać wcale, albo bardzo rzadko. Myszy natomiast łapie i z dzwoneczkiem (choć pewnie mniej niż łapałby bez niego). Cóż, z punktu widzenia gospodarki i bezpieczeństw człowieka myszy i szczury to szkodniki i tak czy inaczej, z kotem czy bez, zabijamy je i tak. Tak to sobie tłumaczę wink

                A co do oczywistości, że nie każdy musi mieć psa czy kota - dziwi mnie niepomiernie ludzka głupota i zbrodnicza bezmyślność w tej kwestii. Każda blachara musi mieć jorczka, każdy dres amstafa, w blokach mieszka mnóstwo huskich, wyżłów i bernardynów, które nie maja możliwości wyspacerowania się do woli, bo ich właściciele nie maja na to czasu. Na wsi ludzie trzymają psy w nieodpowiednich ilościach w okropnych warunkach, choć wcale ich mieć nie muszą (no dobra, jeden biegający po podwórku i ostrzegający przed bodźcami spoza ogrodzenia burek wystarczy). I też zupełnie nieodpowiednich ras. No i oczywiście nikt nie sterylizuje, choć jesli gmina dofinansowuje, to nie jest to wielki koszt - łatwiej ślepy miot żywcem zakopać albo utopić. BEZMYŚLNOŚĆ I BRAK EMPATII. Z kotami to inna sprawa: one najczęściej są wolnożyjące i prędzej czy później przypałętują się do siedzib ludzkich.
              • mid.week Re: Pozbywanie się pupili 28.11.15, 13:31
                Dołożyłabym jeszcze kampanię do właścicieli kotów wychodzą
                > cych "jaszczurki, sikorki, wróbelki też chcą żyć, załóż dzwonek kotu na szyję
                > ". Jak widzę kota koleżanki z jaszczurką w zębach to mam ochotę zdzielić ją w p
                > usty łeb. A co mogę? Gderać. Chyba ją kiedyś zdzielę, bo nie wytrzymam;-P


                Na widok ptaszka z glistą w dziobie też masz ochotę kogoś zdzielić? wink
                • rulsanka Re: Pozbywanie się pupili 28.11.15, 21:48
                  Ptaszek z glistą może być porównany do lwa z antylopą.

                  Kotek nie jest elementem natury, tylko przedłużeniem człowieka. Z punktu widzenia przyrody kot bardziej przypomina samochód niż dzikie zwierzę. Kotek bez człowieka nie byłby w stanie łapać ptaszków, ponieważ najzwyczajniej w świecie by się przeprowadził na tamten świat. Mało który kot jest w stanie przeżyć w naturalnym środowisku bez pomocy człowieka.

                  Odkarmiony, odrobaczony i wyspany w ciepełku kot, jest bezwzględnym, hurtowym mordercą. I ktoś kto kocha zwierzęta powinien mieć świadomość, że szkody czynione przez mordercę należy minimalizować, a nie zasłaniać się naturą. Nasze zwierzę, nasza odpowiedzialność. Dzwoneczki są dobrym rozwiązaniem, przynajmniej jeśli chodzi o ptaki. Jaszczurek to nie ocali. A jakie ogromne ilości komarów potrafi pożreć taki mały smok...
              • vi_san Re: Pozbywanie się pupili 30.11.15, 13:16
                A ja bym do tejże kampanii dopisała hasło "Sterylizacja/kastracja nie jest złem!", czyli zadbaj, by nie "produkować" niechcianych i niepotrzebnych szczeniąt czy kociąt!
            • pir_anyai Re: Pozbywanie się pupili 30.11.15, 12:05
              Mylisz się. Chłop na wsi jak mu pies przeszkadza, gryzie, itd go zwyczajnie zabija, nożem, siekierą, eutanazja. Jak inne zwierzęta gospodarskie w tym te hodowane na mięso.
              To państwo z miasta wywożą do lasu lub wyrzucają zwierzęta z samochodów przy drodze bo są "zbyt wrażliwi" żeby problem własnoręcznie rozwiązać, wystarczy go tylko usunąć sprzed własnych oczu nie przejmując się czy bedzie wiele dni zdychał z głodu i był żywcem pożerany przez robaki.
      • helka.z.porcelany Re: Pozbywanie się pupili 28.11.15, 19:11
        A kto odpowiada za niesubordynację? Nie właściciel przypadkiem?
      • vi_san Re: Pozbywanie się pupili 29.11.15, 14:38
        Zabawa polega na tym, że "niesubordynowany" jest tylko pies, którego nikt tejże subordynacji nie nauczył. Nie stać mnie na płacenie odszkodowań za pogryzienia, zniszczenia, mandatów za niesprzątnięcie po psie. Nie stać. Psa mam, i to sporego, bo owczarka niemieckiego. I, wyobraź sobie - cud - nigdy nie musiałam płacić żadnych odszkodowań! Póki był malutki to go pilnowałam i UCZYŁAM co wolno a co nie, teraz, kiedy jest już dorosły pilnowania nie wymaga, bo WIE jak się zachować.
        Kampania powinna być nastawiona przede wszystkim na hasło "Nie masz czasu na pracę z psem - nie bierz!". Dla informacji - psa układałam sama, bez dodatkowych szkoleń [kosztownych] z całkiem dobrym skutkiem. tongue_out
        • hema14 Re: Pozbywanie się pupili 30.11.15, 11:38
          Oczywiście, że kampanie byłyby fajne, takie nie tylko o koszcie utrzymania zwierzęcia ale i o potrzebie szkolenia - choćby własnym sumptem, ale przynajmniej jakiejś wiedzy trzeba o psie nabyć. Ale większość ludzi bierze psa bo dziecko ileś tam czasu namawiało i obiecało, że będzie wychodzić na spacery. To jedyny chyba argument, że psa trzeba karmić i wyprowadzać, jak dziecko powie, że będzie wyprowadzać to człowiek myśli "z obiadu zawsze coś tam zostaje to się przynajmniej nie wyrzuci,psu da, mały piesek to mało zje, damy radę, ok bierzemy". a tu potem dziecko ma zajęcia pozalekcyjne, lekcje do odrobienia i kto z psem wyjdzie, rano pośpiech, pojawiają się problemy, a jak piesek zachoruje to nagle koszty, a jak ma cieczkę to zajdzie w ciążę i pojawiają się niechciane szczeniaki, a co dopiero szkolenie psa, ludzie nie mają o tym pojęcia, piesek szczeka, ciągnie na smyczy, ucieka, masakra. I pozbywają się... nie wiem czy można nauczyć ludzi odpowiedzialności, w ogóle jest taki brak kultury że ja już się tym załamałam, mnie to przeszkadza nie tylko nie sprzątanie psich kup ale i w ogóle rzucanie śmieci gdzie popadnie, tłuczenie butelek szklanych na trawnikach (a kosz 10 m dalej), jest tyle syfu wokół co widzę przede wszystkim na spacerach z psem, że to przerażające!
    • koronka2012 Re: Pozbywanie się pupili 27.11.15, 23:56
      W pierwszym przypadku ludzie przynajmniej wykazali się zdrowym rozsądkiem i wybrali lepszą opcję przy okazji dostosowując się do reguł współżycia społecznego. Ci, którzy jazgoczące psy trzymają w mieszkaniach są o niebo gorsi, bo nie dość, że mają w nosie uczucia psa, to jeszcze i sąsiadów.

      O jakiej ty smyczy na wsi mówisz, bo nie rozumiem? tam się nikt smyczą nie przejmuje, ucieknie to i wróci, a jak nie wróci to się nikt tym przejmować nie będzie.
    • panidemonka Re: Pozbywanie się pupili 28.11.15, 04:53
      Są ludzie i ludziska. Ups... są ludzie i buraki.
    • kropkacom Re: Pozbywanie się pupili 28.11.15, 07:32
      Kombinacja dwóch stanów umysłowych: to nie jest człowiek i nic mu nie jestem winien. Zresztą nie tyczy się tylko psów i kotów. Wystarczy usunąć jedno "nie" i może być na przykład: człowiek ale mu nie jestem nic winien. Wystawić za drzwi. Nic trudnego (sarkazm).

      Zwierzęta udomowione to zresztą ciekawy temat do różnych rozważań. Z jednej strony mamy psie mamusie i kocich synków (przykład), a z drugiej strony kupowanie zwierzęcia, usypianie, kastracja, zamykanie w domu na długie godziny. Traktujemy psa i kota jak członka rodziny, ale jednak na innych zasadach niż człowieka. Zaznaczam, chodzi o ludzi, którzy nie są wplatani przytoczone wyżej kombinacje umysłowe. smile Znaczy psiak nie musi zasłużyć. I z całą pewnością ma stabilniejszy byt zapewniony.
      • hema14 Re: Pozbywanie się pupili 30.11.15, 11:39
        Kurczę kropkacom przeczytałam Twoją wypowiedź i nawet bym odpowiedziała... ale nie rozumiem. Szczególnie 3 ostatnich zdań.
    • zofijkamyjka Re: Pozbywanie się pupili 28.11.15, 08:47
      moi sąssiedzi ciągle psine wywozili na wakacje az w końcu w ogóle zostawili bo on dzieci im gryzł.... ale sama widziałam nie raz jak dzieci tego psa traktowały. Akurat tutaj to dobrze że pies został wywieziony, mam nadzieje że tam ma lepiej.
      • wioskowy_glupek Re: Pozbywanie się pupili 28.11.15, 11:29
        www.popularnie.pl/pies-faszerowany-narkotykami/?utm_source=facebook.com&utm_medium=share&utm_content=pies-faszerowany-narkotykami&utm_campaign=shareAbovePost

        Rzygać się chce jak człowiek pomyśli że można coś takiego zwierzęciu zrobić...
        Stosunki z moim pupilem obecnie nie układają mi się z wielu powodów najlepiej, ale to mój synek kocham go, w życiu by mi do głowy go skrzywdzić czy oddać. To mój pupil, wzięłam go ze schroniska, opiekuję się nim, kocham. To członek mojej rodziny.
        • misiu-1 Re: Pozbywanie się pupili 28.11.15, 11:36
          wioskowy_glupek napisała:

          > Stosunki z moim pupilem obecnie nie układają mi się z wielu powodów najlepiej,
          > ale to mój synek

          Urodziłaś go siłami natury, czy przez cesarskie cięcie? O sposób poczęcia nawet nie pytam.
          • wioskowy_glupek Re: Pozbywanie się pupili 28.11.15, 13:26
            O adopcji słyszałeś czy jesteś aż tak upośledzony umysłowo ?
            • misiu-1 Re: Pozbywanie się pupili 28.11.15, 14:03
              O adopcji słyszałem, ale tylko dzieci. Pytałem się w sądzie. Psa przysposobić się nie da. Musowo urodzić.
              • wioskowy_glupek Re: Pozbywanie się pupili 28.11.15, 14:30
                No w twoim PiSowo ograniczonym na pewno... Ja tam mam dokument adopcji i tyle...
                • misiu-1 Re: Pozbywanie się pupili 28.11.15, 14:41
                  Papier jest cierpliwy. Można sobie na nim sporządzić nawet dokument mianowania konia senatorem.
                  • wioskowy_glupek Re: Pozbywanie się pupili 29.11.15, 16:22
                    Fakt przyjmie nawet tezę, że jesteś normalny...
    • jehanette Re: Pozbywanie się pupili 28.11.15, 11:31
      Niestety ludzie traktują zwierzęta jak rzeczy... Szokujące że dziecko nie ma z tym problemu... To znaczy że wychowanie w znieczulicy już procentuje. Moja córka choć miała 2,5roku pamięta naszą niezyjaca jamniczke... Nie pozbylabym się zwierzecia "odziedziczonego",wręcz to oczywiste ze skoro bliSka osoba kochała zwierzę to i dla mnie jest cenne..
    • mid.week Re: Pozbywanie się pupili 28.11.15, 13:20
      > O co tu chodzi?!

      Pewnie u każdego o coś innego.
      Dobrze że zwierzaki sa oddawane w inne ręce a nie porzucane w lesie, przy drodze, zawożone do schroniska. Bez obrazy, ale dopatrywanie sie ściemy w "babci na wsi" to jak przekonanie o zamachu w Smoleńsku. Dowodów nie ma, ale schiza w głowie działa. A to czy dotychczasowi właściciele po oddaniu komuś psa/kota płaci na utrzymanie to raczej nie nasza sprawa...

      > Mnie najbardziej dziwi, że te rodziny nie zżyły się ze swoimi pieskami przez te
      > kilka lat, jak to jest możliwe?

      OMG ludzie się rozwodzą po latach wspólnego życia i mając dzieci na stanie, też cię to tak dziwi...?
      • wioskowy_glupek Re: Pozbywanie się pupili 28.11.15, 14:39
        Owszem i o ile ojciec czy matka są normalnymi kochającymi rodzicami, to po rozwodzie, dzielą się opieką, utrzymują kontakt itd... Nie odstawiają do dziadków, 2 go rodzica i nie zapominają. Inaczej to jest patologia i dawca spermy i inkubator a nie matka i ojciec...
        • konwalka Re: Pozbywanie się pupili 28.11.15, 15:30
          zdolnosci regeneracji skoorwysynstwa ludzkiego sa nieograniczone

          gleboko, gleboko wierze, ze zadne zwierze nie zawieruszy sie w promieniu kilometra do misiopochodnych cyborgow emocjonalnych
      • aandzia43 Re: Pozbywanie się pupili 28.11.15, 18:41
        "Babcia ja wsi" to zazwyczaj albo ściema, albo cienka buda, łańcuch i dziurawa miska. Nie Smoleńsk tylko statystyka.
        Przestańcie porównywać porzucenie psa czy kota (porzucenie w byle jakie warunki lub zupełnie na poniewierkę, nie zalezienie mu dobrego domu) z rozwodem między dorosłymi ludźmi. W przypadku dwojga dorosłych ludzi często obydwoje przyczynili się do rozpadu związku, a jeśli jedno porzuca drugie będące w potrzebie życiowej, to są sposoby prawnego wydarcia kasy od porzucającego. Poza tym takiego porzucacza małżonka nikt nie usprawiedliwia (vide Marcinkiewicz porzucający żonę w trakcie choroby nowotworowej), a o porzucaczach psów w ich środowiskach cisza.
      • madzioreck Re: Pozbywanie się pupili 28.11.15, 21:45
        "Bez obrazy, ale dopatrywanie sie ściemy w "babci na wsi" to jak przekonanie o zamachu w Smoleńsku. Dowodów nie ma, ale schiza w głowie działa."

        To nie schiza. Mnóstwo zwierząt ląduje wyrzuconych albo przywiązanych do drzewa w lesie, vide niedawna sprawa suki ze szczeniętami. Ktoś to robi, prawda? Ale jakoś nikt się nie przyznaje.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka