Dodaj do ulubionych

Co byście zrobiły?

03.12.15, 21:25
Syn lat 13 jest w pierwszej gimnazjalnej i siedzi w ławce z chłopcem nieco dziwnym. Podejrzewam, że kolega, którego posadziła z nim wychowawczyni we wrześniu, ma ZA i tu zaczyna się problem. Na początku jego odmienność nie rzucała się w oczy, teraz chyba chłopiec poczuł się pewniej i się zaczęło. Cały czas przeszkadza mojemu synowi, komentuje nieustannie wszystko, powtarza na głos słowa nauczycieli i je zagłusza, czyta głośno polecenia i wykonuje obliczenia na głos, śmieje się zbyt głośno w nieadekwatnych momentach, przeszkadza w skupieniu się na sprawdzianach dziwnymi reakcjami. Syn jest dość spokojny, ale coraz bardziej narzeka, że nie może się skoncentrować, rozprasza, non stop słyszy jego głos, którym omawia co robi, z dziwną intonacją. Zalecam mu spokój i wyrozumiałość tłumacząc, że to pewnie choroba czy zaburzenie kolegi i musi to zaakceptować, ale on twierdzi, że trudno mu jest usłyszeć co się dzieje na lekcji, skupić na sprawdzianach i nauce. Uważam, ze nauczycielka powinna mnie uprzedzić, że taki trudny chłopiec jest sąsiadem z ławki syna i podpowiedzieć jak go traktować. Syn uważa, że P. jest bardzo dziecinny, mówi bez sensu i zachowuje się dziwnie, więc powinien chodzić do klasy integracyjnej, bo on nie może się przez to uczyć. Co byście zrobiły i czy w ogóle coś w tej sprawie?
Obserwuj wątek
    • amoreska Re: Co byście zrobiły? 03.12.15, 21:28
      Rozmawiałaś już z nauczycielką?
      • bergamotka77 Re: Co byście zrobiły? 03.12.15, 21:33
        Nie rozmawiałam, zastanawiam się czy poruszyć ten temat na zebraniu grudniowym w szkole.
        • asia_i_p Re: Co byście zrobiły? 03.12.15, 21:36
          Lepiej po zebraniu, bo się zrobi niepotrzebna awantura.

          Bezsensowne jest podejście, że najpierw się dziwne zachowania wynikające z zaburzeń ignoruje w imię tolerancji, a potem się nie wytrzymuje i robi wielką awanturę. A naprawdę starczy na bieżąco mówić, o co nam chodzi, bez ironii, omowni, żartów, aluzji; jasnym, prostym tekstem. To działa cuda.
          • babunia_wygodka Re: Co byście zrobiły? 04.12.15, 09:43
            asia_i_p napisała:

            > Lepiej po zebraniu, bo się zrobi niepotrzebna awantura.

            Lepiej przed zebraniem, wtedy w razie braku sensownej reakcji pozostaje jeszcze wywleczenie sprawy przy ludziach i możliwe uzyskanie wsparcia "tak, prawda, mój Krzyś też mówił o tym chłopcu".
            • babunia_wygodka Re: Co byście zrobiły? 04.12.15, 09:44
              babunia_wygodka napisała:

              > asia_i_p napisała:
              >
              > > Lepiej po zebraniu, bo się zrobi niepotrzebna awantura.
              >
              > Lepiej przed zebraniem, wtedy w razie braku sensownej reakcji pozostaje jeszcze

              Aha. "Przed zebraniem" oczywiście w sensie parę dni wcześniej, a nie na korytarzu przed wejściem do sali.
        • attiya Re: Co byście zrobiły? 03.12.15, 22:09
          a kiedy porozmawiasz?
          jak syn zacznie łapać uwagi i dostawać zle oceny?
          syn wyraźnie widać męczy się a ty w imię dobra cudzego dziecka kazesz mu się mu ten stan znosić
    • asia_i_p Re: Co byście zrobiły? 03.12.15, 21:34
      Trzeba pogadać z nauczycielami. Jeśli to ZA, to chłopak musi dostać jasne zasady i trzeba się do nich odwoływać w każdej sytuacji konfliktowej. Niech syn idzie do wychowawczyni, niech porozmawiają we troje i wspólnie sformułują oczekiwania, jak chłopak ma się zachowywać. I syn musi spokojnie, konsekwentnie o tych ustaleniach przypominać, takie zachowania szybko się wyciszą. A nawet bez ustaleń z wychowawczynią niech syn mówi "nie mów w czasie lekcji, przeszkadzasz mi". Ważne jest, żeby komunikat był jasny i wypowiedziany, nie ma co liczyć na zrozumienie języka niewerbalnego, ale tez nie ma co się wściekać. Da się dogadać, tylko trzeba gadać.
      • minor.revisions Re: Co byście zrobiły? 03.12.15, 23:45
        A nawet bez ustale
        > ń z wychowawczynią niech syn mówi "nie mów w czasie lekcji, przeszkadzasz mi".

        Przecież to nic nie da, jeśli on ma echolalię.
        • ichi51e Re: Co byście zrobiły? 04.12.15, 05:32
          Tak samo "ustalenie jawnych zasad" z nauczycielem nic nie da - bo chłopak nie robię tego specjalnie i świadomie żeby mógł na to wpłynąć.
          Ja tylko nie rozumiem czemu to nie może byc normalnie "X mi przeszkadza nie lubię go nie chce z nim siedzieć" tylko od razu ten X jest nienormalny?
          • minor.revisions Re: Co byście zrobiły? 04.12.15, 17:21
            > Ja tylko nie rozumiem czemu to nie może byc normalnie "X mi przeszkadza nie lubię go nie chce z nim siedzieć" tylko od razu ten X jest nienormalny?

            ale on nie mówi, że go nie lubi, tylko, że mu przeszkadza jego gadanie. I tu przecież żadne przesadzanie nic nie da, bo zawsze koło kogoś tam będzie siedział, komu będzie przeszkadzał, ten dzieciak potrzebuje logopedy i to nie pierwszego lepszego.
            • ichi51e Re: Co byście zrobiły? 04.12.15, 17:36
              Obudź sie - on go nie lubi. O lubianym koledze nie mówi sie ze jest nienormalny i powinien byc w szkole integracyjnej. Gdyby lubił by mu to nie przeszkadzało a nie spędzałby przerwy na unikaniu go o czym tez watkodsjka wspomina. Nic w tym nic złego nie wszystkich trzeba lubić a juz na pewno nie ma obowiązku lubić zaburzonych o chcieć z nimi spędzać większość dnia.
              • bergamotka77 Re: Co byście zrobiły? 04.12.15, 18:34
                Gdzie napisalam ze moj syn uwaza go za nienormalnego? Uwaza ze jest dziecinny i tyle, nic do niego nie ma. Jest daleki od wysmiewania kolegi, ale problem narasta wiec mi sie zwierzyl ze mu to przeszkadza, bo takie zachowania sa coraz czestsze. Nauczycielki niektore zawracaja mu uwage (tylko od jez. obcych), syn sie boi i to niezwracanie jest dla mnie sygnalem, ze kadra zapewne w wiekszosci wie, ze ma problemy bo w przypadku innych uczniow gadanie na lekcji nie jest tolerowane. Ichie wpadanij na to jak am kogos lubic na sile? On nie mowi o nim zle tylko ze przeszkadaz i am zdiwne zcahowania - niestety taka odmiennosc wychodzi w tym wieku, Moj syn i tak nie jest z takich bezwzglednych, ktorzy wysmiewaja odmiencow, bo mlodziez jest w tym wieku nierzadko okrutna. Ja jestem dumna, ze go nie odrzuca, zalezy mu zeby siedzial cicho na lekcjach, ale obawiam sie, ze to jest trudne do zrealizowania, bo to moze byc istota zaburzenia. Tak czy owak, zamierzam pogadac z wychowawczynia w przyszlym tygodniu.
                • ichi51e Re: Co byście zrobiły? 04.12.15, 18:41
                  Bo ale ja wlasnie uważam ze on nie musi go lubić i może po prostu nie chcieć z nim siedzieć. Niepotrzebnej do tego usprawiedliwienia ze chłopak gada czy mu przeszkadza. Może normalnie zwyczajnie po prostu nie chcieć. Nim siedzieć. Zreszta jak piszesz dzieci są okrutne siedzenie z dzieckiem o niskiejnpozycji w klasie naraża status twojego syna. Nie pisze tego złośliwie tylko to po prostu jest trudna sytuacja dla niego i nie ma powodu żeby sie meczyl
                  • bergamotka77 Re: Co byście zrobiły? 04.12.15, 19:47
                    ichie
                    Ja rozumiem ze te watek jest dla ciebie bolesny bo byc moze myslisz o swoim dziecku, ktore rozwija sie niestandardowo ale wierz mi, ze moj syn nie boi sie o pozycje w klasie, ma silny charakater i nie stara sie przypodobac klasie rezygnujac z niechcianego towarzystwa. Ma swoich kumpli ale na lekcjach siedza tak jak musza a nie jak chca i moze dobrze bo kliki sie nie tworza. Jemu przeszkadza zachowanie, a nie osoba kolegi. Ostatnio mam wrazenie, ze moj syn nie zapamietuje wszystkiego, co jest zadane i tak mysle, ze moze nie wszystko slyszy. Koledzy tez widza i slysza zachowanie kolegi i sie smieja, ale on ma go najblizej wiec bardziej go to dotyczy niz osoby z dalszych lawek.
                    • minor.revisions Re: Co byście zrobiły? 04.12.15, 20:00
                      > Koledzy tez widza i slysza zachowanie kolegi i sie smieja

                      a to jest inna sprawa i właśnie do przedyskutowania na zebraniu czy ze wszystkimi uczniami.
                      • ichi51e Re: Co byście zrobiły? 04.12.15, 20:09
                        Jak już pisałam zawsze siedziałam w pierwszej ławce a moim ulubionym miejsce była tak zwana paprotka czyli okno. Pamietam ze w jednej ze szkół ja miałam to miejsce zaklepane a obok mnie rotacyjnie sadzano wlasnie rożne gaduły i przeszkadzaczy. Jeśli chłopiec swoim zachowaniem przeszkadza to polecam to miejsce bis a coś nauczyciela. Działa cuda a upominać nie musi dziecko tylko pani której za to płaca.
                        • ichi51e Re: Co byście zrobiły? 04.12.15, 20:11
                          Vis a vis
              • minor.revisions Re: Co byście zrobiły? 04.12.15, 19:19
                Tak i w związku z tym ci nielubiani z powodu zaburzeń w ogóle najlepiej niech siedzą w domu i nie psują krajobrazu, no bo przecież w pustej klasie nie będzie siedział. No taki lajf, że nie zawsze da się iść poskarżyć pani, że się kogoś nie lubi. W pracy też prosisz o inne biurko, bo nie lubisz kolegi obok?
                • iwoniaw Re: Co byście zrobiły? 04.12.15, 19:36
                  CytatW pracy też prosisz o inne biurko, bo nie lubisz kolegi obok?

                  Nie, cierpię ku chwale ojczyzny i ani mi w głowie nie zaświta próba zmiany biurka/pokoju, tudzież utemperowania uciążliwych zachowań kogoś, kto przeszkadza mi dzień w dzień przez cały czas wykonywania wymagającej skupienia pracy. uncertain Naprawdę nie poprosiłabyś o inne biurko w takiej sytuacji?
                  • ichi51e Re: Co byście zrobiły? 04.12.15, 19:55
                    Bo wlasnie ja tego nie rozumiem. Dlaczego nie? Jak za mną lata temu siedział chłopak który mi dokuczał powiedział pani ze nie chce żeby za mną siedział i go przesadzili z pożytkiem dla wszystkich. Nikt nie sprawdzał które z nas jest zaburzone big_grin
                    • ichi51e Re: Co byście zrobiły? 04.12.15, 19:58
                      Uważam ze tłumaczenie np tak bo on zaburzony i nic nieporadzi dla dziecka które to wkurza jest zupełnie zbędne bo tylko wzbudza poczucie winy ze sie na niepełnosprawnym wyzywa. A dziecko Ma prawo do swoich granic.
                      • minor.revisions Re: Co byście zrobiły? 04.12.15, 20:23
                        > Uważam ze tłumaczenie np tak bo on zaburzony i nic nieporadzi dla dziecka które to wkurza jest zupełnie zbędne bo tylko wzbudza poczucie winy ze sie na niepełnosprawnym wyzywa.

                        Co? Tłumaczenie FAKTU ma wbudzić w kimś poczucie winy? Chodzi o zrozumienie i o to, żeby reszta dzieci się z niego nie śmiała. Butowanie go za to, że się tak a nie inaczej rozwija to tak, jak butowanie niemowlaka, że raczkuje a nie chodzi od razu na dwóch nogach. Być może logopeda jest w stanie z nim wypracować metodę, żeby on to sobie powtarzał ciszej czy co tam mu zaleci, ale pomysł, że za każdym razem mu się będzie powtarzać, żeby przestał i to zadziała, jest mało realny. On się tak po prostu rozwija.

                        Many Aspergers kids become experts at echoing the content of what is said by others, as well as the voice, inflexion, and manner in which the words were originally spoken. The value of echolalia for the child may be that the echoed words and contextual cues become stored information for him or her to refer to later as an internal rehearsal of the event.

                        The presence of echolalia has actually been identified as a positive sign in children with Aspergers. The presence of echolalia is an important prognostic indicator for future language growth. It appears that echolalia provides the "raw material" for further language growth. Kids with Aspergers who are echolalic developed good phrase speech later in life whether or not they received intensive language training.

                        If echolalia is one of the phases of normal language development, it would appear that continued echolalia indicates that the child with Aspergers is "stuck" at that level of development for a time, but then seems to overcome it and develop more normal speech patterns.

                        Regardless of the utility of echolalia for the child with Aspergers, the habit can interfere with social interaction and learning. Therefore, most therapists focus on helping the child move to a more creative form of language. A child with Aspergers is more likely to use echolalia when he or she had not learned an appropriate response to a particular question or request.

                        (tak wiem dziecko nie ma diagnozy Aspergera, ale to jest omawiane najczęściej przy AS, bo chyba najczęściej przy tym występuje).
                        • ichi51e Re: Co byście zrobiły? 04.12.15, 20:29
                          Ja swietnie rozumiem czym jest echolalia i ze dzieciak nie robi tego specjalnie. Tylko co z tego? tamten ma słuchawki wyciszające zakładać?
                          • ichi51e Re: Co byście zrobiły? 04.12.15, 20:31
                            Tym bardziej ze może w klasie jest jakieś dziecko mniej wrażliwe na takie rzeczy? Są ludzie którzy skupiają sie w ciszy i są tacy po których szmery spływają jak po kaczce.
                            • minor.revisions Re: Co byście zrobiły? 04.12.15, 20:40
                              > Tym bardziej ze może w klasie jest jakieś dziecko mniej wrażliwe na takie rzeczy?

                              to jest prawdopodobne, tylko jak takie dziecko "odłowić"? Ja bym raczej poszła w stronę znalezienia największego nerda w klasie o podobnych zainteresowaniach co tamten dzieciak.
                    • minor.revisions Re: Co byście zrobiły? 04.12.15, 20:12
                      > Bo wlasnie ja tego nie rozumiem.

                      widzę właśnie.

                      > Dlaczego nie? J

                      Bo co to da?

                      > Jak za mną lata temu siedział chłopak który mi dokuczał powiedział pani ze nie chce żeby za mną siedział i go przesadzili

                      ZA TOBĄ LATAŁ i dokuczał. Ten dzieciak nie powtarza głośno dlatego, że chce dokucza ć? tylko dlatego, że inaczej nie potrafi.
                      • ichi51e Re: Co byście zrobiły? 04.12.15, 20:27
                        Bo to jakie rozwiazanie proponujesz skoro tamtemu chłopcu to przeszkadza?
                        • minor.revisions Re: Co byście zrobiły? 04.12.15, 20:44
                          No najpierw porozmawiać z rodzicami o terapii. Bo przecież nie chodzi chyba o to, żeby on nie przeszkadzał temu jednemu dziecku, tylko żeby w ogóle nauczył się tego nie robić i nie przeszkadzał nikomu. Napisałam to już ze cztery razy, ale co mi tam, mogę i piąty.
                          • ichi51e Re: Co byście zrobiły? 04.12.15, 20:51
                            No to pięknie ale jak to pomaga koledze z ławki? Bo efektów w ciagu następnych kilku miesięcy raczej z miejsca nie uświadczy.
                      • lauren6 Re: Co byście zrobiły? 04.12.15, 20:34
                        > Ten dzieciak nie powtarza głośno dlatego, że chce dokucza ć? tylko dlatego, że inaczej nie potrafi.

                        Trzeba stworzyć wszystkim dzieciom w klasie godne warunki do nauki, a nie kierować się interesem jednego z nich, bo tak wypada. Nikt nie atakuje dziecka z ZA, bo powtarza na głos - widocznie tak musi mieć. Nie powinno jednak być tak, że inne dzieci mają nierówny dostęp do nauki, bo mają zagłuszaną treść lekcji.

                        Na prawdę uważasz, że to pogłębi integrację chłopca z grupą jeśli inne dzieci będą uważały, że są sadzane z nim za karę.

                        Na miejscu autorki po prostu zażądałabym przesadzenia mojego dziecka. Gdzie i z kim posadzić tego chłopca to sprawa wychowawczyni + pedagoga szkolnego.
                        • minor.revisions Re: Co byście zrobiły? 04.12.15, 20:36
                          > Na prawdę uważasz, że to pogłębi integrację chłopca z grupą jeśli inne dzieci b
                          > ędą uważały, że są sadzane z nim za karę.

                          Tak oczywiśice, dokładnie to napisałam <facepalm>.
                  • minor.revisions Re: Co byście zrobiły? 04.12.15, 19:57
                    > Naprawdę nie poprosiłabyś o inne biurko w takiej sytuacji?

                    Gdyby to było możliwe, to pewnie, że bym prosiła. Albo bym się w ogóle przeniosła do innej pracy. Rzecz w tym, że nie zawsze się da bo np. nie ma warunków (firma zatrudnai trzy osoby na krzyż pracujące w jednym pomieszczeniu albo obie osoby obsługują specyficzny sprzęt, którego się nie da rozmontować i umieścić w różnych pomieszczeniach). Mało to było tu wątasków, że jedna pani nie lubi drugiej pani w pracy? Jakoś wtedy nikt z takimi poradami nie wyskakiwał, no ciekawe dlaczego tongue_out
                    • iwoniaw Re: Co byście zrobiły? 04.12.15, 19:59
                      No może dlatego, że to nie jest wątek o tym, że ktoś nie chce siedzieć z konkretną osobą, bo jej "nie lubi".
                    • ichi51e Re: Co byście zrobiły? 04.12.15, 19:59
                      Ale akurat w klasie jest dość miejsca i spokojnie dzięki Bogu można przesadzic
    • koronka2012 Re: Co byście zrobiły? 03.12.15, 21:34
      Poprosiłabym o przesadzenie. Dość dosadnie.
      Nie widzę powodu, dla którego miałabym pochylać się nad dysfunkcjami cudzego dziecka a nie jakością nauki własnego.
    • 18lipcowa3 Re: Co byście zrobiły? 03.12.15, 21:35
      ''Zalecam mu spokój i wyrozumiałość tłumacząc, że to pewnie choroba czy zaburzenie kolegi i musi to zaakceptować, ale on twierdzi, że trudno mu jest usłyszeć co się dzieje na lekcji, skupić na sprawdzianach i nauce.''


      Zartujesz prawda????
      Natychmiast do nauczycielki, kolege do integracyjnej albo chociaż niech syna przesadzi.
      Co z Ciebie za matka - w imię czego męczysz własne dziecko ?
      • bergamotka77 Re: Co byście zrobiły? 03.12.15, 21:46
        no taka ze mnie matka ze mysle ze to nie wina chlopca a moj syn jest bardzo inteligentny, dobrze sie uczy i przyda mu sie nauka tolerancji w praktyce. Chodzi mu tylko o to, aby kolega na lekcjach byl cicho, reszte jest w stanie przelknac. A nie: "Kąt sześćdziesiaaaaaaaaaaat stopni " i tu pada tekst calego zdania jak w pierwszej klasie podstawowki na glos. Awantury robic nie zamierzam, chce tylko zasugerowac jak mozna wyciszyc te zachowania, bo syn naprawde zaczyna narzekac czyli czuje ze te zachowania wplywaja na to co wynosi z lekcji i nie moze sie uczyc. Obawiam sie, ze wlasnie to moze byc trudne.
        • 18lipcowa3 Re: Co byście zrobiły? 03.12.15, 21:57
          bergamotka77 napisała:

          > no taka ze mnie matka ze mysle ze to nie wina chlopca a moj syn jest bardzo int
          > eligentny, dobrze sie uczy i przyda mu sie nauka tolerancji w praktyce.



          Poki co to nie tolerancja w nauce a przeszkadzanie w nauce.


          Awantury robic nie zamierzam, chce ty
          > lko zasugerowac jak mozna wyciszyc te zachowania, bo syn naprawde zaczyna narze
          > kac czyli czuje ze te zachowania wplywaja na to co wynosi z lekcji i nie moze s
          > ie uczyc.


          Skoro syn narzeka to do jasnej ciasnej zrób coś, pomóż dziecku, kij w tą tolerancję jak to się odbywa TAKIM kosztem.
        • attiya Re: Co byście zrobiły? 03.12.15, 22:13
          najłatwiej sobie głosić jest takie frazesy kosztem innych a już w szczególności własnego dziecka
          może ty powinnas wpierw dać przykład synowi, posiedzieć przez pół roku, dzień dnia po kilka godzin z osoba podobną do owego kolegi, która będzie przeszkadzała ci w pracy, meczyla swoim zachowaniem itd. itd. a potem możesz dopiero wymagać tego od syna
          co nie oznacza, ze syn będzie to z godnoscią zgodnie z zasadą "plują mi w twarz a ja twierdzę, ze pada" znosił
          nie każdy musi się poświecać, poza tym skoro syn nie raz i nie dwa o tym mówił, tzn., że może jednak coś powinnas w końcu z tym zrobić
      • rosapulchra-0 Re: Co byście zrobiły? 03.12.15, 23:23
        18lipcowa3 napisała:

        > ''Zalecam mu spokój i wyrozumiałość tłumacząc, że to pewnie choroba czy zaburze
        > nie kolegi i musi to zaakceptować, ale on twierdzi, że trudno mu jest usłyszeć
        > co się dzieje na lekcji, skupić na sprawdzianach i nauce.''
        >
        >
        > Zartujesz prawda????
        > Natychmiast do nauczycielki, kolege do integracyjnej albo chociaż niech syna pr
        > zesadzi.
        O tak. Pomysł od czapu i zupełnie do..

        > Co z Ciebie za matka - w imię czego męczysz własne dziecko ?
        Zapewne normalna i kochająca matka, która chce swoje dziecko wychować na normalnego, zdroworozsądkowego i empatycznego człowieka.
      • wioskowy_glupek Re: Co byście zrobiły? 04.12.15, 00:54
        Lepsza od ciebie
    • liz.corps Re: Co byście zrobiły? 03.12.15, 21:44
      Ja też nie uważam, że syn powinien akceptować zachowanie kolegi. Może być w stosunku do niego wyrozumiały na przerwach, w wolnym czasie, ale na lekcjach powinien mieć zapewnione odpowiednie warunki do pracy.
    • spanish_fly Re: Co byście zrobiły? 03.12.15, 21:49
      Nie może się po prostu przesiąść?
      • bergamotka77 Re: Co byście zrobiły? 03.12.15, 21:50
        nie, w tej szkole sadzala uczniow wychowawczyni i tego sie maja trzymac.
        • saszanasza Re: Co byście zrobiły? 03.12.15, 21:53
          U nas w gimnazjum również uczniowie są sadzani przez nauczyciela i tak mają siedzieć. Musisz porozmawiać z wychowawcą klasy i poprosić o przesadzenie.
        • daisy Re: Co byście zrobiły? 03.12.15, 21:55
          Nie czekając do żadnego zebrania, byłabym u "pani" w tej sprawie jutro rano. Co jak co, ale odpowiednie warunki do nauki należą się dziecku w szkole jak psu miska. I jednemu, i drugiemu dziecku, dla ścisłości.
        • mikams75 Re: Co byście zrobiły? 03.12.15, 22:02
          no i dobrze, ze nauczycielka sama decyduje jak dzieci siedza ale musi uwzgledniac wynikajace z tego problemy. Zapewne w ciagu roku zrobi pare przetasowan w lawkach.
          • bergamotka77 Re: Co byście zrobiły? 03.12.15, 22:09
            Tak sobie mysle ze ona pewnie specjalnie posadzila mojego syna z tym chlopcem bo jest bardzo komunikatywny, dobrze sie uczy i jest otwarty. Moze mial pomoc temu chlopcu sie zintegrowac i socjalizowac tylko szkoda ze nam o tym nie powiedzieli...
            • mikams75 Re: Co byście zrobiły? 03.12.15, 22:10
              ale skad miala wiedziec jaki jest twoj syn? to pierwsza klasa.
              A nawet jesli miala konkretny powod zeby ich tak usadzic to nie wyszlo, nic wielkiego sie nie stalo.
              • bergamotka77 Re: Co byście zrobiły? 03.12.15, 22:15
                byli na wyjezdzie integracyjnym kilkudniowym i znala juz dzieci gdy je sadzala w lawkach - mieli tam zajecia z psychologiem. Mysle ze nikt nie bedzie chcial z nim siedziec wiec co, beda siedziec po jednym w lawce?
                • iwoniaw Re: Co byście zrobiły? 03.12.15, 22:45
                  Szczerze mówiąc, gdyby sytuacja wyglądała tak, jak opisujesz, to ja osobiście wolałabym siedzieć sama w ławce do matury niż znosić coś podobnego choćby przez tydzień. Twój syn już naprawdę długo wykazywał się anielską cierpliwością. Naprawdę najwyższy czas, żebyś jako matka podjęła temat, który wszak powraca - i to zanim twoje dziecko zrobi coś głupiego z desperacji, nie mogąc dłużej znieść niemożności uczestniczenia w lekcjach i korzystania z edukacji szkolnej w normalnym trybie.
                • mikams75 Re: Co byście zrobiły? 03.12.15, 22:51
                  no to beda siedziec po jednym w lawce, nic wielkiego sie nie stanie. Moja corka tez wolala usiasc gdzies z boku niz sie meczyc. Krzywda sie nikomu nie stala.
                  Pewnie jeszcze niejedno przetasowanie ich w lawkach czeka.
              • rosapulchra-0 Re: Co byście zrobiły? 04.12.15, 00:47
                mikams75 napisała:

                > ale skad miala wiedziec jaki jest twoj syn? to pierwsza klasa.
                Są podstawówki łączone z gimnazjami i często nauczyciele uczą w obu szkołach.
            • arwena_11 Re: Co byście zrobiły? 04.12.15, 15:01
              Wiesz co, gdyby ktoś moje dziecko potraktował jako terapeutę, bez mojej zgody i zgody samego zainteresowanego to w szkole zrobiłabym jesień średniowiecza.

              W klasie mojego syna była dziewczynka z dużymi problemami. Gadała do siebie, albo do sąsiada o jakiś wziętych z kosmosu rzeczach. Mnie samą drażniła, kiedy byłam jako opiekun na wycieczkach z klasą. Miałam wrażenie, że rozmawiam nie z 12 latką a z 3 latką. A mam małą cierpliwość do takich dzieci.
              Jasno postawiłam sprawę, że nie życzę sobie, żeby syn siedział z nią w ławce. Kiedy dziewczynka pomazała mu ćwiczenia - bo chciała pokolorować obrazek, to się wkurzył i na nią wydarł. Oczywiście on dostał uwagę. W szkole byłam w ciągu godziny od zdarzenia, bo do mnie zadzwonił - czuł się pokrzywdzony
              Okazało się że nie ja pierwsza interweniowałam. Pani liczyła, że dziewczynka się podciągnie przy moim synu.
              Sprawa skończyła dostawieniem pojedynczej ławki do biurka nauczyciela.

          • babunia_wygodka Re: Co byście zrobiły? 04.12.15, 09:59
            mikams75 napisała:

            > no i dobrze, ze nauczycielka sama decyduje jak dzieci siedza ale musi uwzgledni
            > ac wynikajace z tego problemy. Zapewne w ciagu roku zrobi pare przetasowan w la
            > wkach.

            Dobrze jak dobrze. Usadzanie nastolatków w ławkach według uznania nauczyciela jest jakieś chore.
            • mikams75 Re: Co byście zrobiły? 04.12.15, 13:22
              czemu? nie bedzie knucia, kto z kim i dlaczego i calej tej otoczki. I mlodziez bedzie umiala pracowac w roznych konstelacjach.
              • babunia_wygodka Re: Co byście zrobiły? 04.12.15, 13:50
                mikams75 napisała:

                > czemu? nie bedzie knucia, kto z kim i dlaczego i calej tej otoczki. I mlodziez
                > bedzie umiala pracowac w roznych konstelacjach.

                Jakiego knucia? Doprawdy, wybór miejsca w klasie nigdy nie wymagał żadnego knucia. A pomysł, że przez dobór współsiedzących nauczy się ich czegokolwiek o współpracy to już w ogóle śmieszny jest.

                Narzucanie młodzieży miejsc bez realnej potrzeby to dokładanie sobie klocka do potencjalnych kłopotów wychowawczych, bo to absurdalne odbieranie ludziom swobody wyboru, czyli kilka punktów do nastoletniej frustracji. Kierowanej, oczywiście, przeciwko szkole.
              • iwoniaw Re: Co byście zrobiły? 04.12.15, 13:51
                Jakiego, na litość, knucia? Oni mają się w szkole uczyć i mieć w miarę możliwości komfortowe do tego warunki. Co innego okresowe przesadzanie do prac grupowych w różnych konstelacjach (nie na każdej lekcji odbywanych przecież), a co innego reguły jak z kompanii karnej. Czy oni są w poprawczaku, żeby im każdy aspekt życia szkolnego aż tak regulować? Nie mamy do czynienia z przesadzeniem/rozsadzeniem za karę (bo towarzystwo np. przeszkadza innym w lekcji gadaniem czy coś w tym stylu), tylko z jakąś ogólną zasadą - jakby gimnazjaliści (!) nie byli w stanie podjąć racjonalnej decyzji na poziomie "z kim w w której ławce usiądę".
                • mikams75 Re: Co byście zrobiły? 04.12.15, 14:03
                  a wy ze swoich szkolnych lat nie pamietacie tego wiecznego umawiania sie, kto z kim usiadzie po wakacjach/po feriach, plot krazacych po klasie jak sie ktos z kims zamienil, kto sie z kim poklocil, kto z kim zaprzyjaznil bardziej. I jeszcze w ktorym rzedzie, w ktorej lawce... Oj temat siedzenia w lawce zaprzatal mlode glowy mocno. A niech tylko ktos byl bez pary..to dopiero byla tragedia.
                  Ciesze sie, ze takie wydumane problemy nie istnieja w klasach, gdzie nauczyciel podejmuje takie decyzje a mlodziez moze sie skupic na nauce.
                  • iwoniaw Re: Co byście zrobiły? 04.12.15, 14:16
                    Tak, owszem, pamiętamy, że możliwość siedzenia z osobami, z którymi się lubi i dogaduje znacznie umilała pobyt w placówkach edukacyjnych wszystkim zainteresowanym. Gdyby mnie ktoś posadził wówczas przymusowo i nieodwołalnie w ławce z kimś, kogo szczerze i z wzajemnością nie znoszę albo co gorsza z osobą uniemożliwiającą mi korzystanie z lekcji, to byłby to tylko - jak słusznie zauważono wyżej - kolejny kamyczek do ogródka pt. "wrażenie opresyjności świata" - potrzebne to człowiekowi w wieku nastoletnim jak zającowi dzwonek.

                    A umawianie się z przyjaciółką/kumplem, że się będzie razem siedzieć, to nie żadne "knucie", tylko racjonalne planowanie stworzenia sobie jak najsympatyczniejszych warunków do spędzania połowy (albo i lepiej) dnia dzień w dzień.
                    • mikams75 Re: Co byście zrobiły? 04.12.15, 14:33
                      jak w klasie parki byly wyraznie zdefiniowane to kazdy siadal z najblizsza przyjaciolka a jak nie byly to zaczynalo sie knucie - ten z tym/tamtym, a tego wyeliminujemy, a jak tej odmowie to sie obrazi, a ja wole z kims innym ale tamten woli kogos innego bo chce sciagac na matmie itd.
                      Jak zwal tak zwal, ja to nazywam knuciem.
                      • babunia_wygodka Re: Co byście zrobiły? 04.12.15, 14:43
                        mikams75 napisała:

                        > jak w klasie parki byly wyraznie zdefiniowane to kazdy siadal z najblizsza przy
                        > jaciolka a jak nie byly to zaczynalo sie knucie - ten z tym/tamtym, a tego wyel
                        > iminujemy, a jak tej odmowie to sie obrazi, a ja wole z kims innym ale tamten w

                        Rze cooooo???

                        > oli kogos innego bo chce sciagac na matmie itd.
                        > Jak zwal tak zwal, ja to nazywam knuciem.

                        Trzeba było w tej szkole zamiast wymyślać rektalnego pochodzenia kombinacje, nauczyć się chociaż znaczenia słowa "knuć".
                  • babunia_wygodka Re: Co byście zrobiły? 04.12.15, 14:21
                    mikams75 napisała:

                    > a wy ze swoich szkolnych lat nie pamietacie tego wiecznego umawiania sie, kto z
                    > kim usiadzie po wakacjach/po feriach, plot krazacych po klasie jak sie ktos z

                    No więc nie. I nie tylko nie pamiętam, ale też pamiętam, że nic takiego nie było. Po prostu się dobierało, czasem coś się zmieniało, czasem nie dało się z kimś usiąść bo już było zajęte. Żadnych plot to nie generowało.

                    > kims zamienil, kto sie z kim poklocil, kto z kim zaprzyjaznil bardziej. I jeszc
                    > ze w ktorym rzedzie, w ktorej lawce... Oj temat siedzenia w lawce zaprzatal mlo
                    > de glowy mocno. A niech tylko ktos byl bez pary..to dopiero byla tragedia.

                    Tragedia? Kurde, gdzie? Toż cała ławka dla siebie to była zazwyczaj genialna sprawa.

                    > Ciesze sie, ze takie wydumane problemy nie istnieja w klasach, gdzie nauczyciel
                    > podejmuje takie decyzje a mlodziez moze sie skupic na nauce.
                    • ichi51e Re: Co byście zrobiły? 04.12.15, 14:32
                      Powiem ze ja miałam swoją ulubiona ławkę i miałam w D. Kogo ze mną usadzą byle ja bym siedziała tam gdzie lubię. Dzięki Bogu miałam duża wadę wzroku przy czym byłam wysoka wiec w grę wchodziły tylko dwa miejsca a oba tolerowałem. Najlepsze było to przy oknie i byłam gotowa na dużo knucia żeby je mieć big_grin jakoś ludzie sie dzięki Bogu o nie nie zabijali.
                  • rosapulchra-0 Re: Co byście zrobiły? 04.12.15, 14:38
                    mikams75 napisała:

                    > a wy ze swoich szkolnych lat nie pamietacie tego wiecznego umawiania sie, kto z
                    > kim usiadzie po wakacjach/po feriach, plot krazacych po klasie jak sie ktos z
                    > kims zamienil, kto sie z kim poklocil, kto z kim zaprzyjaznil bardziej. I jeszc
                    > ze w ktorym rzedzie, w ktorej lawce... Oj temat siedzenia w lawce zaprzatal mlo
                    > de glowy mocno. A niech tylko ktos byl bez pary..to dopiero byla tragedia.
                    > Ciesze sie, ze takie wydumane problemy nie istnieja w klasach, gdzie nauczyciel
                    > podejmuje takie decyzje a mlodziez moze sie skupic na nauce.

                    Z kim ty do szkoły chodziłaś, że takie rzeczy były ważne? Przyjaźnie istniały między dzieciakami bez względu na to kto z kim siedział w jednej ławce. Większości było doskonale obojętne kto jest jego sąsiadem z ławki. Poza tym w ciągu roku następowały najczęściej roszady i na pewno siedzenie Jasia z Zosią, Jurkiem czy Małgosią nie było dla nich priorytetem. Osobiście uważam, że najlepszym rozwiązaniem są pojedyncze stoiska dla uczniów.
                    • mikams75 Re: Co byście zrobiły? 04.12.15, 16:16
                      jak to z kim chodzilam do szkoly? no zgadnij. z rowiesnikami. Jesli to takie niewazne kto z kim siedzi to po co tylu tu obroncow wyboru kolegi do lawki.
                      Tez uwazam, ze pojedyncze stanowiska sa idealne.
                  • afro.ninja Re: Co byście zrobiły? 04.12.15, 15:05
                    Ja nie pamietam. W pierwszej licealnej usiadlam z kims kogo nie znalam i siedzialam tak cztery lata. Nikt mnie nie usadzal, probowano to w I-III, chlopies plus dziewczyna, a pozniej zlano temat i to jest norma, a nie usadzanie gimnazjalistow!
                    • mikams75 Re: Co byście zrobiły? 04.12.15, 16:18
                      mowimy i dzieciach mlodszych od licealistow.
                      • babunia_wygodka Re: Co byście zrobiły? 04.12.15, 20:13

                        > mowimy i dzieciach mlodszych od licealistow.

                        To nieistotne. Usadzanie dzieci przez nauczyciela bez konkretnych powodów jest chore już od pierwszej klasy podstawówki.

                        • ichi51e Re: Co byście zrobiły? 04.12.15, 20:17
                          Tzn ja widzę sens - chciał nie chciał z osoba z ławki tworzy sie wiez jakaś tam wiec może daje sie członkowi szanse poznać kogoś na kogo by nie zwrócił uwagi. Z tym ze chyba lepiej byłoby to osiągnąć stosując projekty i np łącząc ludzi wg listy albo losowo a już niech siedzą sobie z kim tam chcą. Z drugiej strony zdejmuje to z człowieka przymus wyboru - czy mam siedzieć z Ola czy z Marysia... Wybór Pani i sprawa załatwiona.
                          • ichi51e Re: Co byście zrobiły? 04.12.15, 20:17
                            *czlowiekowi (zabije mnie ten spellcheck)
      • chocolate_cake Re: Co byście zrobiły? 03.12.15, 21:55
        No właśnie. Nie może się przesiąść?
        Uczę głównie w liceum ale mam jedną grupę w pierwszej klasie gimnazjum. Jest tam podobne dziecko. Nie jego wina że jest takie ale komentuje wszystko, niekoniecznie na temat. Nie złośliwie oczywiście. Zwykle siedzi samo, czasem z kolegą. Nie zmuszam nikogo do siedzenia tam gdzie nie chce i jako matka poprosiłabym aby syn mógł usiąść gdzie indziej.
    • mikams75 Re: Co byście zrobiły? 03.12.15, 22:00
      wg mnie powinnas porozmawiac z nauczycielka, indywidualnie a nie na zebraniu. O ile twoj syn tego nie zrobi sam.
      Moja corka w pierwszej klasie szkoly podstawowej zalatwila podobny problem sama. Chlopiec spiewal, gadal itp. i nie reagowal na zwracana mu uwage. Po prostu powiedziala nauczycielce, ze jej to przeszkadza i nie moze robic swoich zadan. Nauczycielka ich rozsadzila.
      Tez wczesniej nic nie wiedzialam o tamtym dziecku. Wg mnie tolerancja nie polega na tym, zeby siedzec i tracic lekcje. Nie pozwolilabym na wysmieanie sie itp. z zachowania chlopca ale prosba o przesadzenie wg mnie jest jak najbardziej zasadna.
    • feliz_madre Re: Co byście zrobiły? 03.12.15, 22:02
      Po zebraniu idź do wychowawczyni i powiedz jej dokładnie to co tu napisałaś. Skąd ma kobieta wiedzieć, że Twój syn tak ma skoro nie ma od niego żadnego sygnału, że źle mu się siedzi?
    • kanna Re: Co byście zrobiły? 03.12.15, 22:11
      Odpowiem tak: moja córka , posadzona z nielubianym kolega na matematyce, który dodatkowo cały czas strzelał palcami i robił inne, upierdliwe rzeczy, po każdej matematyce chodziła do nauczycielki i prosiła o wytłumaczenie tematu, bo nie może się skupić, jak kolega ją rozprasza.

      Nauczycielka wytrwała 8 lekcji, potem ją przesadziła.
    • szamanta Re: Co byście zrobiły? 03.12.15, 22:13
      Ale dlaczego na każdej lekcji twoj syn siedzi z tym brzeczymuchą? 13 lat to jest wiek gimnazjalny, gdzie kazda lekcja odbywa sie w innej klasie, coza tym idzie nikt nie jest przyspawana do jednej i tej samej lawki od godz 8 do 15 ?
      Nawet jesli nie siedzi z synem na wszystkich lekcjach, to niech wychowawczyni bierze tego chlopca do swojego biurka i niech on jej urozmaica towarzystwo łokiec w lokiec. Twoj syn nie musi robic za terapie, kosztem wlasnego komfortu, bo ? bo nie i tyle.
      • bergamotka77 Re: Co byście zrobiły? 03.12.15, 22:18
        Tak siedzi 8-15 codziennie i na kazdej lekcji poza jezykami obcymi i tak tu jest - kazdy jest usadzony, wyboru nie ma. Chyba porusze ten temat jak mi radzicie podczas indywidualnej rozmowy z wychowawczynia.
    • kota_marcowa Re: Co byście zrobiły? 03.12.15, 22:23
      Żartujesz? Twój syn w ramach eksperymentu ma być królikiem doświadczalnym i terapeuta dla tego chłopaka? Poszłabym do nauczycielki i poprosiła o przesadzenie syna, ostatecznie jak by było trzeba zrobiłabym awanturę. Twój syn się skarży, a ty się bawisz w matkę Teresę.
    • nangaparbat3 Re: Co byście zrobiły? 03.12.15, 22:25
      jeśli to ZA (trudno się zorientowac tylko na podstawie tego, co piszesz) ustalenie paru jasnych zasad i odwolywanie sie do nich pomoże, dokładnie tak jak pisala Asia. Dobrze, żeby pomogla nauczycielka, no i żeby syn przypominal te zasady ZANIM sie zezlości.
      Gorzej, jesli to jakis inny problem - tak czy inaczej zaczęłabym od rozmowy z wychowawczynią. Fakt ze nie chcesz od razu przesadzac syna czy odsylac go do innej klasy zwyczajnie mnie wzruszyl - myśle sobie, ze wychowawczyni potraktuje problem poważnie. To wymaga przede wszystkim uwaznosci nauczycieli - powinni widzieć, co sie dzieje, i interweniować - czasem wystarczy zbliżać się cześciej do takiego przeszkadzającego dziecka, dotknąc jego stołu czy ramienia, jak najprostsze (i najlepiej pozawerbalne) środki, tyle ze nauczyciel musi chcieć i wiedzieć, jak sie to robi. Moze szkolny psycholog/pedagog mogliby pomóc - w znaczeniu: doradzić nauczycielom, jak mogą wplywać na chlopca. Ale to juz nie Twój problem, tylko szkoły.
    • la_mujer75 Re: Co byście zrobiły? 03.12.15, 22:39
      Bardzo ładnie z twojej strony, że uczysz syna tolerancji. Tolerancja polega na akceptowaniu zachowań,których sami nie praktykujemy, a one nam w niczym nie przeszkadzają. W tym wypadku zachowanie tego chłopca wpływa na twojego syna , szkodzi mu, więc nie ma tu mowy o tolerancji.
      Niech syn najpierw porozmawia z wychowawczynią, gdy to nie przyniesie skutku , idź osobiście z nią poruszyć ten temat.
      Piszę to jako matka dziecka z ZA .
      • bergamotka77 Re: Co byście zrobiły? 03.12.15, 22:48
        syn sie obawia, że bedzie potraktowany jako osoba, która dcyskryminuje... Musze sie sama tym zajac a to delikatny temat zapewne. Dziwi mnie to, ze sie takie sprawy ukrywa, latwiej czemus sprostac gdy wiesz co jest grane. My tez nie wiemy co mu jest, podejrzewam ZA, chlopiec intelektualnie sobie dobrze radzi tylko spolecznie nie za bardzo stad moje domysly. Dlatego apeluje do mam dzieci z ZA by tego nie ukrywaly, bo i tak to wyjdzie na tym etapie, a lepiej grac w otwarte karty i ustalic jakies zasady postepowania. Moj syn go nie chce odrzucac tylko pragnie, aby byl cicho na lekcjach.
        • mikams75 Re: Co byście zrobiły? 03.12.15, 22:57
          no ale jak to sobie wyobrazasz - ma byc rozglaszane na poczatku roku, kto ma jaki problem? To nie jest tez komfortowe. Nikt nie ukrywa, ale nie widze powodow zeby zaraz kazdego informowac i ostrzegac.
          I w tej sytuacji nie ma co okreslac zasad postepowania. Bo ich nie ma. To nie jest sytuacja ze np. mlodziez ma nie dac sie sprowokowac jakimis zaczepkami i wspolna strategia pozwoli uniknac problemow.
          Ten chlopiec przeszkadza koledze na lekcji i bedzie to robil niezaleznie od tego jak kolega obok go bedzie traktowal. I w sumie go bardzo dobrze traktowal wykazujac spokoj do tej pory.
        • la_mujer75 Re: Co byście zrobiły? 03.12.15, 22:58
          Jak Dziewczyny pisały- niech mu syn wprost komunikuje- "Nie mów na lekcjach", "Bądź cicho na lekcjach", "Rozmawiamy tylko na przerwach". Oczywiście, że nie ma gwarancji, że przyswoi te zasady sad
          Skoro jest w tym wieku takim jest i tak się zachowuje, to być "nie pracowano" nad nim. Nie pracowano, bo nigdy go nie zdiagnozowano albo rodzice odrzucili diagnozę, udając sami przed sobą, że ich syn "jest zdrowy" sad

          • bergamotka77 Re: Co byście zrobiły? 03.12.15, 23:08
            No wlasnie nie wiem co jest grane i chce to ustalic. Nie kaze nikomu rozglaszac ale powiedziec mi jak matce jego sasiada na lekcjach byloby wskazane, ze np. P. ma pewne problemy, moze byc glosno na lekcjach, trzeba mu tylko przypomniec zeby byl cicho i ok. Tylko pytanie czy to zadziala? Niestety wychowawczyni jest bardzo mloda i niedoswiadczona wiec nie wiem czy sobie poradzi sad Znam mame z autystycznymi blizniakami i wiem jak jej trudno wiec nie chce nikogo stygmatyzowac ale tez chce by moj syn mial spokoj.
            • la_mujer75 Re: Co byście zrobiły? 03.12.15, 23:14
              A znasz jego rodziców ? Kojarzysz ich z zebrań ?
              • bergamotka77 Re: Co byście zrobiły? 03.12.15, 23:16
                nie bardzo - byly dwa zebrania tylko i trudno zapamietac tyle twarzy i nazwisk choc sie przedstawiali.
                • la_mujer75 Re: Co byście zrobiły? 03.12.15, 23:30
                  Szkoda, bo jakbyś kojarzyła jego rodziców i miała wrażenie, że są "sensowni", to mogłabyś ich delikatnie wypytać o syna.
                  To trudna sytuacja i doceniam, że szukasz rozwiązania,które nie skrzywdziłoby tego chłopca.
                  na Twoim miejscu - przekazałabym synowi,co ma mówić koledze ( moze coś to zmieni w zachowaniu chłopca) i spróbowałabym jednak porozmawiać z wychowawczynią na ten temat. To, że jest młoda, to może nie jest do końca źle bo może mocno się przejmie ? Możesz lekko zasugerować jej skorzystanie z pomocy psychologa szkolnego ( ale tak, aby nie zorientowała się, że jej do końca nie ufaszwink )
                • nangaparbat3 Re: Co byście zrobiły? 03.12.15, 23:31
                  Moim zdaniem rozmawianie na ten temat z rodzicami nie ma sensu - co niby mialoby to dać? jeśli chlopiec potrzebuje konsultacji specjalisty czy terapii, moze to zasugerować szkolny psycholog/pedagog.
                  Pogadaj powaznie z wychowawczynią, ewentualnie z ped./psych . szkolnymi.
              • nangaparbat3 Re: Co byście zrobiły? 03.12.15, 23:28
                Ale to nie rodzice, tylko nauczyciele muszą reagować na to, co się dzieje na lekcji. Rodzice nie maja pilota, którym by mogli uciszyć syna.
                • la_mujer75 Re: Co byście zrobiły? 03.12.15, 23:36
                  Ale to rodzice najlepiej wiedzą, jak funkcjonuje ich dziecko i mają opracowane schematy działań dopasowane do różnych sytuacji. No, przynajmniej tak powinno być w założeniach.
                  • nangaparbat3 Re: Co byście zrobiły? 04.12.15, 00:15
                    Dzieci często zupełnie inaczej zachowują sie w obecności rodzicow niż poza ich zasiegiem, i zupelnie inaczej w domu niz w szkole.
        • klamkas Re: Co byście zrobiły? 04.12.15, 00:16
          syn sie obawia, że bedzie potraktowany jako osoba, która dcyskryminuje...

          ciekawe kto mu to zasugerował...

          Syn nie chce go odrzucać, tylko chce ciszy? Czyli chce, żeby kolega przestał być sobą, żeby choroba/zaburzenie "zniknęło". A jak będzie jak inni, to syn go nie odrzuci. Ładnie. Tolerancyjnie. Empatycznie.
          • bergamotka77 Re: Co byście zrobiły? 04.12.15, 00:29
            ty klamakas taka mundra jestes w teorii a ile masz przypomij dzieci w gimnazjum? Mama z dzieckiem z ZA jest mnie kategoryczna w osadach niz ty. Tak, ma byc cicho na lekcjach, na przerwach moze byc soba i wrzeszczec do woli - moj syn moze go unikac. Przypominam ze to nie jest klasa integracyjna tylko klasa w publicznym gimnazjum, dwujezyczna, gdzie byly specjalne testy z predyspozycji jezykowych i nie kazdy musi do takiej chodzic, a ci co chodza chca sie czegos nauczyc. Proste? Dla ciebie chyba nie bardzo.
            • klamkas Re: Co byście zrobiły? 04.12.15, 00:38
              Całe jedno. Podobnie jak ty ;p

              Tak, chłopiec ma się starać być cicho. A ty masz się postarać, żeby syn miał odpowiednie warunki do nauki, a jeśli szkoła/wychowawca mu tego nie zapewnia, to masz walczyć z wychowawcą, a nie z "uzdrawianiem" obcego dziecka.

              I to nie od zdrowia kolegi zależy czy syn będzie tym, który chce i może się nauczyć. Tylko od postawy wychowawczyni. Zdrowie kolegi nie powinno mieć na to wpływu. Proste? Czy nie bardzo?
            • klamkas Re: Co byście zrobiły? 04.12.15, 00:40
              PS. Tolerancja, to nie przerabianie innych, tak, żeby nam pasowało. To wdrażanie takich systemów, w których to, co na nie pasuje, nie przeszkadza (tak w szkolno-pracowym ujęciu).
            • klamkas Re: Co byście zrobiły? 04.12.15, 00:56
              No i jeszcze jedno PS. bo teraz doczytałam - skoro chłopiec zdał "specjalne testy", tzn. że jest dobry i zasługuje na tą szkołę. Owszem, nie każdy musi do niej chodzić. Zarówno ten chłopiec jak i twój syn NIE muszą. A jednak obaj chcą i obaj się nadają (super hiper szkoła ich przyjęła). Problem trzeba rozwiązać najpierw na bieżąco (umożliwić twojemu synowi korzystanie z tej super hiper szkoły już i natychmiast), a potem ewentualnie sugerować cokolwiek w kwestii obcego ci dziecka.
              • bergamotka77 Re: Co byście zrobiły? 04.12.15, 01:21
                Pisalam ze chlopiec intelektualnie nadaza, nikt tego nie kwestionuje - problemem jest jego glosne i rozpraszajace zachowanie na lekcjach, glosne komentowanie, mowienie na glos co robi i jak oblicza z przeciagla intonacja, powtarzanie po nauczycielu itd.
                • feniks_z_popiolu Re: Co byście zrobiły? 04.12.15, 04:36
                  Macie Librusa? Zapodaj temat wychowawcy i powiedz, że wrócisz do sprawy na zebraniu. I przedyskutuj z synem gdzie kończą się granice tolerancji.
          • anorektycznazdzira Re: Co byście zrobiły? 04.12.15, 17:31
            >Czyli chce, żeby kolega przestał być sobą, żeby choroba/zaburzenie "zniknęło".

            Ja nie zauważyłam, żeby się zabierał za demontaż drogocennej osobowości kolegi, zauważyłam natomiast, że chce słyszeć czego ich uczą na lekcji tongue_out
    • rosapulchra-0 Re: Co byście zrobiły? 03.12.15, 23:20
      Wyjaśnij synowi, że na świecie żyją też inne osoby, niekoniecznie tacy geniusze jak on smile
      A tak na serio, to na spokojnie porozmawiaj z nauczycielką na ten temat. W ogóle to dlaczego w szkole nie ma pojedynczych stolików dla uczniów? O niebo wyższy komfort nauki dla dziecka.
      • wioskowy_glupek Re: Co byście zrobiły? 04.12.15, 01:00
        Bo jesteśmy w PL a nie w USA i u nas jak pewnie pamiętasz, jakiś 80% szkół są ławki dwuosobowe ?
        Poza tym czy to taki komfort ? Na uczelni miałam 1 osobowe stoliki - mało miejsca niewygodnie wink
    • ichi51e Re: Co byście zrobiły? 04.12.15, 05:45
      Poszłabym do nauczycielki i poprosiła o przesadzenie nie wdając sie w diagnozy. Nie lubi go przeszkadza mu i tyle. To naprawdę jest wystarczający argument
    • dziennik-niecodziennik Re: Co byście zrobiły? 04.12.15, 09:40
      moze wystarczy poprosic nauczycielkę o przesadzenie syna?
    • aagnes Re: Co byście zrobiły? 04.12.15, 10:42
      Jak to co byscie zrobily. to co nalezy, zeby zadbać o swoje dziecko.
      nie dalej jak jakis miesiac temu moja corka powiedziala, ze ma serdecznie dosc siedzenia z kolega x, bo gada, zaczepia, nic nie rozumie itd... nastepnego dnia o 7.45 bylam w szkole i powiedzialam jasno i wyraznie - prosze o przesadzenie mojej corki w inne miejsce, blizej tablicy, zeby siedziala sama albo z kims innym. dziękuję, do widzenia. od tamtej pory moja corka jest przeszczesliwa, skupiona na lekcji, a co sie dzieje z chlopakiem x - kompletnie mnie nie interesuje.
    • mozambique Re: Co byście zrobiły? 04.12.15, 14:43

      w wielu innych watkach co trzecia e-matka chwlai sie ma dziecko z ZA , mniejszym lubi wiekszym i jak walczy aby to dziecko nie bylo stygmatyzowane, źle traktowane, dyskryminowane i "fukane" przez inne dzieci

      a tu prosze - okazuje sie ze kazda by zaraz stanowczo i zdecydowanie działała w kierunku odizolowania jednak , bo jednak taki zaburzony potwornie męczący jest

      niebywałe
      • ichi51e Re: Co byście zrobiły? 04.12.15, 17:00
        Tak i nie zapomnij ze wszyscy swieci powinni byc na wstępie informowani które są te dzieci zaburzone żeby chyba wiadomo było komu stolik do nauczyciela podstawić bo przecież nikt za terapeutę robić nie będzie...
    • anorektycznazdzira Re: Co byście zrobiły? 04.12.15, 17:27
      Jestem faszystą i nietolerancyjnym ksenofobem: uważam, że żadnego dzieci z klasy takiego delikwenta nikt nie ma prawa używać jak pieska do dogoterapii.
      Kolega z ławki dziecka z problemem, nie wnikam z jakim, ma mieć zapewnione warunki do nauki i komfortu psychicznego- chodzi do szkoły, żeby się tam uczyć a nie jako obiekt służący terapii kogoś innego. O ile rozumiem i popieram klase integracyjną, jako całość, gdzie "obciażenie" integracją rozkłada się pi-drzwi równo, o tyle oczekiwanie, że jeden z dzieciaków będzie się męczył w ławce w imię idei, że dorośli kogoś integrują, to jest przegięcie całkowite.
    • skinnie07 Re: Co byście zrobiły? 04.12.15, 17:54
      Hmm a nikt z klasy poza synem nie widzi problemu? Skoro czyta na głos, mówi co robi to dzieci siedzące obok chcąc nie chcąc też w tym uczestniczą. Im to nie przeszkadza? Żaden nauczyciel nie zwraca chłopcu uwagi -nie gadaj w czasie lekcji, jakieś uwagi w dzienniczku? Nic a nic?
      • yuka12 Re: Co byście zrobiły? 04.12.15, 20:59
        Boja sie posadzen o dyskryminacje.
        Do Ichi- moja cora ma spora dysleksje. Dlatego chodzi do specjalnej klasy z innymi dziecmi z problemami edukacyjnymi, co nie do konca pozwala na jej rozwoj, zamiast do swojej zwyklej klasy, co zmuszaloby i nauczyciela i inne dzieci do ekstra pomocy (ale moja cora mialaby wtedy moze wiecej bodzcow i mozliwosci nauki), Tamte dzieci maja prawo do rozwijania swojej wiedzy w swoim tempie a nie "matkowania" mojej corce. Wystarczy, ze wspolnie maja basen, wf i zajecia popoludniowe.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka