Dodaj do ulubionych

Saga rodu... :-))))))

22.09.04, 10:10
Do tej opowieści natchnęła mnie jedna z eMam smile

Oglądałyście film "Moje wielkie grekie wesele"?
Albo czytałyście "Boczne drogi" lub "Studnie przodków" Chmielewskiej?
To doskonale oddaje moje rodzinne klimaty...
Oto kilka historyjek...
1.Dawno dawno temu (jeszcze przed wojną)
Moja mama jako mała dziewczynka najadła się niedojrzałego maku i zasnęła w polu na długieeeeeee godziny,w tym czasie babcia zaangażowała w poszukiwania całą wieś, na czele z księdzem dobrodziejm modlącym się o jej cudowne odnalezienie...
Siostra mojej mamy miała którejś niedzieli paść na łące kozę - żywicielkę całej rodziny, ale jej nie upilnowała i koza poszła za babcią do kościoła - wszystkich spokojnie drzemiących parafian obudził stukot kozich kopytek po kościelnej posadzce ...

2.Trochę bliżej teraźniejszości
Mój brat wraz z naszym bratem ciotecznym chcąc ulżyć króliczej niedoli, zabrali króliki NA SPACER NA SMYCZACH.
Moja kuzynka jako kilkuletnie dziecię upiła się wiśniami z wisniówki, ale to nic w porównaniu z inną moją kuzynką, która wyrzuciła do kompostownika śliwki z wina i w ten sposób upiła wszytkie kury w okolicy...

3.Teraźniejsszość (no, prawie)
Pamiętacie Kaszpirowskiego? To był taki rosyjski "uzdrowiciel" leczący przez TELEWIZOR (jesli u tiebia hemoroid pristawl żyć k tieliewidzjeniu). Moja mama wmówiła koleżankom z pracy ze włosy zmieniły jej się z siwych na blond bo ogląda Kaszpirowskiego. Uwierzyły. Bez komentarza
Moja siostra cioteczna (zeby nie było wątpliwości: dobra matka, żona, gospodyni, i ceniony pracownik) dała sobie w palnik na moich imieninach, a potem na ulicy wołała "a ja mam czterdzieści lat i nowy płaszcz" bo parę dni wcześniej stuknęła jej czterdziecha. Jej mąż, siostra i szwagier nie odzywali się do niej przez tydzień. Ale narodził się pomysł żeby na piedzięsiątkę zrobić w rodzinie zrzutę i kupić jej futro żeby miała co wykrzykiwać następnym razem...

Mam nadzieję że Was nie znudziło
A jak to jest u Waszych rodzinach?

Pozdrawiam
Kasia
Obserwuj wątek
    • chocolaterie Re: Saga rodu... :-)))))) 22.09.04, 10:42
      eh... oglądałam "Moje wielkie...." oraz "Spacer w chmurach". UWIELBIAM takie
      rodziny. Czasem spierające się, ale zawsze kochające, z poczuciem humoru i
      dystansem...
      Bardzo mi tego brakuje (mam cudowny kontakt, ale tylko z najbliższą rodzinką,
      mimo, że mam b. dużą dalsząsad

      Wrokk, mam nadzieję, że wiesz jaki skarb maszsmile

      Pisz, pisz, masz we mnie stałą czytelniczkęwink

      Pozdrawiam
      marzena
      • wrokk Wielkie dzięki chocolaterie :-) 22.09.04, 11:38
        ...i chyba wiesz kto mnie natchnął wink ?
        Pozdrowionka

        ps.
        Wiem co mam i doceniam to, mozesz mi wierzyć.
        • chocolaterie Re: Wielkie dzięki chocolaterie :-) 22.09.04, 15:57
          smile)))
    • summerdays Re: Saga rodu... :-)))))) 22.09.04, 11:50
      hmmm kroliki jak kroliki, ale moje kuzynki wyprowadzaja rybki akwariowe w
      sloikach na spacer... smile))

      fajnie miec taka rodzine smile)

      Summer
    • milarka Re: Saga rodu... :-)))))) 22.09.04, 13:21
      Fajna ta Twoja rodzinka smile))

      "Moje wielkie greckie wesele" widziałam - super film, uwielbiam takie klimaty.

      Moja rodzinka też w sumie jest fajna, zaraz mi się przypominają różne numery,
      które wykręcaliśmy razem z bratem.

      Przykładowo:
      Dawne kryzysowe czasy - więc jak już coś jest w sklepach to rodzice kupują na
      zapas, no i kiedyś, akurat w przedświątecznym okresie dorwaliśmy się z bratem
      do zapasów mydła i popakowaliśmy je jako prezenty świąteczne dla wszystkich -
      dla babci, dziadka, cioci, wujka, kuzynki, no i dla mamy i taty też smile, i jak
      gdyby nigdy nic ustawiliśmy te prezenty ładnie pod choinką - hi, hi, hi - każdy
      dostał mydło.
      W ogóle często robiliśmy z bratem jakieś śmieszne prezenty świąteczne, bo mój
      brat to w ogóle taki dowcipny jest, a ja zawsze chętnie mu wtórowałam
      • wrokk Apropos świąt w kryzysie... 22.09.04, 13:36

        ...naszej mamie udało się kupić pomarańcze i oczywiście je schowała zebyśmy nie zjedli zanim nie włoży ich do paczek, ale w przedwigilijnym szale zapomiała gdzie je włożyła... Znaleźliśmy je latem przed wyjazdem nad morze z ramienia FWP - były w walizce, miały wielkość orzecha włoskiego, dobrze ze wyschły na wiór a nie zgniły smile
        -----
        Czy można stąd zadzwonić na miasto?
        • jagasz Re: Apropos świąt w kryzysie... 22.09.04, 15:21
          Wrokk, przecież to można paść ze śmiechuwink)))))))))))))))))))))
          Dziewczyno Ty powinnaś książki pisać.

          aga
          • chocolaterie Re: Apropos świąt w kryzysie... 22.09.04, 15:58
            zgadzam się Aga, Wrokk, dziewczyno marnujesz sięwink
    • milarka Re: Saga rodu... :-)))))) 23.09.04, 08:59
      jeszcze z moich historii rodzinnych:

      Swego czasu byliśmy z rodziną na wczasach na Mazurach (ja, brat, rodzice,
      ciocia, wujek, kuzynka - ogólnie trójka dzieci w wieku ok. 10 lat),
      mieszkaliśmy na campingu. No i oczywiście codziennie wieczorem były ogniska (bo
      było to w czasach, kiedy organizowało się ogniska a nie grille smile ), a na tych
      ogniskach dorośli popijali sobie oczywiście jakieś piwko - no i nie wiem już
      kto zaczął śpiewać tę piosenkę, ale stała się ona przebojem naszych wakacji -
      śpiewaliśmy ją wszyscy w kółko - dorośli i dzieci, a piosenka brzmiała
      tak: "Jeśli ty mnie zdradzisz suko, moje pięści cię zatłuką, Majka, Majka, ja
      zatłukę cię".
      Piosenka stała się przebojem, bo na tych wakacjach był z nami nasz piesek, a
      raczej pieska, która nazywała się właśnie Majka.
      • wrokk Re: Saga rodu... :-)))))) 23.09.04, 21:43
        milarka napisała:

        > jeszcze z moich historii rodzinnych:
        >
        > Swego czasu byliśmy z rodziną na wczasach na Mazurach (ja, brat, rodzice,
        > ciocia, wujek, kuzynka - ogólnie trójka dzieci w wieku ok. 10 lat),
        > mieszkaliśmy na campingu. No i oczywiście codziennie wieczorem były ogniska (bo
        >
        > było to w czasach, kiedy organizowało się ogniska a nie grille smile ), a na tych
        >
        > ogniskach dorośli popijali sobie oczywiście jakieś piwko - no i nie wiem już
        > kto zaczął śpiewać tę piosenkę, ale stała się ona przebojem naszych wakacji -
        > śpiewaliśmy ją wszyscy w kółko - dorośli i dzieci, a piosenka brzmiała
        > tak: "Jeśli ty mnie zdradzisz suko, moje pięści cię zatłuką, Majka, Majka, ja
        > zatłukę cię".
        > Piosenka stała się przebojem, bo na tych wakacjach był z nami nasz piesek, a
        > raczej pieska, która nazywała się właśnie Majka.

        Biedna sunia, cud że nie dostała po tym jakiegoś schiza...
        wink))


        Hej miłe Panie Forumowiczki, podzielcie swoimi historiami - ponoć każda rodzina skrywa tajemnicę wink
        • wegatka Re: Saga rodu... :-)))))) 23.09.04, 23:16
          Moja babcia jest taka osoba, o ktorej ksiazki mozna by pisac.
          Jest strasznie wierzaca (taka typowa fanka radia Maryja) i nie mogla zniesc
          tego, ze jej syn, ktoremu urodzila sie coreczka, nie planuje na razie chrztu.
          Poszla wiec do niego, niby to w odwiedziny, i gdy byl z zona w kuchni, babcia
          wyciagnela wode swiecona, pokropila mala Dorotke i rzekla: "ja ciebie chrzcze w
          imie Ojca i Syna i Ducha sw. i nadaje ci imie pierwszej matki - Ewa". Chwalila
          sie potem calej rodzinie, jak Wojtkowi dziecko ochrzcila i dala jej takie ladne
          imie " no bo co to za dziwne imie - Dorotka".
          A my od tej pory zamiast babcia Wandzia - mowimy babcia chrzcicielka smile))
    • fiszerowa Moja tesciowa... :-)))))) 23.09.04, 23:23
      Jest kochana. Naprawde. Super babka, az zaglaskalaby na smierc. Ma jednak jeden
      problem - jest nieprawdopodobnie zakrecona. Oto jeden z przykladow:

      Jako mloda dziewczyna umowila sie na randke ze swoim przyszlym mezem. Glowa
      oczywiscie w chmurach, zakochana, zamyslona... Wysiadajac z tramwaju jakis
      czlowiek podal jej reke. Pomoc przyjela, grzecznie podziekowala i poszla dalej.
      Jak mozna sie domyslac usluznym mlodziencem byl jej narzeczony wink
    • kolorko Re: Saga rodu... :-)))))) 23.09.04, 23:41
      wink))
      Mój mąż w dziecięcych czasach chciał zrobić tacie prezent na mikołajki i włozył
      mu do buta..kiełbasęwink Z zabaw mojego M ze starszym bratem- jak brat się chciał
      go pozbyć, to nęcił go wizją zabawy w indian- przywiązywał mojego M do
      kaloryfera, następnie znikał z domu i wracał tuż przed powrotem rodziców z
      pracywink Imprezka u teściowej, szwagier trochę przecholował i żona poszła spać z
      córkami; z braku miejsc do spania, szwagra przygarnęła jego mama, ale rano
      opowiadała, że wogóle się nie wyspała, bo całą noc powtarzała- "Arturku,
      pamiętaj, to mamusia z tobą śpi"wink
    • mamamarka Re: Saga rodu... :-)))))) 24.09.04, 00:39
      To ja Wam opowiem historię opowiadaną przy każdym rodzinnym psędzie i kadej
      innej okazji.
      Głowną bohaterką jestem ja
      Miałam jakieś 4,5 lat, miałam kaszel. Moja ukochana mama chcąc mnie uzdrowić
      dała mi syropek tussipect. Żeby było inaczej niż zwykle nalała go do kieliszka
      od wódki, dlaczego nie wiem. No i podając mi rzeczony kieliszek mówi, chlapnij
      sobie Agusiu syropek! Ja na nią patrzę (pamiętam moją rozterkędo tej pory)
      patrzę i patrzę, zastanawiam się o co tej mojej mamie może chodzić... A mama
      stoi i czeka. A ja patrzę i patrzę, w końcu zdecydowałam się, wzięłam kieliszek
      popatrzyłam mamie w oczy czy nie żartuje i chlapnęłam sobie syropek... w
      twarz....
    • balbina16 Re: Saga rodu... :-)))))) 24.09.04, 12:30
      No to teraz jasmile
      Mój Tato jak był mały dostał nową, białą podkoszulkę. To były lat 50-te, więc
      nielada wypas, no i oczywiście założył ją na podwórko i podarł. Jak wrócił do
      domu to rozdarcie zaszył...czarną nitką, a żeby nie było widać...zamazał szwy
      kredą.
      Jego młodszy o rok brat jak poplamił obrus, to żeby nie było widać plam,
      powycinał je z obrusa.
      Tyle na razie, jak mi się coś jeszcze przypomni, to napiszę
      Gosia
      P.S. Fajowy wąteksmile
    • joasiik25 Re: Saga rodu... :-)))))) 24.09.04, 13:03
      Wypowiadam się tu ostatni raz, chcialam poinformowac osoby, ktore notorycznie
      wypowiadaja sie na moj temat, ze nie sa bezkarnii i zaczelam robic cos w tej
      sprawie. Publiczne oczernianie jest przestepstwem, a forum nie jest anonimowe.
      Moze faktycznie pozostawialam po sobie niemile wrazenie, za co serdecznie
      przepraszam, jednak ludzkie emocje sa silniejsze. Jednoczesnie nie zywie do
      nikogo urazy, toleruje wszystko oprocz nagonki na swoja osobe. To tyle w
      kwestii wyjasnienia.

      zobaczymy co powiedza osoby, ktore zostaly przez przypadek wplatane w igraszki
      takiej osoby jak ta, ktora zalozyla ten post.

      --
      gra w tygrysa
      jest trudniejsza
      od oswajania cymbałów

    • migotka2000 Re: Saga rodu... :-)))))) 24.09.04, 13:03
      To i ja dorzucę swoje trzy grosze:

      Mama jedzie do NRD, chce kupić mi buciki. Autobus czeka, mama nie wzięła miarki
      mojej nóżki - patyczka - więc rodzice biegają z mną z długim nożem,żeby dociąć
      na wymiar ten nieszczęsny patyczek. Oczywiście drę sie wniebogłosy, bo myślę,
      że chca mi uciać nóżkę. Dopiero babcia ich oświeciła dlaczego im uciekam...

      Mojej 6 letniej mamie, wystrojonej na nabożeństwo paschalne, sterczał kosmyk
      nad czołem. Mała elegantka ciachnęłą go sobie przy skórze.

      Widze,że numer z owocami z nalewki jest dość powszechny - ofiarami padł mój
      tato i jego siostra - 4 i 6 lat.

    • indian_margerine Re: Saga rodu... :-)))))) 24.09.04, 14:07
      Moja 5 letnia kuzynka bawiła się na podwórku. Jej mama zerkała na nią co jakiś
      czas z okna.
      W pewnym momencie Monika zniknęła.
      Szukała jej cała wieś przez pół dnia (łącznie z przeszukiwaniem studni).
      Okazało się, że Monika wlazła do psiej budy (obok domu)i zasnęłana parę
      godzin....
      Mój pomysłowy brat dla śmiechu powiedział mi żebym dotknąła językiem do
      metalowej klamki (oczywiście w zimę przy siarczystym mrozie). Odeszła mi skóra
      z języka, a on dostła straszne lanie od rodziców.

      Indian
    • ingutka Re: Saga rodu... :-)))))) 25.09.04, 01:04
      Ojejku, mnóstwo takich opowiada się u nas w rodzinie, ale pozapominałam.

      Pamiętam jak mama zrobiła wujkowi jego ulubione flaki - zasiedli razem z tatą,
      ale jak to mężczyźni uznali, że trzeba je doprawić (czyt. popieprzyć). Niestety
      wujo pomylił pieprz z ...cynamonem, którym obficie posypał sobie zupę. Jednak
      nie chcąc sprawić mamie przykrości zjadł cały talerz (bleee).

      Ja kiedyś, jako kilkuletnia dziewczynka poczułam potrzebę oddania moczu,
      podczas wizyty z mamą w domu towarowym. Ku swojej uldze, zobaczyłam rząd
      lśniących nowiutkich nocników na ladzie i postanowiłam natychmiast skorzystać z
      jednego z nich. Biedna mama długo mi musiała tłumaczyć, że niestety nie można z
      nich skorzystać a ja nie mogłam zrozumieć dlaczego.

      Druga historia z moim udziałem w wielu przedszkolnym jest taka, że podczas
      zakupów odłączyłam się od mamy niezauważenie, a że zaraz obok sklepu w którym
      byłyśmy było przedszkole, postanowiłam dołączyć do bawiących się dzieci. Pani
      przedszkolanka nie zauważyła, że jest jedno dziecko więcej a że za chwilę był
      obiadek to i załapałam się na posiłek. Biedna mama z obłędem w oczach szukała
      mnie, kiedy mnie w końcu znalazła podobno szykowałam się na leżakowanie wink)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka