Do tej opowieści natchnęła mnie jedna z eMam
Oglądałyście film "Moje wielkie grekie wesele"?
Albo czytałyście "Boczne drogi" lub "Studnie przodków" Chmielewskiej?
To doskonale oddaje moje rodzinne klimaty...
Oto kilka historyjek...
1.Dawno dawno temu (jeszcze przed wojną)
Moja mama jako mała dziewczynka najadła się niedojrzałego maku i zasnęła w polu na długieeeeeee godziny,w tym czasie babcia zaangażowała w poszukiwania całą wieś, na czele z księdzem dobrodziejm modlącym się o jej cudowne odnalezienie...
Siostra mojej mamy miała którejś niedzieli paść na łące kozę - żywicielkę całej rodziny, ale jej nie upilnowała i koza poszła za babcią do kościoła - wszystkich spokojnie drzemiących parafian obudził stukot kozich kopytek po kościelnej posadzce ...
2.Trochę bliżej teraźniejszości
Mój brat wraz z naszym bratem ciotecznym chcąc ulżyć króliczej niedoli, zabrali króliki NA SPACER NA SMYCZACH.
Moja kuzynka jako kilkuletnie dziecię upiła się wiśniami z wisniówki, ale to nic w porównaniu z inną moją kuzynką, która wyrzuciła do kompostownika śliwki z wina i w ten sposób upiła wszytkie kury w okolicy...
3.Teraźniejsszość (no, prawie)
Pamiętacie Kaszpirowskiego? To był taki rosyjski "uzdrowiciel" leczący przez TELEWIZOR (jesli u tiebia hemoroid pristawl żyć k tieliewidzjeniu). Moja mama wmówiła koleżankom z pracy ze włosy zmieniły jej się z siwych na blond bo ogląda Kaszpirowskiego. Uwierzyły. Bez komentarza
Moja siostra cioteczna (zeby nie było wątpliwości: dobra matka, żona, gospodyni, i ceniony pracownik) dała sobie w palnik na moich imieninach, a potem na ulicy wołała "a ja mam czterdzieści lat i nowy płaszcz" bo parę dni wcześniej stuknęła jej czterdziecha. Jej mąż, siostra i szwagier nie odzywali się do niej przez tydzień. Ale narodził się pomysł żeby na piedzięsiątkę zrobić w rodzinie zrzutę i kupić jej futro żeby miała co wykrzykiwać następnym razem...
Mam nadzieję że Was nie znudziło
A jak to jest u Waszych rodzinach?
Pozdrawiam
Kasia