pole_koniczyny
24.01.16, 19:21
Wiecie co mi się marzy?
Żeby sieciówki sprzedające ubrania zazwyczaj w rozmiarach 34-42 prezentowały każdą sztukę odzieży na modelce noszącej odpowiedni rozmiar.
Żebym oglądając ciuch online miała chociaż względne pojęcie jak wygląda w nim dziewczyna nosząca rozmiar np.40.
Wiadomo, że coraz więcej osób kupuje ubrania przez internet - mam wrażenie, że to zrewolucjonizowałoby zupełnie mój sposób kupowania ubrań i bardzo ułatwiło zakupy. Jasne, że sylwetki są różne i o dopasowaniu stroju decydują też proporcje, a nie tylko rozmiar, ale przybliżyłoby mi to strój bardziej niż oglądanie go na dziewczynie mającej 180 cm wzrostu i ważącej 55 kg.
Nie chcę wchodzić w kolejną dyskusję o tym, czy modelki są za chude - wielka moda na wybiegach niech się rządzi swoimi prawami. Jak dla mnie te modelki mogą ważyć i 40 i 100 kilo, wszystko jedno.
Mówię o normalnej odpowiedzi na potrzeby klientek. Jak myślicie, czemu tego nie ma?
Czy tylko ja mam podobne myśli przeglądając strony z ubraniami i nikt tak naprawdę tego nie potrzebuje?
Czy jakoś drastycznie podniosłoby to koszty prezentowania ubrań?
Czy sieciówki wychodzą z założenia, że kobiety kupują ubrania, żeby wyglądać jak modelka na zdjęciu?
Sama nie wiem.