Dodaj do ulubionych

Jak "wyprowadzić" drugiego właściciela?

27.01.16, 21:21
Czy ktoś mógłby coś podpowiedzieć?
Taka sytuacja: w maleńkim domku z działką (po rodzicach) mieszkają dwie siostry. Jedna jest panną, druga ma męża i córkę. Córka się wyprowadziła, małżeństwo mieszka w jednym pokoju, siostra w drugim. Pewnego dnia mężatka umiera. W domu pozostają mąż i jego szwagierka. Własność nieruchomości po śmierci: połowa siostra, 1/4 mąż, 1/4 córka. Czy siostra, która została ma jakieś podstawy prawne, aby nakazać szwagrowi wyprowadzkę? Może to być generlanie lub np. w momencie gdy szwagier zacznie się ponownie spotykać z inną kobietą? W takiej sytuacji dla żyjącej siostry sytuacja będzie mało komfortowa - biorąc pod uwagę maleńki metraż i obcą osobę w domu - na stare lata. Dodam, że siostra wyprowadzać się nie chce m.in. dlatego iż to dom jej dzieciństwa, a i pewnie nie chce jej się po prostu.
Obserwuj wątek
    • kk345 Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciela? 27.01.16, 21:31
      >Czy siostra, która została ma jakieś podstawy prawne, aby nakazać szwagrowi wyprowadzkę?
      Tak, jak tylko spłaci szwagra i siostrzenicę

      > Może to być generlanie lub np. w momencie gdy szwagier zacznie się ponownie spotykać z inną kobietą?
      Dziedziczenie nie wymaga trwania przez szwagra w celibacie do konca zycia, więc nie, nic to nie zmienia.
      • angeika89 Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciel 27.01.16, 21:53
        Dokładnie jak napisała kk345.
        Jest Rzeczoznawca, wycenia nieruchomość i szwagierka spłaca 1/4 ceny mężowi i 1/4 ceny córce.
        Dopóki tego nie zrobi nie może nikomu nakazać się wyprowadzić.
        A to, że mąż-wdowiec sobie kogoś przyprowadzi nie ma żadnego znaczenia.
    • lusitania2 Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciela? 27.01.16, 21:34
      jak tylko przeprowadzi podział spadku i spłaci męża (tudzież zapewne córkę, bo inaczej córka zawsze będzie mogła udzielić tatusiowi mieszkania) zmarłej, ergo mężowi przestaną przysługiwać prawa związane ze współwłasnością nieruchomości.
    • fomica Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciela? 27.01.16, 21:35
      > obcą osobę w domu
      Mąż jedynej siostry, który, biorąc pod uwagę wiek córki, był tym mężem przez co najmniej 20 lat i 20 lat mieszkali przez ścianę, jest obcą osobą?
      Siostra nie może nakazać szwagrowi wyprowadzki z lokalu, bo on jest jego współwłaścicielem. I nawet miałby prawo sprowadzić tam nową kobietę.
      • janina5301 Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciel 27.01.16, 21:43
        Nie, szwagier nie jest osobą obcą, ale ewentualna nowa kobieta szwagra już tak - ją miałam na myśli.
        • iwoniaw Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciel 27.01.16, 21:52
          Ale szwagier może do SWOJEGO domu sprowadzić kogo tylko mu się podoba.
          Co tu jest niejasne lub wątpliwe?
          • arwena_11 Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciel 27.01.16, 22:22
            Pewnie to, że każdy ma po jednym pokoju, a łazienka i kuchnia może być wspólna. I siostra zmarłej żony może nie chcieć, aby ktoś obcy ze wspólnych pomieszczeń korzystał
            • kota_marcowa Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciel 27.01.16, 22:24
              Nie chcieć se może, ale właścicielowi nie może zabronić, jak pan nową panią zamelduje (a jako właściciel ma takie prawo) to ciotka mu może nagwizdać.
              • arwena_11 Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciel 27.01.16, 22:29
                No właśnie pytanie czy na meldunek nie muszą się zgodzić wszyscy właściciele?
                Ciotka może wystąpić o podział majątku, wtedy sąd określi kto i z jakiej części może korzystać.
                Kiedyś w tv był jakiś program o podobnym problemie. Tylko dom większy. Kłócił się brat z siostrą. Doszło do tego, że brat podzielił taśmą wspólne pomieszczenia - przedpokój, schody, kuchnię na pół i siostrze nie wolno było przekroczyć linii. Nie pamiętam jak się skończyło, ale dla mnie to byłby horror.
                • kota_marcowa Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciel 27.01.16, 22:34
                  Chyba nie, bo jak swego czasu sama kogoś meldowałam, to w urzędzie wystarczył podpis jednego właściciela, fakt, że to było już kilka lat temu.
                  • lusitania2 Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciel 27.01.16, 23:01
                    kota_marcowa napisała:

                    > fakt, że to było już kilka lat temu.

                    a teraz nawet urzędy zdążyły się już nauczyć, że do zameldowania wcalenie jest potrzebna zgoda właściciela, liczy się tylko istnienie okoliczności skutkującej powstaniem obowiązku meldunkowego, np. zawarta umowa najmu.
                    Że nie wspomnę, że egzekwowanie realizacji obowiązku meldunkowego przez organy publiczne jest od lat fikcją i nikogo nie będzie interesowało, czy pani zamieszkująca z panem zameldowana powinna być, czy nie.
            • iwoniaw Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciel 27.01.16, 23:25
              "nie chcieć" to ona sobie może. Równie dobrze ja mogłabym "nie chcieć", żeby sąsiadka z góry korzystała z części wspólnych budynku i próbowała jej zabronić używać np. suszarni.
              • arwena_11 Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciel 27.01.16, 23:39
                Ale może jej zatruć życie. Może też wystąpić o podział nieruchomości. Wtedy nikt nie będzie mógł wejść na jej część
                • iwoniaw Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciel 27.01.16, 23:51
                  No to niech uważa, żeby on jej nie zatruł życia w odwecie. I póki co nikt nie wspominał, żeby facet miał chęć "wchodzić na jej część" - mieszka spokojnie w swoim domu, a szwagierka-wariatka knuje, jak się go pozbyć, choć nic konkretnego mu zarzucić nie może. Jak podzielą dom sądownie, to jeszcze się pani może zdziwić, gdzie ona będzie mieć zakaz wstępu.
                  Co za żenujący wątek, że też takie szwagierki ziemia nosi uncertain
                  • kota_marcowa Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciel 27.01.16, 23:53
                    > No to niech uważa, żeby on jej nie zatruł życia w odwecie.

                    Otóż to. Może się okazać, że szwagier jest wredniejszy i zonk.
                  • lusitania2 Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciel 28.01.16, 00:08
                    iwoniaw napisała:

                    >Jak podzielą dom sądownie, to jeszcze się pani może zdziw
                    > ić, gdzie ona będzie mieć zakaz wstępu.

                    albo okaże się, że sądowy podział będzie polegał na zarządzeniu sprzedaży owego malutkiego domku* i podziale otrzymanej z niej sumy. I tyle szwagierce z domu rodzinnego zostanie.


                    > Co za żenujący wątek, że też takie szwagierki ziemia nosi uncertain
                    no cóż, arwena11...

                    *)niestetywink w sądach zniesienie współwłasności przez podział korytarza sznurkiem na pół nie wchodzi w grę, w wyniku podziału muszą powstać części spełniające warunki do uznania ich za samodzielne lokale.
                  • janina5301 Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciel 28.01.16, 14:37
                    No właśnie, ale nie znasz sytuacji do końca. Niżej napisałam, że pan ma charakterek. A tak naprawdę to zatruwał szwagierce życie przez ostatnie 30 lat. I faceta hamowała jedynie jego żona, bo generalnie wszystko i wszystkich ma w poważaniu - łącznie z wyzwiskami, byciem chamskim i piciem. Więc akurat wątek byłby żenujący gdyby szwagierka chciała wywalić pana dziś - a mimo wszystko nie chce. Chce wiedzieć co zrobić w razie W.
                    • alsk9 Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciel 28.01.16, 18:44
                      Nie ma co czekać na godzinę W !!!!! MUSI zgłaszać na policję awantury. MUSI mieć świadków na przemoc domową i alkoholizm. Więc niech zacznie dzwonić na policję jak tylko facet po pijaku zaczyna wrzeszczeć albo machać rękami.
                      Mając notatki z policji, mając historię jego awantur i przemocy = może go sądownie eksmitować.
                      Ale jak nie zadzwoni na policję i nie zacznie gromadzić dowodów, to równie dobrze szwagier z nową żonką może chcieć eksmitować ją....
                    • iwoniaw Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciel 28.01.16, 19:00
                      Posiadanie "charakterku", a nawet bycie chamskim wobec sąsiadów i upijanie się to jednakże nadal nie powód do eksmitowania kogokolwiek z jego własnego domu.
                      A skoro pani tak cierpiała przez 30 lat, to czemu za życia siostry z nią nie załatwiła, żeby ją z mężem spłacili i nie wyprowadziła się z tak okropnego sąsiedztwa?
            • memphis90 Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciel 28.01.16, 18:56
              >Pewnie to, że każdy ma po jednym pokoju, a łazienka i kuchnia może być wspólna. I siostra zmarłej żony może nie chcieć, aby ktoś obcy ze wspólnych pomieszczeń korzystał
              Szwagier też był kiedyś dochodzącym, obcym gachem siostrzyczki, kręcącym się po kuchni i po łazience... Przywykła do szwagra, przywyknie i do nowej siostry, jak będzie trzeba.
    • alsk9 Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciela? 27.01.16, 21:40
      Dogadać się i spłacić szwagra z jego 1/4 części. Ale zapewne nie będzie go stać na kupno czegokolwiek innego za tę wartość, to tylko iść do sądu z wnioskiem o podział spadku (po rodzicach, po siostrze?) i wtedy wystąpić o sposób korzystania z mieszkania w przypadku niepodzielności nieruchomości.. Może wykazać że jest on uciążliwy- jeśli jest. Ile lat tam szwagier mieszkał? Nie lubią się z siostrą że chce się go pozbyć?
      • janina5301 Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciel 27.01.16, 21:48
        Szwagier mieszkał dłuugo z 30 lat. Kochać się nie kochają, ale mieszkają razem - bo co zrobić i jako tako to działa. Póki co siostra szwagra wysiedlić nie chce, raczej rozeznanie w temacie na wszelki wypadek.
        • fomica Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciel 27.01.16, 21:51
          Z jednej strony rozumiem sentyment do domu dzieciństwa, ale z drugiej strony... nie rozumiem. Facet mieszkał tam 30 lat, to jest jego dom, w którym spędził pół życia, zapewne innego nie ma. Czego właściwie oczekuje ciotka, że on się zwyczajnie wyprowadzi ze swojego domu i - co zrobi?
        • alsk9 Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciel 27.01.16, 21:57
          A co ta ciotka, o szwagra zazdrosna jakby z nową babą się związał czy co?
          JEśli tyle lat żyją razem to dość dziwne, że teraz wymyśla pozbycie się szwagra. Przecież lepiej nawet by było jakby sobie szwagier jaką młódkę przygruchał, żeby obsługiwała i jego i ciotkę na starość wink
          • alsk9 Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciel 27.01.16, 22:03
            A, jeszcze by ciotka mogła mu podsunąć jakąś panią z mieszkaniem. A do domku zapraszac sąsiadki na plotki i słuchanie radia maryja, to mogłoby skutecznie szwagra zachęcić do częstego zostawania u nowej pani na noc a po czasie zachęcić do wzięcia kasy ze spłatywink
    • kota_marcowa Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciela? 27.01.16, 21:43
      Ciekawa sytuacja. Siostra ma połowę i mąż z córką mają połowę. Gorzej jak mąż z córką nie zechcą spłaty, albo zaproponują, że oni spłacą siostrę, ewentualnie zechcą zachować swoją połowę bez wyprowadzki.
      Nie jestem prawnikiem, ale myślę, że jeżeli obie strony nie dogadają się po dobroci, to może być jatka w sądzie przez lata.
      • janina5301 Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciel 27.01.16, 21:45
        W ich sytuacji raczej dogada się córka z ciotką. Ciotka kobieta do rany przyłóż, zresztą swoją część ma zapisaną w testamencie na swoją siostrzenicę, więc raczej nie ciotka jest tu problemem a ów mąż, który charakterek ma ciężki. I raczej po dobroci Pan się nie da wink
        • ichi51e Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciel 27.01.16, 21:47
          No ale po dobroci mialby sie pod most wyniesc zeby jej nie szurac?
        • alsk9 Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciel 27.01.16, 21:54
          A jaka skala ciężkości charakteru?
          Niech zbierają dowody jeśli pan awanturnik, albo pijak. Nagrania, świadków, wezwania policji jeśli są awantury, zdjęcia tego co wyrabia, założenie niebieskiej karty, itd.
          Przy wsparciu siostrzenicy mogą sądownie pana eksmitować . A jak ciotka ma parę groszy to niech się adwokata poradzi jak najmądrzej do tego podejść.
        • kota_marcowa Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciel 27.01.16, 21:58
          No to raczej czarno to widzę. Pozostaje sąd.

          Z drugiej strony facet tam mieszkał 30 lat, to tez jego dom, trudno oczekiwać, że pójdzie pod most, bo pewnie gdyby na własne mieszkanie miał, to by się tam nie kisił z żoną, córką i bratową.

          Btw. tak się kończy mieszkanie na kupie, które tak celebrowały fanki zacieśniania więzów rodzinnych (watek o wspólnym pokoju rodzeństwa).
          • klamkas Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciel 27.01.16, 22:12
            Ta, jasne. Bo dwoje przedszkolaków w jednym pokoju, to dokładnie to samo, co dwie stare siostry i rodzina jednej w dwóch izbach. No nie ma żadnej różnicy, absolutnie żadnej.
          • kk345 Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciel 27.01.16, 22:20
            No ale co w tym sądzie mają powiedzieć- "wysoki sądzie, proszę nakazać szwagrowi wyprowadzke"? I wysoki sad powie "jasne, panu już dziękujemy"?
            • kota_marcowa Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciel 27.01.16, 22:27
              No dlatego napisałam wcześniej, że pewnie wieloletnie, niekoniecznie wcale zakończone sukcesem batalie sądowe. Podejrzewam, że w sprawach tak bardzo spornych, sąd jakoś tam w końcu dzieli spadek, ale to już zagadnienia dla prawników.
            • janina5301 Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciel 28.01.16, 14:47
              Nie, ale ta pani (tak myślę) chętnie spłaci szwagra - dodam po raz kolejny - nie dziś, a w razie jakby pan "popłynął", tylko można założyć - znając go, że nie będzie chciał takiej opcji po dobroci nawet brać pod uwagę. I byłam ciekawa czy są jakieś przepisy, które regulują takie rzeczy jeśli ktoś posiada np większosc nieruchomości (np 3/4 gdyby się córka dogadała z ciotką).
              • iwoniaw Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciel 28.01.16, 15:15
                Nie, nie ma takich przepisów; pani może co najwyżej iść do sądu i sądownie próbować zmusić szwagra do sprzedaży domu i podziału kasy, jeśli nie da się z niego wyodrębnić dwóch niezależnych lokali. Jeśli da się wyodrębnić część pana i część pani (nawet większą), to pan ma prawo u siebie mieszkać i instalować w swym mieszkaniu tamże kogo tylko chce.
              • a1ma Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciel 28.01.16, 15:48
                Nie ma. Nawet jeśli masz 1/100, to masz prawo mieszkać tak długo, jak ktoś jej od Ciebie nie odkupi (a nie musisz się zgadzać na sprzedaż tak długo, jak długo sąd Ci tego nie nakaże).
              • ichi51e Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciel 28.01.16, 17:09
                I corka co by z ojcem zrobila? Do siebie wziela?
        • angeika89 Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciel 27.01.16, 22:01
          To niech ciotka spłaci mężulka i do widzenia.
          A jak nie to do sądu będzie trzeba iść, bo inaczej się nie dogadają...
          • kk345 Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciel 27.01.16, 22:21
            Ale do sądu z jakim argumentem?
            • kota_marcowa Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciel 27.01.16, 22:31
              Mozna wystąpić o podział spadku i wtedy sąd może nakazać np. sprzedaż nieruchomości i podział kasy, jak strony się nie potrafią dogadać, ewentualnie nakazc spłatę jednej strony przez drugą. Mniej więcej takie opcje przedstawiała adwokatka, jak sama kilka lat temu korzystałam z porady prawnej, ale w praktyce nie wiem, bo u nas się wszyscy dogadali polubownie.

              tutaj dodatkowo jest fakt, ze facet mieszka w lokalu przez 30 lat i najprawdopodobniej zwyczajnie nie ma się gdzie wyprowadzić, ani pieniędzy na to, a ksy ze spłaty 1/4 może zwyczajnie nie wystarczać, więc podejrzewam, że w sądzie może byc różnie.
              • arwena_11 Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciel 28.01.16, 08:22
                Jest jeden problem, jak się nie można dogadać, to nieruchomość sprzedaje komornik, dużo poniżej jej wartości.
    • ichi51e Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciela? 27.01.16, 21:43
      Nie ma mozliwosci
    • ginger.ale Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciela? 27.01.16, 21:44
      Podstawą prawną będzie zawarcie umowy i splacenie szwagra i siostrzenicy.
      Bo samo nielubienie i brak komfortu z pkt widzenia prawa raczej nie wystarczy :]
    • edelstein Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciela? 27.01.16, 21:50
      Nie ma zadnych.Szwagier moze nawet trzy kobiety miec na raz,jego prawo wlasnosci nie wygasa wraz z koncem celibatubig_grin
      • albertynaa Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciel 28.01.16, 20:03
        edelstein napisała:

        Szwagier moze nawet trzy kobiety miec na raz,jego prawo wlasnosc

        Autorka nie wspominała, że jest muzułmaninem big_grin
        • iwoniaw Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciel 28.01.16, 20:40
          Edel zdaje się też nie wspomniała o związkach formalnych big_grin
    • ichi51e Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciela? 27.01.16, 22:00
      Rownie malo komfortowe dla szwagra byloby jakby pani zaczela sie z kims spotykac. Obcy facet w 2 pokojach...? Bez sensu.
      • kamunyak Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciel 27.01.16, 22:51
        a siostra do tej pory w celibacie żyła? tez pewnie się z kims spotykała i ma takie prawo, przecież.
        Nie wiem dokladnie, jak takie sytaucje wygladaja ale kiedys skarżyła mi się moja "ochroniarka", starsza pani, że właśnie rodzina ją wycyckała z takiego domu.
        Pani wprowadziła się, po slubie, do męza i tam sobie mieszkali kilkadziesiat lat, dopóki pan nie zmarł. Dom był po rodzicach męza, ktorzy, w chwili smierci męza, też już nie żyli.
        Rodzina męża "splaciła" wdowę i ta musiała sie wynieść. Ciekawostką jest to, że dom był w Konstancinie czyli doskonałej wręcz lokalizacji bo to podwarszawska miejscowość uzdrowiskaowa, z sanatoriami, tężniami, bardzo droga ziemia.
        Natomiast po spłacie wdowie wystarczyło jedynie na maleńki domek gdzieś w Ząbkach czy Wołominie, czyli lokalizacji takiej szemranej bardziej.
        Wdowa wcale nie chciała sie wyprowadzać bo spędziła w pierwszym domu kilkadzieisąt lat, tam miała znajome kumy, znała każdą ulicę, sklep. Ale dostała, sądownie, propozycje nie do odrzucenia.
        Nie miała dzieci, z tego co wiem.
        Ale szczegółów nie znam, wiem tylko, że rodzina pozbyła się jej ze swojego domu rodzinnego.
        Może jest jednak jakaś różnica, dla sądu, czy to ojcowizna, czy nie?
        Niemniej, jakąkolwiek, ale kase na splatę drugiej strony mieć trzeba.
        • iwoniaw Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciel 27.01.16, 23:57
          Pewnie znaczenie w Twojej historii miało, że pani nie miała dzieci. Jak nie ma dzieci, oprócz małżonka dziedziczy także rodzeństwo. Jak są dzieci, ustawowo dziedziczy tylko małżonek i one.
          Sądzę, że "Twoja" pani w efekcie odziedziczyła tylko ułamek tego domu (może mąż miał więcej niż jedną siostrę), stąd dysproporcja w standardzie domów po spłacie. Tutaj mamy sytuację, gdzie pani ma pól domu, pan ćwierć domu i jego córka ćwierć domu. Jeśli pan nie pozostaje w konflikcie z córką, to szwagierka megiera może mu naskoczyć.
          • kota_marcowa Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciel 28.01.16, 00:09
            Najprawdopodobniej pani się nie chciała wyprowadzać, ale nie miała kasy, żeby spłacić innych spadkobierców, chałupa w Konstancinie swoje kosztuje. A co do kasy, to pani dostała tyle, ile miała udziału w chałupie.
            • kamunyak Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciel 28.01.16, 00:27
              tak, rozumiem to wszystko. Ale przecież teoretycznie wyprowadzac sie nie musiała tylko mogła zostać w tym jednym pokoju na przykład. Przeżyła tam niemal całe życie, to było jej środowisko.
              A jednak rodzina ją wyprowadziła.
              Tak tylko dywaguję, czy ma jakies znaczenie, że dom jest po rodzicach zmarłej osoby a mieszka w nim "obca". Czy to może stanowic o "zmuszeniu", po spłacie oczywiście, do wyprowadzenia, na rzecz innych dzieci rodziców, ze względów emocjonalnych, tak to nazwę.
              • kota_marcowa Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciel 28.01.16, 00:38
                Nie mogła, to tak nie działa. Jeżeli np oprócz niej było 2 innych spadkobierców, którzy nie chcieli z nią (co zrozumiałe) dzielić mieszkania, ale chcieli odzyskać swoją część (co też zrozumiałe), pozostał tylko podział kasy. Dom to jedna całość, nie mogliby przecież sprzedać jednego pokoju i połowy kuchniwink Trudno też żeby odrąbali swój kawałek chałupy siekierą smile
                Dlatego albo panią spłacili albo sąd zasądził sprzedaż i podział kasy, to, że pani tam mieszkała x lat nie ma znaczenia, lokator wynajmujący tez mieszka ileś czasu, a jednak prawa do lokalu nie ma.
                Zapewne nie tyle ojcowizna miała znaczenie, ile to, że pani pewnie miała ułamek i nie miała kasy na spłatę, a tamci mieli, albo po prostu sąd zasądził sprzedaż domu i podział kasy.
                • arwena_11 Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciel 28.01.16, 08:18
                  Kota sąd gdyby dało się sensownie podzielić to byto zrobił. W PRL nie takie akcje bywały, a i później też. Jak się ludzie rozwodzą i nie mają gdzie sie wyprowadzić to tak bywa.
                  Pamiętam w latach 90 rodzice mojego kolegi niby rozwiedzeni, ale musieli mieszkać razem. A ojciec to alkoholik i przemocowiec. Skończyło się tragedią. Ojciec wystartował z łapami do matki, kolega stanął w jej obronie i dostał nożem w brzuch od ojca. Na szczęście przeżył a ojca na kilka lat wsadzono i chyba zasądzono przepadek jego części jako zadość uczynienie, bo już nigdy się tam nie pojawił ( inna rzecz, że nie wiem ile dostał odsiadki )
              • lusitania2 Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciel 28.01.16, 00:42
                kamunyak napisała:

                > Czy to może stanowic o "zmuszeniu", po spłacie ocz
                > ywiście, do wyprowadzenia, na rzecz innych dzieci rodziców, ze względów emocjon
                > alnych, tak to nazwę.

                (nie)stety prawo własności nijak się ma do względów emocjonalnych.
                Właściciel(ele) nieruchomości decydują, kto ma prawo i na jakich warunkach z niej korzystać.
                Argument, że ktoś przeżył tam pół życia jest bez znaczenia.
    • vessss Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciela? 27.01.16, 22:34
      Mój wujek po rozwodzie, w czasach komuny, sprowadził drugą żonę (przyczynę rozpadu pierwszego małżeństwa) do mieszkania współdzielonego z eks żoną. Tak im eks dała popalić, że nowa żona zwiała po 3 mies. Oczywiście sposób nieetyczny (choć w tej mało delikatnej syt. kibicowałam eks), ale zawsze jakiś sposób wink
    • kaz_nodzieja Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciela? 28.01.16, 07:26
      Szwagier też mężczyzna i swoje potrzeby ma. Może nawet drugi raz się ożenić i sprowadzić nową żonę do wspólnego mieszkania. Ma do tego prawo.
      • azile.oli Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciel 28.01.16, 09:12
        U nas w rodzinie jest taki ''zwyczaj'', że jeśli umiera współmałżonek, który miał nieruchomość odziedziczoną po przodkach, a małżeństwo miało dzieci, to małżonek pozostały przy życiu swoją część przepisuje na dzieci.
        Dzieci rodzica nigdzie nie wysiedlają, jeśli chcą nieruchomość sprzedać, to rodzicowi coś małego kupują (n a siebie) i już.
        Opcja z nową panią i jej zamieszkaniem nie wchodzi wtedy w grę, zwłaszcza w przypadku, gdy prócz ojca w domu mieszka ktoś z rodziny (np któreś dziecko).
        N ie podoba mi się, że w domu rodzinnym zmarłej żony zamieszkuje obca kobieta, która, w razie małżeństwa dziedziczy po mężu, który z kolei odziedziczył majątek, będąc y wyłączną własnością zmarłej żony
        • klamkas Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciel 28.01.16, 09:27
          Piękny zwyczaj. Odebrać ojcu gromadzony przez lata majątek (bo ok, nieruchomość matki, ale przecież przez x lat małżeństwa inwestowali w nią wspólnie, utrzymywali wspólnie itp.), następnie kupić sobie klitkę, w której się tego ojca umieści, on nadal będzie w to inwestował, a jak zechce sobie ułożyć życie na nowo, to można mu dać kopa w tyłek (a nie, nie ułoży sobie, bo będzie musiał iść pod most, nie mając nic swojego).

          Bardzo ładny rodzinny zwyczaj, bardzo wink.
          • arwena_11 Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciel 28.01.16, 09:34
            a w porządku jest, że majątek żony miałby przejść na obcą babę?
            Moi rodzice mają inny pomysł. Jeżeli któreś umrze, to jeśli drugie będzie chciało sobie ułożyć życie z kimś innym to bez ślubu, ale żeby majątek zgromadzony przez nich wspólnie nie przepadł, to będzie przepisany na mnie lub zrobiona darowizna z dożywociem. Ewentualna druga strona nie bedzie o tym nawet wiedziała, bo to nie jej sprawa.
            • fomica Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciel 28.01.16, 09:54
              > a w porządku jest, że majątek żony miałby przejść na obcą babę?
              Jeśli "obca baba" staje się drugą żoną, to jak najbardziej normalne jest że żona, druga czy piąta, dziedziczy po mężu smile A on z kolei odziedziczył zgodnie z prawem po pierwszej żonie. Można po prostu nie brać ślubu, skoro to taka katastrofa, że potencjalnie po śmierci jednego małżonka drugi z nich odziedziczy część rodzinnego majątku.
              • arwena_11 Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciel 28.01.16, 10:06
                Tylko ta druga żona nie wypracowała tego majątku. Szczególnie jak ludzie wiążą się w jesieni życia.
                Właśnie mam możliwość "podglądania" takiej sytuacji. Zmarł pan ok 75 lat, od 5 lat miał nową żonę.
                No i jest afera, bo ta żona nie wiedziała, że cały majątek jaki pan miał, tuż przed ślubem przepisał ( darowizna z dożywociem ) na dzieci z pierwszego małżeństwa. Darowizna nie do ruszenia, mimo że pani bardzo by chciała ją unieważnić.
                Sprawa sądowa o nabycie spadku będzie tylko formalnością. Zwłaszcza, że "państwo młodzi" mieszkali u pani w mieście, a do domu pana jeździli na ciepłe miesiące, bo dom z ogrodem. Na stałe mieszka tam jedno z dzieci pana z rodziną.
                Pan miał taką umowę z pierwszą żoną. Po prostu to co razem wypracowali obiecali sobie, że przekażą dzieciom.

                Moi rodzice dokładnie tak samo planują, ale mam nadzieję, że razem pożyją jeszcze długo bo są młodzismile
                • fomica Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciel 28.01.16, 10:19
                  > Tylko ta druga żona nie wypracowała tego majątku. Szczególnie jak ludzie wiążą się w jesieni życia.
                  Jeśli mówimy o sytuacji takiej jak w tym wątku, to majątku nie wypracowała ani pierwsza żona, ani jej siostra (bo go dostały od rodziców), ani mąż, ani tym bardziej córka. Każdej z tych osób majątek spadł z nieba, przekazany przez starsze pokolenie, więc argument o wypracowaniu jest nietrafiony.
                  Perypetie twoich znajomych to ich sprawa, dopóki właściciel majątku jest poczytalny i dorosły, to dysponuje majątkiem według swojego uznania. Jeśli bierze kolejny slub, czyli ocenia że druga osoba jest na tyle bliska, kochana i godna zaufania, że ma prawo kiedyś dostac jego majątek. Zwłaszcza że na starość często to nowy małżonek wnosi troche radości i pogody, w przeciwieństwie do dzieci z którymi układa się różnie.
                  • olikol Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciel 28.01.16, 10:58
                    Mało to ludzi bierze ślub z głupoty albo "bo co ludzie powiedzą" a nie z przemyślenia wszelkich konsekwencji?
                    Znam podobną sprawę; rodzice zapisali 80% sporego majątku i urządzony dom rodzinny samotnej córceX "w zamian za opiekę" (to było w czasach, gdzie rolnik żeby dostać emeryturę rolniczą musiał przepisać gospodarstwo na 1 dziecko), po 10 % dostała druga córka i syn którzy musieli w związku z tym sami sobie sfinansować swoje domy, spłacać kredyty, ale rodzicom pomagali, wozili po lekarzach, opiekowali się solidarnie wszyscy troje, dokładali się do remontów domu "rodziców", bo córkaX sama nie ogarniała, zawsze była w pozie "jaka ja biedna, jaka mi się krzywda dzieje". Była zgoda w rodzinie, aż córkaX w wieku lat ponad 40 poznała faceta i zadurzyła się jak nastolatka. Facet leniwy i gołodupiec, od razu zaczął cisnąc na ślub, a dziewczyna w skowronkach, że ją ktoś zechciał, dała się koncertowo zmanipulować, skłóciła się z całą rodziną która próbowała jej oczy otworzyć. Większośc obowiązków wobec rodziców przejęły pozostałe dzieci bo córkaX wiecznie miała focha, zajmowała się tylko facetem. Niedługo potem rodzice się pochorowali i szybko poumierali, nie poszli do sądu odebrać jej darowanego majątku bo jak to przeciwko własnemu dziecku się sądzić, liczyli że się opamięta, a córkaX unikała rozmowy z resztą rodzeństwa o innym podziale majątku ze względu na to, że zobowiązań nie wypełniała. Później był wypadek córkaX zginęła na przejściu. Bezdzietna więc wg prawa połowo rodowego majątku po niej zgarnął jej mąż. Szybko go spieniężył, kupił mieszkanie w mieście i za resztę kasy nie musi pracować do końca życia. Czy mu się należało? Za około 4 lata związku, gdzie facet nie wniósł do tego majątku nawet jednego kubka? do niczego się nie dołożył? wartośc majątku była wypadkową wieloletniej pracy i wkładów rodziców i rodzeństwa, był to rodowy majątek rodziny żony, zadbany dzięki pracy jej rodziny, przechodzący z pokolenia na pokolenie..
                    • olikol Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciel 28.01.16, 11:17
                      Znam też inną sytuację, gdzie rodzice mieli gospodarstwo i przepisali je na jedno dziecko z instrukcją żeby się w przyszłości podzieliło z drugim dzieckiem. Umowa była ustna, bo tak to dawniej na wsiach się ludzie dogadywali a rodzice gotówki nie mieli żeby popłacić za robienie planów podziałów, mapy i zmiany w księgach wieczystych. Po kilkunastu latach rodziców już nie było a drugie dziecko powiedziało, żeby wydzielić tę jego część, że samo opłaty notarialne poniesie tylko pierwsze dziecko-jako formalny właściciel musi się zgodzić na spisanie umowy darowizny u notariusza. Gdyby to była rozmowa tylko między rodzeństwem to by się zgodnie podzielili. Ale małżonek pierwszego dziecka ani myślał oddawać części majątku do którego się już przyzwyczaił i liczył, że drugie się nigdy nie upomni o swoją część.. I sprawa będzie musiała iść do sądu, gdzie drugie dziecko ma świadków tylko że faktycznie rodzice tak sobie życzyli - ale czy to wystarczy?
                    • iwoniaw Dziwne rzeczy opowiadasz 28.01.16, 14:53
                      Cytatpołowo rodowego majątku po niej zgarnął
                      > jej mąż. Szybko go spieniężył, kupił mieszkanie w mieście i za resztę kasy ni
                      > e musi pracować do końca życia.


                      Rodzina milionerów (za połowę majątku facet się do końca życia ustawił), a dzieciom na start nawet po mieszkaniu nie kupili i _taką_ sumę dali tylko jednej córce? Gdyby to był jakiś stary dom z działką i kawałkiem gruntów rolnych to by się to trzymało kupy, ale tak?

                      BTW, ciekawa jestem ile z pań psioczących tu na "pazernych" spadkobierców nie kwapiących się zrzec wszystkiego na rzecz rodziny zmarłego współmałżonka leciałoby do notariusza, by po śmierci męża nie stać się przypadkiem właścicielką (części) domu, którą miał po swych rodzicach/dziadkach, odziedziczoną zgodnie z ich wolą, w którym w dodatku mieszkała razem z tym mężem przez 20-30-40 lat i czynili tam wspólne inwestycje i przepisuje go na szwagrów i szwagierki, grzecznie pakując kosmetyczkę i udając się do schroniska Caritasu/pod most/do swojej rodziny?
                      • kota_marcowa Re: Dziwne rzeczy opowiadasz 28.01.16, 14:57
                        No, że tak forumowo polecę smile 100/100
                • klamkas Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciel 28.01.16, 10:37
                  Dzieci tym bardziej niczego nie wypracowały ;p
                • koronka2012 Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciel 28.01.16, 19:04
                  arwena_11 napisała:

                  > Tylko ta druga żona nie wypracowała tego majątku. Szczególnie jak ludzie wiążą
                  > się w jesieni życia.

                  Tylko że jak ludzie wiążą się w jesieni życia, to zazwyczaj taka pani jest darmową pielęgniarką dla pana, zdejmując dzieciom z głowy temat opieki nad zniedołężniałym ojcem.

                  I uważam podejście tego typu za wyjątkowo nikczemne - szczególnie jeśli ukrywa się przed nią taki stan rzeczy. Bywa, że taki związek w jesieni życia trwa parenaście lat albo i więcej i to nie pierwsza żona ani dzieci podcierają ojcu tyłek na starość. A tu - starszą bezbronną osobę wystawia się po prostu za drzwi, kiedy już przestała być potrzebna. Jak dla mnie - szczyt cynizmu i podłości.
                  • arwena_11 Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciel 28.01.16, 19:39
                    Pan po prostu wykonał obietnice daną pierwszej żonie, przed jej śmiercią. Dlaczego miał o tym informować żonę 2? Przecież nie była z nim dla majątku prawda?
                    • koronka2012 Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciel 28.01.16, 19:57
                      arwena_11 napisała:

                      > Pan po prostu wykonał obietnice daną pierwszej żonie, przed jej śmiercią. Dlacz
                      > ego miał o tym informować żonę 2? Przecież nie była z nim dla majątku prawda?

                      Bo o swoich zobowiązaniach należy aktualnego współmałżonka informować przed ślubem. Z tego co piszesz, tej informacji nikt jej nie udzielił - jest to co najmniej brak lojalności ze strony pana.

                      Ukrywanie takich informacji jest zwyczajnym świństwem. Pani powinna o tym wiedzieć, choćby po to, żeby zabezpieczyć sobie na starość jakiś dach nad głową, czy podjąć świadomą decyzję co do swojej przyszłości. Miała pełne prawo zakładać, że mąż, o którego x lat dbała - zadba też o jej przyszłość. I nie ma to nic wspólnego z materializmem, po prostu będąc w związku zakłada się pewną wzajemność troski.

                      Została potraktowana jak darmowa kuchta i pielęgniarka, którą wystawiono za drzwi z chwilą, kiedy przestała być użyteczna. Jak dla mnie postępowanie pana to dno dna.
                      • arwena_11 Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciel 28.01.16, 21:11
                        Małżeństwem byli może 5 lat. Pani ma malutkie mieszkanko swoje
                    • iwoniaw :-D 28.01.16, 19:57
                      Jasne, po co w ogóle o czymkolwiek informować żonę/męża? big_grin Zabawna jesteś w sumie. Skoro nie jesteś z mężem dla majątku, to nic a nic cię nie obchodzi, jak dysponuje swoimi pieniędzmi i resztą posiadanych rzeczy? Już to widzę big_grin
                      • arwena_11 Re: :-D 28.01.16, 21:13
                        Mój mąż sprzed ślubu nie ma nic. Wszystko co ma to wspólnie wypracowane. Ja mam swój majątek sprzed ślubu i męża on nie interesuje
                        • iwoniaw Re: :-D 28.01.16, 21:24
                          Mój mąż sprzed ślubu nie ma nic. Wszystko co ma to wspólnie wypracowane.

                          No skoro uważasz, że wobec tego nie zasługuje na to, by po tobie dziedziczyć... big_grin
                          • arwena_11 Re: :-D 28.01.16, 22:16
                            Mój mąż po mnie będzie dziedziczyć razem z naszymi dziećmi. Ale jeżeli zdecyduje się na kolejny związek, to mój majątek ma trafić do naszych dzieci, zarówno ten osobisty jak i ten co razem wypracowaliśmy. Taką mamy umowę. Po prostu albo kolejny związek będzie bez ślubu albo zrobi umowę darowizny z dożywociem z całego majątku na dzieci.
                            Podobnie zresztą ja zrobię.
                            • iwoniaw Re: :-D 28.01.16, 23:15
                              Tak tak, trzy razy to już napisałaś - będzie dziedziczył, ale musiał obiecać, że nie będzie mógł tym co odziedziczy dowolnie dysponować big_grin
                              • arwena_11 Re: :-D 28.01.16, 23:29
                                ale ja też to obiecałam, żeby była równowagasmile
                                • kota_marcowa Re: :-D 28.01.16, 23:34
                                  Ale z twojej strony to żadne wyrzeczenie, bo wiadomo, że matka będzie zagarniać w kierunku swojego potomstwa, nawet kosztem cudzego, czysta biologia, natomiast obietnic męża tak pewna bym nie była, bo gdyby poznał jakąś młódkę, która owinęłaby go wokół palca, zrobiła nowego bejbisia, to te obietnice mogłyby odejść w niebyt.
                                • iwoniaw Re: :-D 28.01.16, 23:50
                                  Ale przecież mówisz, że twój mąż nic nie miał przed ślubem, to cóż się naobiecywałaś? big_grin
                                  • arwena_11 Re: :-D 29.01.16, 00:33
                                    że przekażę dzieciom to co wspólnie zdobyliśmy. Że nie przejdzie na nikogo obcego
                                    • iwoniaw Re: :-D 29.01.16, 00:36
                                      Myślisz, że jeśli ktoś owdowiawszy po jakimś czasie wychodzi za mąż/żeni się, to mąż/żona jest dla niego "obcym"?
                                      • arwena_11 Re: :-D 29.01.16, 00:40
                                        Mówimy o kimś obcym dla dzieci i zmarłego małżonka.
                                        • iwoniaw Re: :-D 29.01.16, 00:57
                                          I - teoretycznie - bardzo bliskim żywemu małżonkowi, aktualnemu właścicielowi i dysponentowi majątku.
                                          • arwena_11 Re: :-D 29.01.16, 08:29
                                            Wiesz co teraz siedzę w genealogi i na początku XX w, jak małżeństwo było bezdzietne, to jeżeli intercyza nie mówiła inaczej, to po śmierci właściciela majątku, większość - wracała do rodziny, a tylko niewielka część przypadała wdowcowi/wdowie - na skromne życie.
                                            Czasami w testamentach zapisywano jeszcze dożywocie na jakiejś części majątku, która potem wracała do majątku rodziny.

                                            I to ma sens. Bo jak umiera osoba, która wniosła majątek do małżeństwa, to druga strona może mieszkać np w mieszkaniu do końca życia, ale po jej śmierci mieszkanie wraca do dzieci małżonka, który zmarł pierwszy a nie do rodziny osoby, która nic do związku nie wniosła.

                                            Jednak dawne intercyzy miały duży sens, bo regulowały też to co będzie się działo z majątkiem w trakcie małżeństwa. W ogóle to fajna lektura jest
                                            • iwoniaw Re: :-D 29.01.16, 11:49
                                              Wiesz, to że 100 lat temu obowiązywały rozmaite prawa, to jest ŻADEN argument za MORALNOŚCIĄ i słusznością takich rozwiązań. Na pewno w dobie małżeństw z przymusu (często także ekonomicznego) wyglądało to inaczej. Jeśli ktoś kontynuuje takie podejście do życia w XXI w., to jego sprawa. Ja tam wolę po prostu mieć za męża uczciwego człowieka, któremu można powierzyć dzieci i majątek bez napuszczania nań tatusia, dziadziusia i stryja oraz wujów z notariuszem. big_grin No ale rozumiem, że nie każdemu to jest dane i niektórzy muszą się kłopotać o to, czy facet, którego wybrali na ojca dzieciom, nie będzie tych dzieci miał w... daleko. Zwłaszcza gdy się wybrało tak kiepsko, że własne dzieci nawet dziadków ze strony ojca nie mają przyzwoitych na tyle, by w razie czego z ich strony miały wsparcie.
                                              • arwena_11 Re: :-D 29.01.16, 11:58
                                                A jakie znaczenie ma jak wybierasz ojca? Nasze prawo jest tak głupie, że druga żona dziedziczy niezależnie czy majątek wypracowała czy nie. Nie mówimy tu o przypadku, kiedy drugi związek trwa 20-30 lat i ludzie wiążą się w wieku"produkcyjnym", tylko o takim gdy trwa kilka lat, a ludzie nie w tym wieku, żeby powiększać majątek zamiast go przejadać.
                                                • iwoniaw Re: :-D 29.01.16, 12:13
                                                  To, że dla ciebie nie ma znaczenia, nie znaczy, że dla innych też.
                                                  Prawo, że druga żona/mąż dziedziczy, nie jest wcale "głupie". To, że twój mąż wybrałby za kolejną żonę osobę pazerną i nie mającą poczucia obciachu przy krzywdzeniu jego dzieci z poprzednią żoną (tobą), to akurat tylko jego (stałe, łatwe do przewidzenia, niezaskakujące) osobnicze gusta. Inni mężowie są równie przewidywalni, tylko gusta mają odmienne, więc nie każda musi drżeć jak ty - i tyle.
                                                  • arwena_11 Re: :-D 29.01.16, 19:17
                                                    No popatrz, a ja mam dosyć duży przegląd spraw o spadki, walk o majątek ( z racji posiadania w rodzinie kilku prawników ) i drugie żony dzieci z pierwszego małżeństwa utopiłyby w łyżce wody.
                                                • fomica Re: :-D 29.01.16, 12:18
                                                  > Nasze prawo jest tak głupie, że druga żona dziedziczy niezależnie czy majątek wypracowała czy nie
                                                  No właśnie to prawo jest bardzo mądre, bo zakłada że w małżeństwie nie ma takich licytacji "ja wypracowałem więcej, ty mniej" tylko "tworzymy cos wspólnie, to jest wspólne". Jak niby mialoby przebiegać różnicowanie - po 20 latach jest oczywiście wspólne, a po 15? 12? 8? Gdzie postawić tę granicę?
                                                  Dzięki tej samej mądrej zasadzie żona, która 20 lat była w domu z dziećmi, po ewentualnym rozwodzie czy śmierci męża, nie zostaje goła i na lodzie (bo przecież nic nie wypracowała, tylko konsumowała jego pensję). To żona z automatu dostaje odpowiednio z puli tego co "wypracował" mąż, bo zakłada się, że jej "wkład" to nie tylko pensja, ale tez opieka, wsparcie psychiczne, ogarnianie domu.
                                                  • arwena_11 Re: :-D 29.01.16, 19:21
                                                    Niezupełnie, są już wyroki sądów - że majątek wspólny, bo gdyby ona nie ułatwiała mu kariery i możliwości rozwoju zajmując się dziećmi i domem, to on nie byłby w tym miejscu co jest.

                                                    Ale cały czas nie rozumiesz mówimy o związku, który nie pomnaża majątku. Państwo oboje na emeryturze, i z nich żyją. Nic nowego nie tworzą. O takim układzie mówimy.
                                              • aragorna71 Re: :-D 29.01.16, 13:32
                                                a jak zona nie pracuje to ma prawo do majatku czy nie?
              • azile.oli Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciel 28.01.16, 10:08
                Bo ta część rodzinnego majątku, którą mąż odziedziczył p żonie, powinna przypaść dzieciom z pierwszego małżeństwa, a nie obcej babie, a czasem jej dzieciom (i mam tu na myśli jej dzieci, a nie wspólne z drugim mężem).
                • klamkas Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciel 28.01.16, 10:39
                  No może i powinna. Ale traktowanie własnego rodzica jako kogoś, kto nie ma prawa NIC posiadać, nawet tego, na co sam zapracował, bo a nuż przyjdzie mu do głowy związać się z kimś innym jest... (przychodzi mi do głowy przekleństwo).
                • fomica Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciel 28.01.16, 10:46
                  Śmieszne jest to dowodzenie, że majątek rodziców "należy się" dzieciom, a nie należy się drugiemu małżonkowi. Jaka jest różnica pomiędzy "miałem szczęście, bo urodziłem sie w zamożnej rodzinie, mój ojciec dużo zarabiał lub odziedziczył po dziadkach i zostawi i spory majątek" a "miałam szczęście bo wyszłam za mąz za zamożnego faceta, dorobił się lub odziedziczył po rodzicach i zostawi mi spory majątek"?
                  W jednej i drugiej sytuacji to przypadek, szczęście, zrządzenie losu że istnieje jakis majątek, ta osoba niczego tu sama nie wniosła.
                  A dodatkowo małżonka można sobie dobrowolnie wybrać, w przeciwieństwie do dzieci smile
                  • olikol Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciel 28.01.16, 11:02
                    Wiele dzieci latami ciężko haruje bez wynagrodzenia w firmach lub na gospodarstwach rodziców. Nie każdy jako dziecko tylko się bawi za kasę rodziców.
                    • iwoniaw No i co z tego? 28.01.16, 14:59
                      Równie dobrze można stwierdzić, że większość żon/mężów nie przejada majątku posiadanego "z domu" przez współmałżonka, lecz przez cały czas trwania małżeństwa stara się go, jeśli nie pomnożyć, to przynajmniej utrzymywać w dobrej formie, w przypadku nieruchomości - współuczestniczy w remontach, opłatach etc.
                      Fomica ma 100% racji.
                      I ciekawa jestem, ile z wypowiadających się krytycznie o spadkobiercach przyjmujących taki spadek uważa, że nie ma prawa dysponować tym, co posiada aktualnie, bo tak naprawdę to tylko depozyt dla dzieci, o który ma dbać, ale jeśli zechce obdarować męża/przyjaciółkę/babcię/kogokolwiek, to czyni źle i niemoralnie?
                      • arwena_11 Re: No i co z tego? 28.01.16, 19:59
                        a widzisz różnicę w dysponowaniu swoim majątkiem i korzystaniem z niego dopóki zyjesz, a oddaniem go osobie, która nie przyczyniła się do jego powstania?
                        I tak dokładnie planują moi rodzice. Jeżeli jedno przeżyje drugie i kiedyś będzie chciało mieć nowego małżonka, to wszystko przed ślubem zostanie przekazane darowizną z dożywociem na mnie lub ślubu nie będzie. My z mężem też mamy taką umowę.
                        • iwoniaw Re: No i co z tego? 28.01.16, 20:06
                          Nie, nie widzę różnicy w oddawaniu swego majątku ciepłą rączką, a przekazywaniu go w testamencie. Jedno i drugie jest moją decyzją, do której mam prawo. A dla ciebie czym się różni darowizna (formalna) dla męża/kogokolwiek innego (części) majątku przedślubnego/ze spadku od przekazania mu jej w testamencie - z punktu widzenia przyszłych twoich spadkobierców?
                          • arwena_11 Re: No i co z tego? 28.01.16, 20:17
                            Podstawową różnicą między testamentem a darowizną z dożywociem jest to, że ta druga nie wchodzi w skład masy spadkowej, a więc nie należy się z niej zachowek. Jest to po prostu całkowite zabezpieczenie dzieci przed drugim małżonkiem.
                            Dlatego w takiej sytuacji nie testament a darowizna z dożywociem
                            • iwoniaw Re: No i co z tego? 28.01.16, 20:38
                              Nie o to pytałam. Nie rozumiesz, czy udajesz?

                              więc nie należy się z niej zachowek.
                              > Jest to po prostu całkowite zabezpieczenie dzieci przed drugim małżonkiem.
                              > Dlatego w takiej sytuacji nie testament a darowizna z dożywociem


                              Albo całkowite zabezpieczenie małżonka przed pazernymi dziećmi, zależy jak tego narzędzia użyć big_grin
                              • arwena_11 Re: No i co z tego? 28.01.16, 22:19
                                Może i tak. Ale jak widać ludzie mający honor i dotrzymujący obietnic jeszcze na tym świecie chodzą, chociaż są pewnie na wymarciu.
                                • klamkas Re: No i co z tego? 28.01.16, 22:57
                                  A co jest honorowego w oszukiwaniu żony (sorry, w "nieinformowaniu"), które popierasz w innym miejscu forum?
                                  • arwena_11 Re: No i co z tego? 28.01.16, 23:00
                                    ale jak on to zrobił to ona żoną nie była. Przecież nie musiał się jej spowiadać z tego co zrobił przed ślubem.
                                    Wiesz to trochę wygląda tak, że ta pani liczyła na spadek po nim. Bo jakby na nic nie liczyła nie byłoby rozczarowania.
                                    • kota_marcowa Re: No i co z tego? 28.01.16, 23:12
                                      Arwena wybacz, bo nie piszę tego złośliwie, ale gdybyś akurat ty była ta drugą żoną, to idę o zakład, że wydarłabyś ile się da z majątku męża. także ten tego, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia wink
                                      • arwena_11 Re: No i co z tego? 28.01.16, 23:41
                                        Ja sie nie nadaje na drugą żonę. Nie po to jak miałam lat 23 uciekłam od faceta z przeszłością, żeby na starość się w takie bagno wpakować. Na obecną chwilę, jak sobie pomyślę, że na starość miałabym przyzwyczajać się do innego faceta, to nie dziękujęsmile Po co mi to?
                                        Może gdybym była młodsza i walczyła o przyszłość moich dzieci? Ale jak będę stara to moje dzieci będą już ustawione.



                                    • klamkas Re: No i co z tego? 28.01.16, 23:20
                                      Nie. To trochę wygląda tak, że pan bał się, że jak powie potencjalnej żonie prawdę, to nie będzie chciała się nim zająć na starość. Albo jakby miał ją za osłodę ostatnich dni, a nie żonę, partnerkę, kogoś, komu przysięgał uczciwość.

                                      • arwena_11 Re: No i co z tego? 28.01.16, 23:45
                                        Ciężko powiedzieć, nie znałam go. Z tego co mówią dzieci to oni byli bardzo sprawni i nikt nikim nie musiał się opiekować. Śmierć była zaskoczeniem dla wszystkich, zmarł nagle.
                                        • klamkas Re: No i co z tego? 28.01.16, 23:55
                                          Aaa... nie znałaś. Ale wiesz, że był honorowy i podajesz jako przykład. Nie znając sytuacji. I wszystko jasne ;p
                                          • arwena_11 Re: No i co z tego? 28.01.16, 23:58
                                            Mówię ci tylko co powiedziały jego dzieci. Dlaczego przed drugim ślubem zrobił darowiznę z dożywociem na dzieci. Bo obiecał to pierwszej żonie. Dzieci liczą na to, że prawnik wytłumaczy pani, że nic jej się nie należy i nie ma co tracić kasy w sądzie.
                                            • iwoniaw Re: No i co z tego? 29.01.16, 00:02
                                              No cóż, pozostaje im tylko liczyć na to, że pani trafi na prawnika radzącego po ich myśli. Bo jeśli przypadkiem prawnik wytłumaczy pani coś innego, np. że jeśli od darowizny do śmierci nie minęło za wiele czasu, to może się domagać zachowku, to jeszcze się mogą zdziwić.
                                              • arwena_11 Re: No i co z tego? 29.01.16, 00:05
                                                No właśnie od darowizny z dożywociem nie możesmile bo ona nie wchodzi do masy spadkowej. Każda inna darowizna wchodziłaby niezależnie od czasu jaki od niej upłyną, bo to darowizna na rodzinę. Zachowek liczysz z tego co byś odziedziczyła ustawowo, a skoro nie ma spadku to i nie ma zachowku.
                        • klamkas Re: No i co z tego? 28.01.16, 22:54
                          Ale notarialnie się tak umówili, czy to umowa słowna?
                          • arwena_11 Re: No i co z tego? 28.01.16, 23:02
                            a jakie to ma znaczenie? Widocznie ten pan uważał, że jest związany tą umową. A to chyba najważniejsze prawda?
                            • klamkas Re: No i co z tego? 28.01.16, 23:19
                              A, rozumiem. Pierwszej żonie obiecał. A drugiej przysięgę małżeńską (a tam jest coś o uczciwości) składał, ale to "nie jest najważniejsze". Ciekawe podejście.
                              • klamkas Re: No i co z tego? 28.01.16, 23:22
                                Ps. Pytałam o twoich rodziców - mają na tą umowę kwity, czy to "od zawsze wiadomo"?
                                • arwena_11 Re: No i co z tego? 28.01.16, 23:27
                                  mają tę umowę ustną. Tylko oni z tego typu, że dotrzymają na pewno. Ja tam mam nadzieję że będą razem żyli jeszcze długo i szczęśliwie smile I nikt się nie przyplącze.
                                  • klamkas Re: No i co z tego? 28.01.16, 23:32
                                    A jakby nie dotrzymali, to co zrobisz? (wiem, wiem, oni NIGDY, ale jakby...)
                                    • arwena_11 Re: No i co z tego? 28.01.16, 23:52
                                      Ja tam się nie martwięsmile. Moja mama wszystkiego dopilnuje wink.
                              • kota_marcowa Re: No i co z tego? 28.01.16, 23:30
                                Ciekawe, czy gdyby Arwena była drugą żoną, miałaby taki sam sentyment do obietnic wobec tej pierwszej big_grin I czy by była równie wyrozumiała, gdyby pan przed nią wszystko zataił wink
                                • klamkas Re: No i co z tego? 28.01.16, 23:33
                                  Ale przecież arwena, nigdy przenigdy nie tylko nie zostanie drugą żoną. Tyle czasu na forum i tego nie wiesz? ;p

                                  Natomiast gdyby pierwszy mąż zataił - obawiam się, że czekałaby go tylko kaplica (dosłownie).
                                  • kota_marcowa Re: No i co z tego? 28.01.16, 23:39
                                    Obawiam się, że w tym wieku w którym jest, miałaby małe szanse na bycie drugi raz pierwszą żoną, a już na pewno gościa, który by spełniał jej wymagania finansowe. I niestety, ale ani trochę nie wierzę, że nie zrobiła wszystkiego, żeby tej kasy uszczknąć jak najwięcej.
                                    Po prostu śmieszy mnie takie podejście, nam ukraść krowę, to źle, my ukraść krowę, to dobrze wink

                                    Żeby nie było, że jestem hipokrytką, tez bym się "honorowo" spadku ani myślała zrzekać smile
                                    • klamkas Re: No i co z tego? 28.01.16, 23:42
                                      >Po prostu śmieszy mnie takie podejście

                                      Ciebie śmieszy, a dla niej to życiowa zasada, do tego w otoczce bogobojnej chrześcijanki. Pozostaje się cieszyć, że nie jesteś arwenowym mężem (niezależnie od tego którym z kolei) wink.
                                      • kota_marcowa Re: No i co z tego? 28.01.16, 23:46
                                        Ja to nawet rozumiem, kobieta nie pracuje, ma dwójkę dzieci, nie dziwię się, że się zabezpiecza na wszystkie sposoby, bo zapewne podświadomie czuje niepewność. Tak to jest, jak się jest zależnym finansowo od kogoś.
                                        • arwena_11 Re: No i co z tego? 28.01.16, 23:55
                                          Kota, ale ja nie jestem zależna. Ja mam mieszkanie, które wynajmuje i naprawdę niezły zawód, z którym cały czas mam kontakt. Ja za parę lat przejmę firmę rodziców. W razie czego wchodzę do niej od razu i mam z czego żyć.
                                    • arwena_11 Re: No i co z tego? 29.01.16, 00:02
                                      Kota, a chciałabyś aby to co ty wypracowałaś przez X lat, żeby twoje dzieci coś miały, ktoś dostał lekką ręką? I żeby twoje dzieci na tym straciły?
                                      • kota_marcowa Re: No i co z tego? 29.01.16, 00:13
                                        Pewnie, ze nie i również zadbam, żeby w razie wu MOJE dzieci były zabezpieczone i gdybym w jakiś dziwny sposób została drugą żoną, tez ani myślałabym się zrzekać spadku i raczej zadbałabym przede wszystkim o moje interesy i MOICH dzieci, ale nie twierdzę, że to etyczne, ani nie mieszam do tego honoru, bo to czysta hipokryzja.
                                        • arwena_11 Re: No i co z tego? 29.01.16, 00:17
                                          No dla pana honorowo było zgodnie z wolą zmarłej żony zabezpieczyć ich dzieci. Bo obiecał jej .
                                          • kota_marcowa Re: No i co z tego? 29.01.16, 00:25
                                            Ale zdajesz sobie sprawę, "że takie rzeczy, to tylko w erze" ? big_grin
                                            Nawet jeżeli ten jeden przypadek jest prawdziwy, to życie zwykle nie jest takie cukierkowe wink I nie zawsze ta zła czarownica obrywa smile
                                            Powiedziałabym, że zdecydowanie częściej, jednak ta "nowa" kobieta ma większy wpływ na pana.
                                            • arwena_11 Re: No i co z tego? 29.01.16, 00:31
                                              ależ oczywiście że tak. W większości przypadków wszyscy skaczą sobie do gardeł i walczą o swoje. Zresztą i w tym przypadku tak może być, bo dzieci nie odpuszczą i nie oddadzą dobrowolnie ani grosza.

                                              Ta nowa kobieta może i ma większy wpływ, ale jak są jeszcze relatywnie młodzi. Raczej po 70 tak już nie masmile. Wtedy myśli się głową wink.

                                              Ja tam w ogóle nie wiem po co w tym wieku brać ślub. Można żyć na kocią łapę, jeżeli komuś zależy na towarzystwie
                                          • klamkas Re: No i co z tego? 29.01.16, 09:33
                                            Naprawdę, niepotrzebnie mieszasz w to ten honor. Pan zrobił jak chciał i uważał za słuszne, ale ani to uczciwe, ani honorowe.
                                            • arwena_11 Re: No i co z tego? 29.01.16, 09:46
                                              Ja nie mieszam, mówię co przekazały dzieci. Pan robiąc darowiznę powiedział, że chce się honorowo wywiązać z obietnicy danej zmarłej żonie.

                                              A że nie widział powodu tłumaczenia się z tego przyszłej żonie? Może jej nie ufał do końca? Nie mam pojęcia. Tak naprawdę nikt nie wie po co on ten ślub brał, bo mogli mieszkać razem bez ślubu
                                • arwena_11 Re: No i co z tego? 29.01.16, 00:00
                                  Ja nie będę drugą żoną, bo się do tego nie nadaję. Miałam na to szansę, ale jak tylko dotarło do mnie w co się pakuję, to zwiałam. No nie po prostu nie nadaję się i tyle. A skoro o tym wiem, to jaki cel byłby ładowania się w taki układ?
            • aragorna71 Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciel 28.01.16, 10:13
              w moim przypadku moj majatek odziedzicza teoretycznie obce dla mnie dzieci: corka mojego meza oraz jej mlodszy brat (ma innego ojca).
              Myslisz, ze powinnam wydziedziczyc? wink
              • azile.oli Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciel 28.01.16, 10:30
                Jeśli nie masz własnych dzieci, to problemu nie ma. Natomiast gdyś odziedziczyła część majątku po zmarłym mężu na spółkę z własnym dzieckiem, to po twojej śmierci część majątku, którą odziedziczyłaś powinna przypaść twojemu dziecku.
                Jęśli nie masz bliższej rodziny - niech dziedziczą dzieci męża, kogo tym nie skrzywdzisz.
                • aragorna71 Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciel 28.01.16, 10:34
                  mam siostre a ona ma 3 dzieci. na ten moment mam tez rodzicow i babcie
                  • arwena_11 Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciel 28.01.16, 10:55
                    to i tak, twoja rodzina w razie czego może wystąpić o zachowek, bo ustawowo oni dziedziczą po tobie połowę majątku.
                    • aragorna71 Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciel 28.01.16, 11:48
                      ja to wszystko wiem, chcialam zaszokowac niektore panie, ze daje swoja krwawice obcymwink
                      Udalo mi sie?
                      • kota_marcowa Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciel 28.01.16, 12:00
                        Nie, bo myślę, że na 90% miałabyś inne podejście, gdybyś miała swoje biologiczne dzieci.
                        • aragorna71 Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciel 28.01.16, 12:33
                          pewnie masz racje, ale w naszej rodzinie troche inaczej patrzy sie na te sprawy.
                          Moi dziadkowie wychowywali swojego biologicznego syna (moj ojciec) i corke swojej przyjaciolki, ktora zginela w wypadku ( ojca nie bylo w ich zyciu).
                          Kiedy mieli juz swoje lata sporzadzili testament u notariusza i rowno podzielili na oboje.
                          Do podzialu byl dom, kilka dzialek i pieniadze. Oczywiscie to wszystko po ich smierci. Corka przyjaciolki teraz juz 60 letnia pani jest czestym gosciem rodzicow, moim i siostry i wie, ze zawsze moze na nas liczyc, tak jakby byla rodzona siostra ojca.
                          • kota_marcowa Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciel 28.01.16, 13:12
                            Dlatego nie napisałam 100%, tylko 90, bo różnie w życiu bywa wink
                            Natomiast standardowa, normalna matka zawsze będzie stawiała dobro swojego potomstwa na 1 miejscu.
                          • olikol Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciel 28.01.16, 13:31
                            Ale to nieporownywalne jest. Nie masz własnych dzieci więc szczycisz się że dasz majątek dzieciom męża, ze to niby takie wyjątkowe? Drugi przypadek to znowu przykład gdzie właściwie adoptowano corkę przyjaciółki do rodziny. Oba przykłady maja się nijak do sytuacji, gdzie ty masz swoje dzieci, dzieci męża mają swoje matki, a ty majątek, który powinien przypasc twoim dzieciom dajesz dzieciom tamtych byłych żon twojego męża. Za chwilę się jeszcze okaże, że nakłady twojego męża na ten twój majątek są na tyle spore, że właściwie trudno mówić, że to tylko twój majątek wink
                            • aragorna71 Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciel 28.01.16, 13:55
                              na tym forum to wyjatkowe ale nie szczyce sie tym. Uwazam po prostu, ze to normalne, skoro te dzieci wychowujemy to sa nasze, bez wzgledu na to, ktora matka urodzila. Zreszta dzieci tez uwazaja, ze sa nasze.
                              Co do majatku to maz oczywiscie przyczynil sie do tego co mamy, ale ja teraz pisze tylko o moim przedslubnym.
                              Moja babcia tez "okradla" wlasne dziecko dzielac majatek na pol a moj ojciec nigdy o to nie mial pretensji a wrecz przeciwnie.
                              • alsk9 Re: Jak "wyprowadzić" drugiego właściciel 28.01.16, 19:01
                                Naciągasz fakty. Dziecko męża nie mające matki (albo pokrzywdzone jakąś niewydolną patologią) a wychowywane latami wspólnie przez was (czy dziadków) albo razem z waszym wspólnym dzieckiem przez was, / ma się nijak do dziecka męża z poprzedniego związku mieszkające z jego byłą żoną i u niej mające centrum życia i finansowania jego kosztem swojego własnego które się ma pod dachem. Tu przyjęłaś rolę matki dla dzieci męża, bo własnych nie masz, a one żyją z wami więc..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka