Dodaj do ulubionych

Polacy w Australii DWA

27.04.02, 10:04
Do rozpoczecia nowego watka zachecil mnie fakt, ze stary rozrosl sie juz
cokolwiek (230 postow), w domu mam nienajszybsze polaczenie (modem) i
ladowanie jego trwa jakis czas

Glownie jednak chcialem zakomunikowac:
Trafia mnie szlag!
A dlaczego tak sie dzieje? No wiec wlasnie skonczylem obiad. Mielismy dzisiaj
pstraga. Nie jest to zla ryba, ale z cala pewnoscia nie najlepsza na swiecie.
Nie wiem jak jest to zrobione w innych krajach, ale w au pstragi sa rybami z
chodowli (w przeciwienstwie do zlapanych na dziko). Do tego doszla butelka
calkiem niezlego wina. No i niby jestem usatysfakcjonowany ale czegos mi tutaj
brak.

Tak sobie mysle, ze - np taka dorotka, co to mieszka w cairns - pstraga by do
ust nie wziela. Ma taki nieslychany wybor "seafood'ka", i do tego w tak
przystepnej cenie, ze nie zrobila by mojego bledu (to ja je kupilem). Albo
niejaki maz w perth. Przyznal sie, nieopacznie, ze lowi ryby. Nie wiem jakie
sa ryby na zachodnim wybrzezu au, ale podejzewam, ze dobre. I jak tu z takim
konkurowac?

Z zemsty chyba ugotuje jutro barszcz - to moja specjalnosc!
Obserwuj wątek
    • Gość: Sar Re: Polacy w Australii DWA IP: *.prem.tmns.net.au 27.04.02, 10:39
      dreptak2k napisał(a):


      > Trafia mnie szlag!
      >
      >
      > Tak sobie mysle, ze - np taka dorotka, co to mieszka w cairns - pstraga by do
      > ust nie wziela. Ma taki nieslychany wybor "seafood'ka", i do tego w tak
      > przystepnej cenie, ze nie zrobila by mojego bledu (to ja je kupilem). Albo
      > niejaki maz w perth. Przyznal sie, nieopacznie, ze lowi ryby. Nie wiem jakie
      > sa ryby na zachodnim wybrzezu au, ale podejzewam, ze dobre. I jak tu z takim
      > konkurowac?
      >
      > Z zemsty chyba ugotuje jutro barszcz - to moja specjalnosc!

      Ja tez z okolic Cairns.
      Od jak dawna jestes w Au dreptak???? W Darwin taki pstrag jest drozszy niz w
      Perth, bo jest sprowadzany z Adelaide( dokad zreszta przesylany jest z Darwin).
      W Cairns placisz tak samo za rybe jak wszedzie indziej, chyba ze kupisz ja od
      jakiegos przypadkowego rybaka. Nawet ci na lokalnych targach utrzymuja ceny na
      tym samym poziomie, co Woolworths. Nie ludz sie wiec. Kup sobie tinny i "go
      fishin'"

      • dreptak2k Re: Polacy w Australii DWA 27.04.02, 11:07
        No, juz jestem tutaj troche - 21 lat.

        Tak sie troche rozmazylem. Wiele lat temu - jeszcze w latach osiemdziesatych -
        jadlem moje najlepsze krewetki w zyciu. Bylo to gdzies w queensland (nie
        pamientam gdzie ale gdzies w okolicach townsville) w zwyklym pub'ie. Byly
        swiezo zlowione. Wlasciciel pub'u mowil, ze wlasnie jego brat przywiozl je
        godzine temu. W sydney takie krewetki bylyby sprzedawane pod nazwa "lobster".

        Wowczas zreszta zdecydowalem sie (pod namowa troche pijanego lokalnego faceta)
        na sprobowanie po raz pierwszy ostryg. Skonczylo sie fatalnie. Za ostrygami
        nie przepadam, nie jest to moj smak. Moja zona, natomiast, majaca znacznie
        wieksze poczatkowe opory, zakochala sie w nich. No i wpadlem w koszta!
        • Gość: SAr Re: Polacy w Australii DWA IP: *.prem.tmns.net.au 27.04.02, 11:20
          dreptak2k napisał(a):

          > No, juz jestem tutaj troche - 21 lat.
          > Moja zona, natomiast, majaca znacznie
          > wieksze poczatkowe opory, zakochala sie w nich. No i wpadlem w koszta!

          No , kolego teraz to dopiero jestes w opalach, jak podejrzewam!!! Hmm ostrygi...
          dla jednych ostrygi dla innych nic innego nie pozostaje jak viagra.
          Mam nadzieje, ze Ciebie to nie dotyczy...

          Co do Cairns i okolic, to nie taka dzicz, jak niektorzy mysla, jest pieknie,
          owszem, Bill Clinton na pewno sie nie rozczarowal, ale sprochniala
          wszechobecnosc supermarketow doswiadcza nas tu, a jakze.
          Moje szcescie, ze ja paredziesiat kilometrow od tego i rybki z (prawie) wlasnego
          bajorka lowie.

          Pomarz sobie jeszcze pomarz...

        • sidney Re: Polacy w Australii DWA 17.05.02, 18:08
          Hej ty tam ! Drepatak2!
          Podziwiam,jak szybko sie poznales na "seefood " i to zaraz po przyjezdzie do
          Australii! masz racje,ze w Sidney mieszkaja glupcy! Co to jest " lobster "?
          Maly homarek? A,krewetka? To chyba duzy homar? A ," ostryga " jest very
          expensive?I tak placisz do dzisiaj dlugi za obzartosc swojej zony? Tylko za
          biedne malze?See you soon Dreptak 2!
    • dreptak2k Re: Polacy w Australii DWA 27.04.02, 11:19
      Cos sie tutaj dziwnego zrobilo. Nagle watek pojawil sie dwa razy. Poprosze
      wszystkich o ignorowanie tego drugiego, zniknie on ktoregos dnia.

      Nie moge sie oprzec checia podzielenia sie tym co sie stalo w trakcie pisania
      poprzedniego postu. Nie moglem sobie za nic przypomniec jak sie po polsku
      mowi "oysters". Zdaza mi sie to nieslychanie rzadko i najczesciej w
      odniesieniu do sptaw zawodowych. Wstalem wiec i zapytalem mojego 22letniego
      syna. On wiedzial, choc przeciez polski jest jego drugim jezykiem.

      Oj, starzeje sie na gwalt!
      • Gość: Lombat Re: Do Dreptaka 2 IP: *.uws.edu.au 29.04.02, 05:31
        Drogi Dreptaku
        Na poczatku pytanie Czy jestes drogi Dreptaku 2 Wroclawianinem ? Ja jestem i w
        dodatku jestem milosnikiem S.P. Andrzeja Waligorskiego, z ktorym mialem okazje kiedys
        pracowac.
        W jednym z poprzednich postow raczyles pan powiedziec, ze w Sydnej sprzedaja Langusty
        takie , jak krewetki jedzone jakims pubie w Qld. Czy jestes pan pewny ? W Sydnej w
        sprzedazy wystepuja krewetki roznych rozmiarow od drobnych po $ 17 za kg do duzych,
        Tiger Prawns po ok $22 za kg ( dlugosc do 20 cm, bez czolek ). Lobsters, po polsku
        langusty lub homary (nie wiem jaka jest roznica ) sprzedawane sa na sztuki, czasem
        na wag , a cena jednego od $30 do $ 50 w sklepach rybnych.
        W sprzedazy wystepuja czasami tez raki ( yabbies) z ksztaltu podobne sa do polskich
        czerwonych rakow, ale tutaj sa sine i smakuja troche inaczej.
        Klaniam sie nisko
        Kiedys z Krzykow - Lombat Sydnejski
        • Gość: ozpol Re: Do Dreptaka 2 - Moze watek wroclawski IP: 153.51.21.* 29.04.02, 06:45
          Tylu nas z Wroclawia ze moze nazwac watek - Polacy w Australii - Wroclawianie.
          Co do morskiego jedzenia to tylko rynek rybny i to tez nalezy uwazac.
          Co do pstragow - to Woolworths sperzedaje kanadyjskie a najlepsze ze stawow
          kolo Canberra (czy Kanberry..??). Wlasciwie jak powinnismy pisac nazwy wlasne
          miast - po angielsku bez odmiany czy po polsku ale nie mieszajmy bo razi.
          Wroclaw ciagle ladny.... ale w centrum ... reszta nie najlepsza.
          Warto wskoczyc na watek wroclawski..
          No do uslyszenia ludkowie ..
          • Gość: maz Re: Do Dreptaka 2 - Moze watek wroclawski IP: *.arach.net.au 29.04.02, 07:10
            Nie koniecznie wszyscy musza byc z Wroclawia.
            Ex warszawianin sie klania.
            Pstragi ,jak kto ma cierpliwosc i ochote ,mozna lapac tu kolo Perth.
            Choc nie mamy wysokich gor,ale slyszalem ze wcale ladne okazy sie trafiaja,
            a ryby sa najlepsze prosto z wody,bez mrozenia.
            Raj dla rybakow ,przepraszam wedkarzy ,zaczyna sie tak od polowy Australi
            w jej polnocnej czesci i rzeczywiscie dosc latwo zlapac taaaaaaaka rybe.
    • dreptak2k Re: Polacy w Australii DWA 30.04.02, 03:37
      Alez oczywiscie, ze jestem z wroclawia - stad jest ten nick.

      O tym, ze waligorski jest sp, nie wiedzialem, myslalem, ze ciagle pracuje.
      Co w takim razie stalo sie ze studio 202? Bez niego to juz nie to samo.

      Swoja droga tez zauwazylem, ze wroclaw na emigracji (przynajmniej w au) jest
      reprezentowany przez sporo wieksza grupe ludzi, niz wypadlo by to ze
      statystyk. warszawiacy sa zdecydowanie na dalszej pozycji - powinni byc
      pierwsi!
      Pozdrowienia dla wroclawian i nie tylko.
    • Gość: Bożena Re: Polacy w Australii DWA IP: 195.205.116.* 06.05.02, 13:02
      Przeczytałam z duzyn zainteresowaniem zarowno "Polacy w Australii" jak
      i "Polacy w Australii DWA". Powiem szczerze, iz "podziwiam"....tam jest tak
      źle, taki dyskomfort; trudnosci z adaptacją w nowym nieznanym środowisku; brak
      pracy; ludzie , ktorzy konczyli w Polsce dwie czy też trzy wyzsze uczelnie tam
      maja licha prace lub w ogole nie moga jej znaleźc; czujecie sie prawie jak
      obywatele drugiej kategorii........A jednak nie wracacie do Polski.
      Dlaczego???? Tutaj jest bardzo podobnie, ale przynajmniej na swojej ziemi!!
      • Gość: Tomek Re: Polacy w Australii DWA IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 06.05.02, 17:57
        ... właśnie czekam na ten pakiecik za 25 zł, ale już wiem że w większości
        spełnie chyba wymagania.
        Z wielkim szacunkiem dla Bożenki (moja mama nazywa się Bożenka), ale właśnie
        kończę trzecią uczelnie i g...o z tego. W moim mieście jest 30% bezrobocia a
        będzie jszcze ok. 7% do końca tego roku, jeśli ktoś kuma w ekonomii to wie co
        to znaczy. W Australii jest ok. 7% oraz możliwości stałego pobytu, a to są już
        powody o złamaniu zasad patriotyzmu... po prostu trzeba żyć.
      • Gość: maz Re: Polacy w Australii DWA IP: *.arach.net.au 07.05.02, 02:33
        Gość portalu: Bożena napisał(a):

        > Przeczytałam z duzyn zainteresowaniem zarowno "Polacy w Australii" jak
        > i "Polacy w Australii DWA". Powiem szczerze, iz "podziwiam"....tam jest tak
        > źle, taki dyskomfort; trudnosci z adaptacją w nowym nieznanym środowisku; brak
        > pracy; ludzie , ktorzy konczyli w Polsce dwie czy też trzy wyzsze uczelnie tam
        > maja licha prace lub w ogole nie moga jej znaleźc; czujecie sie prawie jak
        > obywatele drugiej kategorii........A jednak nie wracacie do Polski.
        > Dlaczego???? Tutaj jest bardzo podobnie, ale przynajmniej na swojej ziemi!!

        Chyba nie bardzo uwaznie przeczytalas.
        Czy nie zauwazylas ze najbardziej na Australie narzekaja ci ktorzy tu nie
        mieszkaja i nie maja o tym kraju zadnego pojecia ?????????
        • Gość: DundeeGi Re: Polacy w Australii DWA IP: *.syd.connect.com.au / 210.9.62.* 07.05.02, 03:40
          Hmm odbieram Bozenki post bardzo personalnie. Opisywalam to z czym sie
          spotkalam, z jakiej racji mam ubarwiac rzeczywistosc? Poza tym glownie pytano
          tutaj z jakimi problemami sie borykamy a nie co nam sie tu podoba.
          Owszem, bylo mi ciezko i tesknie za rodzina, ale to to co mnie trzyma w
          Austarlii to moj maz, no i moze jeszcze 10 min drogi na plaze, niesamowite
          widoki, przyjazni ludzie, lekkosc zycia do ktorej powoli sie przyzwyczajam, no
          nie oczywiscie pieniadze ktore zarabiam tutaj. W Polsce pracowalam w wydawaloby
          mi sie dobrej firmie na niezlym stanowisku i mialam miesiecznie tyle co tu
          tygodniowo.

          papa
          • luizaeliza Re: Polacy w Australii DWA 07.05.02, 08:29
            Czesc,
            Udalo mi sie Was odszukac... o czym teraz piszemy ???
            Ja musze przyznac sie ze od rana mam koszmarny humor- jak ktos ma dobry dowecip
            to prosze bardzo ...
            A jak z Wami - daobrze sie macie? Co robicie w zyciu?
            • luiza-w-ogrodzie Re: Polacy w Australii DWA 07.05.02, 10:47
              LuizaEliza,

              Polecam zyciowe anegdotki w Sydney Morning Herald, w dziale "Column 8".
              smh.com.au/column8/index.html

              I anegdotka ode mnie: pogoda jest piekna, od samego rana mam niezly humor, w
              drodze do pracy facet najechal na moj samochod ruszajac ze swiatel i rozwalil
              przod auta o moj hak holowniczy a mojemu wrakowi nic sie nie stalo. Sluchalam
              jak rozpacza i klnie, w koncu to z jego winy sie stalo, i myslalam sobie "ten
              to nie ma prawdziwych zmartwien w zyciu". Takie mysli podnosza na duchu wink)))

              Zyczac pieknych jesiennyc nastrojow udaje sie ogladac kolejny odcinek CSI
              Luiza-w-Ogrodzie
              • luizaeliza Re: Polacy w Australii DWA 08.05.02, 08:42
                luiza-w-ogrodzie napisał(a):

                > LuizaEliza,
                >

                > I anegdotka ode mnie: pogoda jest piekna, od samego rana mam niezly humor, w
                > drodze do pracy facet najechal na moj samochod ruszajac ze swiatel i rozwalil
                > przod auta o moj hak holowniczy a mojemu wrakowi nic sie nie stalo. Sluchalam
                > jak rozpacza i klnie, w koncu to z jego winy sie stalo, i myslalam sobie "ten
                > to nie ma prawdziwych zmartwien w zyciu". Takie mysli podnosza na duchu wink)))
                >
                > Zyczac pieknych jesiennyc nastrojow udaje sie ogladac kolejny odcinek CSI
                > Luiza-w-Ogrodzie


                Dzieki za pocieche... w koncu nie jest tak zle... wprawdzie wczoraj o malo nie
                udusilam sie z powodu jakiegos grzyba, ktory dziala na mnie alergicznie, ale
                zycie jest piekne...

                Dzie jest superrrrrrrr bo zyje i moze zrobie cos dobrego dla swiata...

                A a propos swiata bawisz sie moze troche w polityke "mala"

                Luiza (bez ogrogu, ale z domkiem)
        • Gość: Bożena Re: Polacy w Australii DWA IP: 195.205.116.* 07.05.02, 08:40
          Przeczytalam wszystkie wypowiedzi uwaznie i nadal mam wrazenie, ze jednak w
          wiekszosci wypowiadaja sie ludzie, ktorzy mieszkali, badz mieszkaja w Australii.
          Jednak ogrom zalu, zawiedzenia i rozgoryczenia saczacy sie z wypowiedzi
          spowodowal, iz zareagowalam swoim pytaniem na Forum. Nikogo nie krytykuje, i
          nikogo nie chcialam urazic (prosze nie odbierac tego zbyt personalnie) , wiem,
          ze losy ukladaja sie roznie, i dobrze i zle...ale tutaj mialam wrazenie , ze
          wiekszosc wpadla "z deszczu pod rynne". Dlatego nie moglam pojac dlaczego nikt
          nie chce powrocic do kraju.....a moze jednak nie jest tak zle???
          • Gość: Sar Re: Polacy w Australii DWA IP: *.prem.tmns.net.au 07.05.02, 10:27
            Gość portalu: Bożena napisał(a):

            > Przeczytalam wszystkie wypowiedzi uwaznie i nadal mam wrazenie, ze jednak w
            > wiekszosci wypowiadaja sie ludzie, ktorzy mieszkali, badz mieszkaja w Australii
            > .
            > Jednak ogrom zalu, zawiedzenia i rozgoryczenia saczacy sie z wypowiedzi
            > spowodowal, iz zareagowalam swoim pytaniem na Forum.

            A gdzie ten "ogrom zalu, zawiedzenia i rozgoryczenia" sie mialby znajdowac??? Bo
            chyba nie w tym watku i jak sobie dobrze przypominam to i w innych zbyt wiele
            narzekania na australie nie bylo (na Kanade i USA owszem)
            Nie znaczy to ze Australia to raj na ziemi, ale... prawie!!
            Nie wspolczuj i nie doszukuj sie tego, czego tu nie ma, Bozenko!
            • starywiarus Stereotyp "Latarnika" 08.05.02, 04:18
              Gość portalu: Sar napisał(a):

              > Gość portalu: Bożena napisał(a):
              >
              > > Przeczytalam wszystkie wypowiedzi uwaznie i nadal mam wrazenie, ze jednak
              > w
              > > wiekszosci wypowiadaja sie ludzie, ktorzy mieszkali, badz mieszkaja w Aust
              > ralii
              > > .
              > > Jednak ogrom zalu, zawiedzenia i rozgoryczenia saczacy sie z wypowiedzi
              > > spowodowal, iz zareagowalam swoim pytaniem na Forum.
              >
              > A gdzie ten "ogrom zalu, zawiedzenia i rozgoryczenia" sie mialby znajdowac???
              > Bo
              > chyba nie w tym watku i jak sobie dobrze przypominam to i w innych zbyt wiele
              > narzekania na australie nie bylo (na Kanade i USA owszem)
              > Nie znaczy to ze Australia to raj na ziemi, ale... prawie!!
              > Nie wspolczuj i nie doszukuj sie tego, czego tu nie ma, Bozenko!


              Bozenko, ty masz klasyczny stereotyp emigranta z "Latarnika" Henryka
              Sienkiewicza, ktoremu wszedzie na swiecie bedzie zle, i tylko marzyc bedzie
              skrycie o Ojczyznie i za nia plakac.

              W Australii mieszkaja ludzie, ktorzy tu sa dlatego, ze postanowili cos
              konkretnego przedsiewziac, kiedy ich wlasne kraje staly sie dla nich nie do
              przyjecia - z roznych powodow. Australia jest krajem zbudowanym przez
              emigrantow, w ktorym samorealizuja sie miliony ludzi z calego swiata. Dlaczego
              Polacy mieliby miec w tym mniej szczescia niz inni?

              A w ogole, to ethos spoleczny jest tu taki, ze narzekanie i piszczenie jest zle
              widziane. To tez bardzo mobilizuje. Sa tacy, ktorym sie nie udalo; pojechali z
              powrotem do Polski i teraz przysylaja leisty, z ktorych wynika, ze do konca zycia
              nie beda wiedziec, czy uczynili slusznie. Ot, zycie...

          • luiza-w-ogrodzie Re: Polacy w Australii DWA - kto narzeka? 07.05.02, 10:39
            Gość portalu: Bożena napisał(a):

            > Przeczytalam wszystkie wypowiedzi uwaznie i nadal mam wrazenie, ze jednak w
            > wiekszosci wypowiadaja sie ludzie, ktorzy mieszkali, badz mieszkaja w Australii
            > .
            > Jednak ogrom zalu, zawiedzenia i rozgoryczenia saczacy sie z wypowiedzi
            > spowodowal, iz zareagowalam swoim pytaniem na Forum. Nikogo nie krytykuje, i
            > nikogo nie chcialam urazic (prosze nie odbierac tego zbyt personalnie) , wiem,
            > ze losy ukladaja sie roznie, i dobrze i zle...ale tutaj mialam wrazenie , ze
            > wiekszosc wpadla "z deszczu pod rynne". Dlatego nie moglam pojac dlaczego nikt
            > nie chce powrocic do kraju.....a moze jednak nie jest tak zle???

            Bozeno, ktoz to z tutejszych osiedlencow narzekal na Australie? Nazwiska, adresy,
            kontakty!!!
            Bladze po australijskich watkach od kilku miesiecy i jakos sobie nie przypominam
            narzekania - moze troche ozpol? ale poza tym nikt inny mi nie przychodzi na mysl.
            Dundee Girl tez juz sie powoli zaczela do Australii przekonywac, no a ja jestem
            beznadziejnym przypadkiem emigrantki uwielbiajacej zyc w Australii.

            Pozdrowienia z jesiennego Sydney
            Luiza-w-Ogrodzie

            • Gość: Tomek Re: Polacy w Australii DWA - kto narzeka? IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 07.05.02, 11:21
              Fajnie, że nastąpił taki Atak przeciwko nieszczęsnej wypowiedzi Bożenki bo
              chyba wiem o co jej chodziło, a niestety poruszyła lądy i oceany. To wszystko
              na moją korzyść bo wciąż chcę wyjechać (albo raczej wylecieć) do au. AAAAAA
              taam biorę dzisiaj wolne z pracy i idę podszlifować jęzor brytyjski... bo fajna
              pogoda w Polsce. Może wybiorę się nad jęzioro i tam będe obserwował fale (małe
              ale są) i rozmawiał z nimi po Angielsku... a co tam!!!
            • Gość: ozpol Re: Polacy w Australii DWA - kto narzeka?Ja nigdy! IP: 153.51.21.* 08.05.02, 02:59
              luiza-w-ogrodzie napisał(a):

              > Gość portalu: Bożena napisał(a):
              >
              > > Przeczytalam wszystkie wypowiedzi uwaznie i nadal mam wrazenie, ze jednak
              > w
              > > wiekszosci wypowiadaja sie ludzie, ktorzy mieszkali, badz mieszkaja w Aust
              > ralii
              > > .
              > > Jednak ogrom zalu, zawiedzenia i rozgoryczenia saczacy sie z wypowiedzi
              > > spowodowal, iz zareagowalam swoim pytaniem na Forum. Nikogo nie krytykuje,
              > i
              > > nikogo nie chcialam urazic (prosze nie odbierac tego zbyt personalnie) , w
              > iem,
              > > ze losy ukladaja sie roznie, i dobrze i zle...ale tutaj mialam wrazenie ,
              > ze
              > > wiekszosc wpadla "z deszczu pod rynne". Dlatego nie moglam pojac dlaczego
              > nikt
              > > nie chce powrocic do kraju.....a moze jednak nie jest tak zle???
              >
              > Bozeno, ktoz to z tutejszych osiedlencow narzekal na Australie? Nazwiska, adres
              > y,
              > kontakty!!!
              > Bladze po australijskich watkach od kilku miesiecy i jakos sobie nie przypomina
              > m
              > narzekania - moze troche ozpol? ale poza tym nikt inny mi nie przychodzi na mys
              > l.
              > Dundee Girl tez juz sie powoli zaczela do Australii przekonywac, no a ja jestem
              >
              > beznadziejnym przypadkiem emigrantki uwielbiajacej zyc w Australii.
              >
              > Pozdrowienia z jesiennego Sydney
              > Luiza-w-Ogrodzie
              >

              Luzio - jak Ty mozesz pisac ze narzekam - to tylko szczera prawda. (wg mojego
              punktu widzenia). Bozena jest typowym czlowiekiem ktory kazde stwierdzenie
              wykorzytana na nnegatywne. Ja sie boje tego najazdu z Polski, zwlaszcza jak teraz
              may miec wieksza pule emigracyjna i ludziska zobacza ze tutaj jest nie tak jak
              sobie wyobrazali.
              Poki sie tutaj nie jest i nie zyje to sie nie ma pojecia o Australii.
              Wg mnie to jest kraj (co jest dobrze) ktorego nie da sie porownac z innymi.
              Ale nie jest to raj na ziemi dla wszystkich, choc niektorzy tak uwazaja i chwala
              im.

              • luiza-w-ogrodzie Re: Polacy w Australii DWA - kto narzeka?Ja nigdy! 08.05.02, 11:43
                ozpol, pieknie przepraszam za posadzenie Ciebie o narzekanie na Australie.

                Zaniepokoila mnie Twoja wzmianka o najezdzie Polakow. Jezusmaria, czapkami nas
                nakryja, nas Australijcow jest tylko 18 milionow! Mam nadzieje, ze to tylko
                ploty i ewentualna fala emigracyjna poplynie tradycyjna droga do USA, Kanady i
                rozleje sie po Europie, omijajac nasze piekne wybrzeza!

                Pozdrawiam po sasiedzku

                Luiza-w-Ogrodzie
      • Gość: Lombat Re: Imigracja do Australii zwiekszona! IP: *.uws.edu.au 08.05.02, 05:46
        Wlasnie podano wiadomosc rzadowa, ze o 12 tysiecy zostala zwiekszona
        od nowego roku podatkowego, kwota imigrantow. Wyglada to wszystko zachecajaco,
        ale po pierwsze dotyczy to angielskojezycznych specjalistow. Jest jeszcze drugie dno
        dotyczy to studentow obcokrajowcow konczacych wlasnie studia w Australii.
        Ci, ktorych ma objac ta nowa regulacja sa juz tutaj w Ozilandzie, ukonczyli lub
        koncza tutejsze uczelnie i dosyc dobrze mowia po oziemu. Ciekawe, czy ktos z
        boku zdola wsiasc do tego wagonu. Cala sprawa zostala wywolana wyjazdem
        do innych krajow, glownie do UK i USA ponad 40 tys specjalistow z Australii.
        Sadze , ze tylko w zeszlym roku.
        • Gość: XXX jaruzelski IP: *.sunsh1.vic.optusnet.com.au 08.05.02, 22:05
          luizaeliza napisał(a):
          > Co myslicie o Jaruzelskim - Prosze o wypowiedz o ile jest to mozliwe nie
          > nasycone stanem wojennym, bo to mnie nie interesuje. Chodzi mi o ocene
          > czlowieka , jego decyzji i zycia
          >

          ? jak to mozemy zrobic?
          pierwsze co myslimy o Jaruzelskim to stan wojenny,

          a chociaz...
          niektorzy pamietaja jak w 80tym chodzil nieomalze w glorii bohatera narodowego:
          mowilo sie, ze gdy ktos z MSW zaproponowal wyslanie 5 tys milicjantow J.
          mial zdeklarowac wyslanie 10 tys spdochroniarzy zeby nie doposcili do uzycia sily
          wobec stoczniowcow...

          a stan wojenny?
          jesli byla choc 10% szansa ze grozi nam to, co stalo sie w Afganistanie
          (pozniej!!!!)
          to czesc mu i chwala!!


          i wreszcie...

          polityk ktory oddal dobrowolnie wladze (Okragly Stol) to wielka rzadkosc i
          wielki powod do podziwu...

          xxx
          (nie podpisuje sie, bo wiele osob z polonii wiele ucierpialo,
          jeszcze wiecej stroi sie w cierpietnicze szatki...

          nie chce reszty zycia spedzic odpierajac ataki
          przepraszam smile))
          ale - Luizo - na priva mozemy sie zgadac...

    • Gość: Bożena Re: Polacy w Australii DWA- do Luizy IP: 195.205.116.* 08.05.02, 09:24
      Luizo, z pewnoscia jestes osoba mocno stapajaca po ziemi i to mi sie podoba.
      Nie moge zgodzic sie jednak z komentarzem jednego z piszacych, iz z kazdej
      wypowiedzi "zrobie" negatywna sprawe. Poprostu irytuja mnie wypowiedzi ludzi ,
      ktorzy biadola na obczyznie tak jakby nie mieli mozliwosci zmiany i powrotu do
      kraju (gdzie z pewnoscia nadal beda biadolic). Czy sklamalam? Nie! Ale fakt
      faktem, iz osoby, ktore w Polsce pokonczyly wyzsze uczelnie (nieraz nawet
      kilka) moga czuc sie zawiedzione, kiedy w obcym kraju przychodzi im sprzatac,
      czy tez opiekowac sie starymi ludzmi ( nie piszcie mi, ze to nieprawda! - tak
      przynajmniej jest na poczatku). Ambicje zawodowe trzeba odlozyc wtedy na bok .
      I wlasnie to sa Ci najbardziej niezadowoleni.
      • Gość: Sar Re: Polacy w Australii DWA- do Luizy IP: *.prem.tmns.net.au 08.05.02, 09:49
        To wprawdzie nie do mnie byl ten wpis skierowany ale...
        No wlasnie.. Czytuje to forum od bardzo dawna, naturalnie najbardziej
        interesuja mnie watki o Australii, jako ze tu mieszkam. Sledze je wiec
        dokladnie. Nie przypominam sobie nikogo, kto pisalby o jakichs kilku
        fakultetach i sprzataniu. Ni twierdze, ze takich Polakow w Australii nie ma ,
        ale nikt o tym nie pisal, a juz na pewno nie bylo zbyt wielu narzekajacych. Cos
        mi sie wydaje, ze chcesz tego rodzaju wypowiedzi wygenerowac, Bozeno. A nawet
        mam wrazenie ze te informacje o sprzataniu itp. zaczerpnelas z miejsc innych
        niz to forum. (sama spotkalam sie z relacjami polskich studentow, ktorzy tu
        jakies kursa pobierali. Byly dosyc blyskotliwe i obiektywne ale z natury rzeczy
        bardzo generalizujace.
        Mysle wiec, ze chcesz teraz znalezc potwierdzenie dla swojej teorii.

        Co do sprzatania i wyksztalconych ludzi, nie twierdze, ze pojedynczy ludzie tak
        nie zaczynali, ale z moich obserwacji wynika, ze nikt tu na tym nie konczy. Bo
        jest tu system opieki spolecznej, ktory pozwala przezyc. Ludzie z wyzszym
        wyksztalceniem maja szanse na prace w swoim zawodzie. Nie zawsze bedzie to
        Sydney, czy Perth ale umowmy sie, te miasta maja okreslona stala populacje i
        wbrew niektorym opiniom, maja tez swoich specjalistow w wielu dziedzinach, nie
        wyobrazajmy sobie, ze nasz polski mgr bedzie tu wszystkich rzucal na kolana.
        Ja jestem tu od 13 lat. Przyjechalam z bardzo slaba znajomoscia jezyka, ale
        sprzatac nie musialam, radzilam sobie i radze niezle. Po paru latach dostalam
        prace w swoim zawodzie i niezle pieniadze. Nie twierdze, ze wszystko jest cacy,
        ale wyobrazenia o raju za granica maja chyba tylko ci, ktorzy tam nigdy nie
        mieszkali.

        Z nog mnie zwalily wypowiedzi na stronie o edukacji w Australii. Wygladalo na
        to, ze studenci z polski, przyjezdzajacy tu by sie nauczyc jezyka , byli
        zawiedzeni, ze praca jaka moga wykonywac, to mycie naczyn, sprzatanie i inne
        manualne. Skad oni sie zerwali??? Gdzie na swiecie nowoprzybyly student moze
        liczyc na cos wiecej. Co za przeswiadczenie o wlasnej niezbednosci!!

        Ale wracajac do twoich stwierdzen i teorii::

        jesli z takim uporem obstajesz przy swoim, ze narzekamy, to podaj prosze
        jakas blizsza informacje, chocby tytul watku, bo chcialabym to przeczytac

        Pozdr.
        Sar
      • luiza-w-ogrodzie Re: Polacy w Australii DWA- do Luizy (ktorej???) 08.05.02, 11:39
        Gość portalu: Bożena napisał(a):

        > Luizo, z pewnoscia jestes osoba mocno stapajaca po ziemi i to mi sie podoba.
        > Nie moge zgodzic sie jednak z komentarzem jednego z piszacych, iz z kazdej
        > wypowiedzi "zrobie" negatywna sprawe. Poprostu irytuja mnie wypowiedzi ludzi ,
        > ktorzy biadola na obczyznie tak jakby nie mieli mozliwosci zmiany i powrotu do
        > kraju (gdzie z pewnoscia nadal beda biadolic). Czy sklamalam? Nie! Ale fakt
        > faktem, iz osoby, ktore w Polsce pokonczyly wyzsze uczelnie (nieraz nawet
        > kilka) moga czuc sie zawiedzione, kiedy w obcym kraju przychodzi im sprzatac,
        > czy tez opiekowac sie starymi ludzmi ( nie piszcie mi, ze to nieprawda! - tak
        > przynajmniej jest na poczatku). Ambicje zawodowe trzeba odlozyc wtedy na bok .
        > I wlasnie to sa Ci najbardziej niezadowoleni.

        Jezeli ktos z ukonczonym dyplomem zjawil sie w Australii, to zazwyczaj mial
        rowniez papier stwierdzajacy, jak jego dyplom zostal uznany (jako bachelor,
        masters etc). Zamiast od sprzatania mozna od razu zaczac prace w zawodzie, choc
        czesto od nizszego szczebla (np inzynier moze dostac prace jako kreslarz). Nie
        znam osoby z polskiej emigracji lat 90tych, ktora odlozylaby ambicje zawodowe na
        bok - najwyzej ludzie sie przekwalifikowali (np fizyk-teoretyk na inzyniera od
        ochrony srodowiska), jak to bywa w sytuacji, kiedy nie ma popytu na pewne zawody,
        niezaleznie, czy chodzi i imigrantow czy tubylcow.

        A na tym forum nie spotkalam sie z wypowiedziami osob "biadolacych" na zycie w
        Australii (niniejszym uroczyscie przepraszam ozpola). Co najwyzej narzekaja, ze
        do rodziny w Polsce daleko, ze klimat za goracy, ale z Australii nie wyjada, bo w
        ogolnym bilansie wychodza na plus zyjac tutaj. Maja dobra prace, dom(y),
        przyjaciol i sa zadowoleni z zycia niezaleznie od jadowitych pajakow i cyklonow w
        Darwin.

        Pozdrawiam
        Luiza-w-Ogrodzie

        • luizaeliza Re: SA DWIE LUIZY JA NIE MAM OGRODU 08.05.02, 13:53
          CZESC,

          szanuje wszystkich ludzi, nawet tych biadolacych ,ale ale ile mozna sluchac...
          zgoda wszedzie jezt zle dla wiecznych pesymistow... Bozena stwierdzila, ze ja
          albo Luiza - w ogrodzie mocno stapamy po ziemi - ja w kazdym razie tak - radze
          sobie w zyciu sama od 14 roku, jakos nie wyszlam "wychowalam sie" na zlego
          czleka przytloczonego proza zycia. Dla mnie zyc oznacza tworzyc, zostawic cos
          po sobie, byc dobrym czlowiekiem i kochac zycje takim jakim jest i co niesie.
          Zaryzykuje stwierdzenie ze porardze sobie nawet w piekle - bo chyba wszedzie
          mozna byc szczesliwym. I nie oto chodzi, ze czasami mam humory, chodzi o bycie
          w zgodzie ze wszystki.
          szanujmy ludzi - nawet tych ktorzy maja kilka dyplomow i nie potrafia sobie dac
          rady...
          Luiza - puki co bez dyplomu, no ale moze za rok...
          • sidney Re: SA DWIE LUIZY JA NIE MAM OGRODU 18.05.02, 21:20
            I dyplomu tez!
            Wiec nie strasz tych co maja dyplomy i znaja jezyk ang.! To sa roznice! Byc i
            nie byc!Mimo wszystko, kazdy kto ma zawod ktory jest poszukiwany w Australii,
            ma zapewniony byt!Tylko trezba znac jezyk!Bye!
    • overbear Re: Polacy w Australii DWA 08.05.02, 19:52
      Też się dołączę do mycia głowy Bożence , choć sam dopiero planuję swój wyjazd
      do AU, to nie zgadzam się z taką oceną sytuacji emigrantów w Australii. Jedyne
      negatywne głosy, jakie tu znalazłem i jakie pamiętam dotyczyły zarobków. A
      życie może się komuś zawalić wszędzie , ale wtedy trzeba wstać i walczyć dalej.
      Może Bożenki głos pochodzi z wątpliwości , jakie nią targają przed wyjazdem.
      Nie trzeba się bać, sam wyznaję zasadę lepiej przeżyć za..te półgodziny , niż
      nudne całe życie. Tak odemnie : zrobiłem MSc , teraz robię PhD i sam , kiedy
      jest potrzeba sięgam za mopa i sprzątam biuro ( to się chyba nazywa być
      flexible ). Do zobaczenia kangury.
      • Gość: Bozena Re: Polacy w Australii DWA IP: 195.205.116.* 09.05.02, 09:05
        Dzikuje za "mycie glowy". Niestety nie planuje wyjazdu do AU, moge wyjasnic, iz
        w duzej mierze oparlam sie na wypowiedziach ludzi (kilku rodzin i jeden juz
        emeryt ), ktore wrocily z AU do Polski, z ktorymi mam codzinny kontakt, ktorzy
        otworzyli sie na swoje przezycia. Tak widza AU z perspektywy czasu, kiedy moga
        sobie pozwolic na "odslone". Chcialam , aby podyskutowali na Forum tak jak
        rozmawiaja ze mna, ale jedynie uslyszlam to to, ze tam tez pialiby panegiryki,
        bo TAK TRZEBA!. Pewnie, ze dla Was jest to temat nudny i niewygodny. Moge tutaj
        rzucic juz ostatnia mysl , jaka mi powiedzieli: "Za granica - z dala od
        Polakow, sa zlosliwi, predzej reke poda ci obcokrajowiec niz Polak, a za
        wszystko beda ciebie krytykowac az do bolu". Jak widze to sie sprawdza na tym
        Forum....krytykowanie to najfajniejsza sprawa...
        • luiza-w-ogrodzie Re: Polacy w Australii DWA 09.05.02, 14:42
          Gość portalu: Bozena napisał(a):

          > Dzikuje za "mycie glowy". Niestety nie planuje wyjazdu do AU, moge wyjasnic, iz
          >
          > w duzej mierze oparlam sie na wypowiedziach ludzi (kilku rodzin i jeden juz
          > emeryt ), ktore wrocily z AU do Polski, z ktorymi mam codzinny kontakt, ktorzy
          > otworzyli sie na swoje przezycia. Tak widza AU z perspektywy czasu, kiedy moga
          > sobie pozwolic na "odslone". Chcialam , aby podyskutowali na Forum tak jak
          > rozmawiaja ze mna, ale jedynie uslyszlam to to, ze tam tez pialiby panegiryki,
          > bo TAK TRZEBA!.

          Wcale tak nie trzeba. Ci, ktorzy wrocili, bo nie mogli sie przystosowac w
          Australii teraz oczerniaja swoje doswiadczenia z tego kraju, zeby umocnic sie w
          przeswiadczeniu, ze slusznie zrobili. W marketingu to sie nazywa "post-sales
          reinforcement" - jednym slowem, wmawiasz sobie ze slusznie zrobilas, wyszukujac
          dobre strony swojej decyzji i negatywne strony sytuacji, z ktorej ucieklas.

          Moge tutaj rzucic juz ostatnia mysl , jaka mi powiedzieli: "Za granica - z dala
          od
          > Polakow, sa zlosliwi, predzej reke poda ci obcokrajowiec niz Polak, a za
          > wszystko beda ciebie krytykowac az do bolu".

          Pozostaje im tylko wspolczuc. Mam zupelnie inne doswiadczenia. Doswiadczylam
          duzo pomocy od Polakow, czesto takich, ktorzy juz polskiego prawie zapomnieli, a
          pomagali z sentymentu i wiedzac, jak ciezko jest zdobyc przyczolek w nowym kraju.

          Emigracja tak, jak wszystko inne - jedni sie do tego nadaja, inni nie, ale
          zazwyczaj problem lezy w tych ludziach, a nie w warunkach panujacych w nowym
          kraju.

          Luiza-w-Ogrodzie
          • Gość: Bożena Re: Polacy w Australii DWA - do Luizy IP: 195.205.116.* 09.05.02, 15:13
            Dziekuje Luizo, przynajmniej troche mnie podbudowalas, bo juz myslalam, że
            tutaj nic, tylko sama przykra krytyka. Musze przyznac, iz przeczytalam Twoja
            wypowiedz z duza symatia, niewatpliwie jest duzo madrosci w tym co piszesz, ale
            trzeba i takich ludzi tez starac sie zrozumiec a nie tylko be be. Troche im
            wspolczuje, jedna z kobiet wrocila z choroba psychiczna, niestety zalamala sie
            na obczyznie (pomimo iz miala i ma meza, pomimo iz jest /byla?/ artystka).
            Oczywiscie nie mozna w jakis sposob spodziewac sie iz bedzie mowila same
            superlatywy, trzeba jednak rowniez UMIEC dostrzegac innych podejscie, nie mozna
            byc calkowicie bezdusznym!!
    • Gość: ozpol Re: Polacy w Australii DWA -kultura polonijna IP: 153.51.21.* 09.05.02, 02:56
      Moze zaczne inny watek, bo Bozenka i jej szukanie dziury w calym jest nudne.
      Kazdy z nas zyje tutaj jak chce i ma to na co sobie zapracowal, a jesli sprzata
      kible to co - dalej mamy polski komunistyczny wstret do pracy - jedna lepsza od
      innej. Zadna praca nie hanbi jesli jest legalna.
      OK - pytanie jaka mamy opinie o polskich imprezach zwlaszcza wizytach z Polski
      ARTYSTOW - bo mamy miec teatr z Polski itp.
      Czy chodzimy i czy to jest jedyna Kulturalna rozrywka na Antypodach?
          • Gość: ozpl Re: Polacy w Australii DWA IP: 153.51.21.* 10.05.02, 03:47
            Gość portalu: Bozena napisał(a):

            > Azpol....jest wolnosc slowa..ja tez moge mowic i pisac co chce...

            Bozneka - to bylo to Twojego obroncy -ale mozesz pisac i to nie jest sprawa ale i
            my may wszelakie prawo polemizowac z tym, bo jednak jestesmy tutaj i chyba wiemy
            co jest grane, a nikt nie bedzie obnazal sie publicznie i najczejsciej pisze sie
            do dobrych sprawach albo tych co dopiekaja.
            Ja jestem na emigracji tak dlugo ze wlasciwie nie powinnienem nazywac to
            emigracja, lecz zyciem moim. I to tez jest pytanie kiedy nie jestesmy emigrantami
            czy to zalezy od lat czy to ze nie mamy setymentow do starego kraju czy
            bezkrytycznie chawalimy obecny. (Stary mam nadzieje ze nie zbyt duzo bledow
            ortogficznych).

            • Gość: maz Re: Polacy w Australii DWA IP: *.arach.net.au 10.05.02, 04:44
              Wlasnie - dobry punkt ,godny osobnego watku.
              Do kiedy jestesmy emigrantami ???????
              Nie zgodzil bym sie tylko z tym stwierdzeniem ,ze bezkrytycznie chwalimy
              nowy kraj zamieszkania,ale mieszkajac tu ,jesli sie wlanczamy w zycie
              tego kraju /z pochwalami i krytykami/to czy dalej mozemy byc zrozumieni
              przez tych co nigdy nie probowali innego zycia,tych ktorym nadzieje czy
              marzenia sie nie sprawdzily,czy tych -ktorym zawsze i wszedzie jest zle ?????
              • ozpol Chyba nowy watek - jak dlugo sie jest emigrantem 10.05.02, 05:40
                Maz ladnie to piszesz, ale TY mozesz czuc sie czescia obecnego kraju ale dalej
                ktos Ci przywali - jak sie nie podobaj to wyjezdzaj lub jak ci tak zle to wroc.
                Masz tez racje ze dalej ma sie prawo do wyrazania opini o "swoim" kraju, ale to
                jest wlasnie punkt czy to jest jako nazekanie czy troska "obywatelska".
                Chyba musimy to przerzucic na glony watek bo to moze urosc do monstrum.
                  • ozpol Re: Chyba nowy watek - jak dlugo sie jest emigrantem 10.05.02, 07:30
                    Gość portalu: maz napisał(a):

                    > "Przywalaniem" to ja sie specjalnie nigdy nie przejmuje,
                    > a juz napewno nie na tym forum.
                    > Czy zauwazyles ,ze najwiecej narzekan jest od ludzi ktorzy o jakims kraju maja
                    > bardzo malo pojecia ,lub opieraja swoje opinie na plotkach ?????????
                    > No pomijajac oczywiscie tych wiecznie niezadowolonych.

                    Dobra obserwacja, ale czy to nie jest dlatego ze my POLACY wiemy lepiej.
                    A na stalych narzekaczy nie ma lekarstwa, tylko mozna im wspolczuc jak sobie
                    niszcza zycie takim rozdapywaniem ran. Oni maja misje - znalesc blizniego w takim
                    stalym.
                      • ozpol Polacy wiedza lepiej?? 10.05.02, 07:57
                        Gość portalu: maz napisał(a):

                        > To nie to "ze my Polacy wiemy lepiej",bo podobnych ludzi
                        > i podobne nastroje/narzekania zaobserwowalem u emigrantow z innych kraji.

                        No nie wiem - u mnie azjaci nie wiedza nic albo tak sie zachowuja, Australijczycy
                        to... ale moze to cecha europejska - bo jak mialem dyrektora z UK to on wiedzal
                        wszystko. I strasznie go zabolalo jak w 1998 przewidzialem ze Francja zostanie
                        mistrzem swiata. Moze to jak ten watek o POlakach i pracy - jak jestem "wyzej" to
                        wiem lepiej.
                    • Gość: Sar Re: Chyba nowy watek - jak dlugo sie jest emigrantem IP: *.prem.tmns.net.au 10.05.02, 09:04
                      Gość portalu: Bozena napisał(a):

                      > Jakie to polskie )))))))) jezeli ktos , kto po kilkudziesieciu latach powrocil
                      > zza granicy i ma swoje (czasami odmienne) zdanie od waszego - to jest PLOTKA!!!


                      Czy to Ty jestes ta osoba, tym KIMS??? Jesli tak jest to napisz, tak od serca i
                      kawe na lawe, bo jak narazie to poslugujesz sie eufemizmami, przypuszczeniami co
                      do niezadowolenia innych emigrantow.
                      Ludzie tu pisza jak jest, nikt specjalnie nie pieje peanow na temat tego kraju i
                      nikt tez go zbytnio nie krytykuje, jest tak jak wszedzie indziej pod pewnymi
                      wzgledami lepiej, pod innymi gorzej. Jak to w zyciu. Na dodatek to tez sie
                      zmienia w czasie dzis dobrze jutro tak sobie, albo odwrotnie.
                      Jedynym ktory feruje 100% pozytywny i prorzadowy obraz Australii jest Stary, ale
                      to juz jego klocki.

                      Powiedz, co cie boli i przestan "beat around the bushes", ulzy ci i nikt cie za
                      to nie powiesi, najwyzej ci pare przykrych slow napisza. Ale to raczej nie ci z
                      Australii, bo jak widac, jestesmy chyba namniej agresywna grupka na tym forum.
                      • Gość: Bozena Re: Chyba nowy watek - jak dlugo sie jest emigrantem IP: 195.205.116.* 10.05.02, 09:55
                        Nie uwazam sie za KOGOS. Staram sie patrzec mimo wszystko obiektywnie i na
                        zadowolonych i niezadowolonych. Nie bazuje rowniez na przypuszczeniach. Gdybys
                        czytal/a? uwazniej wyzej, widzialbys (-ala), ze w duzej mierze oprlam sie na
                        relacjach kilku rodzin i jednego juz emeryta (60 lat w Australii), ktorzy
                        powrocili niedawno do Polski, z ktorymi mam bliski kontakt na co dzien. Nigdy
                        faktycznie na Forum nie powtorza tego , co opowiadaja (pomimo moich nalegan).
                        Jedna osoba wrocila chora psychicznie....fakt nie kazdy nadaje sie do zycia
                        gdzies tam...ale ludzie!, kazdy ma prawo miec swoje odczucia i doswiadczenia, i
                        nie zawsze beda takie same jak wasze, wiec przestancie byc tacy ograniczeni .
                        Jestescie bardziej australijscy niz sami Australijczycy
                        • Gość: Sar Re: Chyba nowy watek - jak dlugo sie jest emigrantem IP: *.prem.tmns.net.au 10.05.02, 10:22
                          Gość portalu: Bozena napisał(a):

                          > Nie uwazam sie za KOGOS.

                          Ja uzylam slowa KTOS w innym kontekscie - Czy to ty jestes tym kims, kto wrocil
                          z
                          Australii. Jak widac, nie.

                          > Staram sie patrzec mimo wszystko obiektywnie i na
                          > zadowolonych i niezadowolonych. Nie bazuje rowniez na przypuszczeniach. Gdybys
                          > czytal/a? uwazniej wyzej, widzialbys (-ala), ze w duzej mierze oprlam sie na
                          > relacjach kilku rodzin i jednego juz emeryta (60 lat w Australii), ktorzy
                          > powrocili niedawno do Polski, z ktorymi mam bliski kontakt na co dzien. Nigdy
                          > faktycznie na Forum nie powtorza tego , co opowiadaja (pomimo moich nalegan).

                          No to dlaczego Ty tego nie napiszesz??? Bo jak narazie to brzmi to naprawde
                          bardzo tajemniczo. Jesli ten pan byl w Australii przez kilkadziesiat lat, to mu
                          sie pewnie nazbieralo. W latach piedziesiatych (i pozniej tez) stosunek do
                          nieanglosaskich emigrantow byl bardzo nieprzyjemny, ja tez sie o tym nasluchalam.
                          I jest tu tego jeszcze sporo. Czlowiek uczy sie szybko jak byc asertywnym i nie
                          pokazywac swojej wrazliwosci, ale to jest zycie, emigracja to nie cieplarnia.

                          > Jedna osoba wrocila chora psychicznie....fakt nie kazdy nadaje sie do zycia
                          > gdzies tam...ale ludzie!, kazdy ma prawo miec swoje odczucia i doswiadczenia, i

                          Nikt Ci tego nie broni, ja uwazam ze powinnas napisac jak Ty to widzisz ( nawet
                          znajac sprawy z drugiej reki). Jak narazie to polemizujesz, ale tak naprawde to
                          nie wiem o czym. Jakie to te zarzuty nt Austalii mialy byc. O co konkretnie
                          chodzi?
                          > nie zawsze beda takie same jak wasze, wiec przestancie byc tacy ograniczeni .
                          > Jestescie bardziej australijscy niz sami Australijczycy

                          Troche to chyba przesadzilas. Uwazam, ze posty "australijskie" sa bardzo
                          wywazone. ( no moze poza opinami Starego, ktore dla mnie sa za bardzo na "tak")
                          I dlaczego zaraz ograniczeni , czy nie sadzisz, ze to mocne slowo??? I raczej
                          obrazliwe???

                          Ja wyczuwam jakies napiecie w Twoich postach, ale malo konkretow. Chcesz (chyba)
                          by Ci przyznano racje, ale malo podajesz konkretow o ktorych mozna byloby
                          dyskutowac.

                          A zatem wydus to z siebie i po krzyku!!
                          • Gość: Bozena Re: Chyba nowy watek - jak dlugo sie jest emigrantem IP: 195.205.116.* 10.05.02, 10:52
                            Gość portalu: Sar napisał(a):

                            >
                            >
                            > Ja uzylam slowa KTOS w innym kontekscie - Czy to ty jestes tym kims, kto wroci
                            > l
                            > z
                            > Australii. Jak widac, nie.

                            Urodzilam sie w Australii, moj ojciec jest Australijczykiem, Australia jest mi
                            bliska.
                            >
                            >
                            > No to dlaczego Ty tego nie napiszesz??? Bo jak narazie to brzmi to naprawde
                            > bardzo tajemniczo. Jesli ten pan byl w Australii przez kilkadziesiat lat, to m
                            > u
                            > sie pewnie nazbieralo. W latach piedziesiatych (i pozniej tez) stosunek do
                            > nieanglosaskich emigrantow byl bardzo nieprzyjemny, ja tez sie o tym nasluchala
                            > m.
                            > I jest tu tego jeszcze sporo. Czlowiek uczy sie szybko jak byc asertywnym i ni
                            > e
                            > pokazywac swojej wrazliwosci, ale to jest zycie, emigracja to nie cieplarnia.

                            Gdybym napisala konkretnie to co mowia, wywolaloby to burze emocji,
                            niezadowolenia (ogolne informacje juz wywolaly riposte, a co dopiero konkrety!)
                            >
                            >
                            > >
                            > ......., wiec przestancie byc tacy ograniczen
                            > i .
                            > > Jestescie bardziej australijscy niz sami Australijczycy
                            >
                            > Troche to chyba przesadzilas. Uwazam, ze posty "australijskie" sa bardzo
                            > wywazone. ( no moze poza opinami Starego, ktore dla mnie sa za bardzo na "tak")
                            > I dlaczego zaraz ograniczeni , czy nie sadzisz, ze to mocne slowo??? I raczej
                            > obrazliwe???

                            Ograniczeni - tylko w kontekscie spojrzenia na podejscie ludzi niezadowolonych i
                            rozgoryczonych (bez obrazy)
                            >
                            > Ja wyczuwam jakies napiecie w Twoich postach, ale malo konkretow. Chcesz (chyba
                            > )
                            > by Ci przyznano racje, ale malo podajesz konkretow o ktorych mozna byloby
                            > dyskutowac.
                            >
                            Napiecie - tak, Australia jest moim krajem, ale ciekawi mnie jak widza to osoby,
                            ktore nadal pozostaja w Australii, jak reaguja na takich wlasnie ludzi, o
                            ktorych pisalam. Teraz wiem, ze dosyc zywo.
                            Wybaczcie jezeli kogos urazilam, troche "dyskutowalam" jak gdyby w imieniu tych
                            kilku rodzin i emeryta, troche z takim zacietrzewieniem jak oni.
                            Co do mojego osobistego podejscia do sprawy. Jak juz wspominalam, Australia jest
                            moim krajem, kocham ja, i nigdy nie napisze o niej zle, ale akceptuje rowniez
                            fakt trudnego wyboru, czasmi rowniez rozgoryczenia takich emigrantow jak
                            wspominalam. W jakis sposob jest mi ich zal, uwierzcie mi, w Polsce tez juz nie
                            sa szczesliwi. Ale to ich wybor, ich zycie i to oni musza uporac sie ze swoim
                            problemem.
                            Pozdrawiam WSZYSTKICH cieplo i serdecznie!!!
                        • Gość: ozpol Bozenko miesza IP: 203.88.255.* 12.05.02, 05:54
                          Gość portalu: Bozena napisał(a):

                          > Nie uwazam sie za KOGOS. Staram sie patrzec mimo wszystko obiektywnie i na
                          > zadowolonych i niezadowolonych. Nie bazuje rowniez na przypuszczeniach. Gdybys
                          > czytal/a? uwazniej wyzej, widzialbys (-ala), ze w duzej mierze oprlam sie na
                          > relacjach kilku rodzin i jednego juz emeryta (60 lat w Australii), ktorzy
                          > powrocili niedawno do Polski, z ktorymi mam bliski kontakt na co dzien. Nigdy
                          > faktycznie na Forum nie powtorza tego , co opowiadaja (pomimo moich nalegan).
                          > Jedna osoba wrocila chora psychicznie....fakt nie kazdy nadaje sie do zycia
                          > gdzies tam...ale ludzie!, kazdy ma prawo miec swoje odczucia i doswiadczenia, i
                          >
                          > nie zawsze beda takie same jak wasze, wiec przestancie byc tacy ograniczeni .
                          > Jestescie bardziej australijscy niz sami Australijczycy

                          No to namieszalas - chyba ze chcesz nas sprowokowac do innych tekstow.
                          Teraz pisesz ze fakty o zyciu masz oparte na swoim zyciu tutaj i jakiegos
                          emigranta ktory ktory tutaj byl tyle lat. Kazdy z nas ma swoje doswiadczenie z
                          tym krajem i sama wiesz nie jest super ale nigdzie nie jest super i kazdy sciele
                          jak moze, a to jest tylko nasze wlasne odczucie. Twiedzisz ze jestes Australijka
                          i kochasz ten kraj - to powiedz co kochasz tutaj a co nie. Nie pisz co my mamy
                          pisac, lubiec lub nie.
                          • Gość: Stary Re: Bozenko miesza IP: *.clover.com.au / *.clover.com.au 12.05.02, 14:34
                            Gość portalu: ozpol napisał(a):

                            > No to namieszalas - chyba ze chcesz nas sprowokowac do innych tekstow.
                            > Teraz pisesz ze fakty o zyciu masz oparte na swoim zyciu tutaj i jakiegos
                            > emigranta ktory ktory tutaj byl tyle lat. Kazdy z nas ma swoje doswiadczenie z
                            > tym krajem i sama wiesz nie jest super ale nigdzie nie jest super i kazdy sciel
                            > e
                            > jak moze, a to jest tylko nasze wlasne odczucie. Twiedzisz ze jestes Australijk
                            > a
                            > i kochasz ten kraj - to powiedz co kochasz tutaj a co nie. Nie pisz co my mamy
                            > pisac, lubiec lub nie.


                            Ozpol, my jako normalni jestesmy w tej dyskusji na straconej pozycji.

                            Kiedy czytam Bozenke, natychmiast przypominaja mi sie studentki psychologii z lat
                            70-tych, z ktorymi nikt normalny nie chcial miec nic do czynienia. A jak ktos sie
                            nabral, to zaraz w towarzystwie, czy nie daj panie Boze w lozku, niezwlocznie sie
                            okazywalo, ze one po to na ta psychologie poszly, zeby im pomogla zrozumiec
                            szmery wlasnej wyrafinowanej jazni i tajemnice bytu.

                            Zamiast interesujacej rozmowy albo czynnosci kopulacyjnych, otrzymywalo sie od
                            takiej panny seminarium z psychoanalizy dla poczatkujacych. Wyplatanie sie z
                            takiego nieostroznie nawiazanego zwiazku zajmowalo miesiace i obejmowalo co
                            najmiej jedna probe samobojstwa panny, dwie grupy terapeutyczne i jeden
                            trzydniowy "trening interpersonalny", po ktorym osoby psychicznie slabsze czasem
                            trzeba bylo hospitalizowac.

                            Bozenko, czy jestes moze psychologiem, dyplom gdzies tak miedzy 1975 a 1978?
                            • Gość: ozpol Stary dzieki za takie wyroznienie IP: 153.51.21.* 13.05.02, 01:34
                              Gość portalu: Stary napisał(a):

                              > Gość portalu: ozpol napisał(a):
                              >
                              > > No to namieszalas - chyba ze chcesz nas sprowokowac do innych tekstow.
                              > > Teraz pisesz ze fakty o zyciu masz oparte na swoim zyciu tutaj i jakiegos
                              > > emigranta ktory ktory tutaj byl tyle lat. Kazdy z nas ma swoje doswiadczen
                              > ie z
                              > > tym krajem i sama wiesz nie jest super ale nigdzie nie jest super i kazdy
                              > sciel
                              > > e
                              > > jak moze, a to jest tylko nasze wlasne odczucie. Twiedzisz ze jestes Austr
                              > alijk
                              > > a
                              > > i kochasz ten kraj - to powiedz co kochasz tutaj a co nie. Nie pisz co my
                              > mamy
                              > > pisac, lubiec lub nie.
                              >
                              >
                              > Ozpol, my jako normalni jestesmy w tej dyskusji na straconej pozycji.
                              >
                              > Kiedy czytam Bozenke, natychmiast przypominaja mi sie studentki psychologii z l
                              > at
                              > 70-tych, z ktorymi nikt normalny nie chcial miec nic do czynienia. A jak ktos s
                              > ie
                              > nabral, to zaraz w towarzystwie, czy nie daj panie Boze w lozku, niezwlocznie s
                              > ie
                              > okazywalo, ze one po to na ta psychologie poszly, zeby im pomogla zrozumiec
                              > szmery wlasnej wyrafinowanej jazni i tajemnice bytu.
                              >
                              > Zamiast interesujacej rozmowy albo czynnosci kopulacyjnych, otrzymywalo sie od
                              > takiej panny seminarium z psychoanalizy dla poczatkujacych. Wyplatanie sie z
                              > takiego nieostroznie nawiazanego zwiazku zajmowalo miesiace i obejmowalo co
                              > najmiej jedna probe samobojstwa panny, dwie grupy terapeutyczne i jeden
                              > trzydniowy "trening interpersonalny", po ktorym osoby psychicznie slabsze czase
                              > m
                              > trzeba bylo hospitalizowac.
                              >
                              > Bozenko, czy jestes moze psychologiem, dyplom gdzies tak miedzy 1975 a 1978?

                              Nie wiem Stary czy mam sie cieszyc ze zaliczylem mnie to tej samej ligii ale
                              uznanie w oczach innych zawsze mnie interesowalo - szkoda ze nie jestes kobieta.
                              A Bozence dajmy sie jej wygadac i nawet sprobowac opowiedziec na jej "pytania"
                              ale czy ona to uwzgledni to inna sprawa ale coz sie nie robi dla idei.
                                  • Gość: Bozena Re: Stary dzieki za takie wyroznienie IP: 195.205.116.* 13.05.02, 14:04
                                    Gość portalu: Sar napisał(a):

                                    > Jak narazie to tylko Stary byl zlosliwy, ale ten typ to ma!! Nie przejmuj sie
                                    > oddaj mu z nawiazka!!
                                    > Sam okazal se domoroslym psychologiem stawiajacym diagnoze pod nieobecnosc
                                    > pacjenta.


                                    Dziekuje Sar, przynajmniej pierwsze mile slowa. Chyba rozczaruje Starego, nie
                                    jestem psychologiem, ale w jakis sposob rozumiem tego czlowieka, nikt nie
                                    lubi "zagran psychologicznych" , (bo chyba o to jemu chodzilo). Fakt, iz bardzo
                                    chcialam poznac reakcje i opinie , staralam sie jednak nikomu nie ublizac (a
                                    Stary jednak, przy cichej adoracji innych , zrobil to bardzo nieladnie). Nie bede
                                    z nim polemizowac, gdyz musialabym zaczac rozmowe w jego stylu, a to mi nie
                                    odpowiada. Ostatecznie rozmawiam na Forum nie po to, aby opluwac sie wzajemnie.
                                    Nie zmuszam tez nikogo do rozmowy ze mna, kto nie chce nie musi ani czytac ani
                                    odpowiadac (i tak robia niektore osoby), odpowiadam jedynie na te wypowiedzi, co
                                    do ktorych uznalam ,iz mozna cos napisac. Niemniej jednak mimo wszystko, konczac
                                    milym akcentem pragne pozdrowic wszystkich serdecznie (i tego Starego tez).
                          • sidney Re: Bozenko miesza 17.05.02, 16:06
                            I to zdrowo namieszala i tak bedzie nadal mieszacsmile
                            Zgadzam sie z wami,ozpol,stary i maz! Co ona chce udowdnic?Ze jest bardziej...?
                            Tylko gdzie jest ta prawda? Urodzona tam,a podstawowke konczyla tu? To tylko
                            moje domysly!Moze i ona ma urojenia jak ten 60 latek, co to powrocil chory na
                            glowesmile Z tego wynika,ze tylko psychiczni wracaja !Znam dobrze Australie i
                            Polonie tam mieszkajaca,nie kazdemu sie uklada jak by chcial.Wszedzie jest to
                            samo,znajomosc jezyka i najwazniejsze co umie robic? Mam na mysli
                            wyksztalcenie,nie myslcie,ze mysle o " wyzszym ".Sa zawody poszukiwane.np.
                            pielegniarki to tylko przyklad.Ale, najwazniejsza sprawa jest znajomosc
                            jezyka,a bez niego kazdy zawod na nic sie nie przyda.Znam duzo Polakow
                            mieszkajacych w Sydney i ich znajomsc angielskiego jest na poziomie
                            przedszkola, podobne przyklady moge podac z N.Y. np. z Brooklynu, wiec o czym
                            tu mowic! Status emigranta zalezy tylko od nas. Od naszej kultury i
                            zachowania,obywatelstwo po 2 latach, mam na mysli legalnie wyjezdzajacych z
                            Polski. To wszystko z czym moglabym sie narazie podzielic,nie lubie czytac
                            bzdurnych wypowiedzi.Pozdrawiam wszystkich z Krainy O.Z.- Tenia20